Ciężarna Niemka pobiera zasiłek, ale brakuje jej pieniędzy. Utrzymuje się z kaucji za znalezione butelki!

4

Bez własnego mieszkania i niemal bez pieniędzy. Jasmin i Maik są zdani na kaucję za butelki

Jasmin i Maik, znani widzom programu „Hartz und herzlich”, mierzą się obecnie z kilkoma poważnymi problemami. Młodzi rodzice musieli opuścić wspierany ośrodek dla rodziców i dzieci. Od tego czasu pilnie szukają własnego mieszkania. Tymczasowo para mieszka z matką Maika, Bärbel. Cała rodzina korzysta z 63-metrowego mieszkania. Ich dwoje dzieci znajduje się obecnie pod opieką Jugendamtu, czyli niemieckiego urzędu ds. młodzieży. Jednocześnie Jasmin spodziewa się trzeciego dziecka. Sytuacja mieszkaniowa nie jest jednak jedynym problemem młodej pary.

„Żyjemy tylko z tego, co daje nam Bärbel, z kaucji i sprzedaży naszych rzeczy”

Po opuszczeniu ośrodka świadczenia dla Jasmin i Maika najwyraźniej muszą zostać ponownie wyliczone. W rezultacie para twierdzi, że obecnie praktycznie nie ma pieniędzy na życie.

„Żyjemy tylko z tego, co daje nam Bärbel, z naszej kaucji albo z tego, co dostaniemy ze sprzedaży naszych rzeczy” – wyznała Jasmin w nowych odcinkach programu „Hartz und herzlich”.

Oznacza to, że młodzi rodzice próbują obecnie radzić sobie między innymi poprzez zbieranie butelek i puszek objętych kaucją oraz sprzedaż posiadanych przedmiotów. Problemy finansowe pojawiają się także w historii innej uczestniczki programu. Leann, mająca 21 lat, ma zaległości związane z niezapłaconymi rachunkami za telefon. Kobieta zawarła umowy telefoniczne dla swojej znajomej, a sprawa ostatecznie trafiła nawet do sądu.

Jasmin i Maik potrzebują pomocy Bärbel

Jasmin i Maik są obecnie zależni nie tylko od pieniędzy uzyskiwanych ze zbierania kaucji i sprzedaży własnych rzeczy, ale również od pomocy Bärbel. Wspólne mieszkanie pod jednym dachem nie zawsze jest jednak łatwe. Różnice w podejściu do prowadzenia gospodarstwa domowego regularnie prowadzą do konfliktów. Mimo napięć Jasmin zdaje sobie sprawę, że w obecnej sytuacji rodzina musi trzymać się razem.

„Są momenty, kiedy moglibyśmy sobie skoczyć do gardeł, i takie, kiedy cieszymy się, że mamy siebie” – powiedziała.

Para szuka własnego mieszkania i musi ponownie złożyć wnioski

Mieszkanie u Bärbel nie jest rozwiązaniem na stałe. Jasmin i Maik nadal poszukują własnego lokum. Jednocześnie muszą ponownie złożyć odpowiednie wnioski w Jobcenter, aby odzyskać dostęp do świadczeń socjalnych. Ich sytuacja pozostaje więc trudna zarówno pod względem mieszkaniowym, jak i finansowym. Para próbuje jednocześnie znaleźć własne mieszkanie i uporządkować kwestie związane ze świadczeniami. Program „Hartz und herzlich” można oglądać w RTLZWEI codziennie o godzinie 18:05.

Kolejna uczestniczka programu wywołuje emocje

W „Hartz und herzlich” pojawiają się również inne historie osób korzystających z Bürgergeld. Jedną z nich jest Janine, siostra Pascala i beneficjentka świadczenia, która – jak pokazano w programie – wydała pieniądze podczas festynu. Program przedstawia codzienne życie osób znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej i mieszkaniowej, pokazując zarówno ich problemy, jak i rodzinne konflikty oraz próby radzenia sobie z codziennością.

źródło: focus.de

Zostawiła nagiego 8-letniego syna za karę w lesie przy 0°C. Niemka usłyszała wyrok!

1

Chłopiec doznał poważnych obrażeń

Do dramatycznego zdarzenia doszło pod koniec listopada 2025 roku w Saksonii, w regionie Osterzgebirge. 41-letnia kobieta miała wysadzić z samochodu swojego ośmioletniego syna i zostawić go nagiego w lesie. Temperatura oscylowała wówczas wokół zera stopni, a dodatkowo padał deszcz. Jak informuje „Bild”, matka miała zamknąć drzwi samochodu, aby uniemożliwić chłopcu powrót do pojazdu. Kobieta chciała w ten sposób ukarać syna. Podczas próby utrzymania się przy odjeżdżającym samochodzie dziecko przewróciło się i uderzyło głową o podłoże. W wyniku upadku doznało urazu czaszkowo-mózgowego, a także stłuczeń i otarć.

Po wypadku matka wróciła po syna

Dopiero po wypadku kobieta miała wrócić do dziecka i zabrać je do domu. Następnie zwróciła się o pomoc medyczną. Chłopiec trafił do szpitala, gdzie spędził cztery dni. Według informacji „Bild” po tym zdarzeniu został objęty opieką państwa. 41-latka stanęła przed sądem i przyznała się do zarzucanego jej czynu. Jednocześnie przekonywała, że był to jednorazowy przypadek i wyjątkowa sytuacja, a jej celem nie było umyślne wyrządzenie synowi krzywdy.

Dziewięć miesięcy więzienia w zawieszeniu

Obrońcy kobiety wnioskowali o odstąpienie od wymierzenia kary. Argumentowali, że utrata praw do opieki nad dzieckiem stanowi już dla ich klientki poważną karę. Sąd nie przychylił się jednak do tego stanowiska. Kobieta została skazana na dziewięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Sędzia Xaver Seitz podkreślił wagę zarówno psychicznego, jak i fizycznego znęcania się nad dzieckiem. Szczególnie istotne było pozostawienie chłopca samego w lesie, w ciemności i przy temperaturze oscylującej wokół zera. Sprawa zakończyła się więc wyrokiem w zawieszeniu, przy czym chłopiec pozostaje poza opieką matki.

źródło: focus.de

„Moja chusta zakrywa włosy, a nie mózg”. Muzułmanka z Niemiec odpowiada na uprzedzenia

2

„Kiedy przyjechałam do Niemiec, miałam tylko walizkę”

Podczas Interkulturowego Spotkania Premiera Turyngii głos zabrała 20-letnia Fatima Haydour. Młoda kobieta, która określa siebie jako „głos muzułmańskiej społeczności”, opowiedziała o swoim życiu w Niemczech, doświadczeniach związanych z noszeniem hidżabu oraz znaczeniu wiary, edukacji i integracji. Fatima mieszka wraz z rodziną w Weimarze. W wolnym czasie angażuje się jako wolontariuszka w miejscowym meczecie, gdzie wspiera swoją matkę i pracuje z dziećmi oraz młodzieżą. Jak sama przyznała, jej droga do obecnego życia w Niemczech nie zawsze była łatwa.

„Kiedy przyjechałam do Niemiec, miałam tylko swoją walizkę, mnóstwo strachu i ciszę w sobie, ponieważ nie znałam ani jednego słowa po niemiecku” – mówiła podczas spotkania.

Jak tłumaczyła, początki były dla niej szczególnie trudne. Nagle znalazła się w świecie, w którym wszyscy posługiwali się językiem, którego nie rozumiała.

„Wyobraźcie sobie, że nagle jesteście w świecie, w którym wszyscy mówią językiem, którego nie rozumiecie. Człowiek czuje się niemy i głuchy pośród tłumu” – opowiadała.

Nikt na nią nie czekał i nie było żadnego „czarodziejskiego zaklęcia”, które mogłoby rozwiązać jej problemy. Każdego dnia musiała krok po kroku uczyć się języka i budować własną niezależność.

„Od pierwszego dnia noszę chustę”

Właśnie w okresie tej językowej dezorientacji Fatima podjęła świadomą decyzję o noszeniu hidżabu. Jak wyjaśniła, chciała od początku otwarcie pokazać otoczeniu, kim jest.

„Chciałam od pierwszego dnia otwarcie spotykać się z ludźmi i bez słów pokazać: ‘Taka właśnie jestem – zupełnie zwyczajna muzułmanka’”.

Zdawała sobie sprawę, że jej wygląd może wzbudzać pytania. W swoim otoczeniu była często jedyną kobietą noszącą chustę, dlatego spotykała się z ciekawskimi spojrzeniami i – jak określiła – niewidzialną ścianą niepewności. Nawet jeśli ludzie byli wobec niej przyjaźni, wyczuwała pewien dystans.

„W takich chwilach czasami człowiek czuje, że nie jest postrzegany jako osoba, lecz tylko jako ‘inność’” – powiedziała.

Jak zaznaczyła, doświadczenia te nauczyły ją cierpliwości oraz aktywnego szukania kontaktu z innymi. W trudnych momentach oparcie daje jej wiara.

Trzy wartości, które są ważne w jej wierze

Fatima zwróciła uwagę, że noszenie chusty często prowadzi do nieporozumień. Dlatego podczas swojego wystąpienia wskazała trzy wartości, które jej zdaniem szczególnie kształtują jej wiarę.

  1. Pokój i współczucie

Pierwszą z nich jest pokój i współczucie. Haydour podkreśliła, że jej wiara uczy ją traktowania każdego człowieka – niezależnie od jego pochodzenia czy religii – z szacunkiem i miłością bliźniego.

  1. Samostanowienie

Drugą wartością jest samostanowienie. Młoda kobieta podkreśliła, że decyzja o noszeniu hidżabu jest jej osobistym i dobrowolnym wyborem. Według niej chusta jest elementem jej tożsamości oraz godności i nie przeszkadza jej w realizowaniu ambicji edukacyjnych.

„Moja chusta zakrywa moje włosy, a nie mój mózg” – powiedziała.

Fatima podkreśliła również, że jest obecnie niemiecką obywatelką. Pracuje jako kasjerka, a w tym roku ma rozpocząć studia w Wyższej Szkole Zawodowej w Erfurcie. Wcześniej, podczas Dobrowolnego Roku Socjalnego, pracowała w domu opieki dla osób starszych. Jak mówiła, możliwość towarzyszenia seniorom była doświadczeniem, które mocno ją ukształtowało.

  1. Edukacja jako wartość

Trzecią istotną wartością jest dla niej edukacja. Haydour podkreśliła, że zdobywanie wiedzy zajmuje ważne miejsce w islamie. Jej studia oraz chęć wniesienia czegoś do społeczeństwa są – jak zaznaczyła – formą praktykowania wiary.

„Jestem młoda, jestem muzułmanką, jestem Niemką – i dla mnie nie ma w tym sprzeczności” – mówiła.

„Różne kultury mogą wzbogacać społeczeństwo”

Fatima opowiedziała również o dorastaniu w otoczeniu kilku kultur. Jak przyznała, nie zawsze jest to łatwe, ale jednocześnie postrzega to jako dużą szansę. Jej zdaniem różne perspektywy mogą wzbogacać społeczeństwo. Wspominała również o dystansie, który odczuwała po przyjeździe do Niemiec. Jej zdaniem często nie wynikał on z odrzucenia, lecz z niepewności wobec tego, co nieznane. Dlatego – jak podkreśliła – szczególnie ważne jest prowadzenie ze sobą rozmów, wzajemne poznawanie się i przełamywanie barier. Swoje wystąpienie zakończyła słowami podziękowania oraz tradycyjnym muzułmańskim pozdrowieniem „Wassalamu alaikum”.

Interkulturowe spotkanie w Erfurcie

Wystąpienie Fatimy Haydour odbyło się podczas Interkulturowego Spotkania Premiera Turyngii w Haus Dacheröden w Erfurcie. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele muzułmańskich, żydowskich i chrześcijańskich wspólnot religijnych. Gospodarzem spotkania był premier Turyngii Mario Voigt. W swoim przemówieniu Voigt podkreślił, że kwestie ważne dla przedstawicieli różnych wspólnot są również ważne dla całego społeczeństwa. Wyraził także zadowolenie z ich obecności w Turyngii i zaangażowania w życie regionu. Premier mówił również o zagrożeniu ze strony ekstremizmu. Jak zaznaczył, ekstremiści dążą do podziału społeczeństwa, ponieważ podzielone społeczeństwo staje się bezbronne. Voigt podkreślił przy tym znaczenie własnej wiary, zaznaczając, że jest chrześcijaninem, a wiara wpływa na jego rozumienie państwa i daje mu siłę.

Christian Wulff: „Największym zagrożeniem jest utrata człowieczeństwa”

W wydarzeniu uczestniczył również były prezydent Niemiec Christian Wulff, który wygłosił wystąpienie poświęcone między innymi znaczeniu człowieczeństwa i różnorodności. Wulff wskazał, że największym zagrożeniem jest utrata człowieczeństwa. Podkreślił również, że niemiecka Ustawa Zasadnicza wprost chroni różnorodność. Jego zdaniem coraz częściej w debacie publicznej pozostają jedynie dwa stanowiska: własne oraz „błędne”. Tymczasem społeczeństwo traci swoją tożsamość poprzez wykluczanie kolejnych grup. Były prezydent zwrócił także uwagę na znaczenie tak zwanych „trzecich miejsc” – przestrzeni, w których ludzie mogą spotykać się poza domem i miejscem pracy. W czasach rosnącej polaryzacji potrzebni są, jego zdaniem, ludzie budujący mosty między różnymi grupami oraz silne demokratyczne centrum. Spotkanie w Erfurcie miało więc stać się okazją do rozmowy o współistnieniu różnych wspólnot religijnych, wzajemnym szacunku oraz sposobach przeciwdziałania społecznym podziałom.

źródło: tlz.de

„Nie będzie już Niemiec. Ten kraj należy do muzułmanów”. Nagranie sprzed meczetu w Berlinie wywołało burzę!

3

W mediach społecznościowych szeroko rozpowszechniane jest nagranie, na którym mężczyzna stojący przed meczetem w Berlinie wypowiada się na temat przyszłości Niemiec. Jego słowa wywołały duże emocje i są szeroko komentowane w sieci.

Mężczyzna określa obecną sytuację jako „dopiero początek” i przekonuje, że ze względu na wyższą liczbę urodzeń społeczność muzułmańska będzie w Niemczech coraz liczniejsza. Według przedstawionej przez niego wizji w przyszłości w kraju ma powstać znacznie więcej meczetów i miejsc modlitwy.

Największe kontrowersje wzbudza dalsza część wypowiedzi. Mężczyzna stwierdza, że pewnego dnia „nie będzie już Niemiec”, a kraj będzie należał do muzułmanów, Turków i Arabów. Nagranie szybko zaczęło rozprzestrzeniać się w mediach społecznościowych. Według informacji pojawiających się w sieci jego pierwotnym źródłem jest konto „Breezy der Don El Jefe”.

Materiał był następnie udostępniany przez kolejne profile i media, między innymi Telewizję Republika. Nie udało się jednak niezależnie ustalić pełnego kontekstu nagrania. Nie wiadomo również, czy wypowiedź miała być przedstawieniem rzeczywistych poglądów autora, celową prowokacją czy elementem inscenizacji.

Z tego względu słów mężczyzny nie należy traktować jako reprezentatywnych dla muzułmanów mieszkających w Niemczech.

Źródło: konto w mediach społecznościowych „Breezy der Don El Jefe”; materiał rozpowszechniany m.in. przez Telewizję Republika. Dostęp: 27 sierpnia 2026 r.

Przedszkole w Niemczech zrezygnowało z choinki ze względu na wolność religijną. Ogrodnik ją postawił – teraz dostał 2400 € kary

3

Chciał zrobić dzieciom niespodziankę. Skończyło się wyrokiem za wtargnięcie na teren przedszkola

Hamburg – Sprawa wzbudziła spore zainteresowanie, a teraz wyrok stał się prawomocny. Trzy lata po tym, jak pewien ogrodnik potajemnie ustawił choinkę przed jednym z hamburskich przedszkoli, sąd ostatecznie podtrzymał jego skazanie za naruszenie miru domowego. Wyższy Sąd Krajowy oddalił apelację 55-letniego mężczyzny od wyroku Sądu Krajowego w Hamburgu. Informację tę przekazała rzeczniczka sądu Niemieckiej Agencji Prasowej (dpa). W marcu ubiegłego roku sąd drugiej instancji skazał ogrodnika na karę 80 stawek dziennych po 30 euro, czyli łącznie 2400 euro. Kara została warunkowo zawieszona. Dodatkowo mężczyzna musi zapłacić 2400 euro na rzecz placówki zajmującej się dziećmi. Był to jeden z warunków okresu próby.

W środku nocy ustawił na terenie przedszkola choinkę i zostawił pod nią prezenty

Do zdarzenia doszło w grudniu 2023 roku. Geschäftsführer firmy zajmującej się roślinami ogrodowymi wszedł nocą na ogrodzony teren przedszkola w hamburskiej dzielnicy Lokstedt. Mężczyzna potajemnie ustawił tam dużą choinkę, a pod drzewkiem zostawił również prezenty. Problem polegał na tym, że kierownictwo placówki wcześniej świadomie zdecydowało, że w tym roku choinka nie zostanie ustawiona. Ogrodnik po wszystkim nagłośnił swój czyn i tłumaczył, że chciał zrobić dzieciom miły gest. Dyrekcja przedszkola miała jednak zupełnie inne zdanie. Złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, a sprawa wywołała również falę krytyki i komentarzy w mediach społecznościowych.

Przedszkole powoływało się na wolność religijną

Decyzja o rezygnacji z choinki nie była przypadkowa. Kierownictwo placówki wcześniej poinformowało rodziców, że zespół wspólnie z dziećmi zdecydował o rezygnacji z bożonarodzeniowego drzewka, powołując się przy tym na zasadę wolności religijnej. Jak tłumaczono, chodziło o to, aby żadne dziecko i jego wyznanie nie czuło się wykluczone. Nie oznaczało to jednak całkowitej rezygnacji z bożonarodzeniowej atmosfery. Jak podkreślał zarząd przedszkola, w placówce nadal pojawiały się świąteczne dekoracje, między innymi kalendarze adwentowe, wieńce oraz figurki skrzatów. W ciągu pierwszych dziesięciu lat funkcjonowania placówki personel i dzieci zaledwie trzy razy zdecydowali się na ustawienie choinki.

Sąd: problemem nie była choinka, lecz wejście na ogrodzony teren

Sąd Krajowy w Hamburgu wyraźnie zaznaczył, że wyrok nie dotyczył tego, czy w przedszkolu wolno ustawiać choinkę. Przedmiotem postępowania był zarzut naruszenia miru domowego. Według sądu ogrodnik bezprawnie wszedł na ogrodzony teren prywatny, mimo że nie miał do tego zgody. Właśnie dlatego został skazany. Co istotne, gdyby mężczyzna ustawił choinkę przed ogrodzeniem przedszkola, nie doszłoby do wszczęcia postępowania karnego.

Wcześniej proponowano zakończenie sprawy za 500 euro

Sprawa mogła zakończyć się znacznie wcześniej. Prokuratura proponowała w sierpniu 2024 roku umorzenie postępowania w zamian za zapłatę 500 euro. Ogrodnik nie zgodził się jednak na takie rozwiązanie. W rezultacie sprawa trafiła przed sąd, a postępowanie zakończyło się prawomocnym wyrokiem. Ostatecznie mężczyzna został skazany na 80 stawek dziennych po 30 euro, z warunkowym zawieszeniem kary, a dodatkowo zobowiązano go do przekazania 2400 euro na rzecz placówki zajmującej się dziećmi. Sprawa pokazuje, że w tym przypadku nie sam pomysł ustawienia choinki doprowadził do problemów prawnych. Kluczowe znaczenie miało wejście bez zgody na ogrodzony, prywatny teren przedszkola.

źródło: fr.de

Znana sieć sklepów znika z Niemiec. Wszystkie placówki zostaną zamknięte, 730 osób straci pracę

1

Depot zamyka wszystkie sklepy. Do końca września zakończy działalność

Koniec działalności sieci Depot jest już przesądzony. Wszystkie umowy o pracę oraz umowy najmu zostaną rozwiązane z dniem 30 września. Wtedy niewypłacalna spółka GDC Deutschland GmbH, która stoi za popularną siecią sklepów z dekoracjami wnętrz, zakończy działalność operacyjną. Oznacza to utratę pracy przez około 730 osób.

Najpierw zamykano pojedyncze sklepy. Teraz znikną wszystkie

Problemy Depot narastały już od kilku miesięcy. Pod koniec czerwca poinformowano o planowanym zamknięciu 66 z około 150 działających wówczas sklepów. Do początku sierpnia lista likwidowanych placówek powiększyła się o około 30 kolejnych lokalizacji. Jeszcze niedawno plan zakładał pozostawienie około 50 własnych sklepów sieci. Teraz wiadomo już, że również ten plan nie zostanie zrealizowany. Jak poinformował przedsiębiorca Christian Gries, sytuacja finansowa firmy jest obecnie tak trudna, że w kasie nie ma już wystarczających środków nawet na pełne pokrycie kosztów i zobowiązań powstających w związku z postępowaniem upadłościowym.

Dlaczego Depot znalazło się w kryzysie?

Firma z siedzibą w Großostheim w Bawarii złożyła w maju wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego w trybie samodzielnego zarządzania. Christian Gries jako przyczyny kryzysu wskazuje przede wszystkim słabą skłonność konsumentów do wydawania pieniędzy oraz rosnącą konkurencję ze strony azjatyckich platform oferujących bardzo tanie produkty, takich jak Temu. Również ekspert ds. restrukturyzacji Alexander Höpfner z kancelarii ACT Tischendorf uważa, że obecnie nie ma alternatywy dla tak radykalnego rozwiązania. W rozmowie z „Lebensmittel Zeitung” stwierdził, że finansowanie działalności oraz dalsze funkcjonowanie sieci po wrześniu nie są zabezpieczone. Ani Christian Gries, ani Alexander Höpfner nie odpowiedzieli dotychczas na pytania „Bilda” dotyczące sytuacji firmy.

Właściciel chce zachować markę Depot

Mimo zamknięcia wszystkich obecnych sklepów Christian Gries nie zamierza całkowicie rezygnować z marki. Według jego planów Depot ma zostać przeniesione do innej spółki i kontynuować działalność w znacznie mniejszej skali, z dużo mniejszą liczbą pracowników.

„Będziemy rozmawiać z wynajmującymi, aby zawrzeć nowe umowy najmu. Depot nie zniknie” – zapowiedział Gries.

Na razie nie wiadomo jednak, ile spośród około 50 sklepów, które pozostały po wcześniejszych zamknięciach, uda się faktycznie uratować. Jedno jest już pewne: około 730 obecnych miejsc pracy zostanie zlikwidowanych.

Depot chce także rozwijać mniejsze sklepy

Przedsiębiorca prowadzi również rozmowy dotyczące mniejszych punktów Depot działających w supermarketach należących do sieci Rewe i Edeka. Przyszłość tych placówek również nie jest jednak jeszcze przesądzona. Sytuacja jest szczególnie dotkliwa, ponieważ Depot należało w przeszłości do największych sprzedawców artykułów dekoracyjnych w Niemczech. Jeszcze kilka lat temu sieć prowadziła około 400 sklepów na terenie kraju. W 2024 roku firma już raz ogłosiła niewypłacalność. Obecny kryzys okazuje się jednak znacznie poważniejszy.

Kolejna sieć handlowa ma problemy

Problemy Depot wpisują się w szerszy kryzys niemieckiego handlu detalicznego. Konsumenci wydają mniej pieniędzy, a jednocześnie coraz częściej robią zakupy przez internet. Presja ze strony dużych platform internetowych i tanich sprzedawców jest szczególnie odczuwalna w segmencie produktów niebędących artykułami pierwszej potrzeby, w tym dekoracji i wyposażenia domu. Depot nie jest jedyną siecią, która znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. W ostatnim czasie problemy dotknęły również dyskonty z artykułami przemysłowymi Kodi i Mäc Geiz, a także sieć marketów budowlanych Hellweg. Firmy te również znalazły się w postępowaniach upadłościowych. Historia Depot pokazuje, jak mocno zmieniły się warunki funkcjonowania niemieckiego handlu. Sieć, która jeszcze kilka lat temu miała około 400 placówek, w ciągu stosunkowo krótkiego czasu przeszła od szerokiej ekspansji do likwidacji wszystkich obecnych sklepów. Choć marka ma być kontynuowana w nowej, znacznie mniejszej formie, dla około 730 pracowników koniec września będzie oznaczał utratę zatrudnienia.

źródło: bild.de

Dwie osoby nie żyją po ataku w szkole w Niemczech! Zatrzymano 19-latka

1

Do tragicznego zdarzenia doszło w czwartek po południu na terenie prywatnej szkoły Docemus w miejscowości Gosen-Neu Zittau w Brandenburgii, niedaleko Berlina. W wyniku ataku zginęły dwie osoby. Policja zatrzymała 19-letniego podejrzanego.

Według informacji niemieckich mediów ofiarami są 18-letnia uczennica oraz 30-letni mężczyzna. Ten ostatni miał zginąć, próbując powstrzymać napastnika.

Podejrzany miał być byłym partnerem uczennicy

Jak podaje „Bild”, zatrzymany 19-latek miał być byłym chłopakiem 18-letniej ofiary. Na razie nie wiadomo, czy sam uczęszczał do szkoły lub był jej uczniem w przeszłości. Według doniesień medialnych atak miał zostać przeprowadzony przy użyciu noża, jednak policja nie potwierdziła jeszcze oficjalnie dokładnego przebiegu zdarzenia.

Pierwsze zgłoszenia wpłynęły do służb około godziny 13:45. Na miejsce skierowano liczne jednostki policji, straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Zadysponowano również dwa śmigłowce ratunkowe. Teren szkoły został otoczony i zabezpieczony przez uzbrojonych funkcjonariuszy.

Policja: brak przesłanek wskazujących na atak masowy

Policja Brandenburgii poinformowała, że obecnie nie ma przesłanek wskazujących na to, że był to atak wymierzony przypadkowo w większą liczbę osób. 19-letni podejrzany został zatrzymany, a śledczy zabezpieczają ślady i ustalają dokładne okoliczności tragedii.

Po zatrzymaniu podejrzanego policja oceniła, że nie ma już bezpośredniego zagrożenia dla uczniów i pracowników placówki. Mimo to teren kampusu pozostaje odgrodzony. Jeszcze około godziny 18 część uczniów przebywała w szkolnej hali sportowej, oczekując na odebranie przez rodziców. Na miejscu pracują również psychologowie i osoby zajmujące się pomocą kryzysową.

Śledztwo w sprawie motywu oraz dokładnego przebiegu ataku trwa.

źródło: Bild

Długopisy z logo AfD zakazane w brandenburskich szkołach? Placówki uznały je za „propagandę”

3

Uczniowie mogą mieć problemy nawet za koszulkę, przypinkę czy długopis z symbolem partii

Poczdam – Długopis z logo partii, przypinka, naklejka, a nawet koszulka mogą w przyszłości stać się dla uczniów w Brandenburgii powodem do interwencji ze strony szkoły. Kilka placówek już wprowadziło odpowiednie zakazy. Powodem są przepisy dotyczące symboli i materiałów propagandowych organizacji uznawanych za wrogie konstytucji. Brandenburskie Ministerstwo Edukacji poinformowało szkoły, że symbole i materiały promocyjne AfD mogą podlegać ustawowemu zakazowi dotyczącym materiałów propagandowych organizacji uznanych za wrogie konstytucji. W praktyce oznacza to, że na terenie szkoły można zakazać uczniom nie tylko posiadania ulotek czy naklejek, lecz także noszenia koszulek, przypinek lub używania długopisów z logo AfD. Jak wynika z informacji przekazanych przez ministerstwo, podobne zakazy wprowadziło już kilka szkół, między innymi w Königs Wusterhausen, Jüterbog, Kloster Lehnin, Ketzin oraz Wittenberge.

Skąd wzięły się nowe ograniczenia?

Ministerstwo Edukacji Brandenburgii uważa, że szkoły działają w tym przypadku zgodnie z obowiązującym prawem. Podstawą jest przepis wprowadzony do brandenburskiej ustawy o szkolnictwie w 2024 roku. Zakazuje on na terenie szkoły oraz podczas wydarzeń szkolnych posiadania, eksponowania, przekazywania i rozpowszechniania „symboli i materiałów propagandowych organizacji wrogich konstytucji”. Kluczowe znaczenie ma dodatkowa regulacja. Jeżeli dana organizacja została określona w raporcie Urzędu Ochrony Konstytucji jako ekstremistyczna, ustawa zakłada, że jest ona organizacją wrogą konstytucji. Przepisy nie obejmują natomiast działań prowadzonych w ramach zajęć lekcyjnych.

Status AfD w Brandenburgii ma znaczenie dla uczniów

Właśnie ten mechanizm zastosowano obecnie wobec AfD. Brandenburski oddział partii jest klasyfikowany przez krajowy Urząd Ochrony Konstytucji jako „organizacja o potwierdzonym charakterze prawicowo-ekstremistycznym”. 18 sierpnia Ministerstwo Edukacji przekazało szkołom aktualny raport Urzędu Ochrony Konstytucji i jednocześnie zwróciło uwagę na konsekwencje wynikające z przepisów dotyczących ekstremizmu. W efekcie widoczne posiadanie przedmiotów reklamowych związanych z AfD może zostać uznane za objęte ustawowym zakazem materiałów propagandowych.

Uczniowie nadal mają prawo do wyrażania poglądów

Sytuacja jest o tyle istotna, że przepisy dotyczące materiałów uznawanych za propagandowe różnią się od obowiązującego już wcześniej zakazu prowadzenia partyjnej reklamy w ramach działalności szkolnej. Brandenburska ustawa o szkolnictwie zasadniczo gwarantuje uczniom prawo do wyrażania swoich poglądów politycznych w mowie, piśmie i obrazie. Jednocześnie przepis dotyczący organizacji ekstremistycznych stwarza możliwość zakazania nawet samego widocznego posiadania przedmiotu z symbolem AfD. Ministerstwo podkreśla przy tym, że przekazana szkołom informacja nie jest „instrukcją dotyczącą tego, jak należy postępować z politycznymi przekazami uczennic i uczniów”. Stanowisko resortu jest jednak jasne: po zaklasyfikowaniu brandenburskiego oddziału AfD jako organizacji prawicowo-ekstremistycznej przedmioty oznaczone symbolem partii mogą zostać objęte ustawowym zakazem dotyczącym materiałów propagandowych.

AfD: „To walka z osobami myślącymi inaczej”

AfD ostro krytykuje działania władz Brandenburgii i zarzuca rządowi landu ograniczanie politycznej wolności wypowiedzi uczniów. Dennis Hohloch, rzecznik frakcji AfD ds. polityki edukacyjnej w landtagu, określił działania władz jako „walkę z osobami myślącymi inaczej”. Jego zdaniem nie powinno dochodzić do sytuacji, w której wszystko, co jest związane z AfD, zostaje automatycznie uznane za propagandę i znika ze szkół. Poseł AfD Lars Hünich określił natomiast tę praktykę mianem faktycznego zakazu działalności partii w szkołach. Jak twierdzi, w niektórych placówkach uczniowie są już przy wejściu informowani, że nie mogą pokazywać ani używać długopisów, naklejek czy innych przedmiotów z logo AfD. Hünich argumentuje, że albo takie zasady powinny obowiązywać wszystkie partie, albo nie powinny obowiązywać żadnej.

Spór może rozstrzygnąć sąd

Kwestia nie została jednak ostatecznie rozstrzygnięta pod względem prawnym. AfD już w 2024 roku wszczęła postępowanie dotyczące zgodności przepisów o ekstremizmie z prawem, kwestionując odpowiedni zapis brandenburskiej ustawy o szkolnictwie. Decyzja w tej sprawie nadal nie zapadła. Partia zaskarżyła również swoją klasyfikację przez brandenburski Urząd Ochrony Konstytucji i również w tej sprawie postępowanie sądowe pozostaje w toku. Spór dotyczy więc nie tylko tego, czy uczeń może używać w szkole długopisu z logo AfD. W tle znajduje się szersze pytanie o granice między ochroną szkoły przed propagandą organizacji uznawanych za ekstremistyczne a prawem uczniów do swobodnego wyrażania poglądów politycznych.

źródło: jungefreiheit.de

Większość nastolatków w Niemczech chce ograniczenia social mediów. 55 proc. popiera zakaz

1

Co drugi młody człowiek opowiada się za ograniczeniem dostępu do mediów społecznościowych

Nie tylko wielu rodziców i nauczycieli chciałoby wprowadzenia ograniczeń dotyczących korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież. Okazuje się, że za takim rozwiązaniem opowiada się również znaczna część samych nastolatków. Z raportu „Social-Media-Report: Jugend zwischen Like und Limit”, przedstawionego przez Techniker Krankenkasse (TK) w Berlinie, wynika, że 55 proc. młodych osób w wieku od 12 do 17 lat popiera wprowadzenie zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież. 8 proc. ankietowanych opowiedziało się za całkowitym zakazem korzystania z social mediów przez osoby niepełnoletnie. Kolejne 47 proc. uważa natomiast, że dostęp do takich platform powinien być zabroniony do osiągnięcia określonego wieku. Jednocześnie 39 proc. badanych sprzeciwia się wprowadzeniu jakiegokolwiek zakazu.

Nastolatków irytują reklamy i fake newsy

Młodzi użytkownicy wskazują również na konkretne problemy związane z korzystaniem z mediów społecznościowych. Najbardziej przeszkadza im nadmiar reklam – wskazało go 57 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu znalazły się fałszywe informacje, czyli fake newsy, które irytują 52 proc. badanych. Kolejne wymieniane problemy to przede wszystkim:

  • czas spędzany na bezproduktywnym przeglądaniu treści – 36 proc.,
  • mobbing i obrażanie innych – 35 proc.,
  • niechciane materiały, w tym nagrania przedstawiające przemoc – 31 proc.

Wyniki pokazują więc, że młodzi ludzie dostrzegają nie tylko pozytywne strony mediów społecznościowych, ale również zagrożenia i negatywne konsekwencje ich intensywnego używania.

Intensywne korzystanie z social mediów może pogarszać samopoczucie

Autorzy raportu zwracają szczególną uwagę na wpływ intensywnego korzystania z mediów społecznościowych na dobrostan psychiczny dzieci i młodzieży. Wśród możliwych problemów wymieniono między innymi obniżony nastrój, zaburzenia lękowe, niezadowolenie z własnego wyglądu i ciała oraz problemy ze snem. Szczególnie wyraźną różnicę widać w przypadku częstego złego samopoczucia. Wśród nastolatków, którzy spędzają w mediach społecznościowych ponad cztery godziny dziennie, 49 proc. deklaruje, że często lub stale ma zły nastrój. W grupie osób korzystających z social mediów maksymalnie przez dwie godziny dziennie odsetek ten wynosi 20 proc.

Więcej czasu online, więcej negatywnych emocji

Wraz ze wzrostem czasu spędzanego w mediach społecznościowych nasilają się również inne problemy związane z samopoczuciem. Raport wskazuje między innymi na większe poczucie niepewności i wątpliwości, niezadowolenie z siebie, rozdrażnienie, wewnętrzny niepokój oraz wyczerpanie. Nie oznacza to jednak automatycznie, że samo korzystanie z mediów społecznościowych jest bezpośrednią przyczyną tych problemów. Dane pokazują przede wszystkim wyraźny związek między intensywnością korzystania z platform a deklarowanym samopoczuciem młodych osób.

Nastolatkowie chcą większego wsparcia

Młodzi ankietowani wskazali również, jakiego rodzaju pomocy potrzebowaliby w bezpieczniejszym korzystaniu z internetu. 48 proc. chciałoby mieć na platformach dostęp do większej liczby materiałów edukacyjnych, na przykład filmów wyjaśniających zagrożenia związane z mediami społecznościowymi. 46 proc. popiera pomysł obecności w szkołach specjalnie przeszkolonych „mediowych scoutów”, którzy mogliby pomagać uczniom w kwestiach związanych z korzystaniem z internetu i social mediów. 43 proc. badanych chciałoby natomiast częściej rozmawiać na ten temat z rodzicami.

W badaniu wzięło udział 1400 nastolatków

Badanie przeprowadziła firma eye square w formie ankiety internetowej. Objęto nim łącznie 1400 osób w wieku od 12 do 17 lat z całych Niemiec. Wyniki pokazują, że debata na temat ograniczenia dostępu dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych nie dotyczy wyłącznie rodziców, nauczycieli czy ekspertów. Znaczna część samych nastolatków również dostrzega problemy związane z korzystaniem z tych platform – a 55 proc. ankietowanych opowiada się za wprowadzeniem zakazu, przynajmniej do określonego wieku.

źródło: bild.de

Pył z Sahary nad Niemcami. Ten błąd może kosztować kierowców nawet uszkodzony lakier

0

Miliony samochodów mogą pokryć się warstwą pyłu. Niewłaściwe mycie może skończyć się rysami

To zjawisko w Niemczech pojawia się regularnie. Ogromne chmury pyłu saharyjskiego przemieszczają się setki kilometrów z Afryki Północnej do Europy, a następnie opadają na ziemię wraz z osadami atmosferycznymi. Według aktualnych prognoz również w czwartek i piątek możliwe jest wystąpienie tego zjawiska. Tym razem mocniej dotknięte mogą zostać południowe regiony Niemiec. Saharyjski pył trudno przeoczyć. Niebo może przybrać charakterystyczne pomarańczowo-żółte zabarwienie. Jeżeli pył połączy się z deszczem, powstaje tzw. „krwawy deszcz”, pozostawiający na powierzchniach charakterystyczne rudawe lub czerwonawe zabrudzenia. Problem dotyczy nie tylko okien i elewacji budynków. Pył może również poważnie zabrudzić samochody, a nieumiejętne próby jego usunięcia mogą doprowadzić do uszkodzenia lakieru.

Jak ochronić samochód przed pyłem saharyjskim?

Drobinki pustynnego pyłu są przenoszone przez powietrze i mogą osadzać się nawet w najmniejszych szczelinach samochodu. Pojazdy pozostawione na zewnątrz mogą zostać pokryte charakterystyczną warstwą czerwono-brązowego osadu.

Jeśli istnieje taka możliwość, podczas opadania pyłu najlepiej zaparkować samochód:

  • w garażu,
  • w garażu podziemnym,
  • na parkingu wielopoziomowym,
  • pod wiatą samochodową.

W ten sposób można uniknąć przynajmniej części zabrudzeń i ograniczyć kontakt lakieru z drobinkami piasku. Jeżeli nie ma możliwości zaparkowania auta pod dachem, warto rozważyć zastosowanie pokrowca samochodowego z gumowym ściągaczem. Może on ograniczyć osadzanie się pyłu na pojeździe również podczas parkowania na zewnątrz.

Nie rysuj palcem po zakurzonym samochodzie

Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Gdy samochód pokryje się warstwą saharyjskiego pyłu, lepiej nie próbować „ozdabiać” go palcem, rysując po zabrudzonej powierzchni napisy czy obrazki. Drobinki piasku mogą działać niczym materiał ścierny i powodować zarysowania lakieru. W przypadku cudzego samochodu takie działanie może ponadto zostać potraktowane jako uszkodzenie mienia.

Uwaga na mycie samochodu. Gąbka może narobić szkód

Pierwszym odruchem wielu kierowców będzie prawdopodobnie szybkie spłukanie samochodu wodą z węża. Jednak zanim to zrobimy, warto sprawdzić lokalne przepisy. ADAC zwraca uwagę, że w wielu miejscach mycie samochodu za pomocą węża na własnej posesji jest niedozwolone. Niewskazane jest również ręczne mycie auta przy użyciu gąbki. Problem polega na tym, że znajdujące się na lakierze drobinki pyłu mogą działać jak papier ścierny. Przeciąganie gąbką po zabrudzonej powierzchni może więc pozostawić mikrozarysowania, a nawet bardziej widoczne uszkodzenia lakieru.

Najbezpieczniej skorzystać z samoobsługowej myjni

Dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z myjni samoobsługowej. Najpierw należy dokładnie spłukać samochód z góry na dół, korzystając z programu płukania wodą. Pozwoli to usunąć możliwie dużą ilość pyłu, zanim przystąpimy do dalszego czyszczenia. Można również użyć programu wysokiego ciśnienia. Trzeba jednak zachować odpowiednią odległość od karoserii. Zbyt bliskie przyłożenie dyszy może sprawić, że urządzenie zacznie działać niczym improwizowana piaskarka, rozprowadzając drobinki po powierzchni i zwiększając ryzyko zarysowania lakieru. Jeżeli po takim myciu chcemy jeszcze doczyścić samochód ręcznie, należy bardzo często płukać używaną ściereczkę. Chodzi o to, aby nie przenosić znajdujących się w niej drobinek piasku na kolejne fragmenty karoserii.

Pył może dostać się również do wnętrza samochodu

Saharyjski pył może stanowić problem nie tylko dla lakieru. Podczas tego zjawiska pogarsza się również jakość powietrza, dlatego warto zwrócić uwagę na filtr kabinowy, nazywany także filtrem przeciwpyłkowym. Jeżeli filtr zostanie zatkany przez pył, może wymagać wymiany. W przeciwnym razie zanieczyszczenia mogą przedostawać się do wnętrza samochodu. Warto również sprawdzić, czy pył nie osiadł wewnątrz pojazdu. Można przetrzeć deskę rozdzielczą wilgotnym ręcznikiem papierowym. Jeżeli pozostawi on żółtawy lub czerwonawy ślad, oznacza to, że w samochodzie osadził się pył i warto dokładnie wyczyścić wnętrze, między innymi za pomocą odkurzacza. Najważniejsza zasada podczas usuwania saharyjskiego pyłu z samochodu jest prosta: najpierw dokładnie spłukać drobinki, a dopiero później czyścić powierzchnię. W przeciwnym razie niewinne z pozoru mycie może zakończyć się kosztownym polerowaniem lakieru.

źródło: chip.de