Piłkarz reprezentacji Niemiec wyraził ubolewanie z powodu śmierci Charliego Kirka. Teraz musi się z tego tłumaczyć

3

Borussia Dortmund chce wewnętrznie wyjaśnić post na Instagramie zamieszczony przez reprezentanta Niemiec, Felixa Nmechę. Klub zadeklarował, że porozmawia z zawodnikiem, ale nie zapowiada się na publiczne konsekwencje ani karę.

W rolce na Instagramie, po zabójstwie Charliego Kirka – amerykańskiego aktywisty – 24-letni Nmecha napisał: „Pokój z Tobą, niech Bóg Cię przyjmie. Taki smutny dzień.” W późniejszej wersji posta dodał także: „Niech Pan obdarzy łaską rodzinę Kirka w tym czasie. Jezus jest prawdziwą drogą do pokoju i miłości.”

Post reprezentanta Niemiec wzbudził sprzeciw użytkowników Instagrama

Wcześniejszy (już usunięty) wpis, w którym Nmecha pisał, że Kirk – osobistość znana z konserwatywnej postawy – „stał pokojowo za swoimi przekonaniami i wartościami”, wzbudził szczególny sprzeciw. Dla wielu komentujących ta ocena młodego piłkarza jest problematyczna.

Nmecha jest osobą wierzącą i już wcześniej był krytykowany za to, że na Instagramie popierał konserwatywne, chrześcijańskie treści, które niektórzy uznają za homofobiczne lub wrogo nastawione wobec społeczności queer. Transfer Nmechy z VfL Wolfsburg do Borussii Dortmund budził wśród kibiców Dortmund ogromną sceptycyzm, właśnie ze względu na jego publiczne postawy i sympatie.

Nmecha tłumaczy się ze swoich słów

W kolejnym poście, również opublikowanym później, Nmecha tłumaczył: celem było złożenie kondolencji rodzinie i przekaz, że nienawiść i przemoc nigdy nie są rozwiązaniem. Podkreślił, że choć nie zgadza się ze wszystkimi poglądami Charliego Kirka, to zamordowany był człowiekiem, mężem i ojcem, i że okazanie współczucia jest czymś ludzkim, czego nie powinno się potępiać. Dodatkowo: według informacji prasy „Bild”, Nmecha w umowie z klubem ma zapisaną klauzulę, która może przewidywać sankcje, jeśli jego posty społecznościowe będą sprzeczne z wartościami Borussii Dortmund.

Charlie Kirk, zwolennik Donalda Trumpa, zginął w środę podczas wydarzenia dyskusyjnego na kampusie Utah Valley University w Orem.

źródło: Der Spiegel

Niemcy: Podoficer Bundeswehry oskarżony o przemycanie uchodźców

0

Proces w Hamburgu

Przerażający biznes przemytników w Niemczech ujawnia swoje kolejne ciemne strony. Tym razem w rolę podejrzanych wplątani są również obywatele niemieccy. Na ławie oskarżonych zasiadł podoficer Bundeswehry, st. sierż. Jan B., który wraz z rodziną i współpracownikami miał przemycać cudzoziemców do Niemiec. Proces rozpoczął się w czwartek w Sądzie Okręgowym w Hamburgu.

Oprócz Jana B. oskarżeni są jego żona Manijeh B., a także Mahyar N., Abbas S. i Mahin V. Wszyscy odpowiadają za zorganizowane i prowadzone w sposób profesjonalny przemycanie cudzoziemców w łącznie 23 przypadkach. Jan B. dodatkowo odpowiada za fałszowanie dokumentów. Oskarżony Mahyar N. nie stawił się na rozprawę bez usprawiedliwienia.

Kwoty za przemyt – od 3 do 45 tysięcy euro

Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzani pobierali od 3 tys. do nawet 45 tys. euro za każdą „przeszmuglowaną” osobę. Od września 2013 do listopada 2016 roku wystawiali dokumenty, w tym fałszywe zaproszenia i tzw. zobowiązania do utrzymania przyjezdnych, w których zapewniali, że pokryją koszty pobytu gości.

Dokumenty te były następnie składane w ambasadzie Niemiec w Teheranie, co umożliwiało wydanie wiz krótkoterminowych w celu odwiedzin. Po wjeździe do Niemiec osoby te, zgodnie z wcześniejszym planem, składały wnioski o azyl.

Wykorzystanie dokumentów Bundeswehry

Szczególną rolę w procederze odgrywał Jan B., który jako st. sierż. w Wyższej Szkole Dowództwa i Sztabu Bundeswehry miał dostęp do danych osobowych zagranicznych uczestników kursów. Według aktu oskarżenia, pod jego pieczą wystawiano zaproszenia w ich imieniu, fałszowano podpisy, a dokumenty opatrywano pieczęcią Szkoły i przesyłano do Iranu.

Śledztwo i kontynuacja procesu

Proces, który rozpoczął się w czwartek, będzie kontynuowany dziś. Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej, w której działania oskarżonych obejmowały zarówno przemyt ludzi, jak i fałszowanie dokumentów na dużą skalę.

źródło: bild.de

Niemcy: Brakuje 10,6 mld euro na pomoc wojskową dla Ukrainy — spór między Pistoriusem a Klingbeilem

5

Dokument Ministerstwa Obrony ujawnia różnicę między zgłoszonymi potrzebami a zatwierdzonymi środkami.

O co chodzi — w skrócie

Z materiału, do którego dotarł BILD, wynika, że Bundeswehra i niemieckie Ministerstwo Obrony zgłosiły znacznie wyższe potrzeby finansowe na wsparcie militarne Ukrainy niż kwoty ostatecznie przyznane przez Ministerstwo Finansów i rząd. W praktyce oznacza to konieczność zawieszenia części planowanych kontraktów z ukraińskim przemysłem zbrojeniowym oraz ograniczenia lub przesunięcia zakrojonych działań pomocowych.

Zgłoszone potrzeby i zatwierdzone środki

Według dokumentu Ministerstwa Obrony (BMVg), w czerwcu resort zgłosił zapotrzebowanie na wsparcie militarne w wysokości 15,8 mld euro na rok 2026 oraz 12,8 mld euro na rok 2027. Tymczasem w obu latach zatwierdzono jedynie po 9 mld euro (w kwocie tej uwzględniono 500 mln euro pochodzące ze zwrotów środków z funduszy UE). Różnica między zgłoszonymi potrzebami a przyznanymi środkami wynosi w sumie 10,6 mld euro.

Konsekwencje — kontrakty i programy pod znakiem zapytania

W przesłanym posłom dokumencie BMVg wyraźnie napisano, że aby utrzymać limit wydatków na poziomie 9 mld euro, w budżecie na 2026 r. nie uwzględniono nowych umów na wsparcie przemysłowe dla Ukrainy, których realizacja i finansowanie miałyby rozpocząć się w tym samym roku. Ponadto „niektóre działania z kontraktami zawieranymi w 2026 r., z płatnościami przypadającymi w 2027 r., musiały zostać częściowo skreślone lub zmniejszone pod względem wolumenu umów”. Innymi słowy: część wcześniej planowanych współprac i zamówień ma zostać odłożona lub ograniczona.

Głos ekspertów i polityków

Dla specjalistów z zakresu bezpieczeństwa dokument ten wzbudza wątpliwości co do oficjalnych komunikatów rządu. Prof. Carlo Masala z Bundeswehra-Universität w Monachium wskazał, że liczby zawarte w piśmie dowodzą, iż „teza o braku dalszego zapotrzebowania ze strony Ukrainy nie jest zgodna z rzeczywistością” — potrzeby są wyraźnie wyższe niż środki zaplanowane przez rząd.

Również parlamentarzysta „zielonych” i specjalista od budżetu Sebastian Schäfer podkreślił, że resort obrony zgłasza istotnie wyższe potrzeby niż te, które ostatecznie zaakceptowano. Schäfer skrytykował też kanclerza Friedricha Merza i stwierdził, iż zapowiadane wcześniej działania nie pokrywają się z obecnym postępowaniem rządu. Dodał, że zmiana przepisów konstytucyjnych (o którą zabiegano) umożliwia sfinansowanie takiego wsparcia i — jego zdaniem — nie ma usprawiedliwienia dla cięć.

Odpowiedź ministerstw

Na pytanie BILD obydwa zaangażowane resorty — Bundesministerium der Verteidigung (BMVg) oraz Bundesministerium der Finanzen (BMF) — odpowiedziały identycznym komunikatem. Zapewniły, że wartości uwzględnione w procesie budżetowym zostały „wspólnie uzgodnione” przez obie instytucje i że rząd „bezwarunkowo utrzymuje cel, jakim jest zapewnienie środków niezbędnych do obrony Ukrainy”. Ministerstwa nie wyjaśniły jednak rozbieżności między treścią cytowanego dokumentu wewnętrznego BMVg a ich wspólnym publicznym oświadczeniem.

Co dalej

Z opisu w dokumencie wynika, że część planowanych programów i współprac z ukraińskimi zakładami zbrojeniowymi została już w praktyce zamrożona albo ograniczona. Ostateczny wpływ zatwierdzonych cięć na zdolności obronne Ukrainy oraz na tempo wdrażania wcześniej obiecanych dostaw zależeć będzie od dalszych decyzji finansowych rządu federalnego oraz od ewentualnych uzgodnień dodatkowych środków.

źródło: bild.de

Obywatel Azerbejdżanu dźgnął nożem byłą partnerkę w Nadrenii Północnej-Westfalii

2

Brutalne zdarzenie na drodze w Nottuln

Dramatyczny atak nożownika na publicznej drodze! W środę wieczorem około godziny 19:30 kobieta w wieku 38 lat została ciężko ranna w wyniku dźgnięć nożem w rejonie B 525 w Nottuln w Nadrenii Północnej-Westfalii, niedaleko przystanku autobusowego przy ulicy Billerbecker Straße.

Według relacji świadków, kobieta miała liczne rany kłute i natychmiast została przewieziona do szpitala. Obecnie jej życie nie jest już zagrożone, jednak wciąż przebywa w placówce medycznej pod opieką lekarzy.

Były partner został zatrzymany

Śledczy ustalili, że sprawcą ataku był 38-letni były partner ofiary, obywatel Azerbejdżanu. Początkowo mężczyzna uciekł, a policja przeszukała jego miejsce pobytu – schronisko dla uchodźców w Nottuln – już w nocy po zdarzeniu.

Wczesnym popołudniem w czwartek mężczyzna stawił się na posterunku policji w Coesfeld i został zatrzymany. Do tej pory nie złożył żadnych wyjaśnień w sprawie ataku.

Śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa

W związku z brutalnym zdarzeniem policja w Münster utworzyła komisję śledczą ds. zabójstw. Dochodzenie wciąż trwa, a funkcjonariusze starają się ustalić dokładne okoliczności ataku oraz motyw sprawcy.

źródło: bild.de

Po 60 godzinach przywrócono prąd w południowo-wschodnim Berlinie

0

Przerwa w dostawie prądu zakończona

Wielkoskalowy blackout w południowo-wschodnim Berlinie, spowodowany ekstremistycznym podpaleniem, został całkowicie usunięty. Jak poinformowała firma Stromnetz Berlin, po około 60 godzinach wszystkie gospodarstwa i instytucje w tym rejonie ponownie otrzymały elektryczność.

Według informacji przekazanych przez Stromnetz, w ciągu ostatnich dwóch dni stworzono rozwiązanie tymczasowe: połączono ze sobą dwa przewody w pobliżu uszkodzonych w wyniku pożaru słupów wysokiego napięcia. W pracach uczestniczyły służby ratunkowe, policja, Niemieckie Centrum Pomocy Technicznej (THW) oraz administracja dzielnicy Treptow-Köpenick.

Trudne i czasochłonne naprawy

Prace nad zniszczonymi przewodami wysokiego napięcia rozpoczęły się już we wtorek, ale były czasochłonne i wymagały skoordynowanego wysiłku wielu służb. Zdaniem władz lokalnych, przerwa w dostawie prądu była najdłuższym tego typu zdarzeniem w Berlinie od co najmniej 25 lat. Dla porównania, podczas ostatniego dużego blackoutu w 2019 r. w dzielnicy Köpenick ponad 30 tys. gospodarstw było pozbawionych prądu przez około 30 godzin. Tym razem początkowo około 50 tys. odbiorców zostało dotkniętych awarią.

Skutki blackoutu dla mieszkańców

Przerwa w dostawie prądu dotknęła nie tylko prywatnych odbiorców. Bez elektryczności znalazły się także stacje S-Bahn, centra handlowe, sklepy detaliczne oraz domy opieki. W środę niektóre szkoły musiały pozostać zamknięte.

Dodatkowym problemem był zakłócony dostęp do sieci komórkowej, który w niektórych częściach południowo-wschodniego Berlina był ograniczony lub całkowicie niedostępny. Utrudnione było również korzystanie z numerów alarmowych 112 i 110.

Prawdopodobni sprawcy i motywy ataku

Śledczy oceniają, że atak został przeprowadzony przez skrajnie lewicowych ekstremistów. Opublikowane w internecie oświadczenie grupy sprawców uznano za autentyczne, a jego treść wykazuje podobieństwo do dokumentu opublikowanego po podobnym podpaleniu w lutym w pobliżu fabryki Tesli w Brandenburgii.

Iris Spranger, berlińska senator ds. wewnętrznych (SPD), zaznaczyła w parlamencie, że sprawcy pochodzą z kraju, a nie z zagranicy i działali przy tym z wysoką precyzją.

Najdłuższy blackout w Berlinie od 25 lat

Awaria została uznana za najdłuższą w Berlinie od co najmniej 25 lat. Przypomnijmy, że ostatni większy blackout w 2019 r. w Köpenick dotknął ponad 30 tys. gospodarstw na około 30 godzin. W obecnym incydencie początkowo było to 50 tys. odbiorców, a całkowite przywrócenie prądu zajęło około 60 godzin.

źródło: bild.de

Niemieckie szkoły tracą jakość. Winna m.in. masowa migracja

3

Raport wskazuje pogorszenie jakości kształcenia

Nowy Bildungsmonitor przygotowany przez Instytut Gospodarki Niemieckiej (IW) we współpracy z inicjatywą INSM pokazuje wyraźne zróżnicowanie jakości kształcenia między krajami związkowymi Niemiec. Po raz dwudziesty z rzędu na pierwszym miejscu plasuje się Saksonia, przed Bawarią i Hamburgiem. Najsłabsze wyniki odnotowano w Bremie. Autorzy raportu i cytowani przez niego eksperci ostrzegają, że w kilku kluczowych obszarach — m.in. integracji, szans edukacyjnych i jakości szkół — sytuacja od 2013 r. uległa istotnemu pogorszeniu.

Zjawisko długofalowego pogorszenia — punkt zwrotny około 2015 r.

Według badaczy z IW, w porównaniu z rokiem 2013 nastąpiło „lekkie, ale stałe pogorszenie” w ocenianych obszarach. Wskazywanym miernikiem jest m.in. tzw. grupa ryzyka uczniów, u których z powodu słabych umiejętności czytania zagrożona jest gotowość do dalszego kształcenia — według danych z PISA odsetek tej grupy wzrósł z 14,5% (2012) do 25,5% (2022).

Migracja i bariera językowa jako kluczowe czynniki

Badacze podkreślają, że pochodzenie imigracyjne uczniów i język używany w gospodarstwie domowym odgrywają dużą rolę w różnicach między landami. Axel Plünnecke z IW określił rok 2015 jako „punkt zwrotny”: przed nim wyniki części szkół się poprawiały, po nim — pogorszyły się, co autorzy częściowo przypisują skutkom zwiększonej migracji i związanym z nią wyzwaniom integracyjnym.

Dla zobrazowania różnic: udział uczniów z innym niż niemiecki językiem ojczystym wynosił w badanych landach:

  • Bawaria: 27,7%
  • Badenia-Wirtembergia: 28,3%
  • Nadrenia Północna-Westfalia (NRW): 37%
  • Brema (najwyższy): 58,7%

Na tle tych danych dyrektor INSM Thorsten Alsleben podkreślił podczas prezentacji raportu znaczenie obowiązkowych testów językowych już w wieku przedszkolnym.

Pieniądze i struktura decydują o wynikach

Choć Berlin, Hamburg i Bremen są porównywalne pod względem struktury administracyjnej, różnice w finansowaniu i dynamice wzrostu liczby uczniów wpływają na odmienny obraz edukacji. Hamburg, borykający się z silnym napływem uczniów, zajmuje wysokie miejsce w rankingu części wskaźników m.in. dzięki relatywnie wysokim wydatkom na kształcenie na jednego ucznia szkoły podstawowej. Brema natomiast wypada najsłabiej — tamtejsze wskaźniki edukacyjne i finansowe są niższe.

W Bremie około 25% uczniów o obcym pochodzeniu opuszcza szkołę bez świadectwa ukończenia, podczas gdy średnia krajowa wynosi 17,8%. W szkołach zawodowych jedynie 5,3% osiąga tam uprawnienia uprawniające do uczelni wyższych. W Hamburgu z kolei raport wskazuje, że 98,8% uczniów szkół podstawowych bierze udział w nauce języków obcych — to przykład innych, pozytywnych wskaźników.

Wielkość klas nie koreluje bezpośrednio z jakością

Autorzy raportu zauważają, iż sama liczba uczniów przypadająca na jednego nauczyciela nie tłumaczy w pełni różnic w jakości nauczania. Przykłady:

  • Bawaria: średnio 16,4 ucznia na nauczyciela, a mimo to land ten zajmuje 2. miejsce w rankingu ogólnym.
  • Saarland: znacząco mniejsze klasy (o średnio 6,3 ucznia mniej na nauczyciela), a jednak land plasuje się dopiero na 7. miejscu.
  • Berlin i Brema mają stosunkowo niewielkie klasy, lecz ich pozycje w rankingu to odpowiednio 11. i 16. miejsce.

Wnioskiem jest, że na jakość wpływa kombinacja wielu czynników: kwalifikacje kadry, organizacja pracy szkoły, wsparcie pozaszkolne i kontekst socjoekonomiczny.

Fenomen Saksonii — wysoka jakość personelu i opieki całodziennej

Saksonia wyróżnia się w badaniu na kilku polach: w 4 z 13 ocenianych kryteriów zajmuje pierwsze miejsce. Do czynników sukcesu autorzy zaliczają wysoką dostępność całodziennej opieki w przedszkolach i szkołach podstawowych (wskaźnik 88,2%) oraz relatywnie dobrze wykwalifikowaną kadrę. Aż 13,2% pracowników przedszkolnych w Saksonii ma wyższe wykształcenie (średnia krajowa: 7,3%). W efekcie uczniowie klas czwartych w Saksonii osiągają najwyższe wyniki w kraju w zadaniach z matematyki i czytania.

Co z tego wynika — postulaty i dalsze kroki

Raport wskazuje na potrzebę wcześniejszej i skuteczniejszej interwencji językowej, lepszego wsparcia integracyjnego oraz inwestycji w kadry pedagogiczne. Dyskusja publiczna toczy się wokół tematów takich jak obowiązkowe testy językowe w wieku przedszkolnym, redystrybucja środków i projektów wspierających wyrównywanie szans edukacyjnych między landami.

źródło: bild.de

Niemcy rozszerzają kontrolę powietrzną nad Polską po naruszeniach dronów

0

Bundeswehra zwiększa liczbę myśliwców i przedłuża misję do końca roku

Reakcja na naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej

W odpowiedzi na przypadki naruszeń polskiego nieba przez rosyjskie drony Niemcy zdecydowały się na zwiększenie zaangażowania w ochronę wschodniej granicy NATO. Rzecznik rządu Stefan Kornelius poinformował wczesnym popołudniem, że monitorowanie i kontrola przestrzeni powietrznej nad Polską wykonywane przez niemieckie myśliwce zostanie zarówno rozszerzone, jak i wydłużone.

Szczegóły działań Bundeswehry

Do tej pory nad Polską operowały dwa Eurofightery niemieckich sił powietrznych stacjonujące w Bazie Lotniczej Rostock–Laage. Liczbę tych maszyn zwiększono do czterech. Ponadto pierwotnie planowany do 30 września okres misji został przedłużony — działania mają trwać przynajmniej do 31 grudnia. Rzecznik rządu dodał, że równolegle Niemcy zamierzają nasilić wsparcie dla Ukrainy, a na forum UE będą zabiegać o szybkie przyjęcie kolejnego pakietu sankcji wobec Rosji.

Polityczne oceny i konsekwencje

Kanclerz Friedrich Merz ocenił naruszenie polskiego terytorium jako poważne zagrożenie dla pokoju w Europie. W jego opinii incydenty te stanowią „nową jakość ataków” ze strony Rosji i wymagają zdecydowanej reakcji sojuszu. Merz podkreślił, że choć systemy obrony powietrznej NATO funkcjonowały, to ich działanie nie było tak skuteczne, jak można by oczekiwać, co — jego zdaniem — wywoła szeroką debatę w strukturach sojuszu i Unii Europejskiej.

Tło zdarzeń

Do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej doszło w trakcie intensywnych rosyjskich ataków powietrznych na zachodnią Ukrainę. Polska informowała o wykryciu i zestrzeleniu kilku bezzałogowych obiektów, a służby prowadziły poszukiwania szczątków odnalezionych maszyn na terenie kraju. Incydenty wywołały alarm i ograniczenia w ruchu lotniczym na niektórych lotniskach.

Znaczenie dla bezpieczeństwa NATO

Decyzja Berlina o zwiększeniu zaangażowania militarnego nad Polską ma wymiar zarówno taktyczny (wzmocnienie nadzoru i reakcji w powietrzu), jak i polityczny — jest sygnałem solidarności z sojusznikiem oraz demonstracją gotowości do działań w ramach NATO. W praktyce rozbudowa patroli powietrznych ma ograniczyć ryzyko kolejnych naruszeń i zwiększyć zdolność reagowania we współpracy z sojusznikami.

źródło: bild.de

Badenia-Wirtembergia wprowadza wytyczne dla szkół w sprawie zakazu używania telefonów komórkowych

0

Ministerstwo Kultury zaleca surowe reguły dla szkół podstawowych i średnich

Ministerstwo Kultury Badenii-Wirtembergii wydało niedawno zalecenia dla szkół, które mają umożliwić wprowadzenie zakazu używania telefonów komórkowych. Według resortu, szkoły podstawowe powinny w swoich regulaminach jasno określić, że „korzystanie z prywatnych, przenośnych urządzeń cyfrowych jest zasadniczo zabronione”. Podobne, rygorystyczne zalecenia skierowano również do szkół średnich.

Gunter Vogel, dyrektor szkoły Gutenberg w Karlsruhe (szkoła podstawowa i szkoła zawodowa), pozytywnie ocenia decyzję ministerstwa: „Daje to jasność i jednoznaczność reguł. Szkoda tylko, że nastąpiło to tak późno. U nas obowiązuje zakaz używania telefonów od 15 lat – codzienność szkolna po prostu tego wymagała.”

Dlaczego telefony przeszkadzają w nauce

Dyrektor Vogel podkreśla, że obecność telefonów w trakcie zajęć znacznie utrudnia uczniom skupienie się na lekcji. „Dzieci ciągle patrzą na telefon, przychodzą wiadomości od rodziców, np. że dziecko zapomniało drugiego śniadania. Takie sytuacje w ogromnym stopniu zakłócają codzienny przebieg zajęć.”

Według niego, wydanie zaleceń przez ministerstwo likwiduje niepotrzebne dyskusje w gronie nauczycieli i z uczniami. „Rodzice nigdy nie kwestionowali tego zakazu, byli zawsze całkowicie przekonani o jego zasadności.” Vogel zauważa jednak, że zakaz nie jest cudownym rozwiązaniem: „Uczniowie znajdą sposoby na jego obejście, np. korzystając z drugiego telefonu.”

Kontrowersje wokół zakazu w szkołach

Sebastian Kölsch, przewodniczący landowej rady rodziców w Badenii-Wirtembergii, uważa, że większość szkół średnich już posiada własne regulacje dotyczące telefonów, często bardziej restrykcyjne niż zalecenia ministerstwa. Krytycznie ocenia natomiast wyjątki przewidziane w wytycznych: „Cel regulacji, czyli ochrona dzieci i młodzieży, jest podważany, gdy szkoły nie mają odpowiedniego sprzętu, a nauczyciele pozwalają na korzystanie z prywatnych urządzeń w celach edukacyjnych. Często wówczas uczniowie w trakcie lekcji ponownie otwierają np. TikToka.”

Kto decyduje o zakazie używania telefonów w szkołach?

Kölsch krytykuje również brak konsultacji z organami doradczymi przy tworzeniu zaleceń, w przeciwieństwie do praktyki w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Podobny zarzut wysuwa Landowy Samorząd Uczniowski Badenii-Wirtembergii.

Joshua Meisel z samorządu uczniowskiego sprzeciwia się całkowitym zakazom: „Problemy wynikające z nadmiernego korzystania z mediów nie znikną, jeśli przeniesiemy je po prostu do domu. Uczniowie szczególnie wrażliwi zostają wtedy z problemami sami. Szkoła musi wziąć odpowiedzialność.”

Dodatkowo pojawia się problem nierówności – nauczyciele w przerwach korzystają z telefonów prywatnie, pełniąc rolę wzoru do naśladowania. „Nie wszyscy tak robią, ale zdarza się to, co sprawia, że uczniowie czują się traktowani niesprawiedliwie.”

Meisel zwraca też uwagę na kwestie praktyczne: „Telefony muszą być odpowiednio przechowywane w szkole i ubezpieczone. Brak przechowywania uniemożliwia uczniom kontakt z rodzicami w drodze do domu, np. gdy odwołano autobusy szkolne.”

Wytyczne ministerstwa jako wsparcie dla szkół

Sandra Boser, sekretarz stanu w ministerstwie kultury, wyjaśnia: „Nasze regulacje przede wszystkim zapewniają szkołom pewność prawną. Mogą korzystać z gotowych wzorców i zasad użytkowania, które łatwo wprowadzić w codzienną praktykę.” Ponadto ministerstwo zachęca szkoły do włączenia całej społeczności szkolnej w proces ustalania zasad.

Związki zawodowe i potrzeba edukacji medialnej

Związek zawodowy GEW pozytywnie ocenia wytyczne ministerstwa, ale sprzeciwia się całkowitym zakazom i podkreśla znaczenie edukacji medialnej. Uczniowie powinni być przygotowani do krytycznej oceny zjawisk takich jak cyberprzemoc, mowa nienawiści czy fałszywe informacje.

Również VBE (Związek Edukacji i Wychowania Badenii-Wirtembergii) chwali ministerstwo za „jasne i wiarygodne wytyczne”. Gerhard Brand, przewodniczący VBE, podkreśla jednak, że regulacje muszą być możliwe do realizacji przez nauczycieli i elastyczne, aby można je było dopasować do specyfiki danej szkoły i potrzeb uczniów.

źródło: tagesschau.de

Karaluchy w siedzibie policji w Wolfsburgu — funkcjonariusze alarmują o złym stanie budynków

1

Inwazja w środku posterunku — co się stało?

W połowie sierpnia w budynku Komendy Policji w Wolfsburgu (Nadrenia Północna-Westfalia) stwierdzono obecność karaluchów w kilku pomieszczeniach — donosi lokalna prasa. Według informacji przekazanych przez tamtejsze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych insekty pojawiły się w biurach, piwnicach oraz w kuchni posterunku; szczególnie dotknięte są pomieszczenia kryminalnej policji (Kripo) na II piętrze oraz kuchnia w piwnicy.

Podjęte działania — deratyzacja i pułapki klejące

Na miejsce wezwano firmę zajmującą się zwalczaniem szkodników. Obecnie trwa dezynsekcja oraz montaż pułapek klejących mających zatrzymać rozprzestrzenianie się insektów. Rzecznicy służb przekazali, że sytuacja nie ma już charakteru kryzysowego, ale prace likwidujące źródło zakażenia i zabezpieczające obiekt potrwają pewien czas.

Historia problemu i zastrzeżenia związkowca

Felix Keldenich z Nidersaksen-Branch Gildii Policji (Gewerkschaft der Polizei) przypomniał, że to nie pierwszy taki przypadek w tym posterunku. Już w ubiegłym roku w kuchni odkryto duży stopień skażenia, co wymagało demontażu i odnowienia pomieszczenia przez specjalistyczną firmę. Tym razem sytuacja jest — jego zdaniem — mniej nasilona, ale ponownie wymaga interwencji fachowców.

Keldenich wykorzystał przy tym okazję, by skrytykować ogólny stan budynków policyjnych w kraju: „Wiele obiektów policyjnych w Dolnej Saksonii jest w złym stanie. Mamy ogromne zaległości remontowe” — wskazał związkowiec.

Inne przykłady zaniedbań w policji

Wolfsburg nie jest odosobnionym przypadkiem. W 2024 r. Związek Zawodowy Policji Federalnej (Bundespolizeigewerkschaft) określił posterunek przy dworcu głównym w Hagen (NRW) jako jedną z „najbardziej zaniedbanych” komend w Niemczech — w raporcie wskazywano na obecność myszy, szczury oraz zniszczone, niesprawne instalacje sanitarne. Z kolei w maju 2023 r. media ujawniły skandal wokół przestarzałej i zardzewiałej „prysznicowni” w komisariacie w berlińskim Prenzlauer Bergu, co wzbudziło szerokie oburzenie opinii publicznej.

Skutki i ryzyka

Zanieczyszczenie obiektów policyjnych przez szkodniki niesie ze sobą ryzyka sanitarne oraz może utrudniać codzienną pracę funkcjonariuszy. Obecność insektów w pomieszczeniach, w których prowadzi się czynności operacyjne czy przechowuje dokumentację, wymaga szybkiej i skutecznej reakcji — zarówno z punktu widzenia higieny, jak i zachowania standardów pracy.

Co dalej?

W Wolfsburgu prace deratyzacyjne i remontowe będą kontynuowane, aż do całkowitego usunięcia problemu. Związkowcy i media oczekują jednocześnie długofalowych działań władz: systemowego programu modernizacji obiektów policyjnych, tak aby podobne incydenty nie powtarzały się w przyszłości.

źródło: bild.de

Berlin po podpaleniu słupów energetycznych: mieszkańcy proszeni o ograniczenie zużycia energii

0

Kilka faktów na początek

W wyniku podpalenia dwóch słupów wysokiego napięcia w rejonie Johannisthal (południowo-wschodni Berlin) od nocy z niedzieli na poniedziałek duża część dzielnicy Treptow-Köpenick znalazła się bez zasilania. Według operatora sieci — firmy Stromnetz Berlin — w środę rano wciąż około 20 000 gospodarstw domowych nie miało prądu. Przywrócenie zasilania wszystkim odbiorcom planowane jest najwcześniej na wieczór w czwartek.

Skala awarii i konsekwencje dla mieszkańców

Podpalenie uszkodziło kable przesyłowe wysokiego napięcia, czego skutkiem były szeroko zakrojone przerwy w dostawach energii. W rejonie dotkniętym awarią wystąpiły liczne utrudnienia:

  • zamknięcie szkół i przedszkoli oraz przerwy w funkcjonowaniu dwóch domów opieki;
  • wyłączenie sygnalizacji świetlnej i oświetlenia ulicznego;
  • zakłócenia w kursowaniu tramwajów;
  • przerwy w pracy niektórych sklepów i punktów usługowych;
  • czasowe problemy z dostępnością numerów alarmowych 110 i 112 w niektórych rejonach.

Operator i władze apelują do mieszkańców, by przygotowywali się na utrudnienia i śledzili komunikaty o sytuacji.

Apel operatora: oszczędzajmy energię

Aby nie obciążać nadmiernie sieci i przyspieszyć proces przywracania zasilania, Stromnetz Berlin zaapelował do mieszkańców obszarów sąsiednich o ograniczenie zużycia energii. Operator prosi, by ograniczyć używanie urządzeń o dużym poborze mocy — w szczególności pralek, zmywarek, piekarników i odkurzaczy. Celem jest utrzymanie stabilności sieci i możliwie szybkie podłączenie kolejnych gospodarstw.

Prace naprawcze — nietypowe rozwiązania techniczne

Uszkodzone kable przesyłowe wymagają skomplikowanych napraw. Jak wyjaśnił rzecznik Stromnetz Berlin, Henrik Beuster, firma stosuje nietypowe rozwiązanie polegające na połączeniu dotychczas oddzielnych odcinków sieci za pomocą dużych muf (złączy mufowych). Tego typu operacje są pracochłonne i technicznie trudne — stąd przewidywany termin pełnego przywrócenia zasilania dopiero w czwartek wieczorem.

Dla kontekstu: berlińska sieć energetyczna ma około 35 000 km linii, z czego niemal 99 procent przebiega pod ziemią — to dodatkowo komplikuje dostęp i szybkie naprawy po uszkodzeniach.

Oświadczenie sprawców i reakcje władz

Po awarii w serwisie Indymedia ukazało się oświadczenie, w którym osoby przypisujące sobie autorstwo ataku napisały, że celem był park technologiczny Adlershof, a motywem „sabotowanie ataku technologicznego — odcięcie prądu kompleksowi wojskowo-przemysłowemu”.

Berlinski burmistrz Kai Wegner (CDU) skomentował zdarzenie, mówiąc, że atak na infrastrukturę energetyczną „świadomie naraża ludzkie życie i bezpieczeństwo naszego miasta”.

Dochodzenie i dalsze kroki

Do sprawy odniesiono się już służbami technicznymi i porządkowymi; trwają prace naprawcze oraz czynności wyjaśniające w celu ustalenia sprawców i okoliczności zdarzenia. Operator podkreśla niecodzienny charakter ataku i jego skali; władze miejskie zapowiadają wzmocnienie ochrony kluczowej infrastruktury.

źródło: bild.de