Niemcy: Gwałt i napaść w centrum młodzieżowym. Muzułmańscy podejrzani są chronieni

3

Zgwałcona, szantażowana, uprowadzona, ponownie molestowana. 16-letnia uczennica przeżyła piekło w centrum młodzieżowym w dzielnicy Neukölln w Berlinie. Jednak osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo nie chronią ofiary, lecz domniemanych sprawców. Czy to dlatego, że są muzułmanami? W sprawie interweniował senat, domagając się podjęcia odpowiednich kroków.

Tuż przy wejściu do centrum młodzieżowego Wutzkyallee wisi plakat XXL z regulaminem: zakaz stosowania przemocy. Zakaz bicia, obrażania lub znęcania się nad innymi, bez względu na powód. Brzmi to jak kpina. Od dawna krążyły plotki o napaściach seksualnych na dziewczyny w miejskim miejscu spotkań: niechciane uściski, niechciane dotykanie piersi i pośladków, siadanie na kolanach. Wszystko to ma się dziać na oczach pracowników.

Molestowanie i gwałt w centrum młodzieżowym

Ekstremalny incydent w styczniu spowodował wszczęcie dochodzenia. Dziewczyna pochodzenia turecko-kurdyjskiego została przeniesiona przez dziewięciu chłopców pochodzenia arabskiego do pokoju i rzucona na kanapę. Chłopcy na zmianę siadali na niej i dotykali ją wszędzie. Jeden z nich stał przy drzwiach „na straży”. Dopiero gdy pojawiła się pracownica, przestali ją dręczyć. Trzy dni później dziewczyna wyznała, że w listopadzie została już zgwałcona. Wieczorem, w ogrodzie centrum młodzieżowego. Potem przez wiele godzin kuliła się w kącie. Ponieważ wszystko było zamknięte, musiała później przeskoczyć ogrodzenie i złamała kostkę.

Szantaż i dalsza przemoc

17-letni Medi, tak brzmi jego pseudonim, nakręcił film z tego zdarzenia i groził: „Chcę cię tu widzieć w każdy poniedziałek, bo inaczej wyślę to twoim rodzicom”. Wieść o filmie rozeszła się, a chłopcy z paczki śledzili ją: „Przecież dajesz się ruchać”. Żądali, aby spotkać się również z jej młodszą, 14-letnią siostrą.

Zaniedbanie przez pracowników placówki

Co robią opiekunowie placówki w dzielnicy Gropiusstadt w Neukölln? Prawie nic! Ściągnięto drzwi do tylnego pomieszczenia, a odwiedzającym wbija się do głowy hasło bezpieczeństwa. Gdy tylko poczują się zagrożeni, mają je wypowiedzieć. Do tej pory nie było jednak ani jednego zgłoszenia na policję, mimo że koleżanki z innych placówek naciskają na to. Mówi się o tym, aby zachować spokój, bo inaczej znowu będzie się mówić, o tym, że to „typowi muzułmanie”.

Sprawą zajęli się politycy

Sekretarz ds. młodzieży Falko Liecke (CDU) powiedział BILD: „To niedopuszczalne, że w oczywisty sposób chroni się muzułmańskich sprawców, aby ich nie stygmatyzować, a ofiarę pozostawia się samą sobie. Takie podejście jest całkowicie nie do przyjęcia”. Rozważa on podjęcie kroków prawnych w związku z naruszeniem przepisów dotyczących ochrony dzieci. Telefon sprawcy został skonfiskowany. Uczennica szuka pomocy poza ośrodkiem młodzieżowym.

Przekazanie informacji rodzicom

Jej pomocniczka rozmawia ze zszokowanymi rodzicami, którzy drżeli i płakali. Razem z funkcjonariuszką policji ds. prewencji udali się do Krajowego Urzędu Kryminalnego, gdzie córka złożyła zeznania na wideo, aby nie musiała wielokrotnie opisywać tych okropnych wydarzeń. Funkcjonariusze natychmiast wyruszyli, aby skonfiskować telefon komórkowy oskarżonego.

Ojciec nie tylko nalegał na złożenie doniesienia przeciwko gwałcicielowi, ale także złożył doniesienie przeciwko osobom odpowiedzialnym w placówce i urzędach, które nie podjęły żadnych działań.

Sekretarz Liecke krytykuje: „Najwyraźniej ten temat miał zostać politycznie zamieciony pod dywan. Nie został on wpisany do porządku obrad urzędu dzielnicy, chociaż powinno tak się stać. Urząd ds. młodzieży i właściwa radna nie złożyły żadnych doniesień na policję. To skandal i musi to mieć konsekwencje”.

Nie złożono zawiadomienia przez brak nazwisk ofiary i sprawcy

Dyrektor urzędu ds. młodzieży została poinformowana już 29 stycznia. Administracja dzielnicy Neukölln podała gazecie BILD następujące, ewidentnie nieprzekonujące uzasadnienie: „Urząd ds. młodzieży nie złożył zawiadomienia, ponieważ nie zna nazwisk ani ofiary, ani sprawcy”.

Burmistrz Neukölln Martin Hikel (SPD) nie widzi powodu do podjęcia działań dyscyplinarnych wobec politycznie odpowiedzialnej radnej ds. młodzieży z partii Die Linke, ponieważ urząd ds. młodzieży poinformował ją o sprawie dopiero 2 lutego.

Ta wstrząsająca sprawa pokazuje jednak, że struktury i procedury w urzędzie ds. młodzieży wymagają samokrytycznej kontroli wewnętrznej. W tym kontekście wskazane byłoby przeprowadzenie badania na temat napaści seksualnych w ośrodkach wypoczynkowych dla młodzieży, aby móc opracować systematyczne ulepszenia. Urząd dzielnicy ma omówić tę kwestię.

źródło: bild.de

Niemcy: Kobiety z chustami na głowie są szczególnie często dyskryminowane

2

Badanie pokazuje skalę doświadczeń dyskryminacji w Niemczech

Nowa analiza dotycząca dyskryminacji w Niemczech wskazuje, że szczególnie często z negatywnym traktowaniem spotykają się kobiety noszące muzułmańskie chusty. Wyniki badania pokazują, że doświadczenia dyskryminacyjne dotyczą wielu sfer życia – od rynku pracy po codzienne funkcjonowanie w przestrzeni publicznej.

Według danych przedstawionych w analizie znacząca część badanych kobiet w ciągu ostatniego roku doświadczyła sytuacji, które same określiły jako dyskryminujące. Zjawisko to pojawia się zarówno w kontaktach zawodowych, jak i w codziennych interakcjach społecznych.

Chusta jako widoczny symbol religijny

Eksperci podkreślają, że kobiety noszące chustę są często bardziej narażone na dyskryminację, ponieważ ich przynależność religijna jest natychmiast widoczna. W przeciwieństwie do wielu innych osób z doświadczeniem migracyjnym nie mogą one ukryć swojej tożsamości religijnej w przestrzeni publicznej.

Widoczność symbolu religijnego sprawia, że kobiety te częściej stają się obiektem uprzedzeń, stereotypów lub niechęci. Zdarza się, że negatywne reakcje pojawiają się już podczas pierwszego kontaktu – na przykład w trakcie rozmów kwalifikacyjnych czy w sytuacjach związanych z obsługą klientów.

Dyskryminacja w pracy i w codziennym życiu

Z badania wynika, że doświadczenia dyskryminacyjne najczęściej pojawiają się w kilku kluczowych obszarach życia. Jednym z nich jest rynek pracy. Kobiety noszące chustę wskazują, że mają trudności z uzyskaniem zatrudnienia lub napotykają bariery w rozwoju zawodowym.

Drugim ważnym obszarem są kontakty w przestrzeni publicznej. Respondentki opisywały sytuacje, w których spotykały się z wrogimi komentarzami, nieprzyjaznymi reakcjami lub niesprawiedliwym traktowaniem w miejscach publicznych.

Badanie wskazuje również, że dyskryminacja może występować w relacjach z instytucjami państwowymi lub podczas korzystania z usług publicznych. W takich przypadkach osoby dotknięte problemem często mają poczucie nierównego traktowania.

Dane pokazują różnice między grupami społecznymi

Analiza pokazuje wyraźne różnice w skali doświadczeń dyskryminacyjnych między poszczególnymi grupami społecznymi. Wśród kobiet noszących chusty odsetek osób deklarujących doświadczenia dyskryminacji jest znacznie wyższy niż wśród ogółu społeczeństwa.

Według wyników badania ponad jedna trzecia kobiet należących do tej grupy wskazała, że w ciągu ostatniego roku spotkała się z dyskryminacją. Najczęściej dotyczyło to sytuacji w przestrzeni publicznej, w miejscu pracy lub w kontaktach z instytucjami.

Dlaczego wiele osób nie zgłasza takich przypadków

Autorzy badania zwracają uwagę, że wiele osób doświadczających dyskryminacji nie podejmuje żadnych działań w odpowiedzi na takie sytuacje. Z danych wynika, że ponad połowa osób, które doświadczyły nierównego traktowania, nie zgłasza tego faktu odpowiednim instytucjom ani nie podejmuje formalnych kroków.

Powody takiej postawy są różne. Część osób obawia się, że zgłoszenie nie przyniesie żadnych rezultatów. Inni wskazują na brak wiedzy o możliwościach dochodzenia swoich praw lub na obawy przed dodatkowymi problemami.

Wyzwania dla polityki antydyskryminacyjnej

Eksperci podkreślają, że walka z dyskryminacją wymaga zarówno działań prawnych, jak i społecznych. Kluczowe znaczenie ma zwiększanie świadomości na temat problemu oraz tworzenie skutecznych mechanizmów zgłaszania przypadków nierównego traktowania.

W Niemczech podstawą ochrony przed dyskryminacją jest ogólna ustawa o równym traktowaniu (Allgemeines Gleichbehandlungsgesetz – AGG), która obowiązuje od 2006 roku. Prawo to zakazuje dyskryminacji ze względu na między innymi pochodzenie, religię, płeć czy orientację seksualną.

Jednocześnie organizacje zajmujące się prawami człowieka zwracają uwagę, że w praktyce wiele przypadków nierównego traktowania pozostaje niewidocznych w oficjalnych statystykach. Wynika to między innymi z faktu, że nie wszystkie osoby decydują się zgłosić swoje doświadczenia odpowiednim instytucjom.

źródło: tagesschau.de

Ursula von der Leyen przyznaje – odejście od energii jądrowej było strategicznym błędem

2

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen określiła odejście od energetyki jądrowej jako „strategiczny błąd”. Jednocześnie zapowiedziała we wtorek podczas szczytu poświęconego energii atomowej we Francji, że Unia Europejska przeznaczy w przyszłości 200 milionów euro na zabezpieczenia ryzyka dla prywatnych inwestorów finansujących nowe technologie jądrowe.

„Środki na ten cel będą pochodzić z naszego systemu handlu emisjami” – powiedziała von der Leyen w Boulogne-Billancourt.

Szefowa Komisji Europejskiej wyraziła ubolewanie z powodu spadku udziału energii jądrowej w europejskim miksie energetycznym. W 1990 roku około jedna trzecia energii elektrycznej w Europie pochodziła z elektrowni jądrowych, obecnie jest to już tylko niecałe 15 procent.

„Uważam, że dla Europy było strategicznym błędem odwrócenie się od niezawodnego i przystępnego cenowo źródła energii elektrycznej o niskiej emisji” – powiedziała von der Leyen.

„W ostatnich latach obserwujemy na świecie renesans energetyki jądrowej. Europa również chce uczestniczyć w tym odrodzeniu” – dodała przewodnicząca Komisji Europejskiej.

„Dlatego przedstawiamy dziś nową europejską strategię dotyczącą małych modułowych reaktorów. Nasz cel jest prosty: chcemy, aby ta nowa technologia była gotowa do wykorzystania w Europie na początku lat 30.” – powiedziała von der Leyen.

Małe reaktory mają – obok tradycyjnych elektrowni jądrowych – odgrywać kluczową rolę w elastycznym, bezpiecznym i wydajnym systemie zaopatrzenia w energię.

Poszukiwanie nowych źródeł finansowania

Aby przyspieszyć rozwój tzw. mini-elektrowni jądrowych, konieczne jest ujednolicenie przepisów w poszczególnych krajach – podkreśliła szefowa Komisji Europejskiej. Model biznesowy reaktorów modułowych opiera się bowiem na efekcie skali, a współpraca ponad granicami państw europejskich ma w tym przypadku kluczowe znaczenie.

„Podstawowa idea jest prosta: jeśli zastosowanie danej technologii jest bezpieczne, powinno być łatwe jej wdrażanie w całej Europie” – zaznaczyła.

Prezydent Francji Emmanuel Macron zaapelował z kolei o stworzenie nowych możliwości finansowania rozwoju energetyki jądrowej.

„Musimy znaleźć sposób, aby lepiej finansować te projekty – zarówno tradycyjne elektrownie jądrowe, jak i innowacyjne technologie atomowe” – powiedział Macron na otwarciu spotkania.

Jego zdaniem również na poziomie Unii Europejskiej należy wzmocnić wsparcie dla takich inwestycji. System pomocy publicznej i mechanizmy finansowania powinny zostać ulepszone w całej UE, „aby zapewnić powodzenie nowych projektów jądrowych tak samo jak projektów związanych z energią odnawialną”.

Macron ponownie podkreślił tym samym postulat zrównania energetyki jądrowej i odnawialnych źródeł energii w europejskiej polityce energetycznej.

Europa nie może zostać w tyle w wyścigu technologicznym

Francuski prezydent wezwał szczególnie do zwiększenia inwestycji w rozwój małych modułowych reaktorów jądrowych (SMR – small modular reactors).

„Nasi amerykańscy przyjaciele, Kanadyjczycy i Chińczycy znajdują się dziś w czołówce tych innowacji. Europejczycy muszą pozostać w tym wyścigu” – powiedział Macron.

Opowiedział się również za pogłębieniem współpracy między krajami europejskimi w dziedzinie energetyki.

„Potrzebujemy rynku swobodnego przepływu bezemisyjnych elektronów” – stwierdził. Dodał, że nie ma znaczenia, czy energia elektryczna powstaje z morskich farm wiatrowych w Belgii, z energii słonecznej w Grecji czy z elektrowni jądrowych we Francji.

Międzynarodowy szczyt z udziałem kilkudziesięciu państw

W szczycie poświęconym energii jądrowej uczestniczą przedstawiciele około 40 państw i organizacji. Wśród nich znajduje się dziewięciu szefów państw i rządów, między innymi z Rwandy, Maroka oraz Belgii.

Niemiecki polityk popiera słowa von der Leyen

Jako pierwszy niemiecki polityk do słów Ursuli von der Leyen odniósł się Boris Rhein (Hesja, CDU). W rozmowie z „Bild” stwierdził:

„Dziś potrzebujemy raczej powrotu do energetyki jądrowej niż dalszego odchodzenia od niej. Wyłączenie ostatnich elektrowni jądrowych w Niemczech w szczycie kryzysu energetycznego było błędem”.

Rhein uważa, że Niemcy powinny poważnie rozważyć powrót do energii jądrowej.

„Energia atomowa zapewnia bezpieczną, przystępną cenowo i neutralną dla klimatu produkcję energii, a jednocześnie zwiększa naszą niezależność – zwłaszcza w czasach globalnych kryzysów” – podkreślił.

Premier Hesji opowiada się również za budową małych, modułowych elektrowni jądrowych.

źródło: bild.de

Niemcy: Dalszy wzrost cen ropy może podbić inflację

1

Rosnące ceny paliw odczuwalne na niemieckich stacjach

Kierowcy w Niemczech coraz wyraźniej odczuwają skutki gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej. Na wielu stacjach paliw ceny benzyny i oleju napędowego zbliżają się do poziomu około 2 euro za litr, a eksperci ostrzegają, że to może nie być koniec podwyżek.

Według danych niemieckiego automobilklubu ADAC litr benzyny Super E10 kosztuje obecnie około 2 euro, natomiast diesel osiąga średnio około 2,14 euro za litr. Dla wielu kierowców oznacza to znaczący wzrost kosztów codziennego użytkowania samochodu.

Eksperci podkreślają, że obecna sytuacja na rynku paliw jest silnie powiązana z napiętą sytuacją geopolityczną na świecie, szczególnie na Bliskim Wschodzie.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na globalny rynek ropy

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na wzrost cen jest eskalacja konfliktu w regionie Zatoki Perskiej. Kluczową rolę odgrywa tutaj Cieśnina Ormuz, która jest jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie.

Szacuje się, że około 20 procent globalnego handlu ropą naftową odbywa się właśnie przez tę wąską cieśninę. Każde zagrożenie dla bezpieczeństwa transportu w tym regionie – nawet sama obawa przed atakami lub blokadą – powoduje natychmiastową reakcję rynków i wzrost cen surowca.

W konsekwencji droższa ropa szybko przekłada się na wyższe ceny paliw w Europie, w tym również w Niemczech.

Ropa Brent znów powyżej 100 dolarów za baryłkę

Rosnące napięcia geopolityczne doprowadziły do wyraźnego wzrostu cen surowca na światowych rynkach. Cena ropy Brent przekroczyła ponownie 100 dolarów za baryłkę, a momentami sięgała nawet ponad 120 dolarów.

Dla porównania – w ostatnich latach ceny ropy najczęściej utrzymywały się w przedziale od około 60 do 80 dolarów za baryłkę. Tak gwałtowny wzrost w krótkim czasie wywołał duże zaniepokojenie wśród ekonomistów i analityków rynku energii.

Specjaliści podkreślają, że obecne zmiany nie są wyłącznie wynikiem spekulacji rynkowych. W ich ocenie rosnące napięcia mogą doprowadzić do realnych niedoborów surowca.

Ekonomiści ostrzegają: ceny ropy mogą wzrosnąć jeszcze bardziej

Ekonomistka Samina Sultan z Instytutu Gospodarki Niemieckiej w Kolonii (IW Köln) wskazuje, że sytuacja jest wyjątkowo trudna do przewidzenia. Według niej konflikt na Bliskim Wschodzie może potrwać dłużej, niż wcześniej zakładano.

W skrajnym scenariuszu ceny ropy mogą wzrosnąć nawet do około 200 dolarów za baryłkę. Taki poziom oznaczałby kolejną falę podwyżek na stacjach paliw i jeszcze większe obciążenie dla kierowców oraz gospodarki.

Ekspertka podkreśla, że już pojedyncze informacje dotyczące ataków na instalacje naftowe lub decyzji o uwolnieniu strategicznych rezerw ropy potrafią wywołać gwałtowne wahania cen.

Rynek reaguje nerwowo, ale część ekspertów zachowuje ostrożny optymizm

Nie wszyscy analitycy przewidują jednak katastrofalny scenariusz. Robert Halver, ekspert rynków finansowych z Baader Bank, wskazuje, że mimo napiętej sytuacji globalny system dostaw ropy jest bardziej zróżnicowany niż często się uważa.

Choć przez Cieśninę Ormuz transportowana jest znacząca część światowej produkcji ropy, to wciąż około 80 procent surowca trafia na rynek innymi szlakami transportowymi.

Oznacza to, że część obecnej nerwowości na rynkach może wynikać również z obaw inwestorów i reakcji spekulacyjnych.

Wzrost cen paliw może napędzać inflację

Wyższe ceny ropy i paliw mają znaczenie nie tylko dla kierowców, ale także dla całej gospodarki. Droższe paliwo oznacza wyższe koszty transportu, produkcji i logistyki, co może prowadzić do wzrostu cen wielu innych produktów i usług.

Ekonomiści ostrzegają, że dalszy wzrost cen ropy może podbić inflację i jednocześnie spowolnić wzrost gospodarczy. Szczególnie wrażliwa na takie zmiany jest gospodarka europejska, która w dużej mierze uzależniona jest od importu surowców energetycznych.

Kierowcy w Niemczech muszą przygotować się na droższe tankowanie

Na razie nic nie wskazuje na szybkie obniżki cen paliw w Niemczech. Eksperci zgodnie podkreślają, że dopóki sytuacja geopolityczna na świecie pozostaje napięta, ceny ropy mogą utrzymywać się na wysokim poziomie.

Dla kierowców oznacza to jedno: tankowanie w najbliższym czasie raczej nie stanie się tańsze, a kolejne wahania cen na stacjach paliw są bardzo prawdopodobne.

źródło: bild.de

Niemcy: Ceny masła znów rosną

4

Powrót drożyzny w sklepach – masło drożeje ponownie

Po okresie, w którym ceny masła w niemieckich supermarketach i dyskontach spadały lub utrzymywały się na niskim poziomie, konsumenci w Niemczech ponownie muszą się liczyć z podwyżkami tego podstawowego produktu spożywczego. Badanie rynku przeprowadzone przez agencję DPA wykazało, że standardowa 250‑gramowa kostka masła marki własnej kosztuje obecnie około 1,19 euro, podczas gdy jeszcze niedawno była dostępna za około 99 centów.

Podwyżki cen są zauważalne szczególnie w największych sieciach handlowych, w tym w Aldi Nord, Lidl i Kaufland, które jako pierwsze wprowadziły wyższe ceny. Ich rzecznicy tłumaczą zmianę sytuacji wyższymi kosztami zakupu towarów oraz dynamiką rynkową, czyli zasadą popytu i podaży obowiązującą w handlu detalicznym.

Dlaczego masło znów drożeje?

Po rekordowych cenach jesienią 2024 roku, gdy masło sięgało nawet 2,39 euro za 250 gramów, rynek stopniowo się uspokajał. Sytuację pogłębiła poprawa dostaw surowca i zwiększenie ilości mleka dostarczanego do niemieckich mleczarni, co doprowadziło do przelania się nadmiaru surowca na rynek i obniżenia cen.

Wówczas nie tylko cena masła zaczęła spadać, ale w wielu sklepach w Niemczech masło było oferowane dla konsumentów nawet poniżej jednego euro za opakowanie – po raz pierwszy od dłuższego czasu.

Teraz jednak sytuacja uległa odwróceniu. Eksperci rynku spożywczego wskazują, że mniejsze nadwyżki mleka i rosnący popyt w pierwszych miesiącach roku spowodowały, że cena zakupu masła i tłuszczów mlecznych znów wzrosła, co przełożyło się na wyższe ceny detaliczne.

Jak konsumenci odczuwają wzrosty cen?

Dla wielu niemieckich rodzin masło jest podstawowym produktem w codziennych zakupach. Dlatego nawet niewielka zmiana w jego cenie może być odczuwalna w budżecie domowym – szczególnie w kontekście ogólnej presji inflacyjnej na żywność i inne dobra. Ceny masła często traktowane są jako wskaźnik zmian cen żywności w ogóle, stąd wzrosty mogą wpływać także na wzrost odczuć drożyzny wśród konsumentów.

Chociaż 1,19 euro może wydawać się ceną umiarkowaną, to w porównaniu z poprzednimi miesiącami jest to już zauważalne podwyższenie – o około 20 procent więcej niż najniższa cena oferowana na rynku niemieckim w ostatnim czasie.

Ceny masła jako wskaźnik szerszych zmian rynkowych

Analitycy podkreślają, że ceny masła na rynku detalicznym nie rosną w izolacji. Zmieniająca się cena surowca (mleka), sezonowe trendy produkcyjne oraz globalna sytuacja rynkowa mogą wpływać na rynek tłuszczów mlecznych, co z kolei oddziałuje zarówno na cenę masła, jak i innych produktów spożywczych pochodzenia mleczarskiego.

Dla przykładu wcześniejsze ekstremalne wahania cen masła w 2024 roku – zarówno rekordowe wzrosty, jak i późniejsze spadki – były powiązane z czynnikami takimi jak Blauzungenerkrankung (choroba błękitnego języka), która uderzyła w wydajność bydła mlecznego i ograniczyła produkcję surowca.

Czy można się spodziewać dalszych podwyżek?

Prognozy dotyczące cen masła w Niemczech są obecnie mieszane. Choć część ekspertów oczekuje stabilizacji w dłuższej perspektywie, to krótkoterminowe ruchy cen nadal mogą zależeć od dynamiki rynkowej surowców, popytu oraz warunków pogodowych i produkcyjnych.

Wzrost cen masła może również wpłynąć na cały sektor mleczarski i przetwórczy, wywierając presję na producentów, sprzedawców i konsumentów, którzy już wcześniej musieli mierzyć się ze skutkami ogólnej presji cenowej na rynku żywności.

źródło: nius.de

Niemcy: W tym lokalu wyborczym 74 proc. wyborców zagłosowało na AfD

2

Wyjątkowo wysoki wynik AfD w jednym z lokali wyborczych

W jednym z lokali wyborczych w niemieckim kraju związkowym Badenia-Wirtembergia odnotowano wyjątkowo wysoki poziom poparcia dla partii Alternatywa dla Niemiec (AfD). Według danych przedstawionych po głosowaniu aż 74 procent wyborców oddało głos na ugrupowania określane jako prawicowe, przy czym zdecydowaną większość tych głosów zdobyła właśnie AfD.

Tak wysoki wynik w pojedynczym lokalu wyborczym zwrócił uwagę komentatorów politycznych oraz mediów, ponieważ znacząco przekracza średnie wyniki tej partii w skali kraju i regionu.

Lokal wyborczy w niewielkiej miejscowości

Sytuacja miała miejsce w niewielkiej miejscowości w Badenii-Wirtembergii, która w niemieckiej debacie politycznej bywa określana mianem jednej z lokalnych „twierdz” AfD. W takich miejscach partia ta od lat zdobywa ponadprzeciętne poparcie.

W analizowanym lokalu wyborczym aż trzy czwarte wyborców zdecydowało się poprzeć ugrupowania prawicowe. Największym beneficjentem tego wyniku była Alternatywa dla Niemiec, która uzyskała zdecydowaną przewagę nad pozostałymi partiami politycznymi.

Wynik znacznie powyżej średniej krajowej

Dla porównania, w skali całych Niemiec poparcie dla AfD jest zazwyczaj wyraźnie niższe niż wynik odnotowany w tym konkretnym lokalu wyborczym. Nawet w regionach, gdzie partia ta osiąga najlepsze rezultaty, rzadko przekracza ona poziom 40-50 procent głosów.

Wynik na poziomie 74 procent dla ugrupowań prawicowych jest więc przypadkiem wyjątkowym i pokazuje, jak duże mogą być różnice w preferencjach wyborczych pomiędzy poszczególnymi miejscowościami.

Dlaczego AfD zdobywa tak wysokie poparcie w niektórych regionach?

Eksperci wskazują kilka czynników, które mogą sprzyjać wysokim wynikom AfD w określonych częściach Niemiec. Wśród najczęściej wymienianych powodów znajdują się:

  • niezadowolenie części wyborców z polityki rządu federalnego,
  • obawy związane z polityką migracyjną,
  • kwestie gospodarcze i rosnące koszty życia,
  • poczucie marginalizacji w mniejszych miejscowościach.

W takich środowiskach wyborcy częściej decydują się na poparcie partii protestu, które prezentują ostrzejsze stanowisko wobec polityki rządu.

Zróżnicowanie polityczne Niemiec

Niemiecka scena polityczna charakteryzuje się dużym zróżnicowaniem regionalnym. Podczas gdy w dużych miastach dominują partie centrowe i lewicowe, w niektórych mniejszych miejscowościach oraz regionach wiejskich większe poparcie zdobywają ugrupowania konserwatywne i prawicowe.

Wynik z Badenii-Wirtembergii pokazuje, że różnice te mogą być bardzo wyraźne nawet w obrębie jednego kraju związkowego.

Debata polityczna wokół rosnącego poparcia dla AfD

Rosnące poparcie dla Alternatywy dla Niemiec od kilku lat jest jednym z najważniejszych tematów niemieckiej debaty publicznej. Partia ta zdobywa coraz większą liczbę wyborców w różnych częściach kraju, co wpływa na układ sił w niemieckiej polityce.

Jednocześnie pozostałe ugrupowania parlamentarne konsekwentnie deklarują, że nie będą tworzyć koalicji rządowych z AfD. Powoduje to sytuację, w której nawet wysokie wyniki wyborcze tej partii nie przekładają się bezpośrednio na udział w rządzeniu.

Lokalne wyniki jako sygnał zmian nastrojów

Choć pojedynczy lokal wyborczy nie odzwierciedla całego obrazu politycznego kraju, tak wysokie wyniki przyciągają uwagę analityków. Pokazują one bowiem, że w niektórych społecznościach poparcie dla określonych ugrupowań może być znacznie większe niż w skali ogólnokrajowej.

Dla obserwatorów niemieckiej sceny politycznej takie przypadki są ważnym sygnałem zmian nastrojów społecznych oraz rosnącej polaryzacji poglądów wyborców.

źródło: bild.de

Dyrektor niemiecko-arabskiej szkoły w Berlinie podejrzany o zmyślenie zamachu na własne życie

0

Kontrowersyjna sprawa w Niemczech. Śledczy badają zdarzenie z berlińskiego metra

W Niemczech wybuchła głośna sprawa dotycząca dyrektora niemiecko-arabskiej szkoły w Berlinie, Hudhaify Al-Mashhadaniego, który według śledczych mógł zmyślić zamach na własne życie. Sprawa odnosi się do wydarzeń z 14 listopada 2025 roku na stacji metra Rathaus Neukölln. Mężczyzna twierdził, że w chwili wjazdu pociągu został nagle popchnięty od tyłu i niemal wpadł pod nadjeżdżający skład, unikając tragedii dzięki błyskawicznej reakcji.

Nagrania z monitoringu podważają wersję dyrektora

Przełom w sprawie nastąpił po ujawnieniu nagrań z kamer monitoringu stacji. Materiał pokazuje, że Al-Mashhadani spokojnie idzie wzdłuż peronu, a następnie wchodzi do pierwszego wagonu metra. Nie widać żadnej osoby ani zdarzenia sugerującego próbę zamachu. Na filmie pojawia się inny pasażer, wykonujący gest wskazujący na dyrektora, który można interpretować jako „mam cię na oku”. Nagranie znacząco różni się od wcześniejszej relacji Al-Mashhadaniego.

Postępowanie prokuratury

Berlińska prokuratura prowadzi obecnie dochodzenie w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań. Rzecznik prokuratury, Alan Bauer, poinformował, że śledczy analizują materiał z monitoringu i sprawdzają, czy doszło do celowego wprowadzenia organów ścigania w błąd. Szczegóły dalszego przebiegu postępowania nie zostały ujawnione. Dyrektor i biuro prasowe szkoły nie komentują sprawy ze względu na trwające analizy prawne.

Szkoła pod ochroną policji

Hudhaifa Al-Mashhadani jest dyrektorem niemiecko-arabskiej szkoły językowej „Ibn Khaldun” w Berlinie-Neukölln, gdzie obecnie uczy się około 700 uczniów, a zajęcia prowadzi 23 nauczycieli. Program edukacyjny obejmuje naukę języka arabskiego, historię Żydów, edukację o Holokauście, projekty promujące demokrację, wizyty w synagogach oraz wymiany uczniowskie z Izraela. Ze względu na wcześniejsze groźby ze strony radykalnych przeciwników Izraela szkoła funkcjonuje pod ochroną policji.

Reakcje władz i możliwe konsekwencje prawne

Początkowe doniesienia o rzekomym ataku wywołały szeroką reakcję w niemieckiej polityce. Burmistrz Berlina, Kai Wegner, określił rzekomy incydent jako „tchórzliwy”. Jeżeli śledztwo potwierdzi, że zdarzenie zostało zmyślone, dyrektor może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań lub zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie. W niemieckim systemie prawnym takie czyny są traktowane bardzo poważnie, ponieważ mogą prowadzić do niepotrzebnego angażowania policji, wywoływania paniki społecznej oraz wpływania na debatę publiczną i polityczną.

Śledztwo trwa

Ostateczna ocena zdarzenia będzie zależała od dalszych ustaleń prokuratury i analizy materiałów dowodowych. Sprawa wciąż wywołuje emocje w mediach i wśród mieszkańców Berlina, a jej rozstrzygnięcie będzie miało istotne konsekwencje zarówno prawne, jak i społeczne.

źródło: bild.de

Niemcy: Większość deportacji kończy się niepowodzeniem 

1

Porównanie polityki deportacyjnej trzech państw

Debata na temat migracji w Europie coraz częściej koncentruje się na pytaniu o skuteczność deportacji osób, które nie otrzymały prawa pobytu. W Niemczech temat ten od lat budzi kontrowersje, szczególnie w kontekście rosnącej liczby wniosków azylowych oraz trudności z odsyłaniem osób, których wnioski zostały odrzucone.

Porównanie niemieckiej polityki deportacyjnej z rozwiązaniami stosowanymi w innych krajach – przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych oraz Danii – pokazuje znaczące różnice w podejściu do egzekwowania prawa migracyjnego. W wielu analizach podkreśla się, że system niemiecki jest znacznie mniej skuteczny w realizacji decyzji o wydaleniu z kraju.

Skala deportacji w Niemczech

W Niemczech liczba deportacji w ostatnich latach wprawdzie rośnie, jednak pozostaje stosunkowo niewielka w stosunku do liczby osób zobowiązanych do opuszczenia kraju.

Z danych przedstawianych przez niemieckie instytucje wynika, że:

  • w 2023 roku przeprowadzono około 16 430 deportacji,
  • w 2024 roku liczba ta wzrosła do około 20 084 osób,
  • w pierwszym kwartale 2025 roku deportowano 6 151 osób.

W praktyce oznacza to, że tylko część decyzji o wydaleniu z kraju jest faktycznie realizowana. Znaczna liczba planowanych deportacji nie dochodzi do skutku z różnych powodów – od braku dokumentów podróży, przez sprzeciw krajów pochodzenia, aż po kwestie prawne lub zdrowotne związane z osobą przeznaczoną do deportacji.

Dlaczego deportacje w Niemczech często się nie udają?

Eksperci wskazują kilka kluczowych przyczyn niskiej skuteczności deportacji w Niemczech. Jednym z najważniejszych problemów jest skomplikowana procedura prawna, która daje osobom objętym decyzją deportacyjną szerokie możliwości odwołań i wniosków o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Istotną rolę odgrywają także czynniki administracyjne. W wielu przypadkach brakuje dokumentów potwierdzających tożsamość migrantów, co utrudnia ich odesłanie do kraju pochodzenia. Zdarza się również, że państwa, do których migranci mieliby zostać deportowani, nie chcą przyjmować swoich obywateli bez odpowiednich dokumentów lub formalnych potwierdzeń.

Dodatkowym problemem jest fakt, że część osób przeznaczonych do deportacji znika przed planowanym terminem wydalenia z kraju lub zmienia miejsce pobytu, co uniemożliwia przeprowadzenie procedury.

Stany Zjednoczone: bardziej zdecydowane podejście

W Stanach Zjednoczonych system deportacyjny jest znacznie bardziej restrykcyjny i scentralizowany. Amerykańskie władze imigracyjne dysponują szerokimi uprawnieniami, a procedury deportacyjne są prowadzone szybciej niż w wielu państwach europejskich.

Organy federalne – przede wszystkim Immigration and Customs Enforcement (ICE) – mają możliwość zatrzymywania migrantów w specjalnych ośrodkach do czasu rozpatrzenia ich sprawy i ewentualnej deportacji.

Dzięki temu realizacja decyzji o wydaleniu z kraju jest w wielu przypadkach bardziej skuteczna niż w systemach europejskich, gdzie większą rolę odgrywają procedury sądowe oraz regulacje dotyczące ochrony praw człowieka.

Dania: przykład restrykcyjnej polityki migracyjnej w Europie

Często jako przykład bardziej zdecydowanej polityki migracyjnej w Europie wskazuje się Danię. W ostatnich latach duńskie władze konsekwentnie zaostrzały przepisy dotyczące azylu i deportacji.

Jednym z elementów tej strategii jest ograniczenie możliwości pozostania w kraju osobom, które nie otrzymały ochrony międzynarodowej. Dania prowadzi również rozmowy dotyczące tworzenia ośrodków dla migrantów poza granicami kraju, w których mogłyby być rozpatrywane wnioski azylowe.

Zdaniem zwolenników takiego modelu pozwala to skuteczniej kontrolować migrację oraz ograniczać liczbę osób pozostających w kraju mimo odmowy przyznania azylu.

Debata polityczna w Niemczech

Porównania z innymi krajami często pojawiają się w niemieckiej debacie politycznej dotyczącej migracji. Część polityków oraz komentatorów uważa, że Niemcy powinny zdecydowanie zwiększyć skuteczność deportacji osób, które nie mają prawa do pobytu.

Inni podkreślają jednak, że niemiecki system prawny opiera się na szczególnie rozbudowanych gwarancjach prawnych, które mają chronić jednostkę przed arbitralnymi decyzjami państwa. W praktyce oznacza to bardziej złożone i długotrwałe procedury.

Spór ten pozostaje jednym z kluczowych tematów niemieckiej polityki migracyjnej, zwłaszcza w kontekście rosnącej presji migracyjnej w Europie.

źródło: nius.de

Niemcy: 147 policyjnych wpisów i 23 lata bez deportacji. Kontrowersyjna sprawa Huso B. wywołuje polityczną burzę

1

Wieloletnia sprawa w Kolonii budzi ogromne kontrowersje

W Niemczech narasta dyskusja wokół przypadku 42-letniego obywatela Bośni, Huso B., który mimo licznych konfliktów z prawem i wieloletniego obowiązku opuszczenia kraju nadal nie został deportowany. Sprawa w ostatnich dniach ponownie trafiła na czołówki mediów oraz do debaty politycznej.

Z dokumentów władz landowych wynika, że mężczyzna figuruje w policyjnych bazach danych aż 147 razy. Mimo to od ponad dwóch dekad nie doszło do jego deportacji, choć jego wniosek o azyl został odrzucony już wiele lat temu, a Bośnia i Hercegowina jest w Niemczech uznawana za bezpieczny kraj pochodzenia.

Sprawa budzi szczególne emocje także dlatego, że przez lata rodzina mężczyzny otrzymywała znaczące świadczenia socjalne finansowane z publicznych pieniędzy.

Przyjazd do Niemiec i odrzucony wniosek o azyl

Huso B. przybył do Niemiec w 2003 roku i złożył wniosek o azyl. Został on jednak odrzucony przez niemieckie władze, ponieważ jego kraj pochodzenia uznawany jest za bezpieczny. W praktyce oznacza to, że osoba taka powinna opuścić terytorium Niemiec.

Jeszcze w tym samym roku władze Kolonii podjęły próbę jego deportacji. Mężczyzna jednak zniknął z pola widzenia urzędów i przez kilka lat pozostawał nieuchwytny dla administracji. Dopiero cztery lata później ponownie pojawił się w kontaktach z niemieckimi instytucjami.

W 2009 roku próbował zatrzymać deportację na drodze sądowej. Jego skarga została jednak oddalona przez sąd administracyjny. Pomimo tej decyzji mężczyzna nadal nie został deportowany, ponieważ w kolejnych latach otrzymywał tak zwaną „Duldung”, czyli czasową zgodę na pobyt, stosowaną wobec osób, które formalnie powinny opuścić kraj, ale z różnych powodów nie mogą zostać natychmiast wydalone.

147 wpisów w policyjnych rejestrach

Według policyjnego zestawienia, na które powołują się media, nazwisko Huso B. pojawia się 147 razy w policyjnych bazach danych.

Największą część stanowią przestępstwa przeciwko mieniu:

  • 80 przypadków kradzieży,
  • 41 podejrzeń o zorganizowane kradzieże o charakterze zawodowym,
  • a także inne przestępstwa, w tym:
    • oszustwo,
    • szczególnie poważna kradzież,
    • rozbój,
    • niebezpieczne uszkodzenie ciała,
    • stawianie oporu funkcjonariuszom publicznym.

Z danych niemieckiego Federalnego Rejestru Karnego (Bundeszentralregister) wynika, że mężczyzna został dotychczas skazany za 11 przestępstw.

Wysokie świadczenia socjalne dla wielodzietnej rodziny

Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów sprawy są świadczenia socjalne, które przez lata trafiały do rodziny mężczyzny.

Według danych urzędu socjalnego w Kolonii we wrześniu 2023 roku dziesięcioosobowa rodzina otrzymywała łącznie 7 250,77 euro miesięcznie w ramach świadczeń wynikających z niemieckiej ustawy o świadczeniach dla osób ubiegających się o azyl (Asylbewerberleistungsgesetz).

Rodzina składa się z dziesięciu osób, w tym:

  • Huso B. i jego żony
  • oraz ośmiorga nieletnich dzieci, z których większość urodziła się już w Niemczech.

Obecnie część członków rodziny nadal otrzymuje pomoc socjalną, natomiast czworo dzieci pobiera świadczenia w ramach systemu Bürgergeld.

Powód braku deportacji: ochrona jedności rodziny

Z dokumentów urzędowych wynika, że jednym z głównych powodów niewykonania deportacji była ochrona jedności rodziny.

Według informacji przekazywanych przez władze miejskie w Kolonii, ze względu na fakt, że dzieci w dużej części urodziły się w Niemczech i mają tam swoje centrum życiowe, w pewnym momencie zdecydowano o niewykonywaniu dalszych działań zmierzających do deportacji.

Takie decyzje często opierają się na zasadach prawa konstytucyjnego oraz międzynarodowych konwencjach dotyczących ochrony rodziny i praw dziecka.

Reakcja władz Kolonii

Po nagłośnieniu sprawy w mediach burmistrz Kolonii polecił przeprowadzenie wewnętrznej kontroli administracyjnej dotyczącej działań urzędów w tej sprawie.

Władze miasta podkreślają jednocześnie, że przypadek Huso B. nie jest odosobniony w kontekście trudności związanych z deportacjami.

Według danych przedstawionych przez administrację Kolonii:

  • w mieście toczy się obecnie ponad 1000 postępowań dotyczących dobrowolnego wyjazdu lub deportacji,
  • natomiast w 2025 roku deportowano łącznie 245 osób, w tym 130 przestępców.

Sprawa wpisuje się w szerszy problem niemieckiej polityki migracyjnej

Przypadek Huso B. stał się symbolem szerszej debaty dotyczącej skuteczności niemieckiego systemu deportacji.

W ostatnich latach eksperci i politycy wielokrotnie wskazywali, że realizacja decyzji o wydaleniu z kraju często trwa wiele lat, a część osób pozostaje w Niemczech mimo formalnego obowiązku opuszczenia kraju.

Przyczynami są m.in.:

  • długotrwałe procedury administracyjne i sądowe,
  • trudności z ustaleniem tożsamości lub uzyskaniem dokumentów podróży,
  • względy humanitarne i rodzinne,
  • a także ograniczenia wynikające z prawa krajowego i międzynarodowego.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy: Rodzinna bójka z nożami przed gmachem sądu w Berlinie. Kilka osób rannych

1

Dramatyczne sceny przed sądem w Berlinie

W poniedziałek 9 marca 2026 roku doszło do poważnej bójki z użyciem noży i innych narzędzi przed budynkiem sądu w Berlin‑Mitte. Według informacji policji i świadków konflikt wywiązał się pomiędzy członkami jednej rodziny.

Do zdarzenia doszło w okolicach siedziby sądu rejonowego (Amtsgericht) w centralnej części Berlina, w pobliżu budynku, w którym tego samego dnia miały się odbywać rozprawy. Około południa policja otrzymała zgłoszenia o grupie osób bijących się na ulicy i używających ostrych przedmiotów.

Kontekst rodzinny i przebieg napaści

Z relacji świadków wynika, że napastnicy i ofiary znali się wcześniej — wszyscy mieli być członkami tej samej rodziny lub powiązanymi blisko ze sobą osobami. Konflikt zaczął się gwałtownie i szybko eskalował, gdy uczestnicy zaczęli używać noży, kijów i innych narzędzi jako broni.
Na miejscu zdarzenia błyskawicznie pojawiły się policyjne patrole oraz służby ratunkowe.

Według przekazów, w zajściu uczestniczyły co najmniej cztery osoby, które wzajemnie zadawały sobie ciosy ostrymi narzędziami. Sytuacja była na tyle poważna, że interweniujący funkcjonariusze musieli użyć siły, aby przerwać starcie i oddzielić walczących.

Ranni i działania służb ratunkowych

Podczas bójki kilka osób zostało rannych. Niemieckie służby ratownicze natychmiast udzieliły poszkodowanym pomocy i przewiozły ich do pobliskich szpitali. Według najnowszych informacji, żaden z poszkodowanych nie znajdował się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, jednak hospitalizacja była konieczna ze względu na obrażenia wynikające z użycia noży.

Policja odizolowała teren wokół budynku sądu, by zabezpieczyć ślady i przesłuchać świadków zdarzenia. Służby badają szczegóły całego zajścia, a prokuratura wszczęła postępowanie karne.

Motyw konfliktu nadal niejasny

Chociaż początkowe relacje wskazywały na tło rodzinne, dokładne powody wybuchu przemocy nie są jeszcze znane. Śledczy analizują wszystkie dostępne dowody oraz zeznania świadków, aby ustalić, co stało się bezpośrednią przyczyną.

Nie wyklucza się, że spór mógł narastać od dłuższego czasu i że wymiana zdań przed gmachem sądu była jedynie eskalacją głębszego konfliktu między członkami rodziny.

Interwencja policji i możliwe zarzuty

Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, zatrzymali kilka osób, które mogły brać bezpośredni udział w bójce. Zatrzymani zostali przetransportowani na komisariat w celu przeprowadzenia dalszych czynności procesowych i ustalenia ich roli w zajściu.

Prokuratura nie wyklucza postawienia zarzutów m.in. uszkodzenia ciała, udziału w bójce z użyciem niebezpiecznych narzędzi oraz naruszenia porządku publicznego. W zależności od wyników śledztwa zarzuty te mogą być rozszerzone.

Lokalne władze o bezpieczeństwie w centrum Berlina

Do incydentu odniósł się również rzecznik lokalnej policji, który podkreślił, że choć Berlin jest generalnie bezpiecznym miastem, to takie dramatyczne sytuacje — zwłaszcza z użyciem noży — są zawsze traktowane priorytetowo przez służby. Podziękował także za szybką reakcję ratowników i policji, która zapobiegła dalszemu rozlewowi krwi.

Sytuacja ta budzi jednak pytania o bezpieczeństwo i monitoring w okolicach instytucji wymiaru sprawiedliwości, szczególnie w godzinach, gdy na ulicach pojawiają się zarówno petenci, jak i osoby załatwiające sprawy sądowe.

Dochodzenie trwa

Śledczy na miejscu zabezpieczyli odciski, nagrania monitoringu oraz przeprowadzają wywiady z osobami, które mogły być świadkami bójki. Dochodzenie ma na celu nie tylko ustalenie, co doprowadziło do eskalacji przemocy, lecz także, czy zdarzenie miało charakter jednorazowy, czy jest elementem trwającego konfliktu rodzinnego lub innego, głębszego motywu kryminalnego.

Prokuratura zapowiada, że kolejne informacje zostaną podane do publicznej wiadomości, gdy postępowanie wykaże więcej faktów i dowodów.

źródło: bild.de