Strzały w Würzburgu! Policja ostrzega mieszkańców: nie zabierajcie autostopowiczów

0

Trwa obława na mężczyznę w białych spodniach. Oddano strzały z ostrej amunicji

W mieście Würzburg w Bawarii doszło do użycia broni palnej. Policja prowadzi zakrojoną na szeroką skalę akcję i ostrzega mieszkańców przed potencjalnym zagrożeniem. Funkcjonariusze apelują, aby nie zabierać przypadkowych autostopowiczów. Według informacji przekazanych przez policję, we wtorek około godziny 20:20 w Würzburgu doszło do strzelaniny z użyciem broni palnej. Jak podają niemieckie media, powołując się na własne informacje, celem strzałów miały być ściana oraz drzwi wejściowe jednego z domów przy ulicy Unterdürrbacher Straße. Na szczęście jak dotąd nie ma informacji o osobach rannych. Policja poinformowała w serwisie X, że w zdarzeniu nie ucierpiał żaden człowiek. Jednocześnie przekazano, że użyto ostrej amunicji.

Policja szuka podejrzanego. Mieszkańcy mają zachować ostrożność

Ze względu na możliwe zagrożenie teren wokół miejsca zdarzenia został szeroko zabezpieczony. Policja apeluje do mieszkańców, aby unikali tego obszaru oraz stosowali się do poleceń funkcjonariuszy. Obecnie trwa poszukiwanie mężczyzny, który według opisu policji miał mieć na sobie czarną kurtkę z kapturem oraz białe spodnie. Mężczyzna miał również nosić okulary przeciwsłoneczne. Służby ostrzegają mieszkańców, aby nie zabierali autostopowiczów. Każda osoba, która zauważy poszukiwanego mężczyznę, powinna zachować dystans i natychmiast powiadomić policję. Funkcjonariusze podkreślają, że nie należy podejmować samodzielnych działań.

Strzelanina nie ma związku z festynem Kiliani

Policja zaznaczyła, że zdarzenie nie ma żadnego związku z odbywającym się w Würzburgu festynem Kiliani. Teren Talavera-Mainwiesen, gdzie organizowana jest impreza, znajduje się kilka kilometrów od dzielnicy Unterdürrbach, w której doszło do strzałów. Mimo braku powiązania funkcjonariusze zwiększyli środki bezpieczeństwa i prowadzą dodatkowe patrole piesze na terenie festynu oraz pobliskich parkingów.

Śledczy ustalają motyw działania sprawcy

Na razie nie wiadomo, dlaczego doszło do oddania strzałów ani jaki był cel ataku. Sprawą zajmuje się policja kryminalna, która zabezpiecza ślady i prowadzi dochodzenie. Osoby posiadające informacje w sprawie proszone są o kontakt z policją pod numerem telefonu (0931) 457 1732 lub pod numerem alarmowym 110.

Aktualizacja: poszukiwany nie został odnaleziony

W środę rano policja przekazała, że w nocy nie udało się odnaleźć ani ponownie zauważyć poszukiwanego mężczyzny. Jak powiedział rzecznik policji w rozmowie z niemieckimi mediami, obecnie nie ma żadnych wskazówek dotyczących konkretnego zagrożenia dla mieszkańców.

źródło: bild.de

Potężna nawałnica w Niemczech! 3000 telefonów alarmowych w zaledwie 5 godzin. Południe kraju zalane

0

Strażacy walczyli z żywiołem. Są ranni, powalone drzewa i setki zalanych budynków

Gwałtowne burze i intensywne opady deszczu sparaliżowały część południowych Niemiec. We wtorkowy wieczór przez region przeszła silna nawałnica, która szczególnie mocno dotknęła miasta Norymberga, Fürth i Erlangen, a także powiaty Nürnberger Land oraz Erlangen-Höchstadt w Bawarii. Ulewny deszcz doprowadził do rekordowej liczby zgłoszeń w zintegrowanym centrum dowodzenia straży pożarnej w Norymberdze. W ciągu zaledwie pięciu godzin służby odebrały około 3000 telefonów alarmowych  najwięcej w historii tego centrum. Aby poradzić sobie z ogromną liczbą zgłoszeń, dodatkowi pracownicy musieli zostać wezwani z wolnego. Strażacy przez wiele godzin pracowali pod ogromną presją, próbując reagować na kolejne interwencje.

Tysiąc akcji straży pożarnej w Norymberdze

Spośród ponad 3000 zgłoszeń około 1000 zakończyło się wyjazdami straży pożarnej w samej Norymberdze. Jeszcze późnym wieczorem sytuacja była bardzo trudna – około 200 interwencji nadal czekało na realizację. Jak poinformowała straż pożarna w Norymberdze, główne problemy spowodowane przez żywioł obejmowały przede wszystkim:

  • powalone drzewa,
  • zalane piwnice,
  • podtopione ulice i całe odcinki dróg,
  • uszkodzone lub zerwane dachy.

Strażacy musieli również reagować na liczne alarmy z instalacji przeciwpożarowych, które zostały uruchomione w wyniku burzy. Dodatkowo służby były wzywane do wielu wypadków drogowych związanych z trudnymi warunkami pogodowymi.

Osoba ciężko ranna po uderzeniu przez drzewo

Najwięcej pracy strażacy mieli w Norymberdze, gdzie interweniowali około 300 razy. W Erlangen odnotowano około 200 akcji, a w Fürth około 190. Kolejne zgłoszenia wpłynęły z powiatów Erlangen-Höchstadt oraz Nürnberger Land, gdzie strażacy przeprowadzili odpowiednio około 180 i 175 interwencji. W powiecie Fürth odnotowano około 150 działań. Nawałnica spowodowała również obrażenia u kilku osób, w tym ciężkie urazy. W Norymberdze jedna osoba została przewieziona do szpitala i trafiła na oddział intensywnej terapii urazowej po tym, jak została uderzona przez przewracające się drzewo.

Burza zatrzymała ruch na lotnisku w Norymberdze

Skutki gwałtownej pogody odczuło również lotnisko w Norymberdze. Z powodu burzy ruch lotniczy został wieczorem wstrzymany na około półtorej godziny. Jak poinformowały władze lotniska, służby musiały usuwać między innymi powalone drzewa oraz zajmować się uszkodzeniami dachów i zalaniami. Trzy loty zostały przekierowane na inne lotniska, a cztery kolejne miały opóźnienia. Z powodu ekstremalnej pogody interweniowała również policja środkowej Frankonii. Funkcjonariusze wyjeżdżali około 200 razy, głównie do przypadków powalonych drzew oraz zalanych piwnic. Gwałtowna nawałnica po raz kolejny pokazała, jak szybko intensywne zjawiska pogodowe mogą sparaliżować całe regiony Niemiec.

źródło: bild.de

Niemcy: Emerytce po opłaceniu rachunków zostaje z zaledwie 350 euro miesięcznie. „Mam już tego dość”

6

Przez całe życie pracowała i samotnie wychowała pięcioro dzieci. Dziś zmaga się z ubóstwem na emeryturze

Christa Zimmerer ma 82 lata i przez większość życia nie bała się ciężkiej pracy. Samotnie wychowała pięcioro dzieci, po śmierci męża sama utrzymywała rodzinę, a później ponownie ułożyła sobie życie. Dziś jednak, mimo wieloletniej aktywności zawodowej, musi bardzo oszczędnie gospodarować pieniędzmi. Po opłaceniu czynszu, składki na ubezpieczenie zdrowotne oraz pozostałych stałych wydatków pozostaje jej około 350 euro miesięcznie. Z tej kwoty musi pokryć koszty żywności, środków higienicznych i wszystkich bieżących potrzeb.

Emerytura i dodatek mieszkaniowy nie rozwiązują problemów

82-letnia mieszkanka Monachium otrzymuje około 1300 euro emerytury miesięcznie. Dodatkowo pobiera 330 euro dodatku mieszkaniowego (Wohngeld). Jak przyznaje, decyzja o ubieganiu się o takie wsparcie była dla niej bardzo trudna.

– Kiedyś wolałam pracować na dwóch etatach, niż korzystać z pomocy społecznej – mówi w rozmowie z redakcją.

Dodaje jednak, że dziś patrzy na to nieco inaczej.

– To właściwie było głupie, ale człowiek ma swoją dumę. Zawsze najważniejsze było dla mnie, żeby stać na własnych nogach. Zawsze miałam własne pieniądze i własny samochód.

Wsparcie znajduje w ośrodku Caritas

Redakcja odwiedziła Christę Zimmerer w Centrum Seniora i Usług (ASZ) Caritas w monachijskiej dzielnicy Westend. Choć budynek z zewnątrz sprawia dość ponure wrażenie, sama emerytka wita gości z uśmiechem. Regularnie angażuje się w życie ośrodka. Raz w tygodniu uczestniczy we wspólnym pieczeniu, bierze udział w zajęciach Qi Gong, a jako wykwalifikowana mistrzyni kucharska prowadzi także wykłady dotyczące gotowania. Mimo trudnej sytuacji finansowej nie czuje się samotna.

– Mam dzieci, wnuki, a nawet prawnuki – opowiada.

Większość jej rodziny mieszka w okolicach Monachium. Najdalej mieszka jedna z wnuczek – w Kempten.

Samotność to jeden z największych problemów niemieckich seniorów

Jak podkreśla Ralf Emmerich, pedagog społeczny pracujący w ASZ Westend, nie wszyscy starsi ludzie mogą liczyć na tak silne wsparcie rodziny. Jednym z najczęściej poruszanych tematów podczas rozmów z seniorami jest samotność.

– Szczególnie po śmierci partnera druga osoba najpierw zmaga się z żałobą. Dopiero później zaczyna dostrzegać, jak wiele codziennych obowiązków wykonywał współmałżonek i jak trudno poradzić sobie samemu – wyjaśnia.

Pracownicy ośrodka doradzają seniorom m.in. w sprawach ubóstwa na emeryturze, świadczeń socjalnych, opieki zdrowotnej oraz dostępnych form wsparcia. Najczęściej pojawiają się pytania o prawo do podstawowego zabezpieczenia socjalnego na starość, dodatku mieszkaniowego czy możliwości ograniczenia samotności.

Darmowe obiady i zajęcia dla osób o niskich dochodach

Od poniedziałku do piątku Centrum Seniora organizuje wspólne obiady. Osoby o niskich dochodach mogą korzystać z nich po obniżonych cenach lub całkowicie bezpłatnie. Oferta obejmuje również zajęcia sportowe, takie jak łagodna joga czy gimnastyka, kursy językowe, trening pamięci, wyjścia do muzeów, a także wizyty domowe i grupy wsparcia dla seniorów.

Pracowała od 14. roku życia

Christa Zimmerer rozpoczęła pracę już jako 14-latka. Gdy jej mąż zmarł, miała zaledwie 38 lat. Została wdową i samotnie wychowywała pięcioro dzieci, jednocześnie zarabiając na utrzymanie całej rodziny.

– Często słyszę, że już wtedy byłam feministką – mówi z dumą.

Siedem lat później ponownie znalazła miłość. Ze swoim drugim partnerem przeżyła prawie 30 lat we wspólnym mieszkaniu w monachijskim Westendzie. W 2019 roku również on zmarł. Od tamtej pory ponownie mieszka sama.

Problemy zdrowotne dodatkowo pogarszają sytuację

Od czterech lat emerytka porusza się przy pomocy balkonika. To efekt upadku, podczas którego doznała złamania miednicy. Ograniczenia zdrowotne w połączeniu z trudną sytuacją finansową sprawiają, że codzienne życie staje się coraz trudniejsze.

– Na większe wydatki po prostu mnie nie stać – przyznaje.

Jednym z największych problemów jest łazienka. Kobieta pilnie potrzebuje prysznica przystosowanego do osób z ograniczoną sprawnością ruchową, ponieważ wejście do wanny wymaga od niej ogromnego wysiłku.

– Mam orzeczony 100-procentowy stopień niepełnosprawności i pierwszy stopień opieki. Mam już dość tego, że spędzam godziny w łazience, bo praktycznie nie mogę się swobodnie poruszać – mówi.

Niemiecka kasa opiekuńcza może wprawdzie dofinansować przebudowę łazienki kwotą do 4000 euro, jednak – jak podkreśla emerytka – to zdecydowanie za mało. Dlatego odkłada pieniądze na remont, a finansowo mają wesprzeć ją także dzieci.

Każdego dnia liczy każdy wydatek

Na co dzień Christa Zimmerer bardzo oszczędza. Kupuje najtańsze kosmetyki, od poniedziałku do piątku korzysta z obiadów w ośrodku Caritas, a pozostałe posiłki przygotowuje samodzielnie.

– Wieczorem i tak nie potrzebuję już wiele jedzenia – mówi.

Od czasu do czasu dzieci zabierają ją do restauracji i opłacają wspólny posiłek. Dużym szczęściem jest dla niej także czynsz. Mieszka w mieszkaniu należącym do spółdzielni mieszkaniowej i płaci 610 euro miesięcznie, co jak na warunki Monachium jest stosunkowo niską kwotą.

Wielu seniorów żyje z bardzo niskich emerytur

Ralf Emmerich przyznaje, że osoby zgłaszające się do ASZ bardzo często dysponują niewielkimi świadczeniami emerytalnymi.

– Mówimy tutaj o emeryturach w wysokości około 500-600 euro miesięcznie w przypadku kobiet oraz około 1100-1200 euro w przypadku mężczyzn – wyjaśnia.

Jak dodaje, wielu seniorów nie wie o istnieniu takich placówek albo obawia się skorzystania z ich pomocy. Dlatego Caritas prowadzi projekt streetworkerski dla seniorów o nazwie SAVE. Pracownicy odwiedzają starsze osoby w parkach, na ulicach i innych miejscach publicznych, gdzie mogą anonimowo porozmawiać o swoich problemach i dowiedzieć się, z jakiego wsparcia mogą skorzystać. Jak podkreśla Emmerich, często właśnie wspólne obiady są pierwszym krokiem do zbudowania zaufania.

– Kiedy ludzie zaczynają regularnie przychodzić na posiłki i czują się bezpiecznie, możemy stopniowo pomagać im również w innych sprawach – podsumowuje.

źródło: fr.de

Niemcy: Kultowy basen tylko dla kobiet zaostrza zasady. Po ogromnym napływie odwiedzających wprowadzono ograniczenia

3

Legendarny damski basen we Fryburgu zmienia zasady wstępu

Lorettobad we Fryburgu, uznawany za jedyny w Niemczech odkryty basen przeznaczony wyłącznie dla kobiet, zdecydował się na zaostrzenie zasad wstępu. Od ubiegłego weekendu od piątku do niedzieli z obiektu mogą korzystać wyłącznie kobiety i dziewczęta, które ukończyły 16. rok życia. Operator basenu tłumaczy, że decyzja została podjęta w związku z bardzo dużym napływem odwiedzających. Jak podkreślono w oficjalnym komunikacie, w najbardziej oblegane dni liczba gości osiągała już taki poziom, że spokojny wypoczynek w damskiej części kąpieliska był praktycznie niemożliwy.

Rosnąca liczba odwiedzających wywołała kontrowersje

Głos w sprawie zabrali również przedstawiciele stowarzyszenia „Przyjaciele Lorettobadu”. Jedna z osób należących do grona założycieli organizacji skierowała list otwarty do nadburmistrza Fryburga Martina Horna oraz klubów radnych. W liście opisano, że regularnie do basenu przyjeżdżały większe grupy kobiet z francuskiej Alzacji, często podróżujące minibusami. Autor zwrócił uwagę, że wiele z nich wchodziło do wody w codziennym ubraniu, które – jak opisano – w wielu przypadkach stanowiły długie szaty.

Stałe bywalczynie: o spokojnym wypoczynku nie było już mowy

Relacje te potwierdziły – jak podaje dziennik „Die Welt” – dwie wieloletnie bywalczynie Lorettobadu, które chciały zachować anonimowość. Emerytki przyznały, że w ostatnim czasie podczas weekendów trudno było mówić o spokojnym wypoczynku. Według ich obserwacji problemy najczęściej dotyczyły odwiedzających z Francji, które nie zawsze przestrzegały obowiązujących zasad korzystania z kąpieliska. Obie pozytywnie oceniły nowe przepisy dotyczące wstępu. Jak podkreśliły, już w miniony weekend na terenie damskiego basenu było zdecydowanie spokojniej.

Władze miasta: nie chodzi o wykluczanie konkretnych grup

Operator obiektu stanowczo zaznaczył, że nowe zasady nie mają na celu wykluczania żadnej konkretnej grupy osób. Jak wyjaśniono, decyzja jest odpowiedzią wyłącznie na problemy wynikające z bardzo dużej liczby odwiedzających. Podobne stanowisko przedstawił również nadburmistrz Fryburga Martin Horn, który broni wprowadzonych ograniczeń. Jak zaznaczył, wykluczenie dzieci i młodzieży z możliwości korzystania z basenu nie było łatwą decyzją. Celem zmian jest jednak ograniczenie bardzo dużego natężenia ruchu w niewielkim damskim kąpielisku, a nie dyskryminowanie określonych grup odwiedzających.

– Jeśli damski basen zamieni się w park wodny pełen atrakcji, utraci swój dotychczasowy charakter – podkreślił Martin Horn.

Ograniczenia obowiązują tylko w weekendy

Nowe zasady obowiązują od piątku do niedzieli. W tych dniach z Lorettobadu mogą korzystać wyłącznie kobiety i dziewczęta, które ukończyły 16 lat. Według operatora rozwiązanie ma przede wszystkim zapewnić odwiedzającym możliwość spokojnego wypoczynku i zmniejszyć tłok, który w ostatnim czasie stał się jednym z największych problemów tego wyjątkowego, funkcjonującego od lat kąpieliska.

źródło: nius.de

Fala bankructw piekarni w Niemczech. Coraz więcej rodzinnych firm nie wytrzymuje rosnących kosztów

2

Niemieckie piekarnie w kryzysie. Liczba upadłości gwałtownie wzrosła

Niemcy od dziesięcioleci słyną z bogatej tradycji piekarniczej, jednak obecnie branża zmaga się z jednym z najtrudniejszych okresów od lat. Coraz więcej piekarni nie jest w stanie utrzymać rentowności i decyduje się na złożenie wniosku o upadłość. Jak poinformował rzecznik firmy Creditreform, Patrik-Ludwig Hantzsch, w pierwszym półroczu 2026 roku 63 przedsiębiorstwa piekarnicze ogłosiły niewypłacalność. To aż o 40 procent więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci wskazują, że za pogarszającą się sytuację odpowiada przede wszystkim zmiana nawyków zakupowych klientów oraz utrzymujące się wysokie koszty prowadzenia działalności.

Klienci coraz częściej wybierają supermarkety i dyskonty

Jednym z głównych problemów tradycyjnych piekarni jest zmieniające się zachowanie konsumentów. Coraz więcej osób kupuje pieczywo podczas codziennych zakupów spożywczych w supermarketach lub dyskontach, korzystając z samoobsługowych automatów z pieczywem. Dotyczy to nie tylko osób szukających oszczędności, ale również klientów z wyższych grup dochodowych. Zdaniem ekspertów powoduje to stopniowy odpływ klientów z lokalnych piekarni, które przez lata opierały swoją działalność na regularnych zakupach chleba i bułek przez mieszkańców okolicy.

Rosnące ceny energii mocno uderzyły w piekarnie

Drugim kluczowym problemem są wysokie koszty energii. Piekarnie należą do najbardziej energochłonnych zakładów rzemieślniczych. Do codziennej pracy niezbędne są piece, mieszarki, urządzenia do wyrabiania ciasta oraz inne maszyny zużywające duże ilości prądu. Jak podkreśla Stefan Lampe, właściciel sieci piekarni w Turyngii, właśnie gwałtowny wzrost cen energii po wybuchu wojny w Ukrainie okazał się decydującym ciosem dla jego firmy. W połowie czerwca przedsiębiorca złożył wniosek o upadłość obejmujący 44 piekarnie, w których zatrudnionych jest 280 pracowników.

– Główną przyczyną były gwałtownie rosnące ceny energii elektrycznej i innych nośników energii od początku wojny w Ukrainie. To dosłownie odebrało nam grunt pod nogami – powiedział w rozmowie z dziennikiem „Bild”.

Na razie wszystkie placówki pozostają otwarte, a pracownicy nadal wykonują swoje obowiązki. Trwa postępowanie upadłościowe i właściciel liczy na znalezienie rozwiązania, które pozwoli kontynuować działalność.

Nie wszystkie piekarnie uda się uratować

Nie każda firma ma jednak szansę na przetrwanie. Po ogłoszeniu upadłości bawarskiej sieci Rackls Backstubn i sprzedaży części majątku konkurencyjnej firmie poinformowano, że 10 placówek zostanie zamkniętych, a główna piekarnia zakończy produkcję. Syndyk masy upadłościowej Tobias Sorg przekazał, że nie udało się znaleźć rozwiązania umożliwiającego dalsze funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Podobny los spotkał również piekarnię Hansen Mürwik ze Szlezwik-Holsztyn, której historia sięga ponad stu lat. Zakład produkcyjny w miejscowości Wees koło Flensburga zakończy działalność pod koniec lipca. Konkurencyjna firma Andresen przejmie od 1 sierpnia jedynie sześć z jedenastu sklepów. Pozostałe punkty sprzedaży zostaną definitywnie zamknięte.

Rosną również koszty pracy i surowców

Problemy niemieckich piekarni nie kończą się na cenach energii. Przedsiębiorcy muszą mierzyć się także z rosnącymi kosztami wynagrodzeń, drożejącymi surowcami i materiałami oraz coraz większym niedoborem wykwalifikowanych pracowników. Według ekspertów marże osiągane przez piekarnie są na tyle niewielkie, że właściciele mogą przenosić rosnące koszty na klientów jedynie w bardzo ograniczonym stopniu. To sprawia, że szczególnie małe i rodzinne piekarnie coraz częściej znajdują się na granicy opłacalności.

Eksperci ostrzegają przed dalszymi upadłościami

Zdaniem specjalistów z Creditreform obecna sytuacja może oznaczać początek dłuższego kryzysu w niemieckiej branży piekarniczej. Jeżeli koszty prowadzenia działalności pozostaną na wysokim poziomie, a konsumenci nadal będą wybierać tańsze pieczywo z supermarketów i dyskontów, liczba bankructw może w najbliższych miesiącach nadal rosnąć. Dla wielu lokalnych piekarni oznacza to walkę o przetrwanie, a dla klientów – ryzyko znikania kolejnych rodzinnych zakładów, które przez dziesięciolecia stanowiły ważny element niemieckiej tradycji rzemieślniczej.

źródło: bild.de

Skandal w niemieckim ośrodku dla osób ubiegających się o azyl. Urzędnik podejrzany o szantaż seksualny wobec kobiet

0

Śledczy sprawdzają, czy urzędnik wykorzystywał swoją pozycję wobec kobiet ubiegających się o azyl w Niemczech

Prokuratura w Heidelbergu prowadzi śledztwo przeciwko pracownikowi administracji zatrudnionemu w ośrodku recepcyjnym dla osób ubiegających się o azyl w Heidelbergu w Badenii-Wirtembergii. Mężczyzna jest podejrzewany o to, że miał wykorzystywać swoją funkcję i składać kobietom propozycje o charakterze seksualnym w zamian za obietnicę wstrzymania ich deportacji. Według śledczych urzędnik miał sugerować, że może wpłynąć na przebieg postępowania administracyjnego dotyczącego ich pobytu w Niemczech, jeśli zgodzą się spełnić jego żądania seksualne.

Pierwsze zgłoszenie wpłynęło pod koniec maja

Jak poinformowała prokuratura w Heidelbergu, sprawa wyszła na jaw pod koniec maja, gdy młoda kobieta zgłosiła się na policję. Według jej relacji podczas pobytu w ośrodku recepcyjnym w Heidelbergu urzędnik miał zmuszać ją do czynności o charakterze seksualnym. W zamian miał obiecać, że doprowadzi do wstrzymania jej deportacji z Niemiec. Na podstawie tego zawiadomienia wszczęto postępowanie przygotowawcze.

Kolejne kobiety również złożyły zeznania

W toku śledztwa policja i prokuratura dotarły do kolejnych kobiet, które również postawiły urzędnikowi poważne zarzuty. Łącznie sześć następnych kobiet poinformowało śledczych, że podczas prowadzenia ich postępowań azylowych mężczyzna miał nakłaniać je do kontaktów seksualnych. Według dotychczasowych ustaleń żadna z tych kobiet nie zgodziła się na jego propozycje. Śledczy badają obecnie wszystkie zgłoszenia, aby ustalić, czy doszło do popełnienia przestępstw oraz czy liczba pokrzywdzonych może być większa.

Urzędnik został odsunięty od obowiązków

W związku z pojawiającymi się oskarżeniami Prezydium Rejencji (Regierungspräsidium), któremu podlega pracownik, zdecydowało o natychmiastowym odsunięciu go od wykonywania obowiązków służbowych. Postępowanie karne prowadzą wspólnie prokuratura oraz policja kryminalna w Heidelbergu. Śledztwo dotyczy podejrzenia przymusu seksualnego.

Śledztwo trwa. Obowiązuje domniemanie niewinności

Prokuratura podkreśla, że sprawa znajduje się na etapie postępowania przygotowawczego i obecnie trwa gromadzenie materiału dowodowego. Jednocześnie śledczy przypominają, że do czasu prawomocnego zakończenia postępowania wobec podejrzanego obowiązuje zasada domniemania niewinności. Na razie nie podano informacji o ewentualnym terminie postawienia zarzutów ani o dalszych decyzjach procesowych w tej sprawie.

źródło: bild.de

Groźby śmierci wobec Friedricha Merza? Iran umieścił niemieckiego kanclerza na liście celów. Służby sprawdzają zagrożenie

3

Irańska gazeta powiązana z reżimem umieściła Friedricha Merza na liście zachodnich polityków zagrożonych śmiercią. Niemieckie służby badają teraz informacje dotyczące możliwych planów zamachów na terenie kraju. Politycy zajmujący się bezpieczeństwem ostrzegają: groźby z Teheranu mogą być czymś więcej niż tylko propagandą. Irańska gazeta reżimowa „Hamshahri” umieściła kanclerza Niemiec Friedricha Merza (CDU) na tak zwanej liście śmierci. Medium opublikowało grafikę przedstawiającą zachodnich przywódców, którzy według gazety „muszą oczekiwać zemsty narodu irańskiego”.

Na liście, oprócz niemieckiego kanclerza, znaleźli się również prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, premier Izraela Benjamin Netanjahu, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Włoch Giorgia Meloni oraz brytyjski premier Keir Starmer. „Hamshahri” jest uznawana za jedno z mediów będących głosem irańskiego reżimu. Po publikacji listy niemieckie służby bezpieczeństwa analizują informacje dotyczące możliwych przygotowań do ataków w Niemczech. Dla Friedricha Merza sama publikacja nie oznacza całkowicie nowej sytuacji. Kanclerz Niemiec już wcześniej należał bowiem do osób objętych najwyższym poziomem ochrony państwowej.

Irańskie służby działają w Niemczech? Politycy ostrzegają

Poseł CDU zajmujący się polityką zagraniczną, Roderich Kiesewetter, uważa, że groźby ze strony Iranu nie powinny być bagatelizowane.

– Zakładam, że reżim terrorystyczny już od dłuższego czasu planuje i przygotowuje ukierunkowane zabójstwa oraz zamachy terrorystyczne na Zachodzie, także w Niemczech – powiedział polityk w rozmowie z „Handelsblatt”.

Jego zdaniem Iran próbuje wzmacniać swoją pozycję poprzez radykalną ideologię oraz działania terrorystyczne zarówno wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami. Na aktywność irańskich służb wywiadowczych w Europie zwraca uwagę również Marc Henrichmann (CDU), przewodniczący Parlamentarnej Komisji Kontroli. Szczególną uwagę służb mają przyciągać tak zwani agenci jednorazowi. Chodzi o osoby wykorzystywane do wykonania pojedynczych zadań, które często nie wiedzą nawet, kto faktycznie stoi za zleceniem.

Zagrożenie nie dotyczy tylko Friedricha Merza

Również ekspert SPD ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Sebastian Fiedler ocenia, że obecna sytuacja wiąże się z wysokim poziomem zagrożenia. Według niego tego typu działania mogą wpływać na radykalne środowiska i zachęcać pojedyncze osoby do przemocy. Obawy dotyczą więc nie tylko operacji bezpośrednio sterowanych przez państwo irańskie, ale także osób, które mogą zostać zainspirowane irańską propagandą do samodzielnych ataków. W maju ujawniono, że niemiecka Prokuratura Federalna skierowała akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom, którzy mieli przygotowywać zamachy w Niemczech na zlecenie irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według śledczych mężczyźni mieli zbierać informacje na temat Josefa Schustera, przewodniczącego Centralnej Rady Żydów w Niemczech, oraz Volkera Becka, przewodniczącego Niemiecko-Izraelskiego Towarzystwa.

Rząd Niemiec reaguje ostrożnie

Niemiecki rząd na razie powściągliwie komentuje sprawę irańskiej listy.Zastępca rzecznika rządu federalnego poinformował jedynie, że władze zapoznały się z doniesieniami. Jednocześnie niemieckie służby bezpieczeństwa analizują sytuację, a politycy ostrzegają, że groźby płynące z Teheranu mogą stanowić realne zagrożenie nie tylko dla Friedricha Merza, ale również dla innych osób związanych z polityką Niemiec i Zachodu.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy pod wodą po potężnych nawałnicach! Grad wielkości piłek golfowych niszczył auta i dachy

0

Dramatyczne skutki burz w północnych Niemczech. Strażacy odebrali tysiące zgłoszeń

Potężne burze przeszły w poniedziałkowy wieczór nad północnymi Niemcami. Wielocentymetrowe kule gradu, silny wiatr i intensywne opady deszczu spowodowały poważne zniszczenia. Zalane zostały ulice, uszkodzone samochody, a nawet dachy budynków. Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) ostrzega jednak, że zagrożenie jeszcze się nie skończyło – kolejne gwałtowne zjawiska pogodowe są możliwe w wielu regionach kraju.

Szczególnie mocno ucierpiała Dolna Saksonia. Jak poinformowała straż pożarna w Hanowerze, od późnego poniedziałkowego wieczoru do wtorkowego poranka wpłynęło tam około 2300 zgłoszeń alarmowych. Służby musiały skoordynować około 1000 interwencji związanych z ekstremalną pogodą w stolicy landu i jej okolicach. Wcześniej policja informowała już o około 250 zgłoszeniach i 600 akcjach ratunkowych związanych z nawałnicami w całej Dolnej Saksonii.

Grad niszczył samochody, wiatr powalał drzewa

Jednym z najbardziej dotkniętych obszarów był powiat Harburg w Dolnej Saksonii. Ogromne kule gradu rozbijały szyby samochodów i pozostawiały głębokie wgniecenia na karoseriach. Silny wiatr powalał również duże drzewa. Nagrania z miejscowości Heidenau pokazują poważnie uszkodzone dachy budynków. Jedna z mieszkanek, cytowana przez agencję dpa, przyznała:

„Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. To był kompletny chaos”.

W Celle strażacy musieli wypompowywać wodę z zalanych piwnic oraz skrzyżowań, które po intensywnych opadach zamieniły się w rozlewiska.

Woda zalała miasta w Nadrenii Północnej-Westfalii

Setki interwencji odnotowano również we wschodniej części Nadrenii Północnej-Westfalii. Gwałtowne burze z ulewnym deszczem doprowadziły tam do wybicia studzienek kanalizacyjnych i zalania piwnic. W Bielefeld uderzenie pioruna spowodowało pożar poddasza jednego z budynków.

Północ Niemiec walczyła z powodziami

Stan wyjątkowy ogłoszono także w Szlezwiku-Holsztynie. Wieczorna fala burzowa doprowadziła tylko w powiatach Pinneberg i Steinburg do ponad 150 akcji ratunkowych i pomocowych. Najbardziej ucierpiały Elmshorn i Kellinghusen, nad którymi przeszła potężna komórka burzowa z intensywnym deszczem i gradem. Ulice zostały zalane, a niektóre pojazdy służb ratunkowych utknęły w podtopionych przejazdach podziemnych. Straż pożarna musiała korzystać ze wsparcia ekip z innych regionów.

W Meklemburgii-Pomorzu Przednim ulice wyglądały jak zimą

Jeszcze bardziej spektakularne obrazy napłynęły z Wittenburga w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W ciągu kilku minut ulice zostały całkowicie pokryte grubą warstwą gradu. W środku lata krajobraz przypominał zimową scenerię. Drogi zamieniły się w rwące potoki wypełnione mieszaniną wody i lodowych kul. Do usuwania zalegającego gradu konieczne było użycie ładowarek.

Nawałnica spowodowała również szkody w drukarni w Wittenburgu. Jak informuje „Nordkurier”, część czytelników gazet, w tym „Schweriner Volkszeitung” oraz „Norddeutsche Neueste Nachrichten”, musiała liczyć się z opóźnieniem dostawy swoich wydań. Najpierw grad uszkodził świetliki w budynku drukarni, a następnie ulewny deszcz zalał i zatrzymał maszyny drukarskie. Naprawa w nocy nie była możliwa. Ostatecznie gazety udało się jednak wydrukować w drukarni w Pinnebergu w Szlezwiku-Holsztynie.

We wtorek kolejne regiony Niemiec zagrożone

Według DWD ekstremalna pogoda nadal będzie występować we wtorek. Podczas gdy w środkowej i południowej części Nadrenii Północnej-Westfalii oraz w całej zachodniej części Nadrenii-Palatynatu obowiązywały oficjalne ostrzeżenia związane z upałami i temperaturami przekraczającymi 30 stopni Celsjusza, w innych częściach kraju ponownie spodziewane są gwałtowne burze. W całej Badenii-Wirtembergii obowiązują ostrzeżenia pierwszego i drugiego stopnia. Szczególnie zagrożony jest region Schwarzwaldu, gdzie prognozowane są kolejne burze z ulewnym deszczem, silnym wiatrem i gradem. Niebezpiecznie może być również we wschodniej części Niemiec. Lokalne, gwałtowne nawałnice mogą pojawić się między innymi w rejonie Magdeburga, Erfurtu, Berlina, a także w Saksonii, Vogtlandzie, Łużycach oraz ponownie we wschodniej części Dolnej Saksonii.

Możliwy ekstremalny grad i ulewy

Na południu Brandenburgii meteorolodzy ostrzegają przed lokalnie ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Możliwy jest duży grad oraz silne porywy wiatru osiągające około 75 km/h. DWD przewiduje także bardzo intensywne opady deszczu – miejscami nawet około 40 litrów wody na metr kwadratowy w ciągu jednej godziny, a lokalnie jeszcze więcej. Podobna sytuacja może wystąpić również w środkowych Niemczech. Meteorolodzy podkreślają, że mieszkańcy zagrożonych regionów powinni śledzić aktualne ostrzeżenia pogodowe i przygotować się na kolejne gwałtowne burze.

źródło: bild.de

Spektakularna akcja policji w Niemczech. Funkcjonariusze otoczyli wieżowiec i chcą pobrać DNA od wszystkich mieszkańców

1

200 policjantów wkroczyło do 22-piętrowego budynku w Kilonii. Śledztwo dotyczy usiłowania zabójstwa policjantki

We wtorek o godzinie 6:00 rano niemiecka policja przeprowadziła zakrojoną na szeroką skalę akcję w jednym z najbardziej znanych wieżowców w Kilonii. Około 200 funkcjonariuszy weszło do budynku na osiedlu Mettenhof, określanego jako „Biały Gigant” (Weißer Riese). Wieżowiec został całkowicie otoczony przez policję. Przez czas prowadzenia działań mieszkańcy nie mogli opuszczać budynku, a funkcjonariusze sprawdzali kolejno wszystkie mieszkania – od najwyższych pięter w dół.

Sąd wydał zgodę na pobranie materiału DNA od mieszkańców

Najważniejszym elementem akcji było pobranie materiału genetycznego od mieszkańców budynku. Jak informują niemieckie media, Sąd Rejonowy w Kilonii wydał postanowienie umożliwiające policji zwrócenie się do wszystkich mieszkańców o dobrowolne oddanie próbki DNA. Funkcjonariusze odwiedzali każde z 242 mieszkań znajdujących się w 22-piętrowym budynku. Osoby, których nie zastano w domu, otrzymywały do skrzynki pocztowej zawiadomienie z prośbą o dobrowolne zgłoszenie się w celu pobrania materiału genetycznego. Na miejscu obecna była również prokuratorka nadzorująca czynności śledczych. Policja wykorzystywała także drony wspierające działania funkcjonariuszy.

Powodem jest atak na policyjny radiowóz

Akcja ma związek z wydarzeniami z 2 czerwca, do których doszło krótko po północy. Z jednego z mieszkań znajdujących się w wieżowcu ktoś zrzucił ciężki fragment betonowej płyty chodnikowej na przejeżdżający radiowóz. Betonowy blok przebił przednią szybę pojazdu i poważnie ranił 25-letnią policjantkę. Kobieta doznała obrażeń dłoni oraz stawu skokowego i do dziś nie wróciła do służby.

Śledczy podejrzewają usiłowanie zabójstwa

Prokuratura prowadzi postępowanie pod kątem usiłowania zabójstwa. Problem polega na tym, że do tej pory nie udało się ustalić, z którego mieszkania zrzucono betonowy element. Mimo wyznaczenia nagrody w wysokości 1000 euro za informacje mogące pomóc w ustaleniu sprawcy, mieszkańcy dotychczas nie przekazali śledczym żadnych istotnych wskazówek. W praktyce oznacza to, że podejrzenia obejmują wszystkich mieszkańców budynku do czasu wykluczenia ich z kręgu osób mogących mieć związek ze sprawą.

Jeden z mieszkańców: „Oddam próbkę, nie mam nic do ukrycia”

Jeden z mieszkańców wieżowca, 38-letni Mohammed Amin, powiedział niemieckiemu dziennikowi Bild, że dobrowolnie zgodzi się na pobranie materiału DNA. Jak podkreślił, nie ma nic wspólnego z atakiem i chce pomóc w szybkim wyjaśnieniu sprawy.

„Biały Gigant” od lat sprawia problemy służbom

„Biały Gigant” to charakterystyczny wieżowiec mieszkalny przy placu Kurta Schumachera w Kilonii. Budynek ma 85 metrów wysokości, co czyni go najwyższym budynkiem mieszkalnym w mieście. Jego budowę rozpoczęto w 1968 roku, a pierwsi lokatorzy wprowadzili się w 1971 roku. Od 2014 roku właścicielem nieruchomości jest spółka Grand City Properties, notowana na giełdzie. Przez wiele lat budynek pojawiał się w niemieckich mediach z powodu problemów społecznych oraz pogarszającego się stanu technicznego. Lokalny dziennik Kieler Nachrichten określał go już wcześniej jako zaniedbany. Jak przekazała rzeczniczka policji Stephanie Lage, tylko w 2025 roku funkcjonariusze interweniowali w tym budynku 107 razy, co pokazuje skalę problemów, z jakimi od lat mierzą się służby w tej części miasta.

źródło: bild.de

Brutalny atak nożem na nauczyciela w Niemczech. Czterej bracia z Syrii skazani na wieloletnie więzienie

3

Sąd uznał, że motywem była relacja nauczyciela z matką oskarżonych

Wyższy Sąd Krajowy w Itzehoe w Szlezwiku-Holsztynie skazał czterech syryjskich braci za brutalny atak nożem na nauczyciela języka niemieckiego. Mężczyźni usłyszeli wyroki od czterech do siedmiu i pół roku pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa popełnione wspólnie oraz spowodowanie ciężkich obrażeń ciała. Według ustaleń sądu sprawcy działali z pobudek osobistych. Prokuratura wskazała, że chcieli zemścić się na nauczycielu, ponieważ miał on pozostawać w pozamałżeńskim związku z ich matką. Bracia uznali, że ich honor został naruszony.

Sąd: atak został starannie zaplanowany

Sąd uznał za udowodnione, że do napaści doszło blisko dwa lata temu na parkingu przy Centrum Kształcenia Dorosłych (Volkshochschule) w miejscowości Wedel w Szlezwiku-Holsztynie. Zdaniem sądu oskarżeni działali z premedytacją i wykorzystali element zaskoczenia. Z tego powodu skład orzekający uznał, że w sprawie została spełniona przesłanka działania z wykorzystaniem podstępu, która w niemieckim prawie stanowi jedną z cech kwalifikujących usiłowanie zabójstwa. Wyrok w dużej mierze odpowiadał wnioskom przedstawionym przez prokuraturę. Nie jest on jeszcze prawomocny.

Zwabili nauczyciela pod pretekstem pomocy w napisaniu listu

Z ustaleń śledczych wynika, że bracia przygotowali plan zwabienia nauczyciela na parking przy szkole. Skontaktowali się z nim, twierdząc, że najmłodszy z rodzeństwa potrzebuje pomocy w napisaniu listu w języku niemieckim. Gdy nauczyciel przyjechał na miejsce, jeden z braci rozpoczął z nim rozmowę. Drugi obserwował otoczenie i ostrzegał pozostałych przed ewentualnym zagrożeniem. W tym czasie kolejny z braci podszedł do nauczyciela od tyłu i zadał mu kilka ciosów nożem o ostrzu długości około 20 centymetrów. Najmłodszy z oskarżonych, choć według ustaleń śledczych nie znajdował się bezpośrednio na miejscu ataku, miał uczestniczyć w przygotowaniu całego planu.

Ofiara przeżyła tylko dzięki szybkiej pomocy

Nauczyciel języka niemieckiego Hisham A. odniósł obrażenia zagrażające życiu. Ciosy trafiły między innymi w szyję, barki oraz płuco. Lekarzom udało się uratować jego życie, jednak – jak podkreślano podczas procesu – przeżył atak tylko dzięki szybkiej interwencji medycznej. Poszkodowany od wielu lat angażował się społecznie. Jako wolontariusz pomagał uchodźcom oraz prowadził kursy języka niemieckiego w Centrum Kształcenia Dorosłych w Wedel. Kilka miesięcy przed napaścią został uhonorowany przez burmistrza miasta specjalnym odznaczeniem za działalność społeczną.

Czterej bracia usłyszeli wieloletnie wyroki

Dwaj najstarsi bracia, którzy w chwili popełnienia przestępstwa mieli po 21 lat – Ali A. oraz Salih A. – zostali skazani na 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności każdy. Trzeci z oskarżonych, Omar A., który w czasie ataku miał 19 lat, otrzymał 6 lat kary pozbawienia wolności w ramach prawa dla młodocianych sprawców. Najmłodszy brat, Besam A., mający w chwili zdarzenia 17 lat, został skazany na 4 lata pozbawienia wolności zgodnie z przepisami prawa karnego dla nieletnich. Cała czwórka została zatrzymana około czterech tygodni po ataku. Od tego czasu przebywali w areszcie śledczym, przy czym każdy z nich był osadzony oddzielnie. Podczas procesu ciężko ranny nauczyciel występował również w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

źródło: bild.de