Niemcy: rekordowe 528 mln euro Kindergeld wysłane za granicę w 2025 roku. Sprawa znów budzi emocje

0

Rekordowe kwoty transferów z niemieckiej kasy rodzinnej

W 2025 roku Niemcy przekazały za granicę więcej środków z tytułu zasiłku rodzinnego Kindergeld niż kiedykolwiek wcześniej. Jak informuje „FOCUS online”, powołując się na rzeczniczkę Federalnej Agencji Pracy (Bundesagentur für Arbeit, BA), na zagraniczne konta trafiło łącznie około 528 milionów euro. Dla porównania: w 2024 roku było to 514 milionów euro, natomiast w 2010 roku zaledwie 35,8 miliona euro. Dane te potwierdzają wieloletni, systematyczny wzrost transferów Kindergeld poza granice Niemiec.

Skala całego systemu świadczeń rodzinnych w Niemczech

Łącznie w 2025 roku niemiecka kasa rodzinna wypłaciła około 55,3 miliarda euro zasiłku Kindergeld. Przelewy realizowane na konta zagraniczne stanowiły zatem około jednego procenta całkowitej kwoty wypłat.

Świadczenie przysługiwało w tym okresie na 17,57 miliona dzieci. Spośród nich 3,93 miliona posiadało obywatelstwo inne niż niemieckie. Oznacza to, że ponad 22 procent wszystkich środków trafiło do dzieci nieposiadających niemieckiego obywatelstwa lub do ich rodzin.

Zagraniczne konta nie zawsze oznaczają pobyt poza Niemcami

Federalna Agencja Pracy zwraca uwagę, że przelewy Kindergeld na konta zagraniczne nie są jednoznaczne z faktem, iż dzieci mieszkają poza Niemcami. W praktyce wiele rodzin przebywających na stałe w Niemczech korzysta z rachunków bankowych prowadzonych w innych krajach.

Jednocześnie możliwa jest sytuacja odwrotna: świadczenie może być wypłacane na niemieckie konto bankowe, mimo że dziecko mieszka poza terytorium Republiki Federalnej Niemiec. Sam kierunek przelewu nie przesądza więc o miejscu faktycznego zamieszkania beneficjentów.

Ukraińcy na trzecim miejscu wśród beneficjentów Kindergeld

Prawo do niemieckiego zasiłku rodzinnego przysługuje również uchodźcom z Ukrainy, którzy posiadają ważne zezwolenie na pobyt w Niemczech. W ostatnich latach liczba ukraińskich beneficjentów znacząco wzrosła.

Obecnie obywatele Ukrainy zajmują trzecie miejsce wśród grup otrzymujących Kindergeld — po Niemcach i obywatelach Turcji. W samym 2024 roku świadczenie wypłacono na rzecz 337 110 ukraińskich dzieci, a łączna kwota przekroczyła 1,14 miliarda euro.

Główne kierunki zagranicznych przelewów

Zdecydowana większość transferów Kindergeld realizowanych poza Niemcy trafia do innych państw Unii Europejskiej. Wśród krajów, do których najczęściej kierowane są środki, znajdują się m.in. Polska, Rumunia, Czechy, Francja, Chorwacja, Słowacja, Węgry oraz Bułgaria.

Federalna Agencja Pracy zaznacza, że szczegółowe dane dotyczące pełnej struktury przelewów za cały 2025 rok nie zostały jeszcze ostatecznie zestawione.

Kontrowersje i zarzuty o możliwe nadużycia

Wypłaty Kindergeld realizowane za granicę od lat wywołują w Niemczech ożywioną debatę publiczną. Krytycy systemu wskazują na ryzyko nadużyć oraz oszustw socjalnych, zwłaszcza w przypadkach, gdy dzieci faktycznie nie przebywają na terenie Niemiec.

Niemieckie władze podkreślają jednak, że tego rodzaju świadczenia są w pełni legalne i oparte zarówno na przepisach prawa krajowego, jak i regulacjach Unii Europejskiej. Prawo do Kindergeld przysługuje m.in. obywatelom państw UE pracującym w Niemczech, a także obywatelom Niemiec mieszkającym lub wykonującym pracę za granicą.

Rosnące wydatki i polityczna wrażliwość tematu

Rekordowa wysokość transferów Kindergeld poza Niemcy ponownie zwraca uwagę na skalę międzynarodowego charakteru niemieckiego systemu świadczeń rodzinnych. W kontekście rosnących kosztów socjalnych temat ten pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych zagadnień niemieckiej debaty publicznej, łącząc kwestie finansów państwa, migracji, prawa unijnego oraz społecznego poczucia sprawiedliwości.

źródło: welt.de

Berlińska policja zmaga się z niedoborem kandydatów spełniających podstawowe wymagania językowe

1

Berlińska policja stoi przed narastającym wyzwaniem kadrowym. Choć zainteresowanie służbą nie słabnie, znaczna część kandydatów odpada już na wczesnym etapie rekrutacji. Powodem nie są testy sprawnościowe ani wymogi formalne, lecz niewystarczająca znajomość języka niemieckiego. Problem ten – jak podkreślają władze policji – dotyczy kandydatów niezależnie od ich pochodzenia.

Policja: problem niezależny od narodowości

– „Mamy do czynienia z bardzo poważnym problemem dotyczącym znajomości języka niemieckiego, i to całkowicie niezależnie od narodowości kandydatów” – powiedziała prezydent berlińskiej policji Barbara Slowik Meisel podczas posiedzenia komisji spraw wewnętrznych Izby Deputowanych Berlina.

Jak wyjaśniła, trudności językowe ujawniają się już na etapie komputerowych testów kwalifikacyjnych. Aż około 80 procent niepowodzeń w tych testach ma bezpośredni związek z brakami w rozumieniu i stosowaniu języka niemieckiego.

Krytyczna ocena poziomu kształcenia

Barbara Slowik Meisel zaznaczyła, że jej wypowiedź nie ma na celu atakowania systemu szkolnictwa. Jednocześnie nie ukrywała jednak zaniepokojenia poziomem przygotowania absolwentów szkół.

– „Nie chcę uprawiać tzw. school bashingu, ale widzimy wyraźnie problem z poziomem wykształcenia, z jakim młodzi ludzie opuszczają dziś szkoły” – stwierdziła.

Jej zdaniem niedostateczne kompetencje językowe przekładają się nie tylko na wyniki testów rekrutacyjnych, lecz także na późniejsze trudności w trakcie szkolenia zawodowego.

Wymagań nie da się obniżyć

Szefowa berlińskiej policji stanowczo odrzuciła sugestie, jakoby rozwiązaniem problemu mogło być obniżenie wymagań rekrutacyjnych. Jak podkreśliła, standardy obowiązujące w policji są konieczne do prawidłowego wykonywania obowiązków służbowych.

– „Nie możemy obniżać poprzeczki, ponieważ skutkowałoby to po prostu wyższym odsetkiem rezygnacji i przerwanych szkoleń” – wyjaśniła.

Obecnie wskaźnik rezygnacji w berlińskiej policji pozostaje – w porównaniu z innymi formacjami policyjnymi oraz innymi zawodami – relatywnie niski, co według kierownictwa formacji potwierdza zasadność utrzymania dotychczasowych kryteriów.

Dodatkowe kursy językowe dla kandydatów

W odpowiedzi na narastające trudności berlińska policja zdecydowała się na wprowadzenie własnych kursów wyrównawczych z języka niemieckiego. Zajęcia te są oferowane kandydatom już na etapie rekrutacji i mają pomóc w uzupełnieniu braków językowych.

Kierownictwo policji liczy, że dzięki temu część zmotywowanych kandydatów będzie w stanie spełnić wymagania i pomyślnie przejść dalsze etapy naboru.

Niewykorzystane miejsca szkoleniowe

Skala problemu widoczna jest również w statystykach. Jak poinformowała senator Berlina ds. wewnętrznych Iris Spranger (SPD), w ubiegłym roku z dostępnych 1224 miejsc szkoleniowych dla przyszłych policjantów obsadzono jedynie 936.

Mimo intensywnych działań promocyjnych – prowadzonych, jak zapewnia senator, „wszystkimi możliwymi kanałami” – nie udało się w pełni zapełnić rocznika szkoleniowego. Władze Berlina podkreślają, że niedobór wykwalifikowanego personelu w policji staje się coraz poważniejszym wyzwaniem organizacyjnym i bezpieczeństwa publicznego.

Język jako kluczowy element służby

Przedstawiciele policji zwracają uwagę, że dobra znajomość języka niemieckiego jest w tym zawodzie absolutnie podstawowa. Dotyczy to zarówno sporządzania dokumentacji, prowadzenia czynności procesowych, jak i codziennego kontaktu z obywatelami.

Bez solidnych kompetencji językowych – podkreślają – nie jest możliwe ani skuteczne szkolenie, ani odpowiedzialne wykonywanie obowiązków funkcjonariusza. Właśnie dlatego problem ten uznawany jest dziś za jedno z kluczowych wyzwań stojących przed berlińską policją.

źródło: welt.de

Niemcy z rekordowo niskimi zapasami gazu. Eksperci ostrzegają przed ryzykiem dla bezpieczeństwa dostaw

1

Puste magazyny po zimie i alarmujące dane

Poziom napełnienia magazynów gazu w Niemczech spadł do wyjątkowo niskich wartości, budząc poważne obawy o bezpieczeństwo energetyczne kraju w kolejnych miesiącach. Według przedstawicieli branży zapasy są obecnie nawet mniejsze niż w kryzysowym roku 2022. Główną przyczyną jest wyjątkowo zimna zima, która doprowadziła do znacznie wyższego zużycia gazu, ale organizacje branżowe zwracają uwagę również na niewystarczające przygotowanie przed sezonem grzewczym.

Jak poinformował Timm Kehler, prezes zarządu związku „Die Gas- und Wasserstoffwirtschaft”, poziom napełnienia niemieckich magazynów gazu spadł do około 42 procent. To wartość uznawana przez ekspertów za nietypowo niską na tym etapie roku. Dla porównania, w latach przedkryzysowych 2017–2021 średni poziom zapasów w analogicznym okresie był wyższy o ponad 20 punktów procentowych.

Obawy o bezpieczeństwo dostaw

Specjaliści cytowani w niemieckiej prasie ostrzegają, że tak niskie stany magazynowe mogą w określonych warunkach stanowić realne zagrożenie dla stabilności dostaw gazu. Ryzyko to wzrasta szczególnie w sytuacji przedłużających się okresów mrozu lub zakłóceń w imporcie surowca.

Na możliwe konsekwencje przygotowuje się już przemysł. Związek Przemysłu Chemicznego w Niemczech potwierdził, że przedsiębiorstwa opracowały scenariusze awaryjne. Celem tych planów jest ograniczenie potencjalnych przestojów produkcyjnych oraz minimalizowanie skutków gospodarczych w przypadku pogorszenia sytuacji na rynku gazu.

Niewystarczające przygotowanie do sezonu grzewczego

Dodatkowym problemem, na który zwracają uwagę branżowe organizacje, jest niski poziom zapasów już na starcie sezonu grzewczego. Według stowarzyszenia operatorów magazynów gazu Ines, Niemcy weszły w okres ogrzewania z napełnieniem magazynów na poziomie około 75 procent. To znacząco mniej niż 1 listopada 2024 roku, kiedy zapasy sięgały 98 procent.

Rząd federalny zdecydował się wówczas na złagodzenie obowiązujących wymogów dotyczących minimalnych poziomów napełnienia magazynów. Celem tej decyzji było ograniczenie wzrostu cen gazu, który mógłby nastąpić w przypadku intensywnego uzupełniania zapasów w miesiącach letnich. Zdaniem części ekspertów ruch ten miał jednak swoje konsekwencje w postaci zbyt małego bufora bezpieczeństwa.

Ostrzeżenia przed kolejną zimą

Operatorzy magazynów alarmują, że przy ekstremalnie mroźnej zimie ryzyko problemów z dostawami gazu ponownie wzrosłoby do niebezpiecznego poziomu. Dyrektor zarządzający Ines, Sebastian Heinermann, podkreśla, że obecna, stosunkowo łagodna zima w porównaniu z bardzo surowym sezonem 2010 roku jedynie tymczasowo złagodziła sytuację.

Jego zdaniem nie można jednak ignorować faktu, że przygotowania do zimy 2025/26 były niewystarczające. „Obecne mechanizmy nie zapewniają w wystarczającym stopniu bezpieczeństwa dostaw” – ostrzega Heinermann, wskazując na potrzebę ponownej oceny obowiązujących zasad i strategii magazynowania.

LNG jako bufor bezpieczeństwa

Eksperci są zgodni, że w trwającym sezonie grzewczym nie należy już spodziewać się fizycznego niedoboru gazu. Kluczową rolę odgrywają tu terminale LNG, uruchomione w ostatnich latach, m.in. z inicjatywy byłego ministra gospodarki Roberta Habecka (Zieloni). Dzięki nim Niemcy mogą importować skroplony gaz ziemny, który pełni funkcję bufora i częściowo kompensuje niski poziom zapasów w magazynach.

Jednocześnie przedstawiciele branży nie ukrywają, że kraj wyjdzie z obecnej zimy z bardzo mocno opróżnionymi magazynami. Timm Kehler podkreśla, że będzie to oznaczać konieczność intensywnego uzupełniania zapasów w nadchodzących miesiącach, aby uniknąć powtórzenia obecnych problemów w kolejnym sezonie grzewczym.

Wyzwanie na kolejne lata

Sytuacja na rynku gazu w Niemczech pokazuje, jak wrażliwy pozostaje system energetyczny na czynniki pogodowe oraz decyzje regulacyjne. Zdaniem ekspertów konieczne będzie wypracowanie bardziej stabilnego modelu zarządzania zapasami, który z jednej strony ograniczy presję cenową, a z drugiej zapewni realne bezpieczeństwo dostaw nawet w przypadku wyjątkowo trudnych warunków zimowych.

źródło: bild.de

Niemcy: Deportowany student z Iraku wrócił do Stuttgartu

0

Powrót po miesiącach niepewności

Po wielu miesiącach przymusowego pobytu w Iraku 24-letni Ramzi Awat Nabi bezpiecznie wrócił do Niemiec. Student, który latem ubiegłego roku został deportowany ze Stuttgartu, w niedzielę wylądował na tamtejszym lotnisku, gdzie czekała na niego rodzina, przyjaciele oraz liczni wspierający go mieszkańcy regionu. Jego powrót stał się możliwy po ostatecznym wyjaśnieniu kwestii tożsamości i uzyskaniu wizy studenckiej.

Emocjonalne powitanie na lotnisku w Stuttgarcie

Już od południa w hali przylotów lotniska w Stuttgarcie panowało napięcie. Brat Ramziego, Bilal, wraz z przyjaciółmi i bliskimi trzymał w rękach kwiaty i transparenty, co chwilę spoglądając na tablicę przylotów.

„Mam gęsią skórkę. Przy każdym pasażerze myślę, że to już on” – mówił wyraźnie poruszony.

Gdy drzwi bramki wreszcie się otworzyły, a Ramzi pojawił się wśród wychodzących pasażerów, emocje eksplodowały. Przyjaciele ruszyli w jego stronę, obejmując go i unosząc w górę. Sam Ramzi nie krył wzruszenia.

„Wyobrażałem sobie ten moment jak sen na jawie. Ale to, co się dzieje teraz, jest jeszcze bardziej intensywne” – przyznał.

Deportacja w trakcie studiów

Do deportacji doszło w sierpniu ubiegłego roku. Ramzi został wówczas zabrany nocą z akademika w Stuttgarcie i przymusowo odesłany do Iraku. Decyzję podjęła miejscowa placówka urzędu ds. cudzoziemców, która odmówiła mu prawa pobytu, wskazując na wątpliwości dotyczące jego tożsamości.

Ramzi przybył do Niemiec jako nieletni wraz z rodzicami i rodzeństwem. Po ujawnieniu, że jego ojciec posłużył się fałszywymi dokumentami, cała rodzina została zobowiązana do opuszczenia kraju. Jedynie dwaj najstarsi synowie otrzymali możliwość pozostania w Niemczech, by ukończyć edukację szkolną.

Wybitny uczeń i student kierunku przyszłości

Ramzi zdał maturę w Nadrenii-Palatynacie. Następnie rozpoczął studia na Hochschule Esslingen niedaleko Stuttgartu, wybierając kierunek „zrównoważona energetyka i technika budynków” – dziedzinę, w której Niemcy od lat odczuwają niedobór wykwalifikowanych specjalistów.

Po ukończeniu drugiego semestru studiów został jednak deportowany, co wywołało szeroką falę sprzeciwu i wsparcia społecznego.

Fala solidarności i przełomowa decyzja

W obronie Ramziego zaangażowało się wiele osób, w tym jego starszy brat Bilal, który sam – na mocy decyzji innego urzędu – mógł pozostać w Niemczech. Kluczowy przełom nastąpił kilka dni temu, gdy tożsamość Ramziego została ostatecznie potwierdzona. Na tej podstawie otrzymał wizę studencką, umożliwiającą mu ponowny wjazd do kraju.

„Ten stres był niewyobrażalny. Teraz wszystko z nas schodzi. To łzy radości” – mówił jego kolega ze studiów, Justin Kranz.

„Zastępcza mama” i obietnica dotrzymana

Na lotnisku szczególnie wzruszająco wyglądało spotkanie Ramziego z Kerstin Doppstadt, rolniczką i pedagogiem społecznym, która od lat wspierała jego rodzinę.

„Obiecałam, że sprowadzimy cię do domu. I dotrzymałam słowa. Witamy w domu, witamy z powrotem” – powiedziała, mocno go obejmując.

Studia i dług do spłacenia

Po powrocie Ramzi planuje krótki odpoczynek, a następnie jak najszybsze wznowienie studiów. Zanim jednak będzie mógł w pełni skupić się na nauce, czeka go jeszcze jedno obciążenie – pokrycie kosztów deportacji. Zgodnie z obowiązującymi przepisami osoby, które po deportacji ponownie wjeżdżają do Niemiec, muszą zwrócić koszty przeprowadzenia wydalenia.

Dotychczas wystawione rachunki opiewają na około 4 tysiące euro, jednak największy koszt – faktura od Federalnej Policji – nie został jeszcze doliczony. Wsparcie finansowe dla Ramziego zbierane jest obecnie w formie publicznej zbiórki.

źródło: swr.de

Niemcy: nowy raport o stanie zdrowia Michaela Schumachera budzi nadzieję fanów

0

Michael Schumacher – jeden z największych niemieckich sportowców w historii

Michael Schumacher, siedmiokrotny mistrz świata Formuły 1, pozostaje jedną z ikon niemieckiego sportu, a jego los od lat porusza miliony fanów na całym świecie. 29 grudnia 2013 roku Schumacher doznał poważnego wypadku podczas jazdy na nartach w Méribel we Francji. Od tego czasu nieustannie walczy o pełne wyzdrowienie po ciężkim urazie mózgu.

Stan zdrowia Schumachera – informacje tylko dla najbliższego otoczenia

Prawdziwy stan zdrowia Niemca pozostaje tajemnicą znaną wyłącznie jego rodzinie oraz wąskiemu gronu zaufanych osób. Wśród nich znajduje się m.in. były szef zespołu Ferrari, Jean Todt, który regularnie odwiedza Schumachera i wspólnie z nim ogląda wyścigi Formuły 1.

Nowy raport brytyjskiego „Daily Mail”

Ostatnio brytyjski „Daily Mail” poinformował o pozytywnych zmianach w stanie zdrowia Michaela Schumachera. Według doniesień, Niemiec nie jest już osobą przykuta do łóżka. Obecnie jego prywatny zespół medyczny przewozi go na wózku inwalidzkim po rezydencjach na Majorce (Hiszpania) i w Gland (Szwajcaria).

Warto jednak zaznaczyć, że informacje o tym, iż Schumacher korzysta z wózka inwalidzkiego, nie są całkowicie nowe. Już w 2018 roku arcybiskup Georg Gänswein w wywiadzie dla czasopisma Bunte wspominał, że podczas jego wizyty dwa lata wcześniej, terapeuta przewiózł Schumachera na wózku do salonu, a arcybiskup miał wrażenie, że odczuwa on kontakty i prowadzi wewnętrzny dialog.

Czy Schumacher czuje się lepiej?

Dokładny stan zdrowia Schumachera pozostaje nieznany. Jasne jest tylko, że ciągle walczy o swoje zdrowie i regenerację. Informacje o postępach w leczeniu są bardzo skąpe i kontrolowane przez najbliższą rodzinę.

Kontakt z rodziną – ograniczony dostęp dla znajomych

Flavio Briatore, były szef zespołu Benetton, pod którego skrzydłem Schumacher zdobył swoje pierwsze dwa tytuły mistrza świata w 1994 i 1995 roku, ostatnio wyznał:

„Wciąż utrzymuję kontakt z Corinną Schumacher, natomiast z Michaelem jest to niestety niemożliwe.”

Słowa te dają do myślenia i wzbudzają nadzieję milionów fanów, że kiedyś „dostęp” do Michaela Schumachera dla bliskich i przyjaciół może zostać ponownie umożliwiony.

Podsumowanie

Stan zdrowia Michaela Schumachera pozostaje tematem pełnym tajemnic, spekulacji i nadziei. Nowe doniesienia o tym, że nie jest już przykuty do łóżka, wywołały falę pozytywnych reakcji wśród fanów na całym świecie. Pomimo niewielu szczegółowych informacji, jedno pozostaje pewne – legendarny niemiecki kierowca ciągle walczy o powrót do zdrowia i pozostaje pod troskliwą opieką rodziny oraz zespołu medycznego.

źródło: bild.de

Zimowa gołoledź paraliżuje Bawarię. W wielu powiatach we wtorek odwołano zajęcia stacjonarne w szkołach

0

Ostrzeżenia meteorologiczne dla całego kraju związkowego

Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) ostrzega przed niebezpieczną gołoledzią na terenie całej Bawarii. Po intensywnych opadach śniegu w niedzielę oraz poniedziałek i gwałtownym ochłodzeniu, warunki drogowe w wielu regionach uległy znacznemu pogorszeniu. Skutkiem są liczne kolizje, utrudnienia w ruchu drogowym oraz decyzje o zawieszeniu zajęć stacjonarnych w szkołach.

Zajęcia stacjonarne zawieszone w wybranych regionach Bawarii

Już w poniedziałek w części Bawarii nauka w szkołach została całkowicie lub częściowo wstrzymana. We wtorek sytuacja pogodowa ponownie zmusiła władze do reakcji. Jak poinformowało Bawarskie Ministerstwo Kultury, w kilku powiatach i miastach w północnej części landu nie odbywa się nauka w formie stacjonarnej.

Decyzje dotyczą głównie trzech regionów administracyjnych: Dolnej Frankonii, Środkowej Frankonii oraz Górnej Frankonii. Skala jest jednak mniejsza niż dzień wcześniej.

Lista powiatów i miast, w których we wtorek nie odbywa się nauka stacjonarna

Pełne zawieszenie zajęć stacjonarnych dotyczy następujących jednostek administracyjnych w Bawarii:

  • Kitzingen
  • Erlangen (miasto)
  • Erlangen-Höchstadt
  • Nürnberg
  • Neustadt an der Aisch–Bad Windsheim
  • Fürth (miasto i powiat)
  • Bamberg (miasto i powiat)
  • Forchheim

Nauka zdalna zamiast lekcji w szkołach

Brak zajęć stacjonarnych nie oznacza automatycznie całkowitego odwołania lekcji. O formie prowadzenia nauczania decydują samodzielnie dyrekcje poszczególnych szkół. W praktyce oznacza to możliwość organizowania lekcji online w formie wideokonferencji lub realizowania materiału poprzez zadania i karty pracy przekazywane uczniom.

Sytuacja w poniedziałek: większy zasięg zakłóceń

W poniedziałek zajęcia stacjonarne zostały wstrzymane w znacznie szerszym zakresie. Dotyczyło to wielu miast i powiatów w północnej Bawarii, również w Dolnej, Środkowej i Górnej Frankonii. W mieście Bamberg oraz w przyległym powiecie nauka została zawieszona tylko częściowo.

Były to jednocześnie obszary objęte oficjalnymi ostrzeżeniami DWD przed intensywnymi opadami śniegu. W pozostałych rejencjach Bawarii — Szwabii, Górnej Bawarii, Dolnej Bawarii oraz Górnym Palatynacie — zajęcia odbywały się zgodnie z planem.

Jak zapadają decyzje o zawieszeniu zajęć?

O ewentualnym odwołaniu nauki decydują tzw. lokalne grupy koordynacyjne ds. warunków pogodowych, w skład których wchodzą przedstawiciele państwowych urzędów szkolnych oraz dyrektorzy szkół reprezentujący różne typy placówek.

W przypadku, gdy niekorzystne warunki pogodowe obejmują kilka powiatów jednocześnie, decyzję może podjąć również regionalna grupa koordynacyjna, która ma prawo zawiesić zajęcia w całej rejencji administracyjnej.

Aktualne informacje o odwołanych zajęciach publikowane są na oficjalnej stronie: unterrichtsausfall.bayern.de.

źródło: augsburger-allgemeine.de

Alkoholizm wśród seniorów w Niemczech: coraz więcej osób wymaga leczenia

2

Coraz więcej osób starszych w Niemczech trafia do szpitali z powodu chorób związanych z nadmiernym spożywaniem alkoholu. W Turyngii medycy i poradnie odnotowują rosnącą liczbę pacjentów, u których problemy zdrowotne wynikają właśnie z nadużywania alkoholu. Dr Viktor Ruzicka, kierownik Oddziału Medycyny Gerontologicznej w Thüringen-Kliniken Rudolstadt, wskazuje trzy główne grupy pacjentów: osoby, u których początkowo podejrzewa się udar, a następnie wykrywa wysoki poziom alkoholu we krwi; osoby przyjmowane po upadkach, u których również stwierdza się alkohol we krwi; oraz pacjentów z przewlekłymi uszkodzeniami spowodowanymi długotrwałym spożywaniem alkoholu.

Wysoka liczba przypadków i ciemna strona statystyk

Statystyki pokazują powagę problemu. Według Thüringer Landesamt für Statistik liczba hospitalizacji związanych z alkoholem w Turyngii wzrosła w latach 2004–2024 z około 1 300 do niemal 2 400 przypadków, niemal podwajając się. Dane Barmer-Krankenkasse wskazują, że wśród osób w wieku 60–80 lat 24 na 1 000 cierpi na chorobę alkoholową. Eksperci podkreślają, że rzeczywista liczba osób nadużywających alkoholu jest znacznie wyższa, ale wielu pacjentów nie zgłasza się do poradni. Christine Reiter z największej w Turyngii poradni ds. uzależnień w Jenie szacuje, że około 15% osób powyżej 70 roku życia nadużywa alkoholu lub cierpi na uzależnienie, jednak do poradni trafiają głównie osoby skierowane przez lekarzy z powodu nieprawidłowych wyników badań wątroby.

Przyczyny problemu: samotność i doświadczenia powojennej generacji

Eksperci wskazują kilka przyczyn wzrostu problemu wśród seniorów. Wiele osób starszych doświadcza samotności, ponieważ dzieci i bliscy w większości wyemigrowali po zjednoczeniu Niemiec. Kolejnym czynnikiem jest wychowanie i doświadczenia życiowe powojennej generacji – osoby te musiały koncentrować się na odbudowie kraju, co wiązało się z tłumieniem własnych emocji, trudności w radzeniu sobie ze stresem i stratami. Brak umiejętności otwartego mówienia o problemach i tabu społeczne dotyczące alkoholizmu utrudniają zgłaszanie się po pomoc.

Skutki zdrowotne nadmiernego spożycia alkoholu w starszym wieku

Długotrwałe picie alkoholu prowadzi do licznych uszkodzeń zdrowotnych. Wśród najczęstszych skutków są nowotwory, choroby wątroby, w tym marskość, zaburzenia krzepliwości krwi, żylaki przełyku z ryzykiem krwawień, zwiększone ryzyko upadków, demencji oraz chorób sercowo-naczyniowych. Dr Ruzicka podkreśla, że starzejący się organizm gorzej metabolizuje alkohol, co potęguje jego toksyczne działanie na cały organizm.

Edukacja, wrażliwość i wsparcie bliskich kluczowe w walce z problemem

Christine Reiter podkreśla, że potrzebna jest większa edukacja i wrażliwość społeczna wobec problemu alkoholizmu wśród seniorów – zarówno w rodzinach, jak i w placówkach opiekuńczych oraz u lekarzy pierwszego kontaktu. Dr Ruzicka radzi, aby bliscy częściej interesowali się zdrowiem swoich starszych rodziców i dziadków. „Alkohol nie jest lekarstwem na smutek, ale uwaga i troska bliskich jak najbardziej” – podkreśla.

źródło: mdr.de

Niemcy nie mają złudzeń: 53% mieszkańców uważa Donalda Trumpa za „wroga Europy”

1

Sondaż pokazuje rosnące napięcia wobec polityki USA

Najnowsze badania opinii publicznej przeprowadzone w Europie wskazują, że ponad połowa mieszkańców Niemiec postrzega prezydenta USA, Donalda Trumpa, jako „wroga Europy”. Wyniki te pochodzą z ankiety opublikowanej przez francuskie czasopismo Le Grand Continent i obejmują siedem krajów europejskich.

W Niemczech odsetek ten wynosi 53%, co plasuje kraj powyżej średniej europejskiej (51%). Najbardziej krytyczne wobec Trumpa są Hiszpania i Dania – w obu krajach aż 58% mieszkańców widzi w nim przeciwnika Europy. Zupełnie inaczej jest w Polsce, gdzie tylko 28% badanych postrzega Trumpa jako wroga, a zaledwie 17% jako sprzymierzeńca Europy.

Europejczycy nie są zgodni co do reakcji na politykę USA

Badanie przeprowadzone przez Instytut Cluster17 objęło w każdym z siedmiu krajów po około 1000 osób. Ankietowani odpowiadali na pytania między 13 a 19 stycznia 2026 r., tuż po kontrowersyjnych wypowiedziach Trumpa dotyczących Grönlandii. Choć później prezydent USA stwierdził, że nie planuje użycia siły w sprawie wyspy, jego działania wzbudziły niepewność w Europie.

Zdecydowana większość badanych – 46% – opowiada się za tym, aby UE wobec polityki USA przyjęła postawę opozycji. 44% respondentów woli szukać kompromisu, a jedynie 10% popiera zbliżenie stanowiska europejskiego do amerykańskiego.

Samodzielność UE w kwestiach bezpieczeństwa

Ponad trzy czwarte badanych uznało, że UE w kwestiach obronnych powinna polegać przede wszystkim na własnych możliwościach, nie licząc na wsparcie USA. Jedynie około 20% respondentów uważa, że Europa może nadal w pełni polegać na Stanach Zjednoczonych.

Eksperci wskazują, że wyniki te odzwierciedlają nie tylko krytykę polityki Trumpa, ale także rosnącą świadomość europejską w kwestiach bezpieczeństwa i samodzielności strategicznej.

źródło: welt.de

Niemcy: Aresztowano podejrzanego o członkostwo w organizacji terrorystycznej Hamas na lotnisku BER

0

Podejrzany przybył z Beirutu

W piątkowy wieczór w stolicy Niemiec, na lotnisku Berlin Brandenburg (BER), funkcjonariusze policji zatrzymali 36-letniego mężczyznę, podejrzanego o członkostwo w organizacji terrorystycznej Hamas. Mężczyzna przyleciał do Berlina z libańskiej stolicy, Beirutu.

Wydany nakaz aresztowania

W sobotę Sąd Rejonowy przy Federalnym Trybunale Sprawiedliwości w Karlsruhe wydał wobec mężczyzny nakaz aresztowania. Prokuratura federalna zarzuca mu, że pozyskiwał ostrą amunicję, potencjalnie przeznaczoną do przeprowadzenia ataków na izraelskie lub żydowskie obiekty w Niemczech i w całej Europie.

Kontekst śledztwa

To kolejne zatrzymanie związane z prawdopodobną działalnością członków Hamasu na terenie Niemiec. Już w październiku ubiegłego roku trzy osoby, również podejrzewane o członkostwo w tej organizacji, zostały zatrzymane w Berlinie w trakcie próby przekazania broni.

Znaczenie zatrzymania

Aresztowanie 36-latka podkreśla czujność niemieckich służb bezpieczeństwa w zakresie zwalczania terroryzmu i przemycania broni. Prokuratura federalna kontynuuje śledztwo w celu wyjaśnienia pełnego zakresu działalności zatrzymanego i jego ewentualnych powiązań z innymi osobami w Europie.

Dalsze kroki prawne

Mężczyzna pozostaje w areszcie, a śledczy prowadzą dalsze czynności dowodowe. Sprawa jest prowadzona pod ścisłą kontrolą prokuratury federalnej w Karlsruhe, a informacje dotyczące przebiegu śledztwa będą ujawniane na bieżąco w miarę postępów dochodzenia.

źródło: rbb24.de

Alarm smogowy – wschodnie powietrze pełne toksyn zatruwa miasta. Niemcy obwiniają Polskę

0

Niemcy zmagają się z niebezpiecznym połączeniem niskich temperatur i inwersji atmosferycznej. Smogowa chmura znad wschodnich sąsiadów znów nadciągnęła, zatruwając powietrze w kraju. Ekspert meteorologiczny Karsten Brandt ostrzega, że wschodnie i południowo-wschodnie wiatry będą w nadchodzących tygodniach transportować zanieczyszczone powietrze do Niemiec. Śnieg, który spadł w niedzielę, przyniesie poprawę jakości powietrza jedynie na kilka dni – potem powrócą wschodnie wiatry.

Skąd pochodzi zanieczyszczone powietrze?

Zanieczyszczenia docierają głównie z 14 polskich i 10 czeskich elektrowni węglowych oraz dziesiątek tysięcy prywatnych pieców węglowych. Najbardziej dotknięte są duże miasta: Berlin, Drezno, a także Hamburg. W niedzielę w Berlinie stężenie pyłów PM2,5 wynosiło aż 140 mikrogramów na metr sześcienny – ponad połowa tego pyłu pochodziła z Polski.

Alarmujące wartości w miastach

W wielu miejscach w Niemczech poziom PM2,5 przekracza najwyższy dzienny limit wyznaczony przez WHO, wynoszący 15 mikrogramów na metr sześcienny:

  • Drezno: 123 µg/m³
  • Lipsk: 152 µg/m³
  • Frankfurt nad Odrą: 153 µg/m³
  • Erfurt: 150 µg/m³

Analiza pochodzenia zanieczyszczeń pokazuje, że w Dreźnie 21% pochodziło z Polski, kolejne 21% z Czech, a dodatkowo po 8% z Rumunii, Serbii i Węgier. Nawet w Hamburgu udział polskiego smogu wyniósł 46%.

Mechanizm szkodliwej inwersji

Obecna inwersja atmosferyczna oznacza, że w wyższych partiach atmosfery jest ciepło, a przy powierzchni – zimno. Powstaje „pokrywa”, która uniemożliwia naturalną cyrkulację powietrza i odprowadzanie zanieczyszczeń. Śnieg poprawia sytuację jedynie tymczasowo, po czym smog ponownie nadciąga.

Zagrożenia dla zdrowia

Pyły PM2,5 mają średnicę poniżej 2,5 mikrometra, mogą przenikać do pęcherzyków płucnych, a następnie do krwiobiegu. Już przy stężeniach powyżej 100 µg/m³ mogą wystąpić:

  • Duszności, kaszel, ucisk w klatce piersiowej;
  • Podrażnienie oczu i błon śluzowych;
  • Stres układu sercowo-naczyniowego (podwyższony puls i ciśnienie);
  • Bóle głowy, zawroty, problemy z koncentracją;
  • Ataki astmy i pogorszenie stanu u osób z POChP;
  • Wyższe ryzyko zawału serca lub udaru u osób z chorobami sercowo-naczyniowymi.

Wschodnie wiatry będą problemem przez tygodnie

Ekspert Brandt podkreśla: „W ciągu tygodnia powrócą wschodnie i południowo-wschodnie wiatry, które nadal będą transportować zanieczyszczone powietrze. Problem ten utrzyma się przez cały luty, który według mnie będzie miesiącem z najgorszą jakością powietrza.”

Niemcy również same zanieczyszczają powietrze

Około połowa zanieczyszczeń w niektórych miastach, np. we Frankfurcie nad Menem, pochodzi z krajowych źródeł – tysiące prywatnych pieców i kominków w regionie Taunus w znacznym stopniu przyczyniają się do pogorszenia jakości powietrza.

Ekspert z doświadczeniem

Karsten Brandt jest doktorem nauk przyrodniczych (Dr. rer. nat.) w dziedzinie klimatologii, absolwentem Uniwersytetu w Duisburgu-Essen. Jest autorem kilku książek o tematyce pogodowej oraz założycielem i dyrektorem portalu pogodowego Donnerwetter.de.

źródło: bild.de