Dwa zgony na lotnisku we Frankfurcie. Czy grozi nam malaria przenoszona przez komary?

3

Sześciu pracowników zachorowało. Sanepid ocenia ryzyko dla mieszkańców jako „bardzo, bardzo niskie”

Frankfurt nad Menem – Niepokojące informacje napłynęły z lotniska we Frankfurcie. Jak poinformowano w środę, łącznie sześciu pracowników lotniska zostało zakażonych malarią, a dwie osoby zmarły. W każdym z sześciu przypadków zdiagnozowano malarię tropikalną (Malaria tropica), czyli najgroźniejszą postać tej choroby. Według przedstawionych informacji zakażenia miały zostać spowodowane przez komary, które dostały się do Niemiec na pokładach samolotów przylatujących z regionów tropikalnych. Pojawiły się więc pytania, czy sytuacja na lotnisku może stanowić zagrożenie również dla mieszkańców Frankfurtu i okolic. Frankfurcki urząd zdrowia odpowiada, że ryzyko jest obecnie niezwykle niskie.

Czy mieszkańcy Niemiec są zagrożeni?

Według urzędu zdrowia we Frankfurcie ryzyko dla ludności jest „bardzo, bardzo niskie”. Malaria jest przenoszona przede wszystkim poprzez ukąszenia zakażonych komarów z rodzaju Anopheles. W przypadku tzw. malarii lotniskowej zakażone komary mogą przedostać się na pokładzie samolotu z obszarów tropikalnych do kraju, w którym malaria nie występuje na stałe. Następnie mogą ugryźć człowieka na lotnisku lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Frankfurcki urząd zdrowia podkreśla, że w przypadku malarii lotniskowej bezpośrednie przenoszenie choroby z człowieka na człowieka nie odgrywa istotnej roli. Istnieją jednak bardzo rzadkie wyjątki, między innymi zakażenie w wyniku transfuzji krwi lub przeniesienie pasożyta z matki na nienarodzone dziecko.

Wszystkie przypadki mogły pochodzić od jednego źródła

Na razie nie wiadomo, czy wszystkie sześć zakażeń zostało spowodowanych przez tego samego komara lub pochodziło z jednego źródła zakażenia. Odpowiedź na to pytanie mają przynieść specjalistyczne badania laboratoryjne. Ich przeprowadzenie może potrwać kilka tygodni, dlatego ostateczne ustalenia nie są jeszcze dostępne.

Jak wykrywane są przypadki malarii?

W Niemczech malaria podlega obowiązkowi zgłoszenia. Oznacza to, że każde laboratorium, które wykryje u pacjenta patogen wywołujący malarię, musi poinformować o tym właściwy urząd zdrowia w miejscu zamieszkania chorego. Dzięki temu służby sanitarne mogą monitorować pojawianie się przypadków choroby i podejmować odpowiednie działania.

To nie pierwszy przypadek malarii lotniskowej we Frankfurcie

Obecna sytuacja nie jest pierwszym przypadkiem tzw. malarii lotniskowej odnotowanym na lotnisku we Frankfurcie. Ostatni taki przypadek zgłoszono w 2023 roku. Wcześniej, w 2022 roku, odnotowano skupisko trzech przypadków. Malaria lotniskowa pozostaje jednak niezwykle rzadkim zjawiskiem.

Co robią teraz służby?

Frankfurcki urząd zdrowia podjął działania mające na celu monitorowanie sytuacji. Na terenie lotniska rozmieszczono pułapki na komary, które mają umożliwić kontrolowanie populacji tych owadów i sprawdzenie, jakie gatunki występują w rejonie portu lotniczego. Ponadto lekarze oraz urzędy zdrowia na terenie całego regionu Ren-Men zostali poinformowani o przypadkach i zwrócono ich uwagę na możliwość wystąpienia podobnych zachorowań.

Malaria tropikalna to najgroźniejsza postać choroby

Wszystkie sześć wykrytych przypadków dotyczyło malarii tropikalnej, czyli Malaria tropica. Jest to najgroźniejsza postać malarii i może prowadzić do ciężkiego przebiegu choroby. Jednocześnie obecne informacje nie wskazują na szerokie zagrożenie dla mieszkańców Frankfurtu. Według lokalnego urzędu zdrowia prawdopodobieństwo zakażenia w związku z opisanymi przypadkami jest „bardzo, bardzo niskie”. Służby nadal monitorują jednak sytuację, a prowadzone badania mają ustalić, w jaki sposób doszło do zakażeń i czy wszystkie przypadki mają wspólne źródło.

źródło: bild.de

Najpierw upał, potem gwałtowne burze. Nad Niemcy nadciąga załamanie pogody

0

Termometry pokażą nawet 34 stopnie. Po południu nadejdą gwałtowne burze

Dla jednych będzie to pożegnanie z latem, dla innych długo wyczekiwane ochłodzenie. Czwartek przyniesie w Niemczech jeszcze jeden bardzo gorący dzień. W pierwszej połowie dnia temperatury ponownie przekroczą 30 stopni, jednak później sytuacja zacznie się gwałtownie zmieniać. Wilgotne i gorące powietrze zderzy się z chłodniejszą masą napływającą z zachodu. W efekcie w wielu regionach pojawią się gwałtowne burze, które przyniosą wyraźne ochłodzenie. Będzie to początek większej zmiany pogody i zapowiedź pierwszych oznak zbliżającej się jesieni. Dyplomowany meteorolog Dominik Jung powiedział w rozmowie z „Bild”, że czwartek będzie „jeszcze jednym naprawdę gorącym dniem późnego lata”, ale jednocześnie rozpocznie zmianę sytuacji pogodowej. W ciągu dnia temperatury w większości kraju wzrosną do 30–33 stopni. Najcieplej będzie na południowym zachodzie oraz nad górnym Renem, gdzie termometry mogą wskazać nawet 34 stopnie. Początkowo w wielu miejscach będzie słonecznie. Na wschodzie i północnym wschodzie kraju przez cały dzień ma pozostać sucho.

Gdzie burze pojawią się najwcześniej?

Wraz ze wzrostem temperatury zwiększy się również wilgotność powietrza, a tym samym ryzyko wystąpienia burz. Klimatolog dr Karsten Brandt ostrzega, że szczególnej ostrożności należy zachować od późnego popołudnia i wieczorem. Pierwsze burze mają nadejść od strony Belgii i Holandii, kierując się nad Nadrenię Północną-Westfalię. Jednocześnie pierwszych wyładowań należy spodziewać się również w Hesji oraz w Schwarzwaldzie. Także na południowym zachodzie Niemiec wilgotne, ciepłe i zasobne w energię powietrze może doprowadzić do gwałtownych zjawisk atmosferycznych.

Burze przyniosą ulewny deszcz, grad i silny wiatr

Nadchodzące burze mogą być gwałtowne. Według prognoz należy liczyć się między innymi z intensywnymi opadami deszczu, gradem oraz porywistymi podmuchami wiatru. Wraz z upływem wieczoru i w nocy strefa burz będzie stopniowo przesuwać się w kierunku centralnych regionów Niemiec. Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) ostrzega również przed możliwością wystąpienia „kilkugodzinnego deszczu z burzami”. Oznacza to, że lokalnie opady mogą być nie tylko bardzo intensywne, ale również utrzymywać się przez dłuższy czas.

W piątek burze przemieszczą się z zachodu na wschód

Czwartkowe ochłodzenie będzie jednak dopiero zapowiedzią większej zmiany pogody. W piątek silne burze mają przemieszczać się z zachodu na wschód, obejmując znaczną część Niemiec. Wraz z napływem chłodniejszego powietrza zakończy się również obecna fala upałów. Temperatury spadną do średnio 23–29 stopni. Po bardzo gorącym okresie mieszkańców Niemiec czeka więc wyraźne ochłodzenie.

Koniec meteorologicznego lata coraz bliżej

Nadchodząca zmiana pogody będzie również przypomnieniem, że tegoroczne lato powoli dobiega końca. Meteorologiczne lato kończy się 31 sierpnia. Od 1 września rozpoczyna się meteorologiczna jesień. Najbliższe dni przyniosą więc wyraźny kontrast: najpierw temperatury sięgające nawet 34 stopni, a następnie gwałtowne burze, intensywne opady i ochłodzenie. Dla mieszkańców Niemiec będzie to wyraźny sygnał, że upalne lato ustępuje miejsca bardziej jesiennej aurze.

źródło: bild.de

Uciekał przed policją Mercedesem AMG. Potrącił funkcjonariusza i pędził przez Dortmund

0

Kierowca próbował uniknąć kontroli. Policjant trafił do szpitala

W środę w Dortmundzie doszło do niebezpiecznego incydentu podczas próby policyjnej kontroli. Kierowca białego Mercedesa AMG miał próbować uniknąć zatrzymania, po czym gwałtownie ruszył i potrącił jednego z funkcjonariuszy. Do zdarzenia doszło na parkingu sklepu budowlanego. Według informacji przekazanych przez „Bild”, redakcja dysponuje nagraniem pokazującym moment zdarzenia. Na miejscu znajdowało się kilka radiowozów, które zabezpieczały wyjazd z parkingu. W kierunku białego Mercedesa podeszli funkcjonariusze operacyjni w cywilu, którzy mieli wyciągniętą broń.

Kierowca nagle ruszył z dużą prędkością

W pewnym momencie kierowca Mercedesa gwałtownie dodał gazu. Samochód ruszył w kierunku wyjazdu i potrącił jednego z funkcjonariuszy. Policjant upadł na ziemię, a kierowca kontynuował ucieczkę. Według relacji „Bild” przejechał następnie na czerwonym świetle i oddalił się z miejsca zdarzenia. Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania kierowcy. Akcja trwała do późnych godzin nocnych. W poszukiwaniach uczestniczył również policyjny śmigłowiec, który przez pewien czas krążył nad Dortmundem.

Mercedes miał pędzić około 160 km/h

Według informacji „Bild” kierowca białego samochodu został wcześniej zarejestrowany przez fotoradar podczas jazdy z prędkością około 160 km/h na terenie miasta. Policja ma więc dysponować informacjami, które mogą pomóc w ustaleniu tożsamości poszukiwanego kierowcy. Na razie nie wiadomo, jakie były dokładne przyczyny próby ucieczki przed funkcjonariuszami ani dlaczego kierowca zdecydował się na tak niebezpieczną jazdę.

Potrącony policjant trafił do szpitala

W wyniku zdarzenia ranny został funkcjonariusz operacyjny uczestniczący w próbie zatrzymania samochodu. Policjant został przetransportowany karetką pogotowia do szpitala w Dortmundzie. Pomimo poważnego charakteru zdarzenia niemiecka policja na obecnym etapie nie traktuje potrącenia funkcjonariusza jako usiłowania zabójstwa. Śledczy zakwalifikowali czyn jako uszkodzenie ciała. Poszukiwania kierowcy Mercedesa trwały do nocy. Postępowanie ma wyjaśnić zarówno okoliczności próby uniknięcia kontroli, jak i przebieg późniejszej ucieczki przez miasto.

źródło: bild.de

Zbyt mało nowych rekrutów w berlińskiej policji: Czterech na dziesięciu kandydatów nie zdaje egzaminu z języka niemieckiego

1

Policja ma problem z naborem. Co czwarty etat szkoleniowy pozostał nieobsadzony

Berlińska policja ma coraz większe trudności ze znalezieniem odpowiednich kandydatów do służby. Jedną z najpoważniejszych przeszkód podczas rekrutacji okazuje się znajomość języka niemieckiego. Około 40 proc. kandydatów nie przechodzi testu językowego. Czy w związku z tym wymagania powinny zostać obniżone? Prezydent berlińskiej policji Barbara Slowik Meisel stanowczo odrzuca taki pomysł.

„Stoimy w naprawdę ostrej konkurencji o odpowiednie kandydatki i odpowiednich kandydatów – nacisk należy położyć na słowo odpowiednich” – powiedziała Slowik Meisel w programie „Abendschau” stacji RBB.

Problem z naborem jest na tyle poważny, że w ubiegłym roku nie udało się obsadzić jednej czwartej wszystkich miejsc szkoleniowych.

Około 40 proc. kandydatów nie przechodzi testu z niemieckiego

Chętnych do podjęcia szkolenia w berlińskiej policji nie brakuje. Problemem jest jednak to, że wielu z nich nie spełnia wszystkich wymagań.

„Mamy kandydatki i kandydatów, ale mamy również wysokie wymagania, których nie możemy obniżyć” – podkreśliła szefowa berlińskiej policji.

Policja prowadzi intensywne działania w mediach społecznościowych, aby dotrzeć zarówno do młodych ludzi, jak i starszych osób posiadających już wykształcenie zawodowe. Mimo to wielu kandydatów odpada na kolejnych etapach postępowania rekrutacyjnego. Największym wyzwaniem okazuje się dyktando. Dla około 40 proc. osób ubiegających się o przyjęcie do berlińskiej policji test z języka niemieckiego stanowi zbyt wysoką barierę.

„Musimy każdego dnia wyjaśniać nasze działania”

Według Barbary Slowik Meisel odpowiednia znajomość języka niemieckiego jest jednak absolutnie niezbędna w pracy policjanta.

„Musimy każdego dnia wyjaśniać nasze działania policyjne” – zaznaczyła.

Funkcjonariusz musi nie tylko prawidłowo komunikować się z obywatelami. Kandydaci do służby powinni również samodzielnie rozumieć podstawy prawne, na których opierają swoje działania, a następnie potrafić wyjaśnić je osobom, wobec których podejmują interwencję. W niektórych sytuacjach muszą również sporządzać dokumentację na piśmie. Dlatego zdaniem szefowej berlińskiej policji obniżenie wymagań językowych nie jest właściwym rozwiązaniem problemu kadrowego.

Kandydaci odpadają także na testach gramatycznych

Barbara Slowik Meisel już wcześniej zwracała uwagę na dużą liczbę osób odpadających podczas pisemnych testów komputerowych, dyktanda oraz testu gramatycznego. Jak wskazywała, główną przyczyną są niedostateczne umiejętności językowe. Problem ten – jak podkreślała policjantka – nie jest związany z konkretną narodowością kandydatów.

Policji brakuje setek nowych funkcjonariuszy

Skala problemu jest widoczna również w danych dotyczących naboru. W ubiegłym roku berlińska policja dysponowała łącznie 1224 miejscami szkoleniowymi. Ostatecznie obsadzono jedynie 936 z nich. Oznacza to, że wolnych pozostało 288 miejsc. Berlińska policja próbuje więc zwiększać zainteresowanie służbą, między innymi poprzez intensywną obecność w mediach społecznościowych. Jednocześnie kierownictwo formacji nie zamierza obniżać wymagań, które mają gwarantować, że przyszli funkcjonariusze będą w stanie właściwie komunikować się z obywatelami, rozumieć podstawy prawne swoich działań oraz sporządzać niezbędną dokumentację.

źródło: tagesspiegel.de

104 osoby uznane przez niemieckie służby za zagrożenie mają podwójne obywatelstwo

0

Ponad 100 osób ma niemiecki paszport i drugie obywatelstwo

104 osoby uznawane przez niemieckie organy bezpieczeństwa za „osoby stanowiące zagrożenie” z pobudek religijnych posiadają, oprócz niemieckiego, również drugie obywatelstwo. Największą grupę wśród nich stanowią osoby mające jednocześnie obywatelstwo tureckie, marokańskie lub libańskie. Dane wynikają z zestawienia przygotowanego przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Informacje, na które powołuje się „Welt”, zostały zebrane na wniosek wiceprzewodniczącego frakcji AfD w Bundestagu Sebastiana Münzenmaiera. Zestawienie przedstawia stan na 1 sierpnia 2026 roku.

Najwięcej osób ma również obywatelstwo tureckie

Spośród 104 osób posiadających podwójne obywatelstwo 26 ma, oprócz niemieckiego, również paszport turecki. Na kolejnych miejscach znalazły się:

  • 16 osób posiada obywatelstwo marokańskie,
  • 11 osób – libańskie,
  • 8 osób – rosyjskie,
  • 7 osób – tunezyjskie,
  • 5 osób – syryjskie.

Po cztery osoby mają jednocześnie obywatelstwo niemieckie oraz irackie, afgańskie, kosowskie lub polskie. Ponadto wśród osób posiadających podwójne obywatelstwo znajdują się dwie osoby mające również obywatelstwo Kazachstanu. Po jednej osobie posiada dodatkowo obywatelstwo Algierii, Stanów Zjednoczonych, Brazylii, Wielkiej Brytanii, Bułgarii, Ghany, Iranu, Korei Południowej, Chorwacji, Macedonii Północnej, Senegalu, Serbii lub Somalii.

414 osób figuruje obecnie jako „Gefährder”

Niemieckie organy bezpieczeństwa klasyfikują obecnie łącznie 414 osób jako „Gefährder” w kategorii przestępczości motywowanej politycznie – ideologia religijna. W tej grupie:

  • 166 osób nie posiada niemieckiego obywatelstwa,
  • 144 osoby mają wyłącznie obywatelstwo niemieckie,
  • 104 osoby mają obywatelstwo niemieckie oraz co najmniej jedno inne.

Oznacza to, że łącznie 248 spośród 414 osób sklasyfikowanych jako „Gefährder” w tej kategorii posiada niemieckie obywatelstwo. Termin „Gefährder” jest używany przez niemieckie służby wobec osób, co do których istnieją konkretne przesłanki wskazujące, że mogą popełnić poważne przestępstwo o charakterze politycznym. Samo zaklasyfikowanie jako „Gefährder” nie oznacza jednak, że dana osoba została skazana za przestępstwo.

AfD chce odbierać obywatelstwo osobom posiadającym dwa paszporty

Dane wywołały reakcję Sebastiana Münzenmaiera z AfD. Polityk postuluje odebranie niemieckiego obywatelstwa osobom posiadającym podwójne obywatelstwo, które zostały sklasyfikowane przez służby jako „Gefährder”.

„Podwójne obywatelstwo staje się poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Islamiści, którzy nienawidzą naszego państwa i naszych wartości, nie mają tutaj czego szukać” – powiedział Münzenmaier w rozmowie z „Welt”.

Polityk krytykuje również sytuację, w której osoby mające zagraniczne pochodzenie nie są deportowane tylko dlatego, że posiadają także obywatelstwo niemieckie. Jego zdaniem należy zakończyć „automatyzm polegający na nieodsyłaniu Gefährderów pochodzących z zagranicy, ponieważ posiadają również niemieckie obywatelstwo”.

AfD chce zmian w prawie o obywatelstwie

Münzenmaier domaga się zasadniczej reformy niemieckiego prawa dotyczącego obywatelstwa. Wśród jego postulatów znajduje się odejście od możliwości posiadania podwójnego obywatelstwa oraz wydłużenie minimalnego okresu prowadzącego do naturalizacji.

„Koniec z podwójnym paszportem i naturalizacja najwcześniej po dziesięciu latach oraz po pełnej integracji” – stwierdził polityk.

Postulaty te wpisują się w szerszą debatę w Niemczech dotyczącą zasad przyznawania obywatelstwa oraz możliwości deportowania osób podejrzewanych przez służby o działalność zagrażającą bezpieczeństwu.

Debata nabrała nowego wymiaru po ataku na berliński CSD

Dyskusja na temat osób sklasyfikowanych jako religijnie motywowane „Gefährder” nabrała dodatkowego znaczenia po islamistycznym zamachu na berliński CSD. Według przedstawionych w tekście informacji sprawca, Abdul Ballout, urodził się w Berlinie i posiadał wyłącznie obywatelstwo niemieckie. Z tego względu nie mógł zostać deportowany. Według danych Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji w Niemczech mieszka obecnie 28 645 islamistów. 9110 z nich jest uznawanych za osoby skłonne do stosowania przemocy. Dane Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pokazują zatem, że wśród 414 osób sklasyfikowanych obecnie jako religijnie motywowani „Gefährder” 104 posiadają obok niemieckiego również inne obywatelstwo. Informacja ta stała się kolejnym argumentem w sporze o podwójne obywatelstwo, zasady naturalizacji oraz możliwości deportowania osób uznawanych przez niemieckie służby za potencjalne zagrożenie.

źródło: nius.de

Angela Merkel z nagrodą Caritas za „zaangażowanie na rzecz spójności społecznej”

2

Była kanclerz zostanie uhonorowana za działalność na rzecz solidarności i wzajemnego szacunku

Była kanclerz Niemiec Angela Merkel (CDU) otrzyma honorową nagrodę Caritas za swoje zaangażowanie na rzecz „spójności społecznej”. Wyróżnienie przyznaje Caritasverband für die Diözese Augsburg, czyli organizacja Caritas diecezji Augsburga.

„Właśnie teraz nasz kraj potrzebuje ludzi, którzy opowiadają się za człowieczeństwem i wzajemnym współistnieniem” – powiedział Markus Müller, dyrektor Caritasverband für die Diözese Augsburg.

Jak podkreślił, poprzez przyznanie nagrody Caritas chce uhonorować „wybitne zasługi Angeli Merkel oraz jej działalność na rzecz solidarności, odpowiedzialności i pełnego szacunku współistnienia”. Chodzi o Elisabeth-Preis, czyli Nagrodę Elżbiety przyznawaną przez Caritas diecezji Augsburga. Merkel otrzyma ją za swoją postawę oraz zaangażowanie „na rzecz spójności społecznej”. Była kanclerz odbierze wyróżnienie osobiście podczas uroczystej gali 25 września.

Laudację wygłosi Sarah Bosetti

Laudację podczas uroczystości wygłosi satyryczka ZDF Sarah Bosetti, znana ze zdecydowanej krytyki AfD. Bosetti zasłynęła między innymi porównaniem osób niezaszczepionych przeciwko COVID-19 do wyrostka robaczkowego społeczeństwa. Podczas jednego ze swoich występów w ZDF powiedziała, że wyrostek robaczkowy „nie jest w ścisłym znaczeniu niezbędny do przetrwania całego organizmu”. Satyryczka w ostatnich latach wielokrotnie wypowiadała się również krytycznie o AfD i jej wyborcach.

Kontrowersyjna wypowiedź o wyborcach AfD

Ostatnio Bosetti zwróciła na siebie uwagę w maju, kiedy w jednym z odcinków swojego programu „Bosetti will reden” komentowała wyniki sondaży AfD w Saksonii-Anhalt. Odnosząc się do rosnącego poparcia dla partii, stwierdziła, że wyniki te pokazują, „że ludzkie działanie jest zbyt głupie dla demokracji”. Następnie określiła głosowanie na AfD jako „moralnie takie sobie”, po czym dodała, że jest ono przede wszystkim „po prostu głupie”. Bosetti przekonywała również, że jeśli ktoś „nie jest bogatym, białym nazistą – z naciskiem na bogatym” – głosowanie na AfD nie przynosi mu żadnych korzyści. Jej wypowiedzi wywołały krytykę, szczególnie ze względu na sposób, w jaki scharakteryzowała wyborców partii.

To nie pierwsze wyróżnienie Angeli Merkel

Nagroda Caritas nie jest pierwszym ważnym wyróżnieniem, które Angela Merkel otrzymała po odejściu z urzędu kanclerza. W 2023 roku prezydent federalny Frank-Walter Steinmeier przyznał jej Wielki Krzyż Specjalny Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Jest to najwyższe odznaczenie państwowe, jakie może przyznać Republika Federalna Niemiec. Przed Merkel otrzymali je jedynie dwaj byli kanclerze: Konrad Adenauer i Helmut Kohl, obaj należący do CDU.

Merkel otrzymała również nowe europejskie wyróżnienie

Była kanclerz została także w tym roku uhonorowana przez Parlament Europejski nowym Europejskim Orderem Zasługi. Wyróżnienie przyznano po raz pierwszy z okazji 75. rocznicy deklaracji Schumana, uznawanej za jeden z momentów założycielskich procesu integracji europejskiej. Parlament Europejski wyróżnił Merkel za jej „ważny wkład w integrację europejską”. Wśród pozostałych 19 laureatów znaleźli się między innymi prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski oraz były prezydent Polski Lech Wałęsa. Tegoroczna nagroda Caritas będzie więc kolejnym znaczącym wyróżnieniem dla Angeli Merkel po zakończeniu jej wieloletniej kariery politycznej. Tym razem zostanie ona uhonorowana za działania określane przez organizację jako wkład w solidarność, odpowiedzialność i spójność społeczną, a laudację wygłosi Sarah Bosetti, której publiczne wypowiedzi na temat osób niezaszczepionych oraz wyborców AfD wcześniej wywoływały kontrowersje.

źródło: jungefreiheit.de

Chcą leczyć w Niemczech, ale mają problem z językiem. Ponad połowa lekarzy oblała egzamin z niemieckiego!

1

Ponad połowa nie zdała pierwszego egzaminu z języka specjalistycznego

Dane z Saksonii pokazują, że wielu zagranicznych lekarzy ubiegających się o możliwość wykonywania zawodu w Niemczech ma problemy z językiem niemieckim. W pierwszej połowie 2026 roku ponad połowa kandydatów nie zdała swojego pierwszego egzaminu z języka specjalistycznego. W Saksonii w pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku przeprowadzono łącznie 416 egzaminów z języka specjalistycznego dla zagranicznych lekarzy. Jak wynika z odpowiedzi saksońskiego ministerstwa zdrowia na zapytanie posłanki do landtagu Katji Dietz z AfD, 232 z nich stanowiły pierwsze podejścia do egzaminu. Spośród tych 232 osób egzamin zdało 100. Oznacza to, że podczas pierwszego podejścia nie zdało go 132 kandydatów, a odsetek niezdanych egzaminów wyniósł około 57 proc.

Problemy z językiem dotyczą także części zagranicznych pracowników medycznych

Ministerstwo zwróciło uwagę również na sytuację zagranicznych pracowników innych zawodów medycznych.

„Koordynacja uznawania kwalifikacji zawodowych zagranicznych pracowników ochrony zdrowia” poinformowała o przypadkach pracowników pielęgniarskich zatrudnionych w klinikach, którzy bezpośrednio po uzyskaniu pozwolenia na posługiwanie się tytułem zawodowym nie byli w stanie w pełni wykazać się kompetencjami językowymi niezbędnymi do samodzielnego wykonywania obowiązków w konkretnym środowisku pracy.

W takich indywidualnych przypadkach koordynacja miała wskazywać pracodawcom i pracownikom dostępne możliwości dalszej nauki oraz konkretne formy wsparcia.

Jakie wymagania językowe musi spełnić zagraniczny lekarz?

Aby pracować w Niemczech jako lekarz, farmaceuta czy psychoterapeuta, cudzoziemiec potrzebuje państwowego zezwolenia na wykonywanie zawodu, czyli Approbation. Jednym z warunków jego uzyskania jest znajomość języka niemieckiego na ogólnym poziomie B2. Kandydat musi ponadto posiadać specjalistyczne kompetencje językowe związane z wykonywanym zawodem. W tym zakresie wymagany poziom jest zorientowany na C1. Od początku stycznia 2025 roku do końca czerwca 2026 roku w Saksonii złożono 891 wniosków o uzyskanie Approbation w zawodzie lekarza oraz 1101 wniosków dotyczących innych zawodów medycznych. Wśród lekarzy najczęściej reprezentowane były osoby pochodzące z Syrii, Ukrainy, Federacji Rosyjskiej, Indii i Egiptu. W przypadku pozostałych zawodów medycznych najwięcej wniosków złożyli obywatele Ukrainy, Turcji, Iranu, Polski i Syrii.

Egzamin przypomina sytuacje z codziennej pracy lekarza

Egzamin z języka specjalistycznego ma być przygotowany w sposób możliwie zbliżony do rzeczywistych sytuacji zawodowych. Saksońska Izba Lekarska wyjaśnia, że kandydat musi potrafić spontanicznie i w dużej mierze płynnie porozumiewać się w odpowiedni sposób przede wszystkim z pacjentami i kolegami po fachu. Powinien również rozumieć złożone teksty oraz dyskusje dotyczące zagadnień medycznych i potrafić je odtworzyć. Egzamin odbywa się indywidualnie i sprawdza specjalistyczne kompetencje językowe potrzebne do wykonywania zawodu lekarza w komunikacji ustnej i pisemnej. W ramach egzaminu odgrywane są między innymi rozmowy lekarza z pacjentem oraz rozmowy pomiędzy lekarzami. Kandydat musi również sporządzić pisemny raport medyczny.

Zagraniczni pracownicy medyczni zdają także egzaminy sprawdzające wiedzę

Problemy nie ograniczają się jednak do znajomości języka. Według danych przekazanych przez Saksońskie Stowarzyszenie Samorządu Komunalnego w pierwszej połowie 2026 roku przeprowadzono łącznie 69 egzaminów sprawdzających wiedzę dla osób wykonujących zagraniczne zawody medyczne. Chodziło o pierwsze podejście do egzaminu. Pięć osób nie zdało egzaminu. Oznacza to, że odsetek niezdanych pierwszych podejść wyniósł około 7 proc. Podczas egzaminu sprawdzającego wiedzę zagraniczni kandydaci muszą między innymi przygotować dla pacjenta raport dotyczący diagnozy oraz planu leczenia. Egzamin obejmuje również omówienie przypadku oraz część ustną. Sprawdzana jest wiedza z zakresu chorób wewnętrznych i chirurgii, a także – uzupełniająco – zagadnienia związane z medycyną ratunkową, farmakologią kliniczną i farmakoterapią, diagnostyką obrazową, ochroną radiologiczną oraz prawnymi aspektami wykonywania zawodu lekarza. W przypadku farmaceutów przewidziano jedynie egzamin ustny.

Niemcy zmagają się z niedoborem lekarzy

Dane z Saksonii wpisują się w szerszą debatę dotyczącą niedoboru wykwalifikowanych pracowników w niemieckiej ochronie zdrowia. W kwietniu kanclerz Friedrich Merz z CDU zapowiedział między innymi, że znaczna część mieszkających w Niemczech Syryjczyków powinna wrócić do ojczyzny. W odpowiedzi na te słowa Niemieckie Towarzystwo Szpitalne ostrzegło, że taki odpływ pracowników może doprowadzić do odczuwalnych braków kadrowych w systemie ochrony zdrowia.

„Gdyby ci specjaliści ponownie opuścili kraj, miałoby to odczuwalny wpływ na opiekę medyczną” – powiedziała Henriette Neumeyer, wiceprzewodnicząca zarządu Niemieckiego Towarzystwa Szpitalnego.

Z jednej strony Niemcy potrzebują więc zagranicznych pracowników, aby częściowo łagodzić skutki niedoboru personelu medycznego. Z drugiej – dane z Saksonii pokazują, że część zagranicznych kandydatów ma problemy ze spełnieniem wymagań językowych niezbędnych do wykonywania odpowiedzialnych zawodów medycznych.

AfD: Imigracja nie rozwiąże całego problemu

Posłanka AfD Katja Dietz uważa, że dane przedstawione przez saksońskie ministerstwo zdrowia pokazują, iż niedoboru lekarzy nie da się rozwiązać wyłącznie poprzez imigrację.

„Wysoki odsetek zagranicznych lekarzy, którzy nie zdają egzaminu językowego, jest oznaką, że zdecydowanie nie są oni tak wysoko wykwalifikowani, jak twierdzi rząd” – oceniła Dietz.

Jej zdaniem Saksonia powinna jednocześnie podejmować działania mające zwiększyć liczbę rodzimych kandydatów na studia medyczne. Polityczka proponuje między innymi zwiększenie tzw. kwoty dla lekarzy wiejskich, aby zachęcić większą liczbę zdolnych uczniów saksońskich szkół średnich do podjęcia studiów medycznych i umożliwić im przyjęcie na kierunki lekarskie. Dietz postuluje również, aby w przypadku lekarzy z państw trzecich warunkiem uzyskania pozwolenia na wykonywanie zawodu było ukończenie w Niemczech drugiego i trzeciego państwowego egzaminu lekarskiego. Dane z Saksonii pokazują więc jednocześnie dwie strony problemu. Niemcy potrzebują zagranicznych lekarzy i innych pracowników medycznych ze względu na braki kadrowe, ale osoby przyjeżdżające z zagranicy muszą spełniać konkretne wymagania dotyczące znajomości języka i kwalifikacji. W przypadku pierwszych egzaminów z języka specjalistycznego dla lekarzy w Saksonii w pierwszej połowie 2026 roku wymaganiom tym nie sprostało około 57 proc. kandydatów.

źródło: jungefreiheit.de

AfD dominuje we wschodnich Niemczech. Nowy sondaż daje partii aż 43 proc.

1

Forsa: AfD zdecydowanie na pierwszym miejscu na wschodzie kraju

Najnowszy sondaż instytutu Forsa pokazuje bardzo wysokie poparcie dla AfD we wschodnich Niemczech. Partia zdecydowanie wyprzedza pozostałe ugrupowania – od wybrzeża Bałtyku aż po Rudawy. Według aktualnego „Trendbarometru” przygotowanego przez Forsa dla stacji informacyjnej ntv oraz RTL, AfD zajmuje pierwsze miejsce wśród wyborców we wschodnich landach Niemiec, z wyłączeniem Berlina. Gdyby wybory do Bundestagu odbywały się w najbliższą niedzielę, na AfD zagłosowałoby 43 proc. ankietowanych. Za nią długo nie pojawia się żadna inna partia. Na drugim miejscu znalazła się Die Linke z wynikiem 16 proc., a CDU uzyskała 13 proc. Zieloni i SPD otrzymali po 9 proc. poparcia. Wszystkie pozostałe ugrupowania znalazły się poniżej progu wyborczego wynoszącego 5 proc. FDP może liczyć na zaledwie 3 proc.

BSW znika z sondażu

Szczególnie trudna jest sytuacja Sojuszu Sahry Wagenknecht (BSW). Ugrupowanie to krótko po powstaniu odnosiło znaczące sukcesy przede wszystkim we wschodnich Niemczech. Obecnie Forsa nie podaje dla BSW konkretnego wyniku. Instytut wyjaśnia, że poparcie dla partii znajduje się „poniżej granicy błędu statystycznego”. Autorzy badania nie przedstawili wyników wcześniejszych sondaży, dlatego nie wiadomo, jak dokładnie zmieniło się poparcie dla poszczególnych ugrupowań w porównaniu z poprzednimi pomiarami. Wyniki są jednak szczególnie interesujące w kontekście zbliżających się wyborów do parlamentów krajowych. 6 września odbędą się wybory w Saksonii-Anhalt, a dwa tygodnie później – w Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

Na wschodzie AfD wyraźnie przed CDU i SPD

Dane pokazują ogromną różnicę między preferencjami wyborców ze wschodnich landów a wynikami dla całych Niemiec. W skali całego kraju AfD również zajmuje pierwsze miejsce w tym badaniu, jednak jej poparcie jest znacznie niższe i wynosi 28 proc. Die Linke może liczyć w całych Niemczech na 12 proc. poparcia. Odwrotnie wygląda sytuacja Unii CDU/CSU. Dawna partia ludowa w skali całego kraju uzyskuje 21 proc., a więc znacznie więcej niż we wschodnich landach, gdzie CDU ma 13 proc. Również SPD wypada w skali całych Niemiec nieco lepiej – uzyskuje 12 proc. wobec 9 proc. na wschodzie. Zieloni osiągają natomiast 16 proc. w całym kraju, podczas gdy na wschodzie mogą liczyć na 9 proc.

Większość Niemców nie wierzy, że którakolwiek partia rozwiąże problemy kraju

Sondaż pokazuje również bardzo niski poziom zaufania do niemieckich partii politycznych. Aż 56 proc. ankietowanych w całych Niemczech nie uważa żadnego ugrupowania za zdolne do najlepszego rozwiązania problemów kraju. Największym zaufaniem cieszy się pod tym względem AfD – 13 proc. respondentów uważa, że to właśnie ona najlepiej poradziłaby sobie z problemami Niemiec. Na drugim miejscu znalazła się Unia z wynikiem 11 proc., a następnie Zieloni – 8 proc. SPD i Die Linke otrzymały po 5 proc.

Bardzo niska ocena pracy kanclerza Friedricha Merza

Nadal bardzo źle oceniana jest również praca kanclerza federalnego Friedricha Merza z CDU. Zadowolenie z jego pracy wyraziło, podobnie jak w poprzednim tygodniu, zaledwie 13 proc. ankietowanych. Aż 85 proc. badanych zadeklarowało natomiast niezadowolenie z pracy szefa niemieckiego rządu. Wyniki sondażu pojawiają się w szczególnie ważnym momencie dla wschodnich Niemiec. Przy poparciu sięgającym 43 proc. AfD wchodzi w jesienny sezon wyborczy z ogromną przewagą nad konkurencją. Kluczowe będzie teraz to, czy tak wysoki poziom poparcia przełoży się również na rzeczywisty wynik wyborów w Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

źródło: jungefreiheit.de

23 Afgańczyków deportowanych z Niemiec. Czarterowy lot wyruszył do Kabulu

1

Federalna Policja odesłała Afgańczyków do kraju pochodzenia

Z lotniska Lipsk/Halle w Saksonii rozpoczęła się kolejna deportacja obywateli Afganistanu. Federalna Policja przetransportowała do Kabulu 23 mężczyzn, którzy byli zobowiązani do opuszczenia Niemiec. Do deportacji wykorzystano samolot czarterowy. Funkcjonariusze Federalnej Policji towarzyszyli 23 Afgańczykom podczas lotu do stolicy Afganistanu. Operacja rozpoczęła się we wczesnych godzinach porannych.

Niemcy rozszerzają deportacje do Afganistanu

Decyzja wpisuje się w zapowiedzianą przez niemiecki rząd zmianę polityki dotyczącej powrotów do Afganistanu. Po deportacji przeprowadzonej pod koniec lipca federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt z CSU zapowiedział, że Niemcy nie będą już ograniczać deportacji do Afganistanu wyłącznie do osób skazanych za przestępstwa oraz tzw. osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa. Zgodnie z deklaracją ministra do Afganistanu mają być odsyłane również inne osoby zobowiązane do opuszczenia Niemiec. Dobrindt podkreślał, że takie działania są zgodne z ustaleniami zawartymi w umowie koalicyjnej niemieckiego rządu.

Protest przed lotniskiem

Deportacja spotkała się również ze sprzeciwem części niemieckiego społeczeństwa. Wieczorem przed planowanym lotem na lotnisku Lipsk/Halle pojawili się lewicowi aktywiści, którzy protestowali przeciwko odesłaniu Afgańczyków do ich kraju pochodzenia. Mimo demonstracji deportacja została przeprowadzona zgodnie z planem. 23 mężczyzn opuściło Niemcy i zostało przetransportowanych samolotem czarterowym do Kabulu.

źródło: news.de

Niemiecki ksiądz po 37 latach porzuca kapłaństwo. Chce poślubić swoją wieloletnią kochankę!

6

63-letni proboszcz odchodzi z parafii z powodu miłości

Dla wiernych w Oberursel i Steinbach wiadomość była całkowitym zaskoczeniem. W sobotę 63-letni ksiądz Andreas Unfried zakończył posługę w katolickiej parafii św. Urszuli. Po 37 latach pracy kapłańskiej zdecydował się odejść z urzędu, ponieważ chce się ożenić. Informację o swojej decyzji przekazał w liście skierowanym do mediów. List został również opublikowany na stronie internetowej parafii. W niedzielę o odejściu duchownego poinformowano wiernych podczas nabożeństw w Oberursel i Steinbach. Unfried wyjaśnił, że poinformował biskupa Limburga Georga Bätzinga o rezygnacji z kierowania parafią św. Urszuli w Oberursel i Steinbach. Powód swojej decyzji przedstawił wprost.

„Od wielu lat potajemnie żyję w związku z moją wielką miłością. Teraz czuję, że nadszedł czas, aby odpowiedzieć na to drugie powołanie” – napisał.

Duchowny miał świadomość, że jego decyzja oznacza konieczność zawieszenia go w wykonywaniu obowiązków kapłańskich.

37 lat służby Kościołowi

Andreas Unfried przez 37 lat aktywnie pełnił posługę kapłańską. W Kościele katolickim księży obowiązuje celibat, czyli zasada bezżeństwa. Celibat oznacza zobowiązanie duchownych do życia w stanie bezżennym. Zasada ta obejmuje również rezygnację z posiadania dzieci i współżycia seksualnego. Obowiązek celibatu w Kościele zachodnim został ukształtowany w średniowieczu, a jego historia sięga XII wieku. Unfried podkreśla, że od początku doskonale wiedział, iż Kościół katolicki wymaga celibatu od osób pełniących posługę kapłańską.

„Z całych sił próbowałem żyć zgodnie z tym wymaganiem, ale muszę przyznać, że nie mam w sobie tego charyzmatu” – napisał.

W parafii w Oberursel i Steinbach duchowny pracował od blisko 16 lat. W 2014 roku świętował tam 25-lecie kapłaństwa. Początkowo odpowiadał za duszpasterstwo w ówczesnym regionie duszpasterskim Oberursel i Steinbach, obejmując stanowisko po długim okresie wakatu. Wspólnie z miejscowymi katolikami uczestniczył później w tworzeniu dużej parafii św. Urszuli, która obecnie obejmuje wspólnoty zarówno w Oberursel, jak i w Steinbach.

Decyzja zaskoczyła wiernych i diecezję

Zarówno parafianie, jak i przedstawiciele diecezji zostali najwyraźniej całkowicie zaskoczeni decyzją proboszcza.

„Sytuacja jest dla parafii i diecezji bolesna, ponieważ pojawiła się tak niespodziewanie” – napisał w oświadczeniu Georg Franz, kanonik kapituły katedralnej i kierownik ds. personalnych w diecezji Limburg.

O decyzji wierni zostali poinformowani podczas nabożeństw. Podkreślono, że zmiana na stanowisku kierowniczym parafii z pewnością była dla nich zaskakująca i nastąpiła w bardzo krótkim czasie. Unfried przekazał swoją decyzję w sobotnie popołudnie. W szkole Ketteler-La Roche odbywało się wówczas spotkanie biskupa z wiernymi związane z wizytacją biskupią. Zebrani rozmawiali o pomysłach na przyszłość Kościoła.Jak poinformowała parafia, Unfried odczytał tam swoje oświadczenie.

„Biskup następnie, ponieważ w tej sytuacji musi to zrobić, ze skutkiem natychmiastowym zawiesił go w wykonywaniu obowiązków” – przekazano.

Po krótkim i pełnym szacunku pożegnaniu duchowny opuścił spotkanie.

„Swoje zadanie wykonywał całym sercem”

Diecezja podkreśliła, że decyzja o odejściu nie była dla Unfrieda łatwa. Duchowny przez lata miał wykonywać swoją posługę z pełnym zaangażowaniem i przekonaniem.

„Swoje zadanie jako proboszcz i duszpasterz wykonywał przecież z całego serca i z przekonaniem” – zaznaczył przedstawiciel diecezji.

Biskup Georg Bätzing podziękował Unfriedowi za 37 lat służby i jego zaangażowanie w życie Kościoła. Jak podkreślono, przez wszystkie te lata duchowny aktywnie przekazywał wiarę i angażował się w rozwój Kościoła oraz wspólnot parafialnych. Jednocześnie diecezja zaznaczyła, że jego decyzję o wyborze innej drogi życiowej należy uszanować.

Partnerka przez lata czekała na księdza

W swoim oświadczeniu Unfried podkreślił, że przez całe życie zawodowe był mocno związany z Kościołem. Pełnił różne funkcje w Kościele lokalnym diecezji Limburg, między innymi był dziekanem okręgowym. Pracował także w różnych rolach w Caritasie oraz jako przewodnik duchowy.

„Jestem wdzięczny mojemu Kościołowi. Zawsze doświadczałem go jako wspierającego i życzliwego” – napisał.

Dodał również:

„Bez Kościoła katolickiego nie byłbym tym, kim jestem dzisiaj”.

Jednocześnie przyznał, że nie byłby w stanie przeżyć tych wszystkich lat w kapłaństwie bez wsparcia swojej partnerki.

„Nie przeżyłbym tych lat, gdybym nie mógł być pewien wsparcia mojej życiowej partnerki” – napisał.

Teraz, gdy partnerka przeszła na emeryturę, a jego własna kariera zawodowa zbliża się do końca, Unfried uznał, że nadszedł moment, aby zmienić priorytety.

„Czuję, że nadszedł czas, by inaczej rozłożyć akcenty, ponieważ ona przeszła na zasłużoną emeryturę, a także dla mnie zbliża się koniec aktywności zawodowej. Długo na mnie czekała. Jestem jej za to bardzo wdzięczny” – wyznał.

„Miłość do kobiety, z którą od dawna dzielę życie”

Duchowny podziękował również swoim współbraciom ze wspólnoty kapłańskiej Maranatha.

„Wspólne życie było dla mnie wsparciem i oparciem” – napisał.

Poprosił wiernych o zrozumienie, że po wszystkich tych latach zdecydował się obrać inną drogę. Dla Kościoła życzy sobie natomiast „ducha uczestnictwa i równości płci”. Unfried zdaje sobie sprawę, że jego decyzja może być dla wielu osób bolesna i rozczarowująca.

„Mogę jedynie mieć nadzieję, że kiedyś moja decyzja będzie mogła zostać zaakceptowana, nawet jeśli wiem, że obecnie wielu osobom utrudniam życie” – napisał.

Przyznał również, że część osób może zarzucać mu, iż wcześniej nie dawał żadnych sygnałów dotyczących swojego związku. Jak zaznaczył, wie jednak, jak dużym ciężarem obarczył nieliczne osoby, którym zdecydował się wcześniej o nim powiedzieć. Odchodzi z kapłaństwa bez gniewu i żalu.

„Wzywa mnie miłość do kobiety, z którą od dawna dzielę życie. Wspólnie będziemy szukać sposobu, w jaki odtąd możemy razem żyć naszą wiarą i naszym powołaniem” – napisał.

Na razie nie chce rozmawiać z mediami

Unfried poprosił również o zrozumienie, że w najbliższym czasie nie będzie odpowiadał na wiadomości e-mail ani odbierał telefonów. Nie zamierza składać kolejnych publicznych oświadczeń ani udzielać wywiadów. Jednocześnie zapowiedział, że w kolejnych miesiącach być może będzie możliwe osobiste pożegnanie z parafianami.

„Myślę, że w nadchodzących miesiącach w odpowiedniej formie będzie jeszcze możliwe osobiste pożegnanie z wami wszystkimi” – napisał.

Tymczasowy następca już został wyznaczony

Diecezja Limburg musi teraz znaleźć rozwiązanie dotyczące dalszego kierowania parafią. W najbliższych tygodniach mają rozpocząć się działania związane z wyborem następcy Unfrieda. Tymczasowo wiadomo już jednak, kto przejmie obowiązki proboszcza. Parafią będzie zarządzał ksiądz Paul Lawatsch jako administrator parafii. Przez wiele lat był on proboszczem w Königstein i Neu-Anspach, a obecnie przebywa na emeryturze w Kelkheim. Diecezja podziękowała mu za gotowość do przejęcia tej odpowiedzialności.

„Jako diecezja jesteśmy przekonani, że w najbliższym czasie sytuacja będzie stopniowo wyjaśniana” – przekazano.

W związku z nagłą zmianą kierownictwa w kolejnym tygodniu trzeba będzie jednak odwołać wszystkie nabożeństwa w dni powszednie. Niedzielne msze i nabożeństwa, które wcześniej prowadził Unfried, zostaną zastąpione nabożeństwami słowa prowadzonymi przez zespół duszpasterski. Po 37 latach kapłańskiej posługi Andreas Unfried rozpoczyna więc zupełnie nowy etap życia. Jak sam podkreśla, nie odchodzi z powodu utraty wiary czy niechęci do Kościoła. Przeciwnie – deklaruje wdzięczność za lata spędzone we wspólnocie. Tym razem jednak zdecydował się postawić na osobiste życie i związek z kobietą, która – jak przyznał – przez wiele lat czekała, aż będzie mógł być z nią naprawdę.

źródło: fr.de