Koniec taniej coli w Niemczech? SPD proponuje podwyżki cen słodzonych napojów

1

W Niemczech wróciła debata o opodatkowaniu napojów o wysokiej zawartości cukru. Zdaniem Christosa Pantazisa, eksperta ds. zdrowia z frakcji SPD w Bundestagu, konieczne są wyższe ceny słodzonych napojów, by zmniejszyć ich spożycie i poprawić zdrowie publiczne.

Wyższa cena narzędziem prewencji zdrowotnej

Pantazis postuluje wprowadzenie opłaty uzależnionej od zawartości cukru w napoju. Napije przekraczające 5 g cukru na 100 ml miałyby być droższe, a te powyżej 8 g cukru/100 ml jeszcze bardziej obciążone. W praktyce oznaczałoby to np. około 10 centów więcej za puszkę coli 330 ml i nawet 30 centów więcej za litr napoju. Jako przykład wskazuje Wielką Brytanię, gdzie podobny system działa od 2018 r.

Pantazis argumentuje, że opłata nie jest celem samym w sobie, lecz skutecznym narzędziem prewencji zdrowotnej. Obniżenie spożycia cukru mogłoby zmniejszyć ryzyko otyłości, cukrzycy typu 2 i innych chorób niezakaźnych oraz odciążyć system opieki zdrowotnej. Według modelowych obliczeń wprowadzenie takiej opłaty mogłoby przynieść oszczędności rzędu 10,8–16 mld euro w ciągu 20 lat, w tym do 4 mld euro w systemie zdrowotnym.

Wsparcie ze strony środowisk medycznych

Prezes stowarzyszenia lekarzy ubezpieczeniowych podkreślił, że lista problemów zdrowotnych związanych z nadmiernym spożyciem cukru jest długa, a szczególnie dzieci i młodzież są narażone na ryzyko. W jego opinii podatek na napoje słodzone, jak pokazują przykłady innych krajów, może pomóc zmniejszyć zawartość cukru i całkowite spożycie takich produktów.

Debata o podatku cukrowym trwa także w innych krajach. Organizacje zdrowotne, w tym Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), apelują, aby rządy znacząco zwiększyły podatki na słodzone napoje, gdyż niskie opodatkowanie przyczynia się do rosnącej fali otyłości i chorób niezakaźnych na świecie.

Źródło: Bild.de

Niemcy: siedem legalnych sposobów, dzięki którym pary mogą zaoszczędzić tysiące euro na podatkach

0

Małżeństwo jako sposób na oszczędzanie podatkowe od lat uchodzi w Niemczech za klasykę. W praktyce jednak korzyści podatkowe dla par są znacznie szersze i nie dotyczą wyłącznie osób, które zawarły związek małżeński. Niemiecki system podatkowy przewiduje szereg rozwiązań, z których mogą skorzystać zarówno małżonkowie, zarejestrowani partnerzy życiowi, jak i pary pozostające bez formalnego związku.

Odpowiednio zaplanowane rozliczenie podatkowe może przynieść oszczędności sięgające nawet kilku tysięcy euro rocznie. Poniżej przedstawiono najważniejsze mechanizmy i ulgi podatkowe obowiązujące w Niemczech, które warto znać.

Jak działa system wspólnego opodatkowania?

Największym i najbardziej znanym przywilejem podatkowym w Niemczech jest system wspólnego opodatkowania małżonków oraz zarejestrowanych partnerów życiowych. W wielu przypadkach pozwala on wyraźnie obniżyć wysokość należnego podatku dochodowego.

Mechanizm jego działania jest stosunkowo prosty, choć skutki finansowe mogą być bardzo korzystne. Urząd skarbowy ustala najpierw łączny dochód obojga partnerów, a następnie traktuje go jak dochód przypadający na dwie osoby w równych częściach. Na tej podstawie obliczany jest podatek od połowy wspólnych zarobków, a uzyskany wynik stanowi podstawę do ustalenia ostatecznego zobowiązania podatkowego pary.

Im większa różnica w dochodach między partnerami, tym większa korzyść podatkowa wynikająca z takiego sposobu rozliczenia. Jeżeli jedno z małżonków osiąga znacznie wyższe zarobki, a drugie zarabia niewiele lub wcale, oszczędności mogą sięgać kilku tysięcy euro rocznie. W przypadku par, w których partnerzy uzyskują bardzo zbliżone dochody, efekt wspólnego opodatkowania jest natomiast niewielki lub praktycznie niezauważalny.

Zmiana klas podatkowych jako sposób na wyższe wynagrodzenie netto

W Niemczech wysokość miesięcznych zaliczek na podatek dochodowy zależy od przypisanej klasy podatkowej. Pary mają możliwość wyboru różnych kombinacji, co pozwala tymczasowo zwiększyć kwotę wypłacaną „na rękę”.

Klasy podatkowe 4/4 – rozwiązanie standardowe

Po zawarciu małżeństwa lub rejestracji związku partnerskiego partnerzy automatycznie otrzymują klasę podatkową 4. Ten wariant jest najbardziej neutralny i sprawdza się wtedy, gdy oboje zarabiają podobnie.

Korzyści wynikające ze wspólnego opodatkowania pojawiają się dopiero po złożeniu rocznego zeznania podatkowego. Co istotne, w tym wariancie rozliczenie roczne jest dobrowolne.

Klasy podatkowe 3/5 – wyższe netto, ale ryzyko dopłaty

W układzie klas podatkowych 3 i 5 lepiej zarabiający partner płaci miesięcznie niskie zaliczki na podatek, ponieważ w tej konfiguracji korzysta z większej części wspólnej kwoty wolnej i progów podatkowych. Drugi partner, przypisany do klasy 5, ma natomiast wysokie potrącenia, gdyż jego dochód jest opodatkowany niemal od pierwszego euro.

Choć taki podział często zwiększa miesięczne wpływy do domowego budżetu, wiąże się on z ryzykiem dopłaty podatku po złożeniu rocznej deklaracji. Wynika to z faktu, że klasy podatkowe regulują jedynie wysokość zaliczek w trakcie roku, a nie ostateczne zobowiązanie podatkowe. W tym wariancie złożenie zeznania podatkowego jest obowiązkowe.

Klasy podatkowe 4/4 z czynnikiem (Faktorverfahren)

Alternatywą dla układu 3/5 jest system klas 4/4 z tzw. czynnikiem. Pozwala on bardziej sprawiedliwie rozłożyć obciążenia podatkowe pomiędzy partnerów i uniknąć wysokich dopłat po zakończeniu roku podatkowego.

Czynnik ustalany jest na podstawie prognozowanych dochodów obojga partnerów i sprawia, że zaliczki pobierane przez pracodawcę są bardzo zbliżone do faktycznego podatku należnego. Ten wariant wymaga wspólnego wniosku oraz obowiązkowego rozliczenia rocznego i obowiązuje przez dwa lata.

Wyższe świadczenia dzięki odpowiedniej klasie podatkowej

Zmiana klasy podatkowej może mieć również istotny wpływ na wysokość świadczeń zastępujących wynagrodzenie, takich jak zasiłek rodzicielski (Elterngeld), zasiłek chorobowy, zasiłek dla bezrobotnych czy świadczenia z tytułu pracy krótkoterminowej.

Wysokość tych świadczeń zależy od wcześniejszego wynagrodzenia netto. Przejście na klasę podatkową 3 odpowiednio wcześnie może więc skutkować wyraźnie wyższymi wypłatami. Należy jednak pamiętać o terminach – w przypadku Elterngeld zmiana klasy musi nastąpić najpóźniej siedem miesięcy przed narodzinami dziecka. W tym wariancie rozliczenie podatkowe jest obowiązkowe.

Wykorzystanie niewykorzystanego ryczałtu oszczędnościowego partnera

Osoby inwestujące kapitał w Niemczech mogą korzystać z rocznego ryczałtu oszczędnościowego (Sparerpauschbetrag) w wysokości 1 000 euro. Oznacza to, że dochody z odsetek, dywidend i zysków kapitałowych do tej kwoty są wolne od podatku.

W przypadku wspólnego rozliczenia podatkowego pary dysponują podwójnym limitem – łącznie 2 000 euro. Jeżeli jeden z partnerów nie wykorzysta swojego limitu, drugi może przejąć niewykorzystaną część, zmniejszając tym samym swoje zobowiązania podatkowe.

Znacznie wyższe kwoty wolne przy darowiznach i spadkach

Małżonkowie i zarejestrowani partnerzy życiowi są w Niemczech zdecydowanie uprzywilejowani w podatku od spadków i darowizn. Obowiązujący limit zwolnienia podatkowego wynosi aż 500 000 euro.

Dla porównania, osoby pozostające w nieformalnym związku mogą skorzystać jedynie z kwoty wolnej w wysokości 20 000 euro. Te same limity obowiązują zarówno przy darowiznach, jak i przy dziedziczeniu, co w praktyce oznacza ogromną różnicę w obciążeniach podatkowych.

Podwójne gospodarstwo domowe także dla par nieformalnych

Z ulg podatkowych mogą korzystać również osoby niepozostające w związku małżeńskim. Jeżeli partnerzy mieszkają osobno, a mieszkanie jednego z nich znajduje się bliżej miejsca pracy drugiego, możliwe jest zastosowanie tzw. podwójnego gospodarstwa domowego.

W takim przypadku część kosztów związanych z drugim miejscem zamieszkania może zostać odliczona od podatku, pod warunkiem spełnienia ustawowych kryteriów.

Odliczenie kosztów przeprowadzki po zamieszkaniu razem

Decyzja o wspólnym zamieszkaniu również może przynieść korzyści podatkowe. Koszty przeprowadzki, w tym wydatki na firmę transportową, można w Niemczech częściowo odliczyć jako usługi związane z gospodarstwem domowym.

Odliczeniu podlega 20 procent poniesionych kosztów, maksymalnie do kwoty 4 000 euro rocznie. Warunkiem jest bezgotówkowa zapłata, na przykład przelewem bankowym, oraz posiadanie odpowiedniej faktury.

źródło: t-online.de

Niemcy: Sąd uchyla „genderowe zwolnienie”. Urząd przegrywa spór o język neutralny płciowo

0

Spór o język neutralny zakończony przed sądem

W Niemczech zapadł głośny wyrok dotyczący stosowania języka neutralnego płciowo w administracji federalnej. Krajowy Sąd Pracy w Hamburgu (Landesarbeitsgericht Hamburg) uznał za bezprawne zwolnienie pracownicy Federalnego Urzędu ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii (BSH), która odmówiła stosowania języka neutralnego płciowo w dokumencie o znaczeniu bezpieczeństwa. Sprawa wzbudziła szerokie zainteresowanie, ponieważ dotyczy nie tylko języka inkluzywnego, lecz także granic kompetencji pracowniczych i uprawnień pracodawcy.

Zwolnienie niezgodne z prawem – ale nie z powodu samego „genderowania”

Sąd jednoznacznie stwierdził, że wypowiedzenie umowy o pracę było niezgodne z prawem. Jednocześnie podkreślono, że wyrok nie dotyczy oceny samego stosowania języka neutralnego płciowo. Jak zaznaczył przewodniczący składu orzekającego sędzia Oliver Krieg podczas ogłaszania wyroku, kluczowe znaczenie miały kwestie formalne, a nie ideologiczne czy językowe.

Zdaniem sądu pracodawca nie miał prawa wydać pracownicy wiążącego polecenia dotyczącego sposobu redagowania dokumentu, ponieważ sporządzenie tej konkretnej instrukcji nie należało do zakresu jej kompetencji.

Dokument spoza zakresu obowiązków pracownicy

Spór dotyczył instrukcji ochrony radiologicznej, która miała zostać opracowana w formie konsekwentnie neutralnej płciowo. Sąd ustalił, że pracownica mogła zostać zobowiązana do przygotowania takiego dokumentu wyłącznie wówczas, gdyby wcześniej otrzymała pisemne upoważnienie od osoby formalnie odpowiedzialnej za ochronę radiologiczną w urzędzie.

Takie upoważnienie jednak nigdy nie zostało wydane. W ocenie sądu oznacza to, że polecenie służbowe było bezskuteczne, a wyciągnięcie wobec pracownicy konsekwencji dyscyplinarnych – nieuprawnione.

Kim jest powódka i jak doszło do zwolnienia

Powódką w sprawie była 43-letnia dyplomowana chemiczka, zatrudniona w BSH i pełniąca funkcję pełnomocniczki ds. ochrony radiologicznej. Kobieta odmówiła sporządzenia instrukcji w pełni neutralnej płciowo formie, za co została najpierw upomniana, a następnie zwolniona z pracy.

Już w pierwszej instancji sąd pracy przyznał jej rację. Wyrok sądu apelacyjnego w Hamburgu potwierdził to rozstrzygnięcie, utrzymując je w mocy.

Wyrok bez drogi kasacyjnej

Sąd nie dopuścił wniesienia skargi kasacyjnej, co oznacza, że orzeczenie jest prawomocne. Przepisy przewidują jednak możliwość złożenia skargi na niedopuszczenie skargi kasacyjnej do Federalnego Sądu Pracy.

Urząd unika komentarza

Federalny Urząd ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii (BSH), który ma swoją siedzibę w Hamburgu i odpowiada m.in. za bezpieczeństwo żeglugi, ochronę mórz oraz badania morskie, nie odniósł się merytorycznie do sprawy. W odpowiedzi na pytania redakcji „T-Online Hamburg” urząd poinformował jedynie, że z powodów związanych z ochroną danych osobowych nie komentuje spraw kadrowych.

Wyrok, który może mieć szersze znaczenie

Choć sąd wyraźnie zaznaczył, że sprawa nie rozstrzyga o zasadności stosowania języka neutralnego płciowo jako takiego, orzeczenie może mieć istotne znaczenie dla przyszłych sporów w administracji publicznej. Pokazuje bowiem, że nawet w przypadku kontrowersyjnych tematów światopoglądowych decydujące pozostają precyzyjnie określone kompetencje, procedury i forma poleceń służbowych, a nie wyłącznie intencje pracodawcy.

źródło: welt.de

Niemcy: Sąd zdecydował. DHL nadal może zostawiać paczki u sąsiadów

1

Spór o doręczanie paczek trafił do sądu

Praktyka pozostawiania paczek u sąsiadów przez kurierów DHL pozostanie bez zmian. Wyższy Sąd Krajowy w Hamm (Oberlandesgericht Hamm) oddalił pozew Federalnego Związku Organizacji Konsumenckich (Verbraucherzentrale Bundesverband, vzbv) przeciwko Deutsche Post DHL, uznając go za bezzasadny.

Organizacje konsumenckie domagały się zaostrzenia zasad tzw. doręczeń zastępczych, argumentując, że obecne regulacje mogą działać na niekorzyść odbiorców przesyłek.

Zarzuty konsumentów: zbyt duża dowolność kurierów

W pozwie vzbv wskazywał, że obowiązujące przepisy dają kurierom zbyt szeroki zakres swobody przy podejmowaniu decyzji o przekazaniu paczki osobom trzecim. Zgodnie z aktualnymi zasadami doręczyciel może pozostawić przesyłkę u sąsiada lub innego mieszkańca budynku, jeśli „na podstawie okoliczności można założyć, że osoba ta jest uprawniona do jej odbioru”.

Zdaniem organizacji konsumenckiej sformułowanie to jest nieprecyzyjne i nie zapewnia klientom wystarczającej przejrzystości. Konsumenci powinni jasno wiedzieć, kto dokładnie może zostać uznany za „sąsiada” uprawnionego do odbioru ich przesyłki.

„Kto właściwie jest sąsiadem?”

W momencie składania pozwu, we wrześniu, do sprawy odniosła się Ramona Pop, członkini zarządu vzbv. W swoim oświadczeniu zwróciła uwagę na niejasności interpretacyjne:
Kto właściwie jest sąsiadem lub sąsiadką? Czy może to być również ktoś nieznajomy, mieszkający trzy ulice dalej? – pytała.

Vzbv podkreślał jednocześnie, że sama możliwość doręczenia paczki do sąsiada jest dla wielu klientów korzystna, jednak – zdaniem organizacji – musi ona podlegać bardziej precyzyjnym regułom, aby uniknąć nadużyć i nieporozumień.

Stanowisko DHL: klienci cenią tę formę doręczenia

Deutsche Post DHL od początku odpierała zarzuty, wskazując, że wielu klientów docenia możliwość alternatywnego doręczenia, szczególnie w sytuacjach, gdy nie ma ich w domu. Firma argumentowała również, że obecne przepisy już teraz zawierają istotne ograniczenia, które chronią interesy odbiorców.

Sąd w Hamm przychylił się do tej argumentacji, podkreślając, że nie każda przesyłka może być przekazana osobie trzeciej.

Wyjątki: kiedy paczka musi trafić do rąk adresata

Jak zaznaczył sąd, przesyłki wymagające potwierdzenia tożsamości mogą być doręczane wyłącznie bezpośrednio do odbiorcy. To samo dotyczy sytuacji, w których nadawca wyraźnie zastrzegł osobisty odbiór lub w przypadku niektórych przesyłek ubezpieczonych, objętych szczególnymi warunkami.

Zdaniem sądu obowiązujące zapisy nie są więc całkowicie dowolne i już teraz wprowadzają wyraźne granice dla doręczeń zastępczych.

Wyrok nie jest prawomocny

Choć pozew został oddalony, sprawa nie jest jeszcze definitywnie zakończona. Wyrok nie jest prawomocny, dopuszczono możliwość wniesienia skargi kasacyjnej do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (Bundesgerichtshof) w Karlsruhe. Federalny Związek Organizacji Konsumenckich zapowiedział, że rozważa skorzystanie z tej drogi prawnej.

Do czasu ewentualnego rozstrzygnięcia przez najwyższą instancję DHL może nadal stosować dotychczasowe zasady doręczania paczek do sąsiadów.

źródło: tagesschau.de

Niemcy chcą zakazać dzieciom Instagrama i TikToka. Czy Social Media dopiero od 16. Roku życia to dobre rozwiązanie?

0

CDU zapowiada zdecydowane działania wobec platform społecznościowych

W Niemczech narasta polityczna debata wokół bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie. CDU zapowiada zdecydowane kroki w kierunku ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych dla osób niepełnoletnich. Zgodnie z propozycją, dzieci i młodzież poniżej 16. roku życia miałyby zostać objęte zakazem korzystania z otwartych platform społecznościowych.

Wynika to z wniosku przygotowanego przez krajowy związek CDU w Schleswig-Holstein, który ma zostać poddany pod głosowanie podczas federalnego zjazdu partii w dniach 20–21 lutego. Dokument, do którego dotarła redakcja „BILD”, jasno formułuje postulat wprowadzenia ustawowego minimalnego wieku korzystania z mediów społecznościowych.

Obowiązkowa weryfikacja wieku i jasna granica ochronna

Autorzy wniosku postulują ustanowienie ustawowego minimalnego wieku 16 lat dla otwartych platform, połączonego z obowiązkową weryfikacją wieku użytkowników. Jak podkreślono w dokumencie, takie rozwiązanie miałoby stworzyć wyraźną granicę ochronną i uwzględniać szczególne potrzeby rozwojowe dzieci oraz młodzieży.

W praktyce oznaczałoby to, że osoby poniżej 16. roku życia nie mogłyby legalnie korzystać z popularnych serwisów społecznościowych, takich jak TikTok, Instagram czy Facebook. Użytkownicy musieliby potwierdzać swój wiek, aby uzyskać dostęp do platform.

Ochrona przed przemocą, presją psychiczną i szkodliwymi treściami

CDU uzasadnia swoją propozycję koniecznością skuteczniejszej ochrony młodych ludzi przed zagrożeniami obecnymi w sieci. Wśród nich wymieniane są mowa nienawiści, hejt, przemoc, presja psychiczna, cyberprzemoc oraz wpływ treści uznawanych za szkodliwe.

Zdaniem wnioskodawców dzieci i młodzież są szczególnie narażone na negatywne skutki działania algorytmów oraz treści, których nie są w stanie właściwie ocenić ani przetworzyć. Media społecznościowe mają — według CDU — coraz większy wpływ na zdrowie psychiczne młodych użytkowników.

Wzorce z zagranicy: Australia i Francja

W dokumencie wskazano również na rozwiązania przyjęte w innych państwach. Australia została wymieniona jako możliwy wzór dla podobnej inicjatywy ustawodawczej w Niemczech. W tym kraju obowiązuje zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci do 16. roku życia, a operatorzy platform zablokowali tam niemal pięć milionów kont należących do nieletnich.

Z kolei we Francji parlament zatwierdził zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci do 15. roku życia, co według CDU pokazuje, że tego typu regulacje są możliwe do wprowadzenia w europejskim porządku prawnym.

Linnemann: „Dzieci mają prawo do dzieciństwa”

Propozycję jednoznacznie popiera sekretarz generalny CDU Carsten Linnemann. W rozmowie z „BILD” podkreślił, że opowiada się za dostępem do mediów społecznościowych dopiero od 16. roku życia.

Jak zaznaczył, dzieci mają prawo do dzieciństwa, a państwo powinno chronić je również w przestrzeni cyfrowej — przed nienawiścią, przemocą, przestępczością oraz manipulacyjną dezinformacją. Linnemann ostrzegł przed „katastrofalnymi skutkami” nadmiernej obecności dzieci w internecie, wskazując na rosnącą liczbę przypadków depresji, samotności oraz spadku kompetencji społecznych wśród młodych ludzi.

Jego zdaniem osoby, które uczą się relacji społecznych wyłącznie w świecie cyfrowym, tracą zdolność funkcjonowania w realnych kontaktach międzyludzkich.

Większa odpowiedzialność platform i przejrzystość algorytmów

CDU chce również nałożyć na duże platformy internetowe większą odpowiedzialność prawną i społeczną. Wśród postulatów znalazły się żądania większej przejrzystości algorytmów, tak aby użytkownicy mogli zrozumieć, dlaczego wyświetlane są im określone treści.

Partia domaga się także wprowadzenia opłaty cyfrowej dla dużych platform internetowych oraz obowiązku używania prawdziwych nazwisk. Według CDU klarnamenpflicht, czyli obowiązek posługiwania się prawdziwą tożsamością, miałby zwiększyć odpowiedzialność użytkowników, ułatwić egzekwowanie prawa i wzmocnić zaufanie do debaty publicznej w internecie.

Spór polityczny: sprzeciw SPD

Propozycje CDU spotykają się jednak z oporem ze strony SPD. Socjaldemokraci w większości odrzucają pomysł wprowadzenia generalnego zakazu korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Ich zdaniem takie rozwiązanie jest oderwane od realiów, trudne do skutecznego wdrożenia od strony prawnej oraz może prowadzić do wykluczenia dzieci i młodzieży z cyfrowego uczestnictwa w życiu społecznym.

SPD opowiada się zamiast tego za ostrzejszą regulacją platform, skuteczniejszym nadzorem oraz wzmocnieniem istniejących mechanizmów ochrony nieletnich w internecie.

Decyzja w rękach delegatów CDU

Ostatecznie o losach wniosku zdecydują delegaci CDU podczas zjazdu partyjnego. Jeśli propozycja uzyska poparcie, może stać się podstawą do dalszych prac legislacyjnych nad jednymi z najbardziej restrykcyjnych regulacji dotyczących mediów społecznościowych w Niemczech.

źródło: bild.de

Dramatyczny bilans zimy w Hamburgu. W tym roku zmarło już 18 bezdomnych osób

0

Alarmujące dane z Hamburga

Hamburg mierzy się z dramatycznym bilansem tegorocznej zimy. Jak poinformowała policja w odpowiedzi na zapytanie NDR, do 28 stycznia tego roku w mieście zmarło już 18 osób doświadczających bezdomności. To liczba wyraźnie wyższa, niż wskazywały wcześniejsze doniesienia medialne.

Jeszcze w poprzednim tygodniu NDR Hamburg informował o 15 zgonach w tej grupie. W ostatnich dniach potwierdzono jednak trzy kolejne przypadki, co dodatkowo pogłębia skalę problemu.

Gdzie dochodziło do zgonów

Z przekazanych informacji wynika, że osoby te umierały w różnych miejscach – na ulicy, w szpitalach, a także w ramach zimowego programu pomocowego. Dane te pokazują, że zagrożenie dotyczy nie tylko osób śpiących bezpośrednio na ulicy, ale również tych, które w ostatnich chwilach życia miały dostęp do jakiejś formy schronienia lub opieki.

Dla porównania, w całym ubiegłym roku na ulicach Hamburga zmarło 28 osób bezdomnych, a niemal tyle samo zmarło w szpitalach. Tegoroczny bilans – już po niespełna miesiącu – budzi więc poważny niepokój.

Przyczyny zgonów i wpływ niskich temperatur

Według wypowiedzi lekarza medycyny sądowej, cytowanej przez niemieckie media, bezpośrednimi przyczynami śmierci były przede wszystkim choroby układu krążenia i układu oddechowego, a także konsekwencje wieloletniego nadużywania alkoholu i narkotyków.

Wiele z tych osób od długiego czasu żyło na ulicy i znajdowało się w bardzo złym stanie zdrowia, co sprawiało, że długotrwałe niskie temperatury działały na ich organizmy szczególnie wyniszczająco. Przedłużające się okresy zimna stanowią dla osób w kryzysie bezdomności realne zagrożenie życia, nawet jeśli temperatury nie spadają do ekstremalnie niskich wartości.

Zimowe schroniska na granicy możliwości

Po niedawnej śmierci osoby bezdomnej na moście Lombardsbrücke organizacje społeczne wezwały do gruntownej reformy zimowego programu pomocowego. Wskazywano między innymi na fakt, że wielu bezdomnych unika dużych, zbiorowych noclegowni, obawiając się przemocy, kradzieży lub złych warunków sanitarnych.

Jednocześnie władze miasta informują, że tej zimy schroniska po raz pierwszy osiągnęły pełne obłożenie. Dostępnych było około 700 miejsc noclegowych, a ze względu na rosnące zapotrzebowanie konieczne stało się ustawienie dodatkowych łóżek awaryjnych.

Hamburska administracja zapewnia, że każda osoba potrzebująca pomocy może znaleźć schronienie, a w razie potrzeby możliwe jest uruchomienie kolejnych miejsc noclegowych.

Dodatkowe miejsca noclegowe i ograniczenia

Poza głównymi schroniskami w Hamburgu funkcjonują także inne formy noclegu. Około 300 miejsc oferuje placówka „Pik As”. Dla kobiet dostępnych jest 30 miejsc awaryjnych w ośrodku „FrauenZimmer” w dzielnicy Borgfelde. Z kolei „Harburg-Huus” dysponuje 15 łóżkami i umożliwia nocleg również osobom posiadającym psy, co dla wielu bezdomnych stanowi istotny warunek skorzystania z pomocy.

W ciągu dnia działają również różne punkty wsparcia, jednak nie wszystkie są otwarte przez całą dobę. Część osób bezdomnych znajduje tymczasowe schronienie na stacjach metra, gdzie obecnie są one w pewnym zakresie tolerowane. Należy jednak podkreślić, że w nocy stacje są zamykane, co ponownie wystawia te osoby na działanie zimna.

Ilu bezdomnych żyje w Hamburgu?

Skala problemu pozostaje przedmiotem sporów. Według ogólnokrajowego badania w Hamburgu żyje około 3 800 osób bezdomnych. Organizacje społeczne przedstawiają jednak znacznie wyższe szacunki, mówiąc nawet o 5 000 osobach żyjących na ulicach miasta.

Niezależnie od przyjętej metodologii dane te jasno pokazują, że problem bezdomności w Hamburgu ma charakter strukturalny, a tegoroczny dramatyczny bilans zgonów ponownie stawia pytania o skuteczność istniejących form pomocy oraz o długofalową politykę społeczną wobec najbardziej narażonych grup.

źródło: ndr.de

Spektakularny napad na skarbiec w Niemczech. Policja zakończyła prace w Sparkasse w Gelsenkirchen

0

Policja kończy działania w skarbcu po jednym z największych włamań ostatnich lat

Niemiecka policja zakończyła prace prowadzone w skarbcu oddziału Sparkasse w dzielnicy Gelsenkirchen-Buer, gdzie doszło do jednego z najbardziej spektakularnych napadów ostatnich lat. Jak poinformowały służby w rozmowie z dziennikiem BILD, pomieszczenie zostało w większości opróżnione po wielotygodniowych działaniach śledczych.

W trakcie prac funkcjonariusze zabezpieczyli i posegregowali około pół miliona przedmiotów, które po włamaniu znajdowały się rozrzucone na podłodze skarbca. Ostatecznie w pomieszczeniu pozostało około 50 tysięcy obiektów, obejmujących zarówno mienie ze skrytek depozytowych klientów, jak i potencjalne ślady pozostawione przez sprawców.

Wielotygodniowa praca specjalnej grupy śledczej

Za działania w skarbcu odpowiadała specjalna grupa dochodzeniowa Soko „Kernbohrer”, która przez wiele tygodni pracowała w systemie zmianowym. Jej zadaniem było opróżnienie pomieszczenia, dokładne sortowanie oraz katalogowanie wszystkich zabezpieczonych przedmiotów.

Do włamania doszło pod koniec grudnia. W jego wyniku setki tysięcy obiektów – dokumentów, kosztowności i innych depozytów – znalazły się poza skrytkami. Zakończenie prac porządkowych stanowi, według policji, pierwszy kluczowy etap postępowania.

Rzeczniczka policji Annika Langner podkreśliła jednak, że mimo opróżnienia pomieszczenia, skarbiec nadal pozostaje miejscem przestępstwa. – Skarbiec jest już opróżniony, ale w dalszym ciągu nie został formalnie wyłączony z postępowania. O kolejnych krokach zdecyduje prokuratura – przekazała w rozmowie z BILD.

Klienci Sparkasse czekają na zwrot mienia

Zakończenie prac w skarbcu przynosi ostrożną nadzieję dla tysięcy klientów okradzionego banku. Policja sygnalizuje możliwość stopniowego rozpoczęcia zwrotu zabezpieczonych przedmiotów, choć proces ten będzie ściśle kontrolowany.

Rozumiemy, że klienci chcą jak najszybciej odzyskać swoje rzeczy. Obecnie prowadzimy rozmowy z Sparkasse oraz prokuraturą, aby umożliwić ich wydanie – poinformowała rzeczniczka policji.

W pierwszej kolejności rozważane jest przekazanie dokumentów osobistych oraz akt biznesowych, które – zdaniem śledczych – z dużym prawdopodobieństwem nie zawierają istotnych śladów kryminalistycznych. Jednocześnie policja zaznacza, że każdy przedmiot musi zostać wcześniej sprawdzony.

Jeżeli technicy kryminalistyczni natrafią na jakiekolwiek ślady mogące prowadzić do sprawców, zwrot danego obiektu zostanie wstrzymany. Dodatkowym utrudnieniem dla śledztwa jest fakt, że włamywacze rozlali w skarbcu substancje żrące, mające na celu zniszczenie potencjalnych śladów.

Jeden z najbardziej zuchwałych napadów w Niemczech

Włamanie do Sparkasse w Gelsenkirchen-Buer uznawane jest za jeden z najbardziej spektakularnych napadów na bank w Niemczech w ostatnich latach. Sprawcy dostali się do budynku przez parking podziemny, następnie wywiercili otwór w ścianie i przedostali się bezpośrednio do skarbca.

Według ustaleń śledczych niemal wszystkie z 3250 skrytek depozytowych należących do klientów banku zostały siłowo otwarte. Z informacji uzyskanych przez BILD wynika, że przestępcy mogli przebywać w skarbcu co najmniej 46 godzin, nie będąc w tym czasie wykrytymi.

Skala strat jest ogromna. Wstępne szacunki mówią o łupie sięgającym około 300 milionów euro, co czyni ten napad jednym z największych pod względem wartości zrabowanego mienia.

Śledztwo w sprawie włamania nadal trwa, a organy ścigania nie ujawniają na razie informacji dotyczących podejrzanych ani ewentualnych zatrzymań.

źródło: bild.de

Niemcy: Pacjenci kas chorych czekają średnio 42 dni na wizytę u specjalisty. System nie działa mimo milionowych nakładów

1

Osoby objęte ustawowym ubezpieczeniem zdrowotnym w Niemczech muszą uzbroić się w cierpliwość. Z danych Federalnego Ministerstwa Zdrowia wynika, że czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty znacząco się wydłużył. Mimo dodatkowych środków finansowych i reform mających poprawić dostęp do świadczeń, sytuacja pacjentów wciąż się pogarsza.

Coraz dłuższe kolejki do specjalistów

W 2024 roku pacjenci niemieckiej ustawowej kasy chorych (GKV) czekali na wizytę u lekarza specjalisty średnio 42 dni, czyli niemal sześć tygodni. To aż o dziewięć dni dłużej niż w 2019 roku, kiedy średni czas oczekiwania wynosił 33 dni.

Dane te pochodzą z odpowiedzi Federalnego Ministerstwa Zdrowia na tzw. małą interpelację poselską złożoną przez Lewicę (Die Linke). Dokumenty trafiły do redakcji dziennika BILD, a jako pierwsza poinformowała o nich „Rheinische Post”.

Statystyki obejmują wyłącznie tych ubezpieczonych, którzy musieli czekać na termin co najmniej jeden dzień. Oznacza to, że realne problemy z dostępem do specjalistów dotyczą bardzo szerokiej grupy pacjentów.

Miliony euro na otwarte konsultacje bez wyraźnych efektów

Szczególnie kontrowersyjna jest kwestia tzw. otwartych godzin przyjęć, które lekarze w Niemczech są zobowiązani prowadzić bez wcześniejszego umawiania wizyt. Zgodnie z przepisami, każdy lekarz ambulatoryjny musi oferować co najmniej pięć godzin tygodniowo takich konsultacji.

Za realizację tego obowiązku lekarze otrzymują dodatkowe wynagrodzenie z budżetu państwa. W 2023 roku suma tych wypłat wzrosła do około 814 milionów euro, podczas gdy:

  • w 2022 roku wynosiła 547 milionów euro,
  • w 2020 roku – 291 milionów euro.

Celem wprowadzenia tego mechanizmu było skrócenie czasu oczekiwania na wizyty dla pacjentów ubezpieczonych w systemie publicznym. Dane pokazują jednak, że mimo rosnących nakładów finansowych nie udało się osiągnąć zakładanego efektu.

Dodatkowe zachęty finansowe bez trwałej poprawy

Analiza wykazuje również, że środki na otwarte konsultacje pochodziły z innego elementu tzw. ustawy o terminach i opiece zdrowotnej (Terminservice- und Versorgungsgesetz). W latach 2020–2022 lekarze otrzymywali dodatkowe setki milionów euro za przyjmowanie nowych pacjentów.

Program ten został jednak zakończony pod koniec 2022 roku, ponieważ – jak przyznał sam rząd – mimo znacznych wydatków nie zaobserwowano zauważalnej poprawy w dostępie do świadczeń medycznych.

Państwowa infolinia przeciążona jak nigdy dotąd

Równolegle coraz większe obciążenie notuje państwowa infolinia dla pacjentów 116117, która ma pomagać w znalezieniu szybkiego terminu u lekarza. Liczba zgłoszeń wzrosła w sposób lawinowy:

  • w 2019 roku było to około 572 tysiące kontaktów,
  • w 2024 roku – już ponad 3,4 miliona.

Oznacza to wzrost o blisko 500 procent w ciągu pięciu lat, co jasno pokazuje skalę problemów z dostępem do opieki ambulatoryjnej.

Ostra krytyka ze strony Lewicy

Politycy Lewicy nie kryją rozczarowania skutecznością wprowadzonych rozwiązań. Julia-Christina Stange, posłanka Bundestagu i rzeczniczka ds. opieki ambulatoryjnej, określiła obowiązujące regulacje mianem „kompletnej porażki”.

W rozmowie z „Rheinische Post” podkreśliła, że obecne przepisy:

  • generują wyższe koszty dla pacjentów,
  • nie przekładają się na lepszą jakość ani dostępność świadczeń.

Jej zdaniem rząd unika rzetelnej oceny rzeczywistej sytuacji w ochronie zdrowia i nie podejmuje zdecydowanych działań naprawczych, mimo jednoznacznych danych wskazujących na pogarszający się stan systemu.

źródło: bild.de

Niemcy nieprzygotowane na wypadek kryzysu. Czy kraj potrzebuje strategicznej rezerwy gazu?

0

Rekordowo niski poziom zapełnienia magazynów gazu w Niemczech

Poziom zapełnienia niemieckich magazynów gazu ziemnego zbliża się do granicy 30 procent, co oznacza spadek aż o 23 punkty procentowe w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Jeśli warunki pogodowe do końca sezonu grzewczego okażą się niekorzystne, zapasy mogą zostać w dużej mierze wyczerpane. Taka perspektywa wywołała w Niemczech intensywną debatę na temat utworzenia strategicznej, państwowej rezerwy gazu ziemnego.

Choć Niemcy dysponują największymi magazynami gazu w Europie, ich wykorzystanie odbywa się obecnie wyłącznie według kryteriów rynkowych i ekonomicznych, a nie z myślą o długofalowym zabezpieczeniu kraju na wypadek kryzysu energetycznego.

Dlaczego zapasy gazu tak szybko się kurczą?

Eksperci wskazują na dwie główne przyczyny obecnej sytuacji. Po pierwsze, Niemcy rozpoczęły sezon grzewczy 1 listopada z poziomem zapełnienia magazynów wynoszącym zaledwie 75 procent, podczas gdy rok wcześniej było to 98 procent. Po drugie, zimą doszło do wyjątkowo wysokiego zużycia gazu, spowodowanego zarówno niskimi temperaturami, jak i zwiększonym wykorzystaniem elektrowni gazowych.

W styczniu niemieckie elektrownie gazowe w publicznym systemie energetycznym wyprodukowały więcej energii elektrycznej niż w jakimkolwiek innym miesiącu ostatniej dekady. Wynikało to z połączenia mroźnej pogody oraz często niewystarczającej produkcji energii z odnawialnych źródeł.

Coraz głośniejsze wezwania do utworzenia państwowej rezerwy gazu

Obecna sytuacja wywołała zaniepokojenie zarówno wśród decydentów politycznych, jak i w sektorze energetycznym. Coraz częściej pojawia się postulat stworzenia państwowo regulowanej rezerwy gazu ziemnego, podobnej do tej, jaka od dziesięcioleci funkcjonuje w przypadku ropy naftowej.

Od 1978 roku Niemcy posiadają obowiązkowe rezerwy ropy i produktów naftowych, zarządzane przez Związek Utrzymywania Zapasów Ropy Naftowej (Erdölbevorratungsverband – EBV), działający pod nadzorem federalnego ministerstwa gospodarki. Organizacja ta zobowiązana jest do utrzymywania zapasów umożliwiających pokrycie trzymiesięcznego całkowitego braku importu, co odpowiada około 15 milionom ton ropy naftowej oraz 9,5 miliona ton gotowych produktów paliwowych.

Czy podobny model mógłby objąć gaz ziemny?

Prezes Federalnej Agencji ds. Sieci (Bundesnetzagentur) Klaus Müller pozytywnie odniósł się do debaty o strategicznej rezerwie gazu, podkreślając, że państwo powinno zabezpieczać się również przed nagłymi, zakłócającymi rynek wydarzeniami. Podobne stanowisko prezentują przedstawiciele branży energetycznej.

Kerstin Andreae, dyrektor generalna Federalnego Związku Gospodarki Energetycznej i Wodnej (BDEW), wskazuje, że stworzenie rezerwy magazynowej mogłoby stanowić skuteczne narzędzie ochrony przed nieprzewidywalnymi wstrząsami zewnętrznymi oraz ostrymi kryzysami zaopatrzeniowymi.

Krytyka i ostrzeżenia na przyszłość

Szczególnie zdecydowane stanowisko zaprezentował Stefan Dohler, prezes zarządu koncernu gazowego EWE z siedzibą w Oldenburgu. W publicznych wypowiedziach podkreślał, że do lata 2026 roku Niemcy muszą podjąć decyzję, w jaki sposób zamierzają zabezpieczać dostawy gazu w przyszłości. Jego zdaniem dotychczasowy system przestał spełniać swoją funkcję.

W przeszłości przedsiębiorstwa gazowe korzystały z tzw. różnicy cen między latem a zimą, kupując tańszy gaz w miesiącach letnich i magazynując go na sezon grzewczy. Model ten opierał się na stabilnych dostawach, przede wszystkim z Rosji. Obecnie jednak – jak zauważa Dohler – rynek nie wysyła już wyraźnych sygnałów cenowych, które zachęcałyby do napełniania magazynów. W jego ocenie stanowi to realne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego w kolejnym sezonie zimowym.

Jak mogłaby wyglądać strategiczna rezerwa gazu w Niemczech?

Jednym z rozważanych rozwiązań jest powołanie państwowego podmiotu, który przechowywałby określoną ilość gazu w istniejących magazynach i udostępniał ją wyłącznie w sytuacji fizycznego niedoboru surowca. Technicznie byłoby to możliwe, ponieważ operatorzy magazynów działają jako niezależni usługodawcy na rzecz firm energetycznych.

W tym kontekście pojawia się nazwa Trading Hub Europe (THE) – istniejącego już konsorcjum niemieckich operatorów sieci gazowych. Podmiot ten mógłby rezerwować pojemności magazynowe na potrzeby bazowego napełnienia, które pozostawałoby niedostępne dla rynku do momentu oficjalnej decyzji politycznej w sytuacji kryzysowej. W idealnym wariancie taka rezerwa nie byłaby wykorzystywana przez wiele lat.

Austria jako wzór dla Europy

Za przykład skutecznego rozwiązania uznawana jest Austria, która posiada państwowo kontrolowaną rezerwę gazu ziemnego. Od listopada 2022 roku wynosi ona 20 terawatogodzin, czyli 20 miliardów kilowatogodzin. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców analogiczna rezerwa w Niemczech musiałaby wynosić około 180 terawatogodzin.

Taki poziom zapasów jest jednak trudny do osiągnięcia, ponieważ całkowita pojemność magazynów gazu w Niemczech wynosi około 250 terawatogodzin. Mimo to inne kraje europejskie – w tym Włochy, Węgry oraz Francja – również posiadają różne formy strategicznych rezerw. We Francji od 2018 roku magazyny gazu podlegają regulacji państwowego organu CRE, który może narzucać minimalny poziom rezerw obowiązkowych dla firm energetycznych.

Debata trwa, decyzji brak

Na razie nie zapadły żadne konkretne decyzje dotyczące kształtu ewentualnej strategicznej rezerwy gazu w Niemczech. Federalna Agencja ds. Sieci nie chce obecnie wypowiadać się na temat możliwych wariantów, a podobnie ostrożne stanowisko prezentuje BDEW. Jedno jednak pozostaje jasne: wszyscy uczestnicy rynku energetycznego zgadzają się, że debata jest konieczna i że obecny system nie daje wystarczającej gwarancji bezpieczeństwa w obliczu przyszłych kryzysów.

źródło: taz.de

Niemcy: mimo wsparcia mieszkańców syryjska rodzina musi opuścić miasto

0

Decyzja władz: brak zgody na pozostanie w Niemczech

29-letni Mohammad Alisso, jego 30-letnia żona Malika oraz ich dwoje dzieci w wieku 7 i 10 lat nie mogą na razie pozostać w niemieckim Hattingen. Po tygodniach niepewności sytuacja syryjskiej rodziny uległa dramatycznemu zaostrzeniu: niemieckie instytucje odrzuciły wszystkie wnioski o umożliwienie im dalszego pobytu w Niemczech. Ostatecznie rodzinie postawiono wybór między deportacją a dobrowolnym wyjazdem do Bułgarii.

Rodzina Alisso mieszkała w Hattingen od dwóch lat i – jak podkreślają ich sąsiedzi oraz osoby zaangażowane w pomoc – zdążyła tam „zapuścić korzenie” i stać się częścią lokalnej społeczności.

Odrzucone petycje i decyzja o dobrowolnym wyjeździe

Jak poinformowała redakcję „WAZ” Lisa Zumbusch z inicjatywy „Hattingen für Vielfalt und Demokratie”, Mohammad Alisso dowiedział się, że zarówno komisja ds. przypadków szczególnie trudnych (Härtefallkommission), jak i komisja petycyjna landu Nadrenia Północna-Westfalia odrzuciły wnioski dotyczące pozostania jego rodziny w Niemczech.

Rodzinie wyznaczono termin do poniedziałku na podjęcie decyzji: dobrowolny wyjazd albo przymusowa deportacja do Bułgarii. W poniedziałek Alissowie zdecydowali się na dobrowolne opuszczenie Niemiec. Jak podkreśliła Lisa Zumbusch, była to „prawdopodobnie jedyna szansa, by w przyszłości legalnie wrócić do Niemiec”.

Społeczne wsparcie i walka o przyszłość rodziny

Sprawa Alissów poruszyła wielu mieszkańców Hattingen. Już wcześniej Alin Crasta, były pracodawca Mohammada Alisso (do momentu cofnięcia mu pozwolenia na pracę), złożył petycję do parlamentu krajowego Nadrenii Północnej-Westfalii oraz zwrócił się do komisji ds. przypadków szczególnie trudnych w Düsseldorfie.

Dodatkowo Lisa Zumbusch uruchomiła internetową petycję zatytułowaną „Lasst die Familie Alisso bleiben” („Pozwólcie rodzinie Alisso zostać”). Dokument podpisało niemal 2500 osób.

Zumbusch poznała rodzinę podczas ich pobytu w ośrodku dla uchodźców przy Werksstraße. Jak podkreśla, dzieci uczęszczają do tych samych szkół co jej własne, a rodzice aktywnie uczestniczą w lokalnych wydarzeniach i inicjatywach. Jej zdaniem Alissowie wzbogacają lokalną społeczność swoją kulturą, gościnnością i codziennym zaangażowaniem. Również pracownik socjalny opiekujący się rodziną określał ją wcześniej jako wzorcowy przykład udanej integracji.

Obowiązek wyjazdu do Bułgarii i kontrowersje wokół systemu dublińskiego

Pomimo szerokiego wsparcia społecznego Mohammad Alisso i jego rodzina muszą wyjechać do Bułgarii, przez którą pierwotnie wjechali do Unii Europejskiej. Wynika to z tzw. rozporządzenia dublińskiego, zgodnie z którym wniosek o azyl powinien być rozpatrywany tylko raz – w pierwszym państwie UE, do którego dotarł uchodźca.

Zdaniem Lisy Zumbusch Bułgaria nie stanowi jednak bezpiecznej opcji dla rodziny. Zwraca ona uwagę na ryzyko tzw. „łańcuchowej deportacji” do Syrii. W przypadku Kurdów, takich jak Alissowie, powrót do Syrii jest – według ekspertów – skrajnie niebezpieczny i może zagrażać życiu.

Apel o rozwiązanie humanitarne

Inicjatywa „Hattingen für Vielfalt und Demokratie” skierowała pismo do polityków landu Nadrenia Północna-Westfalia, wzywając ich do wykorzystania dostępnych narzędzi politycznych i prawnych. W ocenie autorów listu obecna sytuacja jest efektem „fatalnej praktyki politycznej, która świadomie naraża ludzkie życie”. Podkreślają oni, że system dubliński nie powinien służyć przerzucaniu odpowiedzialności, zwłaszcza że zagrożenia są od lat znane.

Możliwa droga powrotu do Niemiec

O przyszłość rodziny stara się także Kirsten Stich, posłanka do landtagu Nadrenii Północnej-Westfalii, reprezentująca m.in. Hattingen. Wyjaśnia ona, że ponieważ Mohammad Alisso, jego żona i dzieci zostali już uznani w Bułgarii za osoby ubiegające się o azyl, komisja petycyjna nie miała podstaw prawnych, by zezwolić im na pozostanie w Niemczech.

Jednocześnie – jak podkreśla Stich – podjęto próby znalezienia długofalowego rozwiązania. Po dobrowolnym wyjeździe do Bułgarii Malika i Mohammad Alisso będą mogli po przyjeździe złożyć w niemieckiej ambasadzie w Sofii wniosek o wizę pracowniczą. W przypadku jej uzyskania powrót rodziny do Niemiec byłby możliwy.

Obecnie trwają poszukiwania miejsca szkoleniowego dla Mohammada Alisso, który – według osób zaangażowanych w pomoc – wykazuje duże zdolności manualne. Również jego żona planuje podjęcie kształcenia zawodowego; chciałaby zostać wychowawczynią przedszkolną.

Nadzieja na powrót do Hattingen

Lisa Zumbusch zapewnia, że inicjatywa „Hattingen für Vielfalt und Demokratie” będzie wspierać rodzinę Alisso na każdym etapie starań o powrót do Niemiec. Zarówno ona, jak i pozostali zaangażowani mieszkańcy Hattingen mają nadzieję, że przedstawiony plan umożliwi rodzinie bezpieczną i legalną przyszłość w miejscu, które przez ostatnie dwa lata stało się ich nowym domem.

źródło: waz.de