Niemcy zaostrzają kontrole graniczne: tysiące zatrzymań, 27 tys. zawróconych i 140 mln euro kosztów. Skuteczność pod znakiem zapytania

1

Zaostrzone kontrole po zmianie rządu

Po zmianie rządu w maju 2025 roku Niemcy znacząco zaostrzyły kontrole na wszystkich granicach państwowych. Decyzję ogłosił krótko po objęciu urzędu federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt, zapowiadając „przywrócenie porządku i kontroli”.

Z danych przytoczonych przez „Welt am Sonntag” wynika, że od 8 maja 2025 roku do końca stycznia odnotowano około 27 000 przypadków zawrócenia lub odesłania osób na granicach Niemiec. W tej grupie znalazło się ponad 1100 osób, które zgłosiły zamiar ubiegania się o azyl.

Jednocześnie – według informacji ministerstwa – w tym samym okresie zarejestrowano najniższą liczbę nielegalnych wjazdów do Niemiec od czterech lat.

Kontrole zostały przedłużone od 15 marca o kolejne sześć miesięcy.

Tysiące zatrzymań i działania wobec przemytników

Zaostrzone kontrole przyniosły również znaczącą liczbę zatrzymań. Federalna Policja (Bundespolizei) tymczasowo zatrzymała ponad 1100 osób podejrzanych o przemyt ludzi.

Między majem a styczniem zatrzymano także ponad 6700 osób, wobec których obowiązywały otwarte nakazy aresztowania. Ponadto funkcjonariusze zidentyfikowali około 1200 osób zaliczanych do środowisk ekstremistycznych – lewicowych, prawicowych, islamistycznych lub określanych jako tzw. ekstremizm zagraniczny.

Dane te wskazują, że kontrole nie ograniczały się wyłącznie do kwestii migracyjnych, lecz obejmowały również działania związane z bezpieczeństwem wewnętrznym i zwalczaniem przestępczości.

Koszty kontroli: 140 milionów euro w cztery miesiące

Równolegle pojawiły się informacje dotyczące kosztów finansowych prowadzonych działań. Kontrole na wszystkich niemieckich granicach wewnętrznych UE, wprowadzone we wrześniu 2024 roku, kosztowały budżet federalny do końca grudnia 2024 roku 140 milionów euro.

Dane te pochodzą z odpowiedzi Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na zapytanie parlamentarne posłanki Lewicy, Clary Bünger. Informacje te opublikowały gazety należące do Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND).

Według ministerstwa wskazana kwota stanowi tzw. „koszty dodatkowe związane z działaniami operacyjnymi” Federalnej Policji. Obejmują one nadgodziny, dodatki służbowe, funkcjonowanie punktów kontroli granicznej, zużycie materiałów oraz koszty zakwaterowania i wyżywienia funkcjonariuszy.

Do końca czerwca 2025 roku poniesiono koszty w wysokości 80,5 miliona euro, natomiast w drugiej połowie roku doszło do kolejnych 59,5 miliona euro. Ministerstwo zaznaczyło, że część kosztów związanych z nadgodzinami ma charakter „wielkości księgowej” i stanie się realnym wydatkiem budżetowym jedynie wówczas, gdy funkcjonariusze nie będą mogli odebrać nadgodzin w formie czasu wolnego w ciągu 12 miesięcy. Po odliczeniu tych pozycji koszty wyniosły 78,2 miliona euro.

Zawrócenia na granicach i liczba wnioskodawców azylowych

W okresie od 5 sierpnia do 31 grudnia 2025 roku na niemieckich granicach lądowych zawrócono 14 129 osób, w tym 552 osoby ubiegające się o azyl.

Dane te pokazują skalę stosowania środków administracyjnych wobec osób próbujących przekroczyć granicę. Jednocześnie kwestia zgodności części działań z prawem budzi kontrowersje w debacie publicznej.

Krytyka ze strony Lewicy

Posłanka Bundestagu z ramienia Lewicy, Clara Bünger, odpowiedzialna w klubie parlamentarnym za kwestie polityki migracyjnej, ostro skrytykowała bilans finansowy i prawny działań rządu.

Jej zdaniem 140 milionów euro wydanych na kontrole to „kosztowna symboliczna polityka odstraszania”, której praktyczna skuteczność i zgodność z prawem są „wysoce wątpliwe”. Bünger określiła bilans jako „druzgocący” i wezwała do natychmiastowego zakończenia kontroli granicznych, wskazując, że środki te mogłyby zostać przeznaczone na inne cele, między innymi na zapewnienie dostępu do kursów integracyjnych.

Nowe regulacje azylowe i system GEAS

Równolegle Bundestag przyjął dwa akty prawne służące wdrożeniu Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego (GEAS). Kluczowym elementem nowych przepisów jest utworzenie tzw. centrów migracji wtórnej dla osób, których procedura azylowa – zgodnie z rozporządzeniem dublińskim – powinna być prowadzona w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej.

Rozwiązanie to ma usprawnić przekazywanie osób między państwami UE i ograniczyć przypadki wtórnej migracji, czyli przemieszczania się wnioskodawców azylowych do krajów innych niż te, które są odpowiedzialne za rozpatrzenie ich wniosków.

Polityka bezpieczeństwa czy kosztowny sygnał polityczny?

Zaostrzone kontrole graniczne stały się jednym z kluczowych elementów polityki nowego rządu w zakresie migracji i bezpieczeństwa wewnętrznego. Zwolennicy działań podkreślają spadek liczby nielegalnych wjazdów oraz liczbę zatrzymań osób poszukiwanych i podejrzanych o przemyt ludzi.

Krytycy wskazują natomiast na wysokie koszty finansowe oraz wątpliwości prawne związane z kontrolami na granicach wewnętrznych strefy Schengen.

Debata wokół skuteczności, legalności i zasadności przedłużania kontroli granicznych w Niemczech pozostaje otwarta, a kolejne miesiące pokażą, czy obrany kierunek polityki migracyjnej przyniesie trwałe efekty.

źródło: hasepost.de; weltwoche.ch

Niemcy: Brutalny atak nożownika w Kaiserslautern – dwaj mężczyźni walczą o życie, zatrzymano dwóch podejrzanych

3

Dramatyczna napaść w centrum miasta

W sobotę, 28 lutego 2026 r., doszło do poważnej napaści nożownika w samym centrum niemieckiego miasta Kaiserslautern (Nadrenia-Palatynat). Około godziny 18:00 miejscowe służby otrzymały liczne zgłoszenia od świadków dramatycznych scen przy Fackelbrunnen – popularnym miejscu w ścisłym centrum. Kilka osób zadzwoniło na numer alarmowy, informując o krwawiących mężczyznach leżących na chodniku.

Na miejsce natychmiast przybyli policjanci oraz ratownicy medyczni. Funkcjonariusze znaleźli dwóch mężczyzn – w wieku 20 i 22 lat – ciężko rannych i krwawiących. Obaj wymagali pilnej resuscytacji, zanim przewieziono ich do szpitala. W tej fazie ich obrażenia określono jako stan zagrażający życiu.

Przebieg zdarzenia i interwencja policji

Według relacji świadków prawdopodobnie doszło do intensywnej sprzeczki, podczas której wykorzystano noże. Po zdarzeniu część uczestników uciekła z miejsca ataku, zanim dotarli policjanci. Niektórzy świadkowie twierdzili, że sytuacja wyglądała bardzo brutalnie, a ofiary zostały zaatakowane bez ostrzeżenia.

Policja natychmiast po otrzymaniu pierwszych zgłoszeń rozpoczęła intensywne działania operacyjne w okolicy Fruchthallstraße. Funkcjonariusze wraz z patrolami i służbą kryminalną przeszukiwali pobliskie ulice, aby zatrzymać podejrzanych.

Zatrzymanie podejrzanych – 16- i 18-latek w areszcie

Jeszcze tej samej nocy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć związek z napaścią. To 16-latek oraz 18-latek. Obaj zostali ujęci w rejonie Berliner Straße i przewiezieni na komisariat policji.

Na obecnym etapie policja nie ujawnia szczegółów dotyczących motywów zdarzenia ani tego, jaka dokładnie była rola zatrzymanych w brutalnym ataku. Dochodzenie znajduje się we wczesnym stadium, a organy ścigania dążą do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej dramatycznej napaści.

Apel o pomoc świadków

Funkcjonariusze proszą osoby, które były świadkami wydarzenia lub dysponują nagraniami z telefonów komórkowych (np. z rejonu Fackelbrunnen lub pobliskich przystanków autobusowych), o kontakt z miejscową policją. Każde nowe nagranie lub informacja mogą okazać się kluczowe dla ustalenia przebiegu całego zdarzenia.

Policja podaje, że świadkowie mogą zgłaszać się pod numerem telefonu 0631 369-13312 lub e-mailem przez wydział prasowy Komendy Policji Westpfalz.

Trwa dochodzenie – brak dalszych szczegółów

Na razie w oficjalnych komunikatach policji nie ujawniono informacji o możliwych związkach między ofiarami a podejrzanymi ani o ewentualnych motywach ataku. Dochodzenie ma na celu nie tylko ustalenie dokładnej sekwencji wydarzeń, ale także ocenę, czy nie doszło do innych przestępstw towarzyszących napaści.

Śledczy zwracają uwagę, że publikowanie szczegółów śledztwa może zagrozić powodzeniu postępowania, dlatego policja na razie ogranicza się do podstawowych komunikatów.

źródło: t-online.de

Merz żąda od Iranu zaprzestania ataków – tysiące turystów z Niemiec i Polski uwięzionych w regionie

2

Chaos w regionie: tysiące turystów w pułapce wojny

W wyniku gwałtownej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie tysiące turystów, w tym obywateli Niemiec i Polski, utknęło w regionie Zatoki Perskiej i na trasach turystycznych, które nagle stały się strefą wojny.

Największe problemy dotyczą pasażerów luksusowych statków wycieczkowych, takich jak „Mein Schiff 4” i „Mein Schiff 5” należących do niemieckiej TUI Cruises, które nie mogą opuścić portów w Abu Dhabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) i Doha (Katar).

– W niedzielę obok „Mein Schiff 4” w Abu Dhabi doszło do eksplozji – według relacji mógł to być dron lub pocisk rakietowy, co wywołało alarmy i nakaz schronienia się pasażerów w bezpiecznych częściach statku.
– Działania wojenne doprowadziły do zamknięcia przestrzeni powietrznej i wstrzymania lotów na lotniskach, m.in. w Dubaju, co uniemożliwia turystom powrót do Europy.

Na wielu lotniskach odwołano loty, zawieszono operacje linii lotniczych i zablokowano możliwość dalszych rejsów przez strategiczną Cieśninę Ormuz, co oznacza, że pasażerowie pozostają odcięci od normalnych połączeń komunikacyjnych.

Turystom wręczono instrukcje bezpieczeństwa – m.in. pozostania wewnątrz statków i unikania otwartych przestrzeni – a linie rejsowe oferują zwroty kosztów lub zniżki przy przyszłych podróżach.

Choć główne informacje dotyczą Niemców, wielu Polaków, którzy podróżowali w regionie – m.in. w Dubaju i Katarze – również boryka się z utrudnieniami w powrocie do kraju z powodu zamknięcia lotnisk i odwołania lotów.

Merz: „Iran musi natychmiast zakończyć ataki”

W odpowiedzi na najnowszą falę przemocy i eskalację działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie kanclerz Niemiec Friedrich Merz ostro skrytykował działania Iranu i wezwał do natychmiastowego zakończenia ataków na państwa sąsiednie.

W oświadczeniu Merz zażądał, aby Teheran zaprzestał bezkrytycznych militarnych działań przeciwko partnerom w regionie, w tym ataków rakietowych i dronów, które stwarzają zagrożenie zarówno dla celów wojskowych, jak i ludności cywilnej.

Niemiecki rząd podkreślił, że Iran powinien nie tylko zatrzymać ofensywne operacje wobec swoich sąsiadów, ale również zaprzestać innych działań destabilizujących region oraz przemocy wobec własnej ludności.

Merz wraz z przywódcami Francji i Wielkiej Brytanii wystosował także wspólne oświadczenie potępiające irańskie ataki i wzywające do powrotu na drogę negocjacji. Liderzy trzech państw podkreślili, że region potrzebuje trwałego pokoju i że przyszłość Iranu powinna należeć do jego obywateli.

Szerszy kontekst konfliktu

Eskalacja nastąpiła po skoordynowanych atakach USA i Izraela na cele w Iranie, które miały na celu zniszczenie irańskiego potencjału nuklearnego oraz strategicznych miejsc obronnych. Iran odpowiedział falą uderzeń rakietowych i dronów na bazy wojskowe USA oraz Izraela.

To doprowadziło do gwałtownej spirali przemocy, która dotknęła nie tylko strony konfliktu, ale także osoby postronne – jak tysiące turystów w regionie Zatoki Perskiej.

Skutki dla bezpieczeństwa i podróżnych

Z uwagi na ryzyko dalszych ataków i eskalacji przemocy, niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowało o zaostrzeniu ostrzeżeń turystycznych dla wielu krajów regionu, a obywatelom Niemiec, a także innym europejskim podróżnym, zaleca się unikanie podróży w te rejony.

Sytuacja dynamicznie się zmienia, a zarówno rządy europejskie, jak i linie lotnicze monitorują sytuację w regionie – apelując o ostrożność i zapewniając, że robią wszystko, by pomóc uwięzionym turystom wrócić do domu, gdy tylko warunki na to pozwolą.

źródło: nius.de; bild.de; rtl.de; t-online.de; tagesspiegel.de

Od miesięcy bez pensji. Kierowca ciężarówki zatrzymał się na parkingu i odmówił dalszej jazdy

0

Muhammad od miesięcy nie otrzymuje wynagrodzenia za swoją pracę. W końcu podjął decyzję: zaparkował ciężarówkę na parkingu przy autostradzie w Holandii i odmówił dalszej jazdy. Tam właśnie rozpoczął swój protest.

Życie w kabinie ciężarówki

Mężczyzna pracuje jako kierowca ciężarówki w transporcie międzynarodowym. Kiedy jego pracodawca przestał wypłacać pensję, Muhammad przez długi czas próbował rozwiązać sprawę polubownie. Bez skutku.

W końcu zatrzymał pojazd na parkingu w regionie Twente (Holandia) i oznajmił, że nie ruszy dalej, dopóki nie dostanie należnych pieniędzy. Od tamtej pory mieszka w kabinie ciężarówki.

Jak mówi, nie ma już środków na normalne życie. Bez wypłaty nie jest w stanie wrócić do domu ani opłacić codziennych wydatków.

Pomoc przyszła od obcych ludzi

Historia kierowcy szybko rozeszła się po okolicy. Mieszkańcy regionu zaczęli przynosić mu jedzenie, napoje i drobne datki pieniężne. W krótkim czasie wokół Muhammada powstała fala solidarności.

Jeden z hoteli zaoferował mu nawet łóżko, żeby mógł choć na chwilę odpocząć poza kabiną ciężarówki. Lokalna społeczność regularnie sprawdza, czy niczego mu nie brakuje.

Związek zawodowy walczy o jego pieniądze

Sprawą zajęły się także związki zawodowe. Próbują wyegzekwować zaległe wynagrodzenie od pracodawcy kierowcy. Na razie jednak konflikt nie został rozwiązany.

Muhammad podkreśla, że nie chce niczego więcej niż uczciwej zapłaty za wykonaną pracę.

Protest kierowcy to szerszy problem

Sytuacja pokazuje problem, o którym w branży transportowej mówi się od dawna. Kierowcy zatrudniani przez zagraniczne firmy często pracują miesiącami poza domem, a w sporach z pracodawcami mają ograniczone możliwości obrony swoich praw.

Dlatego Muhammad postanowił zrobić jedyne, co — jak twierdzi — mu pozostało: zatrzymać ciężarówkę i czekać.

Dopóki nie otrzyma pieniędzy, nie ruszy dalej w trasę.

źródło: Focus

Alarm dla kierowców w Niemczech: atak na Iran może wywindować ceny na stacjach

1

W sobotę rano Izrael i Stany Zjednoczone przeprowadziły skoordynowany atak na cele wojskowe i strategiczne w Iranie, co stanowi gwałtowne zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Izraelski minister obrony Israel Katz potwierdził, że Izrael przeprowadził uderzenie prewencyjne, a w kraju ogłoszono stan wyjątkowy. Ten militarny cios pojawił się po tygodniach narastającego napięcia między Teheranem a Waszyngtonem, w czasie gdy negocjacje na temat programu atomowego nie przyniosły przełomu.

Co to oznacza dla rynku ropy

Ropa naftowa reaguje natychmiast na takie wydarzenia: inwestorzy i traderzy zaczęli kupować kontrakty na surowiec, bo obawiają się zakłóceń w podaży. Już w piątek ceny ropy Brent wzrosły do najwyższego poziomu od kilku miesięcy i utrzymują się na podwyższonym poziomie w oczekiwaniu na rozwój sytuacji.

Iran jest ważnym producentem ropy – ok. 3,3 mln baryłek dziennie, co stanowi kilka procent światowej produkcji. Dodatkowo kontroluje Cieśninę Ormuz, przez którą przechodzi około 1/5 światowego transportu ropy i gazu. Jakiekolwiek zakłócenia w tym rejonie mogłyby jeszcze bardziej podnieść ceny surowca.

Wpływ na kierowców w Niemczech

Eksperci ostrzegają, że wyższe ceny ropy prędzej czy później przełożą się na ceny paliw na stacjach, także w Niemczech. To dlatego:

  • ceny benzyny i oleju napędowego mogą jeszcze rosnąć – już teraz kontrakty na ropę drożeją na giełdach;
  • rynek paliw reaguje z opóźnieniem — zwykle zmiany cen surowca widoczne są na stacjach kilka dni później;
  • większe napięcie geopolityczne może też oznaczać większą zmienność cen.

Już teraz analitycy mówią o możliwych wzrostach nawet o kilka dolarów za baryłkę, jeśli konflikt się rozwinie i wpłynie na dostawy ropy.

Co dalej może się wydarzyć

Najważniejszym czynnikiem będzie to, czy konflikt rozszerzy się na Cieśninę Ormuz lub czy Iran zacznie realnie utrudniać eksport ropy. W takim scenariuszu ceny ropy mogłyby jeszcze szybciej rosnąć.

Również ważne są rozmowy państw OPEC+ o zwiększeniu produkcji ropy – część krajów już rozważa większe wydobycie, by złagodzić ewentualny spadek podaży.

źródło: Focus

Niemcy: Syryjczyk w kajdankach uciekł z sądu. Policja ostrzega mieszkańców!

4

Passau (Bawaria). Trwa szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza po ucieczce 22-letniego mężczyzny, który zbiegł z budynku sądu tuż po ogłoszeniu wobec niego nakazu aresztowania. W chwili ucieczki miał założone kajdanki.

Do zdarzenia doszło w piątek przed południem w Sądzie Rejonowym w Passau. Mężczyzna został wcześniej zatrzymany przez policję w związku z zarzutem ciężkiego uszkodzenia ciała i doprowadzony przed sędziego.

Uciekł chwilę po decyzji sądu

Około godziny 11:15 sędzia zdecydował o zastosowaniu wobec 22-latka tymczasowego aresztu. Niedługo później podejrzany zdołał uciec z budynku sądu. Według ustaleń policji opuścił obiekt przez ulicę Schustergasse i od tamtej chwili pozostaje na wolności.

Okoliczności samej ucieczki są obecnie wyjaśniane.

Policja ostrzega mieszkańców

W działania poszukiwawcze zaangażowano liczne patrole policji oraz śmigłowiec. Funkcjonariusze apelują do mieszkańców o ostrożność i proszą, aby nie zabierać autostopowiczów.

Policja nie wyklucza zagrożenia dla osób postronnych.

Rysopis poszukiwanego

Poszukiwany mężczyzna:

  • ma około 181 cm wzrostu,
  • szczupłą sylwetkę,
  • krótkie, ciemne, kręcone włosy,
  • wąsy i brodę,
  • kolczyki w lewym uchu.

W chwili ucieczki ubrany był na ciemno. Policja podaje, że może sprawiać wrażenie osoby o południowoeuropejskim wyglądzie.

Policja prosi o pomoc

Każdy, kto posiada informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu poszukiwanego, proszony jest o kontakt z policją w Passau pod numerem telefonu 0851 9511-0 lub z najbliższą jednostką policji.

Funkcjonariusze podkreślają, aby nie podejmować prób samodzielnego zatrzymania mężczyzny.

źrodło: Bild.de

W Niemczech mężczyźni wciąż rzadko korzystają z psychoterapii. Oto powody

2

W Niemczech – podobnie jak w wielu innych krajach europejskich – od lat obserwuje się wyraźną dysproporcję między kobietami a mężczyznami w zakresie korzystania z pomocy psychoterapeutycznej. Choć mężczyźni w znacznym stopniu dotknięci są problemami psychicznymi, znacznie rzadziej niż kobiety decydują się na profesjonalne wsparcie. Konsekwencje bywają poważne: statystyki wskazują na wyższe wskaźniki uzależnień oraz samobójstw wśród mężczyzn.

Brytyjski psycholog dr Blumenthal w rozmowie z dziennikiem „The Guardian” wskazał pięć głównych powodów, dla których mężczyźni unikają terapii – oraz wyjaśnił, dlaczego w rzeczywistości powinni z niej korzystać częściej. Wnioski te znajdują odzwierciedlenie także w doświadczeniach niemieckich terapeutów.

Cicha presja i wysokie koszty milczenia

Wielu mężczyzn funkcjonuje na co dzień w przekonaniu, że powinni „wytrzymać” – dla rodziny, partnerki, stabilności domowej. Przyjmują rolę silnych i niezawodnych, nawet jeśli wewnętrznie zmagają się z lękiem, depresją czy poczuciem bezradności. Problemy emocjonalne pozostają często ukryte, co utrudnia ich rozpoznanie zarówno przez otoczenie, jak i przez samych zainteresowanych.

Oficjalne dane pokazują, że diagnoza depresji częściej stawiana jest kobietom. Specjaliści podkreślają jednak, że w przypadku mężczyzn istnieje znaczna „ciemna liczba” nieujawnionych zachorowań. Objawy bywają maskowane poprzez nadmierną aktywność zawodową, agresję, wycofanie społeczne lub zachowania ryzykowne. Jednocześnie to właśnie mężczyźni częściej niż kobiety umierają w wyniku samobójstwa oraz częściej popadają w uzależnienia, między innymi od alkoholu.

Pięć powodów, przez które mężczyźni unikają terapii

  1. Działanie zamiast mówienia

Zdaniem dr. Blumenthala mężczyźni są częściej socjalizowani do postawy zadaniowej i nastawionej na działanie. Rozwiązywanie problemów kojarzy się im z konkretnymi czynnościami, a nie z rozmową o emocjach. Psycholog zauważa, że „działanie poprzedza rozwój języka”, dlatego trudności psychiczne często wyrażane są w sposób pośredni – poprzez agresję, izolację czy impulsywne decyzje – zamiast wprost poprzez komunikowanie uczuć.

Terapia, która opiera się na werbalizowaniu przeżyć i refleksji nad nimi, może być w takim modelu postrzegana jako coś obcego i mało intuicyjnego.

  1. Postrzeganie terapii jako „sfeminizowanej”

Ponieważ to kobiety częściej korzystają z profesjonalnej pomocy psychologicznej, w świadomości części mężczyzn terapia zyskała etykietę „kobiecej”. Może to prowadzić do przekonania, że uczestnictwo w niej podważa tradycyjnie rozumianą męskość.

Dr Blumenthal zwraca uwagę, że wielu mężczyzn lepiej odnajduje się w formach grupowych, w których uwaga nie koncentruje się wyłącznie na jednej osobie. W takich warunkach łatwiej budować poczucie wspólnoty i bliskości bez konieczności występowania w roli głównego „bohatera” rozmowy.

  1. Lęk przed utratą statusu

Dla części mężczyzn przyznanie się do słabości oznacza ryzyko utraty pozycji – w pracy, w relacjach czy we własnym poczuciu wartości. Wielu z nich funkcjonuje w schematach opartych na rywalizacji i sukcesie. Jeden z pacjentów opisał terapię jako sytuację, w której czułby się „jak stojący bez ochrony naprzeciwko przeciwnika”.

W takim ujęciu odsłonięcie własnej wrażliwości bywa odbierane jako zagrożenie, a nie jako krok w stronę zdrowienia.

  1. „Emocjonalna klaustrofobia”

Psycholog mówi o swoistej „emocjonalnej klaustrofobii”. Silne uczucia – takie jak wstyd, lęk czy żal – bywają dla wielu mężczyzn trudne do zniesienia w większym natężeniu. Jeśli dotychczasowy model radzenia sobie z problemami opierał się na schemacie „rozpoznać – zadziałać – rozwiązać”, terapia wymagająca cierpliwości, otwartości i akceptacji niepewności może wydawać się sprzeczna z wyuczonym wzorcem.

  1. Obawa przed konfrontacją z własnym wnętrzem

Psychoterapia często prowadzi do zmierzenia się z wypartym bólem, poczuciem winy czy nierozwiązaną żałobą. Dla niektórych mężczyzn istnieje lęk, że „cała konstrukcja może się zawalić”, jeśli zaczną przyglądać się swoim emocjom.

Dr Blumenthal podkreśla jednak, że terapia nie odbiera siły – przeciwnie, „na nowo ją definiuje”. Dojrzałość emocjonalna i zdolność do autorefleksji mogą stać się fundamentem bardziej stabilnego poczucia własnej wartości.

Sytuacja w Niemczech: powolna zmiana postaw

Eberhard Schäfer, terapeuta par i założyciel Väterzentrum Berlin, wskazuje, że w Niemczech widać stopniową poprawę. Jego zdaniem gotowość mężczyzn do podjęcia terapii rośnie. Dużą rolę odgrywają pozytywne doświadczenia przekazywane dalej – na przykład w gronie przyjaciół po rozwodzie lub po utracie kontaktu z dziećmi. Coraz częściej pojawiają się również publiczne świadectwa znanych mężczyzn mówiących otwarcie o własnej terapii.

W momentach poważnych kryzysów wstyd ustępuje miejsca potrzebie rozmowy i bycia wysłuchanym. Doświadczenie, że ktoś traktuje ich problemy poważnie, bywa dla wielu mężczyzn przełomowe.

Jednocześnie Schäfer zwraca uwagę, że pojęcia „pomoc” i „mężczyzna” wciąż rzadko są ze sobą łączone. Zamiast profesjonalnego wsparcia część mężczyzn wybiera strategie zastępcze, takie jak nadużywanie alkoholu czy kompulsywne korzystanie z pornografii. Tymczasem psychoterapia może pokazać, że słabość nie oznacza porażki, lecz stanowi punkt wyjścia do rozwoju i zmiany.

Terapia par w Niemczech: kobiety inicjują kontakt

Doświadczenia Väterzentrum Berlin potwierdzają tę tendencję. Mimo że instytucja wprost kieruje swoją ofertę do mężczyzn, to w ponad 90 procentach przypadków pierwszą prośbę o konsultację w terapii par zgłaszają kobiety. Mężczyźni dołączają później – i, jak podkreśla Schäfer, rzadko żałują tej decyzji.

Fakt ten pokazuje, że bariera dotyczy przede wszystkim pierwszego kroku. Gdy zostanie on wykonany, wielu mężczyzn dostrzega realne korzyści płynące z rozmowy i profesjonalnego wsparcia.

Między stereotypem a zmianą

Problem rzadkiego korzystania z psychoterapii przez mężczyzn w Niemczech nie wynika z braku cierpienia, lecz z utrwalonych wzorców społecznych i indywidualnych lęków. Presja bycia „silnym”, obawa przed utratą kontroli oraz trudność w nazywaniu emocji sprawiają, że wielu z nich wybiera milczenie.

Eksperci podkreślają jednak, że redefinicja męskości – obejmująca zdolność do proszenia o pomoc i otwartego mówienia o trudnościach – jest możliwa. Zmiana ta postępuje powoli, ale widoczne są jej pierwsze efekty. W obliczu rosnącej świadomości znaczenia zdrowia psychicznego pytanie nie brzmi już, czy mężczyźni potrzebują wsparcia, lecz jak skutecznie przełamać bariery, które powstrzymują ich przed sięgnięciem po pomoc.

źródło: bild.de

Niemcy: Dlaczego kobiety nadal zarabiają mniej niż mężczyźni?

2

Equal Pay Day – symbol nierówności płac

W Niemczech 27 lutego 2026 r. obchodzi się Equal Pay Day – dzień, który ma symbolizować różnicę w zarobkach pomiędzy kobietami i mężczyznami. Nazwa akcji odnosi się do gender pay gap, czyli różnicy w średnich zarobkach brutto na godzinę pracy: według danych statystycznych kobiety w 2025 r. otrzymywały średnio 16 % mniej niż mężczyźni.

Kampania na rzecz równości płac w 2026 r. odbywa się pod hasłem „equal pay every day” – co ma podkreślać, że sprawa równego wynagrodzenia powinna być codziennym celem społecznym i politycznym, a nie jedynie tematem jednego dnia w roku.

Różnice regionalne i ich przyczyny

Choć średni gender pay gap w Niemczech wynosi około 16 %, to dane regionalne pokazują istotne różnice. W niektórych landach, takich jak Hessen, luka wynosiła w 2025 r. nawet ok. 19 %, znacznie powyżej średniej krajowej. Natomiast w Brandenburgii, Meklemburgii-Pomorzu Przednim czy Saksonii-Anhalt różnice były znacznie mniejsze, sięgając kilku procent.

Jednym z głównych powodów utrzymującej się luki jest większa częstotliwość zatrudnienia kobiet w niepełnym wymiarze godzin oraz to, że kobiety częściej pracują w zawodach słabiej wynagradzanych, które są stereotypowo uznawane za „kobiece”. Taki podział pracy sprawia, że średnie zarobki kobiet są niższe, nawet jeśli uwzględni się podobne kwalifikacje czy doświadczenie zawodowe.

Reakcje polityków i organizacji

Różne podmioty publiczne i polityczne w Niemczech zwróciły uwagę na problem nierówności płac. Przedstawicielka Bawarskiego Ministerstwa pracy i spraw społecznych podkreśliła, że nierówna płaca jest niesprawiedliwością, a stereotypowe role społeczne oraz nieproporcjonalne obciążenia obowiązkami domowymi mogą utrwalać różnice wynagrodzeń.

Organizacje pracownicze, takie jak DGB Nord, wskazują natomiast, że strukturalne czynniki, takie jak nierówny podział pracy opiekuńczej, gorsze warunki zatrudnienia kobiet oraz brak przejrzystości wynagrodzeń, mają fundamentalny wpływ na utrzymywanie się luki. Domagają się one większej przejrzystości płac oraz działań systemowych, które zapewnią równe wynagrodzenie za równą pracę.

Dlaczego luka płacowa wciąż istnieje?

Eksperci podkreślają, że samo wprowadzenie przepisów dotyczących transparencji wynagrodzeń nie rozwiązuje problemu. Przyczyny są złożone i obejmują m.in.:

  • potrzebę zwiększenia udziału kobiet w pełnym wymiarze godzin pracy;
  • nierówny podział obowiązków domowych i opiekuńczych;
  • nierówne szanse awansu zawodowego i udział kobiet w kierowniczych funkcjach;
  • strukturę rynku pracy, w której zawody dominowane przez kobiety są gorzej płatne.

Organizatorzy kampanii Equal Pay Day oraz eksperci zaznaczają, że równe wynagrodzenie nie jest wyłącznie kwestią kobiet, lecz ogólnym problemem sprawiedliwości społecznej, który wpływa także na warunki życia rodzin i sytuację emerytalną kobiet.

Co dalej – perspektywy i działania

Zapowiedzi polityczne obejmują implementację unijnych dyrektyw dotyczących transparentności płac w niemieckim prawie do połowy 2026 r., co ma na celu zwiększenie jawności struktury wynagrodzeń i umożliwienie pracownikom lepszego dostępu do informacji na temat zasad płac w firmach.

Mimo to, jak wskazują dane i analizy, przełamanie długotrwałej luki płacowej wymaga działań wielowymiarowych – zarówno legislacyjnych, jak i kulturowych – aby realne różnice w płacach kobiecych i męskich zaczęły się zmniejszać, a równe wynagrodzenie stało się normą.

źródło: bild.de

Co trzeci kandydat oblewa test z niemieckiego do policji w Berlinie. Czy egzamin naprawdę jest tak trudny?

1

W latach 2024–2025 aż 39,3% kandydatów do Policji Berlińskiej nie zdało testu z języka niemieckiego. Statystyki te wywołują pytania: czy egzamin jest rzeczywiście wymagający, czy też poziom przygotowania kandydatów okazuje się niewystarczający? Niemiecki dziennik „Bild” przeanalizował przykładowe zadania i przyjrzał się praktycznemu przebiegowi testu.

Dyktando – podstawowy test umiejętności językowych

Jednym z kluczowych elementów egzaminu jest sprawdzian umiejętności językowych. W e-trenerze, wykorzystywanym przez wielu kandydatów do przygotowań, kategoria ta podzielona jest na 23 sekcje. Wśród nich znajduje się dyktando zatytułowane „Akcje policyjne związane z teledyskami rapowymi”.

Na napisanie dyktanda kandydaci mają 12 minut i 33 sekundy. Każde zdanie jest odczytywane kolejno w normalnym tempie, następnie wolniej i wyraźnie, a na końcu bardzo powoli. Po maksymalnie czterech słowach następuje pauza, aby umożliwić zapisanie tekstu.

Przykładowe zdanie z dyktanda brzmi:

„Zaskoczeni zamaskowani mężczyźni zostali już obezwładnieni i unieruchomieni, zanim wyjaśniło się nieporozumienie: nie byli to prawdziwi przestępcy ani prawdziwa broń, lecz raperzy i statyści z realistycznymi atrapami broni.”

Kandydaci muszą w nim poprawnie zastosować interpunkcję, w tym właściwe ustawienie przecinków. Dopuszczalne jest maksymalnie siedem błędów w całym dyktandzie. Dla porównania, w raporcie specjalnym z 2017 roku wskazywano, że wcześniej dopuszczano nawet 13 błędów w dyktandzie liczącym około 200 słów. Mimo stosunkowo liberalnych progów zaliczenia, co trzeci kandydat nadal nie przechodzi testu.

Zakres sprawdzanej wiedzy językowej i historycznej

Egzamin nie ogranicza się wyłącznie do dyktanda. Kandydaci muszą wykazać się znajomością zasad ortografii i gramatyki, w tym:

  • stosowania wielkich i małych liter,
  • tworzenia liczby mnogiej,
  • poprawnego użycia bezokolicznika,
  • zasad stosowania „podwójnego s” oraz „ß”,
  • właściwych przyimków w zdaniach z lukami (np. „Ona kocha wszystko __ nim”),
  • poprawnych przedrostków w wyrazach (np. „__folgen”).

Niektóre zadania wymagają szybkiego zapamiętania dużej ilości danych liczbowych i udzielenia odpowiedzi sprawdzających zrozumienie tekstu. Pojawiają się również pytania historyczne – np. o rok wojny prusko-austriackiej w kontekście funkcjonowania Niemieckiego Związku Celnego (poprawna odpowiedź: 1866). Kandydaci sprawdzani są także pod kątem pisowni trudniejszych słów, takich jak „Philatelist” (filatelista), w teście wielokrotnego wyboru.

Przygotowanie do egzaminu

Warto podkreślić, że materiały prezentowane w mediach mają charakter szkoleniowy i nie stanowią właściwego testu Policji Berlińskiej. Oficjalny egzamin pozostaje niejawny. Rzecznik policji zaznaczył, że materiały publikowane na oficjalnym kanale Policji Berlina w serwisie YouTube są bardzo zbliżone do rzeczywistej formy sprawdzianu.

Wielu kandydatów korzysta z komercyjnych narzędzi przygotowawczych, m.in. oferowanych przez wydawnictwo Ausbildungspark Verlag. Przedstawiciel wydawnictwa, Andreas Mohr, wyjaśnił, że publikowane zestawy ćwiczeń są rekonstrukcjami opartymi na doświadczeniach kandydatów oraz ogólnych informacjach o strukturze egzaminu. Benjamin Jendro, rzecznik związku zawodowego policji (GdP), potwierdził, że materiały te odpowiadają realnemu poziomowi trudności egzaminu i stanowią rzetelne wsparcie w przygotowaniach.

Braki kadrowe w Policji Berlińskiej

Wysoki odsetek niezdanych egzaminów ma poważne konsekwencje dla funkcjonowania Policji Berlińskiej. Jak poinformował Benjamin Jendro, w poniedziałek szkolenie w służbie średniej rozpoczęło 200 nowych funkcjonariuszy, podczas gdy planowano 312 miejsc. W rezultacie trzeba było zlikwidować dwie z dwunastu klas szkoleniowych. Zbyt wielu kandydatów nie przechodzi nawet etapu egzaminu wstępnego, co utrudnia obsadzenie wszystkich miejsc szkoleniowych.

Najczęstsze trudności kandydatów

Według przedstawicieli GdP największe problemy kandydatów dotyczą:

  • poprawnego stawiania przecinków,
  • odmiany wyrazów,
  • stosowania wielkich i małych liter.

Trudności te występują niezależnie od poziomu wykształcenia kandydatów. Co więcej, problemy nie ograniczają się wyłącznie do języka niemieckiego – część aplikujących nie radzi sobie również z testami sprawnościowymi oraz zadaniami z wiedzy politycznej.

źródło: bild.de

Niemcy: Ulica zamknięta z powodu „mobilnego meczetu”. Sąd zezwala na modlitwę na jezdni

6

Frankfurt nad Menem: nietypowa modlitwa i protest na ulicy

W czwartek wieczorem w dzielnicy Rödelheim we Frankfurcie nad Menem (Niemcy) Eschborner Landstraße została częściowo zamknięta — nie z powodu wypadku drogowego ani remontu, lecz dlatego, że kilkadziesiąt osób odbywało na niej modlitwę w „mobilnym meczecie”. Zezwolenie na to wydał Hessischer Verwaltungsgerichtshof, czyli Wyższy Sąd Administracyjny Hesji, powołując się na konstytucyjne prawo do wolności religijnej.

Ulica przemieniona w miejsce kultu religijnego

Od 18:30 do 21:00 dwie z czterech jezdni Eschborner Landstraße — w okolicy numeru 79 — były zamknięte dla ruchu. Członkowie wspólnoty Imam-Ali-Moschee ustawili tam cztery duże pawilony, rozwinęli dywany modlitewne oraz głośniki. Na ścianach zawisły plakaty w barwach czarno-czerwono-żółtych z godłem Niemiec oraz napisem „Art. 4 GG” — odniesienie do artykułu 4 niemieckiej konstytucji, gwarantującego wolność religijną.

Organizatorzy przyjechali na miejsce, przyciągając zarówno młodszych, jak i starszych uczestników, w tym kobiety z dziećmi. Około 19:20 rozpoczęto modlitwę; z głośników rozbrzmiewały recytacje Koranu i pieśni religijne, które było słychać kilkaset metrów dalej.

Dlaczego modlitwa odbywa się na ulicy?

Do wewnątrz zamkniętej wcześniej świątyni wejść nie można. W lipcu 2024 r. niemiecka ówczesna minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) zakazała działalności Islamisches Zentrum Hamburg (IZH) – organizacji, w skład której wchodzi także frankfurcka Imam-Ali-Moschee — uznając ją za narzędzie polityki irańskiego rządu powiązane z ekstremizmem.

Od tamtej pory członkowie wspólnoty co tydzień w czwartek wieczorem i w piątek w południe organizowali protesty i modlitwy przed zamkniętą świątynią. Działania te mają charakter zarówno religijny, jak i wyrażają sprzeciw wobec decyzji władz i sądów.

Sąd po stronie demonstrantów

Władze miasta Frankfurt w 2026 r. odmówiły zgody na kolejne zgromadzenie w tej formie, argumentując chęcią zapewnienia porządku publicznego i bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zwolennicy „mobilnego meczetu” odwołali się jednak do sądów administracyjnych — najpierw w pierwszej instancji, a następnie do Wyższego Sądu Administracyjnego Hesji. Ostatecznie sąd przyznał im rację, uznając, że zgromadzenie, mimo blokady jezdni, mieści się w ramach konstytucyjnie chronionych praw.

Podczas modlitwy na ulicy BILD.de rozmawiał z 26-letnim Muhsinem Abboudem, który formalnie zgłosił wydarzenie. Powiedział, że jest „wdzięczny, iż otrzymali prawo od sądzenia się” i że daje im to „zaufanie do niemieckich sądów”. Dodał, że domagają się przywrócenia ich zamkniętej świątyni.

Reakcje władz i sprzeciw mieszkańców

Minister spraw wewnętrznych Hesji, Roman Poseck (CDU), skrytykował decyzję sądu i całą demonstrację. Stwierdził, że nie powinno się pozwalać na obchodzenie procedur zakazu działalności pod pretekstem wolności zgromadzeń. Poseck nazwał to „paradoksem”, gdyż jego zdaniem niektóre grupy powołują się na prawa, które sami naruszają poprzez promowanie wartości sprzecznych z konstytucją.

Po drugiej stronie ulicy zebrała się grupa przeciwników „mobilnych meczetów”, głównie Irańczyków sprzeciwiających się reżimowi religijnemu w Iranie. Wśród nich była 37-letnia Elnaz Yarijoo, która przez megafon krytykowała niemieckie władze za to, że dopuszczają takie zgromadzenia. Mówiła, iż nie uważa tego miejsca za zwykłą świątynię, lecz „islamistyczne centrum” kierowane bezpośrednio przez Iran.

Przeciwnicy skandowali hasła takie jak: „Mullahowie, spieprzajcie, nikt was nie potrzebuje”, oraz oskarżali uczestników modlitwy o ignorowanie krzywd i ofiar reżimu. Niektórzy podnosili kwestie rzekomego tłumienia protestów i zabijania młodych ludzi w Iranie.

źródło: bild.de