Niemcy: Setki islamistów wróciło z Syrii. Służby alarmują o realnym zagrożeniu dla bezpieczeństwa

3

Alarmujące dane służb bezpieczeństwa

Co najmniej 400 osób spośród tych, którzy w minionych latach wyjechali z Niemiec do Syrii jako tzw. „bojownicy dżihadu”, ponownie przebywa na terytorium Republiki Federalnej Niemiec – informuje niemiecki dziennik Tagesspiegel. Dane te budzą poważne obawy wśród ekspertów ds. bezpieczeństwa, którzy ostrzegają przed wysokim poziomem ryzyka związanego z powrotem zradykalizowanych islamistów.

Szczególne zaniepokojenie wywołują doniesienia, że w ostatnim czasie z syryjskich więzień mogło uciec kilku osadzonych islamistów. Taki rozwój sytuacji zwiększa niepewność co do faktycznej liczby osób mogących przedostać się do Europy, w tym do Niemiec.

Policja i kontrwywiad ostrzegają przed możliwą radykalizacją

Związek Zawodowy Policji (Gewerkschaft der Polizei) ostrzegł, że część powracających islamistów może „kierować się żądzą zemsty”. Oznacza to, że niektórzy z nich mogą być skłonni do ponownego zaangażowania się w działalność ekstremistyczną.

Niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji (Bundesamt für Verfassungsschutz) wskazuje, że osoby wracające z Syrii mogą posiadać przeszkolenie w zakresie obsługi broni, doświadczenie bojowe oraz silną indoktrynację islamistyczną. Dodatkowo wielu z nich mogło doznać traum wojennych, co – w ocenie służb – zwiększa ryzyko nieprzewidywalnych zachowań.

Skala zjawiska: tysiące wyjazdów od 2011 roku

Z danych syryjskich stron konfliktu oraz niemieckiego rządu wynika, że od 2011 roku – czyli od wybuchu wojny domowej w Syrii – do tego kraju oraz do Iraku wyjechało łącznie około 1150 islamistów posiadających niemieckie obywatelstwo lub wywodzących się z Niemiec cudzoziemców.

Szacuje się, że łącznie około 1500 mężczyzn i kobiet powiązanych z Niemcami wyjechało do Syrii, by wesprzeć różne organizacje dżihadystyczne. Zdecydowana większość z nich wspierała tzw. „Państwo Islamskie” (IS) – organizację terrorystyczną, która w latach 2014–2019 kontrolowała rozległe terytoria w Syrii i sąsiednim Iraku.

Bilans powrotów i ofiar

Według Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Bundesministerium des Innern, BMI), którym kieruje Alexander Dobrindt (CSU), do Niemiec powróciło ponad 470 islamistów – kobiet i mężczyzn. Około 30 z nich ponownie opuściło terytorium Republiki Federalnej, w tym osoby deportowane.

Z przekazanych danych wynika również, że co czwarty z islamistów, którzy wyjechali z Niemiec do Syrii i Iraku, zginął podczas działań wojennych. Oznacza to, że konflikt pochłonął życie znacznej części wyjeżdżających bojowników.

Nowa sytuacja polityczna w Syrii

Pod koniec 2024 roku doszło do istotnych zmian politycznych w Syrii. Po obaleniu dyktatury Baszara al-Asada większość terytorium kraju przejęły ugrupowania islamistyczne pod przywództwem Ahmeda al-Scharaa.

Nowy lider opowiada się za budową silnie scentralizowanego państwa i sprzeciwia się koncepcji federalizmu, promowanej przez kurdyjskie władze regionalne. Zmiana układu sił w Syrii może mieć wpływ na dalsze migracje oraz sytuację przebywających tam byłych bojowników.

Wyzwania dla niemieckiego systemu bezpieczeństwa

Powrót setek osób z doświadczeniem bojowym, przeszkoleniem militarnym i możliwą radykalizacją ideologiczną stanowi poważne wyzwanie dla niemieckich służb bezpieczeństwa. Monitorowanie, ocena zagrożenia oraz ewentualne postępowania karne wobec powracających wymagają znacznych zasobów organizacyjnych i operacyjnych.

Eksperci podkreślają, że choć nie każdy powracający stanowi bezpośrednie zagrożenie, skala zjawiska oraz niepewność co do stopnia radykalizacji poszczególnych osób powodują, iż sytuacja jest traktowana z najwyższą powagą.

Debata publiczna w Niemczech koncentruje się obecnie wokół pytania, jak skutecznie pogodzić kwestie bezpieczeństwa narodowego z obowiązującym porządkiem prawnym oraz prawami obywatelskimi. W obliczu nowych danych i zmieniającej się sytuacji na Bliskim Wschodzie temat ten pozostaje jednym z kluczowych wyzwań dla niemieckiej polityki wewnętrznej.

źródło: nius.de

Prawie 100 tysięcy internetowych donosów na źle zaparkowane pojazdy. Frankfurt zarobił milion euro

1

W Niemczech rośnie znaczenie obywatelskiej kontroli w egzekwowaniu przepisów drogowych. We Frankfurcie nad Menem od dwóch lat funkcjonuje internetowy portal, za pośrednictwem którego mieszkańcy mogą zgłaszać nieprawidłowo zaparkowane pojazdy. Skala zjawiska jest znacząca – do urzędu wpłynęło już ponad 96 tysięcy prywatnych zgłoszeń online. Podobne rozwiązania działają również w Offenbach i Bad Homburg.

Obywatelskie zgłoszenia jako narzędzie walki z nieprawidłowym parkowaniem

Parkowanie na ścieżkach rowerowych, chodnikach czy miejscach przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami od lat stanowi poważny problem w niemieckich miastach. W odpowiedzi na te zjawiska część samorządów umożliwiła mieszkańcom zgłaszanie wykroczeń – w niektórych przypadkach także za pośrednictwem specjalnych portali internetowych.

Frankfurt nad Menem wprowadził taką możliwość dwa lata temu. Jak poinformował urząd porządkowy miasta (Ordnungsamt), od tego czasu wpłynęło około 96 200 prywatnych zgłoszeń online dotyczących nieprawidłowego parkowania.

Tylko w 2025 roku niemal 50 tysięcy zgłoszeń

W samym 2025 roku do władz Frankfurtu wpłynęło 49 500 prywatnych zgłoszeń złożonych przez internet. Oprócz tego 7 280 zawiadomień przesłano w tradycyjnej formie – na przykład za pomocą pobranego formularza wysłanego pocztą.

Urząd porządkowy podkreśla, że wskaźnik rozpatrywania spraw wynosi 100 procent. Portal internetowy uznano za funkcjonalne i praktyczne rozwiązanie. Wprowadzono go również w odpowiedzi na wcześniejszą krytykę, że część prywatnych zgłoszeń pozostawała bez rozpatrzenia.

Jednocześnie pojawiła się debata publiczna dotycząca charakteru takich zawiadomień. W przestrzeni publicznej padały zarzuty o sprzyjanie donosicielstwu (Denunziantentum), co wywołało kontrowersje wokół roli obywateli w egzekwowaniu przepisów.

Milion euro wpływów z prywatnych zgłoszeń

Z danych przekazanych przez władze Frankfurtu wynika, że miasto osiągnęło w 2025 roku około miliona euro dochodu dzięki postępowaniom wszczętym na podstawie prywatnych zgłoszeń. Samorząd zapowiada dalsze rozszerzanie funkcjonalności portalu – jesienią mają zostać dodane kolejne kategorie wykroczeń.

Offenbach: dużo zgłoszeń, niska skuteczność

Podobny system działa również w Offenbach. W 2025 roku do miasta wpłynęło drogą elektroniczną 18 438 zgłoszeń. Jednak tylko 6 082 z nich uznano za możliwe do wykorzystania w postępowaniu.

Jak wyjaśniła rzeczniczka miasta, ogólny wskaźnik wykorzystania zgłoszeń wynosi około 30 procent. Przyczyną jest m.in. fakt, że część wykroczeń została już wcześniej udokumentowana przez pracowników służb drogowych, a w innych przypadkach brakuje niezbędnych danych – takich jak zdjęcia potwierdzające naruszenie, dokładne informacje o miejscu i czasie zdarzenia, dane świadków czy numer rejestracyjny pojazdu.

Każde zgłoszenie musi być ręcznie weryfikowane, co wiąże się z dużym nakładem pracy administracyjnej.

Bad Homburg przyspiesza obsługę zgłoszeń

W Bad Homburg w połowie 2025 roku wprowadzono całkowicie elektroniczny system przetwarzania zgłoszeń. Jak poinformował rzecznik miasta, zmiana znacząco usprawniła procedurę. Dane są obecnie wprowadzane w bardziej uporządkowany sposób, co poprawia jakość przekazywanych informacji.

W 2025 roku mieszkańcy Bad Homburg złożyli około 2 000 prywatnych zgłoszeń online. Około 29 procent z nich okazało się niewystarczających do dalszego wykorzystania.

Władze miasta oceniają jednak, że po wprowadzeniu elektronicznej obsługi relacja między nakładem pracy a efektami jest obecnie zadowalająca, a zmiana stanowi wyraźne usprawnienie również z perspektywy mieszkańców.

Obywatelska kontrola – skuteczność czy kontrowersje?

System internetowych zgłoszeń pokazuje, że niemieckie samorządy coraz częściej angażują mieszkańców w egzekwowanie przepisów drogowych. Z jednej strony rozwiązanie przynosi wymierne efekty finansowe i organizacyjne, z drugiej wywołuje dyskusję o granicach obywatelskiej kontroli oraz roli administracji w ściganiu wykroczeń.

Skala zgłoszeń we Frankfurcie – blisko 100 tysięcy w ciągu dwóch lat – świadczy o dużym zainteresowaniu mieszkańców takim narzędziem. Jednocześnie doświadczenia Offenbach pokazują, że skuteczność systemu zależy w dużej mierze od kompletności i jakości przekazywanych informacji.

źródło: hessenschau.de

Niemcy: Środowiska lewicowe zarzucają władzom Buchenwaldu brak antyizraelskiej narracji

0

Planowana demonstracja w rocznicę wyzwolenia obozu

W Weimarze, w landzie Turyngia, wybuchł poważny spór wokół planowanej demonstracji przed Miejscem Pamięci KL Buchenwald. Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez niemieckie media, m.in. „Neue Zürcher Zeitung”, przedstawiciele środowisk lewicowo-radykalnych zapowiedzieli protest w rocznicę wyzwolenia dawnego niemieckiego obozu koncentracyjnego.

Organizatorzy zamierzają wystąpić przeciwko kierownictwu miejsca pamięci. Twierdzą, że instytucja ta – w ich ocenie – nie jest wystarczająco krytyczna wobec Izraela, a nawet rzekomo tworzy przestrzeń dla „negowania ludobójstwa”.

Planowana demonstracja w tak symbolicznym dniu wywołała falę oburzenia w Niemczech.

„Kufiyas in Buchenwald” – kim są organizatorzy?

Za inicjatywą stoi sojusz działający pod nazwą „Kufiyas in Buchenwald”. Grupa domaga się prawa do noszenia na terenie byłego obozu palestyńskich chust (kufij). Samo noszenie takiej chusty nie jest co do zasady zabronione. Spór dotyczy jednak kontekstu politycznego.

W kwietniu ubiegłego roku kierownictwo miejsca pamięci odmówiło wstępu kobiecie, która – według informacji medialnych – zamierzała wykorzystać „kufiję” jako element protestu przeciwko Izraelowi. Sprawa trafiła do sądu, który przyznał rację administracji Miejsca Pamięci KL Buchenwald.

Na instagramowym profilu inicjatywy występuje kobieta przedstawiająca się jako „antyfaszystowska aktywistka Anna M.”. Twierdzi ona, że otrzymała zakaz wstępu. W swoim wystąpieniu powołuje się na przysięgę złożoną przez ocalałych z Buchenwaldu – zobowiązanie do walki o sprawiedliwość wobec sprawców zbrodni nazistowskich. Pyta, jak to możliwe, że – jak twierdzi – właśnie w tym miejscu ma dochodzić do „negowania ludobójstwa Palestyńczyków”. Wydany wobec niej zakaz określa jako „represję anty-palestyńską”.

Udział organizacji ocenianych jako ekstremistyczne

Według relacji medialnych sojusz skupia środowiska określane jako lewicowo-ekstremistyczne, antysemickie oraz podatne na narracje spiskowe.

Wśród wspierających inicjatywę znajduje się stowarzyszenie „Jüdische Stimme” („Głos Żydowski”), które niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji (Verfassungsschutz) klasyfikuje jako „organizację o potwierdzonych dążeniach ekstremistycznych”. Organizacja ta po ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023 roku brała udział w zgromadzeniach o charakterze antyizraelskim i wzywała do bojkotu Izraela.

Wśród sygnatariuszy pojawia się również Niemiecki Związek Wolnomyślicieli, w którego otoczeniu – jak podają media – rozpowszechniane są teorie spiskowe dotyczące m.in. pandemii COVID-19 i NATO. Wskazuje się także na bliskość części środowisk wobec Rosji oraz ruchu BDS (Boycott, Divestment and Sanctions), nawołującego do bojkotu Izraela.

Do grona wspierających zaliczana jest także Niemiecka Partia Komunistyczna (DKP), którą Verfassungsschutz klasyfikuje jako partię marksistowsko-leninowską o charakterze lewicowo-ekstremistycznym, prezentującą antyzachodnią i ostrą antyizraelską retorykę. Wśród osób popierających inicjatywę wymienia się również byłego polityka partii Die Linke i radnego z Hanoweru Ingo Jägera, grupę „Prawniczki przeciwko ludobójstwu” oraz inicjatywę „Darmstadt dla Palestyny”.

Ostre reakcje władz i dyplomacji

Planowana demonstracja spotkała się z jednoznaczną krytyką ze strony przedstawicieli władz.

Pełnomocnik rządu federalnego ds. walki z antysemityzmem, Felix Klein (58 lat), określił zapowiadane wydarzenie jako „nowe dno znanej niestety zamiany ról sprawcy i ofiary”. Potępił – jak to ujął – „frontalny atak na godność pamięci o ofiarach Zagłady”.

Równie stanowczo zareagował ambasador Izraela w Niemczech Ron Prosor. Stwierdził, że w miejscu, gdzie mordowano Żydów, ma dziś odbywać się demonstracja przeciwko państwu żydowskiemu. W jego ocenie dochodzi do odwracania historii, relatywizowania ofiar i przedstawiania antysemityzmu jako formy aktywizmu politycznego.

Zawiadomienie do prokuratury

Jak poinformowały media, Volker Beck, przewodniczący Niemiecko-Izraelskiego Towarzystwa (Deutsch-Israelische Gesellschaft), złożył zawiadomienie przeciwko organizatorom. Powołuje się przy tym na § 130 niemieckiego kodeksu karnego (StGB), który dotyczy m.in. podżegania do nienawiści, relatywizowania Holokaustu oraz zakłócania porządku publicznego.

Do momentu publikacji artykułu organizatorzy inicjatywy „Kufiyas in Buchenwald” nie odpowiedzieli na zapytania medialne.

źródło: bild.de

Transport odpadów z Niemiec zatrzymany na A4. 23 tony miały trafić do Polski!

1

Kolejny transport odpadów z Niemiec został zatrzymany na polskiej autostradzie A4. Służby skarbowe i inspekcja ochrony środowiska wykryły nielegalny przewóz w pobliżu granicy.

Do kontroli doszło w rejonie przejścia granicznego Jędrzychowice. Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej zatrzymali ciężarówkę przewożącą około 23 ton odpadów pochodzących z Niemiec.

Kontrola przy granicy

Transport wzbudził podejrzenia podczas rutynowej kontroli drogowej. Dokumenty przewozowe nie zgadzały się z rzeczywistą zawartością naczepy. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że przewożony ładunek stanowił odpady, które powinny podlegać specjalnym procedurom transportowym i środowiskowym.

Według ustaleń służb, odbiorca w Polsce nie posiadał wymaganych zezwoleń ani na przetwarzanie, ani na legalną utylizację odpadów.

Sprawą natychmiast zajęła się wojewódzka inspekcja ochrony środowiska. Transport został uznany za nielegalny.

Odpady wrócą do Niemiec

Po decyzji inspektorów ciężarówka nie została dopuszczona do dalszej jazdy w głąb kraju. Ładunek skierowano z powrotem do Niemiec. Konwój był eskortowany przez funkcjonariuszy aż do granicy.

Polskiemu odbiorcy grożą teraz poważne konsekwencje finansowe. W podobnych przypadkach kary mogą sięgać nawet setek tysięcy złotych.

Problem powraca

To nie pierwszy przypadek zatrzymania nielegalnych transportów odpadów na Dolnym Śląsku. Polskie służby od dłuższego czasu prowadzą wzmożone kontrole ciężarówek wjeżdżających do kraju.

W ostatnich latach wielokrotnie informowano o próbach nielegalnego przywozu odpadów z zagranicy, w tym z Niemiec. Według danych służb, tylko w regionie dolnośląskim przechwycono już dziesiątki ton nielegalnych śmieci.

Kontrole na autostradzie A4 mają zapobiegać sytuacjom, w których Polska staje się miejscem nielegalnego składowania odpadów z innych państw.

źródło: polenjournal.de

Hagen: Syryjczyk podejrzany o śmiertelny atak nożem. Nie żyje 35-letnia kobieta

2

Hagen (Nadrenia Północna-Westfalia) — spokojny wieczór w dzielnicy Remberg zamienił się w scenę tragedii. W sobotę około godziny 22:30 świadkowie zadzwonili na policję i pogotowie. Na ulicy Eickertstraße leżała ciężko ranna kobieta. Znaleziono ją między zaparkowanymi samochodami — była nieprzytomna.

Przybyli na miejsce ratownicy natychmiast rozpoczęli reanimację. 35-latkę przewieziono do szpitala, jednak lekarzom nie udało się jej uratować. Kobieta zmarła krótko po ataku.

Kobieta osierociła pięcioro dzieci

Według ustaleń śledczych ofiara została wielokrotnie ugodzona nożem. Obrażenia miała m.in. na twarzy, szyi, klatce piersiowej, plecach oraz rękach.

Zabita była matką pięciorga dzieci i pochodziła z Syrii.

Sprawca uciekł pieszo

Świadkowie zauważyli mężczyznę oddalającego się z miejsca zdarzenia. Policja natychmiast rozpoczęła obławę. Do poszukiwań wykorzystano także psa tropiącego.

Niedługo później funkcjonariusze zatrzymali 41-letniego mężczyznę na przystanku autobusowym przy ulicy Feithstraße. Przy sobie miał nóż.

Podejrzenia wobec partnera

Zatrzymany to życiowy partner ofiary. Według policji wiele wskazuje na tło osobiste — tak zwaną „zbrodnię w relacji”.

Śledczy badają teraz dokładny przebieg wydarzeń i motyw ataku. Pięcioro dzieci pary zostało objętych opieką odpowiednich służb.

źródło: bild.de

Religijne groźby w Bochum. Ulotki z islamskim przekazem wywołują strach!

2

Mieszkańcy dzielnicy Wattenscheid w niemieckim Bochum są zaniepokojeni. Do ich skrzynek pocztowych ktoś wrzuca anonimowe ulotki zawierające religijne ostrzeżenia i groźnie brzmiące treści. Policja prowadzi dochodzenie, ale sprawcy wciąż pozostają nieznani.

Niepokojące znaleziska w skrzynkach

Pierwsze ulotki pojawiły się kilka dni temu. Mieszkańcy znajdowali je w skrzynkach pocztowych lub przed drzwiami domów. Na kartkach widniały cytaty z Koranu oraz ostrzeżenia sugerujące kary dla osób prowadzących „niewłaściwe życie”.

Wielu mieszkańców odebrało przekaz jako próbę zastraszenia. Niektórzy mówią wprost: czują się nieswojo we własnej okolicy. Pojawiły się obawy, że za akcją może stać grupa religijnych fanatyków albo ktoś celowo chce wywołać napięcia społeczne.

Strach i pytania bez odpowiedzi

Mieszkańcy przyznają, że najbardziej niepokoi anonimowość sprawców. Nikt nie widział osoby roznoszącej ulotki, nie ma też nagrań z monitoringu, które pomogłyby w szybkim ustaleniu odpowiedzialnych.

Policja potwierdza, że prowadzi postępowanie i sprawdza wszystkie możliwe tropy. Funkcjonariusze analizują treść ulotek oraz próbują ustalić, gdzie zostały wydrukowane. Na razie jednak śledczy „działają po omacku”.

Czy mieszkańcy są zagrożeni?

Na tym etapie nie ma informacji o bezpośrednim niebezpieczeństwie. Służby podkreślają jednak, że każda forma zastraszania — także poprzez anonimowe materiały — traktowana jest poważnie.

Policja apeluje do mieszkańców, aby zgłaszali wszystkie podejrzane znaleziska i nie wyrzucali ulotek przed ich zabezpieczeniem jako dowodu.

Atmosfera niepewności

Choć ulotki nie zawierały konkretnych gróźb wobec pojedynczych osób, wielu mieszkańców mówi o narastającym poczuciu niepokoju. Ludzie zastanawiają się, kto stoi za akcją i czy pojawią się kolejne materiały.

Na razie odpowiedzi brak — a sprawa pozostaje zagadką dla śledczych.

żródło: focus.de

Niemcy: Stanął w obronie 14-latki. Chwilę później został brutalnie zaatakowany nożem!

0

W Hannoverze odwaga jednego z przechodniów mogła kosztować go życie. W piątek wieczorem, około godziny 20:30, na przystanku tramwajowym doszło do dramatycznych scen. 14-letnia dziewczyna pokłóciła się z 17-letnim chłopakiem. Sytuacja szybko eskalowała.

Świadkiem zdarzenia był 32-letni mężczyzna. Postanowił zareagować. Wtrącił się, próbując uspokoić konflikt i pomóc nastolatce.

Sytuacja wymknęła się spod kontroli

Najpierw został obrażony i zaczepiony przez chłopaka. Chwilę później sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli. Według policji 17-latek nagle wyciągnął nóż i zaatakował mężczyznę. Zadał mu kilka ciosów.

Ciężko ranny 32-latek zdołał jeszcze uciec do nadjeżdżającego tramwaju miejskiego. W środku zadzwonił pod numer alarmowy. Na następnym przystanku wysiadł, gdzie czekały już wezwane służby ratunkowe.

Ratownicy udzielili mu pierwszej pomocy i przewieźli go do szpitala z poważnymi ranami kłutymi.

Sprawca zatrzymany

Policja zatrzymała 17-letniego napastnika w pobliżu miejsca zdarzenia. Podczas zatrzymania stawiał opór. Funkcjonariusze zabezpieczyli także użyty nóż.

Śledczy prowadzą postępowanie pod kątem usiłowania zabójstwa.

źródło: bild.de

Emerytura dopiero od 70 lat? W Niemczech wybuchła gorąca debata!

4

W Niemczech ponownie rozgorzała dyskusja o podniesieniu wieku emerytalnego. Eksperci pracujący dla rządowej komisji ds. systemu emerytalnego rozważają scenariusz, w którym przyszłe pokolenia musiałyby pracować nawet do 70. roku życia. Krytycy ostrzegają: taka reforma może oznaczać więcej biedy wśród seniorów.

Powrót do dawnych rozwiązań?

Pomysł wcale nie jest nowy. Gdy w 1916 roku — jeszcze w czasie I wojny światowej — reformowano w Niemczech system emerytalny, wiek przechodzenia na emeryturę obniżono z 70 do 65 lat. Później przez wiele lat kobiety mogły kończyć pracę nawet w wieku 60 lat, bez potrąceń świadczenia.

Dziś sytuacja wygląda odwrotnie. Starzejące się społeczeństwo i rosnące koszty systemu sprawiają, że politycy i ekonomiści coraz częściej mówią o wydłużeniu życia zawodowego.

Kto zapłaci najwyższą cenę?

Zdaniem wielu ekspertów podniesienie wieku emerytalnego najmocniej uderzyłoby w osoby o niskich dochodach. To właśnie oni częściej pracują w zawodach fizycznych lub szczególnie obciążających psychicznie.

Jeśli musieliby pracować dłużej, wielu z nich nie byłoby w stanie dotrwać do ustawowego wieku emerytalnego. Efekt byłby prosty: wcześniejsze odejście z pracy oznacza niższą emeryturę i realne cięcia świadczeń. W konsekwencji wzrosłoby ryzyko ubóstwa w starszym wieku.

Emerytura coraz mniej pewna

Problem ubóstwa seniorów już dziś narasta. W Niemczech miliony emerytów żyją na granicy ubóstwa, a szczególnie zagrożone są osoby, które przez całe życie zarabiały niewiele lub miały przerwy w zatrudnieniu.

Dłuższa praca nie rozwiązuje więc automatycznie problemów systemu. Krytycy wskazują, że osoby dobrze zarabiające i pracujące w biurach mogą pozwolić sobie na pracę do późnej starości, ale robotnicy budowlani, pielęgniarki czy pracownicy produkcji często nie mają takiej możliwości.

Argument zwolenników: demografia

Zwolennicy reformy podkreślają jednak twarde fakty demograficzne. Niemcy żyją coraz dłużej, a jednocześnie rodzi się mniej dzieci. Oznacza to, że coraz mniej pracujących musi utrzymywać rosnącą liczbę emerytów.

Bez zmian — argumentują ekonomiści — system emerytalny stanie się coraz droższy i trudniejszy do finansowania.

Spór o przyszłość systemu

Debata pokazuje głębszy konflikt: czy stabilność finansów publicznych powinna oznaczać dłuższą pracę dla wszystkich?

Przeciwnicy podniesienia wieku emerytalnego mówią wprost: emerytura od 70 lat byłaby w praktyce ukrytą obniżką świadczeń. Zwolennicy odpowiadają, że bez reform przyszłe pokolenia zapłacą jeszcze wyższą cenę.

Na razie decyzje nie zapadły. Jedno jest jednak pewne — pytanie o to, jak długo Niemcy będą pracować, staje się jednym z najważniejszych sporów społecznych nadchodzących lat.

źródło: fr.de

Berlin: tureckie gangi zamieniają stolicę Niemiec w równoległy świat przemocy

3

Na ulicach Berlina coraz częściej padają strzały. Szyby barów pękają od kul, drzwi restauracji zostają przestrzelone. W pustym nocnym klubie w Kreuzbergu wybucha granat ręczny. Ludzie zostają ranni. To nie scena z filmu sensacyjnego, lecz berlińska rzeczywistość.

Według śledczych stolica Niemiec stała się areną wojny gangów — konfliktu, który przestępczość zorganizowana przeniosła z Turcji do Niemiec. Policja mówi wprost: sytuacja eskaluje.

Strach wśród berlińskich przedsiębiorców

Najbardziej zagrożeni czują się właściciele lokali i biznesów związanych ze środowiskiem tureckim. Coraz częściej pojawiają się groźby i telefony z żądaniem haraczu. Schemat jest prosty: kto nie płaci — musi liczyć się z konsekwencjami.

Wielu poszkodowanych nie zgłasza spraw policji. Boją się zemsty albo nie wierzą, że państwo zdoła ich ochronić.

Nowy rodzaj zagrożenia

Berlińskie Krajowe Biuro Kryminalne alarmuje od miesięcy. Na ulicach działają rywalizujące gangi, które demonstracyjnie używają przemocy: strzelaniny, ataki na lokale, ostrzał samochodów i budynków.

Politycy mówią o „nowej sytuacji zagrożenia”. Przemoc przestała być ukryta — stała się widoczna w przestrzeni publicznej.

Statystyki pokazują wyraźny wzrost:

  • setki przypadków użycia broni palnej rocznie,
  • setki kolejnych sytuacji, w których bronią tylko grożono.

W porównaniu z poprzednimi latami liczby wyraźnie rosną.

Zabójcy przylatują na zlecenie

Według policji część sprawców nie mieszka nawet w Niemczech. Przylatują do Berlina na krótko — często na wizach turystycznych. Wykonują zlecone przestępstwo i szybko opuszczają kraj.

Śledczy mówią o „importowanej przemocy”. Konflikty między gangami mają swoje źródło w Turcji, ale rozgrywają się dziś w wielu krajach Europy — także w Niemczech.

„Nowa generacja” gangów

Eksperci wskazują, że w Turcji od lat rośnie zjawisko tzw. gangów nowej generacji. Grupy te wzbogaciły się dzięki:

  • handlowi narkotykami,
  • przemytowi broni,
  • wymuszeniom i haraczom.

Członkowie gangów otwarcie pokazują swój styl życia w mediach społecznościowych — luksusowe samochody, broń, pieniądze. To sposób na rekrutację młodych ludzi, którym obiecuje się szybki awans społeczny i status.

Wojna o terytorium i narkotyki

Berlin stał się atrakcyjnym rynkiem. Szczególnie chodzi o handel narkotykami — jedno z najbardziej dochodowych pól działalności przestępczej.

Gangsterzy walczą o wpływy i kontrolę nad dzielnicami. Konflikty między rywalizującymi grupami prowadzą do kolejnych aktów przemocy.

Dla mieszkańców oznacza to jedno: strzelaniny przestały być wyjątkowym wydarzeniem.

Policja pod presją

Służby bezpieczeństwa w Niemczech zwiększyły kontrole i działania operacyjne. Przeszukiwane są lokale, samochody i miejsca spotkań podejrzanych środowisk.

Funkcjonariusze przyznają jednak nieoficjalnie, że walka jest trudna. Struktury gangów działają ponad granicami państw, a ich członkowie szybko znikają po dokonaniu przestępstwa.

Równoległy świat przemocy w Berlinie

Śledczy opisują sytuację jako powstanie swoistej „równoległej rzeczywistości”. To świat, w którym:

  • konflikty rozwiązuje się bronią,
  • obowiązują własne zasady,
  • państwowe instytucje mają ograniczony wpływ.

Dla wielu mieszkańców Berlina to sygnał, że przestępczość zorganizowana przestała być ukrytym problemem — i coraz mocniej wchodzi w codzienne życie miasta.

źródło: t-online.de

Skandal w Kassel! Mężczyzna szarpał kobietę za hidżab i wykonywał nazistowski gest

2

Do niepokojącego incydentu doszło w miniony weekend w Kassel. Jak poinformowała policja, 56-letni mężczyzna zaatakował 19-letnią kobietę, używając przy tym symboli organizacji sprzecznych z konstytucją.

Atak w Kassel: napastnik szarpał kobietę za hidżab

Według ustaleń śledczych zdarzenie miało miejsce w sobotni wieczór w centrum miasta. 19-latka, która nosiła chustę (hidżab), została zaczepiona przez mężczyznę. Podejrzany miał najpierw wykrzykiwać ksenofobiczne hasła, a następnie wykonać tzw. pozdrowienie Hitlera (Hitlergruß).

Następnie podszedł do kobiety i gwałtownie szarpnął za jej chustę, próbując ją zerwać. Poszkodowana nie odniosła obrażeń fizycznych, jednak była wyraźnie wstrząśnięta zdarzeniem.

Interweniowali świadkowie

Sytuacja mogła eskalować, gdyby nie reakcja przechodniów. Świadkowie natychmiast zainterweniowali, odseparowali napastnika od kobiety i powiadomili policję.

Przybyły na miejsce patrol zatrzymał 56-letniego mieszkańca Kassel. Według funkcjonariuszy mężczyzna podczas zatrzymania nadal zachowywał się agresywnie i wykrzykiwał obelgi.

Sprawą zajmuje się Staatsschutz

Ze względu na polityczny i ksenofobiczny charakter czynu dochodzenie przejęła jednostka ochrony państwa (Staatsschutz) przy Prezydium Policji Północnej Hesji.

56-latek odpowie m.in. za:

  • używanie symboli organizacji sprzecznych z konstytucją,
  • podżeganie do nienawiści (Volksverhetzung),
  • próbę uszkodzenia ciała oraz zniewagę.

Policja poszukuje kolejnych świadków zdarzenia, w tym osób, które mogły je nagrać telefonem komórkowym. Informacje można przekazywać do Prezydium Policji w Kassel.

źródło: www.hna.de