Pierwszy nowo wybudowany meczet w Turyngii otwarty po latach protestów. „Dzień wielkiej radości” w Erfurcie

1

Historyczne wydarzenie w Erfurcie

W sobotę w Erfurcie uroczyście otwarto pierwszy nowo wybudowany meczet w kraju związkowym Turyngia. To zarazem pierwszy od podstaw wzniesiony meczet w całych wschodnich Niemczech poza Berlinem. Inwestorem i gospodarzem obiektu jest muzułmańska wspólnota Ahmadiyya.

Zakończenie trwającej siedem lat budowy było momentem szczególnym nie tylko dla lokalnej społeczności wiernych, lecz także dla władz regionu i zaproszonych gości. Uroczystość odbyła się w obecności około 120 osób.

Siedem lat budowy i liczne trudności

Kamień węgielny pod budowę położono w 2018 roku. Prace zakończono pod koniec ubiegłego roku, a oficjalne otwarcie świątyni odbyło się w sobotę. Droga do realizacji inwestycji nie była jednak łatwa.

– To, że możemy dziś siedzieć w ukończonym meczecie, nie jest czymś oczywistym. Droga była długa i naznaczona wieloma wyzwaniami, rozmowami i formalnymi procedurami. Tym większa jest nasza wdzięczność – powiedział podczas uroczystości prezes wspólnoty Ahmadiyya w Turyngii, Suleman Malik.

Przed oficjalnymi przemówieniami odczytano wersety z Koranu. Zapowiadane wcześniej protesty przed meczetem nie doszły do skutku w dniu inauguracji.

Goście i gratulacje władz

Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. wiceprzewodniczący Bundestagu Bodo Ramelow oraz biskupi Ulrich Neymeyr i Friedrich Kramer.

Mario Voigt (CDU) skierował do uczestników uroczystości wideoprzesłanie. Nazwał otwarcie „dniem wielkiej radości”, podkreślając, że religia jest również wyrazem poczucia ojczyzny i zakorzenienia. Wyraził zadowolenie, że wspólnota Ahmadiyya „zapuściła w Turyngii korzenie” i znalazła tu swoją nową ojczyznę.

Architektura i lokalizacja świątyni

Nowy meczet posiada ośmiometrowy minaret ozdobny. Budynek powstał na terenie strefy przemysłowej na obrzeżach miasta. Oprócz sal modlitewnych znajduje się w nim również mieszkanie przeznaczone dla imama.

Inwestycja została sfinansowana wyłącznie z darowizn. W niedzielę świątynia była otwarta dla szerszej publiczności w godzinach od 10:00 do 18:00 w ramach „Dnia otwartego meczetu”.

Lata napięć i islamofobicznych protestów

Od momentu ogłoszenia planów budowy w 2016 roku inwestycja budziła silne emocje. Dochodziło do licznych, częściowo bardzo gwałtownych protestów o charakterze antyislamskim.

Przeciwnicy budowy ustawiali na terenie przyszłej inwestycji kilkumetrowe krzyże protestacyjne. Latem 2017 roku na działce nadziano na pale tusze świń, co miało charakter prowokacyjny i symboliczny.

Budowę wspierały natomiast Kościoły chrześcijańskie, które publicznie opowiedziały się za realizacją projektu.

Kim jest wspólnota Ahmadiyya?

Wspólnota Ahmadiyya określa się jako światowy islamski ruch reformatorski. Jednocześnie nie jest uznawana przez wiele innych nurtów islamu i w niektórych krajach spotyka się z prześladowaniami.

W całych Niemczech, według własnych danych organizacji, wspólnota liczy około 50 tysięcy członków i prowadzi ponad 60 meczetów. Lokalna gmina w Turyngii została założona w 1990 roku i skupia około 100 wiernych.

Otwarcie meczetu w Erfurcie stanowi istotny moment dla społeczności muzułmańskiej w regionie oraz symboliczny krok w kierunku instytucjonalnej obecności islamu we wschodnich Niemczech poza Berlinem.

źródło: welt.de

Szok dla kierowców: po Lidlu także Aldi każe płacić za parkowanie

0

Dotychczas parkingi przy supermarketach w Nemczech uważano za coś w rodzaju przestrzeni niemal publicznej — bezpłatnej i dostępnej dla każdego klienta. Jednak po modelu Lidla, który już wcześniej wprowadził opłaty za parking, teraz podobny krok robi Aldi Süd: parkowanie obok sklepu stało się płatne.

Nie chodzi jednak o krótkie parkowanie

Dyskonty takie jak Aldi czy Lidl borykały się z problemem, że obce samochody zajmowały miejsca parkingowe, co utrudniało klientom zrobienie zakupów. Próby rozwiązania tego poprzez kontrole, mandaty czy sprawdzanie paragonów nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. W efekcie zdecydowano się na kolejny krok — płatność za parkowanie zamiast karania.

Nie chodzi tu jednak o krótkie parkowanie przy sklepie w trakcie zakupów w ciągu dnia. Nowy model dotyczy nocnego parkowania — tzw. „Feierabendparken”, czyli udostępniania powierzchni parkingowej po zamknięciu sklepu. Teraz kierowcy, którzy wieczorem nie mogą znaleźć miejsca parkingowego w okolicy, mogą wynająć miejsce przy Lidlu lub Aldi.

Ceny prezentują się następująco:

  • 3 € za jedną noc,
  • 12 € za tydzień,
  • 30 € za miesiąc.

Rezerwacja w aplikacji

Rezerwacja odbywa się za pośrednictwem aplikacji lub przez kod QR, a kontrola odbywa się z wykorzystaniem kamer. Logika tego rozwiązania jest prosta: w ciągu dnia miejsca są dostępne dla klientów sklepu, a w nocy — dla mieszkańców, co formalnie „zmienia właściciela” parkingu w trybie cyfrowym.

W Hamburgu podobny system funkcjonuje już przy Lidlu, a teraz Aldi wprowadza go w Augsburgu we współpracy z monachijską firmą Wemolo, wykorzystującą m.in. rozpoznawanie numerów rejestracyjnych z użyciem sztucznej inteligencji. Prezydent miasta Eva Weber określiła inicjatywę jako innowacyjne rozwiązanie, które ma lepiej wykorzystać dostępne miejsca parkingowe.

Zyskują na tym różne strony:

  • Miasta odciążają miejskie ulice,
  • supermarkety zyskują dodatkowe przychody,
  • mieszkańcy otrzymują legalne miejsce parkingowe po godzinach otwarcia sklepu.

Jednocześnie zmiana ta oznacza, że to, co kiedyś było darmowe, dziś jest organizowane, regulowane i monetyzowane. Sam parking, będący dotąd elementem usługi sklepu, staje się kolejnym produktem w koszyku codziennych wydatków.

źródło: inside-digital.de

Karnawał zamienił się w horror. Atak nożownika w autobusie w Wuppertalu!

4

W Wuppertalu 19-latek zranił trzech pasażerów nożem. Według informacji dziennika BILD, 19-letni Niemiec pochodzenia tureckiego został poważnie raniony w brzuch. Również dwóch innych mężczyzn – w wieku 20 i 24 lat – zostało zaatakowanych nożem, wskutek czego zostali ranni.

Policja zatrzymała napastnika w pobliżu miejsca zdarzenia

W autobusie zastępczym Deutsche Bahn, około godz. 23 w nocy z soboty na niedzielę, dwie grupy osób biorących udział w karnawale wdały się w sprzeczkę. W trakcie awantury 19-letni, znany wcześniej policji mężczyzna z Wuppertalu wyciągnął nóż i zaatakował nim pozostałych.

Kierowca autobusu natychmiast zatrzymał autobus. Napastnik uciekł, ale policja zatrzymała go w pobliżu miejsca zdarzenia. Zakrwawiony nóż znaleziono później ukryty w krzakach.

19-latek z raną kłutą brzucha trafił do szpitala. Oprócz tego 20-latek został zraniony w twarz, ale opatrzony na miejscu zdarzenia. Z kolei 24-latek odniósł ranę ręki.

Napastnik przewieziony do placówki psychiatrycznej

W areszcie napastnik podobno zachowywał się agresywnie, dlatego został przewieziony – po formalnym zatrzymaniu – do placówki psychiatrycznej. Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie narażenia na poważne uszkodzenie ciała, a nie wyklucza się, że kwalifikacja zarzutów może zostać rozszerzona np. na usiłowanie zabójstwa.

Należy odnotować, że w tym roku podczas karnawału w NRW zdarzyły się już inne ataki nożem z ciężkimi obrażeniami, m.in. w Grefrath i w Leverkusen.

źródło: Bild

Zima wraca z impetem do Niemiec: lokalnie nawet –10°C. Kierowcy muszą uważać!

0

Punktualnie na weekend karnawału pogoda w centralnych i zachodnich Niemczech przechodzi w tryb zimowy. W nocy z soboty na niedzielę (15 lutego) temperatury w całym kraju spadną do strefy mrozów, a lokalnie nawet blisko −10°C.

Szczególnie gwałtowna zmiana temperatury będzie zauważalna między regionami: podczas gdy północny wschód już od tygodni doświadczał chłodnych faz, południowy zachód do tej pory cieszył się niezwykle łagodną pogodą. To właśnie tam spadek temperatury będzie odczuwalny najmocniej. Wiele osób porusza się w nocy, świętuje na zewnątrz lub przemieszcza się między wydarzeniami — i może nie docenić szybkiego ochłodzenia po północy. Warto mieć to zatem na uwadze!

Prognoza pogody dla Niemiec: ryzyko oblodzenia po śnieżycach

Napływ zimnego powietrza powoduje także zwiększone ryzyko zimowych warunków na drogach. Miejscowe opady śniegu mogą pozostawić mokre nawierzchnie, które przy spadających temperaturach szybko zamarzają. To szczególnie niebezpieczne na drogach lokalnych, mostach i otwartych przestrzeniach, gdzie oblodzenie tworzy się najszybciej.

Meteorolodzy ostrzegają, że niedzielny poranek może rozpocząć się miejscami gołoledzią. Szczególnie po długich nocnych imprezach połączenie zmęczenia, mrozu i śliskich nawierzchni może oznaczać dodatkowe zagrożenie. Piesi również powinni zachować ostrożność, ponieważ zamarznięta wilgoć często jest trudna do zauważenia.

Dlaczego jest teraz tak zimno?

Za nadchodzącym ochłodzeniem stoi znaczna zmiana mas powietrza: zimne powietrze kontynentalne napływa z kierunków północno-wschodnich i wypiera wcześniej obecne łagodniejsze masy powietrza w południowo-zachodniej części kraju. Taka sytuacja często prowadzi do czystych nocy, w których temperatury spadają szczególnie gwałtownie.

źródło: wa.de

Znowu to zrobili! Kolejny skok na skrytki bankowe w Niemczech. Policja bez tropu

1

W Niemczech miało miejsce kolejne włamanie do skrytek bankowych – tym razem w Stuhr koło Bremy. „Na temat łupu nie można obecnie podać żadnych informacji”, poinformowała w piątkowy wieczór policja w Diepholz. Do tej pory nie ma śladu sprawców.

Sprawcy dostali się do piwnicy placówki

Do włamania doszło w piątek w porze przerwy obiadowej, gdy bank był zamknięty. Sprawcy dostali się najpierw do piwnicy placówki Volksbanku przy ulicy Blockener Straße. Tam siłą otworzyli kilka drzwi, aby dotrzeć do skrytek bankowych i je sforsować. Jak wiele skrytek znajduje się w dotkniętej placówce i ile z nich zostało otworzonych, jest jeszcze niejasne, powiedział rzecznik policji.

Pracownicy placówki poczuli się źle

Włamanie zostało odkryte, ponieważ pracownicy banku zaczęli nagle skarżyć się na złe samopoczucie i nudności. Policja podejrzewa, że przyczyną była nieznana ciecz, którą sprawcy rozpylili w piwnicy i która trafiła między innymi na klamki drzwi. Do czego miała służyć ta substancja i jaka jest jej dokładna natura, nie jest jeszcze znane.

Po zgłoszeniu złego samopoczucia wezwano ratowników, a wszyscy pracownicy zostali ewakuowani. Straż pożarna zabezpieczyła teren i prowadziła pomiary z użyciem aparatów oddechowych, ale nie wykryto podwyższonych stężeń niebezpiecznych substancji. Dwie osoby zostały przebadane przez służby ratownicze, ale nie stwierdzono poważnych obrażeń.

Policja sprawdza monitoring

Policja sprawdza również, czy w i wokół budynku funkcjonował system monitoringu oraz jak dokładnie wyglądał sposób ucieczki sprawców.

Ten incydent przypomina spektakularne włamanie, które miało miejsce pod koniec grudnia w Gelsenkirchen (Nadrenia-Północna-Westfalia). Tam złodzieje dostali się przez otwór w ścianie do skrytek bankowych Sparkasse, otworzyli ponad 3000 skrytek i uciekli ze złotem, gotówką i innymi kosztownościami o wartości kilku milionów euro.

źródło: faz.net

W Niemczech narasta fala infekcji dróg oddechowych: obok grypy rośnie zagrożenie wirusem RSV

0

Wysoka liczba zachorowań na infekcje dróg oddechowych

W Niemczech odnotowuje się obecnie znaczący wzrost zachorowań na infekcje dróg oddechowych. Obok tradycyjnej grypy, coraz większą rolę odgrywa Respiratory Syncytial Virus (RSV). Wirus ten szczególnie dotyka małe dzieci, a według najnowszych raportów Instytutu Roberta Kocha (RKI), jego fala jeszcze nie osiągnęła szczytu.

Jak wynika z tygodniowego raportu RKI, liczba nowych przypadków infekcji dróg oddechowych w populacji utrzymuje się na wysokim poziomie typowym dla tej pory roku. Również liczba wizyt lekarskich związanych z objawami dróg oddechowych pozostaje niezmiennie wysoka.

Dominujące wirusy i dynamika RSV

Analiza próbek laboratoryjnych wykazała, że wirusy grypy typu A odpowiadają za ponad połowę (57%) wykrytych infekcji. SARS-CoV-2 odgrywa w tym sezonie marginalną rolę – jego udział wynosi zaledwie około 1%. Z kolei wirus RSV rośnie w siłę – wskaźnik pozytywnych wyników testów RSV osiągnął około 13%, a najczęściej zakażone są dzieci w wieku od 0 do 4 lat. Według RKI, fala RSV rozpoczęła się już w połowie stycznia.

Dane szpitalne pokazują utrzymującą się wysoką liczbę hospitalizacji z powodu infekcji dróg oddechowych. Grypa stanowi około 40% diagnoz w placówkach szpitalnych, natomiast RSV odpowiada obecnie za niemal 9% przypadków. Badania wirusów w ściekach miejskich potwierdzają podobną tendencję – zarówno wirusy grypy, jak i RSV nadal zwiększają swoją obecność.

Zalecenia ekspertów: szczepienia i profilaktyka

W obliczu trwającej fali grypy i rosnącej aktywności RSV, RKI przypomina o dostępnych szczepieniach. Szczepionka przeciwko grypie zalecana jest szczególnie osobom powyżej 60 roku życia, osobom przewlekle chorym, kobietom w ciąży oraz personelowi medycznemu. Choć sezon grypowy już się rozpoczął, eksperci podkreślają, że szczepienie pozostaje skuteczne tak długo, jak długo krążą wirusy grypy.

Na RSV od niedawna dostępne są również środki profilaktyczne. Szczepionki RSV zatwierdzono dla osób powyżej 60. roku życia, a niemowlęta można chronić poprzez pasywną immunizację przy użyciu monoklonalnych przeciwciał. Celem tych działań jest ograniczenie ciężkiego przebiegu choroby i hospitalizacji, gdyż zarówno u małych dzieci, jak i seniorów RSV może prowadzić do poważnych powikłań układu oddechowego.

Dodatkowe środki ochronne

Niezależnie od rodzaju wirusa, specjaliści rekomendują sprawdzone środki ochronne: osoby z objawami powinny ograniczyć kontakty, szczególnie z osobami z grupy ryzyka. Regularne mycie rąk, odpowiednie wietrzenie pomieszczeń oraz dobrowolne noszenie maseczek przy bliskim kontakcie mogą dodatkowo zmniejszyć ryzyko przenoszenia wirusów dróg oddechowych.

źródło: n-tv.de

Choroba niebieskiego języka: Prawie cała Hesja staje się strefą wykluczenia

0

Pierwszy przypadek serotypu BTV8 u bydła w Hesji

W Hesji odnotowano pierwszy przypadek tzw. serotypu 8 wirusa choroby niebieskiego języka (Bluetongue, BTV8) u bydła. Jak poinformowało w czwartek ministerstwo rolnictwa, zakażenie stwierdzono w powiecie Bergstraße. Diagnozę potwierdził odpowiedni organ naukowy – Instytut im. Friedricha Loefflera. Wcześniej, w poniedziałek, ten sam typ wirusa wykryto już w hodowli bydła w powiecie Mainz-Bingen w Nadrenii-Palatynacie.

Rozległa strefa ograniczeń handlowych

W związku z tym przypadkiem, zgodnie z przepisami Unii Europejskiej, strefa ograniczeń handlowych (Sperrzone) obejmuje promień co najmniej 150 kilometrów. W praktyce oznacza to, że niemal całe terytorium Hesji objęte jest restrykcjami związanymi z BTV8. Wyjątek stanowią jedynie miasto Kassel, powiat Kassel oraz powiat Werra-Meißner, które nie są w pełni objęte ograniczeniami. Powiaty Waldeck-Frankenberg, Schwalm-Eder, Hersfeld-Rotenburg i Fulda leżą częściowo w strefie zagrożenia. Wszystkie pozostałe powiaty i miasta na prawach powiatu są w pełni w strefie. Szczegółowe granice strefy zostały opublikowane na stronach internetowych poszczególnych powiatów.

Strefa ograniczeń w Hesji była już rozszerzana w listopadzie ubiegłego roku, po wykryciu BTV8 w Saarze. Wówczas dodatkowo objęte nią były regiony Rhein-Main oraz południowa część Hesji.

Wpływ na hodowców i handel zwierzętami

Dla hodowców bydła, owiec i kóz wprowadzenie strefy ograniczeń oznacza rygorystyczne regulacje dotyczące transportu zwierząt. Zwierzęta mogą być wyprowadzane ze strefy jedynie pod ścisłym nadzorem i przy zachowaniu wymogów sanitarnych. W obrębie strefy nie wprowadzono ograniczeń przemieszczania zwierząt.

Eksperci podkreślają, że restrykcje mogą mieć istotne konsekwencje ekonomiczne: opóźnienia w sprzedaży, dodatkowe koszty związane z badaniami weterynaryjnymi lub szczepieniami oraz ograniczenia w handlu międzyregionalnym.

Szczepienia jako główna forma ochrony

Ministerstwo rolnictwa zaleca szczepienia przeciwko serotypom BTV3, BTV4 i BTV8. Szczepienie przeciwko pojedynczemu serotypowi nie chroni automatycznie przed innymi wariantami wirusa. Według danych ministerstwa, w Hesji zaszczepiono już prawie 173 tys. bydła, 83 tys. owiec oraz 4,4 tys. kóz przeciwko BTV3.

Specjaliści przewidują jednak, że wirus będzie się dalej rozprzestrzeniał w nadchodzącym sezonie letnim. Choroba przenoszona jest przez drobne muchówki (Culicoides), które atakują zwierzęta przeżuwające.

Objawy i ryzyko dla zwierząt

Bluetongue jest chorobą zwierząt przeżuwających – głównie bydła, owiec i kóz. Zagrożone są również lamy i alpaki. Wirus jest niegroźny dla ludzi.

Zarażone zwierzęta wykazują wysoka gorączkę, apatię, brak apetytu, zaczerwienienie pyska i nosa oraz obrzęk języka. W najcięższych przypadkach choroba może prowadzić do śmierci zwierzęcia. Ministerstwo zaleca, aby hodowcy niezwłocznie wzywali weterynarza w przypadku zauważenia objawów.

Perspektywy rozprzestrzeniania się wirusa

Eksperci podkreślają wysokie prawdopodobieństwo dalszego rozprzestrzeniania się wirusa BTV8. Istnieje również ryzyko, że w kolejnych latach do Niemiec dotrze serotyp BTV4.

źródło: tagesschau.de

Nowe przepisy w Niemczech: zakaz elektrycznych ogrzewaczy od połowy 2026 roku

0

Hamburskie prawo klimatyczne idzie dalej niż przepisy ogólnokrajowe

Od połowy 2026 roku w Hamburgu montaż nowych ogrzewaczy elektrycznych w budynkach będzie dozwolony jedynie w wyjątkowych przypadkach. Dotyczy to zarówno wymiany istniejących systemów grzewczych na nowe elektryczne, jak i montażu całkowicie nowych urządzeń. Wyjątki przewidziano wyłącznie dla gospodarstw domowych, które pisemnie udowodnią brak alternatywy dla ogrzewania elektrycznego.

Hamburg idzie w tym zakresie dalej niż ogólnoniemieckie przepisy zawarte w Gesetz über die Energieeffizienz von Gebäuden (GEG), które koncentrują się głównie na ograniczeniu kotłów olejowych i gazowych. Celem jest oszczędność energii i wspieranie ochrony klimatu, a jednocześnie eliminacja urządzeń grzewczych uznawanych za mniej efektywne energetycznie.

Zakaz obejmuje różne rodzaje ogrzewania elektrycznego

Nowe przepisy dotyczą:

  • Ogrzewaczy konwekcyjnych – tradycyjne grzejniki elektryczne, które ogrzewają powietrze w pomieszczeniu bez magazynowania ciepła.
  • Ogrzewania podłogowego elektrycznego – systemy grzewcze instalowane w podłodze, wykorzystujące prąd elektryczny do bezpośredniego nagrzewania powierzchni.
  • Centralnego ogrzewania elektrycznego – instalacje, które rozprowadzają ciepło po całym budynku za pomocą elektrycznie podgrzewanej wody lub powietrza.
  • Ogrzewaczy akumulacyjnych – piece magazynujące ciepło w specjalnych wkładach ceramicznych lub kamiennych, które nagrzewają się w nocy przy tańszym prądzie i stopniowo oddają ciepło w ciągu dnia.

Wyjątki będą możliwe jedynie w sytuacjach, gdy inwestor udokumentuje, że nie ma innej alternatywy dla ogrzewania elektrycznego.

Dlaczego zakaz dotyczy ogrzewania elektrycznego?

Głównym powodem jest niewielka efektywność energetyczna ogrzewaczy elektrycznych. W zależności od modelu zużywają one nawet trzy- do pięciokrotnie więcej energii elektrycznej niż pompy ciepła. W praktyce oznacza to, że w niemieckich warunkach ogrzewacze elektryczne mogą generować większe emisje CO₂ niż nowoczesne kotły gazowe kondensacyjne.

Dla wielu gospodarstw domowych ogrzewanie elektryczne jest atrakcyjne jedynie ze względu na niskie koszty zakupu. Dopiero po uwzględnieniu rachunków za prąd okazuje się, że oszczędności są ograniczone.

Konsekwencje dla mieszkańców Hamburga

  • Od połowy 2026 roku nie będzie możliwy montaż nowych ogrzewaczy elektrycznych w budynkach, z wyjątkiem sytuacji udokumentowanych na piśmie.
  • Istniejące ogrzewacze nie podlegają zakazowi, ale ich wymiana na nowe ogrzewanie elektryczne będzie dozwolona tylko w wyjątkowych przypadkach.
  • Zakaz może wpłynąć na decyzje inwestycyjne i koszty ogrzewania w perspektywie kilku lat, zwłaszcza jeśli inne landy zdecydują się wprowadzić podobne ograniczenia.

Perspektywy w Niemczech

Hamburg może stać się przykładem dla innych landów, które rozważają zaostrzenie przepisów dotyczących ogrzewania elektrycznego w ramach Energiewende – niemieckiej transformacji energetycznej. Eksperci przewidują, że presja na efektywne energetycznie systemy grzewcze będzie w kolejnych latach rosnąć, a rola pomp ciepła i innych technologii odnawialnych będzie coraz większa.

źródło: computerbild.de

Niemcy: „Wschód nie ma problemu migracyjnego”? Ostra debata o demokracji i przyszłości

0

Spór o kondycję demokracji we wschodnich Niemczech

Czy sukces wyborczy AfD jest początkiem głębszego kryzysu demokracji we wschodnich Niemczech? To zasadnicze pytanie stało się osią wtorkowej debaty w programie „Markus Lanz”. W studiu spotkali się przedstawiciele różnych środowisk politycznych i naukowych, a dyskusja szybko nabrała ostrego tonu.

Publicystka i autorka Jana Hensel przedstawiła diagnozę stopniowego oddalania się części społeczeństwa wschodnich landów od demokracji liberalnej. Jej zdaniem proces ten nie rozpoczął się wraz z kryzysem migracyjnym, lecz ma znacznie głębsze korzenie. Odwołując się do map wyborczych, na których po kolejnych głosowaniach dominują barwy AfD, stwierdziła, że obserwujemy moment przełomowy: „Tu coś się kończy”.

Migracja jako temat zastępczy?

W trakcie programu zarysowały się dwa wyraźnie odmienne podejścia do przyczyn politycznego zwrotu na wschodzie kraju. Polityk CDU Sepp Müller argumentował, że nie można lekceważyć realnych problemów, z jakimi mierzą się lokalne społeczności. Przywołał przykład niewielkiej miejscowości liczącej 600 mieszkańców, która w pewnym momencie musiała przyjąć 1 200 uchodźców. Tego rodzaju sytuacje, jego zdaniem, prowadzą do przeciążenia struktur i frustracji mieszkańców.

Jana Hensel odpowiedziała, że takie przedstawianie problemu może prowadzić do niebezpiecznej eskalacji retorycznej. Zarzuciła Müllerowi, że powiela narrację charakterystyczną dla AfD i „przystawia zapałkę do płomienia”. W bezpośredniej konfrontacji powiedziała: „Panie Müller, wschód nie ma problemu migracyjnego”. Podparła to argumentem statystycznym – udział cudzoziemców w populacji wschodnich Niemiec wynosi według niej od ośmiu do dziesięciu procent.

Jej zdaniem obecna debata o migracji przysłania głębsze i długotrwałe procesy społeczne.

Bilans zjednoczenia: sukces czy niedokończona transformacja?

Wątek gospodarczy przedstawiła ekonomistka Nicola Fuchs-Schündeln. Z perspektywy makroekonomicznej oceniła proces zjednoczenia jako „wielką historię sukcesu”. Wskazała na znaczące wyrównanie poziomu dochodów między wschodem a zachodem kraju oraz wyraźny spadek bezrobocia.

Podkreśliła, że różnice w poziomie życia występują także wewnątrz zachodnich Niemiec i nie są zjawiskiem wyłącznie wschodnim. Zwróciła uwagę, że obecnie najwyższa stopa bezrobocia nie występuje na wschodzie, lecz w regionach takich jak Zagłębie Ruhry czy Palatynat. Jej zdaniem wiele wskaźników makroekonomicznych przemawia za tym, że z perspektywy dzisiejszej oceny zjednoczenie Niemiec można uznać za zasadniczo udane.

Spór o majątek i nierówności

Inną perspektywę zaprezentował Kevin Kühnert, który przesunął punkt ciężkości z poziomu dochodów na kwestię majątku. Stwierdził, że w Niemczech „praca jest droga, bo bycie bogatym jest tanie”. Według niego kluczowe znaczenie ma nie tylko bieżący dochód, lecz także zgromadzony kapitał.

Na wschodzie kraju, po czterech dekadach gospodarki socjalistycznej oraz trudnej transformacji lat 90., możliwości budowania i dziedziczenia majątku były ograniczone. To strukturalne opóźnienie, jego zdaniem, wciąż wpływa na poczucie nierówności.

Prowadzący Markus Lanz zwrócił uwagę, że Kühnert, pełniąc wcześniej funkcje polityczne, miał możliwość wpływania na kształt tych mechanizmów.

Poczucie trwałego niedowartościowania

Do wątku strukturalnych różnic powróciła Jana Hensel, nadając mu wymiar polityczny. Według niej utrwalone poczucie bycia obywatelami „drugiej kategorii” prowadzi do pragnienia radykalnej zmiany. Odwołała się do analogii z końcowym okresem NRD, gdy społeczeństwo odczuwało silną potrzebę przełomu, choć nie było jasne, jaki porządek miałby go zastąpić. Jej podsumowanie brzmiało jednoznacznie: najpierw następuje „zakłócenie” czy wręcz „rozsadzenie” dotychczasowego porządku.

Krytyka „polityki z góry”

Sepp Müller wskazał z kolei na konkretne przykłady decyzji, które – jego zdaniem – były podejmowane bez wystarczającego uwzględnienia głosu lokalnych społeczności. Wymienił m.in. sytuację rafinerii PCK w Schwedt oraz proces odchodzenia od węgla. Jego zdaniem takie działania sprawiają wrażenie narzucanych „ponad głowami ludzi”, co prowadzi do utraty zaufania do instytucji państwa.

W dyskusji o stosunku do Rosji sprzeciwił się tezie, że mieszkańcy wschodnich Niemiec są szczególnie prorosyjscy. Według niego częściej spotyka się tam nastroje antyamerykańskie. Dodał, że jeśli określone stanowiska nie znajdują miejsca w głównym nurcie debaty publicznej, mogą znaleźć ujście w poparciu dla partii skrajnych.

Spór o mentalność i odpowiedzialność

Pod koniec programu Markus Lanz przywołał słowa pastora Justusa Geilhufe, który apelował, aby „skończyć z narzekaniem” na wschodzie Niemiec. Jana Hensel nie zgodziła się z taką oceną, uznając ją za uproszczenie złożonego problemu.

Lanz zaznaczył jednak, że intencją duchownego nie była krytyka, lecz wskazanie na potrzebę zmiany nastawienia. Zasugerował, że być może w tej diagnozie jest pewien element prawdy.

Debata w programie pokazała, jak głęboko podzielone są interpretacje sytuacji społeczno-politycznej we wschodnich Niemczech. Różnice dotyczą zarówno oceny skutków zjednoczenia, jak i przyczyn rosnącego poparcia dla ugrupowań protestu. Spór o to, czy źródłem napięć jest migracja, strukturalne nierówności czy poczucie marginalizacji, pozostaje jednym z kluczowych tematów współczesnej niemieckiej debaty publicznej.

źródło: t-online

Przełom w sprawie skoku stulecia w Berlinie. Irakijczyk podejrzany o kradzież mienia wartego 45 mln euro zatrzymany

0

Zatrzymanie po trzech latach od zuchwałego włamania

Na lotnisku Berlin Brandenburg (BER) doszło do zatrzymania 38-letniego obywatela Iraku, który był poszukiwany na podstawie nakazu aresztowania w związku z jednym z najgłośniejszych włamań ostatnich lat w Niemczech. Mężczyzna przyleciał do Berlina z Ankary. Podczas kontroli wjazdowej został sprawdzony przez funkcjonariuszy niemieckiej policji federalnej. Weryfikacja danych wykazała, że jest on poszukiwany w związku ze sprawą wielomilionowego włamania do skarbca w Berlinie.

Zatrzymanie miało charakter operacyjny i nastąpiło bezpośrednio po potwierdzeniu tożsamości podejrzanego.

Włamanie do skarbca w 2022 roku – skala strat

Do przestępstwa doszło 19 listopada 2022 roku w byłej prywatnej placówce bankowej przy Fasanenstraße w berlińskiej dzielnicy Charlottenburg. Sprawcy włamali się do pomieszczenia skarbcowego, w którym znajdowały się zarówno depozyty luksusowego sprzedawcy zegarków, jak i setki prywatnych skrytek sejfowych wynajmowanych przez osoby fizyczne.

Łup był ogromny. Z depozytu handlarza zegarków skradziono 996 luksusowych czasomierzy o łącznej wartości około 14 milionów euro. Dodatkowo przestępcy opróżnili 295 skrytek sejfowych należących do klientów prywatnych. Znajdowały się w nich między innymi biżuteria, gotówka oraz inne wartościowe przedmioty, których łączną wartość oszacowano na około 31 milionów euro.

Łączna wartość skradzionego mienia wyniosła zatem około 45 milionów euro. Do dziś nie odzyskano żadnej części zrabowanego majątku.

Próba zatarcia śladów

Po dokonaniu włamania sprawcy podpalili pomieszczenia oraz użyli gaśnic proszkowych, aby utrudnić zabezpieczenie śladów kryminalistycznych. Działania te miały na celu zniszczenie dowodów i opóźnienie identyfikacji sprawców. Mimo to śledczym udało się stopniowo ustalić krąg osób podejrzanych o udział w przestępstwie.

Wyroki w 2024 roku

W 2024 roku berliński sąd skazał czterech mężczyzn w wieku od 26 do 53 lat na kary pozbawienia wolności od trzech i pół roku do ośmiu lat. Zostali oni uznani winnymi kradzieży z użyciem broni, a w jednym przypadku – pomocnictwa w tym przestępstwie. Piąty oskarżony został uniewinniony.

Według ustaleń prokuratury część skazanych była powiązana ze strukturami tzw. klanu Miri. Włamanie było możliwe między innymi dzięki współudziałowi ówczesnego dyrektora zarządzającego obiektem skarbcowym, który również został wcześniej skazany. Z ustaleń śledczych wynika, że miał on być zadłużony wobec współsprawców na kwotę 1,3 miliona euro, co stanowiło motyw jego działania.

Podejrzany trafił do aresztu

Zatrzymany na lotnisku 38-letni Irakijczyk został jeszcze tego samego dnia doprowadzony przed sąd w Berlinie. Trafił do aresztu śledczego w zakładzie karnym JVA Moabit.

Śledztwo dotyczące włamania nadal trwa, a organy ścigania nie wykluczają dalszych zatrzymań. Sprawa pozostaje jedną z największych afer kryminalnych ostatnich lat w Niemczech, zarówno pod względem wartości skradzionego mienia, jak i stopnia zorganizowania przestępców.

źródło: bild.de