Dramat w Niemczech: dom opieki zamknięty, pensjonariusze na ulicy

1

Chaos i łzy przed ośrodkiem

W Laatzen niedaleko Hannover doszło do dramatycznej sytuacji w domu opieki „Ambiente Care Seniorenresidenz”. Przed budynkiem pojawiły się karetki, taksówki i samochody transportowe, a starsi ludzie w pośpiechu opuszczali swoje pokoje z walizkami i kartonami.

Placówka ma zostać zamknięta, a 166 mieszkańców musiało ją opuścić w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin.

Personel odesłany do domu

Według ustaleń, we wtorek o godzinie 14:00 zwołano wszystkich pracowników, po czym zostali oni zwolnieni z obowiązków i odesłani do domów. Już następnego dnia seniorzy mieli zostać przeniesieni do innych placówek, a budynek zamknięty.

Pracownicy bez wynagrodzeń

Jeden z opiekunów, 58-letni Karoly, przyznał, że personel od dwóch miesięcy nie otrzymywał pensji. Mimo to pracownicy nadal przychodzili do pracy, nie chcąc zostawić podopiecznych bez opieki.

Rodziny postawione przed faktem dokonanym

Bliscy mieszkańców domu opieki dowiedzieli się o sytuacji dopiero we wtorek. Otrzymali informację, że ich krewni muszą opuścić placówkę najpóźniej następnego dnia.

Jak relacjonują, brakowało personelu, a część rodzin musiała samodzielnie zajmować się transportem i opieką nad bliskimi. Jedna z kobiet opowiadała, że musiała sama wyciągać swojego chorego ojca z łóżka.

Niepewność i dramat seniorów

Sytuacja jest szczególnie trudna dla najstarszych mieszkańców. Jedna z kobiet martwi się o swoją 103-letnią matkę, która niedawno obchodziła urodziny i jest w słabej kondycji.

Inna rodzina obawia się, że starsza kobieta wracająca z rehabilitacji zastanie zamknięte drzwi. Pojawiają się także obawy o rozdzielenie par, które poznały się w ośrodku.

Brak wyjaśnień ze strony operatora

Operator placówki, firma „Ambiente Care” z siedzibą w Bawarii, nie podał dotąd oficjalnych przyczyn zamknięcia ani nie odniósł się do doniesień o możliwej niewypłacalności.

Wątpliwości prawne

Zgodnie z niemieckim prawem operator domu opieki może wypowiedzieć umowy mieszkańcom w przypadku zamknięcia placówki, jednak powinien zachować miesięczny okres wypowiedzenia oraz zapewnić dalszą opiekę lub alternatywne miejsce.

Problemy finansowe w tle

Według doniesień branżowych firma „Ambiente Care” od dłuższego czasu zmaga się z problemami finansowymi. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy zamknięto 10 z 17 jej placówek w Niemczech.

źródło: bild.de

Atak nożownika w centrum Solingen. Trzech rannych, policja musiała przerwać ćwiczenia

3

Dramat w centrum miasta

W Solingen doszło do poważnego ataku z użyciem noża, w wyniku którego ranne zostały trzy osoby. Jedna osoba została zatrzymana.

Do zdarzenia doszło w centrum miasta, w momencie gdy oddział policji prowadził ćwiczenia symulujące atak w szkole. Sytuacja szybko przerodziła się jednak w realną interwencję.

Policja przerwała ćwiczenia

W środę, około godziny 16:51 do służb wpłynęło kilka zgłoszeń o gwałtownej kłótni, podczas której użyto noża. Niemal w tym samym czasie funkcjonariusze znajdujący się w pobliżu, zajmujący się innym zdarzeniem drogowym, usłyszeli krzyki i natychmiast ruszyli na miejsce.

Policjanci zagrozili napastnikowi użyciem broni palnej oraz paralizatora, po czym obezwładnili go.

Ciężko ranni poszkodowani

Zanim sprawca został zatrzymany, zdążył ciężko zranić dwie osoby:

  • 48-letniego mężczyznę, który doznał wielu ran kłutych w górnej części ciała,
  • 52-letniego świadka, który próbował rozdzielić kłócących się mężczyzn.

Obaj zostali poważnie ranni.

Akcja służb i zabezpieczenie miejsca zdarzenia

Policja odgrodziła teren szerokim kordonem. Na miejsce skierowano uzbrojonych funkcjonariuszy z bronią maszynową, a także służby ratunkowe, w tym karetkę i lekarza.

Do ataku doszło na ulicy Konrad-Adenauer-Straße, jednej z głównych arterii miasta, bezpośrednio przed sklepem warzywnym. Na miejscu znaleziono zakrwawiony nóż.

Okoliczności zdarzenia wciąż niejasne

Według policji w zdarzeniu uczestniczyli dwaj mężczyźni pochodzenia tureckiego, którzy najprawdopodobniej znali się wcześniej. Motyw konfliktu pozostaje nieznany.

Nie jest również jasne, czy zatrzymany mężczyzna widoczny na nagraniach z miejsca zdarzenia – prowadzony przez policjanta i ratownika z zakrwawionymi rękami w kajdankach – jest sprawcą ataku.

Utrudnienia w ruchu

W związku z akcją służb w centrum Solingen wystąpiły poważne utrudnienia w ruchu. Lokalne media apelowały do mieszkańców o omijanie tej części miasta.

źródło: bild.de

Nielegalni imigranci nadal będą objęci bezpłatnym ubezpieczeniem zdrowotnym, a małżonkowie mają płacić 2800 euro

3

Kontrowersyjne propozycje zmian

W Niemczech trwają prace nad reformą systemu publicznego ubezpieczenia zdrowotnego (GKV). Celem jest załatanie luki finansowej sięgającej ok. 15 mld euro. W tym celu ekspercka „FinanzKommission Gesundheit” zaproponowała 66 działań.

Najwięcej emocji budzą dwa z nich:

  • pełne finansowanie świadczeń dla osób pobierających Bürgergeld z budżetu państwa (ok. 12 mld euro),
  • likwidacja bezpłatnego współubezpieczenia małżonków, którzy nie wychowują małych dzieci (ok. 3,5 mld euro oszczędności).

Przykład pokazujący możliwe skutki

Zgodnie z przedstawianymi scenariuszami, kobieta – matka dwójki dzieci w wieku szkolnym i żona wykwalifikowanego pracownika – mogłaby zostać zobowiązana do opłacania składki w wysokości ok. 2880 euro rocznie, aby zachować ubezpieczenie zdrowotne.

Jednocześnie osoba, która niedawno nielegalnie przekroczyła granicę, złożyła wniosek o azyl i posiada tymczasowy status ochronny, mogłaby korzystać ze świadczeń zdrowotnych bez bezpośrednich opłat.

Spór polityczny o kierunek reform

Propozycje wywołują napięcia polityczne. Lider SPD Lars Klingbeil wcześniej opowiadał się za likwidacją współubezpieczenia małżonków. Z kolei minister pracy i spraw socjalnych Bärbel Bas sceptycznie odnosi się do finansowania świadczeń dla osób pobierających Bürgergeld w całości z budżetu państwa.

Dodatkowym problemem jest stan finansów publicznych – w budżecie federalnym już teraz brakuje ponad 30 mld euro.

Kwestia kosztów i podziału obciążeń

W praktyce oznaczałoby to, że osoby pracujące nadal współfinansowałyby system – w tym świadczenia dla części migrantów – a jednocześnie mogłyby utracić możliwość bezpłatnego ubezpieczenia współmałżonka.

Zwraca się uwagę, że znaczna część osób pobierających Bürgergeld nie ma niemieckiego obywatelstwa, a koszty świadczeń zdrowotnych pokrywają podatnicy oraz płatnicy składek.

Dostęp do świadczeń dla migrantów

Osoby ubiegające się o azyl, posiadające status ochronny, a także część osób zobowiązanych do opuszczenia kraju, mają dostęp do świadczeń zdrowotnych. Formalnie zakres tych świadczeń jest ograniczony, jednak w praktyce bywa szerszy. Koszty pokrywane są ze środków publicznych.

Krytyka ze strony polityków

Propozycje zmian spotkały się z krytyką. Sahra Wagenknecht oceniła, że ewentualna likwidacja współubezpieczenia małżonków jest niesprawiedliwa i może pogłębić napięcia społeczne.

Z kolei lider CSU Markus Söder sprzeciwił się dodatkowemu obciążaniu rodzin, określając takie działania jako nieuzasadnione w obecnej sytuacji.

Debata o przyszłości systemu

Reforma systemu zdrowia w Niemczech staje się nie tylko kwestią finansową, ale także społeczną. Dyskusja koncentruje się wokół tego, jak podzielić koszty i jakie grupy powinny ponosić największe obciążenia.

źródło: nius.de

Niemcy: Z nienawiści do AfD! Syn lokalnej polityk przyznał się do podpaleń

1

Nocne ataki na sąsiadów

W Hechingen przed sądem stanął 23-letni Tobias K., oskarżony o przeprowadzenie serii ataków z użyciem koktajli Mołotowa. Mężczyzna miał przygotować ładunki zapalające w domu swoich rodziców, a następnie w nocy zaatakować nimi mienie swoich sąsiadów.

Prokuratura zarzuca mu usiłowanie zabójstwa.

Koktajle Mołotowa z butelek po piwie

Zgodnie z ustaleniami śledczych, Tobias K. skonstruował kilka koktajli Mołotowa z butelek po piwie o pojemności 0,33 litra i benzyny. Według aktu oskarżenia działał z pobudek ideologicznych.

Najpierw miał udać się pod dom wyborcy partii Alternative für Deutschland i podpalić samochód należący do jego partnerki.

Poszkodowany relacjonował w sądzie, że próbował sam ugasić pożar, biegnąc boso do płonącego auta i gasząc je wężem ogrodowym, przy czym doznał poparzeń stóp.

Atak na dom przedsiębiorcy

Następnie oskarżony miał rzucić koktajl Mołotowa w kierunku domu przedsiębiorcy i byłego lokalnego polityka AfD, Michaela K. Butelka uderzyła w szybę i nie wpadła do środka budynku.

W chwili zdarzenia w domu przebywała rodzina przedsiębiorcy.

Według aktu oskarżenia Tobias K. wrócił potem do domu po kolejny ładunek, a po około pół godzinie ponownie pojawił się na miejscu i miał rzucić koktajl Mołotowa w kierunku policji.

Motyw: złość i stan emocjonalny

Podczas procesu odczytano oświadczenie oskarżonego. Tobias K. wyraził żal za swoje czyny i przyznał, że się ich wstydzi. Twierdził jednak, że nie zakładał, iż ktoś może zginąć.

Jako motyw wskazał złość wobec AfD oraz fakt, że w chwili zdarzenia był pod wpływem alkoholu i znajdował się w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego.

Wątek rodzinny w tle

Oskarżony odniósł się również do sytuacji swojej matki, która – jak twierdził – miała doświadczać wrogości ze strony środowisk związanych z AfD podczas kampanii samorządowej. To miało dodatkowo spotęgować jego złość.

Ostatecznie kobieta wystartowała w wyborach na burmistrza w sąsiedniej miejscowości, jednak nie została ponownie wybrana.

Proces potrwa kilka dni

Proces przed sądem w Hechingen zaplanowano na cztery dni rozpraw. Ogłoszenie wyroku przewidziano na 14 kwietnia 2026 roku.

źródło: bild.de

Ahmet G. zabił policjanta bo „się bał” – nie pójdzie do więzienia! Szokujący wyrok niemieckiego sądu

4

Kontrowersyjna decyzja sądu w Saarbrücken

W sprawie śmierci policjanta Simona Bohr zapadł nieoczekiwany wyrok. Sąd okręgowy w Saarbrücken uniewinnił 19-letniego Ahmeta G. od zarzutu morderstwa, mimo że oskarżenie dotyczyło zabójstwa funkcjonariusza policji.

Zamiast tego uznano go za winnego jedynie szczególnie ciężkiego rozboju. Sąd zdecydował również o umieszczeniu go w szpitalu psychiatrycznym. Nie trafi więc do więzienia.

„Egzekucja” policjanta – sześć strzałów

Do tragedii doszło w 2025 roku w Völklingen. Według aktu oskarżenia Ahmet G. oddał co najmniej sześć strzałów do policjanta podczas pościgu po napadzie na stację benzynową.

Prokuratura twierdziła, że działał z zamiarem zabójstwa, jednak sąd nie podzielił tej kwalifikacji prawnej.

Sąd: ograniczona poczytalność i choroba psychiczna

Sędzia Jennifer Klingelhöfer uzasadniła wyrok, wskazując na znacząco ograniczoną zdolność kierowania swoim zachowaniem w chwili zdarzenia.

Według sądu:

  • oskarżony działał w stanie silnego lęku,
  • jego percepcja rzeczywistości była zaburzona,
  • uznał sytuację za bezpośrednie zagrożenie życia.

Biegły sądowy stwierdził u Ahmeta G. schizofrenię i ograniczoną poczytalność.

Relacje z leczenia i zeznania oskarżonego

Oskarżony opowiadał w trakcie procesu o problemach psychicznych, m.in. lękach, poczuciu bezsilności oraz epizodach obniżonego nastroju. Był wcześniej leczony neurologicznie, a w chwili zdarzenia miał przyjmować leki przepisane poza Niemcami.

Lekarze więzienni wskazywali na halucynacje i urojenia, natomiast wcześniejszy neurolog mówił o możliwym zaburzeniu lękowym.

Reakcja rodziny ofiary

W procesie uczestniczyła wdowa po policjancie Selina Bohr. Kobieta była obecna na sali rozpraw i konfrontowała się z oskarżonym, jednak w trakcie prezentacji opinii biegłych opuściła swoje miejsce.

Prokuratura chciała 13 lat więzienia

Prokuratura domagała się uznania winy za morderstwo z motywów egoistycznych i kary 13 lat pozbawienia wolności w systemie dla nieletnich. Sąd nie zgodził się z tą oceną i skierował oskarżonego do szpitala psychiatrycznego.

źródło: bild.de

500 porysowanych samochodów w Hanowerze: Zidentyfikowano podejrzanego

0

Nawet 500 uszkodzonych samochodów

W Hanowerze od lutego porysowano około 500 samochodów. Teraz policja poinformowała o ustaleniu podejrzanego, który może być odpowiedzialny za część tych zdarzeń. Śledczy nie wykluczają jednak, że sprawców było więcej.

45-latek na celowniku policji

Jak przekazano, podejrzanym jest 45-letni mężczyzna. Funkcjonariusze zidentyfikowali go w ubiegłym tygodniu, udali się do jego miejsca zamieszkania i przeprowadzili tzw. rozmowę ostrzegawczą (Gefährderansprache). Podczas niej poinformowano go o możliwych konsekwencjach karnych.

Policja nie ujawniła szczegółów dotyczących jego osoby ani tego, czy przyznał się do winy. Mężczyzna nie został zatrzymany – jak podano, z przyczyn prawnych nie było to możliwe. Motyw jego działania pozostaje nieznany.

Możliwe, że działało więcej osób

Po rozmowie z podejrzanym liczba nowych przypadków wyraźnie spadła, jednak nie zniknęła całkowicie. Wciąż wpływają kolejne zgłoszenia.

Policja nie wyklucza więc, że oprócz 45-latka w zdarzeniach mogły brać udział także inne osoby, działające niezależnie. Na razie nie ma jednak konkretnych dowodów na istnienie naśladowców.

Trudne śledztwo i apel do świadków

Od początku lutego przypadki niszczenia aut odnotowywano niemal we wszystkich dzielnicach Hanoweru. Dochodzenie utrudnia brak jasnego motywu oraz fakt, że uszkadzano samochody różnych marek.

Policja apeluje do świadków o zgłaszanie się do najbliższych jednostek i przekazywanie wszelkich informacji, które mogą pomóc w wyjaśnieniu sprawy.

źródło: ndr.de

„To nie ja to powiedziałem” – chaos wokół słów o Syrii. Al-Scharaa zaprzecza wersji Berlina i wskazuje na Merza

1

Spór o „80 procent” syryjskich powrotów

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz wywołał burzę swoją wypowiedzią dotyczącą możliwych powrotów Syryjczyków z Niemiec do ojczyzny. W debacie pojawiła się liczba 80 procent, która od razu stała się przedmiotem politycznego sporu i wzajemnych oskarżeń o przekłamanie.

Wersja Berlina i szybka korekta narracji

Według pierwotnej wypowiedzi Merza, około 80 procent Syryjczyków mieszkających w Niemczech miałoby w ciągu trzech lat wrócić do Syrii. Słowa te wywołały natychmiastowe poruszenie, ponieważ nie wskazywały jasno, czy była to propozycja, prognoza czy ustalenie polityczne.

Jeszcze tego samego dnia z kancelarii kanclerza zaczęły płynąć wyjaśnienia, że chodziło o „życzenie” strony syryjskiej.

Al-Scharaa: „To nie ja powiedziałem”

Do sprawy odniósł się jednak przywódca Syrii Ahmed al-Scharaa, który zakwestionował wersję przedstawioną przez Berlin.

Stwierdził on, że:

  • to nie on był autorem tej wypowiedzi,
  • przypisanie mu słów o 80 procentach jest przesadzone,
  • w rzeczywistości to kanclerz Niemiec miał użyć takich słów.

Jak podkreślił: „W rzeczywistości wypowiedź jest nieco przesadzona. Nie ja to powiedziałem, tylko zostało mi to przypisane”. Dodał również, że to Merz miał wypowiedzieć te słowa jako pierwszy.

Kolejna odsłona politycznego sporu

W efekcie mamy do czynienia z otwartym sporem interpretacyjnym między Berlinem a stroną syryjską. Każda ze stron przedstawia inną wersję wydarzeń, a kwestia tego, kto faktycznie wypowiedział kontrowersyjną liczbę 80 procent, pozostaje niejednoznaczna.

źródło: nius.de

Burza po słowach Merza. Kanclerz wycofuje się z kontrowersyjnej wypowiedzi o Syryjczykach

1

Kontrowersje po wizycie syryjskiego przywódcy

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz wycofał się ze swojej wcześniejszej wypowiedzi dotyczącej powrotu Syryjczyków do ojczyzny. Po fali niejasności podkreślił, że propozycja, aby w ciągu trzech lat 80 proc. Syryjczyków mieszkających w Niemczech wróciło do swojego kraju, nie była jego pomysłem.

Jak wyjaśnił, liczba ta pochodzi od syryjskiego przywódcy przejściowego, Ahmeda al-Scharaa. „Przyjęliśmy ją do wiadomości, ale jesteśmy świadomi skali tego wyzwania” – przekazał Merz.

Niejasna wypowiedź wywołała zamieszanie

Do kontrowersji doszło po spotkaniu w Berlinie. W swojej wcześniejszej wypowiedzi Merz odniósł się do „życzenia” al-Scharaa, by około 80 proc. Syryjczyków przebywających w Niemczech wróciło do ojczyzny w ciągu trzech lat. Sformułowanie było jednak na tyle nieprecyzyjne, że mogło sugerować poparcie kanclerza dla tego celu.

Minister spraw zagranicznych zabiera głos

Szef niemieckiej dyplomacji, Johann Wadephul, odniósł się do sprawy podczas wizyty w Kijowie. Na pytanie dziennikarzy stwierdził, że przedstawiony kierunek jest „oczywiście celem rządu federalnego”.

Dodał również, że Niemcy są zdecydowane na konsekwentne wydalanie osób, które utraciły prawo pobytu w kraju.

Powrót Syryjczyków zależy od sytuacji w kraju

Według Wadephula rozmowy z al-Scharaą miały przede wszystkim służyć poprawie sytuacji w Syrii. Celem jest stworzenie warunków, w których ludzie będą mogli bezpiecznie żyć i mieć perspektywy ekonomiczne.

Ma to zachęcić Syryjczyków przebywających w Niemczech do dobrowolnego powrotu i udziału w odbudowie kraju.

źródło: nius.de

Gigantyczna wygrana w Niemczech! Prawie 71 mln euro trafiło do jednego gracza

0

Jackpot rozbity tuż przed Wielkanocą

To prawdziwa wielkanocna niespodzianka w Niemczech. Jackpot w loterii Eurojackpot został rozbity, a główna wygrana – wynosząca około 70,7 mln euro – trafiła do jednego gracza z landu Nadrenia Północna-Westfalia.

Wylosowane liczby to: 5, 15, 18, 20, 35, a dodatkowe euroliczby: 7 i 8.

Kupon złożony tradycyjnie w punkcie Lotto

Zwycięski kupon nie został wysłany online. Jak poinformował WestLotto, gracz złożył go w tradycyjnej kolekturze na terenie regionu Nadrenii.

Rzecznik spółki, Bodo Kemper, ujawnił, że zwycięzca wypełnił dziewięć zakładów na kuponie, wydając jedynie 18,75 euro. To właśnie ten niewielki wkład przyniósł mu gigantyczną wygraną sięgającą niemal 71 mln euro.

„Marzenie stało się rzeczywistością”

Jak podkreślił Kemper, każdy gracz przy oddawaniu kuponu zadaje sobie pytanie: „co by było, gdyby?”. Tym razem dla jednego mieszkańca Nadrenii to marzenie stało się rzeczywistością.

Czym jest Eurojackpot?

Eurojackpot to międzynarodowa loteria, w której uczestniczą Niemcy oraz 18 innych krajów europejskich. Gracze wybierają 5 liczb z 50 oraz 2 dodatkowe liczby z 12. Aby zdobyć główną wygraną, trzeba trafić wszystkie siedem liczb.

Szansa na trafienie „siódemki” wynosi około 1 do 140 milionów.

Kolejna wielka wygrana w Niemczech

To już drugi tak wysoki jackpot w ostatnim czasie. Pod koniec lutego gracz z Heilbronn wygrał około 75 mln euro, również w Eurojackpot.

źródło: bild.de

Wielkanocny paraliż na drogach w Niemczech. Kierowcy muszą przygotować się na korki

2

Pierwsza duża fala wyjazdów w 2026 roku

Wraz z poprawą pogody i wydłużonymi świętami Wielkanocnymi rozpoczyna się pierwsza duża fala wyjazdów w 2026 roku. Jak informuje ADAC, mimo rosnących cen paliw wielu kierowców wybierze się samochodem na krótkie urlopy.

Rzeczniczka ADAC, Melanie Mikulla, ostrzega, że największe utrudnienia wystąpią w Wielki Czwartek. Z kolei w Poniedziałek Wielkanocny należy spodziewać się wzmożonego ruchu powrotnego i kolejnych korków.

Największe korki na tych trasach

Pierwszym dniem zwiększonego ryzyka jest Wielki Czwartek. Szczególnie duże natężenie ruchu prognozowane jest na trasach:

  • A4 z Drezna w kierunku Polski,
  • A8 z Monachium do Salzburga,
  • A12 i A13 (Berliner Ring) w kierunku Polski.

W Poniedziałek Wielkanocny korki pojawią się głównie w przeciwnym kierunku.

Ponadto wysokie ryzyko zatorów dotyczy wielu głównych autostrad w całych Niemczech, w tym m.in.:
A1 (Fehmarn – Hamburg – Dortmund), A2 (Oberhausen – Berlin), A3 (Kolonia – Frankfurt – Passau), A5 (Frankfurt – Karlsruhe – Bazylea), A7 (Hamburg – Fulda), A9 (Lipsk – Monachium), a także obwodnic Berlina (A10) i Monachium (A99).

Setki remontów dodatkowo utrudnią ruch

Sytuację pogarsza duża liczba robót drogowych. Obecnie na niemieckich autostradach prowadzonych jest aż 779 remontów, z których część znacząco wpływa na płynność ruchu.

Szczególnie problematyczne odcinki to m.in.:

  • A1 (Bargteheide – Bad Oldesloe),
  • A5 (Riegel – Rust),
  • A8 (przeprawa przez dolinę Enz),
  • A9 (Denkendorf – Ingolstadt-Süd),
  • A12 (Fürstenwalde-West – Storkow),
  • A96 (Monachium – Gräfelfing).

Kontrole graniczne wydłużą podróż

Dodatkowe opóźnienia mogą wynikać z kontroli granicznych. Choć są one prowadzone wyrywkowo, mogą powodować przestoje.

Czas oczekiwania jest szczególnie prawdopodobny na przejściach:

  • z Austrią: Suben (A3), Walserberg (A8), Kiefersfelden (A93),
  • z Polską: Görlitz (A4), Pomellen (A11), Frankfurt nad Odrą (A12), Forst (A15).

Lżejszy ruch ciężarówek, ale korki i tak nieuniknione

W okresie świątecznym obowiązują zakazy ruchu dla ciężarówek, co częściowo odciąża drogi. Nie zapobiegnie to jednak korkom, które – według ADAC – są w tym czasie praktycznie nieuniknione.

źródło: bild.de