Tragiczny wypadek nad jeziorem w Berlinie. 17-letni uczeń utonął na oczach swoich kolegów z klasy

0

Dramatyczna akcja ratunkowa w Berlin-Zehlendorf

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek po południu nad jeziorem Krumme Lanke w berlińskiej dzielnicy Zehlendorf. Podczas kąpieli 17-letni uczeń zniknął pod wodą, co doprowadziło do zakrojonej na szeroką skalę akcji ratunkowej z udziałem policji i straży pożarnej. Jak informuje „Tagesspiegel”, nastolatek został odnaleziony, a ratownicy podjęli walkę o jego życie. Mimo przeprowadzonej reanimacji chłopak zmarł po przewiezieniu do szpitala. Jego koledzy z klasy zostali objęci pomocą psychologiczną.

Koledzy zaalarmowali służby i rozpoczęli udzielanie pierwszej pomocy

Według rzecznika berlińskiej straży pożarnej zgłoszenie o zaginięciu nastolatka wpłynęło o godzinie 13:52. Alarm podnieśli jego koledzy z klasy, którzy przebywali z nim nad jeziorem Krumme Lanke przy Onkel-Tom-Straße. Zauważyli, że 17-latek zniknął pod wodą i nie byli w stanie go odnaleźć. Na miejsce skierowano liczne zastępy straży pożarnej, policję oraz śmigłowiec ratunkowy. Jeszcze przed przybyciem strażaków młodzi ludzie zauważyli nieprzytomnego chłopca unoszącego się na powierzchni wody. Wyciągnęli go na brzeg i natychmiast rozpoczęli udzielanie pierwszej pomocy. Podczas transportu do szpitala ratownicy prowadzili resuscytację krążeniowo-oddechową. Stan 17-latka od początku określano jako krytyczny. Pomimo wysiłków lekarzy nie udało się uratować jego życia.

Koledzy z klasy przeżyli traumę

W chwili tragedii na kąpielisku przebywało około 100 osób, w tym 15 kolegów i koleżanek z klasy zmarłego ucznia. Jak przekazały służby, nastolatkowie byli w głębokim szoku po tym, czego byli świadkami. Zostali przewiezieni do szkoły, gdzie zapewniono im odpowiednie wsparcie. Dwóch uczniów wymagało szczególnie intensywnej pomocy psychologicznej i opieki duszpasterza.

Straż pożarna przypomina o zasadach bezpiecznej kąpieli

Po tragicznym zdarzeniu berlińska straż pożarna ponownie zaapelowała o przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa podczas wypoczynku nad wodą. Ratownicy zalecają, aby przed wejściem do wody schłodzić organizm i pamiętać o stosowaniu ochrony przeciwsłonecznej również podczas pływania. Odradzają kąpiele w nieznanych akwenach oraz stanowczo przestrzegają przed skakaniem do wody na głowę, jeśli nie zna się jej głębokości i ukształtowania dna. Służby przypominają również, że dzieci powinny korzystać wyłącznie z wyznaczonych stref dla osób nieumiejących pływać i przez cały czas pozostawać pod opieką dorosłych. Wśród pozostałych zaleceń znajdują się także odpowiednie nawadnianie organizmu, całkowita rezygnacja z alkoholu przed wejściem do wody oraz unikanie samotnych kąpieli, zwłaszcza po zmroku. Strażacy podkreślają, że przecenianie własnych umiejętności pływackich może prowadzić do tragicznych konsekwencji.

źródło: bild.de

Niemcy: Dowiedz się ile może wynieść maksymalna temperatura w miejscu pracy!

Nie każdy może sobie pozwolić na urlop w środku lata, kiedy upały są największe. Niektórzy mają to szczęście, że pracują w pomieszczeniach klimatyzowanych, dzięki czemu nie odczuwają tak bardzo wysokich temperatur panujących na zewnątrz. Niestety nie wszyscy mają możliwość pracowania w tak przyjaznym otoczeniu. Jednak jak gorąco może być w miejscu pracy?

Prawa pracowników w Niemczech podczas upałów

W celu ochrony pracowników powołano w Niemczech do życia między innymi rozporządzenie w sprawie miejsc pracy (niem. Arbeitsstättenverordnung). Rozporządzenie to zawiera wprawdzie regulacje dotyczące bezpieczeństwa i ochrony zdrowia pracowników w miejscu pracy, lecz brak w nim informacji o dopuszczalnych temperaturach. Rozporządzenie to jest jednak skonkretyzowane w dyrektywie o miejscu pracy (niem. Arbeitsstätten-Richtlinien). Zgodnie z dyrektywą 6/1,3 temperatura w pomieszczeniu pracy nie powinna przekraczać 26 stopni Celsjusza. Dyrektywa nie dotyczy miejsc pracy, w których z założenia panują wysokie temperatury (np. huty).

Problem w tym, że dyrektywa ma jedynie charakter zalecający. W związku z tym według decyzji Wyższego Sądu Krajowego w Hamm nie znajduje ona zastosowania w każdej sytuacji (Wyższy Sąd Krajowy Hamm, wyrok z dnia 18.10.1994, sygnatura akt 7 U 132/93). W tym wypadku należy dodatkowo posiłkować się Niemiecką Normą Przemysłową (niem. DIN – Deutsche Industrie-Norm) 1946. Ta stwierdza, iż w przypadku temperatury powietrza w wysokości 32 stopni Celsjusza, temperatura w pomieszczeniu pracy nie może przekraczać 26 stopni Celsjusza. Różnica temperatury powietrza i w pomieszczeniu pracy może zatem wynosić maksymalnie 6 stopni Celsjusza, co ma na celu zapobieżenie „szokowi termicznemu”.

Jakie prawa przysługują pracownikom w Niemczech w przypadku przekroczenia dozwolonej temperatury?

Podwyższona temperatura w pomieszczeniu pracy nie oznacza automatycznie, że pracownik może zaprzestać pracy lub robić dłuższe przerwy. W tym wypadku pracodawca musi zadbać o to, by temperatura nie wzrosła zbyt mocno. Może to uczynić poprzez montaż klimatyzacji, żaluzji lub postawienie wentylatorów. Tylko w sytuacjach ekstremalnie wyjątkowych, np. kiedy temperatura w miejscu pracy przekroczy 35 stopni Celsjusza, a pracodawca nie podejmuje żadnych kroków, aby ją obniżyć, zaprzestanie pracy jest uzasadnione i można pójść do domu.

Czy w Niemczech pracodawca musi podczas upałów zapewnić pracownikom napoje?

Jeśli chodzi o zapewnienie pracownikom napojów, to w Niemczech nie istnieje regulacja prawna nakazująca pracodawcy ich dostarczenie. Wyjątek stanowią zawody, w których praca z założenia odbywa się w wysokich temperaturach, np. pracownicy drogowi czy hut.

Skandal w Niemczech: Afgańczyk molestował dziewczynki w aquaparku – został wypuszczony na wolność

4

W popularnym Bud Spencer Bad w Schwäbisch Gmünd doszło do serii niepokojących incydentów. 21-letni obywatel Afganistanu miał molestować seksualnie co najmniej cztery dziewczynki w wieku 12-14 lat.

Szczegóły zdarzenia

Do zdarzenia doszło w basenie rekreacyjno-rozrywkowym. Według ustaleń policji mężczyzna dotykał dziewczynki po pośladkach i udach. W jednym przypadku próbował ściągnąć jednej z nich dół bikini.

Dziewczynki broniły się przed napastnikiem, co sprawiło, że ten ostatecznie odpuścił. Wezwana na miejsce policja zatrzymała 21-latka. Początkowo wobec mężczyzny wydano nakaz aresztowania, jednak został on uchylony pod pewnymi warunkami. Afgańczyk wyszedł na wolność.

Obecnie obowiązuje go zakaz wstępu do wszystkich basenów i aquaparków. Policja nie wyklucza, że może być więcej ofiar i apeluje do ewentualnych świadków oraz poszkodowanych o zgłaszanie się. Sprawę prowadzi Prokuratura w Ellwangen.

Inne zdarzenia tego samego dnia

Tego samego dnia policja interweniowała również w Bochum. W tamtejszym Freibad Werne początkowo zgłoszono masową bójkę z udziałem około 30 osób. Na miejscu okazało się jednak, że do poważnej bijatyki nie doszło – była to głośna kłótnia między dwoma osobami.

Później doszło do awantury między dwiema kobietami (33 i 35 lat), w wyniku której obie odniosły lekkie obrażenia. W związku z incydentem zarządca obiektu zdecydował o ewakuacji całego basenu. Około 4000 gości musiało opuścić teren kąpieliska.

W odpowiedzi na zdarzenie wprowadzono nowe środki bezpieczeństwa: od teraz osoby powyżej 14. roku życia muszą okazywać dokument tożsamości, będą przeprowadzane kontrole torebek, a na terenie obiektu ma pracować więcej ochroniarzy.

Komentarz

Oba incydenty pokazują rosnące problemy z bezpieczeństwem w niemieckich basenach i aquaparkach w okresie letnim. Władze lokalne próbują reagować zaostrzaniem zasad, jednak w przypadku Schwäbisch Gmünd krytykę budzi fakt szybkiego wypuszczenia podejrzanego na wolność pomimo zarzutów molestowania nieletnich.

źródło: jungefreiheit.de

Tragedia w kurorcie w Turyngii: 25-latek śmiertelnie ugodzony nożem podczas masowej bójki. Kilku zatrzymanych

1

Awantura w Bad Langensalza zakończona śmiercią

W turyńskim mieście uzdrowiskowym Bad Langensalza doszło do krwawej eskalacji przemocy. W środę po południu kilku uczestników bójki użyło przemocy fizycznej, a jeden z nich sięgnął po nóż. W wyniku ataku 25-letni mężczyzna został ciężko ranny i zmarł później w szpitalu. Według policji pierwsze zgłoszenia alarmowe wpłynęły około godziny 17:00. Chwilę wcześniej w jednej z kawiarni doszło do konfliktu między nawet dziesięcioma osobami.

Bójka przeniosła się na ulicę

Spór, który rozpoczął się w lokalu gastronomicznym, przeniósł się następnie na ulicę i tam przybrał na sile. To właśnie tam doszło do użycia noża i śmiertelnego ugodzenia jednego z uczestników zdarzenia. Na miejscu natychmiast pojawiły się liczne służby policyjne. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren, przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia oraz rozpoczęli przesłuchania świadków. W działania zaangażowano również policję kryminalną.

Utrudnione śledztwo i tłumacze

Jak przekazał rzecznik policji, część osób biorących udział w zdarzeniu nie posługuje się dobrze językiem niemieckim. Z tego powodu do sprawy zaangażowano tłumaczy, którzy mają pomóc w ustaleniu dokładnego przebiegu wydarzeń. Na obecnym etapie śledztwa wiele szczegółów pozostaje niejasnych.

Ranni i kolejne ustalenia policji

W wyniku bójki rannych zostało także pięć innych osób. Jak podają media regionalne, część obrażeń powstała w wyniku użycia gazu pieprzowego. Według informacji „Thüringer Allgemeine” źródłem konfliktu miał być spór pomiędzy właścicielem zakładu barberskiego a jednym z pracowników. Mężczyzna miał planować odejście z pracy i otwarcie własnego salonu, co doprowadziło do narastającego konfliktu.

Kilku zatrzymanych, sprawa nadal niewyjaśniona

Na ten moment nie wiadomo, kto dokładnie zadał śmiertelny cios 25-latkowi. Policja poinformowała jedynie, że w ramach prowadzonych działań zatrzymano kilka osób podejrzewanych o udział w zdarzeniu. Śledztwo w sprawie trwa, a czynności na miejscu zdarzenia miały być kontynuowane jeszcze do późnych godzin nocnych.

źródło: bild.de

Coraz więcej ataków na dziennikarzy w Niemczech. Najczęściej stoją za nimi lewicowi ekstremiści i zagraniczni sprawcy

0

Liczba ataków na przedstawicieli mediów gwałtownie rośnie

W Niemczech odnotowano wyraźny wzrost liczby ataków na dziennikarzy. Jak wynika z danych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA), w 2025 roku doszło w całym kraju do 54 przestępstw z użyciem przemocy wymierzonych przeciwko przedstawicielom mediów. Oznacza to kolejny wzrost w porównaniu z poprzednimi latami.

Szczegółowe statystyki, do których dotarł branżowy portal „Turi 2”, pokazują, że spośród 54 odnotowanych przypadków dziewięć zostało zakwalifikowanych jako przestępstwa motywowane prawicowym ekstremizmem. Z kolei 15 czynów przypisano środowiskom lewicowo-ekstremistycznym, natomiast największą grupę stanowiły przestępstwa związane z „ideologią zagraniczną” – takich przypadków było 26. Dla porównania, w 2024 roku zarejestrowano 46 ataków na dziennikarzy. Wówczas jedynie jeden incydent został przypisany środowiskom prawicowym.

W ciągu dwóch lat liczba ataków ponad dwukrotnie wzrosła

Dane pokazują, że problem nasila się w szybkim tempie. Jeszcze w 2023 roku w Niemczech odnotowano jedynie 25 ataków na przedstawicieli mediów. Oznacza to, że między 2023 a 2025 rokiem liczba przypadków przemocy wobec dziennikarzy wzrosła ponad dwukrotnie. Tendencja ta budzi coraz większe obawy zarówno w środowisku medialnym, jak i w organizacjach zajmujących się ochroną wolności prasy.

Niemcy spadają w rankingu wolności prasy

Pod koniec kwietnia organizacja Reporterzy bez Granic opublikowała coroczny światowy ranking wolności prasy za 2026 rok. Niemcy zanotowały w nim spadek o trzy miejsca w porównaniu z poprzednią edycją zestawienia i obecnie zajmują 14. pozycję. Najwyżej ocenionym krajem ponownie okazała się Norwegia, natomiast na ostatnim miejscu znalazła się Erytrea.

Coraz trudniejsze warunki pracy dziennikarzy na świecie

Autorzy raportu zwracają uwagę, że po raz pierwszy w 25-letniej historii rankingu w ponad połowie spośród 180 analizowanych państw sytuacja dziennikarzy została oceniona jako „trudna” lub „bardzo poważna”. Najwyższą kategorię ocen, określaną jako „dobra”, otrzymało jedynie siedem państw świata. Według danych zawartych w raporcie mieszka w nich zaledwie około jeden procent światowej populacji. Rosnąca liczba ataków na dziennikarzy oraz pogarszające się warunki wykonywania zawodu sprawiają, że kwestia bezpieczeństwa przedstawicieli mediów staje się coraz ważniejszym tematem zarówno w Niemczech, jak i na całym świecie.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy: Kobiecie zabroniono wejścia na miejski festiwal przez koszulkę reprezentacji. Organizatorzy tłumaczą się „nieporozumieniem”

2

Kontrowersje podczas Kieler Woche w Kiel

Do nietypowego incydentu doszło podczas odbywającego się w Kiel jednego z największych festiwali miejskich w Niemczech – Kieler Woche. Młoda kobieta twierdzi, że odmówiono jej wstępu na teren jednej z imprez towarzyszących wydarzeniu, ponieważ miała na sobie koszulkę reprezentacji Niemiec. Sprawa wywołała dyskusję na temat granic politycznej neutralności imprez publicznych oraz stosunku części środowisk lewicowych do symboli narodowych.

Ochroniarz zażądał zdjęcia koszulki

Jak relacjonowała kobieta w rozmowie z lokalnym dziennikiem „Kieler Nachrichten”, krótko po przybyciu na teren wydarzenia podszedł do niej pracownik ochrony i zażądał, aby zdjęła koszulkę reprezentacji Niemiec, założyła ją na lewą stronę lub zasłoniła znajdujące się na niej symbole narodowe. Według jej relacji pracownik uzasadnił swoją decyzję politycznym charakterem wydarzenia.

– Powiedział, że jest to lewicowa impreza, dlatego flagi i symbole narodowe nie są tutaj tolerowane – relacjonowała kobieta.

Jak podkreśliła, pod koszulką miała jedynie biustonosz, jednak mimo to ochroniarz miał nalegać na wykonanie polecenia. W przeciwnym razie groził jej koniecznością opuszczenia terenu imprezy. Ostatecznie kobieta zdecydowała się wyjść.

– To, co wydarzyło się na „Muddi Markt”, pozostawiło mnie z niedowierzaniem. Zawsze myślałam, że Kieler Woche jest wydarzeniem apolitycznym – powiedziała.

Według informacji „Kieler Nachrichten” podobne doświadczenia zgłosiły również inne osoby. Do biura organizującego Kieler Woche miały także wpłynąć dodatkowe skargi dotyczące tej sytuacji.

Czym jest „Muddi Markt”?

„Muddi Markt” przedstawia się jako przestrzeń muzyczna, kulturalna i rekreacyjna. Organizatorzy deklarują, że poprzez różnego rodzaju warsztaty i działania edukacyjne chcą promować bardziej zrównoważony styl życia. W programie wydarzenia znalazły się między innymi zajęcia skierowane do młodzieży od 15. roku życia, uczniów oraz pracowników oświaty pod hasłem „Wspólnie przeciwko antymuzułmańskiemu rasizmowi”. Organizatorzy przygotowali również warsztaty samoobrony dla osób określanych mianem „Flinta*”. Termin ten obejmuje kobiety, lesbijki, osoby interpłciowe, niebinarne, transpłciowe oraz agenderowe, a także inne tożsamości płciowe. W praktyce z udziału wyłączeni są mężczyźni identyfikujący się z płcią męską.

Organizatorzy: Doszło do nieporozumienia

Po nagłośnieniu sprawy zarząd „Muddi Markt” odniósł się do zarzutów. Organizatorzy przekonywali, że incydent był wynikiem nieporozumienia. Jak wyjaśniono, na terenie wydarzenia obowiązuje zakaz wnoszenia dużych flag i transparentów, jednak nie dotyczy on odzieży z symbolami narodowymi ani koszulek piłkarskich.

– Każdy, kto odwiedza nasze wydarzenie – niezależnie od tego, czy ma na sobie koszulkę piłkarską, festiwalowy strój czy zwykłe ubranie – jest oczywiście mile widziany – przekazali przedstawiciele organizacji.

Jednocześnie podkreślili, że zabronione są ubrania zawierające treści dyskryminujące, rasistowskie, nienawistne, gloryfikujące przemoc lub sprzeczne z niemieckim porządkiem konstytucyjnym.

Sprawa wywołała debatę

Incydent szybko stał się przedmiotem dyskusji w niemieckich mediach i mediach społecznościowych. Krytycy wskazywali, że zakazywanie noszenia koszulki reprezentacji narodowej podczas publicznego festiwalu może być postrzegane jako forma dyskryminacji ze względu na poglądy lub wyrażanie tożsamości narodowej. Z kolei organizatorzy podkreślają, że nigdy nie zamierzali zakazywać uczestnikom noszenia niemieckich barw narodowych, a cała sytuacja miała wynikać z błędnej interpretacji zasad przez jednego z pracowników ochrony. Sprawa pokazuje jednak, jak duże emocje w Niemczech nadal wywołują kwestie związane z symbolami narodowymi, zwłaszcza gdy pojawiają się one w kontekście wydarzeń organizowanych przez środowiska o wyraźnym profilu ideowym.

źródło: jungefreiheit.de

Koszmar po wyjściu z klubu: 18-latka brutalnie zgwałcona przez dwóch Syryjczyków na dworcu autobusowym w Monachium

3

Wstrząsające wydarzenia w stolicy Bawarii. Po wyjściu z popularnego klubu nocnego, 18-letnia kobieta stała się ofiarą bestialskiego ataku. Sprawcy, dwaj obywatele Syrii, zostali już zatrzymani przez policję i usłyszeli zarzuty – poinformowała monachijska policja.

Dramatyczny przebieg nocy

Do zdarzenia doszło w nocy 7 czerwca. 18-latka, mieszkanka Górnej Bawarii, bawiła się wraz z przyjaciółką w znanym klubie „Neuraum”, mieszczącym się przy dworcu autobusowym (ZOB) w pobliżu Hackerbrücke. W trakcie pobytu w lokalu młoda kobieta poznała dwóch mężczyzn.

Około godziny 3:00 nad ranem cała trójka opuściła klub, udając się na zewnątrz, by zapalić papierosa. Wtedy sytuacja przybrała dramatyczny obrót. 19-latek i 21-latek nakłonili dziewczynę, by udała się z nimi do niezamkniętego pomieszczenia na pierwszym piętrze budynku dworca. To tam, w odosobnionym miejscu, doszło do brutalnego gwałtu na 18-latce.

Ucieczka i szybka reakcja świadka

Po dokonaniu przestępstwa sprawcy rzucili się do ucieczki. Ofiara, będąc w szoku, zdołała odnaleźć swoją przyjaciółkę i opowiedzieć jej o traumatycznym wydarzeniu. Towarzyszka ofiary niezwłocznie zaalarmowała służby ratunkowe. Poszkodowana została poddana badaniom medycznym oraz pomocy sądowo-lekarskiej; policja potwierdziła, że kobieta odniosła obrażenia podczas prób obrony przed napastnikami.

Kluczową rolę w ujęciu przestępców odegrał personel klubu „Neuraum”. Pracownica lokalu, wspólnie z funkcjonariuszami policji, jeszcze tej samej nocy przeanalizowała nagrania z monitoringu, co pozwoliło na dokładną identyfikację mężczyzn. Wizerunki podejrzanych zostały błyskawicznie przekazane wszystkim patrolom policyjnym w mieście.

Przypadkowe spotkanie i aresztowanie

Sprawiedliwość nadeszła szybciej, niż można było się spodziewać. Ta sama pracownica klubu, wracając do domu, przypadkowo natknęła się na poszukiwanych mężczyzn na ulicy Bayerstraße. Kobieta natychmiast zareagowała, powiadamiając policję. Kilka minut później sprawcy zostali zatrzymani przez patrol.

Zgodnie z doniesieniami „Abendzeitung”, zatrzymani to dwaj obywatele Syrii. Jeden z nich, 21-latek, zamieszkiwał w Itzehoe (Szlezwik-Holsztyn), a drugi, 19-latek, w powiecie Pfaffenhofen an der Ilm. Obaj podejrzani zostali doprowadzeni przed oblicze sędziego śledczego, który wydał nakaz aresztowania. Od tego czasu mężczyźni przebywają w areszcie śledczym.

źródło: apollo-news.net

Ogromne roszczenia wobec Niemiec! Namibia domaga się miliardowych reparacji za zbrodnie kolonialne

0

Ponad sto lat po krwawym ludobójstwie na ludach Ovaherero i Nama, Namibia zaostrza kurs wobec Berlina. Prezydent Netumbo Nandi-Ndaitwah żąda od Niemiec nie tylko symbolicznych przeprosin, ale przede wszystkim konkretnych reparacji za zbrodnie okresu kolonialnego. Sprawa, która od lat tkwi w martwym punkcie, staje się elementem szerszej, globalnej debaty o rozliczeniu z historią.

Namibia przerywa milczenie

Podczas międzynarodowej konferencji w Akrze, poświęconej wdrażaniu rezolucji ONZ A/RES/80/250, prezydent Namibii, Netumbo Nandi-Ndaitwah, jasno nakreśliła stanowisko swojego kraju. Podkreśliła, że dla Afryki nie jest to próba rozdrapywania starych ran, lecz dążenie do ich ostatecznego zagojenia, co bez uznania historycznych krzywd i rozliczenia ich skutków jest niemożliwe.

W centrum sporu pozostaje ludobójstwo na ludach Ovaherero i Nama z lat 1904-1908. Niemieckie wojska kolonialne dopuściły się wówczas eksterminacji dziesiątek tysięcy ludzi, stosując mordercze techniki: od wypędzania na pustynię, gdzie ofiary ginęły z pragnienia i głodu, po osadzanie w obozach koncentracyjnych, gdzie panowały choroby, niewolnicza praca i brutalne tortury. Jak zaznaczyła prezydent Nandi-Ndaitwah, echa tych zbrodni są dla Namibijczyków żywe do dzisiaj.

Miliardowy spór z Berlinem

Od lat rządy obu państw negocjują tzw. Wspólną Deklarację, mającą zamknąć tragiczny rozdział historii. Niemcy zaproponowały wsparcie w wysokości 1,1 miliarda euro, rozłożone na 30 lat, z przeznaczeniem na projekty rozwojowe w siedmiu regionach.

Propozycja ta budzi jednak ogromne kontrowersje. Przedstawiciele społeczności Ovaherero i Nama ostro sprzeciwiają się traktowaniu tych środków jedynie jako pomocy rozwojowej. Domagają się jasnej definicji prawnej: te pieniądze mają być uznane za reparacje za ludobójstwo. Oliwy do ognia dolewają oskarżenia ze strony ONZ, która już w 2023 roku wytykała obu rządom wykluczenie potomków ofiar z procesu decyzyjnego, co w ich ocenie narusza prawa człowieka.

„Niemcy są gotowe przeprosić”

W obliczu narastającej presji, odchodzący ambasador Niemiec w Namibii, Thorsten Hütter, zadeklarował gotowość Berlina do przeprosin i wyraził nadzieję na sfinalizowanie Wspólnej Deklaracji do końca 2026 roku. Przyznał, że rozmowy z potomkami ofiar uświadomiły stronie niemieckiej, iż oczekują oni nie tylko gestów, ale realnej zadośćuczynienia i uznania wyrządzonego zła. Jednocześnie dyplomata wskazał na ogromny potencjał przyszłej współpracy w obszarach zielonego wodoru i odnawialnych źródeł energii.

Globalna rewolucja afrykańskiej świadomości

Debata o reparacjach dla Namibii jest częścią szerszego, globalnego ruchu. Rezolucja ONZ A/RES/80/250 uznaje handel zniewolonymi Afrykanami za zbrodnię przeciwko ludzkości i stanowi fundament pod roszczenia wobec byłych potęg kolonialnych.

Hilary Beckles, szef komisji reparacyjnej karaibskiej wspólnoty CARICOM, zwrócił uwagę na historyczną niesprawiedliwość: dlaczego w przeszłości wypłacano rekompensaty właścicielom niewolników, a nie samym pokrzywdzonym?. Z kolei noblista Wole Soyinka ostrzegł, że problem niewolnictwa nie jest zamkniętym rozdziałem – jego współczesne oblicza, jak handel ludźmi czy wykorzystywanie dzieci, pozostają krwawym problemem dzisiejszego świata.

źródło: fr.de

Alarmujące dane z Niemiec: Drastyczny wzrost przypadków antymuzułmańskiej dyskryminacji

0

Liczba zgłoszonych incydentów wzrosła o jedną trzecią

Sieć organizacji Claim, zajmująca się monitorowaniem przypadków antymuzułmańskiego rasizmu w Niemczech, odnotowała wyraźny wzrost liczby zgłoszonych incydentów. Z najnowszego raportu wynika, że w 2025 roku zarejestrowano ponad 4 tysiące przypadków obejmujących zniewagi, groźby, ataki oraz różne formy dyskryminacji wobec osób postrzeganych jako muzułmanie. Dla porównania, w 2024 roku odnotowano nieco ponad 3 tysiące takich zdarzeń. Oznacza to wzrost o około jedną trzecią w ciągu zaledwie roku. Szefowa organizacji Claim, Rima Hanano, podkreśliła podczas konferencji prasowej w Berlinie, że publikacja raportu przypada na okres, w którym problem antymuzułmańskiego rasizmu jest – jej zdaniem – coraz częściej bagatelizowany lub wręcz negowany.

Politycy mówią o niepokojącym zjawisku

Dane przedstawione przez Claim wywołały reakcje części niemieckich polityków. Lamya Kaddor, rzeczniczka frakcji Zielonych ds. polityki religijnej w Bundestagu, oraz Ferat Koçak z partii Lewica określili opublikowane statystyki jako „szokujące”. Koçak, który w swojej partii odpowiada za kwestie związane z przeciwdziałaniem rasizmowi, uważa, że przedstawione liczby są również odzwierciedleniem przesunięcia debaty publicznej w Niemczech w kierunku bardziej prawicowych stanowisk. Z kolei Kaddor zwróciła uwagę na tzw. „ciemną liczbę” przypadków, czyli zdarzenia, które nigdy nie zostały zgłoszone odpowiednim instytucjom. Według polityczki badania prowadzone przez Niemieckie Centrum Badań nad Integracją i Migracją (Dezim) wskazują, że od 70 do 90 procent osób mających muzułmańskie pochodzenie doświadczyło w Niemczech różnego rodzaju dyskryminacji. Posłanka Zielonych zarzuciła również rządowi federalnemu brak spójnej strategii walki z islamofobią.

Coraz więcej przypadków przemocy

Raport Claim opiera się na analizie danych pochodzących z 38 punktów zgłoszeniowych i poradniczych działających na terenie całych Niemiec oraz na informacjach przekazywanych przez policję. Zdaniem Rimy Hanano dane wskazują nie tylko na wzrost liczby incydentów, lecz także na ich rosnącą brutalność. W 2025 roku odnotowano 214 przypadków uszkodzenia ciała, podczas gdy rok wcześniej było ich 198. Podobnie jak w 2024 roku zarejestrowano również dwa zabójstwa związane z tego rodzaju przestępstwami. Odnotowano ponadto 64 ataki na meczety. W 2024 roku takich przypadków było 67. Według raportu około dwie trzecie wszystkich zgłoszeń dotyczyło kobiet. Szczególnie często ofiarami miały padać kobiety noszące chusty islamskie.

Atak młotkiem w szkole i napaści na kobiety

W raporcie przytoczono kilka przykładów zdarzeń, które zdaniem autorów obrazują skalę problemu. Jednym z nich jest sprawa z Bawarii, gdzie w październiku były uczeń szkoły średniej zaatakował młotkiem dwóch nastolatków w wieku 13 i 14 lat. Według prokuratury sprawca miał świadomie wybierać ofiary pochodzenia migracyjnego i wyznające islam. Sąd skazał go na cztery lata więzienia, uznając jednocześnie, że popadł w skrajnie ekstremistyczne poglądy. Jednocześnie sędzia nie stwierdził istnienia motywu rasistowskiego. W Düsseldorfie nieznany sprawca miał uderzyć pięścią 52-letnią kobietę noszącą hidżab. Z kolei w Dreźnie 81-letnia kobieta miała próbować zerwać chustę z głowy młodej dziewczyny.

Kontrowersje wokół słowa „pashas”

Raport przywołuje również przypadek opisany przez organizację Arbeiterwohlfahrt (AWO) w Hildesheim. Według przekazanych informacji 13-letni uczeń miał być przez dłuższy czas nękany przez jednego z nauczycieli do tego stopnia, że rozważał opuszczenie szkoły. Nauczyciel miał sugerować chłopcu, że w kraju jego pochodzenia chłopcy są wychowywani jak „pashas”, dlatego powinien pracować ciężej niż pozostali uczniowie. Autorzy raportu zwracają uwagę, że określenie „pashas” było wcześniej przedmiotem ogólnoniemieckiej debaty po wypowiedzi obecnego kanclerza Friedricha Merza, który użył tego sformułowania w jednym z programów telewizyjnych w 2023 roku.

Sprawa młodego działacza CDU

W raporcie wspomniano również o sprawie, która obecnie budzi duże zainteresowanie w Nadrenii Północnej-Westfalii. Młodemu członkowi CDU z Krefeld przypisuje się autorstwo nagrania wideo, w którym miały pojawić się wypowiedzi wyrażające aprobatę dla gazowania muzułmanów. Lokalne struktury CDU złożyły w tej sprawie zawiadomienie do organów ścigania. Sam 23-latek nie odniósł się dotychczas publicznie do stawianych mu zarzutów. Zdaniem Lamyi Kaddor tego rodzaju wypowiedzi pokazują, z jakimi postawami część muzułmanów spotyka się obecnie w codziennym życiu.

Rosnące poczucie wykluczenia

Szefowa Claim ostrzega, że podobne doświadczenia mogą prowadzić do coraz silniejszego poczucia wykluczenia społecznego wśród muzułmanów mieszkających w Niemczech. Rima Hanano uważa, że osoby wyznające islam są coraz częściej przedstawiane w debacie publicznej przede wszystkim jako potencjalni sprawcy problemów społecznych lub zagrożenie dla bezpieczeństwa, a znacznie rzadziej jako ofiary przestępstw i dyskryminacji. Według niej prowadzi to do wzrostu poczucia, że część obywateli nie jest postrzegana jako pełnoprawna część niemieckiego społeczeństwa.

Organizacje domagają się większego wsparcia

Claim oraz politycy Zielonych i Lewicy apelują o trwałe finansowanie systemu monitorowania przypadków antymuzułmańskiego rasizmu oraz rozszerzenie pomocy dla osób dotkniętych dyskryminacją. Sama organizacja Claim otrzymuje obecnie wsparcie z federalnego programu „Demokratie leben” („Demokracja żyje”), jednak przyszłość finansowania programu pozostaje niepewna. Ferat Koçak podkreśla, że działalność organizacji jest szczególnie ważna ze względu na luki w oficjalnych statystykach państwowych. Według danych Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w 2025 roku odnotowano około 1828 przestępstw o charakterze antyislamskim. Jest to znacznie mniej niż liczba przypadków uwzględnionych przez Claim. Zarówno organizacje społeczne, jak i część polityków opozycji zgodnie postulują rozszerzenie systemu rejestrowania takich zdarzeń oraz skuteczniejsze ściganie sprawców.

źródło: fr.de

Wielka obława w Niemczech! Policja szturmowała ośrodki dla uchodźców w sprawie wyłudzeń zasiłków

4

Szeroko zakrojona kontrola w hamburskim ośrodku dla uchodźców

W czwartek rano w Hamburgu rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę operacja wymierzona w osoby podejrzewane o nadużywanie niemieckiego systemu świadczeń socjalnych. W działania zaangażowano około 200 funkcjonariuszy policji oraz przedstawicieli innych instytucji państwowych.

Głównym celem akcji jest wykrywanie przypadków wyłudzania świadczeń socjalnych oraz rozbijanie struktur, które mogą organizować tego rodzaju proceder. Według informacji podawanych przez niemieckie media, w niektórych przypadkach w działalność tę mają być zaangażowani również obywatele państw Unii Europejskiej.

Policja wkroczyła do dużego kompleksu mieszkalnego

Operacja rozpoczęła się około godziny 6:00 rano. Dwie jednostki policji z Hamburga weszły na teren ośrodka dla uchodźców w dzielnicy Winterhude, w tym do tzw. „Domu Ukraińskiego”. Funkcjonariuszy wspierali członkowie jednostki BFE (Beweissicherungs- und Festnahmeeinheit), specjalizującej się w zabezpieczaniu dowodów oraz zatrzymywaniu podejrzanych osób. W trakcie działań zabezpieczono wszystkie wejścia do kompleksu, a mieszkańcy byli wybudzani i poddawani kontroli. W operacji uczestniczyli również przewodnicy psów służbowych. Na miejscu obecni byli także pracownicy niemieckiej kasy rodzinnej (Familienkasse), którzy sprawdzali, czy osoby zgłoszone do pobierania świadczeń rzeczywiście mieszkają pod wskazanym adresem.

Sprawdzono niemal tysiąc mieszkańców

Według informacji niemieckich mediów w kompleksie zameldowanych jest blisko tysiąc osób. Każda z nich miała zostać objęta kontrolą. Sam ośrodek należy do największych tego typu obiektów w Hamburgu. Może pomieścić ponad 1500 osób, choć obecnie nie jest w pełni wykorzystany. Teren kompleksu zajmuje około 32 tysiące metrów kwadratowych i obejmuje czterokondygnacyjne budynki mieszkalne.

Efekt decyzji ministrów spraw wewnętrznych

Przeprowadzona akcja jest konsekwencją ustaleń podjętych podczas konferencji ministrów spraw wewnętrznych rządu federalnego i krajów związkowych, która odbyła się wiosną właśnie w Hamburgu. Podczas spotkania przyjęto szereg działań mających ograniczyć zorganizowane wyłudzanie świadczeń socjalnych. Niemieckie władze zwracają uwagę, że w niektórych przypadkach osoby ubiegające się o pomoc socjalną są fikcyjnie zatrudniane lub kierowane do zamieszkania w nieruchomościach o bardzo niskim standardzie wyłącznie po to, aby umożliwić pobieranie świadczeń, do których nie mają prawa.

Większa wymiana danych i wsparcie sztucznej inteligencji

Jednym z elementów nowej strategii jest rozszerzenie wymiany informacji pomiędzy różnymi instytucjami państwowymi. Lepsza współpraca ma objąć między innymi urzędy pracy (Jobcenter), kasy rodzinne, urzędy ds. cudzoziemców oraz policję. Władze zapowiadają również wykorzystanie narzędzi opartych na sztucznej inteligencji do analizowania danych i wykrywania nieprawidłowości. Celem jest szybsze identyfikowanie przypadków oszustw oraz skuteczniejsze wykrywanie osób pobierających świadczenia na podstawie nieprawdziwych informacji.

Władze chcą walczyć z fałszywymi tożsamościami

Szczególną uwagę zwraca się na przypadki nadużyć związanych z wykorzystywaniem cudzej lub fałszywej tożsamości. Według władz coraz częściej pojawiają się sytuacje, w których osoby nieuprawnione mają podszywać się pod uchodźców wojennych z Ukrainy, aby uzyskać szybszy dostęp do niemieckich świadczeń socjalnych. Hamburski senator spraw wewnętrznych Andy Grote z SPD podkreślił, że osoby popełniające przestępstwa powinny być łatwiej deportowane z Niemiec. Jego zdaniem brak skutecznych działań może negatywnie wpływać na społeczną akceptację dla udzielania ochrony osobom rzeczywiście potrzebującym pomocy.

Specjalny punkt zgłoszeń dla mieszkańców

W ramach walki z nadużyciami w Hamburgu uruchomiono również specjalny system zgłaszania podejrzeń dotyczących wyłudzania świadczeń socjalnych. Mieszkańcy mogą przekazywać informacje za pośrednictwem internetowego portalu usługowego miasta Hamburg. Zgłoszenia trafiają bezpośrednio do właściwych organów odpowiedzialnych za prowadzenie postępowań i weryfikację podejrzeń. Władze podkreślają, że działania te mają służyć ochronie systemu socjalnego przed nadużyciami oraz zapewnieniu, aby publiczne środki trafiały wyłącznie do osób rzeczywiście uprawnionych do otrzymywania pomocy.

źródło: bild.de