Niemcy: 150 domniemanych sprawców nadużyć w diecezji Speyer – przełomowy raport ujawnia skalę przestępstw i systemowego milczenia

1

Przełomowa analiza ukazuje, jak struktury kościelne sprzyjały przemocy seksualnej

W diecezji Speyer opublikowano pierwsze w historii tej jednostki kościelnej kompleksowe badanie dotyczące nadużyć seksualnych. Liczący 473 strony raport jasno wskazuje: przez dekady struktury Kościoła katolickiego nie tylko nie zapobiegały przemocy, lecz wręcz ją umożliwiały. Brak kontroli władzy, autorytarny styl zarządzania oraz sztywna moralność seksualna Kościoła przyczyniły się do systemowego tuszowania przestępstw – wynika z badań przeprowadzonych przez zespół naukowców Uniwersytetu w Mannheim.

Skala przemocy: 150 podejrzanych – księża, siostry zakonne i inni pracownicy Kościoła

Na podstawie analizy akt personalnych i innych dokumentów diecezjalnych z lat 1946–2023 zidentyfikowano 109 księży oraz 41 świeckich pracowników Kościoła jako osoby podejrzane o dopuszczenie się nadużyć seksualnych. Wśród nich znalazły się także siostry zakonne. Autorki raportu wskazują jednak na wysokie prawdopodobieństwo istnienia tzw. „ciemnej liczby” – przypadków dotąd nieujawnionych ani nieudokumentowanych.

Szczyt liczby przestępstw przypadł na lata 50. i 60. XX wieku. Od tego czasu liczba znanych przypadków stopniowo malała, jednak nie oznacza to, że problem całkowicie zanikł.

Domy dziecka jako ogniska przemocy

Szczególnie niepokojące są ustalenia dotyczące instytucji opiekuńczych. Jak podkreślono w raporcie, wiele przypadków nadużyć miało miejsce w prowadzonych przez Kościół domach dziecka i placówkach opieki dla młodzieży. Autorzy badania określili je jako „hotspoty przemocy seksualnej”. Panujące tam „klimaty organizacyjne” sprzyjały molestowaniu, a sprawcy – zarówno duchowni, jak i osoby świeckie – mogli działać bez większego ryzyka poniesienia konsekwencji.

Jeden z przykładów opisano w kontekście dawnego domu dziecka przy Engelsgasse w Spirze, gdzie miały miejsce zarówno nadużycia seksualne, jak i przemoc fizyczna. – Autonomia zakonów, wspierana przez Rzym, pozwalała im działać niemal bez nadzoru – zaznaczyła historyczka i kierowniczka badania, prof. Sylvia Schraut. – Relacje nadzorcze pomiędzy diecezją a zakonami pozostają do dziś nie do końca uregulowane.

Dalsze badania w toku – druga część raportu w 2027 roku

Uniwersytet w Mannheim zapowiedział kontynuację projektu badawczego, który zaplanowany jest na cztery lata. Kolejny raport, mający zostać opublikowany w 2027 roku, będzie zawierał szczegółowe analizy indywidualnych przypadków nadużyć.

Bernd Held, przedstawiciel rady ofiar działającej przy diecezji Spira, podkreślił, że raport jasno ukazuje struktury sprzyjające przemocy. – Moim apelem do władz diecezji jest konieczność ich rozbicia. Tylko wtedy można mieć nadzieję, że podobne wydarzenia już się nie powtórzą – powiedział.

Reakcja diecezji: „Kościół musi być bezpiecznym miejscem”

W trakcie konferencji prasowej generalny wikariusz diecezji Spira, ks. Markus Magin, nie krył emocji: – Wyniki badania są ogromnym obciążeniem, przede wszystkim dla ofiar, ale również dla mnie jako współodpowiedzialnego za obecną działalność diecezji.

Zaznaczył jednak, że Kościół katolicki podjął już pewne „kroki rozwojowe i zmiany”. – Jesteśmy instytucją uczącą się – dodał Magin. – Naszym celem jest, by do takich nadużyć więcej nie dochodziło. Kościół ma być miejscem bezpiecznym. Ludzie muszą wiedzieć, że ich dzieci są w nim bezpieczne.

źródło: katholich.de

Niemcy uszczelniają granice: Nowe kontrole i pierwsze skutki „zwrotu azylowego”

3

Od środy Niemcy zaostrzyły kontrole graniczne, wprowadzając nową politykę migracyjną, która zakłada możliwość odmowy wjazdu osobom ubiegającym się o azyl już na granicy. Działania te dotyczą szczególnie przejść granicznych z Polską, Francją, Szwajcarią i Austrią. W ciągu pierwszych 24 godzin reporterzy BILD relacjonowali sytuację z czterech kluczowych punktów.

Przełom po 3524 dniach: Niemcy wprowadzają nowe zasady na granicach

Nowe wytyczne dla funkcjonariuszy Federalnej Policji Granicznej wydał świeżo powołany minister spraw wewnętrznych z CSU, Alexander Dobrindt. Zakładają one, że osoby ubiegające się o azyl mogą zostać zatrzymane na zewnętrznych granicach Niemiec i niewpuszczone na terytorium państwa.

Dotychczas migranci mogli niemal bez przeszkód wjeżdżać do Niemiec i przez wiele miesięcy oczekiwać na decyzję o ewentualnym odesłaniu ich do tzw. „bezpiecznych państw trzecich”. Teraz jednak rozpoczął się nowy rozdział.

Do zadań granicznych oddelegowano dodatkowo 3000 funkcjonariuszy, a zmiany zostały wydłużone do 12 godzin. Liczba kompanii Federalnej Policji Rezerwowej została podwojona do 12.

Granica z Francją: Wzmożona obecność służb i pierwsze zatrzymania

Największe natężenie ruchu między Niemcami a Francją obserwuje się na przejściu Goldene Bremm w Saarbrücken. Codziennie przejeżdżają tamtędy dziesiątki tysięcy pojazdów.

Od środy funkcjonariusze uzbrojeni w broń automatyczną kontrolują pojazdy – szczególnie dostawcze furgonetki i samochody z francuskimi tablicami rejestracyjnymi. Na miejscu działają specjalne punkty kontrolne z udziałem nawet 10 funkcjonariuszy.

O 15:30 zatrzymano 22-letniego mężczyznę z Afryki, który nie posiadał dokumentów. Został przewieziony do mobilnego punktu przesłuchań. Jeśli okaże się, że nie ma podstaw do ubiegania się o azyl – zostanie odesłany do Francji.

Równocześnie na pobliskim przejściu drogowym (drogi B41 i N3) także wzmożono kontrole, choć dzień wcześniej miejsce było nieobsadzone. Francuscy mieszkańcy pobliskiego Stiring-Wendel z niepokojem obserwują działania niemieckich służb. Jeden z mieszkańców powiedział: „Niemcy zawracają ludzi, a my też nie chcemy ich mieć u siebie.”

Granica ze Szwajcarią: Kontrole w tramwajach i pierwszy zatrzymany

Weil am Rhein (dzielnica Friedlingen) to ważny punkt tranzytowy dla migrantów podróżujących z południa Europy. Już od kilku lat funkcjonariusze sprawdzają dokumenty pasażerów tramwaju linii 8 kursującego z Bazylei (Szwajcaria) do Weil am Rhein.

W środę o godzinie 9:20 zatrzymano mężczyznę, którego następnie przesłuchiwano przez 50 minut w pobliskim kontenerze służb. Okazało się, że wobec niego istnieje otwarty nakaz aresztowania – do odbycia pozostało mu 7 dni kary. Mimo to został przekazany stronie szwajcarskiej.

Szwajcarski resort sprawiedliwości skrytykował działania Niemiec na platformie X (dawniej Twitter), uznając je za sprzeczne z obowiązującym prawem międzynarodowym. Po stronie szwajcarskiej nie było w tym czasie żadnych funkcjonariuszy.

Granica z Polską: Więcej patroli, ale skuteczność ograniczona

Na przejściu we Frankfurcie nad Odrą, które sąsiaduje z polskim miastem Słubice, wzmożony ruch związany był z dniem wolnym od pracy i dobrą pogodą.

Kontrole są prowadzone rotacyjnie – sprawdzane są głównie dostawcze Mercedesy i pojazdy o podejrzanym wyglądzie. Piesi są również zatrzymywani. Dwóch młodych mężczyzn o południowej urodzie zostało skontrolowanych – obaj posiadali niemieckie paszporty, jeden z nich był uczniem z Frankfurtu nad Odrą.

Na autostradzie A12 prowadzącej do Berlina kontrole powodują kilkukilometrowe korki. Czas oczekiwania dla kierowców ciężarówek wynosi około godziny.

Andreas Broska z niemieckiego związku policjantów (GdP) ocenia działania sceptycznie: „Jeśli naprawdę chcemy kontrolować granicę, musimy prowadzić także kontrole w miejscach nieobsadzonych. Większość nielegalnych przekroczeń odbywa się nocą i przez tzw. zieloną granicę”.

Rzeka Nysa Łużycka, będąca naturalną granicą, obecnie ma niski poziom wody, co umożliwia przejście pieszo.

Granica z Austrią: Zatrzymania na autostradzie i w górach

Na przejściu granicznym Kiefersfelden na autostradzie A93, łączącej Austrię z Bawarią, codziennie przejeżdża około 25 000 pojazdów. Na miejscu pracuje około 20 funkcjonariuszy, część z nich wyposażona jest w broń maszynową.

Funkcjonariusze zatrzymują podejrzane pojazdy i kierują je do zadaszonych punktów kontrolnych. Jeden z przykładów to włoski minibus z sześciorgiem mężczyzn – po sprawdzeniu okazało się, że to grupa alpinistów jadących do Salzburga.

W czwartek rano zatrzymano 24-letniego Kurda z Turcji imieniem Alparslan. Mężczyzna podróżował bez dokumentów – został odesłany do austriackiego Kufstein.

„Przyjechałem dwa dni temu z Istambułu przez Włochy. Kiedyś już byłem w Niemczech, miałem wtedy papiery uchodźcy” – powiedział reporterowi BILD. Teraz grozi mu deportacja do Austrii.

Tego samego dnia zatrzymano i zawrócono sześciu innych migrantów: Syryjczyka, Palestyńczyka, dwóch Albańczyków i dwóch Ukraińców.

Rozszerzenie kontroli również poza przejściami

Federalna Policja wspierana jest obecnie przez jednostki z innych landów, m.in. z Nadrenii Północnej-Westfalii i Szlezwiku-Holsztynu.

Kontrole prowadzone są także w mniejszych przejściach, takich jak górska droga w miejscowości Sachrang, gdzie funkcjonariusze – zarówno w mundurach, jak i w cywilu – zatrzymują podejrzane pojazdy.

Rzecznik Federalnej Policji, pan Scharf, podsumował działania: „Naszym celem jest obsadzenie możliwie jak największej liczby punktów kontrolnych. Dzięki wzmocnieniu personelu zwiększają się nasze możliwości operacyjne.”

źródło: bild.de

Niemcy: Przemyt 45 000 papierosów udaremniony na A12. Polak zatrzymany przez celników

1

Zatrzymanie na autostradzie A12 w Brandenburgii

Pod koniec kwietnia br. funkcjonariusze niemieckiego urzędu celnego przeprowadzili rutynową kontrolę drogową na autostradzie A12 w okolicach miejscowości Friedersdorf (Brandenburgia). W wyniku tej kontroli zatrzymano pojazd na polskich numerach rejestracyjnych, którego kierowca, 28-letni obywatel Polski, próbował przemycić znaczną ilość nielegalnych papierosów.

225 kartonów ukrytych w różnych częściach pojazdu

W toku przeszukania funkcjonariusze znaleźli aż 45 000 sztuk papierosów, co odpowiada 225 kartonom. Towar został ukryty w wielu miejscach samochodu — między innymi pod matą bagażnika, za wewnętrzną tapicerką oraz w torbach i pod ubraniami. Zastosowane metody ukrycia miały utrudnić wykrycie przemytu podczas ewentualnej kontroli drogowej.

Poważne konsekwencje finansowe i postępowanie karne

W związku z wykrytym przemytem niemiecki urząd celny naliczył zaległą akcyzę w wysokości 8 907,93 euro. Dodatkowo od kierowcy pobrano 1 000 euro tytułem zabezpieczenia finansowego na poczet ewentualnych przyszłych kar.

Obywatel Polski będzie musiał odpowiedzieć przed sądem w Niemczech za podejrzenie popełnienia przestępstwa skarbowego, a konkretnie za próbę uchylania się od opodatkowania wyrobów tytoniowych. Postępowanie jest prowadzone przez niemieckie służby w ramach prawa podatkowego.

Walcząc z przemytem – działania niemieckiego Zolla

Niemieckie służby celne regularnie prowadzą kontrole drogowe, szczególnie w pobliżu granicy z Polską, która jest uznawana za jeden z newralgicznych punktów tranzytowych. Przemyt wyrobów tytoniowych, ze względu na różnice w opodatkowaniu między krajami UE, wciąż pozostaje istotnym problemem w regionie. Zatrzymanie 45 000 papierosów jest kolejnym przykładem skutecznych działań prewencyjnych podejmowanych przez Zoll i potwierdza, że tego typu transporty nie pozostają bez reakcji służb.

źródło: bild.de

Niemcy: Syryjczyk z HIV ugryzł 17-latka za zbyt wolną jazdę – sąd wydał zaskakująco łagodny wyrok

3

Brutalny atak na tle drogowej sprzeczki

W niemieckim Ansbach (Bawaria) zapadł kontrowersyjny wyrok w sprawie 37-letniego dostawcy pizzy, Jehada J., który ugryzł 17-letniego kierowcę po kłótni drogowej. Mimo że oskarżony jest nosicielem wirusa HIV, sąd rejonowy skazał go jedynie na 16 miesięcy więzienia w zawieszeniu za niebezpieczne uszkodzenie ciała. Wyrok wywołał poruszenie i dyskusje o adekwatności kar w podobnych przypadkach.

Ugryzł go w klatkę piersiową

Do zdarzenia doszło, gdy nastolatek – Yousef S. – poruszał się swoim autem z prędkością około 20 km/h. Zdaniem oskarżonego, który spieszył się z dostawą pizzy, kierowca jechał zbyt wolno. Jehad J. zaczął używać świateł drogowych, by wymusić szybszą jazdę, co doprowadziło do konfrontacji.

W jej trakcie dostawca pizzy wpadł w furię i ugryzł 17-latka w klatkę piersiową. W wyniku ataku chłopak doznał fizycznych obrażeń i – jak sam relacjonował – ciężkiego urazu psychicznego.

Trauma i strach przed zakażeniem

Mimo że wykonany później test na obecność wirusa HIV dał u nastolatka wynik negatywny, ofiara długo żyła w ogromnym stresie. – Gdy dowiedziałem się o jego chorobie, pojawiły się u mnie poważne problemy psychiczne. Bałem się wychodzić z domu – powiedział Yousef S. w rozmowie z „Bildem”.

Na jego ciele pozostała również blizna, która każdego dnia przypomina mu o tamtym incydencie. – Blizna na mojej piersi wciąż tam jest – dodał.

Oskarżony: „Nie zarażam”

Jehad J., obywatel Syrii, tłumaczył przed sądem, że nie był agresorem, lecz działał w obronie własnej. Twierdził, że to nastolatek pierwszy go zaatakował, a on jedynie się bronił. – Złamałem sobie rękę podczas tej szarpaniny – przekonywał.

Odnosząc się do swojej choroby, zaznaczył: – Od 2017 roku jestem w terapii. Mój lekarz mówi, że jeśli biorę regularnie tabletki, nie zarażam. To zgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej: osoby z HIV, które są skutecznie leczone, nie przekazują wirusa dalej. Dla ofiary jednak lęk był realny – i bardzo dotkliwy.

Brak przeprosin i wątpliwe okoliczności

W trakcie procesu pojawiło się także podejrzenie, że oskarżony może być zakażony wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV), jednak nie zostało ono potwierdzone. Co istotne, Jehad J. nie przeprosił swojej ofiary ani podczas procesu, ani wcześniej. Zachowanie to dodatkowo spotęgowało krytykę wobec łagodnego wymiaru kary.

16 miesięcy w zawieszeniu – czy to sprawiedliwe?

Choć prokuratura oskarżyła mężczyznę o „spowodowanie uszczerbku na zdrowiu poprzez podanie trucizny lub innych szkodliwych substancji”, sąd ograniczył się do wyroku 16 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. To oznacza, że Jehad J. nie trafi do więzienia, jeśli przez okres próby nie popełni kolejnego przestępstwa.

Wyrok wywołał poruszenie, a wiele osób uznało go za zbyt pobłażliwy, biorąc pod uwagę okoliczności zdarzenia, możliwe zagrożenie zdrowia oraz brak skruchy ze strony oskarżonego.

źródło: bild.de

Tragiczna zbrodnia w Krefeld: 25-letni sprzedawca śmiertelnie dźgnął swoją szefową

0

Dramat w centrum miasta

W niemieckim Krefeld (Nadrenia Północna-Westfalia) doszło do wstrząsającej zbrodni, której ofiarą padła 41-letnia właścicielka sklepu. Według ustaleń prokuratury i policji, jej 25-letni pracownik zaatakował ją nożem w pomieszczeniu socjalnym lokalu handlowego. Kobieta zmarła jeszcze na miejscu, mimo szybkiej interwencji służb ratunkowych.

Śmiertelna napaść podczas liczenia utargu

Z doniesień dziennika „Bild” wynika, że do zbrodni doszło w środę wieczorem, gdy kobieta wspólnie z pracownikiem liczyła dzienne utargi. Wtedy mężczyzna niespodziewanie zaatakował ją nożem, zadając jej liczne ciosy. Następnie zbiegł z miejsca zdarzenia, prawdopodobnie zabierając ze sobą gotówkę ze sprzedaży.

Zatrzymanie sprawcy i areszt tymczasowy

Choć sprawca próbował uciec, jego plan się nie powiódł. Zaledwie chwilę później natknął się na patrol policji tuż przed sklepem, gdzie został zatrzymany. Następnego dnia, w czwartek, 25-latek został doprowadzony do sądu rejonowego w Krefeld, gdzie sędzia śledczy wydał nakaz aresztowania pod zarzutem zabójstwa. Podejrzany trafił do aresztu śledczego.

Śledztwo w toku

Motywy brutalnej zbrodni pozostają niejasne. Policja powołała specjalną komisję śledczą ds. zabójstw, która prowadzi dochodzenie w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii. Śledczy nie wykluczają, że tłem ataku mogły być względy finansowe, ale na tym etapie żadna hipoteza nie została oficjalnie potwierdzona.

Miasto w szoku

Tragiczne wydarzenia wstrząsnęły lokalną społecznością. Krefeld, miasto liczące około 230 tysięcy mieszkańców, uchodziło dotąd za spokojne miejsce. Policja zapewnia, że dokłada wszelkich starań, by sprawa została szybko i dokładnie wyjaśniona.

źródło: stern.de

Niemcy: Federalny Urząd Ochrony Konstytucji uznaje AfD za skrajnie prawicową partię z utrwalonymi postawami ksenofobicznymi

3

„Utrwalona ksenofobia” na najwyższych szczeblach AfD

Z najnowszych ustaleń Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) wynika, że w kierownictwie Alternatywy dla Niemiec (AfD) występuje utrwalona, systemowa postawa ksenofobiczna. Takie informacje podał magazyn Der Spiegel, powołując się na tajne dotąd fragmenty obszernego raportu Verfassungsschutz, który liczy aż 1108 stron. Część dokumentu – dokładnie 17 stron – została ujawniona przez platformę FragDenStaat.

Na podstawie tego dokumentu BfV podjęło decyzję o oficjalnym uznaniu całej partii AfD za „potwierdzoną skrajnie prawicową organizację”. Oznacza to, że partia, która wcześniej była obserwowana jako „przypadek podejrzenia”, została teraz jednoznacznie sklasyfikowana jako przedsięwzięcie o charakterze ekstremistycznym, zagrażające porządkowi konstytucyjnemu.

Setki obciążających wypowiedzi – od struktur lokalnych po szefostwo partii

Według informacji Der Spiegel, Verfassungsschutz zgromadził materiał obciążający łącznie 353 członków AfD – od polityków szczebla powiatowego po przewodniczących partii, takich jak Alice Weidel i Tino Chrupalla. Prawie wszyscy członkowie zarządu federalnego partii zostali w raporcie zacytowani z wypowiedziami, które urząd uznał za ksenofobiczne, rasistowskie lub sprzeczne z zasadami demokracji.

W raporcie podkreślono, że brakuje jakiejkolwiek moderacji w retoryce partii, a radykalne skrzydło nacjonalistyczno-etniczne całkowicie przejęło kontrolę nad jej kierunkiem ideologicznym. BfV oceniło, że brak jest jakichkolwiek oznak oporu wobec skrajnie prawicowych tendencji wewnątrz ugrupowania, a zatem siły bardziej umiarkowane nie mają już realnych szans na odwrócenie kursu partii.

Cztery kluczowe obszary: etniczny podział społeczeństwa, ksenofobia, islamofobia i lekceważenie demokracji

Fragment raportu udostępniony publicznie dzieli się na cztery zasadnicze części:

  1. „Etniczno-pochodzeniowe wypowiedzi i stanowiska”
  2. „Ksenofobia”
  3. „Islamofobia”
  4. „Stosunek do zasady demokracji”

Szczególne zaniepokojenie wzbudziło u urzędników częste stosowanie w partii tzw. etnicznego rozumienia narodu, które dzieli obywateli Niemiec na „prawdziwych Niemców” oraz „Niemców paszportowych”. Ci ostatni, posiadający niemieckie obywatelstwo, ale wywodzący się z rodzin imigranckich, mają być przez AfD traktowani jako obywatele drugiej kategorii, co stanowi jawną sprzeczność z zasadą godności ludzkiej zawartą w niemieckiej konstytucji.

Antymuzułmańska retoryka i straszenie migrantami

Według raportu, działacze AfD regularnie prowadzą „ciągłą agitację” przeciwko migrantom, uchodźcom i muzułmanom. Migranci przedstawiani są jako „groźna zbiorowość”, którym przypisuje się m.in. podwyższoną skłonność do przemocy. Na około 400 stronach zebrano przykłady rasistowskich, antyislamskich i wrogo nastawionych do mniejszości wypowiedzi.

Podważanie suwerenności państwa i obraźliwe porównania

Kierownictwo partii miało również wielokrotnie podważać suwerenność Niemiec. Tino Chrupalla, współprzewodniczący AfD, miał po eksplozji na gazociągu Nord Stream powiedzieć:

„Nasza infrastruktura jest niszczona przez tzw. przyjaciół, a nasz rząd tylko bezradnie rozkłada ręce. To pokazuje, że ten kraj nie może być suwerenny.”

Chrupalla miał też określić inne partie demokratyczne jako „wasali Ameryki”, co BfV uznało za próbę delegitymizacji systemu parlamentarnego.

Wypowiedzi z najwyższego szczebla partii

W raporcie przytoczono również kilka szczególnie jaskrawych wypowiedzi czołowych postaci AfD:

  • Björn Höcke, 31 sierpnia 2024 r., dzień przed wyborami w Turyngii, podczas wiecu powiedział:

„Partie kartelu rozpuszczają nasze Niemcy jak kawałek mydła pod letnim strumieniem wody! Jutro zakręcimy ten kurek!”

  • Alice Weidel, współprzewodnicząca AfD, we wrześniu 2024 r. w Brandenburgii stwierdziła:

„Na niemieckich ulicach toczy się dżihad – wojna religijna przeciwko narodowi niemieckiemu.”
„To dźganie nożami” i „gwałty” są „czymś zupełnie nowym w naszym kraju.”

„Junge Alternative” i neoreakcjonistyczne sieci wokół partii

Raport Verfassungsschutz obejmuje również analizę Jungen Alternative (JA) – młodzieżówki AfD, która już wcześniej została zaklasyfikowana jako organizacja skrajnie prawicowa. Choć JA formalnie rozwiązała się na początku 2024 roku, urząd przewiduje, że jej dawni członkowie nadal będą odgrywać aktywną rolę w AfD, m.in. jako przyszli funkcjonariusze i liderzy ugrupowania.

Dodatkowo, wokół partii wykształciła się sieć powiązanych organizacji neoreakcjonistycznych i ideologów prawicy, w tym także zrzeszenia związane z ruchem Tożsamościowym, który również został sklasyfikowany jako skrajnie prawicowy.

AfD odpowiada pozwem, ale zarzuty są poważne

Po ogłoszeniu decyzji o uznaniu AfD za ugrupowanie skrajnie prawicowe, partia złożyła pozew przeciwko BfV. Mimo to, ujawnione dane wskazują, że Verfassungsschutz dysponuje rozbudowaną dokumentacją pokazującą konsekwentne, wieloletnie odchodzenie partii od podstawowych zasad demokracji i równości.

źródło: zeit.de

Nowa fala oszustw w Niemczech: Fałszywe wezwania do zapłaty od urzędu skarbowego

0

Federalne Centralne Biuro Podatkowe ostrzega przed niebezpiecznymi e-mailami wymierzonymi w przedsiębiorców

Fałszywe wezwania do zapłaty krążą po Niemczech

Federalne Centralne Biuro Podatkowe (Bundeszentralamt für Steuern – BZSt), podlegające niemieckiemu Ministerstwu Finansów, ostrzega przed nowym oszustwem wymierzonym głównie w przedsiębiorców, w tym właścicieli lokali gastronomicznych. Przestępcy rozsyłają spreparowane zawiadomienia o nałożeniu kary finansowej rzekomo wystawione przez urząd skarbowy. Dokumenty trafiają do odbiorców w formie plików PDF załączonych do e-maili.

E-maile z fałszywego adresu sugerującego powiązanie z urzędem

Według rzeczniczki BZSt, oszuści podszywają się pod urząd, wykorzystując adresy e-mail wyglądające na urzędowe – np. [email protected]. Taki adres może sugerować, że pochodzi z oficjalnej domeny urzędu, jednak w rzeczywistości nie ma on nic wspólnego z niemieckimi instytucjami podatkowymi.

Treść wiadomości najczęściej zawiera powiadomienie o nałożeniu grzywny za spóźnione złożenie zeznania podatkowego. W dokumencie wymienione są szczegóły takie jak „koszty postępowania”, „kara porządkowa” oraz „opłata za wezwanie do zapłaty”. Suma do uregulowania zazwyczaj opiewa na kilkaset euro.

Hiszpańskie konto bankowe jako pierwszy sygnał ostrzegawczy

Choć dokumenty wyglądają profesjonalnie i zawierają urzędowy nagłówek, wnikliwi odbiorcy mogą dostrzec niepokojący szczegół – numer rachunku bankowego, na który należy dokonać wpłaty, prowadzi do banku w Hiszpanii. To istotny sygnał, że mamy do czynienia z próbą wyłudzenia.

BZSt podkreśla, że żadne oficjalne decyzje czy wezwania do zapłaty nie są wysyłane e-mailem, a wyłącznie tradycyjną pocztą.

Policja wszczyna śledztwo po zgłoszeniach z Drezna

Według informacji portalu Tag24, co najmniej dwóch właścicieli lokali gastronomicznych z Drezna otrzymało fałszywe wezwania do zapłaty. Na szczęście rozpoznali próbę oszustwa i zgłosili sprawę odpowiednim służbom. Policja potwierdziła przyjęcie zawiadomień i wszczęła dochodzenie w sprawie oszustwa.

Niepewna skala oszustwa

Jak poinformowała rzeczniczka BZSt, urząd nie dysponuje obecnie dokładnymi danymi na temat skali procederu, liczby poszkodowanych ani pełnego zakresu wysłanych fałszywych e-maili. Instytucja apeluje do wszystkich, którzy otrzymają podobną wiadomość, by zachowali ostrożność, nie dokonywali żadnych wpłat i zgłosili sprawę organom ścigania.

Jak się chronić?

Federalne Centralne Biuro Podatkowe zaleca:

  • dokładne sprawdzanie adresu e-mail nadawcy,
  • ostrożność przy klikaniu załączników PDF w nieoczekiwanych wiadomościach,
  • zwracanie uwagi na szczegóły rachunku bankowego (IBAN z zagranicy to wyraźny sygnał alarmowy),
  • konsultowanie się z doradcą podatkowym lub lokalnym urzędem skarbowym w razie wątpliwości.

źródło: bild.de

Dramatyczna próba uprowadzenia w Niemczech: ojciec i brat chcieli wywieźć 16-latkę do Syrii na przymusowy ślub

3

Brutalne porwanie na ulicy Erfurtu

Do dramatycznych wydarzeń doszło 31 stycznia w Erfurcie, stolicy Turyngii. Dwaj mężczyźni – 46-letni ojciec i 19-letni brat dziewczyny – porwali 16-latkę z ulicy, siłą wciągając ją do białego samochodu dostawczego marki Ford Transit. Całą scenę zarejestrował przypadkowy świadek, który sfilmował moment uprowadzenia przed syryjską restauracją „Sindbad Grillhaus”.

Na nagraniu widać także kobietę, która próbowała interweniować i powstrzymać sprawców – niestety bezskutecznie.

Dziewczyna miała zostać zmuszona do ślubu w Syrii

Z ustaleń niemieckiej policji wynika, że ojciec i brat chcieli przewieźć dziewczynę do Syrii w celu zaaranżowania przymusowego małżeństwa. Według informacji przekazanych przez portal MDR, nastolatka już wcześniej była pod opieką Jugendamtu (niemieckiego odpowiednika opieki społecznej) i mieszkała w placówce opiekuńczej ze względu na zagrożenie ze strony własnej rodziny.

Po porwaniu wszczęto intensywne poszukiwania – zarówno 16-latki, jak i sprawców. Wydano międzynarodowy nakaz aresztowania. Samochód dostawczy odnaleziono niedługo później w okolicach Gery, jednak dziewczyna wciąż pozostawała zaginiona.

Uratowana na lotnisku w Pradze

Przełom w sprawie nastąpił dopiero dwa dni później. Dziewczynę odnaleziono w towarzystwie ojca na lotnisku w Pradze. Prawdopodobnie planowali dalszą podróż – być może już poza Europę. Dzięki szybkiej interwencji służb czeskich, 16-latka została uratowana, a ojciec zatrzymany. Został on następnie wydany Niemcom.

Od lutego zarówno ojciec, jak i syn przebywali w niemieckim areszcie śledczym. Jednak – jak poinformowało landowe sądownictwo w Erfurcie – obecnie nie ma podstaw do dalszego stosowania tymczasowego aresztu, dlatego obaj mężczyźni zostali zwolnieni z aresztu.

Śledztwo wciąż trwa, zarzuty są poważne

Zwolnienie z aresztu nie oznacza jednak zakończenia sprawy. Prokuratura kontynuuje śledztwo w sprawie pozbawienia wolności i próby przymusowego wywiezienia osoby małoletniej za granicę. Postępowanie ma na celu ustalenie pełnych okoliczności zdarzenia oraz ewentualnych dalszych osób zamieszanych w porwanie.

Bezpieczeństwo dziewczyny priorytetem – jej miejsce pobytu nieznane

Ze względów bezpieczeństwa miejsce pobytu dziewczyny utrzymywane jest w ścisłej tajemnicy. Wiadomo jedynie, że pozostaje ona pod opieką odpowiednich służb i najprawdopodobniej nadal przebywa w placówce chronionej. O jej sytuacji nie podano żadnych dalszych informacji.

źródło: bild.de

Milioner z Monachium skazany za wykorzystywanie dzieci w swojej luksusowej willi

1

Koszmar za białymi drzwiami willi milionera

Sprawa, która wstrząsnęła Niemcami, dobiegła do kolejnego etapu. Przez 46 dni toczył się proces 81-leetniego Helmuta D. – byłego dewelopera z Monachium, który dorobił się fortuny m.in. na budowie legendarnego stadionu olimpijskiego. Jego elegancka rezydencja na obrzeżach miasta, przypominająca dobrze strzeżoną twierdzę, skrywała niewyobrażalne okrucieństwa.

W środę przed sądem krajowym w Monachium zapadł wyrok: Helmut D. został skazany na 4 lata i 4 miesiące pozbawienia wolności za ciężkie przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci oraz posiadanie materiałów pedofilskich.

Sąd: „Życiem oskarżonego kierowała obsesja pedofilska”

Sędzia przewodniczący, Matthias Braumandl, uznał w uzasadnieniu, że u oskarżonego „pociąg do dzieci przekształcił się w życiową obsesję”. Dowody nie pozostawiały wątpliwości – milioner nie tylko planował i realizował kontakty seksualne z dziećmi, ale również posługiwał się wspólnikiem, aby docierać do ofiar.

Wspólnik – kochanek i pośrednik w zbrodni

Na ławie oskarżonych zasiadł również 31-letni Arbend S., wizażysta i długoletni partner seksualny oskarżonego. Mężczyzna nie tylko świadczył usługi seksualne na rzecz Helmuta D., otrzymując za to znaczne wynagrodzenie, ale także – jak wykazało śledztwo – aktywnie pomagał w sprowadzaniu dzieci do willi milionera.

Sąd ustalił, że między 2021 a 2022 rokiem Arbend S. przyprowadził do rezydencji dwie dziewczynki w wieku pięciu i ośmiu lat. W jednym z przypadków pięcioletnie dziecko było córką znajomej S., którą udało mu się pozyskać pod pretekstem opieki. Dziewczynka została przyprowadzona do domu Helmuta D. i rozebrana posadzona mu na kolanach.

Szantaż, nagrania i planowana eskalacja przemocy

W toku postępowania ustalono także, że Arbend S. potajemnie nagrywał Helmuta D. podczas rozmów o jego seksualnych skłonnościach oraz podczas nagich scen w willi. Nagrania te posłużyły mu następnie do szantażu, w wyniku którego wymusił od byłego dewelopera aż 185 tysięcy euro.

Co więcej, w 2022 roku mężczyźni planowali kolejny, znacznie bardziej rozbudowany proceder: Arbend S. miał dostarczyć do rezydencji aż sześcioro dzieci, które byłyby wykorzystane przez Helmuta D. Plan był na tyle szczegółowy, że oskarżeni wymieniali się nawet informacjami na temat potencjalnego wyżywienia dla ofiar. Na szczęście zbrodnia nie została wprowadzona w życie.

Surowe wyroki, ale śledztwo trwa

Arbend S. został skazany na 5 lat i 6 miesięcy więzienia za ciężkie przypadki wykorzystywania seksualnego, przymuszanie do prostytucji oraz szantaż. Helmut D. usłyszał wyrok 4 lat i 4 miesięcy więzienia. Obaj pozostają w areszcie tymczasowym.

Wyroki nie są jeszcze prawomocne – obrońcy mają tydzień na złożenie apeacji.

źródło: bild.de

Nielegalna migracja przez Białoruś: w Niemczech zatrzymano 16 osób, część została skierowana do Polski

0

Kolejne zatrzymania przy granicy: 16 migrantów w rękach niemieckich służb

W ciągu ostatnich 24 godzin w niemieckich miejscowościach Hohenfelde, Löcknitz i Grambow funkcjonariusze służb granicznych zatrzymali łącznie 16 osób, które nielegalnie przekroczyły granicę. Migranci pochodzili z Afganistanu i Erytrei, a do Niemiec dotarli przez tzw. trasę białoruską – szlak migracyjny, który w ostatnich latach jest intensywnie wykorzystywany przez przemytników ludzi.

Przemytnicy żądali tysięcy euro za nielegalne przekroczenie granicy

Jak ustalono, każda z przemycanych osób zapłaciła przemytnikom do 8000 euro, by móc nielegalnie dostać się na teren Niemiec. Migranci byli przewożeni różnymi środkami transportu i przekazywani kolejnym ogniwom siatki przestępczej, aż dotarli do niemieckiej granicy. Celem ich podróży miały być różne miasta w zachodnich Niemczech, gdzie planowali rozpocząć nowe życie.

Skuteczna współpraca służb: zatrzymano trzech przemytników

Dzięki intensywnej współpracy niemieckiej straży granicznej z Federalną Administracją Celną, udało się zidentyfikować i zatrzymać trzech przemytników, pochodzących z Mali, Turkmenistanu i Ukrainy. Mężczyźni podejrzewani są o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się nielegalnym przewozem ludzi przez wschodnią granicę Unii Europejskiej.

Część migrantów wniosła o azyl, pozostali odesłani do Polski

Wśród zatrzymanych migrantów trzy osoby złożyły wniosek o azyl w Niemczech. Zostały one przewiezione do ośrodka pierwszego przyjęcia w Stern Buchholz, gdzie przejdą dalszą procedurę azylową. Pozostali cudzoziemcy, którzy nie wykazali chęci pozostania w Niemczech w ramach legalnej procedury, zostali zawróceni do Polski w ramach tzw. readmisji – porozumienia obowiązującego między państwami UE.

Migracyjna presja na Niemcy nie słabnie

Zatrzymania takie jak to w Hohenfelde pokazują, że nielegalna migracja do Niemiec – szczególnie przez Białoruś – wciąż stanowi istotne wyzwanie dla tamtejszych służb. Mimo licznych działań prewencyjnych i wzmocnienia kontroli granicznych, przemytnicy nadal wykorzystują luki w systemie i narażają życie ludzi na niebezpieczeństwo, obiecując im dotarcie do Europy Zachodniej.

Niemieckie władze podkreślają, że będą kontynuować ścisłą współpracę międzynarodową, aby skutecznie zwalczać siatki przestępcze zajmujące się przemytem ludzi.

źródło: bild.de