Berlin: Uroczyste otwarcie nowej ambasady Polski przy Unter den Linden

1

W piątek o godzinie 11:00 przy bulwarze Unter den Linden został uroczyście otwarty nowy budynek ambasady Polski. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przybył jako gość honorowy, aby wygłosić przemówienie inauguracyjne. Wystąpienie minister spraw zagranicznych Niemiec Annaleny Baerbock zostało odwołane, ponieważ musiała ona wziąć udział w kampanii wyborczej. Sala była wypełniona po brzegi, a po przemówieniach, oficjalnym podniesieniu polskiej flagi i wykonaniu utworu Chopina na fortepianie, goście zostali zaproszeni na drinka i poczęstunek kuchni polskiej. Atmosfera była radosna, choć niektórzy z obecnych obawiali się, co przyniesie nowy rok dla stosunków polsko-niemieckich.

Dla Polaków mieszkających w Niemczech reprezentacyjne otwarcie Ambasady RP to wielkie wydarzenie. Do tej pory polscy obywatele musieli załatwiać swoje sprawy urzędowe w willi nieopodal Grunewald. Teraz to już jednak przeszłość. Nowo wybudowana ambasada znajduje się w centrum Berlina, w miejscu, gdzie kiedyś stał budynek polskiej ambasady.

Polska nabyła nieruchomość w 1964 r.

Nowy adres polskiej ambasady, Unter den Linden 70-72 cieszy się dużym zainteresowaniem. Centrum rządowe Niemiec znajduje się w odległości krótkiego spaceru. Przedstawiciele Rosji i Francji, a także UE i USA znajdują się zaledwie kilka kroków stąd. Wszystkie te miejsca mają dla Polski znaczenie egzystencjalne. Polska nabyła nieruchomość w 1964 r., kiedy większość z tych mocarstw nie była obecna w Berlinie Wschodnim, a obszar znajdował się w cieniu muru berlińskiego. NRD zapewniłła w tym samym czasie pierwszych architektów ambasady. Emil Leibold i Christina Seyfarth otworzyli halę montażową ze stalowo-szklaną fasadą. Jedynie ściana wejściowa Fritza Kühna wykonana z artystycznie wytrawionych liści lipy łączyła budynek z lokalizacją. Tego rodzaju podejście było wówczas powszechne, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Styl międzynarodowy został wybrany we wszystkich blokach, aby nigdy więcej „nie popaść w wojny światowe poprzez folklor”.

Wraz z upadkiem muru berlińskiego, który został niegdyś odczytany jako koniec historii, lekcja ta wydawała się nieaktualna. Polacy, którzy w odróżnieniu od swoich zachodnich sąsiadów zostali pozostawieni samym sobie w kwestii zjednoczenia, na razie pozostali przy swoim przesłaniu: po prostu mieli zbyt mało złotych, aby nadążyć za Niemcami i powrotem między Ren a Szprewę. W 1999 r., mając za sobą perspektywę przystąpienia do UE, nadal planowali jedynie modernizację starego budynku.

Wejście do UE ustabilizowało gospodarkę

Przystąpienie do Unii Europejskiej ustabilizowało gospodarkę po obu stronach Wisły. W 2009 roku kraj przestawił się na rozbiórkę i budowę nowych obiektów. Po tym, jak wiele innych krajów zbudowało prawdziwe wizytówki w Berlinie i Warszawie, Polska zapragnęła czegoś podobnego. Wstępne zlecenie projektowe trafiło do starego mistrza Marka Budzyńskiego, który zamienił Sąd Najwyższy i bibliotekę uniwersytecką w stolicy Polski w zielone krajobrazy ruin.

Jednak władze Berlina, które nie miały problemu z wyburzeniem wschodniomodernistycznego pomnika, były przeciwne takiej ekotopii. Forsowały tzw. „Statut Linden” („Statut ochrony ulicy Unter den Linden i jej okolic”), którym objęto wszystkie budynki po zjednoczeniu przy bulwarze o tej samej nazwie – z wyjątkiem Akademii Sztuk Pięknych. Polska, wciąż daleka od suwerenności, wycofała się.

Do tego, co udało się zrealizować, potrzebna była kolejna próba. Pracownia JEMS Architekci wygrała trzeci w Polsce konkurs na koncepcję Ambasady Linden. Ta założona w 1988 roku społeczność projektantów jak żadna inna uosabia karierę Polski po upadku komunizmu. Ich niezliczone budynki kulturalne, handlowe i mieszkalne świadczą o wzroście dobrobytu po przystąpieniu do UE. Pod względem wizualnym są one niemal nie do odróżnienia od tego, co buduje się gdziekolwiek indziej w Europie. Biuro uczciło swój przełom kamieniem węgielnym polskiej demokracji – budynkiem Gazety Wyborczej. Jako gazeta Solidarności zapewniła pierwsze w miarę wolne głosowanie w bloku wschodnim wczesnym latem 1989 roku. Prawie dekadę później JEMS przekształcił warszawskie centrum wydawnicze w rynek bez barier dla nowych czasów, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Zostało ono nazwane „Agora”.

Polskość powinna przejawiać się przede wszystkim we wrażliwości i stosowności

Ambasada w Berlinie była wzorowana na tych samych dziedzińcach, atriach i foyer. Jednak w odróżnieniu od nadwiślańskiej metropolii, nie ma przed nią pełnych przeszkleń, lecz fasadę, która dokładnie trzyma się kamiennych standardów Sprewy-Aten. Polskość powinna przejawiać się przede wszystkim we wrażliwości i stosowności – tłumaczył główny architekt JEMS Marcin Sadowski, jeden z młodszych partnerów. Ponieważ Berlin jest obecnie zapchany takimi artystycznymi rzeczami, projekt wywołał co najwyżej „jęki” lokalnej publiczności.

Gotowy budynek „demaskuje” tę reakcję jako arogancką. Tam, gdzie standardowe budynki w okolicy mają mniej lub bardziej płaski front, polska ambasada ma podcień na całej wysokości. Na parterze odchodzi od niego znak rozpoznawczy poprzedniego budynku, którym inni właściciele prawdopodobnie mniej by się przejmowali. Achim Kühn wyciągnął z magazynu dzieło swojego ojca i odrestaurował wszystkie 224 złożone aluminiowe szyby. Ściana z liści lipy wychodzi teraz na dziedziniec recepcji, gdzie od 7 stycznia powiewają flagi Polski i Europy.

Zwłaszcza nocą – kiedy oświetlone jest tylko atrium i wewnętrzny środek podcienia, a reszta wapiennej ściany pozostaje ciemna – wejście przyciąga wzrok, niewiele ustępując powszechnie cenionej Akademii Sztuk Pięknych. Wnętrza ambasady zaskakują swoim bezkresem. 12 000 metrów kwadratowych wydaje się wyjątkowo wystawne, nawet jeśli patrzy się na to, że Polska jest drugim co do wielkości sąsiadem Niemiec. Zadziwiająca jest też liczba drzwi przesuwnych. Doświadczenie pokazuje, że takie drzwi są częściej otwarte niż zamknięte, więc zwykle nie są odpowiednie dla kręgów dyplomatycznych.

Budowa ambasady mogła sygnalizować odporną na kryzys dynamikę gospodarki

Oczywiście te szczegóły nie czynią z ambasady wielkiego hitu. Mogłaby się nim stać, gdyby jej pomieszczenia zostały odpowiednio wykorzystane. Instytut Kultury Polskiej, który pęka w szwach w lokalizacji przy Burgstraße, czeka na to. To samo tyczy się pasażu, który oferuje niespotykany dotąd klimat Linden, ale do tej pory był dostępny tylko dla nielicznych. Jednocześnie wybrana architektura ma swoje ograniczenia.

Geostrategiczne znaczenie Polski, które wzrosło skokowo po inwazji na Ukrainę, jest przekazywane przez sam adres. Budowa ambasady mogła sygnalizować odporną na kryzys dynamikę gospodarki, która nie tylko brukuje Warszawę drapaczami chmur. Architektura budynku nie wskazuje niczego na temat wewnętrznej polskiej polityki, której konflikty dominują w wiadomościach w tym kraju. Samo przyjęcie inauguracyjne – jak wynika z ustnych doniesień w okresie poprzedzającym wydarzenie – prawdopodobnie przybrało charakter miłej uroczystości rodzinnej.

źródło: berliner-zeitung.de

Dolna Saksonia: Ciało znalezione podczas polowania. Martwy mężczyzna to zaginiony Polak

0

Makabryczne odkrycie miało miejsce na początku stycznia podczas polowania w lesie w pobliżu Bissendorf. Myśliwi odkryli zwłoki mężczyzny. Mężczyzna został zidentyfikowany, ale nadal nie wiadomo, co tak naprawdę się stało.

W dniu 4 stycznia 2025 r. myśliwi odkryli martwe ciało w lesie na Werscher Berg w powiecie Osnabrück (Dolna Saksonia). Mężczyzna nie miał przy sobie żadnych dokumentów i prawdopodobnie przebywał w okolicy od jakiegoś czasu.

Zmarły to pracownik z Polski

Sekcja zwłok nie dostarczyła żadnych konkretnych informacji na temat przyczyny śmierci. Według policji nie było śladów przemocy. Eksperci medycyny sądowej potwierdzili jednak, że ciało musiało leżeć w lesie od kilku miesięcy.

Policja przeczesuje las

Śledczy przeczesali teraz zalesiony obszar wokół miejsca znalezienia ciała i znaleźli sweter, plecak i torbę na ramię. W torbie znajdowały się: ubrania, jedzenie i polski dowód osobisty. Rzeczy należały do 46-letniego Patryka D., rzemieślnika z Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie).

Tak funkcjonariusze wpadli na trop zgłoszenia zaginięcia z Polski. Patryk D. w połowie września 2024 roku wyjechał z rodzinnego kraju do Osnabrück, by tam podjąć pracę. Jak poinformowali znajomi mężczyzny w raporcie z poszukiwań, wtedy ostatni raz rodzina miała kontakt z D. Od tego czasu nigdy więcej nie dzwonił, a jego telefon komórkowy był wyłączony.

Mężczyzna został zidentyfikowany na podstawie tatuażu

Decydującą wskazówką, że ciało rzeczywiście należy do polskiego pracownika, jest jego tatuaż – zdjęcia raportu o zaginięciu osoby z Polski pokazują dokładny tatuaż, który eksperci medycyny sądowej zweryfikowali podczas sekcji zwłok. Rzeczniczka policji Maike Elixmann: „Dokładne okoliczności śmierci są przedmiotem trwającego dochodzenia”.

Ta wiadomość była szokiem dla przyjaciół w Polsce, którzy w mediach społecznościowych żegnali Patryka: „Żegnamy Cię z głębokim smutkiem (…) Niech Twoja dusza spoczywa w pokoju”.

źródło: bild.de

Hesja: Mężczyzna groził przechodniom pistoletem-zabawką

0

Mężczyzna wywołał zamieszanie przed głównym dworcem kolejowym w Hanau w czwartek wieczorem, kiedy wymachiwał bronią, która później okazała się pistoletem-zabawką.

44-latek początkowo celował w dwie 13-letnie dziewczynki na dziedzińcu. Następnie wsiadł do w pełni zajętego autobusu numer 2 i wycelował pistolet w 62-letnią kobietę. Zaalarmowany patrol policji federalnej, który ma swoją siedzibę na dworcu głównym, szybko znalazł się na miejscu zdarzenia. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę w autobusie i przekazali go policji stanowej, która przybyła w tym samym czasie.

Nietrzeźwy mężczyzna został przewieziony na posterunek policji, gdzie pobrano od niego próbkę krwi. Plastikowy pistolet został skonfiskowany. 44-latkowi grozi teraz postępowanie karne za groźby i naruszenie ustawy o broni. Następnie został przyjęty do specjalistycznej kliniki psychiatrycznej.

źródło: bild.de

Niemcy: Tylko co piąta osoba kupiłaby samochód elektryczny

1

Czy planowany koniec silników spalinowych w 2035 roku jest realistyczny? Czy do tego czasu wystarczająca liczba osób rzeczywiście przesiądzie się do samochodów elektrycznych? Tematy te są przedmiotem gorących dyskusji w Niemczech.

Niedawna reprezentatywna ankieta przeprowadzona wśród 2194 Niemców przez portal motoryzacyjny mobile.de pokazuje, jak różne i jednoznaczne mogą być opinie.

Zdecydowana większość korzysta z samochodów z silnikiem diesla i benzynowym

Wielu uczestników badania jest szczególnie sceptycznych, jeśli chodzi o przejście na pojazdy elektryczne. Tylko jeden na trzech respondentów (30,4 procent) rozważa przejście na pojazdy elektryczne lub hybrydowe w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Spośród nich 12,3 procent rozważa zakup pojazdu hybrydowego. Zaledwie 18,1 procent rozważa zakup samochodu z napędem wyłącznie elektrycznym – to mniej niż jedna piąta!

Faktem jest, że rynek samochodowy jest obecnie nadal zdominowany przez silniki spalinowe. 84,6 procent kierowców korzysta z samochodów z silnikiem diesla lub benzynowym. Samochody hybrydowe i elektryczne stanowią jedynie 15,4 procent.

Młodzi ludzie popierają zakaz stosowania silników spalinowych, starsi go odrzucają

Według ankiety, zakaz silników spalinowych, tj. planowany zakaz nowych rejestracji silników spalinowych od 2035 r., jest również niezwykle kontrowersyjny.

50,3 procent respondentów kategorycznie odrzuca plan, podczas gdy tylko 22,1 procent popiera go bezwarunkowo. Istnieją jednak znaczne różnice między młodymi i starszymi: 39,2 procent osób w wieku od 25 do 34 lat popiera zakaz, podczas gdy tylko 15,5 procent osób w wieku powyżej 55 lat jest tego zdania.

Większość wszystkich grup wiekowych jest pesymistycznie nastawiona do wprowadzenia zakazu stosowania benzyny i oleju napędowego: trzy czwarte (76,5 procent) wątpi, że zakaz stosowania silników spalinowych do 2035 roku jest realistyczny.

Istnieją jasne pomysły na transformację mobilności

Pomimo krytycznego nastawienia do zakazu korzystania z silników spalinowych, wśród respondentów istnieją jasne pomysły na to, jakie środki należy podjąć, aby przyspieszyć transformację mobilności. Ponad połowa respondentów (51,3%) domaga się poprawy lokalnego transportu publicznego, a 28,4% transportu dalekobieżnego. Lepszych możliwości ładowania samochodów elektrycznych domaga się 28,7% ankietowanych.

Ajay Bhatia jest dyrektorem generalnym mobile.de: „Nasze badanie pokazuje, że kierowcy są generalnie skłonni do zmian. Potrzebna jest jednak jasna perspektywa dla mobilności jutra”.

źródło: bild.de

Berlin: Transpłciowa kobieta sądzi się z McDonald’s przez brak dostępu do damskiej szatni

6

Transpłciowa kobieta pozwała McDonald’s, ponieważ koleżanka odmówiła jej dostępu do damskiej przebieralni. W berlińskim Sądzie Pracy osiągnięto już ugodę.

W sprawie o dyskryminację wniesionej przez transseksualną kobietę przeciwko sieci fast food McDonald’s, obie strony zgodziły się na ugodę przed berlińskim Sądem Pracy. Poszkodowana, która nadal jest zatrudniona, odejdzie z firmy pod koniec kwietnia.

W zamian Grupa wypłaci jej podlegającą opodatkowaniu odprawę w wysokości 16 500 euro. Nie jest to jednak odszkodowanie. Powódka, która pracuje również jako artystka pod pseudonimem Kylie Divon, pierwotnie domagała się tego. Poprzednie posiedzenie pojednawcze nie przyniosło porozumienia.

Brak dostępu do damskiej przebieralni

Kobieta pracowała w McDonalds od 2019 roku. W grudniu 2023 r. muzułmańska koleżanka odmówiła jej dostępu do damskiej przebieralni i obraziła ją w dyskryminujący sposób. Kobieta zwróciła się następnie do swojego przełożonego, ale według jej relacji nie otrzymała żadnego wsparcia.

Przedstawicielka firmy oświadczyła w sądzie, że współpracowała ze wszystkimi zaangażowanymi stronami w celu znalezienia rozwiązań – w tym w odniesieniu do konkretnego dostępu do damskiej przebieralni.

McDonalds złożył również oferty wsparcia finansowego, na przykład dla pracy artystycznej powódki. Firma zaoferowała również przekazanie pieniędzy organizacjom queer.

Kylie Divon potępia „pinkwashing”

Zdaniem kobiety były to jednak przede wszystkim próby odbudowania własnego wizerunku przez dział PR firmy, na przykład poprzez wspólnie wyprodukowany film.

Porozumienie wygasiło wszelkie dalsze roszczenia prawne w tej sprawie.

źródło: web.de

W Badenii-Wirtembergii wybuchła ptasia grypa: Władze zabijają 50 000 indyków

4

Wysoce zaraźliwy wirus H5N1, znany jako ptasia grypa, został wykryty u zwierząt na fermie indyków w okręgu Schwäbisch Hall. Jedna osoba zmarła już z powodu tego wariantu w USA. Indyki zostały przebadane, ponieważ w pierwszych dwóch tygodniach nowego roku odnotowano wzrost liczby zgonów.

Farma zamknięta, indyki zabite

Jak poinformował powiat Schwäbisch Hall (Badenia-Wirtembergia), po szybkim teście przeprowadzonym przez lekarza weterynarii, próbki zostały przesłane kurierem do Urzędu Badań Chemicznych i Weterynaryjnych w Fellbach, gdzie podejrzenie zostało potwierdzone. Rzecznik prasowy: „Aby skutecznie zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa na inne stada drobiu, stado indyków liczące około 50 000 zwierząt zostało natychmiast zamknięte”. Ponieważ jednak coraz więcej indyków umierało, stado zostało zabite i spalone w centrum utylizacji zwierząt.

Ograniczona strefa ustanowiona w promieniu 3 kilometrów

Według powiatu, w strefie ochronnej, która znajduje się w promieniu 3 kilometrów od dotkniętej chorobą fermy, znajduje się 89 innych gospodarstw z populacją drobiu wynoszącą około 51 000 zwierząt. Wszystkie one muszą teraz zostać skontrolowane.

Dalsze próbki zostaną pobrane w szerszym promieniu (strefa monitorowania w promieniu około 10 kilometrów) – tutaj znajduje się kolejne 527 gospodarstw z 270 000 sztuk drobiu. Zwierzęta muszą pozostać w swoich zagrodach i nie mogą być transportowane, poddawane ubojowi ani sprzedawane. Ponadto w okręgu Schwäbisch Hall zabronione są wystawy drobiu, targi i podobne wydarzenia. Ogólny zakaz obowiązuje początkowo przez 30 dni.

Pochodzenie wirusa niejasne

Władze nie wiedzą jeszcze, jak doszło do wybuchu choroby. Indyki pochodziły z czystego chowu ściółkowego. Rzecznik prasowy: „Dochodzenia prowadzone przez Urząd Weterynarii i Ochrony Konsumentów w sprawie kontaktów osobistych i samochodowych na fermie nie przyniosły jeszcze żadnych wskazówek co do przyczyny przedostania się wirusa”. Poszukiwanie źródła trwa nadal.

Od października 2024 r. w Badenii-Wirtembergii wykryto tylko dwa ogniska ptasiej grypy u dzikiego ptactwa. Dwa kolejne ogniska wystąpiły w parkach zwierząt w okręgu Karlsruhe.

źródło: bild.de

Berlin: Grupa młodzieży goniła ucznia i groziła mu, że go „zadźgają”

2

Szkoła im. Friedricha Bergiusa w berlińskiej dzielnicy Friedenau od dawna nosi miano „problematycznej”. Teraz doszło do kolejnego incydentu związanego z przemocą w jej sąsiedztwie. Uczeń był goniony do supermarketu przez napastników.

Według dyrekcji szkoły, siódmoklasista był „ścigany” przez młodych ludzi z nożami, kijami baseballowymi i mosiężnymi kastetami po szkole w środę. „Tagesspiegel” poinformował o tym jako pierwszy.

Inna uczennica była powodem zajścia

Według informacji BILD, powodem zajścia była inna uczennica. Dziewczyna miała chłopaka w innej szkole i została popchnięta przez jednego z kolegów z klasy. Jej chłopak miał zmobilizował przeciwko niemu grupę.

Prześladowcy krzyczeli „zadźgamy cię!”. Nie jest jasne, z której szkoły pochodzili

Uczeń został zabrany w bezpieczne miejsce, po czym aż 90 napastników zaatakowało innego ucznia. Udało mu się uciec do magazynu sąsiedniego supermarketu, gdzie udzielono mu pomocy. Dyrekcja szkoły mówiła również o liście z pogróżkami w języku arabskim, który otrzymała szkoła.

Tagesspiegel poinformował, że policja musiała wysłać setki funkcjonariuszy, ponieważ czterech, którzy przybyli wcześniej, nie wystarczyło. Nie zostało to jeszcze oficjalnie potwierdzone.

Stefanie N. pracuje w pralni niedaleko Edeki. Powiedziała BILD: „To było naprawdę przerażające, gdy wczoraj wieczorem wracałam do domu. Cała grupa stała w pobliżu przez cały dzień”.

Rodzice są zaniepokojeni. Według BILD, wielu z nich zostawiło w czwartek swoje dzieci w domu.

Alex Mootz, 42-letni listonosz, który przebywa w okolicy codziennie od roku, powiedział BILD: „Najwyższy czas, aby miasto coś zrobiło! Prawie nie mogliśmy przejść przez ulice, ponieważ było tak wielu ludzi. Musiało ich być 200, było naprawdę tłoczno”. Kontynuuje: „Ludzie boją się teraz tędy jeździć. Młodzi ludzie po prostu nie mają już żadnych zahamowań, robią co chcą”.

Policja w szkole, ochroniarze w supermarkecie

W listopadzie pracownicy zintegrowanej szkoły średniej w Berlinie napisali list ze skargą na problemy z agresywnymi, brutalnymi i znajdującymi się w niekorzystnej sytuacji edukacyjnej uczniami. Stwierdzono, że istnieje „duża skłonność do przemocy fizycznej i przemocy słownej”, głównie ze strony uczniów płci męskiej.

„Od czasu pisma w sprawie pożaru dwa miesiące temu nic się nie wydarzyło”, mówi przedstawiciel rodziców Andreas Thewalt dla BILD. „Senator Günther-Wünsch był w szkole i wszyscy mieli nadzieję, że coś się zmieni. W rzeczywistości nic się nie wydarzyło. To bardzo rozczarowujące, że rodzice i uczniowie są tu pozostawieni sami sobie”.

Ochroniarz stoi przy wejściu do supermarketu od czwartku rano. Według dyrekcji szkoły, w czwartek rano w szkole dyżurowała policja. Według dyrekcji chodziło o „ochronę uczniów”.

źródło: bild.de

Niemcy: 29-letni mężczyzna groził dzieciom siekierą

2

Do zdarzenia doszło w środę około godziny 14:15 w Liebesgrund, kiedy uczniowie wracali do domu ze szkoły. Mężczyzna siedział na ławce, rozmawiał z dziećmi i podszedł do nich z siekierą w ręku. Nastolatkowie i dziecko uciekli i zaalarmowali swoich rodziców lub opiekunów, którzy natychmiast wezwali policję.

Kilka wozów patrolowych zostało wysłanych, aby zająć się poszkodowanymi i szukać mężczyzny. Załoga wozu patrolowego znalazła 29-letniego podejrzanego w pobliżu. Wyglądał na zdezorientowanego i miał przy sobie opisaną wcześniej siekierę. Została ona skonfiskowana.

Funkcjonariusze wezwali załogę karetki pogotowia, która zabrała mężczyznę do specjalistycznego szpitala. Wszczęto wobec niego postępowanie w związku z groźbami.

źródło: bild.de

Federalna minister spraw wewnętrznych żąda „większego szacunku” dla migrantów

8

Federalna minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) wezwała do większego szacunku dla dobrze zintegrowanych migrantów. „Prawie 25 milionów ludzi w Niemczech ma pochodzenie migracyjne”, powiedziała Faeser gazecie Rheinische Post w środę przy okazji przyjęcia przez rząd aktualnego raportu migracyjnego. „Od dawna są oni naturalną częścią naszego społeczeństwa. Utrzymują nasz kraj w wielu obszarach: w szpitalach i placówkach opiekuńczych, w przedsiębiorstwach i przemyśle”.

„To, co osiągają ci ludzie, zasługuje na większy szacunek” – powiedziała Faeser. Skrytykowała ostatnie debaty w kampanii wyborczej. „Kiedy CDU/CSU dyskutuje o tym, jak ludzie mogą zostać ponownie pozbawieni niemieckiego obywatelstwa, prowadzi to do poczucia, że istnieją obywatele pierwszej i drugiej kategorii”. Jest to „dyskusja na plecach ludzi, którzy ciężko pracowali na swoje życie w Niemczech”.

„W globalnej konkurencji o wykwalifikowanych pracowników potrzebujemy czegoś dokładnie przeciwnego. Dobrych perspektyw i bezpieczeństwa w Niemczech”, podkreśliła polityk SPD. „Siła robocza i wykwalifikowani pracownicy przyjadą tylko wtedy, gdy będą mogli w pełni do nas należeć, zamiast obawiać się wykluczenia”.

Liczba wniosków o azyl spadła o 34 procent w 2024 roku

„Fakt, że AfD najwyraźniej chce masowo wydalać ludzi pod pojęciem „remigracji”, pokazuje nie tylko pogardę dla ludzkości, ale także, jak bardzo zaszkodziłoby to Niemcom jako lokalizacji biznesowej i kosztowało miejsca pracy” – kontynuowała federalna minister spraw wewnętrznych. Rząd federalny już „znacznie ograniczył” nielegalną migrację. Liczba wniosków o azyl spadła o 34 procent w 2024 roku, a liczba deportacji wzrosła o 20 procent.

„CDU/CSU nie wyświadcza sobie żadnej przysługi, ignorując te fakty i wiele środków podjętych w debacie publicznej. Angażuje się w populistyczny wyścig, aby prześcignąć AfD” – powiedziała Faeser. „Ponieważ tylko AfD na tym korzysta”.

„Rheinische Post” zacytował raport dotyczący migracji. Według raportu, w 2023 r. do Niemiec wyemigrowało łącznie 1 932 509 osób, a 1 269 545 opuściło Niemcy. W ten sposób zarejestrowano migrację netto w wysokości 662 964 osób.

W porównaniu do 2022 r. migracja netto spadła zatem o ponad połowę (minus 54,7 procent). Według raportu wynika to przede wszystkim z mniejszej liczby uchodźców z Ukrainy, z której w poprzednim roku odnotowano ponad 1,1 miliona imigrantów. Według Rheinische Post, tylko około 276 000 osób przybyło do Niemiec z Ukrainy w 2023 roku.

źródło: welt.de

Niemcy: Wirus pryszczycy pochodzi z Iranu lub Turcji

3

Po raz pierwszy od ponad 35 lat wysoce zaraźliwa pryszczyca pojawiła się w Niemczech. Stado bawołów wodnych w Hönow w brandenburskim powiecie Märkisch-Oderland zostało dotknięte chorobą. Trzy zwierzęta padły. Jednak po analizach genetycznych eksperci byli w stanie udowodnić źródło wirusów. Ich najbliżsi krewni pochodzą z Turcji lub Iranu, powiedział Martin Beer, szef Instytutu Diagnostyki Wirusów w Instytucie Friedricha Loefflera na konferencji prasowej. Pozostaje tajemnicą, w jaki sposób i gdzie zwierzęta zostały zarażone.

„Wirus należy do grupy MESA, która jest szeroko rozpowszechniona na Bliskim Wschodzie i w Azji Południowo-Wschodniej” – powiedział Beer. Wirus pryszczycy jest endemiczny w tych krajach, co oznacza, że zwierzęta są wielokrotnie zarażane. Jednak z pochodzenia wirusa nie można dokładnie wywnioskować, w jaki sposób bawół wodny został zarażony, powiedział Beer. „Żywność, która nie została podgrzana lub poddana obróbce, może również przenosić wirusa” – powiedział ekspert.

Niektóre drogi zakażenia wykluczone

Można jednak wykluczyć inne sposoby zarażenia zwierząt, powiedziała Carola Sauter-Louis, szefowa Instytutu Epidemiologii w Instytucie Friedricha Loefflera. Ponieważ nowe zwierzęta zostały ostatnio wprowadzone do stada we wrześniu 2024 r., wirus nie przedostał się do stada tą drogą. Można również wykluczyć przenoszenie wirusa przez ludzi, którzy nie chorują, ale mogą zarażać zwierzęta. „Sam właściciel nie był w regionach, w których pryszczyca jest endemiczna i nie przyjmował żadnych gości z tych krajów” – mówi Sauter-Louis.

Co będzie dalej? Ponieważ jest to ferma na wolnym powietrzu, nie została ona hermetycznie zamknięta przed pojawieniem się ogniska choroby, podkreślił Sauter-Louis. Z tego powodu badane są teraz kolejne gospodarstwa w pobliżu fermy dotkniętej chorobą. Do tej pory nie wykryto żadnych dalszych pozytywnych przypadków. Utworzono również strefę ochronną i strefę nadzoru.

Po wybuchu epidemii, w ramach środków ostrożności, na fermie dotkniętej chorobą zabito jedenaście kolejnych zwierząt. W ramach dalszych działań uśmiercono również zwierzęta z innych gospodarstw, ponieważ nie można było wykluczyć kontaktu z gospodarstwem, w którym doszło do wybuchu choroby. Do środy wieczorem transport świń, owiec, bydła i kóz na terenie Brandenburgii był zabroniony.

Możliwe jest również przenoszenie drogą powietrzną

Pryszczyca jest wysoce zaraźliwą chorobą wirusową zwierząt parzystokopytnych, tj. bydła, owiec, kóz i świń. Wiele zoo i dzikich zwierząt również może zarazić się pryszczycą. Wirus RNA z rodzaju aftowirusów jest wysoce zakaźny i odporny. Przenosi się przez bezpośredni kontakt, płyny ustrojowe, paszę, a nawet na bardzo duże odległości drogą powietrzną.

Teraz, gdy Friedrich-Loeffler-Institut był w stanie określić serotyp O w weekend, instytut twierdzi, że odpowiednie szczepionki mogą być szybko wyprodukowane w Niemczech, jeśli konieczne będzie szczepienie pierścieniowe. Szczepienie pierścieniowe polega na zaszczepieniu wszystkich zwierząt wokół ogniska choroby, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa.

źródło: n-tv.de