Uznanie polskich kwalifikacji zawodowych i dyplomów w Niemczech

Decydując się na emigrację napotykamy początkowo na wiele trudności. Jednym z ważnych, nurtujących Polaków problemów zaraz po przyjeździe do Niemiec jest szybkie znalezienie pracy. Kwalifikacje niejednokrotnie nabywamy jeszcze w Polsce. Nikt z nas przecież nie potrafi przewidzieć, czy w przyszłości wyjedzie do innego kraju. Co więc zrobić jeśli, mieszkając już w Niemczech i poszukując pracy, chcielibyśmy sprawdzić, czy zdobyte w Polsce doświadczenie, nauka i kwalifikacje nie poszły „w las”? Dla osób, pragnących pracować w zawodzie, adekwatnie do swoich kwalifikacji, konieczność uznania kompetencji zawodowych jest przydatna a czasem wręcz niezbędna.

Czym jest uznanie kwalifikacji zawodowych w Niemczech?

Uznanie kwalifikacji zawodowych zdobytych w Polsce bądź innym kraju, to inaczej porównanie ich pod względem prawnym z niemieckimi regulacjami dotyczącymi porównywalnych kwalifikacji. Uznanie takie jako dokument posiada moc prawną, na podstawie ustawy o uznaniu kwalifikacji zawodowych zdobytych za granicą (uchwalona w roku 2012) i jest jak najbardziej mile widziane przez niemieckich pracodawców. Nie każdy zawód jednak wymaga takiego dokumentu.

Uznanie kwalifikacji w Niemczech – dla kogo?

Istnieją zawody, które wymagają uznania polskich dokumentów w celu możliwości wykonywania zawodu w Niemczech. Do takich zawodów należą m. in.:

  • lekarze
  • pielęgniarki
  • nauczyciele i wychowawcy
  • inżynierzy
  • zawody prawnicze

Kryterium, na podstawie którego decyduje się o konieczności uznania kwalifikacji to tzw. reglamentacja, czyli regulacja przepisami prawnymi. Niektóre z zawodów regulowanych są automatycznie uznawane w Niemczech, inne zaś mimo że są regulowane prawnie, wymagają dodatkowo formalnego uznania. Istnieje również pojęcie zawodów niereglamentowanych, które nie muszą być uznawane, ponieważ nie są objęte regulacjami prawnymi. Jeśli jednak chcemy mimo wszystko uznać kwalifikacje zawodowe, możemy to zrobić. Taka procedura nie zaszkodzi a wręcz pomoże, gdyż pracodawca otrzymuje „czarno na białym“ pewność co do porównywalności naszych kwalifikacji z tymi, które nabywa się w Niemczech.

Gdzie w Niemczech uznaje się kwalifikacje zawodowe?

Już wiemy, że musimy złożyć wniosek o uznanie. Czy istnieje urząd, w którym to uczynimy? Odpowiedź brzmi: nie ma jednego konkretnego organu administracyjnego zajmującego się tego typu sprawami. Jest to bowiem zależne od zdobytego przez nas zawodu. Z reguły są to zatem izby rzemieślnicze, izby lekarskie, ministerstwa i urzędy, a także sądy rejonowe.

Jakie dokumenty potrzebne są do złożenia wniosku o uznanie kwalifikacji zawodowych w Niemczech?

Kiedy już zdecydowaliśmy się na złożenie wniosku o uznanie naszych kwalifikacji zawodowych, musimy uwzględnić wszystkie, potrzebne nam dokumenty:

  • formularz wniosku, który otrzymamy od właściwego organu drogą elektroniczną
  • alternatywa dla formularza to nieformalne pismo z prośbą o uznanie dyplomów
  • uwierzytelniona kopia dokumentu tożsamości (paszport lub dowód osobisty, ew. dokument potwierdzający zmianę nazwiska)
  • uwierzytelniona kopia dyplomu, wraz z wykazem przedmiotów i ocen, indeksem, suplementem do dyplomu
  • uwierzytelniona kopia tłumaczenia przysięgłęgo na jęz. niemiecki dyplomu, wraz z wykazem przedmiotów i ocen, indeksem, suplementem do dyplomu
  • uwierzytelniona kopia świadectw pracy
  • uwierzytelniona kopia tłumaczenia przysięgłego na jęz. niemiecki kopii świadectw pracy
  • uwierzytelniona kopia świadectw szkoleń lub przekwalifikowania
  • uwierzytelniona kopia tłumaczenia przysięgłego na jęz. niemiecki świadectw szkoleń lub przekwalifikowania
  • Curriculum Vitae w układzie tabelarycznym sporządzone w jęz. niemieckim, własnoręcznie podpisane
  • oświadczenie w jęz. niemieckim o dotychczas złożonych wnioskach (czy i w jakim organie został ew. złożony wniosek o uznanie kwalifikacji zawodowych). O formie takiego wniosku informuje właściwy organ

Tłumaczenia dokumentów często muszą być sporządzone i uwierzytelnione wyłącznie przez tłumacza przysięgłego zaprzysiężonego w Niemczech. Warto zwrócić na to uwagę przy wyborze odpowiedniego tłumacza.

W przypadku kopii dokumentów należy zawsze uwzględnić uwierzytelnienie przez organ administracyjny. Może to być jakikolwiek urząd polski jak również ambasada Polski lub biuro konsularne Polski w Niemczech. Uwierzytelnienie to pisemne poświadczenie zgodności z oryginałem i zatwierdzenie pieczęcią urzędową. Udając się do urzędu bądź ambasady konieczne jest zabranie zarówno oryginałów, jak i kopii. Również kopie tłumaczeń przysięgłych muszą zostać sprawdzone i uwierzytelnione.

Ważnym dokumentem może okazać się certyfikat językowy. Wymagany poziom języka oparty jest na Europejskim systemie opisu kształcenia językowego. Z reguły jest to poziom B2- C2.

Po wysłaniu kompletu dokumentów czekamy na odpowiedź danego organu właściwego. Okres oczekiwania wynosi z reguły 4-6 tygodni. Czasami możemy zostać poproszeni o dosłanie dodatkowych dokumentów.

Koszty uznania kwalifikacji zawodowych w Niemczech

Postępowanie w sprawie uznania kwalifikacji zawodowych jet odpłatne. Aktualnie opłaty wynoszą pomiędzy 25 euro a nawet 1000 euro. IHK FOSA i izby rzemieślnicze żądają, w zależności od nakładów na procedurę, od 100 euro do 600 euro. O dokładną kwotę do zapłaty należy spytać właściwy organ. Opłata za złożenie wniosku zostaje uiszczona z góry, przed przystąpieniem organu do rozpatrywania wniosku. Pamiętajmy przy tym również o kosztach za tłumaczenie przysięgłe oraz za uwierzytelnienie dokumentów. Tutaj ceny zależą od tłumaczy lub urzędów poświadczających, np. ambasady polskiej, konsulatu lub innych placówek.

Jak widać powyżej, procedura uznania dokumentów może początkowo przerażać, jednak w praktyce jest to naprawdę dobry krok, który przynosi wymierne korzyści. Po podjęciu decyzji i znalezieniu odpowiedniego organu właściwego możemy liczyć jego na wsparcie w kompletowaniu dokumentów i pytaniach dotyczących wniosków, opłat itd. Warto więc spróbować. Kto pyta, nie błądzi!

Gdzie można wnioskować o pokrycie kosztów uznania kwalifikacji w Niemczech?

O pokrycie kosztów należy najpierw zawnioskować w odpowiedniej agencji pracy lub, w przypadku pobierania Bürgergeld, w urzędzie aktywizacji zawodowej. Jeżeli nie przysługuje dofinansowanie od agencji zatrudnienia, na stronie internetowej poświęconej dodatkowi na uznanie kwalifikacji (niem. Anerkennungszuschuss) lub na stronie internetowej IHK-FOSA można poznać dodatkowe możliwości dofinansowania w ramach procedury uznawania wykształcenia w Niemczech.

Uwaga: wniosek o przyznanie dotacji w ramach procedury uznawania kwalifikacji należy złożyć przed wnioskiem o uznanie wykształcenia zawodowego! Później nie można już ubiegać się o tę dotację.

 

 

Niemcy pod wpływem niżu Elli: intensywne opady śniegu i niebezpieczna gołoledź

0

Meteorolodzy ostrzegają przed „ekstremalną sytuacją”

Niemcy mierzą się z kolejną falą surowej zimowej pogody. Nad kraj nadciąga niż baryczny Elli, który w nocy z czwartku na piątek ma przynieść intensywne opady śniegu, oblodzenie dróg oraz silny, porywisty wiatr. Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) ostrzega przed poważnymi utrudnieniami i apeluje do mieszkańców, by – o ile to możliwe – pozostali w domach.

To będzie naprawdę ekstremalna sytuacja – podkreślił meteorolog DWD, odnosząc się do prognozowanych warunków pogodowych.

Intensywne opady śniegu i zamiecie na północy kraju

Zgodnie z prognozami DWD, opady, które przyniesie niż Elli, na północy Niemiec wystąpią niemal wyłącznie w postaci śniegu. W zależności od regionu spodziewane są od 10 do 20 centymetrów świeżego puchu. Silny, wschodni wiatr może powodować zawieje i zaspy śnieżne, znacząco utrudniając ruch drogowy.

Podobne ilości śniegu prognozowane są także w niemieckich pasmach gór średnich. W pozostałych częściach kraju szczególnym zagrożeniem będzie gołoledź, powstająca w wyniku opadów marznącego deszczu. Służby i meteorolodzy zgodnie apelują o ograniczenie podróży do absolutnego minimum.

Przemieszczanie się niżu i groźny mróz

W sobotę niż Elli ma przesunąć się na południowy wschód Niemiec. Zwłaszcza na obszarach górskich przewidywane są kolejne intensywne opady śniegu, które przy silnych porywach wiatru mogą prowadzić do powstawania wysokich zasp.

Na niedzielę prognozowana jest stopniowa poprawa pogody, jednak w wielu regionach spodziewane są bardzo niskie temperatury. W pasmach gór średnich możliwe są spadki nawet do –20 stopni Celsjusza, co stwarza dodatkowe zagrożenie dla infrastruktury i zdrowia mieszkańców.

Kolej ogranicza ruch dalekobieżny

Już w czwartek po południu Deutsche Bahn zapowiedziała poważne zakłócenia w ruchu kolejowym. Z powodu warunków atmosferycznych przewoźnik profilaktycznie ogranicza ruch dalekobieżny na północy i północnym wschodzie Niemiec.

Spodziewane są liczne opóźnienia i odwołania pociągów, a „odczuwalne utrudnienia” obejmą m.in. połączenia dalekobieżne do Norddeich Mole, Kilonii, Westerland na wyspie Sylt, Rostocku, Binz na Rugii oraz Kopenhagi.

Na liniach dużych prędkości, takich jak Berlin–Wolfsburg, Hanower–Würzburg oraz Kolonia–Rhein/Main, maksymalna prędkość pociągów ICE została ograniczona do 200 km/h. Pasażerowie posiadający bilety na podróże od czwartku do soboty mogą skorzystać z nich w innym terminie – obowiązek konkretnego połączenia został zniesiony.

Zakłócenia w lotnictwie i działania zapobiegawcze

Niemieckie lotniska również przygotowują się na kolejne zakłócenia w ruchu lotniczym. Zaledwie kilka dni wcześniej niż Goretti spowodował liczne odwołania lotów w Europie Zachodniej, w tym w Paryżu i Amsterdamie. Skutki tych problemów odczuły także lotniska we Frankfurcie nad Menem i Monachium, gdzie odwołano rejsy Lufthansy i KLM.

Na czwartek prognozowane są dalsze ograniczenia operacyjne związane z opadami śniegu. Operator lotniska we Frankfurcie poinformował o zwiększeniu zapasów środków do odladzania samolotów, aby utrzymać ciągłość operacji w miarę możliwości.

Szkoły zamknięte, imprezy sportowe przyspieszone

Już w czwartek w części Dolnej Saksonii zawieszono zajęcia stacjonarne w szkołach. W miejscowościach takich jak Wilhelmshaven, Emden oraz w powiecie Aurich nauka została przeniesiona na tryb zdalny. Niewykluczone, że w piątek podobne decyzje zapadną również w innych landach.

Organizatorzy Pucharu Świata w biathlonie w Oberhofie (Turyngia) zdecydowali się na przyspieszenie terminów zawodów, aby zminimalizować ryzyko związane z nadchodzącą falą złej pogody.

Na wyspie Fehmarn burmistrz zaapelował do mieszkańców, by zaopatrzyli się w żywność na co najmniej trzy dni, tak aby nie było konieczności opuszczania domów w trakcie przechodzenia burzy.

Prognoza na czwartek: spokojniej, ale tylko przejściowo

W ciągu dnia w czwartek w północno-wschodnich Niemczech ma być jeszcze sucho, a miejscami możliwe są nawet przejaśnienia. W pozostałych regionach przeważać będzie duże zachmurzenie, z lokalnymi opadami śniegu.

Według DWD po południu i wieczorem opady nasilą się szczególnie na południu i zachodzie kraju. Początkowo wystąpi śnieg, jednak na południowym zachodzie możliwy jest marznący deszcz, który znacząco zwiększy ryzyko wypadków.

źródło: zeit.de

Niemcy: 83-letnia kobieta zmarła w karetce. Czy to pierwsza ofiara śmiertelna blackoutu w Berlinie?

1

Tragiczna śmierć seniorki w trakcie masowej awarii prądu

W Berlinie mogło dojść do pierwszego zgonu powiązanego z rozległą awarią prądu, która sparaliżowała południowo-zachodnią część miasta. 83-letnia kobieta, wymagająca stałej opieki, zmarła w karetce pogotowia w drodze do szpitala po tym, jak została znaleziona leżąca na podłodze swojego mieszkania.

Do zdarzenia doszło w dzielnicy Zehlendorf, na ulicy Poßweg. Okoliczności śmierci seniorki są obecnie przedmiotem szczegółowego postępowania.

Niejasne okoliczności upadku lub zasłabnięcia

Jak poinformował w rozmowie z mediami Marco Langner, wiceprezydent berlińskiej policji, do tej pory nie udało się jednoznacznie ustalić, czy kobieta upadła w ciemności spowodowanej brakiem prądu, czy też znalazła się na podłodze w wyniku gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia.

Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy doszło do upadku w ciemności, czy kobieta leżała tam z powodu bardzo złego stanu zdrowia. Dlatego wystąpiliśmy o przeprowadzenie sekcji zwłok – wyjaśnił Langner.

Dodał również, że nie można wykluczyć, iż w kolejnych dniach pojawią się dodatkowe przypadki zgonów, które mogą mieć związek z blackoutem.

Seniorka chorowała na demencję

Z ustaleń policji wynika, że kobieta została odnaleziona we wtorek około godziny 14:30 w swoim mieszkaniu. Jej funkcje życiowe były już bardzo słabe. Straż pożarna została zaalarmowana o godzinie 14:51.

Ratownicy natychmiast rozpoczęli czynności medyczne, które przerodziły się w reanimację, jednak mimo podjętych działań nie udało się uratować życia seniorki. Policja wszczęła formalne postępowanie w sprawie ustalenia przyczyny zgonu.

Kobieta cierpiała na demencję i wcześniej przebywała na leczeniu w pobliskim szpitalu Waldfrieden. Została jednak wypisana do domu jeszcze przed wystąpieniem awarii prądu.

W mieszkaniu panowało zaledwie 11 stopni

Sąsiedzi zwracają uwagę na bardzo trudne warunki panujące w budynkach objętych blackoutem. Jedna z mieszkanek powiedziała, że w jej lokalu temperatura spadła do 11 stopni Celsjusza.

Podkreśliła również, że syn zmarłej codziennie doglądał matki i regularnie się nią opiekował. Jej zdaniem kobieta nie powinna była zostać wypisana ze szpitala, biorąc pod uwagę stan zdrowia i warunki panujące w mieszkaniach podczas awarii.

Policja i służby działają w trybie kryzysowym

Po awarii prądu, która rozpoczęła się wczesnym rankiem w sobotę, policja przeprowadziła na dotkniętym obszarze około 600 komunikatów megafonowych, aby dotrzeć do jak największej liczby mieszkańców.

W regionie odnotowano również kolejne włamania do domów jednorodzinnych, w tym jedno do zakładu jubilerskiego, gdzie straty oszacowano na około 60 tysięcy euro. Obecność policji wciąż pozostaje podwyższona.

Władze Berlina: sytuacja nadal napięta

Choć prąd wrócił już do ostatnich około 20 tysięcy gospodarstw domowych, władze Berlina podkreślają, że sytuacja wciąż jest niestabilna.

Dziś jest najlepszy dzień od 3 stycznia – powiedział na konferencji prasowej burmistrz Berlina Kai Wegner (CDU), zaznaczając jednak, że kryzys jeszcze się nie zakończył.

Naprawy mają charakter tymczasowy

Od momentu sabotażu infrastruktury energetycznej, którego dopuścili się lewicowi ekstremiści, ponad 180 pracowników spółki Stromnetz Berlin oraz firm partnerskich pracowało bez przerwy nad przywróceniem zasilania.

Najtrudniejsze prace prowadzono przy elektrowni Lichterfelde, gdzie trzy stare kable zostały połączone z 300-metrowym odcinkiem nowego okablowania. Jak zaznaczył szef spółki Bernhard Büllmann, obecne rozwiązania są jednak wyłącznie prowizoryczne.

Dodatkowe zabezpieczenia i dalsze prace

Kolejne zabezpieczenie systemu energetycznego ma zapewnić druga inwestycja przy Argentinische Allee w dzielnicy Dahlem, gdzie do niedzieli lub poniedziałku mają zostać połączone nowe linie wysokiego napięcia.

Jak poinformowała senator ds. energii Franziska Giffey (SPD), agregaty prądotwórcze pozostaną w użyciu, dopóki infrastruktura nie zostanie w pełni zabezpieczona. Priorytetem jest obecnie przywrócenie ogrzewania w budynkach mieszkalnych.

Planowane jest także wzmocnienie ochrony newralgicznych odcinków sieci energetycznej, w tym monitoring wizyjny oraz systemy oparte na sztucznej inteligencji, wykorzystujące czujniki ruchu i temperatury.

Stan klęski nadal obowiązuje

Berlin pozostaje w stanie rozszerzonej sytuacji kryzysowej. Jak podkreśliła senator ds. wewnętrznych Iris Spranger (SPD), sztaby kryzysowe nadal pracują, a decyzja o zakończeniu tego stanu zostanie podjęta dopiero po pełnej stabilizacji sytuacji.

źródło: bild.de

Niemcy deportują Syryjczyków do Syrii. Druga taka deportacja od początku wojny domowej

0

Pierwsza deportacja w 2026 roku i wyraźny sygnał polityczny z Berlina

Niemcy przeprowadziły kolejną deportację syryjskiego obywatela bezpośrednio do Syrii. Jest to dopiero druga taka operacja od wybuchu wojny domowej w tym kraju w marcu 2011 roku. Deportacja nastąpiła w momencie, gdy CSU otwarcie domaga się masowego zaostrzenia polityki migracyjnej, a federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) zapowiada konsekwentną realizację kursu „zero tolerancji” wobec cudzoziemców skazanych za poważne przestępstwa.

Deportacja w dniu obrad CSU w klasztorze Seeon

Do deportacji doszło 7 stycznia, w czasie gdy w bawarskim klasztorze Seeon obradowała CSU-Landesgruppe Bundestagu. Równolegle z posiedzeniem, w którym uczestniczył również unijny komisarz Magnus Brunner, na lotnisku w Damaszku wylądował rejsowy samolot ze Stambułu, na pokładzie którego znajdował się 32-letni Syryjczyk Mazen A.

Mężczyzna był eskortowany przez funkcjonariuszy niemieckiej policji, w tym przez wyspecjalizowane jednostki zabezpieczające deportacje osób niebezpiecznych.

Kim jest deportowany Syryjczyk

Deportowany Mazen A. był wielokrotnie karany i odbywał karę pozbawienia wolności na terenie Saksonii-Anhalt. Został skazany:

  • na 6 lat i 4 miesiące więzienia za handel narkotykami,
  • oraz na 10 miesięcy więzienia za uszkodzenie ciała.

Łącznie spędził w niemieckim więzieniu kilka lat. Gdyby nie decyzja o deportacji, mógłby opuścić zakład karny 20 kwietnia. Zamiast tego został bezpośrednio przetransportowany z więzienia na lotnisko, skąd trafił do Syrii.

Potwierdzenie władz federalnych

Deportację potwierdził rzecznik władz federalnych w odpowiedzi na zapytanie dziennika BILD:

„Dziś, 7 stycznia, kolejny syryjski przestępca został odesłany do Syrii rejsowym samolotem. Mężczyzna był wielokrotnie skazywany za przestępstwa z użyciem przemocy oraz przestępstwa narkotykowe”.

Jest to druga deportacja obywatela Syrii z Niemiec od początku syryjskiej wojny domowej, co podkreśla wyjątkowy charakter tej decyzji.

Stanowisko ministra spraw wewnętrznych

Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt odniósł się do sprawy podczas obrad CSU w Seeon. W rozmowie z BILD stwierdził jednoznacznie:

„Deportujemy przestępców – również do Syrii i Afganistanu. Kto popełnia w naszym kraju przestępstwa, nie może w nim pozostać. Nasze społeczeństwo ma uzasadnione prawo oczekiwać, że osoby łamiące prawo opuszczą Niemcy”.

Minister podkreślił, że jego resort realizuje tę politykę konsekwentnie, a deportacja Mazena A. jest tego dowodem.

Porozumienia z władzami w Damaszku

Podstawą prawną umożliwiającą tę deportację były ustalenia zawarte pod koniec 2025 roku pomiędzy rządem Niemiec a syryjskimi władzami przejściowymi, na czele których stoi Ahmed al-Scharaa.

Rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych poinformował:

„Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych osiągnęło porozumienia z rządem syryjskim, które umożliwiają regularne deportacje przestępców oraz osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa”.

Oznacza to, że kolejne deportacje do Syrii nie są wykluczone.

CSU chce pójść znacznie dalej

Deportacja Mazena A. to jednak dopiero początek tego, czego domaga się CSU. W przedstawionym katalogu postulatów partia żąda:

  • znaczącego zwiększenia liczby deportacji,
  • powrotu większości Syryjczyków do kraju pochodzenia,
  • utworzenia ogólnokrajowych centrów wyjazdowych,
  • budowy oddzielnego terminala deportacyjnego na lotnisku w Monachium,
  • oraz ograniczenia świadczeń socjalnych dla osób zobowiązanych do opuszczenia kraju do konstytucyjnego minimum.

Kontrowersyjny pomysł „centrów powrotu” poza UE

CSU postuluje także utworzenie centrów powrotowych poza Unią Europejską dla osób, których wnioski azylowe zostały odrzucone, a których kraje pochodzenia odmawiają przyjęcia. Jako przykład wskazywana jest Uganda.

Propozycja ta już teraz budzi poważne kontrowersje prawne i polityczne, jednak chadecy zapowiadają dalsze naciski na rząd federalny.

Jasny przekaz Markusa Södera

Premier Bawarii Markus Söder (CSU) już na otwarciu obrad w Seeon jasno określił linię polityczną swojej partii:

„Kto tu pracuje, ma przed sobą wielką przyszłość w naszym kraju. Kto jednak nie pracuje i nie zdobywa wykształcenia, ostatecznie musi wrócić do swojej ojczyzny”.

Skala problemu w liczbach

Z danych Centralnego Rejestru Cudzoziemców wynika, że w Niemczech zarejestrowanych jest obecnie 940 401 obywateli Syrii. Spośród nich 10 253 osoby mają status osób zobowiązanych do opuszczenia kraju.

źródło: bild.de

Niemcy na skraju paraliżu drogowego. Rolnicy zapowiadają blokady autostrad w proteście przeciwko umowie z Ameryką Południową

1

Planowane blokady mimo trudnych warunków pogodowych

Kierowcy w Niemczech od kilku dni zmagają się z wyjątkowo trudnymi warunkami zimowymi. Teraz sytuacja na drogach może ulec dalszemu pogorszeniu. Rolnicy zapowiadają masowe blokady autostrad przy użyciu traktorów, co grozi poważnym paraliżem komunikacyjnym w kilku regionach kraju. Zapowiedziana akcja protestacyjna wywołuje kontrowersje nie tylko wśród kierowców, lecz także w samym środowisku rolniczym.

Mecklenburg-Vorpommern i Brandenburg na celowniku protestujących

Członkowie inicjatywy „Land schafft Verbindung” oraz organizacji Freie Bauern zapowiedzieli, że w czwartek zablokują około dwóch trzecich wjazdów na autostrady w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Równolegle podobne działania planowane są w Brandenburgii, gdzie protestujący zamierzają zablokować jedenaście wjazdów na autostrady, przede wszystkim wzdłuż tras A11 oraz A24.

Akcja ma trwać od godziny 7:00 do 17:00, co oznacza poważne utrudnienia w porannym i popołudniowym szczycie komunikacyjnym.

Sprzeciw wobec umowy handlowej Mercosur

Bezpośrednim powodem protestów jest planowana umowa o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a państwami Mercosur, czyli Brazylią, Argentyną, Urugwajem i Paragwajem. Niemieccy rolnicy obawiają się, że wejście w życie porozumienia doprowadzi do poważnego pogorszenia ich sytuacji konkurencyjnej.

Ich zdaniem import produktów takich jak wołowina z Argentyny czy cukier trzcinowy z Brazylii oznaczałby nierówną rywalizację, ponieważ w krajach Ameryki Południowej obowiązują inne – mniej restrykcyjne – normy dotyczące ochrony środowiska, dobrostanu zwierząt i warunków pracy niż w Unii Europejskiej.

Z punktu widzenia konsumentów porozumienie mogłoby oznaczać niższe ceny żywności, jednak rolnicy ostrzegają, że długofalowe skutki mogą zagrozić lokalnej produkcji rolnej.

„To zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego”

„To niesprawiedliwe, aby narażać krajowe rolnictwo na konkurencję, która dzięki niższym standardom społecznym i ekologicznym może produkować taniej i próbować wprowadzać swoje nadwyżki na rynek europejski za wszelką cenę” – podkreśla Reinhard Jung z Bauernbund Brandenburg.

Jego zdaniem taka polityka stawia pod znakiem zapytania stabilne zaopatrzenie Niemiec w krajową żywność, co w dłuższej perspektywie może mieć poważne konsekwencje.

Duży związek rolników dystansuje się od blokad

Choć Niemiecki Związek Rolników również krytycznie odnosi się do umowy Mercosur i domaga się jej renegocjacji, wyraźnie odcina się od formy protestu polegającej na blokowaniu autostrad.

„Naszym celem jest reprezentowanie uzasadnionych interesów rolnictwa stanowczo, ale jednocześnie z umiarem” – zaznacza Karsten Trunk, prezydent związku rolników Meklemburgii-Pomorza Przedniego. – „Działania, które mogą zagrozić społecznej akceptacji dla postulatów rolników, nie są w naszej ocenie właściwą drogą”.

W praktyce oznacza to obawy, że kierowcy nie okażą zrozumienia dla protestów, zwłaszcza w kontekście zimowej pogody i codziennych utrudnień.

Protestujący nie zamierzają ustępować

Organizatorzy zapowiadanych blokad nie wykazują jednak gotowości do wycofania się z planów. – „Będziemy walczyć dalej. Ta umowa nie może zostać podpisana” – oświadczył Peter Guhl z Freie Bauern w Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

Na tym protesty się nie kończą. W piątek rolnicy z Nadrenii-Palatynatu zapowiedzieli demonstrację przed miejscem obrad CDU, która w tym czasie będzie odbywać swoją zamkniętą naradę w Moguncji.

Rosnące napięcie wokół polityki handlowej

Zapowiadane akcje pokazują, jak silne emocje wywołuje w Niemczech kwestia międzynarodowych umów handlowych i ochrony krajowego rolnictwa. W najbliższych dniach konflikt ten może przenieść się bezpośrednio na autostrady, dotykając setek tysięcy kierowców i wywołując szeroką debatę społeczną.

źródło: bild.de

Niemcy: Co zmienia się dla kierowców w 2026 roku? Droższe paliwo i nowe zasady dla aut elektrycznych

0

Nowy rok, nowe regulacje dla milionów kierowców

Od początku 2026 roku w Niemczech weszło w życie wiele zmian istotnych dla milionów kierowców. Część z nich oznacza realne korzyści finansowe, inne wiążą się z dodatkowymi kosztami lub nowymi obowiązkami. Zmiany dotyczą m.in. ulg podatkowych dla dojeżdżających do pracy, cen paliw, samochodów elektrycznych, dokumentów pojazdu oraz przepisów technicznych.

Poniżej szczegółowe i uporządkowane omówienie wszystkich kluczowych nowości.

Obowiązkowa wymiana prawa jazdy – ważny termin w styczniu 2026

Prawo jazdy wydane w latach 1999–2001 musi zostać wymienione na nowy, zabezpieczony przed fałszerstwami unijny dokument w formie karty. Ostateczny termin upływa 19 stycznia 2026 roku.

Z obowiązku tego są tymczasowo zwolnione osoby urodzone przed 1953 rokiem – dla nich ostateczny termin wymiany prawa jazdy wyznaczono na 2033 rok.

Kierowcy, którzy po 19 stycznia 2026 roku będą posługiwać się starym dokumentem, muszą liczyć się z:

  • mandatem w wysokości 10 euro,
  • obowiązkiem późniejszego okazania nowego prawa jazdy na policji,
  • dodatkowymi kosztami w razie niewywiązania się z tego obowiązku.

Warto pamiętać, że niemieckie wypożyczalnie samochodów nie akceptują już starych papierowych praw jazdy. Na terenie innych krajów UE dokument ten będzie jeszcze honorowany do 2033 roku.

Wyższa ulga dla dojeżdżających do pracy

Od 1 stycznia 2026 roku w Niemczech obowiązuje jednolita stawka ulgi dla dojeżdżających (Pendlerpauschale) w wysokości 38 centów za każdy kilometr, liczony od pierwszego kilometra.

Nowe zasady obowiązują:

  • niezależnie od środka transportu (samochód, komunikacja publiczna, rower),
  • bez wcześniejszego podziału na stawki do 20. kilometra i powyżej.

Istotne jest, że ulga przysługuje wyłącznie za jeden kierunek dojazdu do miejsca pracy, a nie za trasę w obie strony.

Wyższe ceny paliwa przez podatek CO₂

Od początku roku wzrosły ceny paliw, co jest bezpośrednim skutkiem podwyżki opłaty za emisję CO₂. Według danych ADAC:

  • benzyna Super E10 zdrożała średnio o około 3,4 centa za litr,
  • olej napędowy podrożał o około 4 centy za litr.

Dotychczasowa stawka podatku CO₂ wynosiła 55 euro za tonę, natomiast obecnie mieści się w przedziale 55–65 euro za tonę CO₂, co bezpośrednio przekłada się na koszty tankowania.

Wyższa premia klimatyczna dla właścicieli aut elektrycznych

W 2026 roku ponownie wzrosła premia THG, czyli świadczenie dla właścicieli:

  • samochodów elektrycznych,
  • elektrycznych skuterów.

Najwyższe stawki oferowane przez pośredników sięgają obecnie 290 euro rocznie.

Procedura uzyskania premii jest uproszczona:

  1. rejestracja u pośrednika zajmującego się handlem kwotami emisyjnymi,
  2. przesłanie kopii dowodu rejestracyjnego,
  3. podanie danych bankowych.

Pozostałe formalności realizowane są przez pośrednika.

Cyfrowy dowód rejestracyjny pojazdu

Aplikacja i-Kfz, umożliwiająca korzystanie z cyfrowego dowodu rejestracyjnego, została już uruchomiona dla osób prywatnych. W 2026 roku system ten zostaje rozszerzony na:

  • firmy,
  • stowarzyszenia,
  • floty firmowe,
  • pojazdy wynajmowane.

Oznacza to możliwość przechowywania dokumentów pojazdu w formie cyfrowej, bez konieczności wożenia wersji papierowej.

Nowe możliwości zarabiania dzięki ładowaniu dwukierunkowemu

Nowelizacja niemieckiej ustawy energetycznej, obowiązująca od 1 stycznia 2026 roku, umożliwia wykorzystywanie samochodów elektrycznych jako magazynów energii.

Auta wyposażone w technologię ładowania dwukierunkowego mogą oddawać energię zgromadzoną w akumulatorach do sieci. Obecnie dotyczy to około 225 tysięcy pojazdów elektrycznych.

Według szacunków firm z branży energetycznej:

  • możliwe jest uzyskanie nawet 700 euro rocznie,
  • konieczna jest instalacja specjalnej ładowarki typu wallbox (koszt od ok. 1000 euro),
  • oferty rynkowe mają pojawić się w ciągu najbliższych miesięcy.

Obowiązkowy paszport baterii dla nowych akumulatorów

Od 2026 roku dla nowych akumulatorów do samochodów elektrycznych wymagane będzie gromadzenie szczegółowych danych eksploatacyjnych, takich jak:

  • aktualna pojemność,
  • stopień zużycia,
  • parametry techniczne.

Dane te będą publicznie dostępne w bazie danych i możliwe do odczytania za pomocą kodu QR zawartego w dokumentacji pojazdu.

Od 2027 roku informacje te zostaną zintegrowane w jednolitym paszporcie baterii, obejmującym m.in. wskaźnik „State of Health” (SoH), co ma ułatwić wycenę używanych samochodów elektrycznych.

Nowa dopłata do zakupu samochodów elektrycznych

W 2026 roku rząd federalny planuje wprowadzenie nowej premii na zakup samochodów elektrycznych i hybryd plug-in, skierowanej do gospodarstw domowych o niskich i średnich dochodach.

Zasady wsparcia:

  • 3000 euro podstawowej dopłaty,
  • dodatkowo 1000 euro na dzieci (maksymalnie dwoje, po 500 euro na dziecko),
  • próg dochodowy: 80 000 euro brutto rocznie na gospodarstwo domowe,
  • osoby z dochodem poniżej 3000 euro netto miesięcznie otrzymają dodatkowe 1000 euro.

Wsparcie obejmie pojazdy o cenie katalogowej do 45 000 euro netto. Dotyczy zarówno zakupu, jak i leasingu. Na ten moment nie jest jasne, czy program obejmie także auta używane.

Zwolnienie z podatku drogowego dla aut elektrycznych

Samochody elektryczne pozostają zwolnione z podatku drogowego (Kfz-Steuer) do 2035 roku, pod warunkiem że:

  • zostaną zarejestrowane po raz pierwszy do 31 grudnia 2030 roku.

Zwolnienie obowiązuje maksymalnie przez 10 lat od pierwszej rejestracji, również w przypadku zmiany właściciela pojazdu.

Zmiana koloru plakietki TÜV

W 2026 roku:

  • niebieska plakietka TÜV oznacza obowiązek przejścia badania technicznego,
  • po pozytywnej kontroli pojazd otrzyma brązową plakietkę, ważną do 2028 roku.

Pojazdy z pomarańczową plakietką powinny były przejść badanie techniczne już w 2025 roku. Żółta plakietka oznacza termin badania dopiero w przyszłym roku.

Nowy kolor tablicy ubezpieczeniowej

Od 1 marca 2026 roku zmienia się kolor tablicy ubezpieczeniowej dla:

  • motorowerów,
  • skuterów,
  • lekkich pojazdów czterokołowych.

W sezonie 2026/2027 obowiązywać będzie kolor czarny.

źródło: bild.de

Niemcy: „Uzdrowicielka” oskarżona o wyłudzenie 321 300 euro

1

Proces o lichwę i nadużycia przy leczeniu bólu

Przed niemieckim sądem toczy się proces, który wzbudza duże zainteresowanie opinii publicznej. 64-letnia Karin H., określająca siebie jako uzdrowicielkę, została oskarżona o lichwę oraz uporczywe nękanie swojej klientki. Według prokuratury, przez ponad dziesięć lat wyłudziła od kobiety cierpiącej na silne bóle kręgosłupa łącznie 321 300 euro, oferując jej kontrowersyjną tzw. „terapię opukiwania”.

Początek relacji: od spotkania w Lipsku do wieloletniej „terapii”

Jak poinformowała prokuratura w Lipsku, Karin H. i jej późniejsza klientka, 46-letnia dziś Tanja Z. (nazwisko zmienione), poznały się we wrześniu 2010 roku podczas spotkania autorskiego w Lipsku. Miesiąc później kobieta zgłosiła się do uzdrowicielki z powodu silnych i przewlekłych bólów pleców.

Wówczas miała rozpocząć się tzw. „terapia opukiwania” (Klopftherapie), polegająca na rytmicznym stukaniu w określone punkty akupunkturowe ciała. Według zwolenników tej metody ma ona usuwać rzekome „blokady energetyczne”, które – jak twierdzą – odpowiadają za dolegliwości fizyczne i psychiczne, takie jak stres, lęki czy traumy.

Nawet 17 godzin „terapii” dziennie i seanse na odległość

Z ustaleń śledczych wynika, że Karin H. miała stosować tę metodę nawet do 17 godzin dziennie. Co więcej, część „zabiegów” odbywała się w sposób szczególnie kontrowersyjny – na odległość. Jak zapisano w akcie oskarżenia, oskarżona miała stukać we własne uda, zapewniając klientkę, że w ten sposób usuwa blokady w jej głowie.

Według prokuratury Karin H. postrzegała siebie jako „współpracownicę Boga” i miała obiecywać kobiecie przygotowanie jej do „wielkiej kariery życiowej”.

Rosnące koszty i presja finansowa

Stawka godzinowa za „terapię” miała wynosić początkowo 77 euro, jednak – jak twierdzi prokuratura – oskarżona wielokrotnie ją podnosiła. W niektórych przypadkach żądała nawet do 1 500 euro dziennie, a zdarzało się również, że pięciokrotnie zwiększała stawkę z dnia na dzień.

Gdy Tanja Z. próbowała zakończyć leczenie, Karin H. wywierała na niej presję psychiczną, strasząc ją samotnością, chorobą i wizją starości spędzonej „samotnie w fotelu bujanym”.

Izolacja, pogorszenie zdrowia i skrajne obciążenie psychiczne

Zgodnie z ustaleniami prokuratury, oskarżona nakazywała swojej klientce nie rozmawiać z nikim o terapii. W przerwach pomiędzy sesjami kobieta miała być zmuszana do spożywania od pięciu do dziesięciu tabliczek czekolady dziennie.

W efekcie poszkodowana znacznie przybrała na wadze, a jej stan zdrowia – zarówno fizyczny, jak i psychiczny – systematycznie się pogarszał. Według aktu oskarżenia doszło aż do zagrożenia samobójstwem.

Kredyty, polisy i uzdrowicielka jako beneficjentka

Prokuratura zarzuca Karin H., że wywierała na Tanję Z. ogromną presję finansową, w wyniku której kobieta zaciągnęła pożyczkę oraz zawarła polisy ubezpieczeniowe na życie, wskazując uzdrowicielkę jako osobę uposażoną.

Zerwanie kontaktu i zarzut uporczywego nękania

W styczniu 2018 roku Tanja Z. zdecydowała się definitywnie przerwać „terapię”. Zablokowała wszelkie kanały kontaktu i przekazała uzdrowicielce, że wolałaby umrzeć, niż kontynuować leczenie.

Mimo to, jak twierdzi prokuratura, Karin H. dalej ją nękała. Według aktu oskarżenia kobieta weszła nawet na posesję klientki, przechodząc przez ogrodzenie przy użyciu drabiny.

Linia obrony oskarżonej

Karin H., która przedstawia się jako była asystentka medyczna z nieukończonymi studiami medycznymi i obecnie „pracownica w obszarze duchowym i psychicznym”, nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że większość rachunków sporządzała sama Tanja Z., ponieważ ona „nie radzi sobie z obsługą komputera”.

Zaprzecza również, jakoby miała wiedzę na temat pożyczek, a w kwestii polis ubezpieczeniowych zapewnia, że chciała je zwrócić.

Stan zdrowia poszkodowanej i dalszy przebieg procesu

Tanja Z. krótko przed rozpoczęciem procesu doznała poważnego załamania zdrowotnego i nie była w stanie złożyć zeznań. Zgodnie z informacjami sądu, jej przesłuchanie zaplanowano na 23 stycznia.

Proces ma odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do systematycznego wykorzystywania osoby chorej i podatnej na manipulację, czy też – jak twierdzi oskarżona – relacja miała charakter dobrowolny i opierała się na wzajemnych ustaleniach.

źródło: bild.de

Czy kanclerz Niemiec chce wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo Ukrainy i reszty Europy?

2

Szczyt w Paryżu i wyraźna zmiana kursu Berlina

Podczas szczytu poświęconego Ukrainie, który odbył się w Paryżu, kanclerz Niemiec Friedrich Merz (CDU) zapowiedział gotowość Berlina do militarnego udziału w zabezpieczeniu ewentualnego zawieszenia broni między Ukrainą a Rosją. Byłaby to istotna zmiana dotychczasowego stanowiska Niemiec, które do tej pory unikały deklaracji dotyczących bezpośredniego zaangażowania wojskowego w tym kontekście.

Merz podkreślił, że udział Bundeswehry miałby odbywać się wyłącznie na terytorium państw NATO, sąsiadujących z Ukrainą, a nie bezpośrednio na jej obszarze.

Niemcy gotowe do udziału wojskowego na terytorium NATO

Po spotkaniu tzw. „Koalicji chętnych” w Paryżu kanclerz Niemiec oświadczył, że Republika Federalna Niemiec jest gotowa wnieść wkład wojskowy w monitorowanie i zabezpieczenie rozejmu, o ile do niego dojdzie.

Może to obejmować na przykład zgłoszenie niemieckich sił do udziału w działaniach na sąsiadującym z Ukrainą terytorium NATO po zawarciu zawieszenia broni – zaznaczył Merz.

Jednocześnie jasno wskazał, że decyzja o charakterze i skali niemieckiego zaangażowania należałaby do rządu federalnego oraz Bundestagu i mogłaby zapaść dopiero po spełnieniu określonych warunków.

Warunki Berlina: gwarancje USA i „amerykański backstop”

Kanclerz podkreślił, że kluczowym warunkiem niemieckiego udziału byłoby zapewnienie silnych, prawnie wiążących gwarancji bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych. W tym kontekście mówił również o konieczności istnienia tzw. amerykańskiego „backstopu”, czyli zabezpieczenia amerykańskiego wsparcia dla europejskiego zaangażowania wojskowego.

Merz wyraził przekonanie, że Waszyngton jest gotowy do udzielenia takiego wsparcia. Zapewnił przy tym, że Niemcy będą nadal angażować się politycznie, finansowo oraz – w razie potrzeby – militarnie na rzecz bezpieczeństwa Ukrainy.

Bundeswehra poza Ukrainą, ale w bezpośrednim sąsiedztwie

Wypowiedzi kanclerza po raz pierwszy otworzyły możliwość wysłania żołnierzy Bundeswehry w ramach międzynarodowej misji związanej z Ukrainą. Merz jednoznacznie zaznaczył jednak, że niemieccy żołnierze nie byliby rozmieszczeni na terytorium Ukrainy, lecz w jednym z sąsiednich państw należących do NATO.

Zapytany, czy taka forma obecności byłaby wystarczająca, Merz odpowiedział, że oba warianty mogą się uzupełniać. Podkreślił, że podstawą bezpieczeństwa Ukrainy pozostają własne siły zbrojne, które muszą być wzmacniane i wspierane, natomiast dodatkowe wojska w państwach sąsiednich mogłyby zostać użyte w razie ponownej rosyjskiej agresji.

Liczba i zadania niemieckich żołnierzy pozostają nieznane

Od wielu miesięcy w gronie zachodnich sojuszników toczy się debata na temat mechanizmów zabezpieczenia ewentualnego rozejmu oraz ochrony Ukrainy przed kolejnymi atakami Rosji. Dotychczas inicjatywę w tej sprawie wykazywały przede wszystkim Francja i Wielka Brytania, podczas gdy Niemcy podkreślały, że rozmowa o udziale wojskowym jest przedwczesna bez jasnych ustaleń politycznych.

Deklaracja Friedricha Merza oznacza odejście od tej ostrożnej linii. Kanclerz po raz pierwszy otwarcie zadeklarował gotowość Niemiec do udziału militarnego, choć liczba żołnierzy oraz zakres ich zadań nie zostały jeszcze określone.

Międzynarodowa koalicja i dotychczasowe zaangażowanie Niemiec

Już we wrześniu 26 państw zachodnich zadeklarowało gotowość do wysłania wojsk w celu zabezpieczenia ewentualnego pokoju lub zawieszenia broni między Rosją a Ukrainą. Rozważane są różne formy obecności: siły lądowe, powietrzne oraz morskie. Celem takiej misji byłoby odstraszanie przed nową agresją i długofalowe wzmocnienie bezpieczeństwa Ukrainy.

Francja wielokrotnie podkreślała, że nie chodzi o bezpośredni udział w walkach na froncie, lecz o działania stabilizacyjne prowadzone z większej odległości.

Niemcy już dziś są obecne militarnie we wschodniej flance NATO. W ubiegłym roku uruchomiono niemiecką brygadę pancerną na Litwie, która do 2027 roku ma liczyć około 5000 żołnierzy. Ponadto niemieckie samoloty bojowe uczestniczą w ochronie przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, Polski oraz Rumunii.

Nowością byłoby jednak włączenie niemieckich żołnierzy do międzynarodowej formacji, której zadaniem byłoby bezpośrednie zabezpieczanie bezpieczeństwa Ukrainy w razie zawieszenia broni.

Apel do młodych Ukraińców

Podczas szczytu w Paryżu kanclerz Niemiec zwrócił się również z apelem do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Merz podkreślił, że młodzi Ukraińcy powinni w przyszłości angażować się w odbudowę bezpiecznej i stabilnej gospodarczo Ukrainy, zamiast wyjeżdżać do Niemiec, Polski czy Francji – jak, według jego słów, ma to obecnie miejsce.

Zełenski: gwarancje bezpieczeństwa nabierają realnych kształtów

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, odnosząc się do wyników paryskiego spotkania, ocenił je jako istotny krok naprzód. Podkreślił, że omawiane gwarancje bezpieczeństwa zyskały konkretną treść, a nie pozostały jedynie na poziomie deklaracji.

To nie są tylko słowa. Mamy konkretną treść: wspólną deklarację wszystkich państw koalicji oraz trójstronną deklarację Francji, Wielkiej Brytanii i Ukrainy – powiedział Zełenski podczas konferencji prasowej z udziałem Friedricha Merza, brytyjskiego premiera Keira Starmera, prezydenta Francji Emmanuela Macrona oraz przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera.

Zdaniem prezydenta Ukrainy dokumenty te dowodzą realnej determinacji Zachodu, by dążyć do trwałego bezpieczeństwa jego kraju.

źródło: spiegel.de

Niemcy: Albańczyk zaatakował nożem w Hamburgu. Krwawy ślad prowadził z małej knajpy na ulicę

2

Brutalna nocna awantura w dzielnicy Billstedt

Do poważnego aktu przemocy doszło w nocy z wtorku na środę w Hamburgu. W niewielkiej knajpie w dzielnicy Billstedt wybuchła gwałtowna kłótnia między dwoma mężczyznami, która zakończyła się atakem nożem. Jeden z uczestników zajścia, 55-letni mężczyzna, został ciężko ranny.

Na miejscu zdarzenia policjanci zastali liczne ślady krwi na podłodze oraz przewrócony stołek, co wskazywało na wyjątkowo brutalny przebieg zdarzeń.

Atak tuż po trzeciej

Do zdarzenia doszło krótko po godzinie 3:00 w środę. Jak ustaliła policja, w niewielkim lokalu doszło do ostrej sprzeczki pomiędzy dwoma mężczyznami. W jej trakcie 51-letni obywatel Albanii zaatakował 55-latka przy użyciu noża, zadając mu poważne obrażenia.

Z lokalu na zewnątrz prowadziła wyraźna smuga krwi, ciągnąca się aż na ulicę, co potwierdza skalę przemocy, do jakiej doszło w małej przestrzeni baru.

Poszkodowany trafił do szpitala

Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie ratunkowe. Ranny mężczyzna otrzymał pomoc medyczną na miejscu, po czym został przewieziony do szpitala. Jak poinformowała policja w rozmowie z mediami, obrażenia były ciężkie, jednak – według aktualnych informacji – nie zagrażają bezpośrednio życiu poszkodowanego.

Sprawca uciekł, potem sam zgłosił się na policję

Po ataku sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia. Policja rozpoczęła natychmiastowe działania poszukiwawcze. Jeszcze tego samego dnia 51-letni Albańczyk sam zgłosił się na jeden z komisariatów w Hamburgu, gdzie został tymczasowo zatrzymany.

Funkcjonariusze przez wiele godzin – mimo zimna i nocnej pory – zabezpieczali ślady zarówno wewnątrz lokalu, jak i przed budynkiem.

Motywy ataku nadal nieznane

Okoliczności i przyczyny konfliktu pozostają na razie niejasne. Policja bada, co doprowadziło do eskalacji sprzeczki oraz jakim dokładnie narzędziem zadano obrażenia, które początkowo mogły stanowić zagrożenie dla życia ofiary.

Śledczy analizują również, czy charakter obrażeń uzasadnia włączenie do sprawy wydziału zabójstw. Decyzja w tej kwestii ma zapaść po dokładnej analizie materiału dowodowego i opinii biegłych.

Dochodzenie w toku

Sprawa pozostaje rozwojowa. Policja prowadzi intensywne czynności wyjaśniające, przesłuchuje świadków oraz analizuje przebieg zdarzeń, aby w pełni odtworzyć okoliczności nocnej awantury, która w jednej chwili przerodziła się w brutalny atak z użyciem noża.

źródło: bild.de

Niemcy: lewicowi ekstremiści przyznają się do ataku na infrastrukturę w Berlinie. Drugie oświadczenie po spekulacjach o Rosji

4

Nowe oświadczenie sprawców po blackoutcie w Berlinie

Grupa określająca się jako anonimowa Vulkangruppe opublikowała drugie oświadczenie, w którym ponownie przyznaje się do sabotażu infrastruktury energetycznej w Berlinie. Atak doprowadził do poważnych przerw w dostawie prądu w południowo-zachodniej części miasta. Sprawcy przedstawiają się jako środowisko skrajnie lewicowe i określają swoje działania jako „polityczną akcję wymierzoną w system”.

Nowy komunikat pojawił się po nasilających się spekulacjach, jakoby za atakiem mogły stać rosyjskie służby lub podmioty powiązane z Rosją.

„Nie przeciwko ludziom”, lecz przeciwko infrastrukturze

W opublikowanym oświadczeniu ekstremiści twierdzą, że ich działania „nie są skierowane przeciwko ludziom”, lecz przeciwko infrastrukturze, która – jak piszą – „codziennie niszczy środowisko”. Jednocześnie wprost przyznają, że mieli świadomość konsekwencji swojego czynu.

W treści pisma zaznaczają, że skutki ataku dotykające osoby starsze, chore oraz dzieci nie były przypadkowe. Jak stwierdzili autorzy oświadczenia, „te trudności nie są dziełem przypadku”, co jednoznacznie wskazuje, że liczyli się z negatywnymi skutkami dla ludności cywilnej.

Odrzucenie zarzutów o rosyjskie sterowanie

Członkowie Vulkangruppe stanowczo odrzucają sugestie, że ich działania mogły być inspirowane lub sterowane z Rosji. W ich ocenie takie tezy są próbą usprawiedliwienia bezradności państwa.

„To próba ukrycia własnej bezsilności” – napisali, dodając, że fakt, iż ludzie działający lokalnie są w stanie skutecznie zaatakować infrastrukturę, nie pasuje do narracji bezpieczeństwa prezentowanej przez polityków i instytucje państwowe. Ich zdaniem właśnie dlatego „konstruuje się zewnętrznego wroga”.

Policja: brak jakichkolwiek śladów prowadzących do Rosji

Do spekulacji na temat możliwego rosyjskiego udziału odniósł się również wiceprezes policji Berlina Marco Langner. We wtorek podkreślił jednoznacznie, że nie istnieją żadne dowody wskazujące na Rosję.

Jak zaznaczył, analizy prowadzone wspólnie z Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA) wyraźnie wskazują na Vulkangruppe. Policja uznaje opublikowane oświadczenia za autentyczne i jednoznacznie lokuje sprawców w środowisku skrajnej lewicy.

Intensywne działania śledcze i analiza miejsca ataku

Langner poinformował, że służby bardzo dokładnie zbadały miejsce ataku oraz użyty środek przyspieszający spalanie. W dochodzeniu wykorzystano psy tropiące, a także przeanalizowano nagrania z kamer monitoringu na dworcach i w przestrzeni publicznej.

Jak zapewnił wiceprezes policji, śledczy zamierzają wykorzystać wszystkie dostępne możliwości techniczne, aby doprowadzić do identyfikacji sprawców. Funkcjonariusze zwracają uwagę, że zarówno język użyty w oświadczeniu, jak i dobór celów ataku, odpowiadają schematom znanym ze środowisk skrajnie lewicowych.

Politycy CDU podzieleni w ocenie możliwych inspiracji

Nie wszyscy politycy są jednak gotowi całkowicie wykluczyć inne scenariusze. Poseł CDU zajmujący się polityką zagraniczną, Roderich Kiesewetter, stwierdził w rozmowie z dziennikiem „Die Welt”, że przeprowadzona analiza językowa budzi wątpliwości.

Zwrócił uwagę, że po przetłumaczeniu tekstu z powrotem na język rosyjski brzmiał on znacznie bardziej naturalnie niż w oryginalnym, „nieporadnym” niemieckim. Jego zdaniem może to oznaczać albo niski poziom językowy autorów, albo zewnętrzny wpływ na treść oświadczenia. Podkreślił przy tym, że na obecnym etapie nie należy wykluczać żadnej hipotezy.

Głos byłych polityków i ekspertów językowych

Były sekretarz generalny CDU Ruprecht Polenz napisał w serwisie X, że interesuje go, czy brutalna, skrajnie lewicowa Vulkangruppe mogła mieć kontakty z rosyjskim wywiadem, który – jego zdaniem – mógłby wykorzystywać takie grupy do aktów sabotażu.

Dodatkowe wątpliwości zgłosiła również ekspertka ds. sztucznej inteligencji i analizy języka Andrea Schlüter. Na platformie Bluesky stwierdziła, że w niektórych fragmentach oświadczenia jest „dość pewna”, iż tekst nie został pierwotnie napisany po niemiecku.

Śledztwo trwa, a sprawa pozostaje otwarta

Choć berlińska policja nie widzi obecnie żadnych dowodów na zagraniczne sterowanie atakiem, śledztwo wciąż trwa. Analizowane są zarówno aspekty techniczne ataku, jak i kontekst polityczny oraz językowy opublikowanych oświadczeń.

Sprawa sabotażu infrastruktury energetycznej w Berlinie pozostaje jednym z najpoważniejszych incydentów o charakterze ekstremistycznym w ostatnich miesiącach i nadal budzi duże emocje – zarówno wśród polityków, jak i opinii publicznej.

źródło: bild.de