Atak nożownika podczas festynu w Bawarii. Osiem osób rannych, sprawca uciekł i jest poszukiwany

3

Dramatyczne wydarzenia podczas imprezy z udziałem około 700 osób

Do poważnego ataku doszło w sobotni wieczór podczas publicznego festynu zorganizowanego przez lokalne stowarzyszenie młodzieżowe (Burschenverein) w miejscowości Egling w Górnej Bawarii. W imprezie uczestniczyło około 700 osób. W wyniku ataku rannych zostało osiem osób. Najciężej poszkodowany jest 16-letni chłopak z Austrii, który został ugodzony nożem. Sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia i mimo szeroko zakrojonych poszukiwań nadal pozostaje na wolności.

Najpierw uderzył pięścią, potem wyciągnął nóż

Według dotychczasowych ustaleń policji do ataku doszło krótko przed północą. Napastnik miał najpierw bez żadnego ostrzeżenia uderzyć pięścią w głowę 24-letniego obywatela Austrii. Gdy mężczyzna upadł na ziemię, zauważył, że sprawca zaatakował nożem jego 16-letniego znajomego, również pochodzącego z Austrii. Nastolatek został ugodzony w przedramię i odniósł ciężkie obrażenia.

Łącznie rannych zostało osiem osób

Po pierwszym ataku ucierpieli także inni uczestnicy festynu. Łącznie osiem osób wymagało pomocy medycznej i zostało przewiezionych do szpitali. Policja początkowo nie podała, ilu poszkodowanych odniosło ciężkie obrażenia. Według doniesień medialnych część rannych jeszcze tej samej nocy przeszła operacje. Niektórzy mieli doznać między innymi złamań kości. Okoliczności, w jakich pozostali uczestnicy imprezy odnieśli obrażenia, są nadal wyjaśniane przez śledczych.

Na miejscu zapanował chaos. Policja wyprowadzała uczestników z terenu imprezy

Funkcjonariusze poinformowali, że po przybyciu na miejsce zastali bardzo chaotyczną sytuację. Nastroje wśród uczestników były napięte, a miejscami również agresywne. Podczas kontrolowanego opróżniania terenu festynu kilka osób zostało skuty kajdankami lub zatrzymanych przez policję. Mimo natychmiast rozpoczętej obławy sprawcy nie udało się zatrzymać.

Policja analizuje nagrania i apeluje o pomoc świadków

Bawarska policja prowadzi intensywne śledztwo. Funkcjonariusze zabezpieczyli nagrania z monitoringu oraz materiały wideo wykonane podczas imprezy, które są obecnie szczegółowo analizowane. Śledczy zwrócili się również z apelem do wszystkich świadków o przekazywanie informacji mogących pomóc w ustaleniu tożsamości i miejsca pobytu napastnika.

Organizator: „To zawsze był spokojny festyn”

Do tragedii odniósł się przewodniczący stowarzyszenia Burschenverein oraz główny organizator imprezy „Blaulicht-Party”, Simon Raß. W rozmowie z grupą medialną „Münchner Merkur/tz” przyznał, że jest wstrząśnięty przebiegiem wydarzeń.

– To zawsze był bardzo spokojny, przyjemny festyn. Bardzo smutne, że zakończył się w taki sposób – powiedział.

Jak dodał, jeszcze przed atakiem atmosfera podczas wydarzenia była dobra i nic nie wskazywało na to, że dojdzie do tak poważnego incydentu. Policja kontynuuje poszukiwania sprawcy oraz wyjaśnia wszystkie okoliczności ataku.

źródło: bild.de

Rekordowa liczba nowych obywateli Niemiec! Najwięcej paszportów otrzymali Syryjczycy

4

W 2025 roku niemieckie obywatelstwo otrzymało 332 500 osób, co jest najwyższym wynikiem od czasu prowadzenia takich statystyk. W porównaniu z 2024 rokiem oznacza to wzrost o około 14 proc. (40 500 osób).

Najliczniejszą grupę nowych obywateli stanowili Syryjczycy. Niemiecki paszport otrzymało 65 574 obywateli Syrii, co oznacza, że niemal co piąta naturalizacja dotyczyła właśnie tej grupy.

Na kolejnych miejscach znaleźli się:

  • Turcy – 34 092,
  • Rosjanie – 19 661,
  • Irakijczycy – 13 750,
  • Afgańczycy – 10 861,
  • Ukraińcy – 10 562,
  • Irańczycy – 10 093.

Pierwszą dziesiątkę uzupełnili obywatele Kosowa, Bośni i Hercegowiny oraz Rumunii.

Według niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego liczba naturalizacji rośnie już piąty rok z rzędu. Eksperci wskazują, że wpływ na rekordowy wynik miały zarówno zmiany w przepisach dotyczących uzyskiwania obywatelstwa, jak i dojrzewanie do naturalizacji dużej grupy osób, które przybyły do Niemiec w poprzednich latach.

Źródło: fnp.de

Wyprowadzka z mieszkania w Niemczech. Czy najemca naprawdę musi je odmalować? Wielu popełnia kosztowny błąd

Wielu najemców w Niemczech nadal jest przekonanych, że przed wyprowadzką z wynajmowanego mieszkania mają obowiązek je odmalować i odnowić. W rzeczywistości nie zawsze jest to wymagane. O tym, czy najemca musi wykonać remont, decydują przede wszystkim zapisy umowy najmu, stan mieszkania oraz to, czy rzeczywiście istnieje potrzeba przeprowadzenia tzw. napraw kosmetycznych.

Sam fakt wyprowadzki nie oznacza obowiązku remontu

Zakończenie umowy najmu nie oznacza automatycznie, że mieszkanie trzeba odmalować lub wyremontować. Zgodnie z niemieckim prawem to właściciel odpowiada za utrzymanie lokalu w odpowiednim stanie. Obowiązek wykonania przez najemcę tzw. napraw kosmetycznych może istnieć tylko wtedy, gdy został skutecznie zapisany w umowie.

Do napraw kosmetycznych zalicza się m.in.:

  • malowanie ścian i sufitów,
  • malowanie grzejników,
  • malowanie drzwi wewnętrznych,
  • malowanie wewnętrznych ram okiennych.

Nie obejmują one natomiast większych prac remontowych, takich jak naprawa instalacji, podłóg, okien czy elementów konstrukcyjnych budynku.

Normalne ślady użytkowania nie są szkodą

Najemca nie odpowiada za zwykłe zużycie mieszkania wynikające z jego prawidłowego użytkowania. Dotyczy to m.in.:

  • lekkich śladów na podłodze,
  • niewielkich przebarwień ścian,
  • naturalnego zużycia po wielu latach użytkowania.

Za takie ślady właściciel nie może domagać się odszkodowania.

Nie każdy zapis w umowie jest ważny

Wiele starszych umów najmu zawiera klauzule, które dziś są uznawane przez niemieckie sądy za nieważne.

Szczególnie problematyczne są zapisy nakazujące obowiązkowe malowanie po upływie określonego czasu, np.:

  • kuchni i łazienki co trzy lata,
  • pokoi mieszkalnych co pięć lat.

Jeżeli umowa nakazuje remont niezależnie od faktycznego stanu mieszkania, taki zapis często nie jest skuteczny.

Podobnie wygląda sytuacja z obowiązkowym remontem końcowym. Klauzula wymagająca odmalowania mieszkania przy każdej wyprowadzce, bez względu na jego stan, zazwyczaj jest uznawana za niekorzystną dla najemcy i może być nieważna.

Mieszkanie było nieodnowione przy wprowadzeniu? Najemca jest lepiej chroniony

Bardzo ważny jest stan lokalu w momencie przekazania.

Jeżeli mieszkanie zostało przekazane jako nieodnowione lub wymagające remontu, właściciel zasadniczo nie może przerzucić obowiązku napraw kosmetycznych na najemcę, jeśli nie zapewnił mu odpowiedniej rekompensaty.

Taką rekompensatą może być np.:

  • znacznie obniżony czynsz,
  • inna wyraźna korzyść finansowa.

Niewielka zniżka lub kilka dni bez czynszu zwykle nie wystarczą.

Dlatego podczas odbioru mieszkania warto sporządzić szczegółowy protokół zdawczo-odbiorczy, wykonać zdjęcia oraz udokumentować wszelkie plamy, stare tapety, pożółkłe ściany czy uszkodzenia. W razie sporu takie dowody mogą okazać się kluczowe.

Co najemca musi zrobić przed oddaniem mieszkania?

Nawet jeśli nie ma obowiązku remontu, mieszkanie nie może zostać oddane w dowolnym stanie.

Najemca powinien:

  • opróżnić lokal ze swoich rzeczy,
  • usunąć własne zabudowy i elementy wyposażenia, jeśli nie uzgodniono inaczej,
  • oddać mieszkanie w stanie tzw. „besenrein”.

Oznacza to, że lokal powinien być pusty i wstępnie posprzątany. Nie jest wymagane profesjonalne sprzątanie, ale należy usunąć śmieci, większe zabrudzenia oraz pozostawione przedmioty.

Za jakie uszkodzenia trzeba zapłacić?

Najemca odpowiada za szkody wykraczające poza normalne zużycie, np.:

  • wypalone dziury w podłodze,
  • popękane płytki uszkodzone niewłaściwym użytkowaniem,
  • zniszczone drzwi,
  • intensywne kolory ścian, których nie da się łatwo zamalować.

W takich przypadkach właściciel może dochodzić odszkodowania.

Kolor ścian często staje się przyczyną sporów

Podczas trwania najmu lokator może urządzać mieszkanie według własnego gustu. Problem pojawia się jednak przy wyprowadzce.

Ściany pomalowane na bardzo ciemne lub jaskrawe kolory, takie jak:

  • czarny,
  • ciemnoczerwony,
  • intensywna zieleń,
  • mogą utrudniać ponowny wynajem mieszkania. W takiej sytuacji właściciel może wymagać przywrócenia neutralnych, jasnych kolorów.

A co z dziurami po kołkach?

Standardowe otwory po półkach, lustrach czy szafkach wiszących zazwyczaj są uznawane za normalny ślad użytkowania.

Problem może pojawić się dopiero wtedy, gdy:

  • liczba otworów jest wyjątkowo duża,
  • uszkodzono płytki,
  • wykonano zbędne ingerencje w ścianach.

Każdy przypadek oceniany jest indywidualnie.

Kiedy właściciel może zatrzymać kaucję?

Wielu właścicieli zatrzymuje część kaucji, twierdząc, że mieszkanie wymaga odmalowania.

Nie zawsze jest to zgodne z prawem.

Aby zatrzymać kaucję, właściciel musi wykazać:

  • jakie konkretne prace są konieczne,
  • dlaczego odpowiada za nie najemca,
  • jakie koszty z tego wynikają.

Samo stwierdzenie, że „mieszkanie wymaga remontu”, nie wystarczy.

Dlatego przed zapłatą lub zgodą na potrącenie z kaucji warto dokładnie sprawdzić zasadność takich roszczeń.

Czy można odzyskać pieniądze za niepotrzebny remont?

Tak.

Jeżeli najemca wykonał remont wyłącznie dlatego, że umowa zawierała nieważną klauzulę, może w niektórych przypadkach domagać się zwrotu kosztów od właściciela.

Może to obejmować:

  • koszt materiałów,
  • a w niektórych sytuacjach również nakład własnej pracy.

Takich roszczeń nie warto jednak odkładać, ponieważ mogą się szybko przedawnić.

Kiedy remont mimo wszystko warto wykonać?

Remont może być konieczny lub opłacalny, jeśli:

  • umowa zawiera ważną klauzulę dotyczącą napraw kosmetycznych,
  • mieszkanie zostało przekazane w odnowionym stanie,
  • po wielu latach użytkowania jest wyraźnie zużyte.

Również usunięcie intensywnych kolorów ścian czy naprawienie szkód spowodowanych przez najemcę często będzie tańsze niż późniejsze pokrywanie kosztów naliczonych przez właściciela.

Jeżeli najemca decyduje się na remont, powinien wykonać go starannie. Nie ma obowiązku zatrudniania profesjonalnej firmy, jednak prace powinny odpowiadać powszechnie przyjętym standardom.

Przykład z praktyki

Najemczyni wyprowadza się po ośmiu latach. Umowa przewiduje malowanie kuchni i łazienki co trzy lata oraz pokoi co pięć lat. Przy wprowadzeniu mieszkanie było już zabrudzone i wymagało odświeżenia, co zostało zapisane w protokole odbioru.

Właściciel żąda odmalowania całego mieszkania i grozi zatrzymaniem kaucji.

Najemczyni przedstawia protokół oraz zdjęcia wykonane podczas wprowadzenia i wyprowadzki. W takiej sytuacji wiele wskazuje na to, że właściciel nie może skutecznie domagać się generalnego remontu. Najemczyni musi jedynie opróżnić lokal i oddać go w stanie „besenrein”, natomiast za normalne ślady użytkowania nie ponosi odpowiedzialności.

Najczęściej zadawane pytania

Czy zawsze trzeba malować mieszkanie przed wyprowadzką?
Nie. Wszystko zależy od zapisów umowy, stanu mieszkania przy wprowadzeniu i wyprowadzce oraz ważności klauzul dotyczących napraw kosmetycznych.

Co oznacza oddanie mieszkania w stanie „besenrein”?
Mieszkanie powinno być puste, wstępnie posprzątane i pozbawione śmieci. Profesjonalne sprzątanie nie jest wymagane.

Czy trzeba zaszpachlować dziury po kołkach?
Nie zawsze. Standardowe otwory po półkach czy lustrach często są uznawane za normalny ślad użytkowania. Roszczenia właściciela mogą pojawić się dopiero przy nadmiernej liczbie otworów lub uszkodzeniach.

Co jeśli mieszkanie było nieodnowione przy wprowadzeniu?
Jeżeli lokal przekazano w złym stanie, a najemca nie otrzymał odpowiedniej rekompensaty, wiele standardowych klauzul dotyczących napraw kosmetycznych może być nieważnych.

Czy właściciel może zatrzymać kaucję za brak remontu?
Tylko wtedy, gdy rzeczywiście istnieje ku temu podstawa prawna. Musi wskazać, jakie obowiązki zostały naruszone i jakie koszty z tego wynikają.

Co warto zrobić przed przekazaniem mieszkania?
Przede wszystkim dokładnie sprawdzić umowę najmu, wykonać zdjęcia mieszkania, sporządzić protokół zdawczo-odbiorczy oraz najlepiej uzgodnić sporne kwestie z właścicielem na piśmie. Dzięki temu można uniknąć późniejszych sporów dotyczących remontu, kaucji i ewentualnych szkód.

Niemcy budują terminal do deportacji. Port lotniczy w Monachium zatwierdził kontrowersyjny projekt

3

Burmistrz był przeciwko, ale przegrał. Nowy terminal ma obsługiwać około 100 deportacji dziennie

Na lotnisku w Monachium powstanie specjalny terminal przeznaczony do obsługi deportacji osób zobowiązanych do opuszczenia Niemiec. Pomimo sprzeciwu burmistrza Monachium z partii Zielonych, rada nadzorcza spółki Flughafen München GmbH zatwierdziła zarówno budowę obiektu, jak i jego wynajem niemieckiej policji federalnej (Bundespolizei). Nowy obiekt o nazwie „BPOL Sonderbau MUC” ma zostać wybudowany przez spółkę zarządzającą lotniskiem, a następnie przekazany do wyłącznego użytkowania Bundespolizei. Jak poinformował rzecznik lotniska, rada nadzorcza wyraziła zgodę na udzielenie zamówienia budowlanego oraz zawarcie długoterminowej umowy najmu z niemieckim rządem federalnym.

Terminal ma umożliwić około 100 deportacji dziennie

Zgodnie z założeniami projektu nowy terminal ma zwiększyć możliwości organizacji deportacji z Niemiec. Obiekt będzie przeznaczony wyłącznie dla Bundespolizei, która odpowiada za przeprowadzanie operacji związanych z lotami powrotnymi. „Flughafen München GmbH zapewnia jedynie infrastrukturę” – podkreślono w komunikacie spółki. Samo przeprowadzanie lotów deportacyjnych pozostaje wyłącznie w kompetencjach niemieckiej policji federalnej. Celem inwestycji jest usprawnienie procedur oraz zwiększenie liczby osób odsyłanych z Niemiec, jeśli nie posiadają one prawa do pobytu.

Związek zawodowy policji popiera projekt

Plan budowy terminali deportacyjnych na lotniskach w Monachium i Frankfurcie popiera Andreas Roßkopf, przewodniczący związku zawodowego policji (GdP) odpowiedzialny za Bundespolizei. Jego zdaniem takie rozwiązanie jest korzystne dla Niemiec i może pomóc w sprawniejszej realizacji procedur.

– Utworzenie terminali deportacyjnych na lotniskach w Monachium i Frankfurcie jest bardzo pomocne i stanowi dobre rozwiązanie dla Niemiec – powiedział Roßkopf w rozmowie z niemiecką siecią medialną Redaktionsnetzwerk Deutschland.

Jak wyjaśnił, zgodnie z nowym wspólnym europejskim systemem azylowym osoby przebywające w takich terminalach mogłyby w ciągu siedmiu dni zostać zidentyfikowane, przebadane przez lekarzy oraz sprawdzone pod kątem wcześniejszego złożenia wniosku o azyl w innym państwie. Jeżeli okaże się, że dana osoba nie ma prawa do ochrony azylowej, przewoźnicy lotniczy są zobowiązani do przetransportowania jej z powrotem do kraju, z którego przybyła.

Burmistrz Monachium sprzeciwiał się inwestycji

Przeciwko budowie terminala opowiadał się burmistrz Monachium Dominik Krause z partii Zielonych. Polityk argumentował, że masowe deportacje nie powinny stać się elementem działalności monachijskiego lotniska.

– Deportacje na dużą skalę nie powinny być częścią modelu biznesowego lotniska w Monachium – mówił Krause w rozmowie z dziennikiem „Abendzeitung”.

Jego zdaniem stolica Bawarii nie powinna stać się niemieckim, a nawet europejskim centrum deportacji. Według burmistrza mogłoby to zaszkodzić wizerunkowi miasta znanego jako „światowa metropolia z sercem”. Krause zwrócił również uwagę, że liczba składanych w Niemczech wniosków o azyl obecnie spada. Jego zdaniem oznacza to, że terminal mógłby być wykorzystywany nie tylko do deportacji z Monachium, ale także do operacji obejmujących osoby odsyłane z innych części Europy.

Protesty przed decyzją rady nadzorczej

Podczas posiedzenia rady nadzorczej około 30 osób protestowało przeciwko planowanej inwestycji. Demonstranci próbowali przekonać członków gremium, aby odrzucili projekt budowy terminala. Ostatecznie jednak rada nadzorcza Flughafen München GmbH zdecydowała o rozpoczęciu realizacji inwestycji. Obiekt ma stać się jednym z elementów niemieckiej infrastruktury służącej do przeprowadzania deportacji osób, które nie mają prawa pozostać w kraju.

źródło: bild.de

Niemcy: burzliwy spór o język nauczania w szkołach. Opozycja ostrzega przed sprawdzianami po arabsku

1

Gorąca debata w landtagu Nadrenii Północnej-Westfalii

W niemieckim kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia wybuchł ostry spór dotyczący polityki oświatowej. Powodem jest wspólny wniosek rządzącej koalicji CDU i Zielonych oraz SPD, który dotyczy sposobu oceniania uczniów mających niewystarczającą znajomość języka niemieckiego. Projekt wywołał gwałtowną debatę w landtagu. Przedstawiciele FDP ostrzegają, że proponowane zmiany mogą doprowadzić do osłabienia roli języka niemieckiego w szkołach. Rząd stanowczo temu zaprzecza.

FDP: „To droga do sprawdzianów po arabsku”

Najostrzej projekt skrytykował przewodniczący frakcji FDP, Henning Höhne. Według niego proponowane przepisy otwierają furtkę do przeprowadzania sprawdzianów i oceniania uczniów w innych językach niż niemiecki.

– Za chwilę będziemy mieli klasówki po arabsku, po turecku czy po ukraińsku – powiedział podczas debaty parlamentarnej.

Polityk uznał działania rządzącej koalicji za „kapitulację” w polityce edukacyjnej i integracyjnej. Nadrenią Północną-Westfalią rządzi obecnie koalicja CDU i Zielonych pod przewodnictwem premiera landu Hendrika Wüsta (CDU).

Minister edukacji: język niemiecki pozostaje językiem nauczania i egzaminów

Minister edukacji Nadrenii Północnej-Westfalii Dorothee Feller z CDU odrzuciła zarzuty FDP. Jej zdaniem liberałowie rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, także za pośrednictwem mediów społecznościowych. Podkreśliła, że poza nauką języków obcych obowiązuje jedna zasada:

– Naszym wspólnym językiem edukacji jest i pozostanie język niemiecki – zarówno podczas lekcji, jak i egzaminów.

Co zakłada kontrowersyjny projekt?

Najwięcej kontrowersji wzbudził zapis, zgodnie z którym rząd ma dostosować obowiązujące przepisy tak, aby możliwe było właściwe ocenienie wiedzy ucznia także wtedy, gdy z powodu niewystarczającej znajomości języka niemieckiego nie jest on w stanie w pełni zaprezentować swoich kompetencji. To właśnie ten fragment FDP uznała za potencjalne otwarcie drogi do stosowania innych języków podczas oceniania.

Poprawki FDP zostały odrzucone

Liberałowie próbowali usunąć kontrowersyjny zapis z projektu. Złożyli poprawkę, która miała jednoznacznie doprecyzować, że zarówno językiem nauczania, jak i językiem egzaminów pozostaje wyłącznie niemiecki. Propozycja została jednak odrzucona zdecydowaną większością głosów przez CDU, Zielonych oraz SPD. Również kolejny wniosek FDP, zakładający jednoznaczny zakaz przeprowadzania klasówek, testów i egzaminów w językach innych niż niemiecki, nie uzyskał poparcia większości parlamentarnej. Jedynym ugrupowaniem, które poparło ten projekt, była AfD.

CDU oskarża FDP o szerzenie nieprawdy

Debata szybko przerodziła się w wymianę ostrych oskarżeń. Poseł CDU Jonathan Grunwald zarzucił FDP prowadzenie „kampanii kłamstw” i stwierdził, że partia uległa „słodkiej truciznie populizmu”. Jego zdaniem działania liberałów są nie tylko nieodpowiedzialne, ale również sprzeczne z konsensusem demokratycznego centrum.

SPD również krytykuje stanowisko liberałów

Do krytyki FDP przyłączyła się także SPD. Rzeczniczka partii ds. edukacji Dilek Engin stwierdziła, że liberałowie sztucznie tworzą spór wokół języka nauczania. Jak podkreśliła, nikt w landtagu nie kwestionuje faktu, że język niemiecki pozostaje wspólnym językiem edukacji i komunikacji.

Spór o interpretację przepisów trwa

Choć przedstawiciele rządu zapewniają, że język niemiecki pozostaje jedynym językiem nauczania oraz egzaminów, odrzucenie poprawek zgłoszonych przez FDP wywołało kolejne pytania o praktyczne skutki nowych regulacji. Dyskusja wokół projektu pokazuje, że kwestie integracji oraz edukacji uczniów z doświadczeniem migracyjnym pozostają jednymi z najbardziej kontrowersyjnych tematów niemieckiej polityki.

źródło: jungefreiheit.de

Nowe informacje po ataku nożownika na dworcu w Ruhpolding. Wniosek azylowy Afgańczyka został odrzucony, mężczyzna był wcześniej znany policji

4

Śledczy ujawniają kolejne szczegóły ataku na dworcu w Bawarii

Pojawiły się nowe informacje dotyczące ataku z użyciem noża, do którego doszło na dworcu kolejowym w Ruhpolding w Górnej Bawarii. Federalna Policja oraz prokuratura w Traunstein prowadzą śledztwo przeciwko 28-letniemu obywatelowi Afganistanu, który jest podejrzewany o groźby karalne oraz usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jak poinformowano we wspólnym komunikacie służb, mężczyzna jest podejrzany o kierowanie gróźb oraz próbę zaatakowania nożem pasażerów w pociągu regionalnym, na terenie dworca w Ruhpolding oraz w przylegającej części miasta.

Na peronie znajdowały się dziesiątki dzieci

Z nagrań, do których dotarły niemieckie media, wynika, że w chwili zdarzenia na peronie znajdowało się wielu uczniów. Widząc uzbrojonego mężczyznę, dzieci zaczęły uciekać w panice. Kilkoro z nich przewróciło się podczas ucieczki i doznało lekkich obrażeń. Policja potwierdziła, że zarówno w pociągu regionalnym, jak i na dworcu przebywało wielu uczniów, którzy w pośpiechu opuszczali strefę zagrożenia. Według śledczych dzieci odniosły między innymi otarcia i inne niegroźne obrażenia powstałe podczas ucieczki.

Nagranie pokazuje agresywne zachowanie podejrzanego

Na opublikowanych nagraniach widać najpierw przerażonych ludzi uciekających z peronu. Chwilę później pojawia się podejrzany z wyciągniętym nożem. Mężczyzna porusza się po peronie, trzymając ostrze w gotowości i – według relacji świadków – zachowując się bardzo agresywnie. Na filmie widać również moment, w którym podejrzany biegnie w kierunku dwóch mężczyzn i kilkakrotnie wykonuje zamachy nożem. Żaden z ataków nie dosięga jednak ofiar. Jak przekazali śledczy, 28-latek wykonywał chaotyczne ruchy nożem, a następnie próbował zranić 49-letniego mężczyznę. Atak okazał się nieskuteczny, ponieważ ostrze nie trafiło pokrzywdzonego. Według policji jeden z poszkodowanych znał podejrzanego jedynie pobieżnie.

Atak rozpoczął się jeszcze w pociągu

Z ustaleń śledczych wynika, że całe zdarzenie rozpoczęło się jeszcze w stojącym na stacji pociągu regionalnym. 26-letni konduktor zamierzał rozpocząć kontrolę biletów. Wtedy podejrzany miał zażądać, aby pracownik opuścił skład. Na pytanie konduktora miał odpowiedzieć, że posiada nóż i dał do zrozumienia, iż może go użyć przeciwko pracownikowi kolei. Konduktor opuścił pociąg, aby poinformować maszynistę o zagrożeniu.

Podejrzany miał rzucić nożem w konduktora

Po wyjściu na peron 28-latek miał wyciągnąć nóż z ostrzem o długości około 15 centymetrów i ruszyć w kierunku konduktora. Pracownik kolei uciekł w stronę miasta i schronił się w jednym z budynków mieszkalnych. Według policji podejrzany miał go ścigać, a następnie rzucić w jego kierunku nożem. Ostrze nie trafiło jednak mężczyzny. Po chwili napastnik podniósł nóż i wrócił w kierunku dworca. Po drodze miał również rzucić kamieniem w samochód.

Dzieci schroniły się w kiosku

Po powrocie na teren dworca podejrzany skierował się do kiosku. Jego właściciel natychmiast schował znajdujące się tam dzieci do środka i trzymał uzbrojonego mężczyznę na dystans przy pomocy drewnianego kija. Krótko po godzinie 7:00 policja otrzymała liczne zgłoszenia alarmowe. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy Federalnej Policji z Freilassing oraz policjantów z Traunstein, Ruhpolding, Piding i innych jednostek.

Zatrzymanie w pobliżu parku

Na widok zbliżających się radiowozów i sygnałów dźwiękowych podejrzany miał uciec w kierunku parku zdrojowego. Tam został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji z Traunstein. Według śledczych nie stawiał oporu. Przy zatrzymanym znaleziono nóż, który – według obecnych ustaleń – miał zostać użyty podczas ataku. Ze względu na dużą liczbę świadków policja, służby ratunkowe, władze oświatowe oraz starostwo utworzyły punkt pomocy w hali sportowej miejscowej szkoły podstawowej i średniej. Trafili tam świadkowie oraz osoby poszkodowane psychicznie.

Podejrzany trafił do zamkniętego oddziału psychiatrycznego

Po zatrzymaniu 28-latek został przewieziony do komisariatu w Traunstein. Badanie alkomatem nie wykazało obecności alkoholu. Na polecenie prokuratury został następnie zbadany przez specjalistę z zakresu psychiatrii i psychoterapii. Jeszcze tego samego dnia policja przeprowadziła przeszukanie jego mieszkania na podstawie postanowienia sądu. W czwartek sąd rejonowy w Traunstein zdecydował o tymczasowym umieszczeniu podejrzanego w zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego.

Śledczy nie widzą obecnie motywu terrorystycznego

Federalna Policja oraz prokuratura podkreślają, że obecnie nic nie wskazuje na terrorystyczne podłoże zdarzenia. Według śledczych istnieją natomiast przesłanki świadczące o tym, że podejrzany cierpi na poważne zaburzenia psychiczne i w chwili popełnienia czynu jego poczytalność mogła być znacznie ograniczona.

Wnioski azylowe zostały odrzucone, ale mężczyzna przebywał legalnie w Niemczech

Z informacji przekazanych przez niemieckie służby wynika, że 28-letni obywatel Afganistanu przybył do Niemiec 30 stycznia 2023 roku. Złożył kilka wniosków o udzielenie azylu, jednak wszystkie zostały prawomocnie odrzucone. Mimo to mężczyzna przebywał w Niemczech legalnie, ponieważ obowiązywał wobec niego zakaz deportacji. Jego zezwolenie na pobyt jest ważne do lutego 2027 roku. Jak poinformowała policja, wcześniej był już notowany między innymi za nielegalny wjazd do Niemiec, kierowanie gróźb, przestępstwa związane z naruszeniem nietykalności cielesnej oraz wyłudzanie świadczeń. Śledztwo w sprawie prowadzi Federalna Policja z Freilassing pod nadzorem prokuratury w Traunstein. Na obecnym etapie postępowania wobec podejrzanego obowiązuje zasada domniemania niewinności.

źródło: n-tv.de

Pasażer uderzył stewardesę na pokładzie samolotu lecącego do Düsseldorfu. Według świadków nie chciał siedzieć obok kobiety

3

Do incydentu miało dojść podczas lotu z Turcji do Niemiec

Policja w Düsseldorfie prowadzi dochodzenie w sprawie incydentu, do którego doszło na pokładzie samolotu lecącego z Turcji do Niemiec. Według informacji niemieckiego dziennika „Bild” pasażer miał uderzyć stewardesę po tym, jak zwróciła mu uwagę w związku z jego zachowaniem. Zdarzenie miało mieć miejsce 1 czerwca około godziny 6:00 na pokładzie samolotu linii Turkish Airlines, który lądował na lotnisku w Düsseldorfie.

Według świadków odmówił siedzenia obok kobiety

Jak wynika z pierwszych ustaleń, mężczyzna miał odmówić zajęcia miejsca obok kobiety. Według relacji świadków, na które powołuje się policja, pasażer miał uzasadniać swoje stanowisko przepisami szariatu.

– Zgodnie z pierwszymi zeznaniami świadków mężczyzna powoływał się na szariat i odmawiał siedzenia obok kobiety – przekazał rzecznik policji w Düsseldorfie w rozmowie z „Bild”.

Stewardesa miała zostać spoliczkowana

Po zgłoszeniu problemu stewardesa miała podejść do pasażera i zwrócić mu uwagę. Według ustaleń śledczych właśnie wtedy mężczyzna miał uderzyć ją otwartą dłonią w twarz. Po wylądowaniu samolotu na lotnisku w Düsseldorfie na miejsce wezwano funkcjonariuszy niemieckiej Policji Federalnej, którzy przyjęli zawiadomienie dotyczące podejrzenia naruszenia nietykalności cielesnej.

Sprawę prowadzi policja w Düsseldorfie

Postępowanie zostało następnie przekazane Policji w Düsseldorfie, która prowadzi dalsze czynności wyjaśniające. Na obecnym etapie śledczy przesłuchują świadków oraz analizują okoliczności całego zdarzenia.

Podejrzany miał przyznać się do uderzenia stewardesy

Według informacji „Bild” podejrzanym jest 29-letni obywatel Niemiec z Zagłębia Ruhry, mający – według ustaleń gazety – tureckie pochodzenie migracyjne. Dziennik podaje również, że podczas interwencji funkcjonariuszy Policji Federalnej mężczyzna miał przyznać się do uderzenia stewardesy. Śledztwo w sprawie trwa. Na obecnym etapie obowiązuje zasada domniemania niewinności, a o ewentualnej odpowiedzialności karnej podejrzanego zdecyduje sąd po zakończeniu postępowania.

źródło: bild.de

Potężna burza przeszła nad Badenią-Wirtembergią. Nie żyje rowerzysta, są ogromne zniszczenia

0

Orkanowe porywy wiatru, ulewy i grad wielkości do 5 centymetrów

Potężne burze, ulewne deszcze, orkanowe porywy wiatru i grad o średnicy dochodzącej do 5 centymetrów spowodowały w czwartek poważne zniszczenia w niemieckim kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. Przez region przeszła tzw. superkomórka burzowa, która doprowadziła do licznych podtopień, powalonych drzew oraz wielu interwencji służb ratunkowych. Niestety, żywioł pochłonął także ofiarę śmiertelną.

Rowerzysta zginął po uderzeniu powalonego drzewa

Do tragicznego zdarzenia doszło w Karlsruhe. W wyniku gwałtownej burzy jedno z drzew przewróciło się na jadącego rowerzystę. Mężczyzna został przygnieciony przez pień i uwięziony pod swoim rowerem. Pomimo szybkiej reakcji służb ratunkowych nie udało się go uratować. Zmarł jeszcze na miejscu zdarzenia.

Drzewa spadały na samochody i linie energetyczne

Straż pożarna w Ulm poinformowała o licznych skutkach nawałnicy. Z drzew odrywały się gałęzie, a z dachów spadały dachówki. W północnej części liczącego około 130 tysięcy mieszkańców miasta jedno z drzew przewróciło się na jadący samochód. Osoby znajdujące się wewnątrz pojazdu nie były w stanie samodzielnie się wydostać i wezwały pomoc. W innym miejscu powalone drzewo uszkodziło linię energetyczną. Na szczęście w tych zdarzeniach nikt nie odniósł obrażeń.

Grad uszkodził samochody, zawaliła się wiata

Szkody odnotowano również w innych miejscowościach Badenii-Wirtembergii. W gminie Neckartailfingen, położonej w powiecie Esslingen, podczas burzy zawaliła się wiata garażowa, która runęła na cztery zaparkowane samochody. Policja oszacowała straty na nawet 70 tysięcy euro. Z kolei w miejscowości Erkenbrechtsweiler grad był tak silny, że wybił tylną szybę jednego z samochodów.

Niemiecka Służba Meteorologiczna potwierdza: przez region przeszła superkomórka burzowa

Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) poinformowała, że nad Badenią-Wirtembergią przeszła tzw. superkomórka burzowa. Według meteorologów układ burzowy przemieszczał się po południu z rejonu Echterdingen koło Stuttgartu w kierunku Ulm. Burzy towarzyszyły bardzo silne porywy wiatru oraz grad o średnicy dochodzącej do 5 centymetrów. Mieszkańcy zgłaszali połamane gałęzie oraz uszkodzenia budynków. Burze wystąpiły także na terenie Ostalb, jednak – jak podkreślają meteorolodzy – miały tam znacznie słabszy przebieg.

To jeszcze nie koniec. W piątek obowiązują kolejne ostrzeżenia

Niemiecka Służba Meteorologiczna ostrzegła, że również w piątek mieszkańcy Badenii-Wirtembergii muszą liczyć się z kolejnymi gwałtownymi burzami. Wieczorem DWD wydała szczególne ostrzeżenie dla rejencji Fryburg. Meteorolodzy alarmują przed niebezpiecznymi wyładowaniami atmosferycznymi, przewracającymi się drzewami, uszkodzeniami linii wysokiego napięcia i rusztowań oraz możliwością gwałtownych podtopień ulic, tuneli i piwnic. Nie wykluczono również wystąpienia lokalnych osuwisk. Służby apelują do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności i śledzenie bieżących komunikatów pogodowych, ponieważ sytuacja może dynamicznie się zmieniać.

źródło: bild.de

Niemcy: Monachium wprowadza kary do 50 tys. euro za marnowanie wody. Miasto powołuje się na kryzys, ale brakuje kluczowych danych

1

Mieszkańcy mają ograniczenia dotyczące zużycia wody. Pojawiają się pytania o uzasadnienie decyzji

Monachium wprowadziło surowe ograniczenia dotyczące korzystania z wody. Władze miasta tłumaczą swoją decyzję zagrożeniem niedoborem tego surowca, wyjątkowo wysokim zużyciem oraz historycznie niskim poziomem wód gruntowych. Jednak – jak wynika z dostępnych informacji – brakuje publicznie dostępnych danych, które pozwoliłyby dokładnie zweryfikować twierdzenia miasta dotyczące gwałtownego wzrostu zużycia wody. Również pomiary wielu stacji monitorujących poziom wód gruntowych od miesięcy pokazują w dużej mierze stabilne wartości.

Zakaz napełniania basenów i podlewania trawników. Za złamanie zasad grozi wysoka kara

Od wtorku w Monachium obowiązuje specjalne zarządzenie dotyczące oszczędzania wody. Zakazano między innymi:

  • napełniania prywatnych basenów i brodzików,
  • mycia prywatnych samochodów poza profesjonalnymi myjniami,
  • podlewania trawników,
  • wypompowywania wody z jezior i rzek.

Osoby łamiące przepisy mogą zostać ukarane grzywną sięgającą nawet 50 tysięcy euro. Ograniczenia dotyczą nie tylko samego miasta, ale także gmin zaopatrywanych w wodę przez Stadtwerke München: Aschheim, Garching, Neubiberg, Neuried, Oberschleißheim, Unterföhring oraz Unterhaching. Na razie zakaz obowiązuje do 1 sierpnia 2026 roku, jednak w przypadku utrzymującej się suszy możliwe jest jego przedłużenie.

Burmistrz mówi o „wyjątkowej sytuacji historycznej”

Decyzję władz miasta uzasadnia burmistrz Monachium Dominik Krause z partii Zielonych.

– Po wyjątkowo suchej zimie i wiośnie obecne zasoby zaopatrzenia Monachium w wodę są bardzo obciążone – powiedział.

Już pod koniec czerwca Krause mówił o sytuacji, która od początku lat 70. miała być „niespotykanym wcześniej wyjątkiem”. Zapowiedział również powołanie specjalnego zespołu zadaniowego, który miał zajmować się problemem niedoboru wody. Miejski portal muenchen.de wskazuje na dwie główne przyczyny problemu: wyjątkowo wysokie zużycie wody oraz niski poziom wód gruntowych na terenach pozyskiwania wody w dolinach rzek Mangfall i Loisach. Według miasta dzienne zużycie wody miało wzrosnąć ostatnio do ponad 400 milionów litrów, podczas gdy średnia wynosi około 300-350 milionów litrów dziennie.

Brakuje danych, które potwierdzałyby wzrost zużycia

Pomimo poważnych ograniczeń wprowadzonych przez miasto, nie wszystkie informacje można obecnie zweryfikować. Stadtwerke München nie publikuje historycznych danych dotyczących dziennego zużycia wody, zestawień porównawczych ani informacji dotyczących strat w sieci wodociągowej. Oznacza to, że nie można sprawdzić, jak obecne zużycie wygląda na tle poprzednich lat ani jak duży wpływ mogą mieć ewentualne wycieki w infrastrukturze. Na pytanie dziennikarzy przedstawiciel Stadtwerke München odpowiedział, że takich danych nie jest w stanie przedstawić „od ręki”. Nie wiadomo, czy zostaną one później opublikowane.

Poziom wód gruntowych jest niski, ale od miesięcy pozostaje stabilny

Drugim argumentem miasta są niskie poziomy wód gruntowych. Rzeczywiście, pomiary w wielu punktach na terenie Monachium oraz obszarach pozyskiwania wody wskazują na obniżone wartości. Jednak dane nie pokazują nagłego załamania poziomu wód podczas obecnej fali upałów. Według dostępnych pomiarów sytuacja od wielu miesięcy pozostaje stosunkowo stabilna. Podobnie wygląda sytuacja w dolinie Mangfall, skąd pochodzi znaczna część wody pitnej dla Monachium. Dane Bawarskiego Urzędu ds. Środowiska pokazują, że poziom wód gruntowych od dłuższego czasu utrzymuje się na podobnym poziomie, a jesienią ubiegłego roku nawet nieznacznie wzrósł. Nie widać więc nagłego spadku, który jednoznacznie tłumaczyłby obecne, bardzo restrykcyjne ograniczenia.

Historyczne dane pokazują, że zużycie wody bywało wyższe

Dane historyczne również rodzą pytania dotyczące twierdzenia, że obecne zużycie wody jest wyjątkowo wysokie. 16 maja 1966 roku Monachium zużyło w ciągu jednego dnia 527,4 miliona litrów wody – znacznie więcej niż obecnie podawane przez Stadtwerke München około 370 milionów litrów. W tamtym czasie miasto miało około 1,22 miliona mieszkańców, czyli o około 400 tysięcy mniej niż obecnie. Bez pełnych danych dotyczących wieloletnich zmian zużycia trudno jednoznacznie ocenić, jak wyjątkowa jest obecna sytuacja.

Miasto również wprowadza własne oszczędności

Równocześnie z ograniczeniami dla mieszkańców Monachium wdrożyło własne działania mające zmniejszyć zużycie wody. Zmniejszono między innymi zużycie wody w szkolnych basenach. Spośród 150 miejskich fontann wyłączono 10 – w tym popularną Fischbrunnen na Marienplatz. W przypadku kolejnych 56 fontann skrócono czas działania, co ma zmniejszyć zużycie wody o około 30 proc., ale jednocześnie pozwolić na ich funkcjonowanie w najgorętszych godzinach dnia, kiedy mogą pomagać mieszkańcom w ochłodzie. Mniej wody ma być również wykorzystywane podczas czyszczenia miejskich pojazdów i budynków oraz podczas ćwiczeń straży pożarnej.

Decyzja Monachium wywołuje pytania

Władze miasta przekonują, że ograniczenia są konieczne ze względu na zagrożenie niedoborem wody. Jednocześnie dostępne publicznie dane nie pozwalają w pełni zweryfikować, czy główną przyczyną problemu rzeczywiście jest gwałtowny wzrost zużycia przez mieszkańców. Dyskusja wokół decyzji Monachium pokazuje, jak ważny w czasie suszy staje się dostęp do szczegółowych danych dotyczących gospodarowania wodą oraz jej rzeczywistego zużycia.

źródło: nius.de

Niemcy: ceny produktów rolnych gwałtownie spadają, ale żywność w sklepach nadal drożeje. Gdzie znika różnica?

1

Rolnicy dostają coraz mniej pieniędzy, a konsumenci nie widzą obniżek cen

Najnowsze dane Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) pokazują wyraźny spadek cen produktów rolnych w Niemczech. W maju 2026 roku ceny producentów rolnych były aż o 13,9 proc. niższe niż rok wcześniej. To największy spadek od ponad jedenastu lat. Ceny produktów roślinnych zmniejszyły się o 10,4 proc., natomiast produktów pochodzenia zwierzęcego aż o 15,9 proc. Co więcej, tempo spadków wyraźnie przyspiesza – w kwietniu wynosiło ono 12,3 proc., a w marcu 8,8 proc.

Największe straty ponieśli producenci ziemniaków

Najbardziej dotkliwie sytuacja uderzyła w rolników uprawiających ziemniaki. W maju 2026 roku ceny ziemniaków spożywczych były aż o 53,5 proc. niższe niż rok wcześniej. Znaczne spadki odnotowano także w innych sektorach rolnictwa. Ceny zbóż zmniejszyły się o 9,5 proc., owoców ogółem o 22,5 proc., a jabłek deserowych nawet o około jedną trzecią. Podobnie wygląda sytuacja w hodowli zwierząt. Cena mleka spadła o 25,3 proc., trzody chlewnej o 19,5 proc., a bydła po raz pierwszy od kwietnia 2024 roku również zanotowano spadek – o 6,7 proc.. Wyjątkiem były między innymi jaja, pomidory i ogórki, których ceny wzrosły.

Rolnicy sprzedają taniej, ale ich koszty rosną

Spadek cen skupu oznacza poważne problemy dla niemieckich gospodarstw. Rolnicy otrzymują mniej pieniędzy za swoje produkty, jednocześnie ponosząc coraz wyższe koszty prowadzenia działalności. Od stycznia do kwietnia ceny środków produkcji rolniczej wzrosły o 4,4 proc. i były o 1,9 proc. wyższe niż rok wcześniej. Szczególnie mocno podrożały paliwa – aż o 34,1 proc. Wzrosły również ceny nawozów oraz innych niezbędnych materiałów. W praktyce oznacza to, że rolnicy płacą więcej za olej napędowy, energię i środki potrzebne do produkcji, ale jednocześnie otrzymują mniej za swoje plony i hodowlę. Dla wielu gospodarstw staje się to działalnością przynoszącą straty. Według danych przywoływanych w niemieckich mediach hodowcy trzody chlewnej mogą obecnie tracić nawet około 60 euro na jednej sztuce.

Dlaczego konsumenci nie widzą niższych cen w sklepach?

Choć ceny producentów rolnych gwałtownie spadają, klienci niemieckich supermarketów nadal nie odczuwają tego przy kasie. Inflacja w Niemczech wyniosła w czerwcu 2,3 proc., a ceny żywności w maju nadal wzrosły – o 0,4 proc. Powstaje więc coraz większa różnica między tym, ile otrzymuje rolnik, a tym, ile płaci konsument. Zdaniem ekspertów przyczyną nie jest wyłącznie marża dużych sieci handlowych. Jak wskazuje między innymi Instytut Thünena zajmujący się badaniami rolniczymi i zasobami naturalnymi, różnica między ceną producenta a ceną sklepową wynika przede wszystkim z kosztów ponoszonych na kolejnych etapach łańcucha dostaw. Chodzi między innymi o przetwarzanie produktów, transport, pakowanie, energię oraz wymogi regulacyjne.

Od pola do sklepowej półki ceny rosną przez wiele etapów

Droga produktu rolnego do supermarketu obejmuje wiele etapów: odbiór i sortowanie, przetwarzanie, pakowanie, logistykę oraz sprzedaż detaliczną. Każdy z nich generuje dodatkowe koszty. Według Instytutu Thünena w przypadku chleba sam surowiec rolny stanowi zaledwie około 5,4 proc. ceny końcowej produktu. Nawet jeśli ceny zbóż spadłyby o 10 proc., wpływ na cenę chleba byłby bardzo niewielki – około 0,5 proc., zakładając, że pozostałe koszty pozostałyby bez zmian. W przypadku mleka udział surowca jest większy i wynosi średnio około 45,4 proc., jednak także tutaj przetwórcy muszą pokrywać koszty energii, pracowników, opakowań i transportu.

Rosnące koszty energii, CO₂ i transportu podbijają ceny

Jednym z czynników wpływających na ceny są koszty energii oraz opłaty związane z emisją CO₂. W 2026 roku cena emisji dwutlenku węgla w Niemczech znajduje się w przedziale 55-65 euro za tonę, co wpływa między innymi na ceny paliw. Dodatkowo od lipca 2024 roku niemiecka opłata drogowa dla ciężarówek została rozszerzona o komponent związany z emisją CO₂. Dla firm transportowych oznacza to wyższe koszty dostaw, które następnie są przenoszone na kolejne etapy sprzedaży. Szczególnie dotyczy to transportu wymagającego chłodzenia oraz dostaw do wielu sklepów, gdzie nawet niewielki wzrost kosztów na kilometr może przełożyć się na duże wydatki.

Biurokracja również wpływa na ceny produktów spożywczych

Kolejnym obciążeniem dla branży są liczne wymogi administracyjne. Firmy działające w sektorze spożywczym muszą spełniać wymagania dotyczące między innymi higieny, kontroli jakości, dokumentacji oraz śledzenia pochodzenia produktów. Dochodzi do tego obowiązek przeprowadzania audytów, analiz laboratoryjnych oraz stosowania określonych oznaczeń na opakowaniach, takich jak Nutri-Score. Także same opakowania podlegają coraz większej liczbie regulacji, co generuje dodatkowe koszty dla producentów.

Podatek VAT również wpływa na końcową cenę

Na cenę produktów wpływa także marnowanie żywności. Towary, które nie zostaną sprzedane lub muszą zostać wycofane, generują straty, które przedsiębiorcy muszą uwzględnić w cenach pozostałych produktów. Do końcowej ceny doliczany jest również podatek VAT – w Niemczech większość produktów objęta jest stawką 19 proc., natomiast podstawowe artykuły spożywcze najczęściej korzystają ze stawki 7 proc.

Niemieccy rolnicy alarmują, konsumenci nadal płacą więcej

Obecna sytuacja oznacza trudny czas zarówno dla niemieckich rolników, jak i konsumentów. Producenci rolni otrzymują coraz mniej za swoje produkty, podczas gdy koszty prowadzenia gospodarstw nadal rosną. Mimo gwałtownego spadku cen płodów rolnych obniżki nie przekładają się na ceny w supermarketach. Powodem są między innymi rosnące koszty energii, transportu, regulacji oraz podatków. Dla rolników oznacza to coraz mniejsze zyski, a dla klientów – brak oczekiwanych spadków cen żywności.

źródło: bild.de