Niemcy zlecają „biuro podróży” do organizacji deportacji — przetarg w Dolnej Saksonii budzi kontrowersje

1

Land Niedersachsen (Dolna Saksonia) ogłosił przetarg na tzw. „Reisebüro-Dienstleistungen für den Bereich Flugrückführung der Landesaufnahmebehörde” — usługi biura podróży związane z lotniczymi operacjami przywracania do kraju osób zobowiązanych do opuszczenia terytorium. Zamówienie ma wspierać administrację przy organizacji powrotów do krajów pochodzenia lub do państw trzecich. Termin składania ofert upływa w poniedziałek — zgodnie z dokumentacją przetargową.

Zakres zamówienia: co dokładnie ma robić wykonawca?

Przedmiot zamówienia obejmuje kompleksową organizację i rezerwację podróży w ramach działań deportacyjnych, przede wszystkim drogą lotniczą, a w razie potrzeby także lądową lub morską — zarówno w obrębie Europy, jak i globalnie. W dokumentach przetargowych wskazano, że usługi obejmują:

  • wyszukiwanie i rezerwację przelotów,
  • koordynację połączeń z lotniskami (preferowane lotniska północnych Niemiec),
  • obsługę zmian, anulowania i zwrotów biletów w sytuacjach nagłych,
  • w razie konieczności rezerwację noclegów dla osób towarzyszących (funkcjonariuszy Bundespolizei, tłumaczy, lekarzy itp.),
  • utrzymanie stałego kontaktu z przewoźnikami lotniczymi oraz z odpowiednią komórką Landessaufnahmebehörde (Państwowy Urząd ds. Przyjęć).

Dokumentacja podkreśla konieczność „ciągłego i fachowego wsparcia”, które pozwoli na efektywną i gospodarczą realizację logistycznych aspektów deportacji.

Wymogi wykonawcze i ograniczenia — ekonomia i dostępność

Przetarg zawiera konkretne wymogi wobec wykonawców:

  • Klasa podróży: rezerwacje mają być dokonywane zasadniczo w klasie ekonomicznej. Wyjątki są dopuszczalne tylko po wcześniejszym uzgodnieniu z organem zlecającym.
  • Koszty: usługodawca ma dążyć do wyboru „ekonomicznie najkorzystniejszych” biletów, biorąc pod uwagę nie tylko cenę zakupu, lecz także ewentualne opłaty za anulowanie lub zmianę rezerwacji — ważne, ponieważ wiele deportacji jest odwoływanych w ostatniej chwilii.
  • Dostępność: wykonawca musi zapewnić dostępność komunikacyjną w godzinach 7:00–17:00. W weekendy i święta (z wyjątkiem Wigilii i Sylwestra) wymagane jest pełnienie dyżuru kryzysowego za pośrednictwem numeru alarmowego.
  • Preferencje geograficzne: w pierwszej kolejności należy proponować loty rozpoczynające się na lotniskach północnych Niemiec — co ma ułatwić logistykę i skrócić czas przewozu.

W dokumentacji zamawiający wyraźnie zaznacza, że przy wyborze oferty należy uwzględniać nie tylko najniższą cenę pojedynczego biletu, lecz także minimalizację kosztów następstw (np. opłat za anulowanie), które w praktyce znacząco wpływają na końcowy rachunek.

Skala umowy i ramy czasowe

Land przewiduje szacunkowe wolumeny zamówienia na kwotę 336 000 euro. Umowa ma wejść w życie od lutego i obowiązywać przez dwa lata, z możliwością przedłużenia. W dokumentach nie podano dokładnej daty rozpoczęcia, poza wskazaniem miesiąca startowego.

Dlaczego potrzeba specjalistycznej obsługi? — praktyczne i organizacyjne wyzwania

W materiałach przetargowych jako argument podano wysoką złożoność logistyczną i częstotliwość sytuacji nagłych: Bundespolizei informuje, że przeciętnie dwie na trzy zaplanowane deportacje kończą się krótkoterminowym niepowodzeniem — z powodu odwołań, problemów dokumentacyjnych, zdrowotnych czy prawnych. Tak wysoki wskaźnik nieskutecznych terminów powoduje, że sam proces rezerwacji musi być elastyczny i oparty na rozwiązaniach minimalizujących straty finansowe.

W konsekwencji administracja poszukuje usługodawcy, który potrafi szybko reagować, negocjować z liniami lotniczymi korzystne warunki anulowania/zmian oraz zapewnić ciągłość obsługi — także poza standardowymi godzinami urzędowymi.

Statystyka: liczba prób deportacji w Dolnej Saksonii

W dokumentach zamieszczono dane z ostatnich lat dotyczące prób deportacji w landzie: 2 836 podejmowanych prób w 2023 roku oraz 2 787 w 2024 roku — liczby te dotyczą przypadków, dla których dokonywano rezerwacji podróży. Dane pokazują, że skala działań jest znacząca, a mimo niewielkiego spadku w 2024 roku potrzeba sprawnej logistyki pozostaje wysoka.

Możliwe reakcje i kontrowersje

Zamówienie na usługi określane w tekście jako „biuro podróży dla deportacji” może wywołać kontrowersje polityczne i społeczne. Z jednej strony administracja argumentuje to potrzebą efektywnego zarządzania środkami publicznymi i ochroną funkcjonariuszy podczas operacji. Z drugiej — organizowanie masowych przewozów osób skazanych na opuszczenie kraju to temat wrażliwy społecznie i politycznie, często powodujący protesty organizacji broniących praw człowieka oraz wywołujący pytania o warunki transportu i bezpieczeństwo osób przewożonych.

Dokumenty przetargowe wymieniają jedynie techniczne i organizacyjne kryteria wyboru usługodawcy; nie odnoszą się natomiast do szerszych aspektów politycznych czy etycznych, które mogą pojawić się w debacie publicznej.

Kolejne etapy procedury i możliwość przedłużenia umowy

Oferty będą oceniane według kryteriów ekonomicznych i operacyjnych — między innymi zdolności do szybkiego reagowania, warunków współpracy z liniami lotniczymi oraz oferowanych warunków anulacji i zmian. Umowa przewiduje dwuletni okres obowiązywania od lutego, z opcją przedłużenia, co oznacza, że wybrany wykonawca może obsługiwać działania deportacyjne landu przez dłuższy czas, jeśli współpraca okaże się efektywna.

Wnioski

Ogłoszony przez Dolną Saksonię przetarg ilustruje, jak wiele stron technicznych i finansowych kryje się za operacjami związanymi z przymusowymi deportacjami cudzoziemców. Dokumenty stawiają na minimalizowanie kosztów i elastyczność operacyjną, jednocześnie wskazując na potrzebę dostępności wykonawcy poza standardowymi godzinami pracy. Dane z 2023 i 2024 roku pokazują znaczną skalę działań — niemniej samo zlecenie usług logistycznych może stać się punktem napięć w debacie publicznej dotyczącej polityki migracyjnej i praw człowieka.

źródło: bild.de

45-latek groził „krwawą masakrą” w hamburskim sądzie. Policja zatrzymała go z nożem

2

W Hamburgu doszło do dużej akcji policyjnej po e-mailowej groźbie skierowanej pod adresem Sądu Wyższej Instancji. Funkcjonariusze zatrzymali 45-letniego mężczyznę, który miał przy sobie nóż kuchenny. Trafił pod opiekę medyczną i do placówki psychiatrycznej.

Groźba otrzymana rano — służby w trybie alarmowym

We wtorek rano pracownicy sądu otrzymali e-mail, w którym nadawca groził dokonaniem „krwawego ataku” z użyciem noża. Natychmiast powiadomiono policję. Ze względu na treść wiadomości oraz wcześniejsze incydenty z udziałem nadawcy na miejsce skierowano liczne siły policyjne — funkcjonariusze sprawdzili budynek sądu oraz jego okolice.

Policja już wcześniej miała do czynienia z mężczyzną

Jako nadawcę wskazano 45-letniego Barisa S. Policja znała go z wcześniejszych interwencji związanych m.in. z kradzieżami w sklepach, oszustwami oraz przestępstwami przeciwko zdrowiu (uszkodzenia ciała). To dlatego ostrzeżenie zostało potraktowane jako realne zagrożenie i podjęto natychmiastowe działania poszukiwawcze.

Zatrzymanie i przekazanie opiece medycznej

W późniejszych godzinach funkcjonariusze ujęli mężczyznę w pobliżu gmachu sądu. Przy zatrzymanym znaleziono nóż kuchenny. Został on natychmiast doprowadzony na badanie do lekarza służb porządkowych, a następnie przewieziony do zakładu psychiatrycznego w celu dalszej obserwacji i zabezpieczenia.

Procedury i dalsze kroki śledcze

Policja prowadzi czynności wyjaśniające: sprawdzane będą motywy autora groźby, stan jego poczytalności oraz to, czy groźba była realnym przygotowaniem ataku. W toku postępowania śledczy ustalą, czy zostaną przedstawione zarzuty karne (np. kierowanie groźby karalnej) oraz czy zachodzą przesłanki do zastosowania środków zapobiegawczych. Z uwagi na przekazanie zatrzymanego do placówki psychiatrycznej, duże znaczenie będą miały opinie biegłych lekarzy dotyczące jego stanu psychicznego.

Kontekst i reakcje

Szybkie i zdecydowane działanie policji oraz interwencja służb medycznych zapobiegły eskalacji zagrożenia i uspokoiły sytuację w okolicy sądu. Sprawa ilustruje, jak w praktyce wygląda współpraca pracowników sądownictwa z policją w przypadku bezpośredniego zagrożenia oraz jak istotne są procedury bezpieczeństwa w instytucjach publicznych.

źródło: bild.de

Obowiązkowa wymiana prawa jazdy w Niemczech – nowe przepisy wchodzą w życie do stycznia 2026

0

Nowe przepisy dotyczące wymiany prawa jazdy

W Niemczech rozpoczął się obowiązkowy proces wymiany starych praw jazdy na nowe dokumenty zgodne z unijnymi standardami. Zmiana ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa i utrudnienie fałszowania dokumentów. Wszystkie dokumenty wydane przed 18 stycznia 2013 roku podlegają wymianie. Aby uniknąć przeciążenia urzędów, proces wymiany został podzielony na grupy według dat wydania dokumentów.

Kto musi wymienić prawo jazdy do 19 stycznia 2026?

Aktualnie obowiązek wymiany dotyczy kierowców, których prawo jazdy zostało wydane między 1 stycznia 1999 a 31 grudnia 2001. Osoby posiadające dokumenty wydane po 31 grudnia 2001 roku mogą na razie odłożyć wizytę w urzędzie.

Wymianie nie podlegają również prawa jazdy wydane po 19 stycznia 2013 roku – zawierają one już 15-letni okres ważności, po upływie którego wymiana będzie obowiązkowa. Wyjątek stanowią również osoby urodzone przed 1953 rokiem, dla których wymiana przewidziana jest dopiero w 2033 roku.

Konsekwencje braku wymiany dokumentu

Nieprzestrzeganie obowiązku wymiany prawa jazdy może skutkować konsekwencjami prawnymi w przypadku kontroli policyjnej. Policja może zastosować upomnienie lub nałożyć grzywnę w wysokości 10 euro. Dokument pozostaje formalnie ważny, dlatego prowadzenie pojazdu bez jego wymiany nie jest traktowane jako wykroczenie.

Warto jednak pamiętać, że posługiwanie się starym prawem jazdy za granicą może sprawiać trudności, np. przy wynajmie samochodu. Ekspert ds. prawa drogowego, Tom Louven, przestrzega, że w niektórych krajach stare dokumenty mogą nie być uznawane.

Porady praktyczne dla kierowców

Wiele osób przywiązuje sentymentalną wartość do starych dokumentów. Podczas wymiany można je zatrzymać jako pamiątkę – urząd unieważnia dokument, który następnie wraca do właściciela.

Jak przygotować się do wymiany?

Podstawowym krokiem jest umówienie wizyty w urzędzie, co w niektórych miejscach może wymagać oczekiwania. Należy także przygotować:

  • aktualne prawo jazdy,
  • ważny dowód osobisty lub paszport,
  • aktualne zdjęcie biometryczne.

Warto wcześniej upewnić się, czy urząd nie wymaga dodatkowych dokumentów, np. w przypadku zmiany miejsca zamieszkania.

Koszty i czas wymiany

Według ADAC standardowa opłata za wymianę wynosi 25 euro, choć w niektórych gminach może być wyższa. Dodatkowe koszty mogą wynikać z przesyłki dokumentu, przyspieszonej procedury lub wizyty osobistej w urzędzie.

Czy konieczne są dodatkowe testy?

Wymiana prawa jazdy kategorii B (samochody osobowe) i A (motocykle) nie wymaga ponownego zdawania egzaminu ani innych testów kwalifikacyjnych, w tym dla osób starszych. Nie należy mylić tego obowiązku z obowiązkową co pięć lat kontrolą zdolności do prowadzenia pojazdów w przypadku kierowców autobusów i ciężarówek.

źródło: bild.de

Indyjscy kurierzy w Berlinie walczą z wyzyskiem — strajki i pobicia

0

Indyjscy dostawcy jedzenia w Berlinie opisują warunki pracy, które określają jako wyzysk: bardzo niskie stawki (często ok. 7 euro za godzinę), samowolne potrącenia z pensji, brak stabilnych umów i słaba ochrona ze strony podwykonawców. W styczniu tego roku grupowy strajk zorganizowany przez kurierów (głównie wśród pracowników pochodzenia indyjskiego) ujawnił skalę problemów: jeden z liderów został pobity, kolejni tracili dostęp do aplikacji i pracy. Sprawa wywołała polityczną reakcję — minister pracy zapowiedziała analizę możliwości prawnych, w tym zakazu używania podwykonawców przez platformy dostawcze.

Warunki pracy kurierów — co dokładnie zgłaszają pracownicy

Kurierzy zatrudnieni przez firmy lub podwykonawców platform takich jak Uber Eats, Wolt czy Lieferando relacjonują powtarzające się naruszenia praw pracowniczych:

  • bardzo niskie płace godzinowe i płatności zależne od liczby zrealizowanych zleceń;
  • arbitralne potrącenia z wynagrodzeń i opóźnienia w wypłatach;
  • brak jasnych, pisemnych umów i niepewność co do pracodawcy (częste przekazywanie zadań i odpowiedzialności między spółkami);
  • groźby i przemoc wobec pracowników, którzy próbują się zorganizować.

Te praktyki dotykają zwłaszcza kurierów zatrudnionych przez krótkotrwale działające spółki-pośredników, które — zdaniem części ekspertów — są wykorzystywane, by obejść obowiązki pracodawcy wynikające z prawa pracy.

Strajk Dheeraja Tyagiego — jak zorganizowano protest i jakie były konsekwencje

W styczniu tego roku Dheeraj Tyagi i inni kurierzy zorganizowali dwudniowy strajk przeciwko praktykom jednego z podwykonawców Uber Eats w Berlinie. Akcja była zainicjowana oddolnie, bez wsparcia związków, przez grupę na WhatsApp liczącą około 700 kierowców. Reakcja przełożonych była ostra: groźby i przemoc — jednego z liderów napadnięto i pobito do stanu wymagającego hospitalizacji. Tyagi stracił dostęp do aplikacji (de facto natychmiastowe zwolnienie) — mechanizm ten powtarza się w sporach pracowniczych w gig-economy.

Uber Eats oficjalnie potępił opisane praktyki i — według dostępnych informacji — zakończył współpracę z podwykonawcą, przy którym pracował Tyagi. Jednak przypadki wypowiedzeń i dezaktywacji kont w aplikacjach pozostają poważnym problemem dla kurierów domagających się lepszych warunków.

Przykład Shiwani Sharmy — kiedy identyfikacja pracodawcy zawodzi

Historia Shiwani Sharmy ilustruje problem przypisywania odpowiedzialności za zatrudnienie. Przez miesiące nie wiedziała, u kogo formalnie pracuje; nie miała pisemnej umowy, swoje zlecenia realizowała przez aplikację Wolt, dostęp do której uzyskała od pośrednika w sklepie z telefonami. Po trzech miesiącach pracy bez wypłaty Sharma pozwała Wolt o zaległe wynagrodzenie. Sąd w czerwcu oddalił jej roszczenie — uznano, że nie udowodniła, iż była bezpośrednio zatrudniona przez Wolt. Wolt wskazał, że pracodawcą była spółka IMOQX GmbH.

Konstrukcja „podwykonawców” i sprawa IMOQX — przykrywka czy rzeczywistość?

rbb24 dociera do dowodów, że wiele małych spółek-wykonawców istnieje wyłącznie na papierze — adresy siedzib nie odpowiadają rzeczywistości, a rzekomi przedstawiciele są trudno uchwytni. W przypadku IMOQX:

  • wpis w rejestrze handlowym istnieje, ale pod wskazaną siedzibą stoi opuszczony budynek;
  • osoba wskazana jako prezes — Jarosław T. — nie figuruje w realnym obrocie gospodarczym w Niemczech; dziennikarze odszukali go w Polsce, gdzie zaprzeczył, by zarządzał strukturami, o których mowa;
  • obrona konstrukcji przez platformę sprowadza się do twierdzenia, że umowy regulują podział obowiązków, a nie służą obchodzeniu prawa.

Prawnicy określają takie układy jako ryzykowne i narażające pracowników na utratę praw pracowniczych — składek, urlopów czy pewności zatrudnienia.

Reakcje platform i argumenty „odpowiedzialności kontraktowej”

Platformy dostawcze tłumaczą outsourcing koniecznością elastyczności i zarządzania dużą flotą kurierów. W oficjalnych pismach Wolt i inni partnerzy podkreślają, że umowy z podwykonawcami służą rozdzieleniu kompetencji operacyjnych i odpowiedzialności, a gdy wykryto naruszenia, współpraca z konkretnymi firmami została zakończona (np. IMOQX — współpraca miała być zakończona na początku 2023 roku).

Praktyka ta — zdaniem platform — nie ma na celu unikania zobowiązań pracowniczych, jednak z perspektywy poszkodowanych kurierów i prawników tworzy pole do nadużyć.

Propozycja rządu: zakaz podwykonawców czy „direktanstellungsgebot” (obowiązek bezpośredniego zatrudnienia)?

W reakcji na dokumentowane przypadki minister pracy Bärbel Bas (SPD) zapowiedziała analizę prawno-konstytucyjnych możliwości wprowadzenia zakazu zlecania dostaw przez podwykonawców lub — alternatywnie — obowiązku bezpośredniego zatrudnienia kurierów przez platformy (tzw. Direktanstellungsgebot). Kluczowe uwagi rządu:

  • wdrożenie takich rozwiązań napotyka trudności konstytucyjne i prawo UE dopuszcza formy outsourcingu i pracy tymczasowej;
  • wobec tego bezpośrednie zatrudnienie powinno być rozważane jako ostateczny środek;
  • konieczne są solidne, obiektywne dowody na systemowe nadużycia w branży, by uzasadnić interwencję ustawodawczą.

Wsparcie dla inicjatywy pojawiło się też na poziomie krajów związkowych: konferencja ministrów pracy przyjęła wniosek złożony przez berlińską senator pracy Cansel Kiziltepe (SPD) w sprawie obowiązku bezpośredniego zatrudniania kurierów.

Co mogłoby zmienić zakaz podwykonawców?

Wprowadzenie zakazu lub obowiązku bezpośredniego zatrudnienia miałoby kilka efektów:

  • przeniesienie odpowiedzialności za płace, ubezpieczenia i warunki pracy na platformy (większa przejrzystość i kontrola);
  • uproszczenie działań kontrolnych służb, np. urzędów skarbowych i inspekcji pracy;
  • ryzyko zwiększenia kosztów operacyjnych platform i ewentualne podniesienie cen dla konsumentów;
  • konieczność stworzenia mechanizmów przejściowych, by uregulować stosunki prawne między platformami a dotychczasowymi podwykonawcami.

Przykład branży mięsnej (gdzie podczas pandemii zakazano w Niemczech stosowania form outsourcingu w obszarach uciążliwych) podaje argument, że po interwencji warunki faktycznie uległy poprawie.

Kontrole i egzekucja — rola inspekcji i sądów pracy

Skuteczna ochrona kurierów wymaga nie tylko zmian prawnych, ale i sprawnych mechanizmów kontroli:

  • częstsze audyty pracodawców i podwykonawców;
  • szybkie wyjaśnianie spraw dotyczących zaległych płatności i ustalania rzeczywistego pracodawcy;
  • ułatwienie dochodzenia roszczeń pracowniczych (np. uproszczone procedury dowodowe) — przypadek Shiwani Sharmy pokazuje trudności dowodowe pracowników w sporach złożonych korporacyjnych łańcuchów.

Wnioski — co jest najpilniejsze?

  1. Wiarygodne dane i badania — rząd i organy kontroli muszą zebrać kompleksowe, uwiarygodnione informacje o skali nadużyć, by uzasadnić ewentualne regulacje.
  2. Tymczasowe rozwiązania ochronne — szybkie instrumenty prawne (np. obowiązek ujawniania rzeczywistych adresów i osób zarządzających podwykonawcami) mogą poprawić przejrzystość.
  3. Ułatwienia procesowe dla pracowników — uproszczenie procedur dochodzenia roszczeń i lepsze instrumenty mediacyjne.
  4. Rozważenie Direktanstellungsgebot — jako ostateczny środek, jeśli inne instrumenty zawiodą, zwłaszcza tam, gdzie dowiedziono systemowych nadużyć.
  5. Wzmocnienie nadzoru — kontrole inspekcji pracy i służb finansowych powinny być priorytetem, by uniemożliwić działanie „firm-słupów”.

Jak sytuacja wpływa na samych kurierów?

Dla osób pracujących w tym segmencie skutki są bolesne: brak stabilnych dochodów, permanentne ryzyko utraty pracy przez zablokowanie konta w aplikacji, a w najgorszych przypadkach — represje i przemoc wobec liderów protestów. Przykłady z Berlina pokazują, że bez realnych zmian strukturalnych problem nie zniknie.

Podsumowanie

Sprawa berlińskich kurierów ujawniła poważne słabości modelu biznesowego platform dostawczych opartego na sieci podwykonawców. Dokumentowane przypadki wyzysku, przemocy i „przykrywkowych” spółek wskazują na potrzebę silniejszej regulacji i kontroli. Proponowane przez rząd i samorządy rozwiązania — od większej przejrzystości po rozważane zakazy podwykonawców — wymagają jednak wyważenia między ochroną pracowników a dopuszczalnymi na poziomie konstytucyjnym i unijnym sposobami organizacji pracy.

źródło: rbb24.de

Niemcy: Kradzież amunicji Bundeswehry – z cywilnego transportu zniknęło 20 tys. nabojów

1

Sensacyjny incydent w Saksonii-Anhalt

W nocy z poniedziałku na wtorek doszło do poważnego incydentu w Saksonii-Anhalt. Nieznani sprawcy ukradli około 20 000 sztuk amunicji należącej do Bundeswehry z ciężarówki przewożącej ją w ramach cywilnej spedycji. Według wstępnych ustaleń, pojazd został pozostawiony na niechronionym parkingu w okolicach Burg, w rejonie Magdeburga.

Jak doszło do kradzieży?

Z informacji przekazanych SPIEGEL przez Ministerstwo Obrony w Berlinie wynika, że kierowca zatrudnionej spedycji cywilnej pozostawił ciężarówkę z amunicją Bundeswehry na nocnym postoju w strefie przemysłowej. Spedycja była formalnie zobowiązana do zapewnienia bezpieczeństwa transportu. Według procedur, zwykle w trasach przewidziane są dwie osoby prowadzące pojazd, z których jedna powinna nieprzerwanie nadzorować transport w czasie postojów.

Nieprzewidziany postój w Burg został najprawdopodobniej wybrany spontanicznie przez kierowcę, który postanowił przenocować w hotelu. W tym czasie amunicja pozostawała bez ochrony.

Skala strat i rodzaje skradzionej amunicji

Po wstępnej inwentaryzacji ustalono, że skradziono:

  • około 10 000 sztuk amunicji bojowej do pistoletów,
  • 9 900 sztuk amunicji manewrowej do karabinów szturmowych,
  • tzw. amunicję dymną.

W przypadku amunicji manewrowej nie były to naboje ostre, w przeciwieństwie do amunicji do pistoletów. Mimo to Ministerstwo Obrony określiło zdarzenie jako istotny incydent bezpieczeństwa. „Traktujemy tę kradzież bardzo poważnie, ponieważ taka amunicja nie może trafić w niepowołane ręce” – podkreśliła rzeczniczka resortu.

Naruszenie procedur bezpieczeństwa przez spedycję

Z punktu widzenia Ministerstwa Obrony, cywilna spedycja nie dopełniła obowiązków wynikających z umowy dotyczącej transportu amunicji. Postój nie był zaplanowany w trasie, a kierowca nie zachował wymaganych środków ostrożności, co umożliwiło sprawcom kradzież.

Dochodzenie i możliwa organizacja przestępstwa

Bundeswehra wraz z lokalną policją prowadzi śledztwo w sprawie sprawców kradzieży. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, jest mało prawdopodobne, by doszło do przypadkowego rabunku. Służby podejrzewają, że transport był obserwowany, a złodzieje skorzystali z okazji podczas nieplanowanego postoju w Burg.

Ten incydent podkreśla znaczenie ścisłego przestrzegania procedur bezpieczeństwa przy transporcie materiałów wojskowych oraz konieczność stałego nadzoru nad ładunkiem, aby uniknąć zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego i wojska.

źródło: spiegel.de

Niemcy: Prawniczka nie może zostać sędzią ani prokuratorką z powodu noszenia islamskiej chusty

2

Sprawa wzbudza debatę o neutralności religijnej w sądownictwie

W Niemczech zapadł wyrok, który może mieć daleko idące konsekwencje dla stosowania przepisów dotyczących neutralności religijnej w wymiarze sprawiedliwości. Sądownictwo administracyjne w Darmstadt zdecydowało, że prawniczka nie może pełnić funkcji sędzi ani prokuratora, jeśli będzie nalegać na noszenie islamskiego nakrycia głowy w trakcie rozpraw sądowych.

Szczegóły sprawy

Sprawa dotyczy 48-letniej prawniczki, która ubiegała się o zatrudnienie w państwowej służbie sądowniczej w Hesji. Kobieta, wyznająca islam, podkreślała w swoim wniosku, że zobowiązania religijne nakazują jej noszenie chusty (hidżabu) w sądzie i nie zamierza jej zdejmować w trakcie kontaktu z uczestnikami procesu. W reakcji na to, Ministerstwo Sprawiedliwości Hesji odrzuciło jej aplikację.

Sędziowie administracyjni w Darmstadt podtrzymali decyzję ministerstwa. W uzasadnieniu wskazano, że prawniczka, która nie zdejmie nakrycia głowy podczas rozpraw, nie może zostać uznana za odpowiednią do pełnienia funkcji sędziego lub prokuratora.

Neutralność państwa a prawo do religii

W ocenie sądu, prawo do wyznawania religii prawniczki musi ustąpić wobec innych konstytucyjnych praw, w szczególności:

  • zasady świeckości państwa,
  • neutralności światopoglądowej i religijnej wymiaru sprawiedliwości,
  • prawa uczestników postępowań do sprawiedliwego i bezstronnego rozstrzygnięcia.

Zdaniem sędziów, obecność sędzi lub prokuratora w nakryciu głowy może wywołać wrażenie, że wymiar sprawiedliwości nie działa w sposób neutralny wobec wyznań. Neutralność w sądownictwie jest kluczowa, ponieważ uczestnicy procesu mają prawo oczekiwać decyzji wolnej od wpływu światopoglądowego czy religijnego.

Możliwość odwołania

Wyrok administracyjny w Darmstadt nie jest jeszcze prawomocny, ponieważ przysługuje od niego prawo do wniesienia apelacji. Oznacza to, że sprawa może trafić do wyższej instancji, gdzie może zostać poddana ponownej ocenie, również z uwzględnieniem międzynarodowych standardów dotyczących wolności religijnej.

Reakcje i znaczenie wyroku

Sprawa wywołała szeroką debatę w Niemczech na temat granic stosowania wolności religijnej w państwowej służbie publicznej, zwłaszcza w sądownictwie. Wyrok pokazuje, że w ocenie administracyjnych sądów priorytetem jest zapewnienie bezstronności procesów sądowych i neutralności urzędników publicznych wobec wszystkich obywateli.

źródło: faz.net

Tusk po spotkaniu z Merzem w Berlinie: jeśli Niemcy nie wypłacą odszkodowań dla ofiar II wojny światowej, Polska zrobi to z własnych środków

4

Podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych w Berlinie premier Donald Tusk oraz kanclerz Friedrich Merz omówili m.in. kwestię reparacji i zadośćuczynienia dla ofiar II wojny światowej. W trakcie wspólnej konferencji prasowej Tusk ponownie podkreślił, że Polska nigdy nie otrzymała adekwatnego wynagrodzenia za poniesione straty i zbrodnie, a deklaracje z lat 50. w sprawie rzekomego zrzeczenia się reparacji nie odzwierciedlały woli polskiego narodu.

„Polska nie miała wtedy nic do powiedzenia”

Premier wyjaśnił, że Berlin wciąż powołuje się na decyzje z okresu powojennego, gdy Polska – znajdując się w strefie wpływów ZSRR – nie mogła samodzielnie kształtować swojej polityki.
– W latach 50. Polacy de facto nie mieli możliwości decydowania o własnych sprawach. To zrzeczenie nigdy nie było aktem swobodnej, narodowej zgody – zaznaczył Tusk.

Według szefa rządu ten stan rzeczy pozostaje niezmienny — Polska nadal uważa, że nie otrzymała należnego zadośćuczynienia.

50 tys. żyjących ofiar nadal czeka na gest ze strony Niemiec

Tusk zwrócił również uwagę na dramatycznie malejącą liczbę osób, które przeżyły niemiecką okupację i mogą realnie skorzystać z jakiejkolwiek formy wsparcia.
Według danych fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” takich osób jest obecnie około 50 tysięcy. Jeszcze kilka lat temu, gdy Tusk prowadził rozmowy z kanclerzem Olafem Scholzem, liczba ta wynosiła około 60 tysięcy.

– To ostatni moment, by wykonać wobec nich symboliczny, ale ważny gest. Pospieszcie się – zaapelował premier do władz niemieckich.

Jeżeli Berlin nie podejmie decyzji, zrobi to Warszawa

Tusk zaznaczył, że oczekuje jasnej i szybkiej deklaracji rządu Niemiec dotyczącej wsparcia dla żyjących ofiar wojny. W przeciwnym razie Polska może zdecydować się na samodzielne działanie.

– Jeśli nie otrzymamy jednoznacznej odpowiedzi, będę w przyszłym roku rozważał decyzję, by Polska pokryła te świadczenia z własnych środków – zapowiedział.

Premier nie zdradził szczegółów dotyczących ewentualnego programu, jednak zaznaczył, że jest to realna opcja brana pod uwagę przez rząd.

źródło: dorzeczy.pl

48-letnia kobieta zamordowana w Süderbrarup – podejrzany to 52-letni Turek

0

Dramatyczne zdarzenie w Süderbrarup

W poniedziałek wieczorem w niemieckiej miejscowości Süderbrarup w landzie Szlezwik-Holsztyn doszło do tragicznego zdarzenia – w mieszkaniu znaleziono ciało 48-letniej kobiety. Policja została powiadomiona o incydencie telefonicznie i natychmiast udała się na miejsce.

Znalezienie ofiary i pierwsza reakcja służb

Po przybyciu funkcjonariuszy do mieszkania, około godziny 21:30, kobieta znajdowała się już w stanie krytycznym. Ratownicy medyczni podjęli próbę reanimacji, niestety bez skutku. Jak poinformowała policja, 48-letnia Turczynka zmarła na wskutek licznych ran kłutych.

Zatrzymanie podejrzanego

W wyniku wstępnych ustaleń funkcjonariusze szybko zidentyfikowali podejrzanego o dokonanie morderstwa. Jest nim 52-letni mężczyzna pochodzenia tureckiego. Został on zatrzymany jeszcze tego samego wieczoru, a we dziś ma zostać doprowadzony przed sąd z wnioskiem o tymczasowy areszt.

Okoliczności zdarzenia

Policja podała, że w momencie przybycia na miejsce w mieszkaniu nie było innych osób. Trwają dalsze śledztwa mające na celu wyjaśnienie motywów zbrodni oraz szczegółowych okoliczności, w jakich doszło do ataku nożem. Funkcjonariusze nie ujawnili jeszcze, czy między ofiarą a podejrzanym istniały wcześniejsze konflikty lub powiązania.

Działania śledcze

Sprawa jest traktowana jako priorytetowa. Policja kontynuuje przesłuchania świadków, zabezpiecza dowody oraz prowadzi szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia. Śledztwo obejmuje także analizę materiałów zabezpieczonych w mieszkaniu oraz sprawdzenie ewentualnych powiązań podejrzanego z wcześniejszymi przestępstwami.

Reakcja lokalnej społeczności

Zdarzenie wstrząsnęło mieszkańcami Süderbrarup. Policja apeluje do mieszkańców o zachowanie spokoju i zaufanie do działań organów ścigania. Jednocześnie funkcjonariusze przypominają o zgłaszaniu wszelkich informacji, które mogą przyczynić się do szybkiego i rzetelnego wyjaśnienia sprawy.

źródło: bild.de

Niemcy: Tragiczny wypadek w Badenii-Wirtembergii – kierowca potrącił dwoje dzieci na chodniku

0

Dramat w Karlsbad – dzieci ciężko ranne

W miejscowości Karlsbad (Karlsruhe) w Badenii-Wirtembergii doszło do wstrząsającego wypadku. W poniedziałek, około godziny 14:25, samochód osobowy wjechał na chodnik i potrącił dwoje dzieci w wieku 4 i 8 lat.

Szczegóły zdarzenia

Według wstępnych ustaleń policji, 36-letni kierowca poruszał się Fordem w dzielnicy Spielberg w kierunku centrum miasta. Z nieustalonych dotąd przyczyn pojazd zjechał z drogi na chodnik przy skrzyżowaniu i potrącił stojące tam dzieci. Następnie samochód uderzył w mur, gdzie ostatecznie się zatrzymał.

Na miejscu wypadku natychmiast pojawiły się służby ratunkowe. Ranni chłopiec i dziewczynka zostali przewiezieni karetkami do szpitala. Policja informuje, że dzieci doznały poważnych obrażeń. Kierowca, zgodnie z pierwszymi informacjami, nie został poszkodowany.

Reakcja służb i utrudnienia w ruchu

Rzecznik policji potwierdził, że zabezpieczanie miejsca wypadku oraz działania ratownicze spowodowały czasowe zamknięcie drogi powiatowej nr 3557 w obu kierunkach. Na chwilę obecną wysokość strat materialnych nie została jeszcze oszacowana.

Policja prowadzi szczegółowe dochodzenie w celu ustalenia przyczyn zdarzenia oraz okoliczności, w jakich samochód zjechał z jezdni na chodnik. Śledztwo obejmuje także badanie stanu technicznego pojazdu i ewentualnych czynników zagrażających bezpieczeństwu, takich jak nieuwaga kierowcy.

Apel do kierowców

Ten dramatyczny wypadek wstrząsnął lokalną społecznością Karlsbad. Policja apeluje do kierowców o szczególną ostrożność, zwłaszcza w rejonach zamieszkałych i przy chodnikach, gdzie poruszają się dzieci. Władze miasta podkreślają również potrzebę przestrzegania ograniczeń prędkości i zachowania pełnego skupienia podczas prowadzenia pojazdu.

źródło: bild.de

Niemcy: Marokańczyk z 11 tożsamościami skazany na 8 lat więzienia za serię brutalnych przestępstw

3

Sąd okręgowy w Hanowerze skazał 34-letniego Redouana El H. na osiem lat pozbawienia wolności za szereg przestępstw, w tym usiłowanie zabójstwa, niebezpieczne uszkodzenie ciała i kradzież. Wyrok kończy długą serię spraw karnych i wieloletnie próby ustalenia tożsamości oskarżonego, który przez lata posługiwał się licznymi fałszywymi danymi.

Brutalny atak na peronie – przebieg zdarzeń

Do zdarzenia, które stało się kluczowym dowodem w procesie, doszło w maju 2025 roku na dworcu głównym w Hanowerze. Według ustaleń sądu oskarżony najpierw uderzył 47-letniego znajomego łańcuchem rowerowym, a gdy ofiara upadła na ziemię, kopiąc i depcząc zadawał kolejne ciosy w głowę. Pokrzywdzony doznał poważnych obrażeń. Dwa dni po ataku policja zatrzymała El H., po tym jak powiązano go z kradzieżą telefonu komórkowego.

Sędzia Britta Schlingmann podkreśliła podczas ogłoszenia wyroku: „Na takie zachowania nie ma u nas zgody.” Sąd uznał, że skala przemocy i ciężkość zarzutów w pełni uzasadniają wymierzoną karę.

Długotrwałe ukrywanie tożsamości

Sprawa ma też dłuższe, proceduralne tło: El H. od lat wprowadzał w błąd urzędy imigracyjne. Przybył do Niemiec bez dokumentów w 2015 roku i ubiegał się o azyl. W kolejnych latach kilkakrotnie deklarował różne kraje pochodzenia — podawał m.in. Algierię i Syrię — i używał wielu fałszywych personaliów. W aktach urzędów figuruje w sumie jedenaście różnych tożsamości, których mężczyzna używał w kontaktach z administracją.

Dopiero w 2022 roku niemieckim służbom udało się ustalić jego rzeczywiste dane i pochodzenie — Redouan El H. pochodzi z Maroka. Mimo to procedury deportacyjne były wielokrotnie utrudniane przez problemy ze współpracą z władzami marokańskimi.

Nieudana deportacja z powodu braków formalnych

Kilka dni przed napaścią, jak podawały źródła sądowe, El H. przebywał w areszcie deportacyjnym. Planowany termin wydalenia został jednak odwołany, gdy marokańska placówka dyplomatyczna nie wystawiła w porę wymaganych dokumentów (tzw. laissez-passer). Sąd zwrócił uwagę, że takie błędy administracyjne przez lata utrudniały skuteczne przeprowadzenie procedury wydalenia.

Długa karta karna i perspektywa deportacji po odsiedzeniu części kary

34-latek jest od lat notowany przez wymiar sprawiedliwości — w aktach figuruje 19 wpisów karnych obejmujących m.in. poważne kradzieże, rozboje i handel narkotykami. Na podstawie obciążenia karnego oraz okoliczności ataku sąd wymierzył mu karę ośmiu lat pozbawienia wolności.

Jednocześnie w wyroku i materiałach procesowych pojawiła się informacja o praktyce stosowanej wobec skazanych cudzoziemców — możliwe jest deportowanie po odbyciu części kary. W przypadku El H. wskazywano, że teoretycznie po odbyciu co najmniej czterech lat więzienia mogłaby nastąpić deportacja do Maroka, o ile zostaną spełnione wymogi formalne.

Znaczenie wyroku i reakcje instytucji

Wyrok sądu w Hanowerze ma wymiar karny — jako konsekwencja brutalnego czynu — oraz administracyjny — przypomina o problemach współpracy międzynarodowej przy procedurach identyfikacyjnych i deportacyjnych. Przedstawiciele lokalnych władz i służb wielokrotnie podkreślali, że systemowe luki (np. opóźnienia lub odmowy wydawania dokumentów przez instytucje współpracujące) utrudniają wykonanie decyzji administracyjnych i mogą prowadzić do dalszych naruszeń porządku prawnego.

Prokuratura podkreśliła, że wyrok odzwierciedla powagę zarzutów i ma charakter prewencyjny. Obrona może odwołać się od wyroku, dlatego orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne.

Kontekst społeczny i prawny

Sprawa El H. od dawna przyciągała uwagę publiczną i pokazała, jak złożone bywają przypadki osób posługujących się fałszywymi danymi i poruszających się przez różne obszary prawne (karne i migracyjne). Sytuacje takie stawiają wyzwania przed organami administracji państwowej, placówkami konsularnymi oraz służbami ścigania — zarówno w zakresie wymiany informacji, jak i szybkiego reagowania na zagrożenia dla porządku publicznego.

Co dalej?

Po uprawomocnieniu się wyroku sądowego i ewentualnych decyzjach odwoławczych możliwe będą dalsze kroki: odbycie kary oraz — w zależności od sytuacji dokumentacyjnej i polityki deportacyjnej — wydalenie z terytorium Niemiec. Tymczasem wyrok w Hanowerze jest jasnym sygnałem, że za brutalne przestępstwa grożą w Niemczech surowe sankcje, niezależnie od skomplikowanego tła migracyjnego sprawcy.

źródło: bild.de