62-kierowca autobusu w śpiączce po ataku 13-letniego Irakijczyka. Sprawca nie odpowie karnie!

1

To wiadomość, która wywołuje niemoc i gniew: kierowca autobusu (62 lata) znajduje się w śpiączce po tym, jak zaatakował go zaledwie 13-letni recydywista z Iraku. Do tego wybuchu przemocy doszło, gdy kierowca poprosił grupę nastolatków, by zachowywali się nieco ciszej.

W komunikacie prasowym policji w Lipsku zdarzenie, które miało miejsce 1 kwietnia około godziny 19:00 w autobusie linii 90, opisano w sposób powściągliwy. Grupa głośno zakłócała spokój, po czym kierowca zatrzymał się i zwrócił się do niej z upomnieniem. „Doszło wówczas do fizycznej konfrontacji z 13-latkiem, w wyniku której kierowca autobusu odniósł obrażenia. Z powodu odniesionych obrażeń musiał zostać przewieziony do szpitala i poddany leczeniu szpitalnemu” – czytamy w komunikacie.

Uderzenia głową aż do udaru mózgu

Teraz wychodzi na jaw: to, co faktycznie wydarzyło się tuż za przystankiem Sophienstraße, było znacznie bardziej dramatyczne! Jak dowiedział się BILD z kręgów policyjnych, kierowca autobusu otrzymał co najmniej trzy uderzenia głową od 13-latka, który urodził się w Iraku i jest dobrze znany policji z wcześniejszych tego rodzaju zachowań. 62-latek upadł, krwawiąc.

W szpitalu zdiagnozowano później udar mózgu, kierowca autobusu został poddany pilnej operacji i znajduje się w śpiączce. Eksperci będą musieli wyjaśnić, czy uderzenia głową bezpośrednio spowodowały udar, czy tylko sprzyjały jego wystąpieniu. Faktem jest jednak, że przed tym aktem przemocy kierowca autobusu nie wykazywał żadnych takich objawów.

Sprawca nie ma się czego obawiać pod względem karnym

Według policji 13-latek, który uciekł po popełnieniu czynu, został „szybko zidentyfikowany”. Chłopiec, który według informacji BILD obecnie nie uczęszcza do szkoły, nie ma się czego obawiać: w Niemczech dziecko nie może zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej przed ukończeniem 14 lat. Zamiast tego zadaniem urzędów ds. młodzieży jest wdrożenie odpowiednich środków wychowawczych.

Jednak przeszkody w ewentualnym umieszczeniu w placówce opiekuńczej są bardzo wysokie. Ponadto brakuje miejsc w takich placówkach. Silko Kamphausen (37), dyrektor urzędu ds. młodzieży w Lipsku, miał ostatnio do czynienia z gangiem dzieci. Dzięki jego „natychmiastowym działaniom interwencyjnym i represyjnym” przywódcy grupy dzieci, która terroryzowała Lipsk, popełniając ponad 150 przestępstw, znajdują się obecnie pod opieką.

Policja prosi świadków, którzy obserwowali zdarzenie w autobusie, o pomoc. Jeśli coś widzieliście, zgłoście się do policji kryminalnej pod numerem 0341/966 4 6666.

źródło: Bild

Szok w Niemczech: Zieloni proponują ograniczenia prędkości, by obniżyć ceny paliwa!

4

Nowa debata wokół cen paliw w Niemczech

W obliczu rosnących cen na stacjach benzynowych wraca stary polityczny postulat: wprowadzenie ograniczeń prędkości. Zarówno partia Zielonych, organizacje ekologiczne, jak i część ekonomistów apelują o działania, które miałyby zmniejszyć zużycie paliwa.

W centrum debaty znajduje się niemiecki polityk Zielonych Felix Banaszak, który argumentuje, że ograniczenie prędkości mogłoby natychmiast zmniejszyć zużycie paliwa, a tym samym złagodzić wzrost cen.

„Obecne regulacje nie działają”

Według doniesień, dotychczasowe mechanizmy stabilizacji cen paliw nie przyniosły oczekiwanych efektów. Mimo umiarkowanego wzrostu cen ropy, ceny benzyny i oleju napędowego nadal rosną, a rząd federalny nie planuje wprowadzenia limitów cenowych na wzór Luksemburga.

Propozycja: ograniczenie prędkości na drogach

Zieloni oraz organizacje ekologiczne proponują wprowadzenie ogólnokrajowego ograniczenia prędkości na autostradach i drogach krajowych. Według wyliczeń organizacji Deutsche Umwelthilfe takie rozwiązanie mogłoby pozwolić na oszczędność nawet 4,7 miliarda litrów benzyny i oleju napędowego rocznie.

Celem ma być:

  • zmniejszenie zużycia paliwa,
  • obniżenie popytu,
  • spadek cen.

Banaszak: „To szybkie i skuteczne rozwiązanie”

Felix Banaszak w rozmowie z „Der Spiegel” powiedział:

„Tymczasowe ograniczenie prędkości natychmiast zmniejsza zużycie paliwa, przez co łagodzi ceny i w sposób prosty oraz solidarny pomaga wszystkim, którzy są zależni od samochodu w pracy.”

Szeroka koalicja organizacji ekologicznych

Presję na wprowadzenie zmian zwiększają również organizacje ekologiczne. Wspólne stanowisko podpisały m.in. Deutscher Naturschutzring, BUND, Greenpeace, NABU, WWF, Deutsche Umwelthilfe, Campact oraz Germanwatch.

Organizacje te wskazują, że obecny system energetyczny oparty na paliwach kopalnych jest szczególnie podatny na kryzysy:

„Obecne napięcia geopolityczne i gwałtownie rosnące ceny energii po raz kolejny pokazują, jak wrażliwy jest system oparty na paliwach kopalnych. Każdy, kto nadal trzyma się ropy i gazu, naraża stabilność gospodarczą i społeczną kraju.”

Spór o skalę ograniczeń

Obecnie około 70 procent niemieckich autostrad nie ma ograniczenia prędkości. Na drogach krajowych obowiązuje limit 100 km/h.

Deutsche Umwelthilfe proponuje wprowadzenie limitu:

  • 100 km/h na autostradach,
  • 80 km/h na drogach krajowych.

Z kolei Felix Banaszak nie podał konkretnej wartości, jaka miałaby obowiązywać.

Ekonomistka: „To może być rozsądny sygnał”

Do debaty włączyła się również ekonomistka Veronika Grimm, która oceniła, że ograniczenie prędkości mogłoby mieć pozytywny efekt symboliczny i praktyczny.

W rozmowie z „Rheinische Post” stwierdziła:

„To nie byłby szkodliwy krok – być może nawet mądry sygnał, aby ludzie potraktowali sytuację poważnie. Wiele krajów już wprowadziło daleko idące ograniczenia, takie jak obowiązek pracy z domu czy ograniczenia w korzystaniu z samochodów. Im więcej konsumujemy, tym bardziej uderza to w te kraje.”

źródło: bild.de

Niemcy: Skazany za pedofilię zmienił płeć i domaga się przeniesienia do więzienia dla kobiet

2

Sprawa z Saksonii wywołuje kontrowersje wokół ustawy o samostanowieniu

W Dreznie trwa głośna sprawa, która – według lokalnych władz – pokazuje praktyczne problemy związane z obowiązującą ustawą o samostanowieniu płci. Chodzi o 40-letniego Martina H. z Zossen (Brandenburgia), który odbywa karę 9 lat i 4 miesięcy więzienia m.in. za ciężkie wykorzystywanie seksualne dzieci.

Podczas procesu w 2024 roku po raz pierwszy oświadczył, że identyfikuje się jako kobieta. Biegły psychiatra wyraził jednak wątpliwości co do tej deklaracji.

Początkowo skazany rozpoczął odbywanie kary jako mężczyzna w zakładzie karnym w Dreźnie. Kilka miesięcy po wyroku dokonał jednak formalnej zmiany wpisu o płci w urzędzie stanu cywilnego. Z Martina H. stał się Chihiro Mirjam Bella H.

Obecnie przebywa w odosobnieniu w męskim zakładzie karnym.

Spór o przeszukanie przez funkcjonariusza

Podczas rutynowej kontroli celi skazany został przeszukany przez 60-letniego funkcjonariusza służby więziennej. Po tym zdarzeniu nazwał go wulgarnie m.in. „onanistą” (wichser) i „bękartem”.

Za znieważenie funkcjonariusza sąd rejonowy w Dreźnie skazał go na karę grzywny w wysokości 400 euro. Skazany nie zgodził się jednak z wyrokiem i wniósł odwołanie, co doprowadziło do kolejnej rozprawy przed sądem krajowym.

„To było uwłaczające”

Podczas procesu skazany przyznał, że użył obraźliwych słów, ale twierdził, że była to reakcja na „uwłaczające” przeszukanie przez mężczyznę.

Powoływał się przy tym na ustawę o samostanowieniu płci, argumentując, że jako kobieta nie powinien być przeszukiwany przez mężczyzn.

Jednocześnie domagał się przeniesienia do zakładu karnego dla kobiet w Chemnitz. Według jego relacji odmówiono mu tego ze względu na posiadanie męskich narządów płciowych, które mogłyby stanowić zagrożenie dla innych osadzonych.

Skazany argumentował, że jest bezpłodny i nie stanowi zagrożenia.

Ostra wymiana zdań na sali sądowej

Przewodniczący składu sędziowskiego, Andreas Feron, zwrócił uwagę, że sytuacja byłaby trudna do pogodzenia, np. w kontekście korzystania ze wspólnych pryszniców w więzieniu dla kobiet.

W odpowiedzi skazany zarzucił sądowi publiczne upokarzanie i podkreślił:

„Jestem biologicznie mężczyzną, ale to nie powinno mieć znaczenia.”

Spór o ujawnianie przeszłości

Podczas rozprawy pojawił się również konflikt dotyczący ujawniania wcześniejszej tożsamości skazanego. Gdy sędzia odczytał fragmenty wcześniejszego wyroku, oskarżony sprzeciwił się, powołując się na zakaz ujawniania danych wynikający z nowych przepisów.

Twierdził, że używanie jego dawnego imienia i wskazywanie wcześniejszej płci może skutkować sankcjami finansowymi.

Sędzia odpowiedział:

„Nie może pan wymazać swojego życia. Jak to miałoby działać? 38 lat po prostu znika? Nie spadł pan z nieba!”

Skazany utrzymywał jednak, że zgodnie z przepisami należy go traktować tak, jakby od urodzenia był kobietą.

Sześciogodzinna rozprawa i wątpliwości prawne

Rozprawa trwała sześć godzin i dotyczyła m.in. interpretacji pojęcia płci w świetle obowiązującego prawa.

Obrońca z urzędu, Bert Albrecht, wskazał na problemy wynikające z nowych regulacji, zwłaszcza w kontekście zakazu ujawniania wcześniejszych danych osobowych:

„To, co ustawodawca wprowadził tym przepisem, jest problematyczne. Jak mówić o przeszłości danej osoby, jeśli nie wolno jej ujawniać?”

Podkreślił również, że w ujęciu prawnym płeć ma charakter formalny, a nie biologiczny. W jego ocenie, skoro skazana jest prawnie kobietą, powinna być przeszukiwana przez kobietę, co jego zdaniem przemawia za uniewinnieniem.

Wyrok i dalsze kroki

Prokuratura i sąd nie podzieliły tej argumentacji. Podkreślono, że przedmiotem postępowania była wyłącznie zniewaga funkcjonariusza, a nie kwestie związane z tożsamością płciową.

Sędzia oddalił apelację, podtrzymując wcześniejszy wyrok.

Sprawa jednak się nie kończy – skazany zapowiedział, że w razie potrzeby skieruje ją aż do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

źródło: bild.de

Niemcy: Zwrócili się „per pan” do osoby queer – Nicolas pozywa firmę o 17,5 tys. euro

4

W Berlinie przed sądem pracy toczy się nietypowa sprawa dotycząca rzekomej dyskryminacji w procesie rekrutacji. Rozpatrywany jest pozew Nikolasa T., który domaga się 17 500 euro odszkodowania od Niemieckiej Sieci Zamówień Publicznych (Deutsches Vergabenetzwerk).

Powód twierdzi, że został dyskryminowany, ponieważ w odpowiedzi na jego aplikację otrzymał wiadomość e-mail rozpoczynającą się od zwrotu „Sehr geehrter Herr T.” („Szanowny Panie T.”).

Kandydat identyfikuje się jako osoba niebinarna

Nikolas T. identyfikuje się jako osoba niebinarna, czyli nieprzypisująca się do żadnej płci. W związku z tym uważa, że zwrot „Herr” (Pan) był wobec niego nieodpowiedni i dyskryminujący.

Podczas rozprawy powód pojawił się w sądzie z pomalowanymi paznokciami i związanymi w kucyk długimi blond włosami. Gdy w sali użyto zwrotu „Herr T.”, zareagował emocjonalnie, domagając się używania neutralnego określenia „strona powodowa”.

Spór o odszkodowanie i procedurę rekrutacyjną

Sprawa dotyczy oferty pracy na stanowisko referenta ds. prawa zamówień publicznych. Kandydat aplikował na ogłoszenie, w którym poszukiwano osoby na to stanowisko, jednak otrzymał odmowę z informacją, że nie spełnia wymaganych kwalifikacji.

W odpowiedzi na odmowę T. najpierw wysłał do firmy e-mail, w którym zażądał 5 000 euro odszkodowania, grożąc pozwem sądowym. Po odmowie wypłaty sprawa trafiła do sądu, a żądanie wzrosło do 17 500 euro.

Podstawą roszczenia jest niemieckie prawo antydyskryminacyjne Allgemeines Gleichbehandlungsgesetz (AGG), które ma chronić m.in. przed dyskryminacją w zatrudnieniu.

Argumenty stron i wątpliwości sądu

Strona powodowa twierdzi, że doszło do naruszenia zasad równego traktowania, wskazując na brak neutralnego oznaczenia w ogłoszeniu o pracę oraz użycie formy „Herr” w korespondencji.

Prawnicy strony pozwanej sugerują jednak, że sprawa może mieć charakter powtarzalnych roszczeń. Według nich istnieje podejrzenie, że pozew wpisuje się w schemat podobnych działań.

Sąd również miał wyrazić wątpliwości co do intencji powoda, pytając, czy nie jest to próba systematycznego uzyskiwania odszkodowań. Strona pozwana podkreśla, że nie doszło do intencjonalnej dyskryminacji.

Kolejne zarzuty – „język ojczysty niemiecki”

To nie jedyna sprawa dotycząca Nikolas T. W innym postępowaniu kandydat złożył pozew przeciwko firmie, która w ogłoszeniu wymagała „niemieckiego jako języka ojczystego”.

T. urodził się w Bangkoku i aplikował bez zdjęcia. Po odrzuceniu kandydatury uznał, że pracodawca mógł założyć, iż nie posiada on wystarczających kompetencji językowych z powodu miejsca urodzenia.

W jego ocenie mogło to stanowić formę dyskryminacji ze względu na pochodzenie.

Sprawa bez zakończenia

Postępowanie nie zostało jeszcze zakończone. Kolejna rozprawa ma odbyć się pod koniec maja w Berlinie.

źródło: bild.de

Policja od kilku dni przeszukuje prywatną posesję. Tajemnicza operacja w Dolnej Saksonii

0

Wielodniowa akcja służb w Dolnej Saksonii

Holtgast – Od kilku dni trwa zakrojona na szeroką skalę akcja policji na prywatnej posesji w niewielkiej miejscowości w regionie Ostfriesland.

Na miejscu widziano funkcjonariuszy zarówno w domu, jak i wokół niego. Według relacji świadków pojawić się miał nawet karawan. Jak informuje „Nordwest-Zeitung” (NWZ), śledczy mogli odnaleźć tam części ludzkiego ciała. Policja początkowo nie chciała tego potwierdzić.

Przeszukania domu i terenu

Od wtorku służby przeszukują zarówno teren posesji, jak i znajdujący się na niej budynek mieszkalny – potwierdziła prokuratura w Aurich.

Na razie nie ujawniono, czego dokładnie dotyczy akcja ani czego poszukują śledczy. Jak podkreślono, chodzi o trwające postępowanie.

Policja i prokuratura milczą

Również policja potwierdziła prowadzenie działań, jednak nie przekazuje szczegółów, odsyłając do prokuratury. Zapytanie dziennika „Bild” pozostało bez odpowiedzi.

Służby zapewniają jednocześnie, że dla mieszkańców nie ma żadnego zagrożenia. Więcej informacji ma zostać podanych dopiero w przyszłym tygodniu.

Relacje świadków: karawan i oświetlony teren

Na miejscu, oprócz policji, działały także służby Technisches Hilfswerk (THW). Według mieszkańców teren był intensywnie oświetlany.

Zauważono również pojazdy z holenderskimi tablicami rejestracyjnymi. Świadkowie twierdzą, że przez pewien czas na miejscu znajdował się także karawan.

Kolejna lokalizacja objęta działaniami

Z informacji NWZ wynika, że przeszukania prowadzone są także w innej miejscowości w Dolnej Saksonii – Utgast.

Również tam od wtorku mają pracować służby. Na razie nie wiadomo, czy oba działania są ze sobą powiązane.

Możliwy związek ze sprawą zaginięcia

Według doniesień gazety impulsem do rozpoczęcia przeszukań mógł być przypadek osoby zaginionej. Oficjalnego potwierdzenia tej informacji jednak brak.

Śledztwo trwa, a służby zapowiadają ujawnienie szczegółów w najbliższych dniach.

źródło: bild.de

Horror w niemieckim lokalu gastronomicznym – 19-latek przez godziny był torturowany

1

Brutalny atak w Badenii-Wirtembergii – śledztwo w sprawie trzech mężczyzn

Prokuratura w Hechingen oraz policja w Ravensburgu poinformowały o sprawie brutalnego przestępstwa, do którego miało dojść w nocy z soboty na niedzielę w rejonie miasta Sigmaringen. Trzech mężczyzn w wieku 19, 24 i 30 lat jest podejrzanych o porwanie, pozbawienie wolności, groźby, pobicie oraz rozbój na 19-letnim mężczyźnie.

Uprowadzony przed lokalem i przewieziony do zaplecza

Jak wynika z komunikatu policji, 19-letni podejrzany założył przed jednym z lokali gastronomicznych rówieśnikowi opaskę na oczy, a następnie siłą doprowadził go do pomieszczenia na zapleczu lokalu.

Tam – według ustaleń śledczych – został skrępowany i przez kilka godzin przetrzymywany oraz zastraszany przez trzech sprawców.

Groźby nożem i bronią, pokaz tortur

Sprawcy grozili ofierze nożem, a także przystawiali pistolet do głowy. Dodatkowo pokazywali nagrania przedstawiające akty tortur, sugerując, że podobny los może spotkać pokrzywdzonego.

Rozebranie, pobicie i kradzież pieniędzy

W dalszej części zdarzenia podejrzani rozebrali 19-latka, zabrali mu kilkaset euro w gotówce oraz telefon komórkowy, który następnie został zniszczony. Mężczyzna był również bity.

Dopiero nad ranem został wypuszczony z miejsca przetrzymywania. Bezpośrednio po uwolnieniu udał się na najbliższy komisariat policji.

Zatrzymania i śledztwo

Funkcjonariusze szybko ustalili tożsamość podejrzanych i przeprowadzili przeszukania, podczas których zabezpieczono pierwsze dowody.

Na wniosek prokuratury w Hechingen jeden z podejrzanych – 19-latek, który miał odgrywać główną rolę w ataku – został doprowadzony do sędziego śledczego. Sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu m.in. za szczególnie ciężki rozbój, bezprawne pozbawienie wolności, niebezpieczne uszkodzenie ciała oraz groźby karalne.

Główny podejrzany w areszcie, pozostali na wolności

Według informacji policji główny podejrzany jest obywatelem Niemiec.

Dwaj pozostali mężczyźni – 24-letni obywatel Kosowa oraz 30-letni obywatel Niemiec – pozostają na wolności. Śledztwo dotyczące ich dokładnego udziału w zdarzeniu oraz motywów działania nadal trwa.

źródło: schwaebische.de

Zamaskowany mężczyzna z nożem w pociągu ICE. Wielka operacja policyjna w Niemczech!

1

Wielka akcja służb na dworcu ICE

W czwartek w godzinach wieczornych doszło do poważnego incydentu na dworcu ICE Siegburg-Bonn. Od około godziny 21:00 aż do późnej nocy trwała zakrojona na szeroką skalę akcja służb ratunkowych i policji.

Pociąg ICE 19 jadący do Frankfurtu nad Menem (Frankfurt/Main Hauptbahnhof) stał unieruchomiony przy peronie 6 już od godziny 20:30. Ruch został całkowicie wstrzymany. Ostatecznie ewakuowano 180 pasażerów, choć wcześniej policja informowała o około 500 osobach na pokładzie.

Według wstępnych informacji zamaskowany pasażer miał planować zamach.

Eksplozja w wagonie i ranni pasażerowie

Do zdarzenia doszło w wagonie numer 23. Pasażerowie relacjonowali, że usłyszeli detonację i zauważyli unoszący się dym.

Z ustaleń wynika, że eksplodującym przedmiotem był najprawdopodobniej granat typu softair, który został wyrzucony z toalety na korytarz. Rozpryskujące się odłamki spowodowały obrażenia u 12 osób – wszystkie zostały zakwalifikowane jako lekkie.

Jedna osoba doznała prawdopodobnie urazu akustycznego i została przewieziona do szpitala w Bonn.

Świadek obezwładnił podejrzanego

Według informacji medialnych podejrzany został obezwładniony przez jednego z pasażerów, który zdołał zepchnąć go do toalety i tam zamknąć.

Rzeczniczka policji przekazała:
„Mężczyzna groził przeprowadzeniem zamachu. Odpalał petardy”.

Jak wynika z ustaleń, miał również mówić, że chce zabijać ludzi.

Zatrzymanie w toalecie i tożsamość sprawcy

Funkcjonariusze Bundespolizei, zaalarmowani zgłoszeniami alarmowymi, zatrzymali mężczyznę w toalecie pociągu.

Świadkowie relacjonowali, że jedna osoba została wyprowadzona z dworca w kajdankach.

Policja poinformowała jeszcze tej samej nocy, że podejrzanym jest 20-letni obywatel Niemiec pochodzący z Aachen. Miał przy sobie duży nóż w plecaku i był zamaskowany.

Wagon uznany za miejsce przestępstwa

Wagon numer 23 został uznany za miejsce przestępstwa i zabezpieczony przez policję.

Czterech przewodników psów służbowych oraz dwóch ekspertów od materiałów wybuchowych, wyposażonych w urządzenia rentgenowskie, przeszukiwało pociąg, aby wykluczyć obecność niebezpiecznych substancji.

Paraliż komunikacyjny i ewakuacja pasażerów

Policja zamknęła również Konrad-Adenauer-Allee w Siegburg. Dla pasażerów podstawiono autobusy, które miały przewieźć ich do Frankfurtu.

Osoby, które pozostawiły bagaże w wagonie 23, musiały czekać na ich odzyskanie do momentu oficjalnego odwołania zagrożenia.

Stało się to dopiero po północy. Około godziny 1:00 zakończono czynności dochodzeniowe, pociąg został zwolniony, a wszystkie blokady zniesiono.

Zarzuty i śledztwo

20-letni podejrzany przebywa obecnie w policyjnym areszcie. Trwają intensywne działania mające na celu ustalenie motywów i okoliczności zdarzenia.

Podczas przeszukania funkcjonariusze znaleźli maskę, dwa noże oraz dwa ogólnodostępne granaty dymne.

Sprawą zajmuje się policja kryminalna. Mężczyzna jest podejrzany o spowodowanie niebezpiecznego uszczerbku na zdrowiu oraz naruszenie przepisów dotyczących materiałów wybuchowych i broni.

źródło: bild.de

Wyraźny spadek liczby wniosków azylowych w Niemczech. Minister mówi o skuteczności polityki migracyjnej

2

Spadek liczby nowych wniosków o azyl

W Niemczech znacząco spadła liczba nowych wniosków o azyl oraz nielegalnych wjazdów do kraju w pierwszym kwartale 2026 roku. Wynika to z aktualnych danych Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do których dotarł dziennik „Bild”.

W marcu zarejestrowano 6981 pierwszych wniosków o azyl. To o 22 procent mniej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Łącznie od początku roku 21 617 osób po raz pierwszy złożyło wniosek o azyl. W analogicznym okresie rok wcześniej było to 35 657 – informuje „Bild”.

Minister: „Zwrot w polityce azylowej przynosi efekty”

Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt ocenia ten rozwój sytuacji jako efekt obranej polityki migracyjnej.

W rozmowie z „Bild” powiedział:
„Zwrot w polityce azylowej działa. Liczby wniosków o azyl nadal spadają. Konsekwentnie kontynuujemy naszą drogę kontroli, kursu i jasnej linii”.

Mniej nielegalnych wjazdów do kraju

Również Federalna Policja odnotowuje spadek liczby nielegalnych wjazdów. W okresie od stycznia do marca 2026 roku na granicach lądowych, powietrznych i morskich Niemiec stwierdzono 12 147 takich przypadków.

Jest to najniższy poziom od pandemicznego roku 2021. Dla porównania – w latach 2023 i 2024 w tym samym okresie odnotowywano każdorazowo blisko 20 000 nielegalnych wjazdów.

Zaostrzone kontrole graniczne jako kluczowy czynnik

Tłem tych zmian są zaostrzone kontrole graniczne, obowiązujące od 7 maja 2025 roku. Od tego czasu nielegalni migranci są zawracani również w sytuacji, gdy deklarują zamiar ubiegania się o azyl.

Według służb bezpieczeństwa obecny poziom nielegalnej migracji jest „typowy sezonowo” i utrzymuje się na niskim poziomie. W jednym z wewnętrznych raportów wskazano:
„Zgodnie z sezonową tendencją liczba stwierdzonych przypadków nielegalnej migracji na niemieckich granicach znajduje się obecnie na niskim poziomie”.

Mniej migrantów z kluczowych krajów

Jako przyczyny spadków wskazuje się nie tylko porę roku, ale także „trwale zmniejszone ruchy migracyjne” z głównych krajów pochodzenia, takich jak Afganistan, Syria i Turcja.

Dodatkowo migranci coraz częściej wybierają inne kraje docelowe, m.in. Francję, Wielką Brytanię oraz państwa skandynawskie.

Dane od wprowadzenia nowych przepisów

Od czasu wprowadzenia zaostrzonych kontroli granicznych, czyli w ciągu ostatnich niemal jedenastu miesięcy, odnotowano 43 432 nielegalne wjazdy do Niemiec.

Z tej liczby 31 725 osób zostało bezpośrednio zawróconych, co stanowi prawie trzy czwarte wszystkich przypadków.

W 278 sytuacjach pozwolono jednak na wjazd do kraju osobom szczególnie wymagającym ochrony, takim jak dzieci, osoby chore czy starsze.

źródło: nius.de

Skandal w Niemczech: ksiądz skazany za wykorzystywanie seksualne młodzieży po Oktoberfest

1

Wyrok sądu w Monachium

Sąd Okręgowy w Monachium I (Landgericht München I) skazał katolickiego księdza z diecezji Fryburga na karę trzech lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 2005 roku, kiedy duchowny – według ustaleń sądu – pił alkohol z młodzieżą podczas Oktoberfest, a następnie dopuścił się wobec nietrzeźwych i bezbronnych nastolatków czynów o charakterze seksualnym.

Oskarżony wcześniej przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Mechanizm działania: alkohol i wykorzystanie zaufania

Według ustaleń sądu ksiądz najpierw zdobył zaufanie młodych osób, spędzając z nimi czas i pijąc alkohol podczas Oktoberfest w 2005 roku.

Następnie miał wykorzystać ich stan upojenia alkoholowego oraz bezbronność, dopuszczając się wobec nich przestępstw seksualnych.

Przewodniczący składu sędziowskiego podkreślił, że duchowny był dla swoich ofiar „jednocześnie sprawcą i dobroczyńcą”, wskazując na szczególnie poważne nadużycie relacji zaufania.

Dlaczego nie wyższy wyrok?

Prokuratura domagała się surowszej kary – czterech lat i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności. Obrona wnioskowała natomiast o karę w zawieszeniu.

Sąd uznał jednak, że część innych czynów, do których oskarżony się przyznał, nie mogła zostać uwzględniona przy wymiarze kary.

Dotyczyły one kolejnych nadużyć w małej miejscowości w Schwarzwaldzie, gdzie ksiądz przez lata pełnił posługę i skąd pochodzili również poszkodowani.

Zmiany w prawie „Nein heißt Nein”

Sąd wskazał, że te dodatkowe czyny nie mogły zostać formalnie ukarane, ponieważ w momencie ich popełnienia nie obowiązywały jeszcze odpowiednie przepisy.

Dopiero zmiana prawa z 2016 roku, znana jako zasada „Nein heißt Nein” („Nie znaczy nie”), rozszerzyła definicję przestępstw seksualnych – tak, aby karalne było także samo naruszenie wyraźnej woli ofiary, a nie tylko przemoc lub groźby.

Zgłoszenie sprawy i śledztwo

Na początku 2023 roku jedna z ofiar zgłosiła sprawę do pełnomocniczki ds. nadużyć w archidiecezji Fryburga.

Następnie zakon paulinów, do którego należał duchowny, przekazał sprawę prokuraturze.

Oskarżony w ostatnim czasie mieszkał w Bawarii.

Wyrok nie jest prawomocny

Decyzja sądu nie jest ostateczna. Strony mają tydzień na złożenie apelacji.

źródło: spiegel.de

Niemcy: Nowe szczegóły dotyczące skandalu w ośrodku młodzieżowym: Doniesienia o molestowaniu przez ponad rok

0

Długotrwałe nadużycia w Neukölln

W Berlinie, w dzielnicy Neukölln, pojawiają się kolejne informacje dotyczące skandalu w ośrodku młodzieżowym przy Wutzkyallee, który został zamknięty po zarzutach gwałtu.

Jak wynika z ustaleń, już od lutego 2025 roku dziewczęta zgłaszały przypadki molestowania seksualnego. Chodziło m.in. o niechciane pocałunki oraz dotykanie piersi.

Niewystarczająca reakcja placówki

W odpowiedzi na zgłoszenia ośrodek planował przeprowadzenie szkolenia dla pracowników dotyczącego rozpoznawania przemocy seksualnej, we współpracy z organizacją Hilfe für Jungs. Szkolenie zostało jednak odwołane w ostatniej chwili z powodu choroby.

Według władz odpowiedzialnych za młodzież podjęte działania były niewystarczające. Wśród zastosowanych środków znalazło się m.in. zdjęcie drzwi, aby personel miał lepszy wgląd w pomieszczenia, oraz czasowe zakazy wstępu dla niektórych chłopców.

Poważne zarzuty i eskalacja zdarzeń

Mimo tych działań w tym samym roku miało dojść do gwałtu na 16-letniej uczennicy. W styczniu kolejnego roku grupa młodych mężczyzn, określanych jako głównie pochodzenia arabskiego, miała zaatakować tę samą dziewczynę w jednym z pomieszczeń ośrodka.

Część z nich była wcześniej znana policji. Opiekunowie nie zgłosili jednak sprawy organom ścigania.

Konsekwencje polityczne

Sprawa wywołała reakcje polityczne. Przeciwko odpowiedzialnej za sprawy młodzieży radnej dzielnicy, Sarah Nagel, toczy się postępowanie pod kątem podejrzenia utrudniania postępowania karnego.

Przedstawiciele CDU domagają się jej dymisji. Z kolei SPD i Zieloni na razie wstrzymują się od jednoznacznego stanowiska. Głosowanie w tej sprawie może odbyć się w maju.

Presja ze strony opozycji

Polityk AfD Tommy Tabor skrytykował działania urzędu, wskazując, że brak zgłoszenia sprawy przez urząd ds. młodzieży – mimo wyraźnej woli ofiary – pogłębia skalę skandalu.

Według niego burmistrz dzielnicy, Martin Hikel, powinien natychmiast zawiesić odpowiedzialną urzędniczkę.

Skutki dla rodziny ofiary

Rodzina poszkodowanej dziewczyny odczuwa poważne konsekwencje zdarzeń. Jej młodsza siostra zmieniła szkołę na prośbę rodziców, po tym jak miała być nakłaniana przez sprawców do spotkań.

Kolejna placówka zamknięta

W międzyczasie w Neukölln zamknięto również drugi ośrodek młodzieżowy przy Wildhüterweg. Oficjalnym powodem była zmiana kierownictwa i brak stałego zastępstwa.

Władze przyznały jednocześnie, że placówka nie posiadała wymaganego systemu ochrony dzieci, choć – jak podkreślono – nie odnotowano tam przypadków przemocy seksualnej.

źródło: bild.de