Niemcy stają się coraz mniej inteligentne, częściowo z powodu migracji

0

W Niemczech trwa coraz ostrzejsza dyskusja na temat pogarszającego się poziomu edukacji oraz wpływu masowej migracji na funkcjonowanie szkół. Kolejne badania pokazują, że rośnie liczba uczniów mających poważne problemy z czytaniem, matematyką i naukami ścisłymi.

Od 2015 roku sytuacja wyraźnie się pogorszyła, a punktem zwrotnym miała być fala migracji związana między innymi z kryzysem uchodźczym. W artykule źródłowym pojawiają się również kontrowersyjne opinie dotyczące polityki migracyjnej Niemiec oraz wpływu zmian społecznych na system edukacji.

Niemcy coraz niżej w międzynarodowych rankingach

Według najnowszych danych UNICEF aż 40 procent piętnastolatków w Niemczech nie osiąga minimalnych kompetencji w zakresie czytania i matematyki. W międzynarodowym zestawieniu Niemcy zajęły dopiero 34. miejsce, co wywołało szeroką debatę na temat kondycji niemieckiego systemu edukacji. Pogarszający się poziom nauczania idzie w parze z polityką otwartych granic, niewystarczającą liczbą deportacji oraz rozbudowanym systemem świadczeń socjalnych dla cudzoziemców.

Coraz więcej słabych uczniów

Również badanie PISA zaprezentowane w 2023 roku potwierdziło negatywny trend w niemieckich szkołach.

Z danych wynika, że uczniowie osiągający bardzo słabe wyniki stanowią:

  • około 30 procent w matematyce,
  • około 26 procent w czytaniu,
  • około 23 procent w naukach przyrodniczych.

Autor zwraca uwagę, że w czołówce rankingu znalazły się państwa o stosunkowo niskim poziomie migracji, takie jak:

  • Japonia,
  • Korea Południowa,
  • Estonia.

Problemy widoczne już w szkołach podstawowych

Kolejne niepokojące dane pochodzą z raportu „Bildungstrends” przygotowanego przez Instytut Rozwoju Jakości w Edukacji. Według raportu już wśród uczniów czwartej klasy około co trzecie dziecko nie spełnia minimalnych wymagań dotyczących ortografii. Podobna sytuacja dotyczy uczniów dziewiątych klas, gdzie około jedna trzecia młodzieży osiąga niewystarczające wyniki z nauk przyrodniczych. Autorzy badania wskazują również, że udział młodzieży z tłem migracyjnym wzrósł między 2015 a 2022 rokiem o prawie 9 punktów procentowych i osiągnął łącznie 38 procent. Według artykułu w części szkół podstawowych większość dzieci rozpoczynających naukę nie mówi po niemiecku.

Były szef związku nauczycieli ostrzegał przed problemami

W tekście przywołano także wypowiedzi byłego przewodniczącego Niemieckiego Związku Nauczycieli, Heinza-Petera Meidingera. Już trzy lata temu mówił on, że dzieci mają ogromne trudności z uczestnictwem w lekcjach, jeśli w domu nie używa się języka niemieckiego.

Kontrowersje wokół wpływu migracji na szkoły

Autor artykułu przekonuje, że ogólny poziom nauczania spada, gdy w klasach dominuje duża liczba uczniów z rodzin o niskim poziomie wykształcenia. W tekście pojawiają się także zarzuty dotyczące presji religijnej i problemów wychowawczych w części szkół.

Meidinger twierdził między innymi, że nauczyciele bywają obrażani i zastraszani, a niektórzy rodzice próbują wpływać na organizację zajęć szkolnych.

Chodzi między innymi o postulaty dotyczące:

  • rezygnacji ze sprawdzianów w czasie Ramadanu,
  • zwalniania dziewcząt z lekcji wychowania fizycznego,
  • ograniczania niektórych tematów poruszanych podczas zajęć.

„Punkt zwrotny” po 2015 roku

W artykule rok 2015 określono mianem „punktu zwrotnego” dla niemieckiego systemu edukacji. Takiego określenia użył również autor raportu „Bildungsmonitor” opracowanego przez Instytut Nowej Gospodarki Społecznej. Według komentatora niemieckie szkoły muszą obecnie mierzyć się ze skutkami niekontrolowanej polityki migracyjnej. Autor zarzuca politykom, że tolerują pogarszającą się sytuację i nie podejmują radykalnych działań mających ograniczyć migrację. Część elit politycznych może akceptować obniżanie poziomu edukacji, ponieważ łatwiej jest rządzić społeczeństwem gorzej wykształconym. Warto jednak podkreślić, że są to poglądy autora komentowanego materiału i element szerszej debaty politycznej toczącej się obecnie w Niemczech wokół edukacji, migracji oraz integracji społecznej.

źródło: rtl.de

Niemcy obawiają się nowej fali migrantów. Ukraińcy mogą przenosić się z Polski

1

W niemieckich służbach bezpieczeństwa rosną obawy przed zwiększoną migracją Ukraińców z Polski do Niemiec. Według informacji ujawnionych przez dziennik „Bild” powodem mają być zaostrzone przepisy dotyczące świadczeń socjalnych dla uchodźców wojennych w Polsce.

Warszawa w ostatnich miesiącach znacząco ograniczyła zakres pomocy dla obywateli Ukrainy, którzy po rosyjskiej inwazji znaleźli schronienie na terytorium Polski. Zmiany mogą doprowadzić do dalszego przemieszczania się części uchodźców do Niemiec.

Polska zaostrza zasady pomocy dla Ukraińców

Jak podaje „Bild”, w Polsce zmienia się nastawienie wobec przyjmowania kolejnych uchodźców wojennych z Ukrainy. Według danych z maja 2026 roku w Polsce przebywało około 960 tysięcy obywateli Ukrainy. Od marca 2026 roku Ukraińcy mają otrzymywać znacznie mniejsze wsparcie socjalne niż wcześniej. Ograniczono między innymi dopłaty do:

  • mieszkań,
  • wyżywienia,
  • specjalnych świadczeń zdrowotnych.

Pomoc ma być kierowana głównie do osób uznawanych za „szczególnie wymagające ochrony”, takich jak:

  • osoby niepełnoletnie,
  • ofiary tortur,
  • ofiary gwałtów,
  • osoby pracujące legalnie.

Tajny raport niemieckich służb ostrzega przed skutkami

Według „Bild” niemieckie służby bezpieczeństwa przygotowały wewnętrzny raport ostrzegający, że ograniczenie świadczeń w Polsce może doprowadzić do zwiększonego napływu Ukraińców do Niemiec. W dokumencie wskazano, że nowe przepisy mają zastąpić regulacje wygasające w marcu 2026 roku. Celem zmian ma być zrównanie obywateli Ukrainy z obywatelami państw trzecich pod względem dostępu do świadczeń socjalnych. W praktyce oznacza to utratę części dotychczasowych uprawnień.

Ponad 4 miliony Ukraińców objętych ochroną w UE

Obecnie około 4,4 miliona obywateli Ukrainy posiada w Unii Europejskiej status tymczasowej ochrony. Dzięki temu mogą:

  • legalnie pracować,
  • korzystać ze świadczeń socjalnych,
  • otrzymywać pomoc medyczną,
  • przebywać na terenie państw UE bez konieczności składania wniosku o azyl.

Od początku rosyjskiej inwazji w 2022 roku Niemcy udzieliły ochrony około 1,35 miliona Ukraińców.

W Polsce rośnie niezadowolenie społeczne

Według informacji zawartych w raporcie coraz większe kontrowersje w Polsce wywołuje szeroki zakres pomocy przysługującej uchodźcom wojennym z Ukrainy. Warszawa zdecydowała się więc zaostrzyć przepisy. Jak podkreślono w dokumencie, ograniczeniu uległy między innymi:

  • bezpłatny dostęp do części świadczeń socjalnych,
  • niektóre świadczenia zdrowotne,
  • prawo do darmowego zakwaterowania.

Niemieckie służby wskazują kilka powodów możliwej migracji

Według raportu istnieje kilka czynników, które mogą zwiększyć migrację z Polski do Niemiec.

Wśród nich wymieniono:

  • ograniczenie świadczeń dla Ukraińców w Polsce,
  • działalność przemytników ludzi,
  • lepsze warunki życia i pogodę w Niemczech,
  • zwalnianie migrantów z ośrodków recepcyjnych w Polsce (chodzi między innymi o migrantów z: Afganistanu, Erytrei, Pakistanu, Somalii, których Polska nie zdołała deportować do krajów pochodzenia).

Ukraińcy dominują w statystykach nielegalnych przekroczeń granicy

Szczególnie wrażliwą kwestią są dane dotyczące nielegalnej migracji na wschodnich granicach Niemiec. Z wewnętrznego raportu cytowanego przez „Bild” wynika, że już teraz Ukraińcy stanowią „statystycznie najistotniejszą grupę” wśród osób przemycanych przez granicę. Według dokumentu odpowiadają oni za „ponad połowę wszystkich nielegalnych wjazdów” do Niemiec od strony wschodniej. Raport zwraca uwagę przede wszystkim na mężczyzn w wieku poborowym. Zgodnie z obowiązującymi na Ukrainie przepisami wielu z nich nie powinno opuszczać kraju.

źródło: bild.de

Nowy rekord: Niemcy przelały 528 milionów euro zasiłków na dzieci na zagraniczne konta bankowe

0

Wypłaty niemieckiego zasiłku rodzinnego Kindergeld na zagraniczne konta po raz kolejny osiągnęły rekordowy poziom. Jak wynika z danych Federalnej Agencji Pracy (Bundesagentur für Arbeit – BA), w 2025 roku za granicę przelano około 528 milionów euro. To najwyższa kwota w historii.

Temat od lat budzi kontrowersje w Niemczech, szczególnie w kontekście podejrzeń o nadużycia socjalne i wypłat świadczeń dla rodzin mieszkających poza krajem. Niemieckie przepisy oraz regulacje unijne jasno jednak określają, kto ma prawo do otrzymywania Kindergeld także poza granicami RFN.

Rekordowa kwota wypłat za granicę

Rzeczniczka Federalnej Agencji Pracy poinformowała w rozmowie z „FOCUS online”, że:

„W 2025 roku około 528 milionów euro zasiłku Kindergeld zostało przelanych na zagraniczne konta”.

Trend wzrostowy utrzymuje się od wielu lat. Dla porównania:

  • w 2024 roku było to 514 milionów euro,
  • w 2010 roku jedynie 35,8 miliona euro.

Na wzrost wpływa zarówno stopniowe podnoszenie wysokości świadczenia Kindergeld, jak i rosnąca liczba osób uprawnionych do jego pobierania poza Niemcami.

Federalna Agencja Pracy zaznacza jednak, że przelew na zagraniczne konto nie zawsze oznacza, iż dziecko mieszka poza Niemcami. Niemieccy obywatele mogą bowiem korzystać z zagranicznych rachunków bankowych, mimo że mieszkają w RFN. Możliwa jest również sytuacja odwrotna – świadczenie może trafiać na konto w Niemczech, mimo że dziecko przebywa za granicą.

Do których krajów trafia najwięcej pieniędzy?

Szczegółowe dane dotyczące wypłat Kindergeld według państw za cały 2025 rok nie są jeszcze dostępne. Według Federalnej Agencji Pracy układ najprawdopodobniej będzie jednak podobny jak w pierwszej połowie roku.

Najwięcej pieniędzy trafiało do krajów Unii Europejskiej, przede wszystkim do:

  • Polski,
  • Rumunii,
  • Czech,
  • Francji,
  • Chorwacji,
  • Słowacji,
  • Węgier,
  • Bułgarii.

Wypłaty Kindergeld za granicę od lat budzą kontrowersje

W Niemczech regularnie pojawiają się zarzuty dotyczące możliwych wyłudzeń świadczeń socjalnych, szczególnie w odniesieniu do migrantów zarobkowych z Europy Wschodniej. Mimo krytyki niemieckie władze podkreślają jednak, że przepisy unijne jasno regulują kwestie wypłat. Prawo do Kindergeld dla dzieci mieszkających w innych krajach UE istnieje wtedy, gdy spełnione są określone warunki.

Kto może otrzymywać niemiecki Kindergeld?

Prawo do świadczenia mają między innymi:

Niemcy mieszkający lub pracujący za granicą

Warunkiem jest opłacanie podatków od wszystkich dochodów w Niemczech lub – w przypadku ograniczonego obowiązku podatkowego – zatrudnienie podlegające niemieckiemu systemowi ubezpieczeń społecznych.

Obywatele państw UE, EOG i Szwajcarii

Muszą oni spełniać określone wymagania, na przykład:

  • pracować,
  • aktywnie poszukiwać pracy,
  • posiadać prawo stałego pobytu.

Obywatele innych państw

Mogą otrzymywać Kindergeld, jeśli są zatrudnieni w Niemczech i podlegają obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym albo pobierają zasiłek dla bezrobotnych lub chorobowy. Prawo do świadczenia przysługuje także uznanym uchodźcom i osobom posiadającym azyl.

Ponad 55 miliardów euro wypłat w skali roku

Mimo dużego zainteresowania opinii publicznej przelewy zagraniczne stanowią jedynie około jednego procenta całkowitych wydatków na Kindergeld. W 2025 roku kasa rodzinna Federalnej Agencji Pracy wypłaciła łącznie 55,32 miliarda euro świadczeń rodzinnych.

Z tego:

  • 42,64 miliarda euro trafiło do osób posiadających niemieckie obywatelstwo,
  • 12,68 miliarda euro wypłacono osobom z obywatelstwem zagranicznym.

Prawie 4 miliony dzieci z zagranicznym obywatelstwem

Według danych BA w 2025 roku świadczenie Kindergeld wypłacano dla 17,57 miliona dzieci.

Wśród nich:

  • 13,64 miliona posiadało niemieckie obywatelstwo,
  • 3,93 miliona miało obywatelstwo zagraniczne.

Oznacza to, że ponad 22 procent wszystkich wypłat dotyczyło dzieci nieposiadających niemieckiego obywatelstwa lub ich rodzin.

Ukraińcy już na trzecim miejscu

Kindergeld przysługuje również rodzinom, które uciekły z Ukrainy do Niemiec po wybuchu wojny i otrzymały pozwolenie na pobyt. Świadczenie mogą otrzymywać także pełne sieroty oraz dzieci, które nie znają miejsca pobytu swoich rodziców. Obecnie Ukraińcy zajmują trzecie miejsce wśród narodowości pobierających Kindergeld – po Niemcach i Turkach. Najnowsze pełne dane pochodzą z 2024 roku. Wtedy świadczenie wypłacano dla 337 110 dzieci z Ukrainy, a łączna kwota przekroczyła 1,14 miliarda euro.

źródło: focus.de

Niemcy: postawił przed urzędem skarbowym replikę bramy Auschwitz. 33-latek trafił do aresztu

1

Szokująca akcja przed urzędem skarbowym w Bawarii

W niemieckim mieście Eggenfelden doszło do skandalicznego incydentu, który wywołał oburzenie opinii publicznej i reakcję wymiaru sprawiedliwości. 33-letni mężczyzna miał ustawić przed lokalnym urzędem skarbowym drewnianą konstrukcję przypominającą bramę byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.

Na konstrukcji znajdował się napis „Arbeit macht frei” („Praca czyni wolnym”) – cyniczne hasło umieszczone przez nazistów nad wejściem do obozu. Dla ogromnej większości ofiar przejście przez tę bramę oznaczało drogę bez powrotu. Według niemieckich mediów podejrzanym jest Marius P., który obecnie przebywa w areszcie śledczym.

Mężczyzna miał porównać urząd skarbowy do nazistowskiego obozu

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Krótko później przed wejściem do urzędu miała zostać ustawiona kolejna konstrukcja – tym razem przypominająca krematorium z obozu koncentracyjnego. To szczególnie szokujące nawiązanie do historii Holocaustu. W samym Holocaust i niemieckim obozie Auschwitz zamordowano ponad milion ludzi, w większości Żydów. Śledczy uznali działania mężczyzny za możliwe przestępstwo związane z propagowaniem symboliki nazistowskiej oraz podżeganiem do nienawiści.

Policja namierzyła podejrzanego dzięki odciskom palców

Jak podały niemieckie media, policji udało się zidentyfikować 33-latka dzięki odciskom palców pozostawionym na drewnianej konstrukcji. Rzecznik Prokuratury Generalnej w Monachium potwierdził, że mężczyzna od dwóch tygodni przebywa w areszcie śledczym na podstawie nakazu wydanego przez sąd w Landshut. Wcześniej odbywał już karę zastępczą pozbawienia wolności w innej sprawie.

Media: chodziło o ogromne długi wobec fiskusa

Według ustaleń dziennika „Bild” Marius P. miał posiadać około 70 tysięcy euro zaległości podatkowych. Urząd skarbowy miał oszacować przychody jego agencji reklamowej, mimo że – jak twierdzi rodzina – od trzech lat firma nie generowała już żadnych dochodów. Matka podejrzanego powiedziała mediom, że sytuacja finansowa całkowicie go przerosła. – To wszystko zaczęło go przytłaczać – miała stwierdzić kobieta. Rodzina twierdzi również, że nie wiedziała, iż mężczyzna buduje w swoim atelier replikę bramy obozowej.

„Nie jest antysemitą” – mówi matka podejrzanego

Matka 33-latka zapewnia, że jej syn nie jest ekstremistą ani antysemitą. Według niej w ostatnich latach popadał jednak w coraz większe problemy życiowe i psychiczne. Jednocześnie podkreśliła, że jego czynu nie da się usprawiedliwić.

Grozi mu nawet pięć lat więzienia

Śledztwo w sprawie nadal trwa. Niemiecka prokuratura zarzuca mężczyźnie używanie symboli organizacji niekonstytucyjnych oraz podżeganie do nienawiści. Zgodnie z niemieckim kodeksem karnym publiczne pochwalanie, negowanie lub umniejszanie zbrodni popełnionych w czasach narodowego socjalizmu w sposób mogący zakłócić porządek publiczny podlega karze do pięciu lat więzienia lub grzywnie. Zdaniem śledczych porównanie urzędu skarbowego do nazistowskiego obozu koncentracyjnego może spełniać właśnie te przesłanki. Adwokat Mariusa P. nie odpowiedział mediom na pytania dotyczące sprawy.

źródło: bild.de

„Niech Allah nam pomoże“: Oto, co migranci mówią o niemieckiej polityce

0

Migracja wciąż jednym z najgorętszych tematów w Niemczech

Temat migracji od lat pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych i emocjonalnych zagadnień w Niemczech. Były minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer określił ją kiedyś mianem „matki wszystkich problemów politycznych”. Choć od tamtych słów minęło już kilka lat, kwestia migracji nadal silnie wpływa na niemiecką debatę publiczną i społeczne nastroje.

Reporter Marc Sierzputowski, postanowił sprawdzić, co o Niemczech i niemieckiej polityce sądzą sami migranci mieszkający w kraju. W tym celu odwiedził berlińskie dzielnice Berlin-Neukölln oraz Wedding, gdzie odsetek mieszkańców z migracyjnym pochodzeniem jest znacznie wyższy niż średnia krajowa.

W reportażu nie zabrakło emocjonalnych wypowiedzi dotyczących sytuacji w Niemczech. Padły nawet słowa: „Niech Allah nam pomoże”, które stały się jednym z najbardziej komentowanych cytatów materiału.

Reporter rozmawiał z migrantami na ulicach Berlina

Jak podkreślono w materiale, media i politycy regularnie dyskutują o migracji, jednak znacznie rzadziej rozmawiają bezpośrednio z osobami, które przyjechały do Niemiec. Dlatego reporter przeprowadził uliczne rozmowy z migrantami mieszkającymi w robotniczych częściach Berlina. Główne pytanie brzmiało: „Co zmienilibyście w Niemczech, gdybyście byli kanclerzem?” Według autora reportażu odpowiedzi okazały się zaskakujące. Także dla wielu migrantów jednym z najważniejszych tematów miała być właśnie migracja.

Student z Bangladeszu: osoby źle zachowujące się powinny zostać deportowane

Jednym z rozmówców był młody muzułmanin pochodzący z Bangladeszu. Mężczyzna opowiedział, że do Niemiec przyjechał przez Włochy, a wcześniej próbował ułożyć sobie życie w Holandii. Jak stwierdził, w Niemczech czuje się dobrze i podoba mu się życie w tym kraju. Zapytany o to, co zmieniłby jako kanclerz Niemiec, odpowiedział bardzo stanowczo. Jego zdaniem osoby, które nie potrafią odpowiednio zachowywać się w Niemczech, powinny zostać deportowane. Student twierdził również, że część migrantów jest niewdzięczna wobec Niemiec i nie docenia możliwości, jakie oferuje im państwo. – Wielu z nich nawet nie zasługuje, by tutaj mieszkać – miał powiedzieć.

„Dyskryminowali mnie inni migranci”

Rozmówca przyznał także, że sam doświadczył dyskryminacji. Jak podkreślił, nie chodziło jednak o Niemców, lecz o innych migrantów, którzy – według niego – nie potrafią się odpowiednio zachowywać. Materiał wywołał szeroką dyskusję w niemieckich mediach społecznościowych. Część internautów zwraca uwagę, że podobne wypowiedzi pokazują rosnące napięcia również wewnątrz samych środowisk migracyjnych.

Migracja nadal dzieli niemieckie społeczeństwo

Kwestia migracji pozostaje jednym z najważniejszych tematów politycznych w Niemczech. Debata dotyczy nie tylko liczby przyjmowanych migrantów, ale także integracji, bezpieczeństwa, rynku pracy i relacji społecznych. W ostatnich miesiącach temat ponownie nabrał znaczenia w związku z rosnącym poparciem dla partii krytycznych wobec obecnej polityki migracyjnej oraz coraz częstszymi dyskusjami o deportacjach osób łamiących prawo.

Wypowiedzi migrantów z Berlina pokazują, że dyskusja o migracji nie ogranicza się już wyłącznie do niemieckiej klasy politycznej, ale coraz częściej pojawia się również wśród samych cudzoziemców mieszkających w kraju.

źródło: bild.de

Brutalny atak na nastolatka w Berlinie. Policja publikuje zdjęcia poszukiwanego mężczyzny

3

17-latek pobity na stacji metra Alexanderplatz

Berlińska policja prowadzi poszukiwania mężczyzny podejrzewanego o brutalny atak na 17-letniego chłopca na jednej ze stacji metra w centrum Berlina. Do zdarzenia doszło 10 października 2025 roku około godziny 20:30 na peronie linii U8 przy Alexanderplatz w dzielnicy Mitte. Według informacji przekazanych przez policję poszukiwany miał zaatakować nastolatka pięściami, uderzając go w twarz, a następnie kopać po ciele. Po napaści sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. 17-latek doznał obrażeń twarzy.

Policja opublikowała zdjęcia z monitoringu

Jak poinformowały niemieckie służby, po wyczerpaniu innych możliwości identyfikacji sprawcy zdecydowano się na publikację zdjęć z kamer monitoringu. Policja liczy, że dzięki upublicznieniu wizerunku uda się ustalić jego tożsamość oraz miejsce pobytu.

Funkcjonariusze apelują o pomoc świadków

Berlińska policja zwróciła się do mieszkańców z prośbą o przekazywanie wszelkich informacji mogących pomóc w śledztwie. Służby proszą o kontakt osoby, które:

  • rozpoznają mężczyznę ze zdjęć,
  • widziały zdarzenie,
  • lub posiadają informacje dotyczące miejsca pobytu podejrzanego.

Sprawą zajmuje się specjalny wydział kryminalny Dyrekcji Policji 5 (City) w Berlinie-Moabit.

Alexanderplatz od lat uchodzi za problematyczne miejsce

Alexanderplatz należy do najbardziej ruchliwych punktów niemieckiej stolicy i od lat pojawia się w policyjnych statystykach dotyczących przestępczości ulicznej oraz przemocy. Szczególnie linia metra U8 bywa regularnie wymieniana w niemieckich mediach w kontekście bójek, napaści i interwencji policji. Śledczy mają nadzieję, że publikacja zdjęć z monitoringu pozwoli szybko ustalić tożsamość napastnika i doprowadzi do jego zatrzymania.

źródło: bild.de

Niemcy: Dramat w drodze do szkoły! Kobieta wjechała w grupę dzieci. Jedno walczy o życie!

1

Tragiczny wypadek w Dinslaken w Nadrenii Północnej-Westfalii

Do dramatycznego wypadku doszło w środowy poranek w Dinslaken w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia. Samochód prowadzony przez kobietę wjechał w grupę dzieci jadących rowerami do szkoły. Według informacji przekazanych przez niemiecką policję, troje dzieci zostało potrąconych po tym, jak kierująca z nieustalonych dotąd przyczyn zjechała z drogi i uderzyła w młodych rowerzystów. Dwoje dzieci odniosło bardzo ciężkie obrażenia, a jedno zostało ranne lekko. Policja potwierdziła, że jedno z poszkodowanych dzieci znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

Dzieci jechały rano do szkoły

Do zdarzenia doszło około godziny 7:45 na skrzyżowaniu Hagenstraße i Feldstraße. Jak informują niemieckie media, dzieci poruszały się rowerami i prawdopodobnie były w drodze do pobliskiej szkoły podstawowej Hagenschule. Na razie nie podano ich wieku ani szczegółowych informacji dotyczących tożsamości poszkodowanych. Policja zaznaczyła, że nie wszyscy członkowie rodzin zostali jeszcze poinformowani o wypadku.

Policja bada przyczyny tragedii

Śledczy nadal ustalają dokładne okoliczności zdarzenia. Nie wiadomo jeszcze, dlaczego kierująca straciła panowanie nad pojazdem. Według wstępnych ustaleń możliwe jest, że kobieta jechała zbyt szybko. Po potrąceniu dzieci samochód marki Volkswagen miał dodatkowo uderzyć w kilka zaparkowanych aut.

Na miejsce wezwano liczne służby ratunkowe. Poszkodowane dzieci zostały przewiezione do szpitali. Zadysponowano również śmigłowiec ratunkowy, jednak ostatecznie nie został użyty. Powody tej decyzji nie zostały dotąd wyjaśnione.

Kierująca również trafiła do szpitala

Kobieta prowadząca samochód odniosła lekkie obrażenia i także została przewieziona do szpitala. Policja zabezpieczyła teren wypadku i zamknęła okoliczne ulice na czas prowadzenia czynności. Na miejscu pracują śledczy oraz technicy kryminalistyczni.

Pomoc psychologiczna dla świadków

Ze względu na dramatyczny przebieg zdarzenia wsparciem objęto również świadków oraz mieszkańców okolicy. Na miejscu pojawili się psychologowie i duchowni zajmujący się pomocą kryzysową dla osób, które widziały wypadek lub były nim wstrząśnięte. Niemieckie służby podkreślają, że śledztwo jest w toku, a dokładne przyczyny tragedii mają zostać wyjaśnione po zakończeniu dochodzenia.

źródło: bild.de

„Krowia mafia” uderza w Niemczech. Ukradli setki krów! Trop prowadzi do Polski

0

Pojawiają się nocą ciężarówkami, wyważają bramy, zaganiają zwierzęta na paki swoich aut, po czym znikają w kierunku wschodniej granicy. W ciągu zaledwie kilku tygodni zorganizowane gangi złodziei bydła ukradły w Brandenburgii setki krów. Specjalna grupa śledcza policji ruszyła w pościg za „krowią mafią”, podczas gdy dla okradzionych rolników każdy taki napad oznacza walkę o przetrwanie gospodarstwa.

Ostatnio w Brandenburgii odnotowano serię czterech spektakularnych kradzieży bydła. Za każdym razem łupem sprawców padały dziesiątki zwierząt z odizolowanych gospodarstw, położonych najczęściej w pobliżu granicy. Według ministra spraw wewnętrznych Brandenburgii, Jana Redmanna (CDU), istnieje podejrzenie, że za kradzieżami stoi gang z Europy Wschodniej, który wyspecjalizował się w tym procederze. Krajowy związek rolników przypuszcza, że sprawcy to „zorganizowana grupa dysponująca specjalistyczną wiedzą na temat załadunku i transportu zwierząt”. Podobna fala kradzieży przetoczyła się przez Brandenburgię w latach 2015-2017 – wówczas polska policja zdołała rozbić odpowiedzialny za nie gang. Wygląda na to, że „krowia mafia” powróciła.

Podejrzany transport z Polski

Miejscowość Zixdorf, powiat Potsdam-Mittelmark. Rankiem 29 marca pracownicy firmy „Flämingland Agrar eG Boßdorf” stanęli przed wyłamanymi drzwiami stajni. Zginęły 63 ze 450 krów – były to młode sztuki hodowlane w wieku od sześciu do dziewięciu miesięcy. Straty oszacowano na około 83 tysiące euro. Świadek zeznał później, że wieczorem poprzedniego dnia widział w okolicy niebieską ciężarówkę do przewozu zwierząt, która kierowała się w stronę autostrady A9. Pojazd miał polskie tablice rejestracyjne.

„Ukradli cały rocznik krów”

Gräfendorf, powiat Elbe-Elster. W nocy 21 kwietnia ciężarówka podjechała pod budynki spółdzielni rolniczej nieuczęszczaną drogą dojazdową. Po wyłamaniu bramy złodzieje metodycznie wyszukali cielęta rasy niemieckiej czarno-białej nizinnej w wieku od trzech do sześciu miesięcy. Następnego ranka brakowało 69 zwierząt o wartości 50 tysięcy euro. „To nasz cały dorobek, straciliśmy cały rocznik krów przeznaczonych do produkcji” – mówi Eckhard Tzschoppe, kierownik hodowli. „Sprawcy wiedzieli dokładnie, czego szukają i gdzie to znaleźć”.

75 tysięcy euro strat w jedną noc

Raddusch, powiat Oberspreewald-Lausitz. 8 maja rano rolnik Alexander Buchan planował szczepienia zwierząt. Podczas liczenia stada na pastwisku okazało się, że brakuje 27 krów, 18 cieląt i trzech młodych byków. Łączna szkoda to 75 tysięcy euro. Buchan nie ma wątpliwości: złodzieje podjechali ciężarówką aż pod samą zagrodę, a następnie za pomocą przenośnych zagród zapędzili zwierzęta na pakę. „Musieli to być zawodowcy” – przypuszcza. „Wygląda na to, że ktoś w Europie Wschodniej buduje sobie nowe stado”.

„Straciłem jedną trzecią rocznego dochodu”

Grano, powiat Spreewald-Neiße. Na gospodarstwie rolnika Volkera Naschke rano 12 maja zabrakło 32 byków i jałówek rasy Uckermärker. Policja zabezpieczyła na miejscu ślady opon i odciski palców. Myśliwy zaobserwował około 4:00 nad ranem ciemną ciężarówkę jadącą w kierunku polskiej granicy. Naschke szacuje, że stracił jedną trzecią rocznego dochodu. Ale to nie wszystko. „Moje serce jest związane z tymi zwierzętami. Nie jest mi obojętne, co się z nimi stanie” – mówi rolnik, który padł ofiarą złodziei już po raz czwarty.

„Krowia mafia” ucieka przez pola

Landeskriminalamt (krajowy urząd kryminalny) Brandenburgii powołał specjalną grupę dochodzeniową „Weide” (Pastwisko). Czterech funkcjonariuszy prowadzi śledztwo i współpracuje z organami ścigania z Europy Wschodniej. Rzeczniczka policji zaznacza, że nie jest jeszcze jasne, czy za wszystkimi kradzieżami stoi ten sam gang. Obecnie w całej Brandenburgii i przy granicy nasilono kontrole pojazdów transportowych. Rolnicy są jednak przekonani, że złodzieje unikają oficjalnych przejść granicznych, wybierając niekontrolowane ścieżki przez pola i lasy.

Co więcej, przestępcy mogą czuć się pewnie nawet na autostradach: nagrania z automatycznego systemu odczytu tablic rejestracyjnych (AKLS) policja może wykorzystać tylko w przypadku „przestępstw o znacznej wadze”. Według obecnych przepisów kradzież bydła nie jest do tej kategorii zaliczana, co znacznie utrudnia pracę śledczym.

źródło: bild.de

Dramat na niemieckich kąpieliskach: Utonęło 4 dzieci. „Tłok był tak wielki, że nie było widać wody”

0

To miały być wspaniałe dni święta Zesłania Ducha Świętego. Pełne słońca, wysokich temperatur i doskonałych nastrojów nad niemieckimi jeziorami oraz na nowo otwartych basenach odkrytych. Niestety, nad tymi pięknymi dniami zawisł mroczny cień. W Niemczech podczas kąpieli utonęło siedem osób – w tym czworo dzieci.

Czterolatek utonął w basenie dla niepływających

Wstrząsający dramat rozegrał się na basenie odkrytym w Ludwigshafen (Nadrenia-Palatynat). Czteroletni chłopiec utonął w basenie przeznaczonym dla osób nieumiejących pływać! Życie dziecka zakończyło się w miejscu, które powinno być bezpieczne.

Bezwładne ciało chłopca zauważył jeden z kąpiących się gości, który natychmiast wyciągnął go z wody. Niestety, wszystkie próby reanimacji okazały się bezskuteczne. Jedna ze stałych bywalczyń basenu powiedziała w rozmowie z reporterem „BILD”: „Popołudniami często jest tu tłoczno. Prawie nie widać wody, tylko same głowy”. Rodzina chłopca jest aktualnie w szoku; nie przewidzieli nadchodzącej tragedii. Ciało dziecka zostanie poddane sekcji zwłok.

13-latka zginęła w jeziorze

W Marienhafe (Fryzja Wschodnia) nurkowie wyłowili z jeziora żwirowego ciało 13-letniej dziewczynki. Zgłoszenie o zaginięciu dziecka wpłynęło do policji i straży pożarnej o godzinie 15:30. Rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę akcję ratunkową. Według zapewnień straży pożarnej, w poszukiwaniach w jeziorze uczestniczyło około 80 osób. Również inni plażowicze oraz świadkowie zdarzenia od razu rzucili się do wody, by szukać dziewczynki. Ratownikom z DLRG (Niemieckiego Towarzystwa Ratowania Życia) udało się jedynie wydobyć z wody ciało, na ratunek było już za późno.

11-latek w „stanie ostrego zagrożenia życia”

Kolejny dramat miał miejsce na basenie odkrytym w Birlenbach (Nadrenia-Palatynat). Zarząd gminy przekazał w oficjalnym komunikacie: „Podczas funkcjonowania kąpieliska dziecko znalazło się w stanie ostrego zagrożenia życia w basenie i później zmarło w szpitalu w wyniku doznanych obrażeń”. Ofiarą był 11-letni chłopiec. Policja kryminalna wszczęła dochodzenie w sprawie śmierci, aby wyjaśnić dokładne okoliczności tego tragicznego wypadku.

Ciało 14-latka wyłowione z rzeki

W Essen, w nurcie rzeki Ruhry, zginął 14-letni chłopiec. Świadkowie widzieli, jak nastolatek wszedł do wody – ale nigdy z niej nie wyszedł. Dopiero po wielogodzinnych poszukiwaniach udało się odnaleźć ciało chłopca. Choć przetransportowano go do kliniki, lekarze nie byli w stanie przywrócić go do życia.

DLRG apeluje do rodziców: „Sekundy mogą zdecydować o życiu”

Statystyki są alarmujące. W minionym roku w Niemczech podczas kąpieli zginęły 393 osoby, w tym 13 dzieci w wieku od 1 do 10 lat.

Redakcja „BILD” zwróciła się z prośbą o komentarz do Martina Holzhause, rzecznika federalnego związku DLRG. Zaapelował on do wszystkich rodziców wypoczywających z dziećmi nad jeziorami lub na basenach: „Kluczową sprawą jest realne pilnowanie dzieci, bycie przy nich i stałe utrzymywanie z nimi kontaktu wzrokowego”.

Oczywiście zdarza się, że na chwilę stracimy dziecko z oczu. Holzhause dodaje: „W takiej sytuacji pomocne jest, gdy dzieci noszą stroje kąpielowe w jaskrawych kolorach, które są dobrze widoczne. Warto zainwestować w rzucającą się w oczy czapkę, która dodatkowo chroni przed słońcem. Wtedy rodzic od razu wie: to moja czapka lub mój strój kąpielowy, rozpoznaję go w ułamku sekundy”.

Rzecznik DLRG przestrzega również przed nadmiernym korzystaniem z telefonów komórkowych nad wodą: „Wiem, że to często tylko krótka chwila, chcemy tylko sprawdzić coś w telefonie. Ale to jest naprawdę bardzo niebezpieczne. Czasem wystarczą sekundy, by dziecko zniknęło pod powierzchnią”.

źródło: bild.de

Kolejna kara dla bezdzietnych w Niemczech? Berlin szykuje szokującą podwyżkę składek!

1

Rząd w Berlinie planuje zmiany: wyższe składki dla osób bez dzieci

W Berlinie narasta dyskusja wokół możliwych podwyżek składek na ubezpieczenie pielęgnacyjne. Federalna minister zdrowia Nina Warken z partii CDU ma – według informacji z kręgów koalicyjnych – planować zwiększenie dodatkowej opłaty dla osób bezdzietnych. Chodzi o podniesienie tzw. dodatku dla osób bez dzieci o 0,1 punktu procentowego – z obecnych 0,6 do 0,7 procent.

Wyższe składki dla bezdzietnych: nawet 4,3% obciążeń

Jeżeli plan wejdzie w życie, osoby bez dzieci powyżej 23. roku życia miałyby płacić łącznie 4,3% składki na ubezpieczenie pielęgnacyjne.

Dla porównania:

  • osoby z jednym dzieckiem: 3,6%,
  • osoby z dwójką dzieci: 3,35%,
  • osoby z trójką dzieci: 3,1%.

Jak podaje sieć redakcyjna Redaktionsnetzwerk Deutschland, oznaczałoby to realne, choć niewielkie podwyżki w skali miesięcznych wynagrodzeń. Przy pensji brutto 3500 euro miesięcznie różnica miałaby wynieść około 21 euro rocznie dla pracownika.

Dlaczego osoby bez dzieci mają płacić więcej?

Obecne zróżnicowanie składek wynika z orzeczenia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Bundesverfassungsgericht. Już w 2001 roku sędziowie w Karlsruhe uznali, że rodzice powinni być odciążeni w systemie ubezpieczeń społecznych, ponieważ wychowanie dzieci stanowi wkład w utrzymanie systemu emerytalno-ubezpieczeniowego.

Na tej podstawie wprowadzono wyższe składki dla osób bezdzietnych. Trybunał nie określił jednak dokładnej różnicy między obiema grupami, pozostawiając politykom możliwość późniejszych korekt.

Rosnący deficyt w systemie: miliardowa dziura

Powodem planowanych zmian ma być pogarszająca się sytuacja finansowa systemu opieki długoterminowej w Niemczech. Według szacunków minister Warken, w ciągu najbliższych dwóch lat deficyt w ubezpieczeniu pielęgnacyjnym może przekroczyć 22 miliardy euro – znacznie więcej, niż wcześniej zakładano. W związku z tym rząd rozważa kolejne działania oszczędnościowe i podwyżki.

Gdzie jeszcze mogą pojawić się cięcia?

Z informacji wynika, że planowane zmiany nie ograniczają się wyłącznie do wyższych składek dla osób bez dzieci. Minister zdrowia rozważa również inne kroki, takie jak:

  • ograniczenie dopłat do wkładu własnego w domach opieki,
  • utrudnienie dostępu do części świadczeń pielęgnacyjnych,
  • większe obciążenia dla osób o wysokich dochodach.

Trwające prace rządu

Obecnie propozycje znajdują się na etapie wstępnych uzgodnień w ramach koordynacji w rządzie koalicyjnym. Szczegóły nie zostały jeszcze oficjalnie opublikowane. Nina Warken zapowiedziała, że swoje konkretne propozycje ma przedstawić w połowie maja.

Podsumowanie

Planowane zmiany w Niemczech pokazują narastającą presję finansową w systemie opieki pielęgnacyjnej. Rząd rozważa podwyżki składek, które w największym stopniu miałyby dotknąć osoby bez dzieci, argumentując to zarówno orzecznictwem konstytucyjnym, jak i rosnącym deficytem w systemie. Debata dopiero się rozpoczyna, ale już teraz budzi duże emocje wśród milionów ubezpieczonych w Niemczech.

źródło: bild.de