Policjant z Hesji oskarżony o współpracę z gangiem narkotykowym. Chodzi o handel marihuaną wartą 8 milionów euro

1

W Hesji wybuchł kolejny policyjny skandal. Przed Sądem Okręgowym w Darmstadt rozpoczął się proces przeciwko 44-letniemu funkcjonariuszowi policji kryminalnej, który pomagał handlarzom narkotyków w unikaniu śledztwa. Mężczyzna, odpowiedzialny w swojej jednostce za nadzór nad działaniami operacyjnymi w sprawach dotyczących przestępczości narkotykowej, jest podejrzany o przekazywanie poufnych informacji członkom zorganizowanego gangu.

Od kominiarza do funkcjonariusza policji

Johannes B., z zawodu kominiarz, wstąpił do policji, gdzie przez lata wspinał się po szczeblach kariery. Ostatnio zajmował stanowisko zastępcy kierownika wydziału K 34 w komendzie policji w Offenbach (Hesja), odpowiedzialnego za zwalczanie przestępczości narkotykowej i prowadzenie obserwacji.
Mimo przeciętnych zarobków, według ustaleń śledczych, prowadził wyjątkowo wystawny tryb życia. Kupował nieruchomości oraz wpłacał do banku duże kwoty gotówki – nawet po 30 tysięcy euro jednorazowo.

Podejrzane powiązania i luksusowe życie

Według aktu oskarżenia, do ślubu Johannes B. przyjechał luksusowym Rolls-Royce’em należącym do jego przyjaciela Gökhana A. – mężczyzny uznawanego przez prokuraturę za jednego z szefów gangu zajmującego się handlem narkotykami. To właśnie z nim 44-latek utrzymywał regularny kontakt i przekazywał informacje o planowanych działaniach policyjnych.

Prokurator Janine Groh zarzuca funkcjonariuszowi współudział w zorganizowanym handlu narkotykami, ujawnianie tajemnic służbowych oraz utrudnianie śledztwa.

Marihuana o wartości 8 milionów euro

Z aktu oskarżenia wynika, że Gökhan A. wraz z dwoma wspólnikami w latach 2019–2022 przemycał z Hiszpanii do regionu Ren-Men znaczne ilości marihuany – w sumie całe tony – które następnie sprzedano za około 8 milionów euro.

Johannes B. ostrzegał przestępców przed możliwymi działaniami policyjnymi, informując ich, „czy w danym dniu planowane są jakiekolwiek operacje”, a także zdradzać szczegóły dotyczące samochodów wykorzystywanych przez śledczych podczas obserwacji.

„Nie jestem zdrajcą”

Oskarżony stanowczo zaprzecza wszystkim zarzutom. Podczas przesłuchania w Krajowym Urzędzie Kryminalnym (LKA) powiedział: „Nie jestem zdrajcą”. Twierdzi, że jego relacje z Gökhanem A. miały charakter czysto towarzyski – mieli wspólne hobby, interesowali się samochodami i motocyklami, które często razem naprawiali.

Kolejny skandal w heskiej policji

To już trzeci przypadek w ostatnich miesiącach, który rzuca cień na wizerunek policji w Hesji. W sierpniu funkcjonariuszka policji kryminalnej z Darmstadt została ukarana grzywną w wysokości 7800 euro za okradzenie zwłok podczas pełnienia służby. Z kolei przeciwko 17 policjantom z Frankfurtu toczy się postępowanie w sprawie nadużyć i przemocy.

Konsekwencje służbowe i możliwa kara więzienia

Jak poinformował rzecznik policji, wobec Johanna B. wszczęto postępowanie dyscyplinarne oraz zawieszono go w obowiązkach służbowych. Prokuratura zapowiada, że w przypadku udowodnienia winy byłemu funkcjonariuszowi grozi wieloletnia kara pozbawienia wolności.
Proces przed Sądem Okręgowym w Darmstadt jest w toku.

źródło: bild.de

Niemcy: Włamywacz molestował cztery kobiety chore na demencję

1

Dramatyczny incydent w Löhne (Nadrenia Północna-Westfalia)

W nocy z wtorku na środę doszło do wstrząsającego zdarzenia w domu opieki St. Laurentius w Löhne. Nieznany napastnik dostał się do obiektu i według wstępnych ustaleń wykorzystał seksualnie cztery mieszkanki placówki, wszystkie w podeszłym wieku i cierpiące na demencję. Sprawca lub sprawcy pozostają na wolności; policja prowadzi intensywne poszukiwania.

Przerażenie personelu i pierwsza reakcja służb

O zakłóceniu porządku dyżurną pielęgniarkę powiadomiono w środku nocy — przy drzwiach budynku była otwarta furtka, a część mieszkańców krążyła po pokojach częściowo rozebrana i wyraźnie zdezorientowana. Personel natychmiast zaalarmował policję; na miejsce skierowano liczne patrole, które przeszukały kompleks i jego okolice. Nie jest jeszcze jasne, czy działała jedna osoba, czy więcej napastników — możliwa jest także ich ucieczka przed przybyciem funkcjonariuszy.

Ofiary i charakter zarzutów

Ze śledztwa wynika, że na celowniku sprawcy znalazły się osoby najbardziej bezbronne — cztery kobiety w wieku od 89 do 96 lat, chorujące na demencję. Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie nadużycia seksualnego osób niezdolnych do obrony. Na szczęście wstępne oględziny wykazały brak widocznych obrażeń zewnętrznych u pokrzywdzonych, jednak ze względu na ich stan zdrowia szczegółowy opis przebiegu zdarzeń jest utrudniony.

Zabezpieczanie dowodów i pomoc psychologiczna

Funkcjonariusze zabezpieczyli w pomieszczeniach domowych pościel i odzież — poszukiwane są ślady włókien i materiał genetyczny, które mogą pomóc w identyfikacji sprawcy. Rodziny mieszkańców zostały poinformowane o incydencie i otrzymały wsparcie psychologiczne.

Śledczy ustalili wstępnie, że napastnik wszedł do budynku przez niezamknięte drzwi na parterze; jako prawdopodobny czas zdarzenia wskazywana jest godzina około 1:00 w nocy. Personel usłyszał wtedy krzyki o pomoc, które na początku trudno było przyporządkować do konkretnej sytuacji.

Prośba o pomoc świadków

Policja w Herford prosi wszystkich, którzy przed, w trakcie lub po godzinie zdarzenia zauważyli coś podejrzanego w rejonie domu opieki St. Laurentius, o kontakt. Zeznania świadków mogą okazać się kluczowe dla ustalenia tożsamości napastnika i jego ujęcia. Informacje należy przekazywać pod numer telefonu: 05221 / 8880.

źródło: bild.de

Strzelanina w Hanowerze – jedna ofiara śmiertelna i kilku rannych po brutalnej bójce ulicznej

1

Tragiczny finał starcia dwóch grup w centrum Hanoweru

W środowy wieczór w Hanowerze doszło do gwałtownej konfrontacji dwóch grup, która przerodziła się w strzelaninę. Według informacji policji, w wyniku zdarzenia zginął 27-letni mężczyzna, a kilka osób zostało rannych.

Strzały na ruchliwej ulicy Vahrenwalder Straße

Do dramatycznych wydarzeń doszło około godziny 18:25 na czteropasmowej ulicy Vahrenwalder Straße, wzdłuż której przebiega linia metra. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że między dwiema lub większą liczbą osób wywiązała się sprzeczka, która szybko wymknęła się spod kontroli. Jak potwierdziła policja w rozmowie z redakcją BILD, w trakcie bójki użyto broni palnej – padło kilka strzałów.

Jedna ofiara śmiertelna, kilku rannych

Rzeczniczka policji przekazała mediom:

„Jedna osoba została śmiertelnie ranna, a kilka kolejnych odniosło obrażenia i trafiło do szpitala. Na miejscu pracują psy tropiące oraz śmigłowiec policyjny. Na razie nie mogę podać dokładnej liczby funkcjonariuszy biorących udział w akcji”.

Nie wiadomo jeszcze, ile osób uczestniczyło w zajściu ani co było jego przyczyną.

Teren zdarzenia zabezpieczony przez policję

Policja odgrodziła teren wokół miejsca strzelaniny, znajdujący się naprzeciwko punktu bukmacherskiego i w pobliżu kawiarni. Na miejscu postawiono białe namioty, w których pracują technicy kryminalni i prokuratorzy prowadzący oględziny.

Zatrzymany podejrzany i nowy wątek w śledztwie

Jak poinformowała policja w Hanowerze, niedługo po zdarzeniu zatrzymano jednego podejrzanego w pobliżu miejsca tragedii. Jego rola w całym zajściu jest obecnie wyjaśniana.

W późniejszych godzinach wieczornych funkcjonariusze odnaleźli kolejną ranną osobę na Ludwigstraße – ulicy oddalonej zaledwie kilka minut jazdy samochodem od pierwotnego miejsca strzelaniny. Na razie nie wiadomo, czy oba incydenty są ze sobą powiązane. Policja prowadzi intensywne czynności wyjaśniające i nie wyklucza, że sprawców było więcej.

źródło: bild.de

Berlin: Torturował młotkiem – powoływał się na prawo szariatu

2

Dramatyczne okoliczności zdarzenia i nowe zeznania

W berlińskim procesie przeciwko 44-letniemu Ramtinowi A. — oskarżonemu o wielogodzinną torturę byłego wspólnika — padły w sądzie zeznania, które rzucają nowe światło na motywy i sposób działania sprawcy. Oskarżony przez osiem godzin zadawał ofierze bolesne ciosy młotkiem; sam przed sądem twierdził, że nigdy wcześniej i nigdy później nie stosował przemocy. Według jednego ze świadków ta wersja jest niepełna.

Świadek obecny przy torturze: groźby „zgodnie z szariatem”

31-letni Omar N., były partner biznesowy zarówno oskarżonego, jak i ofiary, zeznał, że był obecny podczas tortur, które miały miejsce w biurze w dzielnicy Neukölln. Omar relacjonował, iż Ramtin A. groził, że w razie potrzeby usunie ciało ofiary „w worku na zwłoki” z lokalu należącego do wujka Omara. Ponadto — co świadek przytoczył na wokandzie — oskarżony mówił: „Kto igra z jego istnieniem, tego zabije zgodnie z szariatem”.

Te słowa, jeśli zostaną potwierdzone, mogą mieć znaczenie przy ocenie zamiaru i surowości czynu.

Tło konfliktu: spór o udziały i podrobiony dokument

Jak wynika z akt sprawy, motywem ataku było dążenie pokrzywdzonego do wystąpienia ze wspólnego, zależnego od kontrahenta podwykonawstwa. Na to miało się nałożyć rzekome sfałszowanie przez niego umowy powierniczej (treuhandvertrag). To — zdaniem prokuratury — doprowadziło do zaostrzenia konfliktu między byłymi wspólnikami.

Kluczowy dowód: odzyskane nagranie z kamer

Według zeznań Omara N., w czasie ataku w biurze miała działać kamera, której nie wyłączono pomimo poleceń Ramtina A. Wujek świadka następnie — jak relacjonuje Omar — odtworzył i przywrócił skasowane nagranie z usuniętego dysku twardego za pomocą specjalistycznego oprogramowania. Ten materiał został przedstawiony w sądzie jako jedno z głównych dowodów.

Twierdzenia o powiązaniach z Iranem i wpłatach do meczetu

W trakcie rozpraw pojawiły się także zeznania sugerujące, że Ramtin A. utrzymywał kontakty ułatwiające mu korzystne relacje z irańskim reżimem — m.in. poprzez przekazywanie gotówki do meczetu „Imam Reza” w Neukölln. Omar N. twierdził, że na polecenie Ramtina przekazywał w nim większe sumy gotówki, które miały trafiać dalej, do Iranu. Sądowi zaprezentowano także czaty, z których wynika, że to Ramtin skontaktował Omara z osobami z meczetu, by ten dostarczał wpłaty.

Te zarzuty dotykają jednak sfery, w której konieczne jest szczegółowe rozstrzygnięcie dowodowe; oskarżony stanowczo zaprzecza związkom z irańską „Sittenpolizei” i twierdzi, że po ucieczce z Iranu w 1986 r. nigdy tam nie wracał.

„Ślub” i kontrowersyjne miejsce

Dodatkowo, według informacji prasowych, Ramtin A. miał zawrzeć związek małżeński według prawa islamskiego w tzw. „Błękitnym Meczecie” w Hamburgu — obiekcie, który w lipcu 2024 roku został zakazany w kontekście podejrzeń o działania na rzecz irańskich służb. Ramtin kategorycznie zaprzecza zarzutom współpracy z irańskimi służbami.

Oskarżony odpiera zarzuty

Przed sądem Ramtin A. podkreślił, że nie miał kontaktów z irańską policją i że wiele elementów przedstawionych przez świadka Omara jest „inscenizacją”. Twierdzi też, że zazwyczaj rozstrzygał konflikty „w dyskursie” i żałuje tego, co się stało — jednak relacje świadków oraz dowody materiałowe są przedmiotem oceny sądu i prokuratury.

Wyrok oczekiwany 20 listopada

Proces toczy się dalej; publicznie podano, że wyrok w tej sprawie ma zapaść 20 listopada. Do tego czasu sąd będzie rozważać wiarygodność świadków, autentyczność przedstawionych nagrań i czatów oraz zasadność powiązań wskazywanych przez oskarżyciela.

źródło: bild.de

Niemcy walczą z ptasią grypą — czy jest się czego obawiać?

2

Ptasia grypa rozprzestrzenia się w północnych i wschodnich landach Niemiec. W Brandenburgii znaleziono setki martwych żurawi, na fermach poddano ubojowi tysiące gęsi. Poniżej wyjaśniamy najważniejsze fakty i odpowiadamy na pytania, które interesują konsumentów, hodowców i miłośników przyrody.

Skala problemu — gdzie wirus daje o sobie znać?

Ostatnie dane wskazują na nasilony przebieg epidemii w Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W niektórych rejonach, m.in. w okolicach zbiorników wodnych Linum, znaleziono ponad tysiąc martwych żurawi. W całych tych landach skala uboju ochronnego przekroczyła już 160 000 zwierząt — eksperci określają obecny wybuch jako bezprecedensowy.

Jak groźna jest ptasia grypa dla ludzi?

Według Federacyjnego Instytutu ds. Zdrowia Zwierząt i Bezpieczeństwa Żywności (Friedrich-Loeffler-Institut, FLI) ryzyko zakażenia ludzi spoza grup zawodowo narażonych pozostaje niskie. Większe ryzyko mają osoby, które bezpośrednio zajmują się chorymi lub martwymi ptakami — np. pracownicy służb weterynaryjnych czy ferm.

Czy można zakazić się przez jedzenie drobiu lub jajka?

Nie ma dowodów, że spożycie właściwie przygotowanego mięsa drobiowego lub jaj powoduje zakażenie człowieka. Wirus jest wrażliwy na wysoką temperaturę — należy więc dokładnie przyrządzać drób (mięso bez różowego środka, bez krwi); jajka gotować tak, aby białko i żółtko były twarde.

Czy świąteczna pieczeń z gęsi stanowi zagrożenie?

Nie — jeśli mięso zostanie odpowiednio przygotowane. Przy obróbce termicznej powyżej 70°C wirus traci zakaźność, więc tradycyjna pieczona gęś nie stanowi ryzyka, o ile jest dobrze upieczona.

Co robić, gdy znajdziemy martwego ptaka?

Znalezienie martwego ptaka należy zgłosić właściwym władzom weterynaryjnym i unikać samodzielnego dotykania zwierzęcia. Dla bezpieczeństwa trzymajmy też z daleka zwierzęta domowe. Wiele obszarów lęgowych i żerowisk — np. rezerwaty w okolicach Linum — zostało tymczasowo zamkniętych dla spacerowiczów, a zaplanowane wycieczki odwołano, ponieważ niepokój ludzi stresuje ptaki i zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania wirusa.

Jak rozprzestrzenia się wirus?

Głównymi wektorami są ptaki dzikie — kaczki, gęsi, żurawie — które przenoszą wirusa wraz z odchodami. Wirusy mogą też być mechanicznie przenoszone na butach, odzieży lub sprzęcie, dlatego w obszarach objętych nadzorem obowiązują ograniczenia i zakazy wstępu.

Co muszą robić hodowcy drobiu?

Obowiązują surowe zasady „bioasekuracji”: trzymanie drobiu w zamknięciu, separacja od ptaków dzikich, stosowanie procedur dezynfekcyjnych i ochronnej odzieży. Celem jest zapobieganie przedostawaniu się wirusa z populacji dzikiej na inwentarz gospodarski.

Jakie są ostatnie dane liczbowe?

W rejonach najbardziej dotkniętych chorobą — przede wszystkim w Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorzu Przednim — w ramach środków zapobiegawczych lub zwalczających konieczny był ubój ponad 160 000 ptaków gospodarskich. W rejonie Linum odnotowano masowe padnięcia dzikich żurawi (ponad 1000 sztuk).

Co dalej?

Służby weterynaryjne i instytucje naukowe monitorują sytuację i wdrażają działania profilaktyczne oraz informacyjne. Dla społeczeństwa najważniejsze pozostaje przestrzeganie zaleceń: nie dotykać martwych ptaków, zgłaszać ich znalezienie, stosować się do zakazów wchodzenia do wyznaczonych miejsc i dokładnie przygotowywać mięso drobiowe.

źródło: bild.de

Niemcy: Tragiczna pomyłka – policja oddała strzały do żołnierzy podczas ćwiczeń

2

Niebezpieczne zdarzenie podczas wojskowych manewrów w Erding

Do niecodziennego i groźnego zdarzenia doszło w środę w bawarskim Erding, niedaleko Monachium. W trakcie dużych ćwiczeń Bundeswehry o nazwie „Marshal Power” policjant postrzelił niemieckiego żołnierza. Jak poinformowały w środę wieczorem Bundeswehra i policja, przyczyną incydentu była „pomyłka na miejscu”.

Ranny żołnierz po krótkim pobycie w szpitalu został już wypisany. Choć skończyło się bez poważnych obrażeń, sprawa może mieć poważne konsekwencje, gdyż policjanci oddali strzały do własnego żołnierza, biorącego udział w ćwiczeniach.

Zgłoszenie o „uzbrojonym mężczyźnie” i akcja z udziałem helikoptera

Według informacji przekazanych przez policję w Górnej Bawarii Północnej, około godziny 17:00 mieszkańcy dzielnicy Altenerding w Erding zgłosili, że na ulicy Hohenlindenerstraße widzą uzbrojoną osobę. Na miejsce natychmiast wysłano liczny oddział policji, w tym jednostki specjalne oraz helikopter.

Funkcjonariusze rzeczywiście napotkali uzbrojonego mężczyznę. Jak jednak później ustalono, nie stanowił on żadnego zagrożenia ani dla policjantów, ani dla ludności. Był to żołnierz Bundeswehry uczestniczący w manewrach. Mimo to padły strzały, a jeden z nich trafił żołnierza – według policji doznał on rany postrzałowej w twarz, najprawdopodobniej powierzchownej.

Policja i wojsko nie rozpoznały się nawzajem

Według doniesień dziennika Bild, sytuacja stała się jeszcze bardziej chaotyczna, gdy żołnierz i jego towarzysze odpowiedzieli ogniem – jednak używali wyłącznie amunicji ćwiczebnej. Z relacji wynika, że wojskowi sądzili, iż interwencja policji jest częścią scenariusza ćwiczeń, podczas gdy funkcjonariusze byli przekonani, że mają do czynienia z realnym zagrożeniem.

W późniejszym oświadczeniu zarówno policja, jak i Bundeswehra przyznały, że doszło do „błędnej interpretacji sytuacji na miejscu”. Nie wiadomo jednak, dlaczego policjanci nie rozpoznali żołnierzy jako uczestników ćwiczeń, które były wcześniej szeroko zapowiadane. Nie ustalono również, czy ranny żołnierz miał na sobie mundur, czy też jego wygląd nie wskazywał jednoznacznie na przynależność do sił zbrojnych.

Wspólne śledztwo policji kryminalnej i LKA

Policja poinformowała, że pozostaje w stałym kontakcie z Bundeswehrą i prowadzi intensywne działania mające na celu szybkie wyjaśnienie incydentu. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi wspólnie policja kryminalna w Erding oraz bawarskie Landeskriminalamt (LKA).

Władze podkreśliły, że w żadnym momencie nie istniało zagrożenie dla mieszkańców Erding ani okolic.

„Marshal Power”: symulacja działań wojennych w terenie cywilnym

Ćwiczenia „Marshal Power” są jednym z największych tegorocznych przedsięwzięć Bundeswehry w południowych Niemczech. Bierze w nich udział około 800 osób – 500 żołnierzy wojsk polowych (Feldjäger) oraz 300 funkcjonariuszy służb cywilnych, w tym policji, straży pożarnej i ratownictwa medycznego.

Celem manewrów jest trenowanie działań za linią frontu w sytuacji obrony terytorium NATO. Scenariusze obejmują między innymi walkę z sabotażem, neutralizację nielegalnych składów broni, wykrywanie zagrożeń ze strony dronów, zwalczanie „nieregularnych sił” oraz ochronę infrastruktury krytycznej – w tym nieczynnej elektrowni atomowej Isar 2.

W przeciwieństwie do większości ćwiczeń wojskowych, „Marshal Power” odbywa się nie na zamkniętych poligonach, lecz w przestrzeni publicznej – w miastach i na terenach cywilnych. Miało to na celu realistyczne odwzorowanie warunków potencjalnego konfliktu, ale jednocześnie doprowadziło do niebezpiecznego nieporozumienia, które mogło zakończyć się tragedią.

źródło: sueddeutsche.de

Niemcy: Bundestag mimo cięć przyznaje sobie potajemnie miliony euro

0

Spadek liczby posłów nie przyniósł oszczędności

W tym roku niemiecki Bundestag znacznie zmniejszył swoją liczbę posłów. Po wyborach, które miały miejsce w lutym, zamiast 733 parlamentarzystów w plenarnym składzie zasiada tylko 630 osób, czyli o 103 mniej. Miało to prowadzić do zmniejszenia wydatków i obniżenia środków przyznawanych frakcjom, tymczasem rzeczywistość okazała się inna.

Według informacji BILD, budżet dla frakcji na rok 2025 został potajemnie ustalony na poziomie 137,8 miliona euro, co odpowiada niemal dokładnie kwocie przyznanej w roku poprzednim, gdy Bundestag był znacznie liczniejszy.

Początkowe plany były niższe

Na początku 2025 roku przewidywano znacznie niższy budżet – w administracji Bundestagu krążyła kwota 118 milionów euro. Następnie komisja budżetowa Bundestagu miała przyznać 123 miliony euro.

Dla CDU/CSU i SPD była to najwyraźniej suma niewystarczająca. Podczas posiedzenia 4 września zgłoszono wniosek o podniesienie środków o dodatkowe 14,8 miliona euro, do ostatecznej kwoty 137,8 miliona euro. Uzasadniono to m.in. potrzebą zwiększenia wydatków na cyfryzację, sztuczną inteligencję i media społecznościowe, a także rosnącymi wymaganiami w zakresie bezpieczeństwa IT.

Reakcja organizacji chroniącej podatników

Dla prezesa organizacji „Steuerzahler” Reinera Holznagela taka potajemna podwyżka jest nie do przyjęcia. – „Kiedy polityka nakłania obywateli i firmy do oszczędności, sama nie może się tak zachowywać. Szybkie, niezauważone sięgnięcie do państwowej kasy jest absolutnie niedopuszczalne!” – mówi Holznagel.

Prezes domaga się wprowadzenia „prawdziwej ustawy o frakcjach z jasnymi zasadami, której do tej pory nie ma”.

Konsekwencje dla podatników

Decyzja o podwyższeniu budżetu frakcji, mimo zmniejszenia liczby posłów, wywołała oburzenie opinii publicznej i podważa zaufanie do dyscypliny finansowej Bundestagu. Zdaniem krytyków, takie działanie stoi w sprzeczności z obietnicami oszczędności wobec niemieckich podatników.

źródło: bild.de

Niemcy odrzucają pomoc dla dzieci z Gazy. Skandal po inicjatywie Hanoweru

1

Miasta chciały pomóc najmłodszym, rząd mówi „nie”

Inicjatywa miasta Hannover, wspierana przez inne niemieckie metropolie, mająca na celu przyjęcie chorych i rannych dzieci ze Strefy Gazy, zakończyła się niepowodzeniem. Powodem jest odmowna postawa niemieckiego rządu. „Bardzo ubolewamy nad odpowiedzią Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych” – powiedział burmistrz Hannoveru, Belit Onay. „Odmowa jest rozczarowująca i niezrozumiała” – dodał polityk Zielonych.

Krytyka braku wsparcia

Regionspräsident Steffen Krach (SPD) podkreślił dramatyczną sytuację w Gazie: „Ponad 16 tysięcy osób potrzebuje tam pomocy medycznej za granicą. Nieudzielenie choćby tej podstawowej pomocy dzieciom jest po prostu okrutne”.

W piśmie ministerstwa spraw wewnętrznych, które dotarło do Deutsche Presse-Agentur, wskazano, że mimo postępów w zakończeniu działań wojennych sytuacja w Gazie pozostaje „bardzo nieprzewidywalna i nieprzejrzysta”. Dotyczy to także władz izraelskich i egipskich odpowiedzialnych za wydawanie zezwoleń na wyjazd.

Rząd przedstawia powody odmowy

Według dokumentu, wyjazd dzieci do Niemiec wiązałby się ze złożonymi procedurami administracyjnymi. Trzeba byłoby ustalić tożsamość dzieci oraz podróżujących z nimi członków rodzin, ocenić ryzyka bezpieczeństwa, koszty oraz zapewnić realne opcje powrotu. Zdaniem rządu efektywniejsze jest wspieranie leczenia rannych i ciężko chorych osób bezpośrednio na miejscu.

„Chcemy wyraźnie podkreślić, że łączy nas chęć niesienia pomocy cywilom, zwłaszcza dzieciom w Gazie, lecz uważamy, że pomoc można zorganizować w inny sposób, by objęła jak największą liczbę osób” – czytamy w piśmie ministerstwa.

Wspólna inicjatywa wielu niemieckich miast

Hannover początkowo zaoferował przyjęcie do 20 potrzebujących dzieci. Inicjatywę wsparły także inne miasta, w tym Bremen, Düsseldorf, Leipzig, Bonn, Frankfurt i Kiel, a także Kościoły ewangelickie w Dolnej Saksonii.

Regionspräsident Krach zaznaczył, że Niemcy dysponują doskonałymi możliwościami medycznymi, które gotowe są udostępnić: „Gminy przygotowały wszystko, aby przyjąć dzieci”.

Burmistrz Onay podkreślił, że bez wsparcia rządu federalnego inicjatywa nie może się powieść. „Odmowa pozbawia wiele rannych i silnie doświadczonych traumą dzieci możliwości skorzystania z profesjonalnej pomocy. Apelujemy do Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o ponowne rozpatrzenie decyzji i umożliwienie pomocy humanitarnej” – dodał.

źródło: spiegel.de

Niemcy: Kanclerz Merz nie cofa słów o migracji. „Zapytajcie swoje córki”

5

Wypowiedź o migracji wywołała falę krytyki i poparcia

Wypowiedź kanclerza Niemiec Friedricha Merza (CDU) dotycząca „wizerunku miast” w kontekście migracji wywołała gorącą debatę polityczną i społeczną. Politycy z lewej strony sceny zarzucają mu rasizm i brak szacunku, natomiast konserwatyści otwarcie bronią jego słów. Jednocześnie temat bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej — zwłaszcza w godzinach wieczornych — staje się coraz częściej podnoszony w niemieckiej debacie publicznej.

Kontrowersyjna wypowiedź kanclerza

Merz stwierdził niedawno, że w kwestii polityki migracyjnej Niemcy „posunęły się bardzo daleko”. Następnie dodał:

„Ale oczywiście w wizerunku naszych miast wciąż widzimy ten problem. Dlatego minister spraw wewnętrznych pracuje obecnie nad tym, aby w znacznym zakresie umożliwić powroty (osób bez prawa pobytu)”.

Słowa te natychmiast wywołały burzę. Część opinii publicznej odebrała je jako sugestię, że migranci są odpowiedzialni za negatywne zmiany w przestrzeni miejskiej.

Lewica oskarża Merza o rasizm

Przedstawiciele lewicy i Zielonych ostro skrytykowali wypowiedź kanclerza.
Współprzewodniczący Zielonych, Felix Banaszak, nazwał słowa Merza „fatalnym sygnałem”, który jest „nie tylko nieodpowiedzialny, ale i niebezpieczny”.
Z kolei współprzewodnicząca frakcji Zielonych w Bundestagu Katharina Dröge określiła je jako „obraźliwe, dyskryminujące i nieprzyzwoite”.

Zdaniem krytyków mówienie o „wizerunku miasta” w kontekście migracji wzmacnia uprzedzenia i stygmatyzuje całe grupy społeczne.

Konserwatyści odpowiadają: „To odczucia wielu ludzi”

Zupełnie inaczej słowa Merza odebrała prawica.
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt skomentował:

„To, że nielegalna migracja zmienia wygląd naszych miast, odpowiada temu, co odczuwa wielu ludzi — i uważam to za fakt”.

Odnosząc się do krytyki ze strony lewicy, dodał:

„Polityka, która z obawy przed debatą w mediach społecznościowych przestaje mówić o tym, co wielu naprawdę czuje, napędza rozczarowanie polityką i w efekcie wzmacnia radykalne siły”.

Dobrindt podkreślił także, że rząd pracuje nad „zwrotem w polityce migracyjnej”, który ma odciążyć miasta, gminy, szkoły, przedszkola i system ochrony zdrowia. Według niego to kwestia „odpowiedzialności i szacunku wobec społeczeństwa”.

Palmer: „Nie chodzi o wszystkich migrantów”

Do debaty włączył się również bezpartyjny burmistrz Tybingi Boris Palmer. W jego ocenie słowa Merza zostały wyrwane z kontekstu.

„Ta wypowiedź byłaby skandaliczna, gdyby odnosiła się do wszystkich osób. Ale sądzę, że kanclerz miał na myśli grupy młodych mężczyzn bez pracy i prawa pobytu, którzy w wielu średniej wielkości miastach zajmują dworce, place i parki” — powiedział Palmer.

Dziennikarz: „To jasne, o kogo chodzi”

Komentarz w tej sprawie pojawił się również w podcaście dziennikarza WELT Robina Alexandra:

„Możemy mówić wprost: chodzi o ludzi, którzy złożyli wniosek o azyl, nie uzyskali go, a teraz stoją przed dworcami. Kanclerz mówi o rozwiązaniu właśnie tego problemu”.

Twarde liczby potwierdzają skalę problemu

Według oficjalnych danych:

  • 225 500 osób w Niemczech ma obecnie obowiązek opuszczenia kraju,
  • w tym 132 000 to osoby, którym odmówiono azylu,
  • w pierwszym półroczu 2025 r. deportowano jedynie 11 807 osób, co stanowi ok. 5 procent wszystkich zobowiązanych do wyjazdu.

Merz nie zamierza się wycofać

Podczas konferencji prasowej dziennikarze zapytali kanclerza, czy zamierza wycofać swoje słowa. Merz odpowiedział:

„Zapytajcie swoje dzieci, córki, znajomych i przyjaciół — wszyscy potwierdzą, że to realny problem, szczególnie po zmroku”.

Kanclerz wyraźnie podkreślił, że nie zamierza się ze swojej wypowiedzi wycofywać. Według dziennika BILD, wiele kobiet w Niemczech przyznało mu rację, wskazując na rosnące poczucie zagrożenia w przestrzeni publicznej.

źródło: bild.de

Niemcy: Nauczyciel oskarżony o stworzenie materiału pornograficznego z wizerunkiem uczennicy za pomocą sztucznej inteligencji

0

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie głośnego skandalu w Hesji

W Hesji wybuchł skandal, który wstrząsnął lokalną społecznością. Nauczyciel z wieloletnim stażem w Heinrich-Mann-Gesamtschule w Dietzenbach za pomocą sztucznej inteligencji stworzył pornograficzne wideo, na którym pojawia się on sam oraz 17-letnia uczennica szkoły. Materiał nie był prawdziwy, lecz został wygenerowany cyfrowo z wykorzystaniem zdjęcia dziewczyny. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie podejrzenia wytwarzania treści o charakterze pornografii nieletnich.

Skandal ujawniono już w lipcu

Jak podała gazeta „Offenbach Post”, cała sprawa wyszła na jaw pod koniec lipca. Nauczyciel pokazał spreparowane wideo jednemu z kolegów z pracy, który następnie powiadomił odpowiednie służby. W ramach postępowania funkcjonariusze policji przeszukali mieszkanie podejrzanego pedagoga. Zabezpieczono komputery oraz nośniki danych, które następnie poddano szczegółowej analizie.

Proces analizy zabezpieczonych materiałów trwał kilka miesięcy. Śledztwo prowadzi prokuratura w Gießen. Na pytanie dziennika „BILD” śledczy nie ujawnili wieku podejrzanego nauczyciela.

Zarzuty dotyczą wytwarzania pornografii nieletnich

Przeciwko mężczyźnie toczy się postępowanie w związku z podejrzeniem wytwarzania treści o charakterze pornografii nieletnich. Do tej pory nie przedstawiono mu zarzutów ani nie skierowano sprawy do sądu.

Według ustaleń śledczych wystarczyło jedno zdjęcie uczennicy, by za pomocą narzędzi AI wygenerować film przedstawiający symulowane czynności seksualne między nauczycielem a dziewczyną. Nie ma dowodów na to, że materiał został opublikowany w Internecie lub rozpowszechniony za pomocą komunikatorów — został jedynie pokazany jednemu ze współpracowników.

Nauczyciel już wcześniej był upominany

Z relacji innych nauczycieli wynika, że podejrzany pedagog już wcześniej był obiektem skarg i zwracał na siebie uwagę nieodpowiednimi komentarzami wobec uczennic. Miał wielokrotnie balansować „na granicy tego, co dozwolone”. Z powodu takiego zachowania był wcześniej upominany przez przełożonych.

Ta informacja wzbudziła jeszcze większe oburzenie wśród lokalnej społeczności — wielu rodziców domaga się zdecydowanych działań ze strony władz oświatowych.

Nauczyciel nadal formalnie zatrudniony

Mimo powagi zarzutów podejrzany nauczyciel nie został zawieszony w obowiązkach służbowych. Jak poinformowało Państwowe Kuratorium Oświaty dla powiatu Offenbach, podjęto jednak środki ostrożności. Mężczyzna został przeniesiony na stanowisko, na którym nie ma żadnego kontaktu z dziećmi ani młodzieżą.

— W przypadkach, gdy ujawnione zostają zachowania mogące stanowić naruszenie prawa lub obowiązków służbowych, dyrekcja szkoły i kuratorium podejmują niezwłocznie odpowiednie kroki — przekazała Susanne Meißner, dyrektorka kuratorium, w rozmowie z „Offenbach Post”.

Śledztwo w toku

Postępowanie prowadzone przez prokuraturę w Gießen jest na wczesnym etapie. Kluczowe będą wyniki analizy zabezpieczonych danych cyfrowych oraz przesłuchania świadków. Dopiero po zakończeniu tych czynności prokuratura podejmie decyzję o ewentualnym postawieniu zarzutów.

Sprawa wywołała szeroką debatę na temat wykorzystywania sztucznej inteligencji w celach przestępczych, a także ochrony uczniów w środowisku szkolnym. Władze Hesji zapowiedziały dokładne monitorowanie sprawy.

źródło: bild.de