Pożar doszczętnie zniszczył Aldi i Rewe w Brandenburgii

0

Wielki pożar w Zehdenick. Budynek handlowy stanął w ogniu nocą

W nocy z czwartku na piątek doszło do poważnego pożaru w Zehdenick, w Brandenburgii. Ogień objął budynek handlowy przy Falkenthaler Chaussee, w którym mieściły się supermarkety sieci Aldi i Rewe. Obie placówki zostały całkowicie zniszczone. Ironią losu jest fakt, że sklepy miały zostać zamknięte już w najbliższą sobotę – budynek był przeznaczony do rozbiórki.

Das Gebäude ist komplett abgebrannt, das Dach stürzte ein
Foto: Julian Stähle

Zgłoszenie pożaru po godzinie pierwszej w nocy

Jak poinformowały służby, zgłoszenie o pożarze wpłynęło do centrum alarmowego o godzinie 1:13 w nocy. Gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy straży pożarnej, obiekt był już w całości objęty ogniem. Ze względu na skalę zdarzenia natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję gaśniczą.

Zawalające się dachy utrudniały akcję ratunkową

Gaszenie pożaru było wyjątkowo trudne. W trakcie akcji zawaliły się dachy obu supermarketów, co znacząco skomplikowało działania strażaków. Ogień szybko rozprzestrzenił się na cały kompleks handlowy, powodując jego niemal całkowite zniszczenie.

Ostrzeżenie dla mieszkańców, ale zagrożenie uznano za niewielkie

Z powodu intensywnego zadymienia wydano ostrzeżenie dla mieszkańców Zehdenick. Służby poinformowały, że dym i produkty spalania mogą być szkodliwe dla zdrowia, jednak według oficjalnych komunikatów realne zagrożenie dla ludności oceniono jako niewielkie. Akcja gaśnicza trwała jeszcze w godzinach porannych.

Auch am Freitagmorgen war die Feuerwehr noch mit Löscharbeiten beschäftigt
Foto: Julian Stähle

Brak informacji o poszkodowanych i przyczynie pożaru

Policja potwierdziła, że na miejscu pracowały liczne jednostki straży pożarnej. Na moment publikacji informacji nie wiadomo, czy ktoś odniósł obrażenia. Przyczyna pożaru pozostaje nieznana, a śledczy nie wykluczają żadnego scenariusza.

Zamknięta droga federalna B109

W związku z prowadzoną akcją ratunkową całkowicie zamknięto drogę federalną B109, przebiegającą w pobliżu miejsca zdarzenia. Nie podano, jak długo utrzymają się utrudnienia w ruchu.

Sklepy miały zostać zamknięte w najbliższy weekend

Pożar wybuchł zaledwie kilka dni przed planowanym zamknięciem obiektów. Aldi zamierzało rozebrać dotychczasowy budynek i wznieść nowy obiekt handlowy, natomiast Rewe planowało całkowite wycofanie się z tej lokalizacji. W wyniku pożaru oba sklepy zostały doszczętnie zniszczone i nie będą już mogły wznowić działalności.

źródło: bild.de

Gwałtowny wzrost zachorowań na Mpox w Berlinie. Po raz pierwszy wykryto nowy wariant wirusa

0

Berlin notuje najwyższą liczbę przypadków w całym kraju

Liczba zachorowań na Mpox w Berlinie wyraźnie wzrosła i osiągnęła najwyższy poziom w skali całych Niemiec. Jak poinformował Krajowy Urząd Zdrowia i Spraw Socjalnych Berlina (Landesamt für Gesundheit und Soziales, Lageso), w 2025 roku zarejestrowano już 186 potwierdzonych przypadków tej choroby. Zdecydowaną większość zakażonych stanowili mężczyźni – 185 przypadków, co potwierdza utrzymujący się trend epidemiologiczny.

Dla porównania, w 2024 roku odnotowano w Berlinie jedynie 68 przypadków, a w 2023 roku 87 zachorowań. Oznacza to, że liczba infekcji w bieżącym roku niemal się podwoiła w stosunku do dwóch poprzednich lat łącznie.

Wciąż daleko do skali epidemii z 2022 roku

Mimo wyraźnego wzrostu liczby zachorowań, obecna sytuacja nie dorównuje największemu ognisku epidemii Mpox, które miało miejsce w 2022 roku. Wówczas w samej stolicy Niemiec potwierdzono około 1 600 przypadków laboratoryjnych.

Jednocześnie Lageso poinformowało, że w grudniu po raz pierwszy wykryto w Berlinie nowy wariant wirusa, co wzbudziło szczególne zainteresowanie epidemiologów.

Mpox – choroba przenoszona głównie przez bliski kontakt

Mpox to rzadka choroba wirusowa, przenoszona przede wszystkim poprzez bliski kontakt fizyczny, zwłaszcza podczas kontaktów seksualnych. Do zakażenia dochodzi najczęściej poprzez kontakt z pęcherzami, zmianami skórnymi lub otarciami u osoby chorej. Możliwa jest także transmisja drogą kropelkową.

Do typowych objawów należą:

  • charakterystyczna wysypka skórna,
  • gorączka,
  • bóle mięśni,
  • powiększenie węzłów chłonnych.

Pierwsze przypadki Mpox w Niemczech potwierdzono w maju 2022 roku. Zgodnie z danymi Instytutu Roberta Kocha (RKI), do tej pory nie odnotowano w Niemczech żadnych zgonów związanych z tą chorobą.

Najbardziej narażona grupa: mężczyźni mający kontakty seksualne z mężczyznami

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ocenia ryzyko zakażenia Mpox jako umiarkowane wśród mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami, szczególnie przy częstej zmianie partnerów. Dla pozostałych grup ryzyko określane jest jako niskie.

W Berlinie średni wiek osób zakażonych w 2025 roku wynosił 35 lat, a około 70 procent chorych podejrzewa, że do infekcji doszło podczas kontaktów seksualnych. Stolica Niemiec pozostaje regionem z największą liczbą przypadków Mpox w kraju.

Nowy wariant Mpox po raz pierwszy wykryty w Berlinie

Lageso poinformowało w czwartek o pierwszym potwierdzonym przypadku wariantu Mpox „Klade Ib” w Berlinie. Zakażonym był mężczyzna, u którego 8 grudnia wystąpiły gorączka, charakterystyczna wysypka oraz obrzęk węzłów chłonnych. Jak przekazały władze sanitarne, pacjent nie był zaszczepiony i najprawdopodobniej zakaził się poza granicami Niemiec.

Od 2024 roku na terenie całych Niemiec potwierdzono zaledwie 16 przypadków wariantu Klade Ib. Zdecydowana większość dotychczasowych zakażeń dotyczyła wariantu Klade II.

Czy Klade I jest groźniejsza? Opinie ekspertów podzielone

Część ekspertów uważa, że wariant Klade I, do którego zalicza się Klade Ib, może wiązać się z cięższym przebiegiem choroby. Lageso nie potwierdza jednak tych obaw. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że nie ma obecnie dowodów wskazujących na to, by ten wariant powodował cięższe zachorowania.

Szczepienia nadal kluczowe – niemal połowa zakażonych była niezaszczepiona

Szczepienia przeciwko Mpox są dostępne w Niemczech od 2022 roku. Zaleca się je przede wszystkim:

  • mężczyznom często zmieniającym partnerów seksualnych,
  • osobom pracującym w seksbiznesie.

Jak zwróciła uwagę epidemiolożka chorób zakaźnych z Lageso, Claudia Ruscher, w 2025 roku odsetek osób zakażonych bez ochrony szczepiennej był wyraźnie wyższy niż w latach poprzednich. Aż 44 procent chorych nie było zaszczepionych.

Apel o większą świadomość i profilaktykę

Zdaniem Lageso konieczne jest zintensyfikowanie działań informacyjnych na temat szczepień, zwłaszcza przed dużymi wydarzeniami międzynarodowymi, takimi jak Pride Month. Eksperci podkreślają, że Mpox pozostaje stosunkowo nową chorobą, na temat której wciąż brakuje pełnych danych, dlatego stały monitoring i profilaktyka są kluczowe.

źródło: rbb24.de

Coraz więcej chorób przewlekłych w Niemczech. Nowe dane pokazują niepokojący trend

0

Rosnąca skala problemu zdrowotnego

W Niemczech systematycznie przybywa osób zmagających się z chorobami przewlekłymi. Z najnowszych danych wynika, że w 2024 roku aż około 54 procent dorosłych mieszkańców kraju deklarowało występowanie długotrwałego problemu zdrowotnego. Oznacza to wyraźny wzrost w porównaniu z rokiem 2014, kiedy odsetek ten był o 16 punktów procentowych niższy.

Analiza oparta na danych RKI

Jak informuje portal Table Briefings, dane pochodzą z analizy przygotowanej przez Związek Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych (vfa). Opracowanie bazuje na statystykach Instytutu Roberta Kocha (RKI), który od lat monitoruje stan zdrowia społeczeństwa niemieckiego.

Eksperci podkreślają, że wzrost liczby diagnozowanych chorób przewlekłych jest zjawiskiem wieloczynnikowym i nie zawsze oznacza faktyczne pogorszenie ogólnego stanu zdrowia populacji.

Najwyższy odsetek wśród seniorów

Szczególnie wysoki udział osób przewlekle chorych odnotowuje się w najstarszych grupach wiekowych. Wśród mieszkańców Niemiec, którzy ukończyli 80. rok życia, odsetek osób z długotrwałymi problemami zdrowotnymi sięga 73 procent. Zdaniem analityków jest to w dużej mierze konsekwencja starzenia się społeczeństwa oraz większej liczby schorzeń towarzyszących podeszłemu wiekowi.

Lepsza diagnostyka jednym z powodów wzrostu

Według specjalistów znaczący wpływ na wzrost liczby przypadków chorób przewlekłych ma również postęp w diagnostyce i leczeniu. Choroby, które wcześniej pozostawały niewykryte, dziś są częściej rozpoznawane na wczesnym etapie.

Jako przykład eksperci wskazują niewydolność nerek, która jeszcze kilkanaście lat temu bywała diagnozowana znacznie rzadziej, a obecnie jest szybciej wykrywana dzięki lepszym badaniom laboratoryjnym i regularnym kontrolom medycznym.

Wyjątek od trendu: choroba wieńcowa

Na tle ogólnego wzrostu liczby schorzeń przewlekłych wyróżnia się jednak jeden istotny wyjątek. Choroba wieńcowa jest w Niemczech diagnozowana coraz rzadziej. Od 2015 roku liczba nowych rozpoznań spadła w tym przypadku o 4,3 procent.

Zdaniem ekspertów ma to związek ze zmianą stylu życia części społeczeństwa, w tym większą świadomością zdrowotną, poprawą diety, ograniczeniem palenia tytoniu oraz rosnącą popularnością aktywności fizycznej.

Zakres analizy i istotne ograniczenia

Autorzy opracowania zwracają uwagę, że analiza nie obejmuje wszystkich grup chorób. W zestawieniu nie uwzględniono autoimmunologicznych schorzeń przewlekłych ani przewlekłych infekcji, co oznacza, że rzeczywista skala problemu może być jeszcze większa.

Wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia

Rosnąca liczba osób z chorobami przewlekłymi stanowi poważne wyzwanie dla niemieckiego systemu opieki zdrowotnej. Wiąże się to nie tylko z rosnącymi kosztami leczenia, lecz także z potrzebą długoterminowej opieki, rehabilitacji oraz wsparcia socjalnego.

Eksperci podkreślają, że kluczowe znaczenie będą miały profilaktyka, wczesna diagnostyka oraz dalsze inwestycje w opiekę zdrowotną, aby system był w stanie sprostać potrzebom starzejącego się społeczeństwa i rosnącej liczby pacjentów przewlekle chorych.

źródło: aerzteblatt.de

Koronawirus kosztował miliardy: miliony masek z Niemiec musiały zostać zutylizowane

2

Spahn tłumaczy decyzje sprzed sześciu lat

Prawie sześć lat po wybuchu pandemii COVID-19 w Niemczech były minister zdrowia Jens Spahn (CDU) stanął przed Bundestagiem, by bronić swoich kontrowersyjnych decyzji dotyczących zakupu masek ochronnych. W trakcie obrad Komisji ds. pandemii Spahn podkreślił, że w 2020 roku nie istniała żadna gotowa strategia działania („nie było wtedy żadnego podręcznika”).

„Chodziło o życie i śmierć” – mówił Spahn, odnosząc się do dramatycznych obrazów z Bergamo, Nowego Jorku czy Londynu. „Nie chcieliśmy, aby coś podobnego wydarzyło się w Niemczech. Najważniejszym celem była ochrona systemu opieki zdrowotnej przed przeciążeniem”.

Globalna konkurencja o środki ochronne

Były minister wyjaśnił, że na całym świecie w tym samym czasie toczyła się walka o środki ochrony osobistej. „W przypadku zakupów, takich jak maski, obowiązywało prawo silniejszego. Nawet głowy państw kontaktowały się z dostawcami. Nie mogłem wysyłać w tej sprawie telefonów na poziomie referatu” – dodał Spahn.

Rachunek: 5,9 mld euro i 3,4 mld masek do utylizacji

Według Olivera Sieversa z Bundesrechnungshof, niemieckiego urzędu kontroli finansowej, wiosną 2020 roku ministerstwo zdrowia zakupiło 5,8 miliarda masek za łączną kwotę 5,9 miliarda euro. Z tego aż 3,4 miliarda masek musiało zostać zniszczonych.

„Mamy do czynienia z ogromnym nadmiernym zakupem” – mówił Sievers podczas publicznego przesłuchania w Bundestagu. Dodatkowo pojawiły się koszty magazynowania w wysokości około 510 milionów euro, a kolejne wydatki były jeszcze oczekujące. Urząd skrytykował praktykę ministerstwa: „Nie kupuje się towaru po najwyższych cenach”.

Zakupy „wbrew radom fachowych departamentów”

Według raportu specjalnej pełnomocniczki Sudhof, sporządzonego na zlecenie następcy Spahna, Karla Lauterbacha (SPD), ministerstwo wchodziło w zakupy masek „w dużym zakresie i wbrew radom własnych departamentów”, generując w ten sposób znaczące koszty i ryzyka.

Sudhof zwracała uwagę parlamentarzystom na utrzymujące się nieprawidłowości. Dokumentacja z okresu pandemii „znajduje się u prywatnego podmiotu, a nie w Ministerstwie Zdrowia”.

Komisja ds. pandemii i jej zadania

Komisja powołana do analizy działań w czasie pandemii składa się z 14 deputowanych oraz 14 zewnętrznych ekspertów. Jej zadaniem jest interdyscyplinarne opracowanie sposobów lepszego rozpoznawania i zarządzania przyszłymi pandemami.

Końcowy raport, zawierający szczegółowe rekomendacje i wskazówki praktyczne, ma zostać przedstawiony do końca czerwca 2027 roku.

źródło: zeit.de

Z niemieckich szkół prosto na wojnę. Młodzi Niemcy na froncie w Ukrainie

2

Coraz młodsi ochotnicy z Niemiec decydują się na front

Huk czołgów i wojskowych konwojów, zniszczone budynki, nieustanny dźwięk syren alarmowych oraz ataki dronów – tak wygląda codzienność w wielu miastach Ukrainy. Dla zdecydowanej większości młodych ludzi w Niemczech perspektywa dobrowolnego wyjazdu na front jest nie do pomyślenia. Są jednak wyjątki. Coraz więcej młodych mężczyzn z Niemiec decyduje się dołączyć do ukraińskich sił zbrojnych, by – jak sami mówią – bronić Europy, demokracji albo po prostu zmierzyć się z ekstremalnym doświadczeniem.

18-letni Noah z Darmstadt chce walczyć w jednostce dronowej

Jednym z takich ochotników jest 18-letni Noah z Darmstadt. Latem ukończył techniczne Fachabitur w specjalizacji IT. W wolnym czasie tworzy aplikacje obliczające trajektorie lotu pocisków artyleryjskich oraz zajmuje się obsługą cywilnych dronów. To właśnie te umiejętności sprawiły, że zainteresował się służbą w ukraińskich jednostkach bezzałogowych.

Noah nie ukrywa, że najbardziej odpowiadałaby mu służba w formacjach dronowych. Jak tłumaczył reporterom Y-Kollektiv, są to obszary, z którymi ma już pewne doświadczenie techniczne. Jednocześnie jest świadomy, że udział w wojnie oznacza realne ryzyko śmierci oraz konieczność zabijania innych ludzi. W jego ocenie jest to jednak cena, którą należy zapłacić w imię obrony demokratycznego porządku w Europie.

Europejskie rozmowy o misji ochronnej

Równolegle do indywidualnych decyzji młodych ochotników toczą się rozmowy na najwyższym szczeblu politycznym. W poniedziałek kanclerz Niemiec Friedrich Merz (CDU) wraz z innymi europejskimi przywódcami zaproponował utworzenie międzynarodowej misji ochronnej. Taka formacja, prowadzona przez państwa europejskie i wspierana przez Stany Zjednoczone, miałaby zabezpieczać ewentualne zawieszenie broni, wspierać ukraińskie siły zbrojne oraz chronić przestrzeń powietrzną i szlaki morskie.

Franco z Niemiec walczy w elitarnej jednostce

Dla 25-letniego Franco decyzja o wyjeździe na Ukrainę zapadła już dwa lata temu. Z zawodu jest mistrzem dekarstwa. Początkowo planował pomagać w charakterze wolontariusza humanitarnego, jednak szybko zrozumiał, że Ukraina potrzebuje przede wszystkim żołnierzy.

Obecnie Franco walczy na froncie jako członek 3. batalionu Międzynarodowej Legii Ukrainy. Jak relacjonuje, spośród osób, z którymi przyjechał do Ukrainy, nikt nie pozostał już na froncie: pięciu zginęło, pozostali zostali ciężko ranni. Wszyscy pochodzili z różnych krajów Europy.

Setki zagranicznych ochotników, w tym Niemcy

Dokładna liczba niemieckich obywateli walczących obecnie po stronie Ukrainy nie jest znana. Według szacunków ukraińskich władz może chodzić o kilkaset osób. Rekrutacja prowadzona jest m.in. online – chętni mogą zgłaszać się poprzez oficjalne strony Międzynarodowej Legii Obrony Ukrainy lub jednostek takich jak Azov International Battalion.

Front pod Charkowem i realia wojny

Jednostki zagranicznych ochotników stacjonują często w tajnych lokalizacjach ze względu na wysokie ryzyko ataków lotniczych. Jedno z takich miejsc znajduje się w okolicach Charkowa – miasta położonego zaledwie około 30 kilometrów od granicy z Rosją. W wielu dzielnicach zabudowa została całkowicie zniszczona, a ataki dronów są niemal codziennością. Mimo to do miasta wciąż można dotrzeć koleją.

„Lefty”: walka w obronie demokracji

Na froncie pod Charkowem walczy również 20-letni Niemiec posługujący się pseudonimem „Lefty”. Przydomek ten nawiązuje do jego zdolności strzeleckich – potrafi strzelać równie dobrze lewą, jak i prawą ręką. Jak opowiada, służba wojskowa była obecna w jego rodzinie od pokoleń.

Dla „Lefty’ego” rosyjska inwazja jest bezpośrednim atakiem na demokrację i wolność w Europie. Podkreśla, że nie mógł zaakceptować zbrodni wojennych popełnianych na europejskiej ziemi. Jednocześnie przyznaje, że oprócz motywów ideowych ważną rolę odgrywa także potrzeba adrenaliny i silnych przeżyć. Zastrzega jednak, że wojna nie jest grą – niemal codziennie giną tam ludzie.

Skala strat i brak pełnych danych

Dokładna liczba poległych ukraińskich żołnierzy nie jest publicznie ujawniana. W lutym prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił w wywiadzie, że od początku wojny zginęło 45 100 żołnierzy, a około 390 000 zostało rannych. Niezależni eksperci wojskowi uważają jednak, że rzeczywiste liczby mogą być znacznie wyższe.

Rekrutacja do Azov International i odmowa dla Noaha

Podobnie jak „Lefty”, Noah z Darmstadt wyjechał do Ukrainy w wieku 18 lat. O swojej decyzji nie poinformował rodziców. W Kijowie spotkał się z rekruterem jednostki Azov International Battalion podczas rozmowy kwalifikacyjnej w jednej z kawiarni.

Azov jest uznawane za jednostkę elitarną, choć w przeszłości było krytykowane za powiązania z ekstremą prawicową. Dowództwo formacji deklaruje obecnie jednoznaczne odcięcie się od tych środowisk. Nie każdy kandydat zostaje jednak przyjęty. Noah usłyszał odmowę – zdaniem rekrutera nie był jeszcze gotowy psychicznie do służby bojowej. Jak stwierdził rozmówca Y-Kollektiv, miał przed sobą „dziecko, a nie żołnierza”.

Alternatywa: praca dla przemysłu zbrojeniowego

Mimo rozczarowania Noah nie zamierza rezygnować z pomocy Ukrainie. Rozważa teraz zaangażowanie się w ukraiński przemysł zbrojeniowy, gdzie mógłby wykorzystać swoje kompetencje informatyczne bez bezpośredniego udziału w walkach. Jego historia pokazuje, jak skomplikowane i wielowymiarowe są motywacje młodych Niemców, którzy decydują się zbliżyć do wojny – nawet jeśli nie zawsze trafiają bezpośrednio na front.

źródło: hessenschau.de

Niemcy chcą przyspieszyć przyjazd Afgańczyków z Pakistanu. Czas nagli przed możliwymi deportacjami

0

Ponad 500 osób z ważnymi zgodami na przyjęcie

Niemcy planują możliwie szybko zakończyć procedury wjazdowe dla Afgańczyków, którzy otrzymali już oficjalne zgody na przyjęcie do kraju. Jak poinformował federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt, do końca bieżącego roku do Niemiec ma przyjechać łącznie 535 obywateli Afganistanu, przebywających obecnie w Pakistanie. Sprawa jest pilna, ponieważ Islamabad wyznaczył Berlinowi termin na zakończenie procedur — po jego upływie grożą deportacje do Afganistanu.

Dwa programy przyjęć i konkretne liczby

W rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland Alexander Dobrindt sprecyzował, że wśród osób oczekujących na wjazd do Niemiec znajduje się:

  • 460 osób objętych Federalnym Programem Przyjęć (Bundesaufnahmeprogramm),
  • 75 osób zakwalifikowanych w ramach programu dla byłych lokalnych współpracowników niemieckich instytucji (Ortskräfteprogramm).

Minister podkreślił, że niemiecki rząd ma wyraźny interes w tym, aby sprawa została zamknięta jak najszybciej. W tym celu prowadzone są rozmowy z władzami Pakistanu. Dobrindt zapowiedział, że celem jest zakończenie procesu jeszcze w grudniu, choć zaznaczył, że pojedyncze przypadki mogą wymagać rozpatrzenia już w nowym roku.

Presja czasu ze strony Pakistanu

Pakistan poinformował stronę niemiecką, że procedury przyjęcia muszą zostać zakończone do końca roku. Po tym terminie osoby przebywające na jego terytorium, a posiadające niemieckie zgody na przyjęcie, mogą zostać deportowane do Afganistanu. To właśnie ta groźba sprawia, że niemieckie władze starają się przyspieszyć działania administracyjne i logistyczne.

Kontekst polityczny: obietnice po 2021 roku i zmiana kursu

Po przejęciu władzy w Afganistanie przez talibów w 2021 roku niemiecki rząd zobowiązał się do przyjęcia byłych lokalnych współpracowników niemieckich instytucji oraz innych osób uznanych za szczególnie zagrożone represjami. W kolejnych latach uruchomiono cztery różne programy przyjęć, z których część powstała jeszcze za rządów Angeli Merkel, a część w okresie rządów koalicji sygnalizacji świetlnej.

Jednocześnie obecna koalicja rządowa SPD i CDU/CSU zapisała w umowie koalicyjnej, że „dobrowolne federalne programy przyjęć mają być w miarę możliwości wygaszane”, a nowe inicjatywy tego typu nie będą uruchamiane.

Prawnie wiążące zgody i interwencje sądów

Największe szanse na faktyczny wjazd do Niemiec mają osoby objęte Federalnym Programem Przyjęć. W ich przypadku wydane zgody są uznawane za prawnie wiążące. Część Afgańczyków, którym odmówiono wiz mimo wcześniejszych obietnic, skierowała sprawy do sądów administracyjnych. W wielu przypadkach skargi zakończyły się sukcesem, a niemieckie władze zostały zobowiązane do wydania wiz i zorganizowania przyjazdu.

Cofnięte zgody dla około 650 osób

Inaczej wygląda sytuacja około 650 Afgańczyków, którzy otrzymali wcześniej pozytywne decyzje na podstawie tzw. listy praw człowieka oraz listy pomostowej. W ostatnim czasie niemiecki rząd cofnął te zgody, argumentując, że „nie istnieje już polityczny interes w ich przyjęciu”.

Osoby te wciąż mają możliwość dochodzenia swoich praw przed niemieckimi sądami. Problem polega jednak na tym, że w przypadku deportacji z Pakistanu do Afganistanu skuteczne złożenie pozwu stanie się w praktyce niemożliwe.

Obawy przed represjami po deportacji

Afgańczycy objęci cofniętymi decyzjami obawiają się, że w razie przymusowego powrotu do Afganistanu mogą stać się ofiarami represji i aktów odwetu ze strony talibów. To właśnie ta groźba sprawia, że kwestia terminowego zakończenia procedur i umożliwienia wjazdu do Niemiec pozostaje dla wielu z nich sprawą o kluczowym znaczeniu.

źródło: tagesschau.de

W 2026 r. w Niemczech wzrośnie płaca minimalna – w jednej z branż nawet ponad 21 €/h!

1

Wyższa płaca minimalna w Niemczech od stycznia. Rząd zapowiada dwustopniową podwyżkę

Wraz z nadejściem nowego roku w Niemczech wejdą w życie istotne zmiany finansowe dla milionów pracowników. Jedną z nich jest podwyżka ustawowej płacy minimalnej, którą rząd federalny zatwierdził w listopadzie po długich i intensywnych negocjacjach. Zgodnie z decyzją władz, stawka minimalna będzie podnoszona etapami i do 2026 roku osiągnie poziom 14,60 € brutto za godzinę. W niektórych zawodach wynagrodzenie minimalne okaże się jednak znacznie wyższe.

Ile wyniesie płaca minimalna i kiedy wejdą zmiany?

Od 1 stycznia 2026 roku ogólnokrajowa płaca minimalna w Niemczech wzrośnie do 13,90 € brutto za godzinę. Kolejna podwyżka nastąpi 1 stycznia 2027 roku, kiedy stawka osiągnie docelowy poziom 14,60 € brutto.

Zmiany te będą miały bezpośredni wpływ także na osoby zatrudnione w ramach tzw. minijobów. Maksymalny miesięczny dochód wzrośnie z obecnych 556 € do 603 €, co – jak podaje „Handwerk Magazin” – pozwoli zachować limit dochodowy bez konieczności zmiany formy zatrudnienia.

Rząd federalny zakłada, że wyższe wynagrodzenia przełożą się na wzrost siły nabywczej społeczeństwa. Według szacunków z podwyżki skorzysta ponad sześć milionów osób, a jednocześnie nie przewiduje się negatywnego wpływu na poziom zatrudnienia.

Największe korzyści dla pracowników opieki. Stawki nawet powyżej 21 € za godzinę

Szczególnie wyraźny wzrost wynagrodzeń obejmie sektor opieki. Minimalne stawki dla pracowników tej branży będą podnoszone stopniowo, jednak zawsze od 1 lipca, a nie od początku roku.

Od 1 lipca 2026 roku obowiązywać będą następujące stawki za godzinę:

  • 16,52 € – dla pracowników opieki,
  • 17,80 € – dla wykwalifikowanych pracowników opieki,
  • 21,03 € – dla wykwalifikowanych pielęgniarek i pielęgniarzy.

Od 1 lipca 2027 roku stawki te wzrosną ponownie i wyniosą:

  • 16,95 € – dla pracowników opieki,
  • 18,26 € – dla wykwalifikowanych pracowników opieki,
  • 21,58 € – dla wykwalifikowanych pielęgniarek i pielęgniarzy.

Łącznie oznacza to wzrost wynagrodzeń w sektorze opieki o około 5 proc. Wszystkie kwoty odnoszą się do wynagrodzenia brutto.

Stabilne stawki i więcej urlopu. Decyzja komisji ds. opieki

Podwyżki mają na celu zwiększenie atrakcyjności zawodu oraz zachęcenie do podejmowania pracy w sektorze opieki. Nowe stawki mają obowiązywać do 30 września 2028 roku, co zapewnia pracownikom większą stabilność finansową.

Decyzje te zostały jednogłośnie poparte przez komisję ds. opieki, która dodatkowo opowiedziała się za wydłużeniem urlopu wypoczynkowego. Oprócz ustawowego minimum, pracownikom opieki ma przysługiwać dziewięć dodatkowych dni płatnego urlopu, pod warunkiem pracy w systemie pięciodniowym.

Nie wszyscy pracownicy sektora skorzystają jednak w takim samym stopniu. Osoby świadczące opiekę w prywatnych gospodarstwach domowych będą objęte jedynie ogólną płacą minimalną, która docelowo wyniesie 14,60 €.

Skala zmian i krytyka ze strony związków zawodowych

Według danych przytaczanych przez „Tagesschau”, nowe regulacje obejmą około 1,3 miliona pracowników sektora opieki. Minister zdrowia Bärbel Bas (SPD) pozytywnie oceniła decyzję rządu, podkreślając jej znaczenie dla stabilności systemu opieki w Niemczech.

Innego zdania jest związek zawodowy ver.di, który uważa, że zapowiedziane podwyżki są niewystarczające. Związkowcy krytykują fakt, że nie uwzględniono postulatu zrównania wynagrodzeń w opiece z poziomem płac początkowych w administracji publicznej.

Jak zmieniał się niemiecki minimalny poziom wynagrodzeń

Niemcy wprowadziły ustawową płacę minimalną dziesięć lat temu, w 2015 roku. Wówczas stawka wynosiła 8,50 € za godzinę, jak przypomina Niemiecka Konfederacja Związków Zawodowych (DGB). Obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 12,82 €, a zapowiedziane podwyżki oznaczają jeden z największych skoków w historii systemu.

Dla pracodawców wiąże się to jednak z wyraźnym wzrostem kosztów. Według wyliczeń „Tagesschau”, w 2026 roku łączne koszty płacowe wzrosną o około 2,2 mld €, a w 2027 roku – nawet o 3,4 mld €.

źródło: hna.de

Wizy pracownicze i luka w systemie? Niemcy po udaremnieniu planu zamachu w Bawarii

0

Podejrzenie planowania ataku w rejonie Dingolfing

Niemieckie służby bezpieczeństwa udaremniły planowany zamach terrorystyczny na jarmark bożonarodzeniowy w rejonie Dingolfing w Bawarii. Według ustaleń śledczych trzej obywatele Maroka w wieku 22, 28 i 30 lat planowali atak z użyciem ciężarówki, którą zamierzali wjechać w tłum odwiedzających, aby spowodować jak największą liczbę ofiar.

Jak ujawnił dziennik BILD, podejrzani przebywali w Niemczech legalnie – wjechali do kraju na podstawie wiz przeznaczonych dla wykwalifikowanych pracowników.

Wjazd do Niemiec na wizy pracownicze

Według informacji medialnych Bilal T., Mounir A. oraz Adil H. po raz pierwszy wjechali do Niemiec 14 listopada 2025 roku. Wiza dla jednego z nich została wydana przez niemiecką ambasadę w Maroku 15 sierpnia 2025 roku. Tego typu dokument uprawnia do krótkoterminowego pobytu i jest przeznaczony dla osób, które posiadają konkretną ofertę zatrudnienia w Niemczech. Jego ważność wynosi 90 dni.

Podejrzani wjechali do kraju w ostatnim dniu obowiązywania wiz. Po tym terminie powinni byli zgłosić się do właściwego urzędu ds. cudzoziemców w celu uzyskania zezwolenia na pobyt.

Brak dalszych formalności pobytowych

Zgodnie z obowiązującymi procedurami, na etapie ubiegania się o tytuł pobytowy weryfikuje się m.in., czy dana osoba faktycznie wykonuje pracę wskazaną we wniosku wizowym. W przypadku trzech podejrzanych mężczyzn do takiej procedury jednak nie doszło.

Mimo braku formalnego przedłużenia pobytu, wszyscy trzej – według ustaleń śledczych – pracowali jako „wykwalifikowani pracownicy” u handlarza samochodów Moustafy M. w miejscowości Wallersdorf.

Pracodawca znany policji i podejrzenia o inspirację terrorystyczną

Pracodawca podejrzanych był już wcześniej znany policji z powodu radykalno-islamistycznych wypowiedzi. Jak ustalono, 5 grudnia 2025 roku, podczas nabożeństwa w meczecie wzywał do przeprowadzenia zamachu z użyciem ciężarówki.

Śledczy podejrzewają, że zatrudnienie Marokańczyków nie miało na celu faktycznej pracy w handlu samochodami, lecz było elementem przygotowań do zamachu. Według tej wersji wizy dla wykwalifikowanych pracowników zostały wykorzystane wyłącznie jako sposób legalnego wjazdu do Niemiec. Obecnie wszyscy podejrzani przebywają w areszcie tymczasowym.

Związki zawodowe krytykują procedury wizowe

Szef Niemieckiego Związku Zawodowego Policji Federalnej (DPolG), Heiko Teggatz, zwraca uwagę na luki w systemie kontroli przy wydawaniu wiz pracowniczych. Jego zdaniem procedury bezpieczeństwa w takich przypadkach są znacznie mniej rygorystyczne niż przy innych formach wjazdu do kraju.

Jak podkreśla, państwo w dużej mierze przenosi odpowiedzialność za pracodawcę, który pełni rolę poręczyciela. Jeśli wnioskodawca jest w stanie wykazać ofertę pracy, uzyskanie wizy jest w praktyce bardzo prawdopodobne.

Problemem – według Teggatz – jest brak systematycznego porównywania danych wizowych z informacjami posiadanymi przez służby ochrony konstytucji. Nie są również sprawdzani pracodawcy, którzy w skrajnych przypadkach mogą sami być zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa.

Ograniczone kontrole bezpieczeństwa

Ekspert ds. migracji Philipp Pruy wyjaśnia, że pełna kontrola bezpieczeństwa – obejmująca m.in. zapytania do Federalnej Służby Wywiadowczej, Federalnego Urzędu Kryminalnego czy Wojskowej Służby Kontrwywiadu – jest obowiązkowa jedynie wobec określonych grup wnioskodawców wizowych.

Lista państw, których obywatele podlegają takim kontrolom, ustalana jest przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w porozumieniu z Federalnym Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Jak zaznacza Pruy, w przeszłości obywatele Maroka nie byli objęci takimi obowiązkowymi procedurami, a aktualne wytyczne nie są publicznie dostępne.

Surowsze kontrole wobec osób ubiegających się o azyl

Eksperci zwracają uwagę na wyraźną różnicę w podejściu służb do osób ubiegających się o azyl oraz do cudzoziemców wjeżdżających na podstawie wiz pracowniczych. Wnioskodawcy azylowi są zazwyczaj poddawani znacznie bardziej szczegółowym przesłuchaniom i weryfikacjom.

Jak podkreślają przedstawiciele policji, w przypadku nielegalnego wjazdu lub złożenia wniosku o azyl w procedurach uczestniczą liczne służby bezpieczeństwa, co zwiększa skuteczność kontroli. Jednocześnie przyznają, że również ten system nie jest wolny od ograniczeń, zwłaszcza gdy brakuje wiarygodnych dokumentów tożsamości.

Ryzyko związane także z wizami turystycznymi

Według Heiko Teggatz zagrożenie mogą stanowić także wizy turystyczne. Osoba zapraszająca cudzoziemca do Niemiec – formalnie pełniąca rolę poręczyciela – w praktyce nie jest szczegółowo sprawdzana. Wystarczy oświadczenie o zaproszeniu na uroczystość rodzinną, które zazwyczaj jest akceptowane przez niemieckie placówki dyplomatyczne.

Sprawa planowanego zamachu w Bawarii ponownie wywołała debatę na temat skuteczności procedur wizowych oraz zakresu kontroli bezpieczeństwa wobec cudzoziemców wjeżdżających do Niemiec legalnymi kanałami.

źródło: bild.de

Kobiety w Hesji wciąż zarabiają o jedną piątą mniej niż mężczyźni – przepaść płacowa nie maleje

2

Wprowadzenie: Przepaść w wynagrodzeniach pozostaje znaczna

W Hesji różnica w zarobkach kobiet i mężczyzn pozostaje niezmiennie duża. Jak wynika z najnowszych danych Statystycznego Urzędu Landu Hesji w Wiesbaden, kobiety w 2025 roku zarabiają średnio około 20 procent mniej niż mężczyźni. Szczególnie widoczna jest ta dysproporcja wśród starszych pracowników.

Dane liczbowe: Konkretne różnice w wynagrodzeniach

Według statystyk średnie wynagrodzenie brutto na godzinę wynosi 24,21 euro dla kobiet oraz 29,75 euro dla mężczyzn, co daje różnicę 5,54 euro na korzyść mężczyzn. Wskaźnik tzw. Gender Pay Gap, czyli różnicy płacowej między kobietami a mężczyznami, w Hesji wynosi obecnie 19 procent, co jest wyższym wynikiem niż średnia krajowa w Niemczech wynosząca 16 procent.

Wpływ wieku na różnice w wynagrodzeniach

Jak podkreśla Statystyczny Urząd, wysokość luki płacowej zależy od wieku pracowników. Kobiety i mężczyźni poniżej 25. roku życia zarabiają niemal tyle samo. Różnice zaczynają rosnąć w miarę starzenia się pracowników.

  • W grupie wiekowej 25–29 lat mężczyźni zarabiają średnio o 5 procent więcej na godzinę niż kobiety.
  • Od momentu średniego wieku kobiet przy narodzinach pierwszego dziecka (30,6 roku) różnice w wynagrodzeniach zaczynają wyraźnie wzrastać.
  • Największa luka, wynosząca 28 procent, dotyczy pracowników w wieku 60–64 lat. Statystycy tłumaczą to m.in. przerwami w karierze zawodowej związanymi z wychowywaniem dzieci.

Przepaść płacowa a różnice strukturalne

Około 60 procent różnicy w wynagrodzeniach wynika z faktu, że kobiety częściej niż mężczyźni pracują w gorzej opłacanych zawodach lub w zawodach o niższym poziomie wymagań. Pozostałe 40 procent nie da się wytłumaczyć czynnikami strukturalnymi – jest to tzw. „skorygowana przepaść płacowa między kobietami a mężczyznami”.

W Hesji to zjawisko utrzymuje się na poziomie 8 procent, co oznacza, że kobiety przy takich samych kwalifikacjach, doświadczeniu i poziomie wydajności zarabiają średnio o 8 procent mniej niż mężczyźni. Dla porównania, w całych Niemczech „skorygowana przepaść płacowa” wynosi 6 procent.

Podsumowanie: Problem nadal aktualny

Pomimo wielu działań mających na celu wyrównanie szans zawodowych, różnice w wynagrodzeniach między kobietami a mężczyznami w Hesji pozostają znaczące. Szczególnie duża przepaść dotyczy starszych pracowników oraz kobiet, które przerwały karierę zawodową na wychowywanie dzieci.

Eksperci wskazują, że pełne zniwelowanie różnic wymaga nie tylko działań legislacyjnych, lecz także zmian w strukturze zatrudnienia, równym dostępie do awansów oraz zwiększeniu udziału kobiet w lepiej opłacanych zawodach.

źródło: hessenschau.de

Drzewo pełne zużytych strzykawek w Berlinie. Niepokojący widok wraca mimo interwencji służb

1

Szokujący widok w Hasenheide

W Berlinie ponownie doszło do zdarzenia, które wywołało oburzenie mieszkańców i zwróciło uwagę opinii publicznej. W parku Hasenheide, przy ulicy An der Hasenheide na rogu Jahnstraße, w pniu drzewa ponownie odkryto liczne używane strzykawki po narkotykach, wbite bezpośrednio w korę. Choć niebezpieczne odpady zostały wcześniej usunięte przez służby porządkowe, już po krótkim czasie sytuacja się powtórzyła.

Deutlich mehr Spritzen waren es noch am Samstagabend, wie in diesem Post auf Facebook zu sehen ist

Zdjęcie w mediach społecznościowych uruchomiło reakcję urzędu

W sobotni wieczór na facebookowym profilu „Gärten des Grauens” opublikowano zdjęcie opatrzone ironicznym komentarzem: „Dekoracja świąteczna w Hasenheide”. Fotografia przedstawiała zużyte igły i strzykawki wbite w pień drzewa, co natychmiast wzbudziło falę oburzenia.

Jeszcze tego samego wieczoru zareagował urząd dzielnicy Neukölln, który polecił natychmiastowe usunięcie niebezpiecznych odpadów. Jak potwierdziły władze dzielnicy w odpowiedzi na zapytanie dziennika „BILD”, materiał potencjalnie zakaźny został usunięty niezwłocznie po zgłoszeniu.

Szybka interwencja, krótkotrwały efekt

Według informacji urzędu porządkowego, pracownicy odnaleźli drzewo jeszcze tego samego wieczoru i usunęli wszystkie widoczne strzykawki. Problem jednak nie zniknął na długo. Po krótkim czasie w pniu ponownie pojawiły się nowe igły, choć – jak zaznaczają służby – w mniejszej liczbie niż wcześniej.

Władze podkreślają, że chodzi o lipę, a podobna koncentracja zużytych strzykawek w jednym miejscu jest zjawiskiem wyjątkowym. Co prawda sporadyczne przypadki pozostawiania pojedynczych igieł w drzewach zdarzają się od czasu do czasu, jednak tak duża liczba w tak krótkim okresie budzi szczególny niepokój.

Niebezpieczne odpady jako stały problem dzielnicy

Zjawisko to wpisuje się w szerszy problem, z którym Neukölln zmaga się od lat. Niewłaściwe pozbywanie się zużytych narzędzi do zażywania narkotyków stanowi stałe wyzwanie dla służb miejskich.

Problem niewłaściwej utylizacji akcesoriów narkotykowych jest potęgowany przez częste przemieszczanie się osób uzależnionych. W efekcie nie ma jednego, stałego miejsca, w którym skupia się to zjawisko – dotyczy praktycznie całej północnej części dzielnicy.

Pojemniki na strzykawki niewystarczające

Choć w niektórych parkach i terenach zielonych ustawiono specjalne pojemniki na zużyte igły, rozwiązanie to okazało się niewystarczające. Władze Neukölln wskazują, że:

  • nie ma możliwości objęcia całego obszaru dzielnicy takimi pojemnikami,
  • część z nich była wielokrotnie niszczona lub włamywana, co czyniło je bezużytecznymi.

Z tego powodu problem nadal pozostaje nierozwiązany w sposób systemowy.

Apel do mieszkańców o zgłaszanie zagrożeń

Urząd dzielnicy apeluje do mieszkańców, by zgłaszali wszelkie przypadki niebezpiecznie porzuconych strzykawek. Można to zrobić m.in.:

  • za pośrednictwem aplikacji urzędu porządkowego,
  • drogą mailową, kontaktując się z koordynacją pomocy osobom uzależnionym.

Władze podkreślają, że każde zgłoszenie pozwala na szybką reakcję i zmniejszenie ryzyka dla przechodniów, dzieci oraz zwierząt.

Nachdem das Ordnungsamt die Spritzen noch am Samstag entfernt hat, steckten am Montag schon wieder neue im Baum

Problem, który wraca

To nie pierwszy taki przypadek w Berlinie. Już w sierpniu podobne „drzewo narkotykowe” odkryto na Gneisenaustraße w dzielnicy Kreuzberg. Powracające incydenty pokazują, że problem nie dotyczy pojedynczego miejsca, lecz ma charakter strukturalny.

Widok zużytych strzykawek w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w parkach i przy uczęszczanych ulicach, staje się coraz bardziej alarmującym symbolem narastających trudności społecznych, z którymi niemieckie miasta wciąż nie potrafią sobie skutecznie poradzić.

źródło: bild.de