Agresywny pasażer z Grecji zabił konduktora w Niemczech – sąsiedzi ujawniają jego skłonności do przemocy

0

Brutalny atak w pociągu: 26-letni Grek odpowiada za śmierć konduktora

W Niemczech doszło do tragicznego incydentu w pociągu regionalnym. Ioanni V., 26-letni obywatel Grecji, stracił panowanie nad sobą podczas kontroli biletów i zaatakował konduktora Serkana Çalara. Ojciec dwójki dzieci zmarł w wyniku odniesionych obrażeń, a sprawca został aresztowany i obecnie przebywa w areszcie śledczym.

Świadectwo sąsiada: agresja i wcześniejsze konflikty

RTL przeprowadziło wywiad z Ahmedem H., sąsiadem Ioanniego V., mieszkającym z nim w Luksemburgu od sierpnia 2025 roku. Ahmed nie był zaskoczony brutalnym zachowaniem młodego Greka. „Jeśli słyszę, że kogoś uderzył, to pasuje mi to do jego charakteru. Miał dość agresywny temperament. Trudno było podejść do niego psychologicznie” – mówi sąsiad.

Ahmed H. relacjonuje, że wcześniej był świadkiem awantury Ioanniego z innym mieszkańcem wokół miejsca parkingowego. „Słyszałem krzyki, wyszedłem z pokoju i zobaczyłem, jak się wzajemnie obrażają, a potem zaczęli się bić. Musiałem interweniować, by zakończyć konflikt” – dodaje.

Przed tragicznym atakiem: wcześniejsze incydenty w pociągu

Zaledwie kilka godzin przed śmiertelnym atakiem w pociągu Landstuhl–Homburg, 26-letni Grek Ioanni V. był już wcześniej zauważony przez policję federalną. W Kaiserslautern został zatrzymany w TGV przyjeżdżającym z Francji za kopnięcie w drzwi, które nie uległy uszkodzeniu – posiadał bilet i uniknął konsekwencji prawnych.

Następnie, tego samego dnia, w innym pociągu, uderzył konduktora Serkana Çalara w głowę, odmawiając okazania biletu. Obrażenia okazały się śmiertelne – konduktor zmarł.

Reakcja społeczności i dalsze konsekwencje

Mieszkańcy Luksemburga i lokalna społeczność wyrażają zdumienie i oburzenie wobec brutalności ataku. Aresztowany 26-latek przebywa obecnie w areszcie śledczym w Niemczech i oczekuje na dalsze postępowanie karne.

Śledztwo wskazuje, że sprawca posiadał wcześniej skłonności do agresji, co potwierdzają zarówno świadkowie, jak i wcześniejsze incydenty w pociągach. Policja apeluje o szczególną ostrożność i zgłaszanie wszelkich niepokojących zachowań w transporcie publicznym.

źródło: rtl.de

„Happy Ramadan” znów rozświetli główną ulicę Frankfurtu – miasto stawia na dialog

2

Frankfurt ponownie włącza iluminację z okazji Ramadanu

We wtorek, 17 lutego, w niemieckim Frankfurcie nad Menem rozpocznie się miesiąc postu – Ramadan. Z tej okazji miasto po raz kolejny uruchomi specjalną iluminację na Große Bockenheimer Straße, znanej potocznie jako Freßgass’. Ulica zostanie ozdobiona półksiężycami, gwiazdami, tradycyjnymi arabskimi lampionami oraz napisem „Happy Ramadan”.

Uroczyste włączenie świateł zaplanowano na godzinę 18.00. W wydarzeniu wezmą udział burmistrz Frankfurtu Nargess Eskandari-Grünberg (Zieloni) oraz przewodnicząca rady miejskiej Hilime Arslaner (Zieloni). Jak poinformowały władze miasta, podczas ceremonii głos zabiorą również przedstawiciele społeczności muzułmańskich działających we Frankfurcie.

Symbol solidarności i współistnienia

Według władz miasta iluminacja ma stanowić wyraźny sygnał poparcia dla pokojowego współżycia różnych grup społecznych oraz wyraz solidarności z muzułmańską częścią mieszkańców Frankfurtu. Burmistrz Nargess Eskandari-Grünberg podkreśliła, że dekoracje są formą docenienia wkładu muzułmańskiej społeczności w rozwój i życie miasta.

W swoim oświadczeniu zaznaczyła, że w czasach nasilających się tendencji antydemokratycznych oraz wzrostu populizmu, takie inicjatywy nabierają szczególnego znaczenia. Jak stwierdziła, świetlna instalacja jest „znakiem nadziei i jedności w różnorodnym społeczeństwie miejskim”.

Muzułmanie jako istotna część społeczności Frankfurtu

Według danych miejskich we Frankfurcie mieszka około 130 tysięcy muzułmanów. Coroczna iluminacja Freßgass’ z okazji Ramadanu została wprowadzona na mocy uchwały rady miejskiej z 2023 roku. Od tego czasu stała się stałym elementem miejskiego kalendarza wydarzeń.

Władze podkreślają, że inicjatywa wpisuje się w szerszą strategię promowania dialogu międzykulturowego oraz budowania wzajemnego zrozumienia w wieloetnicznej metropolii.

Ramadan w przestrzeni publicznej

Ramadan jest dla wyznawców islamu miesiącem postu, modlitwy i refleksji duchowej. Rozpoczyna się zgodnie z kalendarzem księżycowym i każdego roku przypada w innym terminie. W czasie jego trwania muzułmanie powstrzymują się od spożywania posiłków i napojów od świtu do zmierzchu.

Decyzja o publicznej iluminacji głównej ulicy handlowej Frankfurtu pokazuje, że miasto traktuje obecność społeczności muzułmańskiej jako integralną część swojej tożsamości. Jednocześnie wydarzenie budzi zainteresowanie oraz dyskusje w przestrzeni publicznej, co świadczy o jego znaczeniu społecznym.

źródło: t-online.de

Niemcy: Rekordowe koszty Bürgergeld w 2025 roku. Wydatki na pomoc społeczną przekroczyły 41 miliardów euro

1

Budżet federalny po zamknięciu roku: wydatki niższe od prognoz, ale najwyższe w historii

Koszty niemieckiej podstawowej pomocy socjalnej osiągnęły w 2025 roku historycznie najwyższy poziom. Choć wydatki były o ponad miliard euro niższe, niż pierwotnie zakładał rząd federalny, łączna kwota przeznaczona na Bürgergeld oraz koszty zakwaterowania i ogrzewania (KdU) wyniosła 41,5 miliarda euro. Wynika to z dokumentu „Rocznego zamknięcia budżetu federalnego 2025”, przygotowanego przez Federalne Ministerstwo Finansów.

Pismo, skierowane do Lisy Paus (Zieloni), przewodniczącej Komisji Budżetowej Bundestagu, znajduje się w posiadaniu redakcji „BILD”.

Bürgergeld i koszty mieszkania: szczegółowe dane finansowe

W 2025 roku Niemcy wydały:

  • 29 miliardów euro na świadczenie Bürgergeld,
  • 12,5 miliarda euro na koszty zakwaterowania i ogrzewania (KdU).

Łącznie daje to 41,5 miliarda euro, podczas gdy ustawa budżetowa na 2025 rok przewidywała wydatki na poziomie 42,6 miliarda euro.

Choć rzeczywiste koszty okazały się niższe od prognoz, to i tak są one najwyższe w historii niemieckiego systemu pomocy społecznej.

Wydatki rosną od lat – szczególnie po wprowadzeniu Bürgergeld

Dla porównania, w 2024 roku:

  • wydatki federalne na świadczenia socjalne wyniosły 22,1 miliarda euro,
  • udział państwa w kosztach zakwaterowania i ogrzewania – 17,7 miliarda euro.

Łącznie było to 39,8 miliarda euro, czyli o 1,7 miliarda euro mniej niż w 2025 roku.

Już wcześniej widoczny był gwałtowny wzrost kosztów. Po wprowadzeniu Bürgergeld w 2023 roku wydatki skokowo wzrosły, a między 2023 a 2024 rokiem zwiększyły się dodatkowo o 3,5 miliarda euro.

Zapowiedzi oszczędności kontra rzeczywistość

Podczas kampanii wyborczej w grudniu 2024 roku kanclerz Friedrich Merz zapowiadał gruntowną reformę systemu Bürgergeld. Deklarował wówczas:

„Postawimy system Bürgergeld z głowy na nogi – możliwe będą oszczędności rzędu dziesiątek miliardów euro”.

Dane za 2025 rok pokazują jednak, że koszty nie spadają, lecz nadal rosną, mimo zapowiedzi głębokich zmian.

Budżet federalny 2025: wysokie wydatki i ogromne zadłużenie

Zgodnie z ostatecznym wynikiem kasowym, budżet federalny Niemiec za 2025 rok zamknął się:

  • wydatkami na poziomie 495,5 miliarda euro,
  • dochodami podatkowymi w wysokości 388,6 miliarda euro.

Różnica między wydatkami a dochodami została pokryta poprzez zaciągnięcie kredytów w wysokości 66,9 miliarda euro, co oznacza, że zadłużenie było o 14,9 miliarda euro niższe, niż pierwotnie planowano.

Administracja Bürgergeld coraz droższa

Szczególnie niepokojący jest wzrost kosztów administracyjnych związanych z obsługą systemu Bürgergeld. W 2025 roku wyniosły one 7,97 miliarda euro, co oznacza wzrost o 41 procent w porównaniu z rokiem 2015, kiedy koszty te wynosiły 5,64 miliarda euro.

Według wyliczeń Bremer Institut für Arbeitsmarktforschung und Jugendberufshilfe (BIAJ), każdy zdolny do pracy beneficjent Bürgergeld generował średnio 2046 euro kosztów administracyjnych rocznie. Po raz pierwszy przekroczono w ten sposób granicę 2000 euro na osobę. Dziesięć lat wcześniej było to 1303 euro rocznie.

Kto finansuje system?

Zdecydowaną większość kosztów administracyjnych – około 6,8 miliarda euro – pokrywa rząd federalny. Pozostałą część finansują samorządy lokalne, które od lat sygnalizują rosnące obciążenia związane z funkcjonowaniem systemu pomocy społecznej.

źródło: bild.de

Niemcy: „Ostatnie Pokolenie” stanie przed sądem za działalność przestępczą

1

Pierwsza w historii sprawa o „tworzenie zorganizowanej grupy przestępczej” wśród aktywistów klimatycznych

Dla pięciu aktywistów z grupy „Letzte Generation” nadchodzi poważny moment. Prokuratura w Neuruppin postawiła im zarzuty związane z tzw. „tworzeniem zorganizowanej grupy przestępczej”. To pierwszy przypadek w Niemczech, w którym sąd dopuszcza tego rodzaju oskarżenie wobec działaczy klimatycznych. Według śledczych, oskarżeni brali udział w wielu medialnie nagłośnionych akcjach, w tym na lotnisku Berlin-Brandenburg, a także w atakach na Muzeum Barberini w Poczdamie oraz rafinerię PCK w Schwedt.

Reakcja „Letzte Generation”: „Jesteśmy głosem demokracji”

Na oficjalnym profilu grupy „Letzte Generation” pojawiło się oświadczenie, w którym aktywiści wyrażają „ulgę, że sprawa rusza z miejsca”, a następnie podkreślają: „Nasza piątka siedzi tam w imieniu wszystkich, którzy są oddani żywej demokracji”. Zdaniem grupy, ich działania mają charakter obrony demokratycznych wartości i ekologicznej przyszłości. Prokuratura i władze w Neuruppin mają jednak diametralnie odmienne zdanie.

Lista zarzutów i szczegóły sprawy

Prokuratura oskarża czterech mężczyzn w wieku 26, 27, 32 i 62 lat oraz 28-letnią kobietę o przestępstwa obejmujące:

  • zakłócanie funkcjonowania instytucji publicznych,
  • wymuszenia i naciski wobec osób trzecich,
  • niszczenie mienia publicznego,
  • przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej.

Według prokuratury, aktywiści byli odpowiedzialni m.in. za blokady dróg, wtargnięcia na lotniska i zakłócanie wystaw muzealnych, co miało przyciągnąć uwagę opinii publicznej na problem zmian klimatycznych.

Historia działań „Letzte Generation” w Niemczech

Między 2022 a 2024 rokiem grupa „Letzte Generation” wielokrotnie prowokowała w różnych niemieckich miastach. Ich działania obejmowały:

  • przyklejanie się do ulic w miejscach o dużym natężeniu ruchu,
  • wtargnięcia na teren lotnisk,
  • zakłócanie pracy muzeów i innych instytucji publicznych.

Członkowie grupy tłumaczyli swoje działania koniecznością zwrócenia uwagi społeczeństwa na kryzys klimatyczny. Nazwa „Letzte Generation” ma symbolizować, że jeśli nie zostaną wdrożone radykalne rozwiązania klimatyczne, życie na Ziemi wkrótce będzie niemożliwe.

Możliwe kolejne zarzuty w innych miastach

Oskarżeni ostrzegają, że sprawa może się skomplikować. W trzech kolejnych miastach – Flensburgu, Monachium i Neuruppin – planowane są nowe akty oskarżenia, które jak dotąd nie zostały dopuszczone do rozpatrzenia przez sąd. Termin głównego procesu w Landgericht Potsdam nie jest jeszcze znany.

Skutki finansowe i medialne

Grupa „Letzte Generation” obecnie prowadzi zbiórki pieniędzy na pokrycie kosztów procesu. Ich medialne akcje i proces są szeroko komentowane w niemieckiej prasie i na platformach społecznościowych, a sprawa budzi kontrowersje nie tylko w kontekście ochrony środowiska, lecz także granic wolności zgromadzeń i protestu społecznego.

źródło: bild.de

Niemcy: Angela Merkel zabiera głos. Czy była kanclerz zostanie prezydentem?

2

Plotki wokół urzędu prezydenta Niemiec. Merkel reaguje jednoznacznie

Czy Angela Merkel mogłaby zostać przyszłą prezydentką Niemiec? Choć scenariusz ten brzmi dla wielu mało prawdopodobnie, w kręgach politycznych CDU od pewnego czasu pojawiały się obawy, że taki wariant może stać się realny. Sama była kanclerz postanowiła jednak uciąć spekulacje w sposób jednoznaczny.

Rzeczniczka biura Angeli Merkel, odnosząc się do doniesień medialnych, stanowczo zaprzeczyła tym pogłoskom, określając je krótko jako „całkowicie niedorzeczne”. Tym samym Merkel wykluczyła jakiekolwiek ambicje związane z objęciem urzędu prezydenta Niemiec.

Obawy w otoczeniu Friedricha Merza

Źródłem plotek były informacje publikowane przez niemieckie media, według których w otoczeniu obecnego kanclerza Friedricha Merza pojawiły się obawy, że Zieloni mogliby wysunąć kandydaturę Angeli Merkel na urząd prezydenta federalnego. Powodem takich spekulacji miała być wciąż wysoka popularność byłej kanclerz wśród wyborców tej partii.

Dla Merza taka sytuacja oznaczałaby poważny polityczny dylemat. Z jednej strony Merkel jest wieloletnią polityczką CDU, co naturalnie skłaniałoby do poparcia jej kandydatury. Z drugiej strony relacje między obojgiem od lat pozostają napięte.

Wieloletni konflikt Merkel–Merz

Friedrich Merz i Angela Merkel są politycznymi rywalami od niemal ćwierćwiecza. Ich konflikt sięga czasów, gdy Merkel doprowadziła do odsunięcia Merza od stanowiska przewodniczącego frakcji parlamentarnej CDU/CSU. Od tamtej pory Merz wielokrotnie publicznie krytykował kierunek polityki prowadzonej przez Merkel podczas jej 16-letnich rządów.

W opinii wielu polityków CDU część problemów, z którymi Merz musi dziś mierzyć się jako kanclerz Niemiec, ma swoje źródło właśnie w decyzjach podejmowanych w czasie rządówmMerkel. To dodatkowo komplikuje ewentualne polityczne zbliżenie między nimi.

Merkel wraca na partyjną scenę CDU

Mimo braku ambicji prezydenckich Angela Merkel ponownie pojawi się w przestrzeni partyjnej. W nadchodzącym tygodniu była kanclerz po raz pierwszy od zakończenia swojej kadencji weźmie udział w zjeździe CDU. Wcześniej była wielokrotnie zapraszana, jednak konsekwentnie odmawiała.

Zjazd odbędzie się w Stuttgarcie, gdzie Friedrich Merz ma zostać ponownie zatwierdzony jako przewodniczący CDU. Obecność Merkel na tym wydarzeniu budzi duże zainteresowanie zarówno wśród działaczy partii, jak i obserwatorów niemieckiej sceny politycznej.

Wybory prezydenckie dopiero w 2027 roku

Zgodnie z informacjami medialnymi CDU planuje w najbliższych tygodniach przedstawić własnego kandydata na urząd prezydenta Niemiec. Sama elekcja odbędzie się jednak dopiero w lutym 2027 roku, po zakończeniu kadencji obecnego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera.

Coraz częściej pojawiają się również oczekiwania, że po raz pierwszy w historii Niemiec urząd głowy państwa obejmie kobieta. Dotychczas żadna kobieta nie pełniła funkcji prezydenta federalnego.

Historyczne precedensy i zamknięta droga Merkel

W przeszłości jedynie pierwszy kanclerz Niemiec, Konrad Adenauer, rozważał objęcie urzędu prezydenta pod koniec lat 50. XX wieku. Ostatecznie jednak porzucił ten plan. Angela Merkel, mimo swojej wyjątkowej pozycji w historii niemieckiej polityki, również nie zamierza podążać tą drogą.

Jej jednoznaczne stanowisko ma uspokoić nastroje w CDU i zakończyć spekulacje, które w ostatnich dniach narastały wokół przyszłej obsady najwyższego urzędu w państwie.

źródło: n-tv.de

Zdaniem Senatu cudzoziemcy sprawiają, że Berlin jest niebezpieczny

0

Wzrost przestępczości zorganizowanej w stolicy

Berlina nie można już uznać za miasto wolne od brutalnych konfliktów gangów. W ostatnich latach nasilają się działania przestępcze tzw. klanów, głównie pochodzenia arabskiego i kurdyjskiego. Justizsenatorin Berlina, Felor Badenberg (CDU), w rozmowie z RBB podkreśliła, że klany te przyciągają coraz więcej członków poprzez sieci rodzinne i osobiste kontakty, a ich działania coraz częściej odbywają się na otwartej ulicy.

Codzienne strzelaniny i groźby w stolicy

Według senator Badenberg, na berlińskich ulicach dochodzi do regularnych walk o terytoria, podział rynku narkotykowego oraz wymuszeń haraczy. W ostatnich latach pojawiły się nie tylko strzelaniny, ale nawet użycie granatów ręcznych. Zdarza się, że sprawcy są przywożeni z zagranicy w celu zastraszenia przedsiębiorców pochodzących z tych samych krajów co przestępcy.

Definicja klanów według BKA

Federalne Biuro Kryminalne Niemiec (Bundeskriminalamt, BKA) definiuje klany jako „etnicznie odizolowane subkultury”, które funkcjonują według własnych zasad, tworzą struktury mafijne i nie przestrzegają prawa niemieckiego. W Berlinie zidentyfikowano około 13 takich klanów arabskich i kurdyjskich, skupiających co najmniej 10 000 członków. Cechuje je jawne i nieograniczone publiczne działanie, które ostatnio było widoczne podczas pogrzebu szefa mafii, Mehmeta K., 23 stycznia, w dzielnicy Neukölln.

Publiczna demonstracja siły klanów

Podczas pogrzebu członkowie klanów „El Zein”, „Chahrour” i „Remmo” pojawili się publicznie, a sam szef klanu Issa Remmo wraz z synem Yassinem niósł trumnę z meczetu Sehitlik przy Columbiadamm. Takie wydarzenia pokazują rosnącą przestępczą energię klanów, które stają się coraz bardziej agresywne i jawne w działaniach publicznych.

Spojrzenie społeczne: brak ochrony, tylko ostrzeżenia

Chociaż senator Badenberg otwarcie wskazuje na zagrożenie, część obserwatorów wskazuje, że konieczne byłyby działania ochronne ze strony państwa, a nie tylko opis zagrożenia. Obecna sytuacja rodzi pytania o skuteczność polityki senatu w zapewnieniu bezpieczeństwa mieszkańcom Berlina oraz kontrolę nad przestępczością zorganizowaną.

źródło: bz-berlin.de

Niemcy: Kolejny lot z Afgańczykami dotarł do Berlina mimo wstrzymania programu przyjęć

0

47 osób przyleciało do Niemiec na podstawie wiz wydanych po decyzjach sądów

Do Berlina przyleciał kolejny samolot z Afgańczykami, którzy wcześniej uciekli przed rządami talibów do Pakistanu. Na pokładzie znajdowało się 47 osób, które otrzymały niemieckie wizy wjazdowe w ramach federalnego programu przyjęć – poinformowało Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w odpowiedzi na zapytanie agencji dpa.

Lot odbył się pomimo formalnego wstrzymania programu przyjmowania Afgańczyków, które niemiecki rząd federalny wstrzymał w maju. Decyzja ta objęła także osoby uznawane wcześniej za szczególnie zagrożone represjami.

Program wstrzymany, ale wjazdy nadal możliwe

W ostatnich tygodniach Afgańczycy byli kilkukrotnie przewożeni do Niemiec regularnymi lotami rejsowymi. Choć oficjalny program został zawieszony, część osób nadal otrzymuje możliwość wjazdu do kraju.

Powodem są postępowania sądowe wszczęte w Niemczech, w których zainteresowani – często przy wsparciu organizacji pozarządowych – dochodzą prawa do realizacji wcześniej złożonych obietnic przyjęcia. W wyniku tych działań niemieckie sądy zobowiązują administrację do wydania wiz, co umożliwia przylot także po formalnym wstrzymaniu programu.

Tysiące Afgańczyków wciąż czekają w Pakistanie

W Pakistanie, głównie w Islamabadzie, od miesięcy, a nawet lat, przebywają afgańskie rodziny, które uciekły z kraju po przejęciu władzy przez talibów. Wielu z nich żyje w niepewności prawnej, bez stabilnego statusu pobytowego i bez jasnej perspektywy dalszego losu.

Początkowo niemiecki Federalny Program Przyjęć był skierowany nie tylko do byłych lokalnych współpracowników niemieckich instytucji i ich rodzin, lecz także do osób narażonych na represje ze strony talibów. Dotyczyło to m.in. prawników, dziennikarek, dziennikarzy oraz obrońców praw człowieka, którzy w przeszłości publicznie sprzeciwiali się islamistycznemu reżimowi.

Rola organizacji pozarządowych i sporów sądowych

Część Afgańczyków, którzy ostatecznie otrzymują wizy, korzysta z pomocy organizacji Kabul Luftbrücke, która wspiera osoby zagrożone prześladowaniami w procedurach prawnych i administracyjnych. To właśnie dzięki takim inicjatywom możliwe jest skuteczne dochodzenie praw przed niemieckimi sądami.

Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie podaje szczegółowych informacji na temat kolejnych planowanych lotów ani liczby osób, które mogą jeszcze uzyskać prawo wjazdu w wyniku postępowań sądowych.

Napięcie polityczne wokół migracji

Sprawa kolejnych przylotów Afgańczyków do Niemiec budzi kontrowersje polityczne, zwłaszcza w kontekście wcześniejszej decyzji rządu o wstrzymaniu programu przyjęć. Z jednej strony pojawiają się argumenty o konieczności ochrony osób realnie zagrożonych represjami, z drugiej – rośnie presja na ograniczenie migracji i konsekwentne egzekwowanie decyzji rządowych.

Jedno pozostaje pewne: mimo formalnego zakończenia programu, proces przyjmowania Afgańczyków do Niemiec nie został całkowicie zamknięty, a o losie wielu osób nadal decydują niemieckie sądy.

źródło: welt.de

Koniec modlitw ulicznych przed meczetem? Frankfurt podważa prawo do zgromadzeń

0

Spór wokół modlitw przed meczetem Imam-Ali wchodzi w nową fazę

We Frankfurcie nad Menem zaostrza się konflikt dotyczący regularnych modlitw organizowanych na ulicy przed meczetem Imam-Ali w dzielnicy Rödelheim. Miejskie biuro porządkowe (Ordnungsamt) zakwestionowało dotychczasową kwalifikację tych wydarzeń jako zgromadzeń chronionych konstytucyjną wolnością zgromadzeń. W konsekwencji modlitwy uliczne mogą wkrótce całkowicie zniknąć z przestrzeni publicznej.

Władze: wydarzenia mają charakter religijny, nie polityczny

Jak poinformowało Ordnungsamt Frankfurt, organizator wydarzeń – Muzułmańska Wspólnota Frankfurtu – nie może już powoływać się na wolność zgromadzeń. Zdaniem urzędników „ogólny charakter wydarzeń” jest wyraźnie religijny i nie służy kształtowaniu opinii publicznej, co jest kluczowym warunkiem uznania danego wydarzenia za zgromadzenie w rozumieniu prawa.

W związku z tą oceną Eschborner Landstraße, na której dotąd odbywały się modlitwy, mogłaby być wykorzystywana wyłącznie na podstawie specjalnego zezwolenia na tzw. szczególne użytkowanie przestrzeni publicznej. Jak jednak zaznaczył kierownik Ordnungsamtu Holger Habich, miasto nie zamierza takiego zezwolenia udzielić.

Organizatorzy zapowiadają kolejną batalię sądową

Muzułmańska Wspólnota Frankfurtu nie zamierza pogodzić się z decyzją władz. Mushin Abboud, który formalnie zgłaszał zgromadzenia, zapowiedział ponowne skierowanie sprawy do sądu. W jego ocenie modlitwy stanowią jedynie część szerszej demonstracji, której celem jest wyrażenie sprzeciwu wobec zamknięcia meczetu.

Analiza władz: modlitwy dominują nad przekazem opiniotwórczym

Stanowisko Ordnungsamtu jest jednak jednoznaczne. Urzędnicy przez wiele miesięcy analizowali przebieg wydarzeń. Ich zdaniem udział w debacie publicznej, deklarowany jako cel zgromadzeń, wyraźnie schodził na dalszy plan wobec rytualnych recytacji Koranu, kazań, modlitw oraz religijnych śpiewów.

W ocenie miasta dominujący charakter religijny wyklucza możliwość dalszego traktowania wydarzeń jako demonstracji objętych ochroną konstytucyjną.

Protesty trwają od półtora roku

Muzułmańska Wspólnota Frankfurtu protestuje przeciwko zamknięciu meczetu od około półtora roku. Modlitwy odbywały się regularnie – w czwartki i piątki, w porach islamskich modlitw – na połowie jezdni przed budynkiem meczetu.

Przeciwko tym zgromadzeniom wystąpiła obywatelska inicjatywa, wspierana przez lokalne struktury CDU w Rödelheim. Głównym argumentem przeciwników były utrudnienia w ruchu drogowym.

Sąd wcześniej przyznał rację organizatorom

W odpowiedzi na protesty mieszkańców Ordnungsamt zaproponował przeniesienie zgromadzeń na pobliską łąkę, skąd meczet byłby nadal widoczny. Organizatorzy nie zaakceptowali tej decyzji i złożyli pilny wniosek do Sądu Administracyjnego we Frankfurcie.

Sąd przyznał im wówczas rację, uznając, że ograniczenia w ruchu drogowym mogą być tolerowane w imię ochrony wolności zgromadzeń. Obecna decyzja miasta oznacza jednak zasadniczą zmianę podejścia.

Meczet zamknięty po decyzji MSW

Meczet Imam-Ali pozostaje zamknięty od lipca 2024 roku. Jest to bezpośrednia konsekwencja zakazu działalności „Islamskiego Centrum Hamburg” (IZH), wydanego przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Według resortu IZH reprezentuje islamistyczną i totalitarną ideologię.

Operatorem frankfurckiego meczetu było „Centrum Kultury Islamskiej” (ZIK), które – według ustaleń władz – miało być organizacją powiązaną z IZH.

Decyzja, która może mieć szersze konsekwencje

Spór we Frankfurcie może stać się precedensem dla innych miast w Niemczech. Dotyczy on nie tylko lokalnego konfliktu, lecz także fundamentalnego pytania o granice wolności zgromadzeń, rozdział działalności religijnej i politycznej oraz sposób korzystania z przestrzeni publicznej.

źródło: fr.de

Niemcy: Prawie 50 tysięcy broni zniknęło bez śladu. Alarmujące dane MSW

0

Nowe dane federalne ujawniają skalę problemu

W Niemczech legalni posiadacze broni – myśliwi, strzelcy sportowi oraz kolekcjonerzy – dysponują łącznie ponad pięcioma milionami sztuk broni palnej i jej elementów. Choć obowiązujące przepisy dotyczące przechowywania broni należą do jednych z najbardziej restrykcyjnych w Europie, nowe dane Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (BMI) wskazują na poważny i narastający problem: dziesiątki tysięcy jednostek broni zniknęły bez śladu.

Informacje te pochodzą z Narodowego Rejestru Broni (Nationales Waffenregister – NWR) i – jak podkreślają niemieckie media – zostały ujawnione publicznie po raz pierwszy.

Miliony sztuk broni w rękach prywatnych

Zgodnie z aktualnymi danymi BMI, w Niemczech znajduje się:

  • 5 011 020 sztuk broni palnej w rękach prywatnych,
  • 526 387 elementów broni, takich jak lufy czy inne części umożliwiające oddawanie strzałów.

Łącznie oznacza to ponad 5,5 miliona jednostek broni i jej elementów, które są oficjalnie zarejestrowane w Narodowym Rejestrze Broni. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba ta wzrosła o 3,8 procent, co potwierdza stały wzrost legalnego posiadania broni w Niemczech.

Surowe przepisy, ale broń nadal znika

Niemieckie prawo nakłada na właścicieli broni bardzo rygorystyczne obowiązki dotyczące jej przechowywania. Broń musi znajdować się w certyfikowanych, pancernych sejfach, które często są dodatkowo trwale przymocowane do ścian lub podłoża. Standardem są również elektroniczne zamki zabezpieczające.

Mimo tych środków bezpieczeństwa, dane z NWR pokazują, że system nie jest szczelny.

Prawie 50 tysięcy sztuk broni uznanych za skradzione lub zagubione

Według stanu na 31 grudnia 2025 roku w Narodowym Rejestrze Broni figuruje 48 579 sztuk broni i elementów broni, które zostały zgłoszone jako skradzione lub utracone.

Szczegółowe dane są szczególnie niepokojące:

  • 9 058 sztuk broni palnej oraz 324 elementy broni (łącznie 9 382 jednostki) zostały oficjalnie zgłoszone jako skradzione,
  • 38 277 sztuk broni oraz 920 elementów broni (łącznie 39 197 jednostek) uznano za zaginione.

Łącznie oznacza to wzrost o 148 procent w porównaniu z rokiem 2019, co wskazuje na gwałtowne pogorszenie sytuacji w ostatnich latach.

Ekspert policyjny: „To broń w rękach najgroźniejszych przestępców”

Do sprawy odniósł się Manuel Ostermann, wiceprzewodniczący Niemieckiego Związku Zawodowego Policji (DPolG). W rozmowie z mediami nie krył zaniepokojenia skalą zjawiska.

Fakt, że ponad dziewięć tysięcy sztuk broni zostało zgłoszonych jako skradzione, jest przerażający — podkreślił Ostermann. Jego zdaniem za kradzieżami stoją zorganizowane i bezwzględne grupy przestępcze.

Osoby, które kradną broń palną, nie cofają się przed niczym. Włamują się do prywatnych domów, forsują pancerne sejfy i wynoszą sprawną, ostrą broń. To są ciężcy przestępcy — zaznaczył.

Gdzie trafia skradziona broń?

Choć los zaginionej broni nie zawsze da się jednoznacznie ustalić, policyjni eksperci nie mają złudzeń. Zdaniem Ostermanna większość skradzionych egzemplarzy trafia na czarny rynek, a stamtąd w ręce przestępców, którzy mogą wykorzystywać ją do najcięższych przestępstw, w tym napadów i zabójstw.

Apel o wzmocnienie policji

Przedstawiciel DPolG zaapelował o zdecydowane działania państwa. Jego zdaniem walka z nielegalnym obrotem bronią wymaga realnego wzmocnienia struktur policyjnych.

Policja musi wreszcie zostać wyposażona w odpowiednie środki: więcej pieniędzy, szersze uprawnienia oraz większą liczbę wyspecjalizowanych funkcjonariuszy — podkreślił Ostermann.

źródło: bild.de

Sprawca ataku na jarmark bożonarodzeniowy w Magdeburgu porównuje się do Trumpa i odrzuca opinię psychiatryczną

1

51-letni napastnik odrzuca diagnozę narcyzmu

W Magdeburgu toczy się proces Taleba al-Abdulmohsena, 51-letniego obywatela Arabii Saudyjskiej i wykształconego psychiatry, oskarżonego o atak samochodowy na jarmarku bożonarodzeniowym w 2024 roku. Podczas wtorkowej rozprawy mężczyzna ostro skrytykował opinię biegłego sądowego, który stwierdził u niego narcystyczne zaburzenie osobowości.

Z ławy oskarżonych al-Abdulmohsen wykrzyczał:

„Proszę, żeby nikt nie brał tego orzeczenia na poważnie”.

Podczas gdy dr Bernd Langer przedstawiał sądowi wyniki swojej oceny, oskarżony demonstracyjnie zakrywał uszy w szklanej kabinie, nie dopuszczając do siebie opinii eksperta.

Porównanie do światowych liderów

Taleb al-Abdulmohsen oświadczył:

„Wielu ludzi, jak Obama czy Trump, ma cechy narcystyczne. Ale ja nie mam zaburzeń osobowości. To, że jestem pozbawiony empatii, też nie jest prawdą”.

W ten sposób mężczyzna próbował zdyskredytować opinię biegłego, twierdząc, że dokument zawiera błędy i nieprawidłowe wnioski, a sam ekspert jest stronniczy.

Przebieg rozprawy i zachowanie oskarżonego

Oskarżony przez wiele godzin odpowiadał na pytania, a przewodniczący sądu, sędzia Dirk Sternberg, kilkukrotnie upominał go, aby utrzymywał odpowiedzi w granicach faktów, a nie dyskusji. Po czterogodzinnej sesji sędzia zapytał wprost:

„Czy uważa się pan za osobę chorą psychicznie – tak czy nie?”

Odpowiedź al-Abdulmohsena brzmiała:

„Nie chcę odpowiadać”.

Oskarżony wielokrotnie podkreślał swój zawód psychiatry, który wykonuje w Saksonii-Anhalt, oraz wyrażał sceptycyzm wobec całej opinii biegłego.

Atak na bożonarodzeniowym jarmarku w Magdeburgu

Zgodnie z aktem oskarżenia, Taleb al-Abdulmohsen 20 grudnia 2024 roku kierował samochodem o masie ponad dwóch ton i mocy 340 KM, przejeżdżając około 350 metrów z prędkością do 48 km/h na zatłoczonym jarmarku. W wyniku zdarzenia zginęło sześć osób – pięć kobiet i dziewięcioletni chłopiec, a ponad 300 osób zostało rannych.

Uproszczenie procesu

Z uwagi na to, że sprawa jest ogromna i zawiera dużo wątków, sędziowie planują ograniczenie rozprawy do najważniejszych zarzutów – morderstwa, usiłowania morderstwa oraz ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Celem jest wydanie prawomocnego wyroku w rozsądnym czasie, dając tym samym poszkodowanym możliwość zamknięcia tragicznego rozdziału.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 25 lutego 2026 roku.

źródło: bild.de