Przełom na niemieckiej uczelni. W Münster ruszył pierwszy w Europie wydział teologii islamskiej

3

Po latach przygotowań na Uniwersytet w Münster oficjalnie rozpoczął działalność pierwszy w Europie wydział teologii islamskiej. Od 1 lipca uczelnia zyskała nową jednostkę, która ma kształcić m.in. nauczycieli religii islamskiej, prowadzić badania naukowe oraz samodzielnie nadawać stopnie doktorskie.

Życie akademickie na nowym wydziale rozpocznie się wraz z początkiem semestru zimowego 2026/2027, po obsadzeniu wszystkich organów uczelni. Studenci będą mogli studiować m.in. kierunek przygotowujący do nauczania religii islamskiej w szkołach. W ramach inwestycji powstanie również nowy Kampus Religii, zatrudnionych zostanie ośmiu profesorów, a do dyspozycji studentów i naukowców trafi jedna z największych bibliotek teologii islamskiej na świecie.

Powstanie wydziału pochwaliła była niemiecka minister edukacji Annette Schavan. W opublikowanym komentarzu podkreśliła, że nowa placówka będzie zauważalna w całej Europie i stanowi ważny krok dla rozwoju nauk teologicznych.

Zdaniem Schavan nowy wydział oraz Kampus Religii mogą przyczynić się do lepszego zrozumienia roli religii we współczesnym świecie. Jak zaznaczyła, pokój między narodami nie będzie możliwy bez dialogu i pokoju między religiami.

Będą kształcić nauczycieli religii islamskiej

Funkcję dziekana założyciela objął islamski pedagog religijny Mouhanad Khorchide, który od 2012 roku kierował Centrum Teologii Islamskiej na uniwersytecie. Ośrodek już wcześniej przygotowywał nauczycieli religii islamskiej, a dzięki utworzeniu wydziału zyskał nowe uprawnienia, m.in. możliwość samodzielnego nadawania stopni doktorskich oraz powoływania własnych komisji egzaminacyjnych.

Schavan podkreśliła również, że obecność wydziałów teologicznych na uniwersytetach ma duże znaczenie dla jakości badań naukowych. Według niej teologia powinna funkcjonować w dialogu z innymi dyscyplinami i podlegać takim samym standardom naukowym jak pozostałe kierunki. Zwróciła także uwagę, że jest to istotne w czasach, gdy – jak oceniła – autorytarne reżimy próbują wykorzystywać religię do realizacji własnych celów politycznych.

Od 13 studentów do 450

Historia teologii islamskiej w Münster rozpoczęła się w 2010 roku. Wówczas pracowały tam zaledwie trzy osoby, a studiowało 13 studentów. Dziś ośrodek liczy około 450 studentów oraz blisko 80 pracowników.

Powstanie nowego wydziału wywołało jednak również kontrowersje. Portal Münster Update poinformował, że pod wpisem dotyczącym inauguracji pojawiło się wiele obraźliwych i pełnych nienawiści komentarzy. Z tego powodu administratorzy zdecydowali się wyłączyć możliwość komentowania publikacji.

źródło: Welt

Przerażające nagranie z Dortmundu. Ukradł samochód i ciężko ranił jego właściciela! (WIDEO)

1

Do dramatycznych scen doszło w sobotni wieczór w centrum Dortmundu. Spór między dwoma mężczyznami zakończył się kradzieżą samochodu, ciężkim zranieniem właściciela oraz zniszczeniami w centrum miasta. Nagrania z całego zajścia błyskawicznie obiegły media społecznościow!

Według informacji policji wszystko zaczęło się od prowokacji. 29-letni mieszkaniec Schwerte miał opluć maskę samochodu Smart należącego do 23-letniego mieszkańca Dortmundu. Między mężczyznami wywiązała się bójka.

W pewnym momencie starszy z mężczyzn wsiadł do Smarta i odjechał. Właściciel próbował powstrzymać złodzieja, pochylając się do wnętrza pojazdu. Kierowca jednak gwałtownie dodał gazu, ciągnąc 23-latka przez kilka metrów. Poszkodowany z dużą siłą uderzył następnie w słupek i doznał ciężkich obrażeń. Policja poinformowała jednak, że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Ucieczka zakończyła się serią zniszczeń

Po kradzieży sprawca kontynuował ucieczkę przez centrum Dortmundu. Jak przekazała policja, przejeżdżając przez plac Max-von-Grün-Platz (Museumsgasse), wielokrotnie uderzał samochodem w słupki zabezpieczające, znaki drogowe oraz stoliki i krzesła należące do zamkniętych już ogródków gastronomicznych.

Funkcjonariusze podkreślili, że nic nie wskazuje na to, aby celowo próbował potrącić przechodniów.

Sam zgłosił się na policję

Natychmiast rozpoczęto poszukiwania sprawcy. Policjanci odnaleźli skradzionego Smarta na ulicy Hansastraße, jednak kierowcy nie było już na miejscu.

Niedługo później 29-latek sam zgłosił się do posterunku Policji Federalnej przy głównym dworcu kolejowym w Dortmundzie. Na tym jednak incydent się nie zakończył. Podczas transportu do jednostki mężczyzna zaatakował policjantów. Żaden z funkcjonariuszy nie odniósł obrażeń.

Na komisariacie pobrano od niego próbkę krwi do badań. Trafił do policyjnego aresztu, jednak – jak poinformowała policja – nie było podstaw prawnych do zastosowania wobec niego tymczasowego aresztowania. Po zakończeniu zatrzymania został więc zwolniony.

Policja zabezpieczyła natomiast jego prawo jazdy oraz skradziony samochód. Śledztwo w sprawie trwa.

źródło: Bild

Krwawa bójka z nożami i maczetami w Essen. Nie żyje jedna osoba, wielu rannych

4

W nocy z soboty na niedzielę w centrum Essen doszło do tragicznej masowej bójki, podczas której użyto noży i maczet. Jedna osoba zginęła, a kilka kolejnych zostało rannych. Sprawę bada już wydział zabójstw.

Jak informuje Bild, policja i służby ratunkowe zostały wezwane około godziny 2:25 na ulicę Girardetstraße w centrum Essen. Zgłoszenie dotyczyło gwałtownej bójki z udziałem dużej grupy osób.

Na miejscu, w rejonie Girardethaus, rozegrały się dramatyczne sceny. Według relacji świadków oraz informacji dziennika Bild, liczni mężczyźni rzucili się na siebie, a podczas starcia używano noży i maczet. Policja potwierdziła gazecie, że w zdarzeniu wykorzystano broń białą.

W wyniku bójki jeden mężczyzna poniósł śmierć, a kilka innych osób zostało rannych.

Według wstępnych ustaleń przed tragedią około 150 osób bawiło się na imprezie zorganizowanej w wynajętej sali w budynku. To właśnie po zakończeniu lub w trakcie tego wydarzenia miało dojść do eskalacji przemocy.

Na niedzielę nie były jeszcze znane ani przyczyny wybuchu bójki, ani liczba zatrzymanych. Śledztwo w sprawie prowadzi specjalna grupa dochodzeniowa ds. zabójstw.

źródło: Bild

Niemcy w szoku: legenda muzyki otrzymuje zaledwie 200–300 euro emerytury. „Za późno zaczął opłacać składki”

1

Legenda niemieckiej muzyki rozrywkowej Jürgen Drews otrzymuje z państwowego systemu emerytalnego zaledwie około 200–300 euro miesięcznie. Takie informacje ujawniła jego córka, Joelina Drews, w podcaście „Drews Cordalis Petry – Kids-Club”.

Jak wyjaśniła, jej ojciec zaczął zbyt późno odprowadzać składki do niemieckiego systemu emerytalnego. Sama nie zna dokładnej kwoty, ale oceniła ją na „około 200–300 euro”. Podkreśliła przy tym, że za takie pieniądze „nie da się dziś żyć w Niemczech”.

Mimo bardzo niskiej emerytury rodzina nie ma problemów finansowych. Joelina Drews zaznaczyła, że jej ojciec przez lata dobrze zadbał o prywatne zabezpieczenie na starość, dlatego on i jego żona nie cierpią niedostatku.

Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy temat emerytury artysty trafia do mediów. Już w 2020 roku sam Jürgen Drews przyznał w wywiadzie, że jego państwowa emerytura wynosi „nawet nie 200 euro” i wystarcza jedynie na wspólną kolację z żoną. Jednocześnie podkreślał wtedy, że odpowiednio ulokował swoje oszczędności, dzięki czemu nie musi martwić się o swoją sytuację finansową.

Słowa córki artysty ponownie wywołały w Niemczech dyskusję na temat wysokości emerytur osób samozatrudnionych oraz znaczenia prywatnego oszczędzania na starość.

Źródło: Bild

Mieszkasz w Niemczech? Tych rzeczy nie wolno przechowywać w piwnicy!

Piwnica dla wielu mieszkańców Niemiec jest dodatkowym miejscem do przechowywania rzeczy, z których korzysta się tylko od czasu do czasu. Nie wszystko jednak można tam składować. Obowiązują jasne przepisy, których złamanie może skończyć się konfliktem z właścicielem mieszkania, a nawet konsekwencjami związanymi z bezpieczeństwem przeciwpożarowym.

Co do zasady najemcy mogą korzystać z przydzielonej im piwnicy do przechowywania różnych przedmiotów, o ile nie naruszają zasad określonych przez właściciela nieruchomości. Inaczej wygląda sytuacja w pomieszczeniach wspólnych, gdzie obowiązują znacznie bardziej rygorystyczne przepisy.

Czego nie wolno przechowywać w piwnicy?

Ze względów bezpieczeństwa przeciwpożarowego w piwnicach budynków wielorodzinnych nie wolno przechowywać m.in.:

  • butli z gazem,
  • paliw i materiałów łatwopalnych,
  • innych niebezpiecznych substancji, takich jak silnie działające środki do zwalczania szkodników.

Takie przedmioty mogą stanowić zagrożenie dla mieszkańców i są zabronione.

Szczególne zasady dotyczą części wspólnych

Znacznie surowsze przepisy obowiązują w pomieszczeniach wspólnych, takich jak korytarze piwniczne czy rowerownie. Można z nich korzystać wyłącznie zgodnie z ich przeznaczeniem.

Oznacza to, że bez wyraźnej zgody właściciela nie wolno pozostawiać tam kartonów, starych mebli, wielkogabarytowych odpadów ani niesprawnych rowerów. Potwierdził to również Wyższy Sąd Krajowy w Karlsruhe, który uznał, że najemcy nie mogą wykorzystywać wspólnych przestrzeni piwnicznych jako dodatkowego magazynu.

Jeżeli w budynku obowiązuje regulamin korzystania z piwnic i pomieszczeń wspólnych, wszyscy lokatorzy mają obowiązek go przestrzegać. W przeciwnym razie właściciel może zażądać usunięcia pozostawionych rzeczy, a w niektórych przypadkach podjąć kroki prawne wobec najemcy.

źródło: t-online.de

Tysiące emerytów w Niemczech przepłaca za Deutschlandticket. Wystarczy jeden wniosek!

Emeryci w Niemczech, którzy pobierają Grundsicherung im Alter (podstawowe zabezpieczenie dla osób w starszym wieku) lub inne świadczenia socjalne, mogą w wielu niemieckich miastach kupić Deutschlandticket po znacznie niższej cenie. W Hamburgu kosztuje on 27,50 euro, w Hanowerze 35,40 euro, a w Hesji 44 euro. Osoby bez odpowiedniej decyzji o świadczeniu płacą pełną cenę, czyli 63 euro miesięcznie.

Problem polega na tym, że między pełną ceną a biletem socjalnym nie ma żadnego płynnego przejścia. Nie ma też ogólnoniemieckiej ulgi dla seniorów ani specjalnej regulacji dla osób, których emerytura jest tylko nieznacznie wyższa od minimum socjalnego.

Najbardziej dotyka to emerytów, którzy mają „za dużo” na pomoc społeczną, ale za mało, by bez problemu opłacić codzienne wydatki.

Emerytura wyższa o 70 euro, ale mniej pieniędzy w portfelu

System działa prosto: kto ma decyzję o przyznaniu świadczenia, np. Grundsicherung, Bürgergeld albo Wohngeld, może dostać tańszy bilet. Kto takiej decyzji nie ma, płaci pełną cenę.

W praktyce prowadzi to do absurdalnych sytuacji. Emerytka z rentą w wysokości 980 euro i prawem do Grundsicherung może jeździć po całych Niemczech za 27,50 euro miesięcznie. Jej sąsiadka z emeryturą 1050 euro, czyli tylko o 70 euro wyższą, musi zapłacić 63 euro za ten sam bilet. Po opłaceniu biletu może mieć więc mniej pieniędzy niż osoba z niższą emeryturą.

„Za bogaci” na pomoc, za biedni na bilet za 63 euro

Przykładem jest 72-letnia Helga M. z Essen. Otrzymuje 1060 euro emerytury, a jej czynsz z ogrzewaniem wynosi 580 euro. Po odliczeniu czynszu, prądu i ubezpieczeń zostaje jej około 320 euro na jedzenie, ubrania, leki, telefon i inne wydatki.

Deutschlandticket za 63 euro pochłonąłby prawie jedną piątą tej kwoty. Helga M. nie ma prawa do Grundsicherung, ponieważ jej emerytura przekracza wyliczony próg o około 40 euro. Nie ma też decyzji o Wohngeld, bo jej dochód w Essen jest minimalnie powyżej granicy. Efekt: nie dostaje biletu socjalnego i często rezygnuje z mobilności.

Miliony seniorów z niskimi świadczeniami

Średnia emerytura kobiet w Niemczech wynosi 801 euro miesięcznie. Ponad 10 milionów emerytów w Niemczech otrzymuje mniej niż 1100 euro. Wielu z nich znajduje się w luce systemowej: mają zbyt wysokie dochody na Grundsicherung, ale zbyt niskie, by bez ograniczeń pokrywać codzienne koszty.

Standardowa stawka Grundsicherung wynosi 563 euro. Po doliczeniu czynszu z ogrzewaniem i ubezpieczeń realny próg zapotrzebowania dla osoby samotnej wynosi często od 1000 do 1250 euro, zależnie od miasta.

Hamburg i Meklemburgia-Pomorze Przednie pokazują inne rozwiązanie

Od 1 maja 2026 roku mieszkańcy Hamburga od 67. roku życia mogą kupić Deutschlandticket za 49 euro miesięcznie. Bez sprawdzania dochodów, bez decyzji z urzędu i bez dodatkowej biurokracji. Warunki są dwa: wiek i miejsce zamieszkania w Hamburgu.

Miasto dopłaca różnicę do regularnej ceny 63 euro. Koszt dla Hamburga to około 9 milionów euro rocznie. Osoby korzystające dodatkowo z hamburskiego rabatu socjalnego płacą tylko 27,50 euro.

Podobny model obowiązuje w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Tam seniorzy od 65. roku życia mogą kupić Deutschlandticket za 43 euro, również bez sprawdzania dochodów.

W pozostałych landach takiego rozwiązania nie ma. W Nadrenii Północnej-Westfalii, Bawarii, Hesji, Badenii-Wirtembergii, Dolnej Saksonii czy Saksonii osoby bez decyzji o świadczeniu muszą płacić pełne 63 euro.

„Trik” z Wohngeld działa, ale nie wszędzie

Jednym ze sposobów na tańszy bilet może być wniosek o Wohngeld, czyli dodatek mieszkaniowy. W niektórych regionach decyzja o przyznaniu Wohngeld otwiera dostęp do biletu socjalnego.

Przykłady:

  • w Berlinie Wohngeld uprawnia do Berlin-Ticket S za 27,50 euro,
  • w Hesji Hessenpass mobil daje dostęp do Deutschlandticket za 44 euro,
  • w Hanowerze bilet socjalny kosztuje 35,40 euro,
  • w części gmin NRW Wohngeld może uprawniać do biletu socjalnego, ale zależy to od lokalnych zasad.

I właśnie tu pojawia się problem. W NRW każda gmina decyduje sama. Emerytka w Aachen może z decyzją o Wohngeld kupić Mobil-Ticket za 42 euro, podczas gdy osoba w sąsiedniej gminie z takim samym dochodem może nadal płacić 63 euro.

Ponad 200 różnych biletów socjalnych

Według analizy Paritätischer Gesamtverband system ulg komunikacyjnych w Niemczech przypomina „flickenteppich”, czyli niejednolity patchwork. Trzy landy — Hamburg, Hesja i Nadrenia Północna-Westfalia — oraz 28 gmin oferują tańszą wersję Deutschlandticket.

Ceny wahają się od 15 euro w Würzburgu do 53 euro w związku komunikacyjnym VRR. Łącznie istnieje ponad 200 lokalnych i regionalnych wariantów biletów socjalnych, z różnymi cenami, zasadami dostępu i obszarami obowiązywania.

Paritätischer Gesamtverband postuluje wprowadzenie jednolitego biletu socjalnego w całych Niemczech za 25 euro miesięcznie — dla osób pobierających świadczenia socjalne, w tym Grundsicherung, Wohngeld i Kinderzuschlag. Takiej regulacji jednak nadal nie ma.

Wielu seniorów nie składa wniosków, choć ma do tego prawo

Według Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych około 60 procent osób uprawnionych do Grundsicherung im Alter nie pobiera tego świadczenia. To około 625 tysięcy gospodarstw domowych, które co miesiąc rezygnują z pieniędzy, które im przysługują.

Powody to niewiedza, wstyd, strach przed biurokracją oraz obawa, że urząd zażąda pieniędzy od dzieci. W praktyce dzieci muszą partycypować w kosztach dopiero wtedy, gdy ich roczny dochód brutto przekracza 100 000 euro.

Dla biletu socjalnego ma to bezpośrednie znaczenie: kto nie złoży wniosku o Grundsicherung albo Wohngeld, nie ma decyzji. A kto nie ma decyzji, często nie dostanie tańszego biletu.

Co powinni sprawdzić emeryci z niską emeryturą?

Seniorzy w Niemczech z niewielkimi dochodami powinni sprawdzić przede wszystkim trzy rzeczy: czy mają prawo do Grundsicherung im Alter, czy mogą otrzymać Wohngeld oraz czy ich lokalny przewoźnik lub związek komunikacyjny akceptuje decyzję o Wohngeld jako podstawę do zakupu biletu socjalnego.

Informacji można szukać w Sozialamt, Wohngeldstelle, u organizacji takich jak VdK lub SoVD, a także na stronie lokalnego związku komunikacyjnego pod hasłami „Deutschlandticket Sozial” albo „Sozialticket”.

W wielu przypadkach jeden wniosek może oznaczać nie tylko dopłatę do mieszkania, ale także niższą cenę Deutschlandticket — nawet 27,50 euro zamiast 63 euro miesięcznie.

Koniec z wielomiesięcznym czekaniem? Tak szybciej dostaniesz się do lekarza specjalisty w Niemczech!

0

Długie oczekiwanie na wizytę u lekarza specjalisty to codzienność wielu pacjentów w Niemczech. Pojawiła się propozycja utworzenia nowej, cyfrowej giełdy terminów, która miałaby ułatwić dostęp do specjalistów. Zanim jednak nowe rozwiązanie wejdzie w życie – najwcześniej w 2028 roku – wielu pacjentów nie wie, że już dziś przysługuje im prawo do szybszego uzyskania terminu.

Pacjenci często nie znają swoich praw

Związek Niemieckich Kas Chorych (GKV-Spitzenverband) zaproponował stworzenie centralnej platformy, na której wszystkie gabinety specjalistyczne byłyby zobowiązane udostępniać część swoich wolnych terminów. Wizyty miałyby być przydzielane według pilności medycznej.

Choć na wdrożenie tego systemu trzeba będzie jeszcze poczekać, osoby ubezpieczone w ustawowych kasach chorych już teraz mogą skorzystać z pomocy oficjalnej Terminservicestelle, działającej pod numerem 116 117.

116 117 to nie tylko infolinia

Mało kto wie, że numer 116 117 służy nie tylko do uzyskania informacji medycznych. Jego zadaniem jest również pomoc w znalezieniu możliwie szybkiego terminu u lekarza specjalisty.

Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze będzie to wybrany przez pacjenta lekarz. Najczęściej proponowany jest najbliższy dostępny termin u specjalisty znajdującego się w rozsądnej odległości od miejsca zamieszkania.

Termin nawet w ciągu czterech tygodni

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, punkt pośrednictwa terminów powinien zapewnić osobie ubezpieczonej wizytę u specjalisty w ciągu maksymalnie czterech tygodni.

Aby było to możliwe, zazwyczaj konieczne są:

  • skierowanie od lekarza rodzinnego,
  • medyczne uzasadnienie potrzeby wizyty,
  • często również tzw. kod pilności (Dringlichkeitscode), który lekarz rodzinny umieszcza na skierowaniu.

Lekarz rodzinny odgrywa kluczową rolę

To właśnie lekarz pierwszego kontaktu może zdecydować, czy stan pacjenta wymaga szybszej konsultacji specjalistycznej. Umieszczony na skierowaniu kod pilności sygnalizuje, że problem zdrowotny nie powinien czekać kilku miesięcy na diagnozę.

Wielu pacjentów najpierw samodzielnie dzwoni do kolejnych gabinetów, próbując znaleźć wolny termin. Bez odpowiednio udokumentowanej pilności szanse na szybką wizytę są jednak znacznie mniejsze.

Co zrobić, jeśli pilnie potrzebujesz specjalisty w Niemczech?

Jeżeli zależy Ci na szybkim terminie, warto postępować według kilku kroków:

  • poproś lekarza rodzinnego o ocenę pilności Twojego przypadku,
  • zapytaj, czy może wystawić skierowanie z kodem pilności,
  • skontaktuj się z infolinią 116 117,
  • dokładnie opisz swoje dolegliwości podczas zgłoszenia.

Dzięki temu możesz znacząco zwiększyć swoje szanse na szybszą wizytę u lekarza specjalisty, bez konieczności wielomiesięcznego oczekiwania.

źródło: AOK

„Niemcy mają nazizm we krwi”. Burza po słowach influencerki Mss Leyla!

5

Influencerka Mss Leyla wywołała falę komentarzy po opublikowaniu nagrania zatytułowanego „Deutschland ist vorbei!” („Z Niemcami już koniec!”). W materiale zamieszczonym na Facebooku 12 czerwca 2026 roku stwierdziła m.in., że bez cudzoziemców Niemcy nie byłyby w stanie funkcjonować ani gospodarczo, ani społecznie.

Największe kontrowersje wzbudziły jednak jej słowa pod adresem Niemców. Mss Leyla powiedziała, że „bycie nazistą leży Niemcom we krwi” („Nazi-Sein liege den Deutschen im Blut”), łącząc tę wypowiedź z krytyką niemieckiej polityki i społeczeństwa. Nagranie szybko zaczęło być szeroko komentowane w mediach społecznościowych. Część internautów uznała wypowiedź za skrajnie obraźliwą i uogólniającą wobec całego narodu, podczas gdy inni bronili prawa autorki do wyrażania własnych opinii.

Na chwilę obecną nie ma informacji o wszczęciu postępowania przez niemieckie organy ścigania ani o oficjalnych reakcjach polityków lub instytucji w związku z tym nagraniem. Dostępne informacje pochodzą przede wszystkim z opublikowanego filmu oraz dyskusji prowadzonych w mediach społecznościowych.

źródło: Facebook/Mss Leyla

Burzliwa debata w niemieckiej telewizji! Polityk AfD: „Co minutę 20 tys. euro trafia na Ukrainę”

1

W czwartkowym wydaniu programu „Markus Lanz” doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy prowadzącym a kandydatem AfD na premiera Saksonii-Anhalt, Ulrichem Siegmundem. Jednym z najbardziej komentowanych momentów programu była jego wypowiedź dotycząca niemieckiego wsparcia dla Ukrainy.

Siegmund stwierdził:

„Co minutę 20 tysięcy euro trafia na Ukrainę – 365 dni w roku. To są pieniądze, których brakuje krajom związkowym. To są pieniądze, których brakuje gminom.”

Polityk przekonywał, że rząd federalny powinien w pierwszej kolejności przeznaczać środki na rozwiązanie problemów wewnętrznych Niemiec, takich jak bezpieczeństwo, inflacja czy sytuacja finansowa samorządów.

Nie wszystkie jego argumenty pozostały jednak bez odpowiedzi. Markus Lanz wielokrotnie przerywał politykowi AfD i kwestionował część jego tez. Również zaproszona do studia publicystka ekonomiczna Ursula Weidenfeld podważała wyliczenia dotyczące finansowania programu wyborczego AfD, wskazując, że koszt proponowanych świadczeń rodzinnych i innych obietnic wyborczych byłby znacznie wyższy niż przedstawia to partia.

Spór dotyczył także finansowania planów AfD dla Saksonii-Anhalt. Siegmund przekonywał, że oszczędności można uzyskać m.in. poprzez ograniczenie wydatków na integrację oraz zmniejszenie liczby ministerstw. Gdy prowadzący pytał o szczegóły i konkretne źródła finansowania, rozmowa stawała się coraz bardziej napięta.

Według niemieckich mediów był to jeden z najbardziej emocjonalnych odcinków programu „Markus Lanz” w ostatnich tygodniach. Komentatorzy zwracają uwagę, że dyskusja pokazała wyraźny konflikt między narracją AfD dotyczącą wydatków państwa a krytycznymi pytaniami dotyczącymi wykonalności jej programu oraz finansowania wyborczych obietnic.

Cały odcinek:

źródło: Youtube

„Wieczorem jako kobieta boję się wyjść z domu”. Coraz więcej Niemek mówi o strachu w przestrzeni publicznej

5

Coraz więcej kobiet w Niemczech przyznaje, że po zmroku nie czuje się bezpiecznie w przestrzeni publicznej. W rozmowach z niemieckim dziennikiem Bild wiele z nich podkreśla, że z obawy przed napastnikami zmieniło swoje codzienne nawyki – unikają samotnych spacerów, wybierają dłuższe, lepiej oświetlone trasy lub całkowicie rezygnują z wychodzenia wieczorem.

Jedna z kobiet mówi wprost: „Wieczorem jako kobieta praktycznie nie można już odważyć się wyjść z domu”. Inne przyznają, że zawsze mają przygotowany telefon, klucze trzymają w dłoni lub dzwonią do bliskich podczas powrotu do domu. Największy niepokój budzą u nich samotnie idący mężczyźni oraz słabo oświetlone miejsca.

Problem potwierdzają również badania. Według danych przywoływanych przez niemieckie media zdecydowana większość kobiet ogranicza swoją swobodę poruszania się z obawy przed przemocą lub molestowaniem. Strach sprawia, że wiele z nich unika transportu publicznego późnym wieczorem, parków czy pustych ulic.

Eksperci podkreślają, że poczucie bezpieczeństwa kobiet powinno stać się jednym z priorytetów władz lokalnych i policji. Wskazują m.in. na potrzebę lepszego oświetlenia ulic, większej liczby patroli oraz skuteczniejszego ścigania sprawców przestępstw i przypadków molestowania.

źródło: Bild