Niemcy planują zwiększenie pomocy dla Ukrainy mimo kryzysu budżetowego

1

Berlin chce przeznaczyć dodatkowe 3 miliardy euro na wsparcie wojskowe i odbudowę Ukrainy — mimo rekordowego deficytu w krajowych finansach

W obliczu rosnącej presji militarnej ze strony Rosji niemiecki rząd federalny planuje znaczące zwiększenie wsparcia dla Ukrainy. Jak poinformował Handelsblatt, rząd w Berlinie zamierza w projekcie budżetu na 2026 rok ująć dodatkowe trzy miliardy euro przeznaczone na pomoc dla Kijowa.

Informacje te pochodzą z kręgów rządowych. Zgodnie z nimi, minister finansów Lars Klingbeil we współpracy z ministrem obrony Borisem Pistoriusem (obaj z SPD) wniosą poprawkę do projektu ustawy budżetowej, zakładającą zwiększenie środków na wsparcie Ukrainy.

Dodatkowe środki na artylerię, drony i systemy obrony powietrznej

Nowa transza finansowania ma zostać przeznaczona m.in. na zakup artylerii, dronów bojowych, pojazdów opancerzonych oraz na odtworzenie dwóch systemów obrony powietrznej Patriot. Dotychczas w projekcie budżetu na 2026 rok zaplanowano 8,5 miliarda euro na wsparcie Ukrainy, jednak po korekcie kwota ta wzrośnie do 11,5 miliarda euro.

W przyszłym tygodniu nad ostatecznym kształtem budżetu będą pracować parlamentarzyści w Bundestagu. Ministerstwo Finansów przekaże w tym celu tzw. Bereinigungsvorlage – dokument zawierający zmiany w projekcie budżetu. W nim znajdzie się również punkt dotyczący zwiększenia pomocy dla Ukrainy. Ostateczne decyzje budżetowe mają zapaść pod koniec przyszłego tygodnia.

„Ertüchtigungsinitiative” – główny kanał niemieckiego wsparcia

Środki mają zasilić tzw. Ertüchtigungsinitiative – kluczowy mechanizm, przez który Niemcy wspierają Ukrainę od początku rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku. Z funduszu finansowane są zarówno cywilne, jak i przede wszystkim wojskowe formy pomocy.

W rozmowach rządowych podkreślano, że wsparcie to nie ma ograniczeń czasowych. – „Będziemy kontynuować naszą pomoc tak długo, jak będzie to konieczne do obrony przed rosyjską agresją” – przekazano w źródłach rządowych.

Rosyjskie ataki nasilają się, Ukraina obawia się „najtrudniejszej zimy”

Decyzja o zwiększeniu niemieckiego wsparcia jest bezpośrednią reakcją na pogarszającą się sytuację na froncie. Od około dwóch miesięcy Ukraina doświadcza najsilniejszych rosyjskich ataków od dłuższego czasu, szczególnie wymierzonych w energetykę. Celem Moskwy jest pozbawienie mieszkańców prądu i ogrzewania przed nadejściem zimy.

W Kijowie rosną obawy przed nadchodzącymi miesiącami. Coraz częściej mówi się o perspektywie „najcięższej zimy od początku wojny”. W ostatnich tygodniach kraj odwiedzili niemieccy ministrowie – gospodarki i rozwoju – Katherina Reiche (CDU) oraz Reem Alabali-Radovan (SPD).

Podczas wizyty w Kijowie Reiche podkreśliła: – „To imponujące, z jaką siłą i determinacją Ukraińcy, ich gospodarka i władze opierają się perfidnym i niszczycielskim atakom Rosji”. Dodała, że Kreml dąży do „złamania Ukrainy przed zimą”.

Koszty wojny i braki finansowe Ukrainy

Po prawie czterech latach wojny koszty militarne Ukrainy sięgają ogromnych sum. Według analiz, do końca 2025 roku łączny koszt działań wojennych – obejmujący wydatki z krajowego budżetu obronnego oraz zagraniczne dostawy i dotacje – osiągnie około 300 miliardów euro.

Tylko w bieżącym roku Ukraina potrzebuje około 100 miliardów euro, co stanowi prawie połowę jej produktu krajowego brutto. Według szacunków magazynu The Economist, w ciągu najbliższych czterech lat kraj będzie potrzebował kolejnych 340 miliardów euro, aby finansować dalszą obronę i pokryć rosnący deficyt budżetowy.

Sytuację pogarsza fakt, że prezydent USA Donald Trump ograniczył amerykańskie finansowanie Ukrainy, a Unia Europejska wciąż nie porozumiała się w sprawie planowanego kredytu dla Kijowa. Pożyczka ta, mająca być zabezpieczona zamrożonymi rosyjskimi aktywami o wartości 140 miliardów euro, utknęła w negocjacjach.

Niemcy zwiększają pomoc mimo własnych problemów budżetowych

Choć sam niemiecki budżet zmaga się z rekordową luką finansową – wynoszącą łącznie około 170 miliardów euro do 2029 roku – rząd zdecydował się zwiększyć pomoc dla Ukrainy.

Od czasu zmiany konstytucji wiosną tego roku wydatki obronne są w dużej mierze wyłączone spod tzw. hamulca zadłużenia, co pozwala finansować je poprzez dodatkowe kredyty. Dzięki temu Berlin może zwiększać wsparcie dla Ukrainy bez konieczności ograniczania innych wydatków krajowych.

Reakcja na brak dostaw rakiet Taurus

Według źródeł rządowych, decyzja o zwiększeniu finansowania ma być również formą rekompensaty za brak dostaw niemieckich rakiet dalekiego zasięgu Taurus. Ukraina od dawna zabiega o te systemy, uznając je za kluczowe dla możliwości rażenia rosyjskich celów strategicznych.

Zarówno były kanclerz Olaf Scholz (SPD), jak i jego następca Friedrich Merz (CDU) odrzucili jednak te prośby, obawiając się bezpośredniego zaangażowania Niemiec w konflikt i możliwej eskalacji ze strony Rosji.

Ostatnio również prezydent USA Donald Trump wstrzymał zapowiadaną dostawę amerykańskich pocisków Tomahawk, które mogłyby pełnić podobną funkcję jak Taurus.

Niemieckie wsparcie ma wzmocnić ukraińską samodzielność militarną

Zwiększenie finansowania ma pozwolić Ukrainie na dalsze rozwijanie własnych zdolności obronnych. Kijowska firma Firepoint opracowuje obecnie rodzimy pocisk dalekiego zasięgu Flamingo, porównywalny z niemieckim Taurus.

Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że system jest już wykorzystywany bojowo, a dodatkowe niemieckie środki mogą pomóc w jego rozwoju i produkcji na większą skalę.

źródło: handelsblatt.com

Ekspert przewiduje, że większość Syryjczyków pozostanie na stałe w Niemczech

2

Profesor Daniel Thym: masowe deportacje są nierealne, większość Syryjczyków z Niemiec nie wróci do ojczyzny

W Niemczech ponownie rozgorzała dyskusja na temat przyszłości syryjskich uchodźców. Kanclerz federalny Friedrich Merz (CDU) podczas wystąpienia w Husum wyraził nadzieję, że znaczna część Syryjczyków „z własnej woli” powróci do ojczyzny. Ci, którzy nie zdecydują się na dobrowolny wyjazd, mieliby – według słów Merza – zostać deportowani.

Jednak zdaniem prof. Daniela Thyma, eksperta w dziedzinie prawa azylowego i migracyjnego z Uniwersytetu w Konstancji, takie założenie jest całkowicie nierealne. W rozmowie w podcaście wicenaczelnego BILD, Paula Ronzheimera, Thym wyjaśnił, że Niemcy nie są w stanie przeprowadzić masowych deportacji Syryjczyków, nawet jeśli rząd będzie tego chciał.

„Pomysł masowych deportacji to iluzja”

Profesor Thym podkreślił, że deportowanie 30–40 tysięcy osób w ciągu jednego roku jest „zupełnie nierealne”. Jak obrazowo wyliczył, przy 250 dniach roboczych w roku i nawet codziennych lotach czarterowych z 50 deportowanymi osobami, udałoby się odesłać zaledwie około 12–13 tysięcy osób rocznie. Oznacza to zaledwie 2–3 procent wszystkich Syryjczyków mieszkających w Niemczech.

„To pokazuje, że mówienie o masowych deportacjach jest czystą iluzją” – stwierdził ekspert. Według niego ogromna większość syryjskich uchodźców pozostanie w Niemczech na stałe.

Trudna do wyobrażenia dobrowolna fala powrotów

Równie mało prawdopodobny jest, zdaniem profesora, scenariusz dobrowolnego powrotu setek tysięcy Syryjczyków. Thym przypomniał, że większość z nich nie zatrzymała się w Turcji – czyli w sąsiedztwie Syrii – lecz świadomie udała się dalej, do Niemiec.

„To osoby, które zdecydowały się nie czekać na zakończenie wojny tuż za granicą Syrii, lecz wyruszyły dalej w poszukiwaniu bezpieczeństwa i lepszej przyszłości” – wyjaśnił. Z tego powodu trudno oczekiwać, że teraz chętnie wrócą do kraju, który wciąż w dużej mierze jest zniszczony.

Dobrowolne wyjazdy tylko w ograniczonym zakresie

Według Thyma jedyną realistyczną możliwością są dobrowolne powroty w niewielkiej skali – przede wszystkim w sytuacji, gdy państwo zacznie konsekwentnie organizować loty deportacyjne. – „Jeżeli ludzie zobaczą, że deportacje rzeczywiście mają miejsce, część z nich może sama zdecydować się na wyjazd, zwłaszcza jeśli państwo będzie ich w tym wspierać” – ocenił.

Ekspert szacuje, że w ciągu najbliższych dwóch lat Niemcy mogą liczyć na powrót około 20–25 tysięcy Syryjczyków – zarówno poprzez deportacje, jak i dobrowolne wyjazdy.

Ponad 900 tysięcy Syryjczyków zostanie w Niemczech

W Niemczech mieszka obecnie około 900 tysięcy obywateli Syrii, a kolejne 200 tysięcy otrzymało już niemieckie obywatelstwo.

Profesor Thym zaznaczył, że osoby z niemieckim paszportem pozostaną w kraju na stałe. Ponadto około 250 tysięcy Syryjczyków posiada stałą pracę, co pozwala im pozostać legalnie jako wykwalifikowana siła robocza.

Teoretycznie można by rozważyć cofnięcie ochrony uchodźczej wobec pozostałych około 600 tysięcy osób, jednak – jak podkreślił Thym – w praktyce byłoby to niezwykle trudne. – „Albo sytuacja prawna na to nie pozwoli, albo rząd federalny po prostu nie poradzi sobie z przeprowadzeniem tak dużej liczby deportacji” – dodał.

„Nie więcej niż 10 tysięcy deportacji w dwa lata”

Profesor Thym ocenił, że w najbardziej optymistycznym scenariuszu liczba faktycznych deportacji do Syrii w ciągu dwóch lat nie przekroczy 10 tysięcy osób. Nawet jeśli do tego dojdzie, zdecydowana większość syryjskich uchodźców pozostanie w Niemczech na stałe.

„Mówimy więc o 20–25 tysiącach osób, które w ciągu dwóch lat wrócą do ojczyzny. Reszta, czyli ponad 900 tysięcy ludzi, zostanie tutaj” – podsumował ekspert.

Kim jest prof. Daniel Thym

Daniel Thym to uznany niemiecki prawnik, specjalizujący się w prawie konstytucyjnym i azylowym. Jest profesorem na Uniwersytecie w Konstancji oraz członkiem licznych gremiów doradczych zajmujących się polityką migracyjną.

źródło: bild.de

Niemcy: Surowszy wyrok dla Tunezyjczyka po ataku nożem w ośrodku dla uchodźców

0

Brutalny atak w Hamburgu – sąd zaostrza karę

Sąd Krajowy w Hamburgu wydał nowy, znacznie surowszy wyrok w sprawie Tunezyjczyka, który zaatakował nożem swojego współlokatora w ośrodku dla uchodźców. Początkowo, w sierpniu 2024 roku, mężczyzna został skazany na trzy lata i osiem miesięcy więzienia za niebezpieczne uszkodzenie ciała. Jednak prokuratura uznała ten wyrok za zbyt łagodny, argumentując, że chodziło o usiłowanie zabójstwa. Federalny Trybunał Sprawiedliwości częściowo uchylił pierwszy wyrok, a nowa izba sądu przyznała rację prokuraturze.

Ostatecznie 34-letni dziś Tunezyjczyk został skazany na pięć lat i trzy miesiące pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa.

Napad w nocy – błędne przekonanie i atak z zaskoczenia

Do zdarzenia doszło w nocy z 17 na 18 stycznia 2024 roku w dzielnicy Wilhelmsburg w Hamburgu. Oskarżony i jego 22-letni współlokator z Syrii mieszkali razem w kontenerze mieszkalnym w ośrodku dla uchodźców.

Według ustaleń sądu, Tunezyjczyk obudził się w nocy, przekonany, że jego współlokator nagrywa go telefonem podczas snu. W przypływie złości chwycił nóż kuchenny o długości ostrza 12 centymetrów i – gdy 22-latek spojrzał przez okno – zadał mu cios w szyję, działając z zaskoczenia.

Przewodniczący pierwszego składu orzekającego, sędzia Matthias Steinmann, stwierdził, że sprawca działał z premedytacją i w sposób podstępny, godząc się na możliwość śmierci ofiary.

Ofiara bez szans na obronę

„Ofiara była całkowicie niczego nieświadoma i niezdolna do obrony” – mówił sędzia Steinmann. Krzyki rannego 22-latka zaalarmowały trzech innych mieszkańców ośrodka, którzy jednak nie odważyli się interweniować.

Po ataku sprawca sam udał się do biura ochrony i oddał nóż. Pierwotnie sąd uznał to zachowanie za dobrowolne odstąpienie od próby zabójstwa, co wpłynęło na łagodniejszy wyrok.

Nowy proces: sąd nie uznał odstąpienia od czynu

Po odwołaniu prokuratury sprawą zajął się Bundesgerichtshof (Federalny Trybunał Sprawiedliwości), który uznał, że wcześniejsze orzeczenie było częściowo błędne. W nowym procesie, zakończonym w listopadzie 2025 roku, przewodnicząca sędzia Birgit Woitas uznała, że sprawca nie odstąpił od czynu dobrowolnie.

Według sądu, Tunezyjczyk przestał atakować dopiero wtedy, gdy na miejscu pojawili się inni mieszkańcy. „To ich obecność sprawiła, że zrezygnował z dalszych ciosów – nie była to jego świadoma decyzja” – wyjaśniła Woitas.

Sąd: spełnione znamiona mordu z użyciem podstępu

Nowa izba sądu stwierdziła, że w momencie zadania ciosu oskarżony brał pod uwagę śmierć ofiary, co oznacza zamiar ewentualny. Dodatkowo uznano, że spełnione zostało znamiona mordu poprzez działanie z użyciem podstępu, ponieważ ofiara nie spodziewała się żadnego ataku.

W efekcie sąd skazał Tunezyjczyka na pięć lat i trzy miesiące więzienia za usiłowanie morderstwa, odrzucając wcześniejsze uznanie czynu za „niebezpieczne uszkodzenie ciała”.

Deportacja po odbyciu kary

Jeśli wyrok się uprawomocni, sprawca po odbyciu dwóch trzecich kary będzie musiał liczyć się z deportacją do Tunezji.

Sąd podkreślił, że wyrok ma również znaczenie sygnalne – pokazuje, że brutalne przestępstwa w ośrodkach dla uchodźców nie będą traktowane pobłażliwie, nawet jeśli między sprawcą a ofiarą istnieją osobiste nieporozumienia czy napięcia wynikające z warunków wspólnego zakwaterowania.

źródło: bild.de

Niemcy: 17-latek śmiertelnie ugodził nożem ojca – chciał obronić matkę?

0

Tragiczne wydarzenia w Wriezen w Brandenburgii

We wtorkowy wieczór w miejscowości Wriezen doszło do dramatycznych wydarzeń. 17-letni chłopak ugodził nożem swojego ojca, prawdopodobnie próbując stanąć w obronie matki. 46-letni mężczyzna został ciężko ranny i mimo natychmiastowej pomocy lekarskiej zmarł w szpitalu.

Do zdarzenia doszło we wtorek, 4 listopada 2025 roku, około godziny 19:50. Na miejsce – do czteropiętrowego bloku mieszkalnego – przybyli policjanci i ratownicy medyczni po otrzymaniu zgłoszenia o awanturze domowej. W mieszkaniu znaleziono ciężko rannego mężczyznę z raną kłutą. Po udzieleniu mu pomocy przez lekarza pogotowia został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł krótko po przyjęciu.

Awantura domowa eskalowała w tragedię

Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że wieczorem doszło do gwałtownej kłótni między 46-letnim mężczyzną a jego 39-letnią żoną. Słowna sprzeczka szybko przerodziła się w fizyczną konfrontację, podczas której 17-letni syn pary próbował stanąć w obronie matki.

Według relacji policji chłopak sięgnął po nóż i zadał ojcu cios, powodując poważne obrażenia. Jak poinformował rzecznik policji Roland Kamenz, rodzina jest obywatelami Niemiec. Nastolatek został natychmiast zatrzymany, a sprawą zajęła się prokuratura we Frankfurcie nad Odrą oraz wydział kryminalny policji Brandenburgii.

Czy była to obrona konieczna?

Śledczy ustalają obecnie dokładne okoliczności tragedii. Na tym etapie nie jest jasne, czy 17-latek działał w obronie własnej lub matki, czy też doszło do nieproporcjonalnego użycia siły.

Według informacji dziennika BILD, młody mężczyzna nadal przebywa w policyjnym areszcie, a jego dalszy status zależy od wyników przesłuchań i opinii biegłych.

Rzeczniczka prokuratury we Frankfurcie nad Odrą poinformowała w rozmowie z BILD, że śledztwo znajduje się na początkowym etapie i w tej chwili nie można udzielić żadnych szczegółowych informacji na temat możliwych zarzutów.

Tragedia, która wstrząsnęła lokalną społecznością

Wriezen, niewielkie miasto w powiecie Märkisch-Oderland, jest wstrząśnięte tragedią. Policja prowadzi przesłuchania sąsiadów i świadków, by odtworzyć przebieg wydarzeń w mieszkaniu. Nie wiadomo jeszcze, czy wcześniej w rodzinie dochodziło do przemocy domowej, jednak śledczy nie wykluczają takiej możliwości.

Jak podkreślają funkcjonariusze, sprawa jest traktowana z najwyższą ostrożnością ze względu na wiek podejrzanego oraz tragiczne skutki zdarzenia.

źródło: bild.de

Niemcy: Policja odkryła w domu zmarłego 77-latka ogromny arsenał broni i materiałów wybuchowych

0

Makabryczne odkrycie w Augsburgu

W jednym z domów jednorodzinnych w Augsburgu policja natrafiła na szokujący arsenał broni. W budynku należącym do 77-letniego mężczyzny funkcjonariusze znaleźli ponad 300 sztuk broni i części broni, a także amunicję i materiały wybuchowe. Właściciel kolekcji został odnaleziony martwy.

Jak poinformowało Prezydium Policji w rejonie Schwaben Nord, mężczyzna prawdopodobnie zmarł śmiercią naturalną. Odkrycia dokonano 24 października 2025 roku, po tym jak jeden z krewnych zgłosił zaginięcie 77-latka.

Tydzień pracy nad zabezpieczeniem nielegalnego arsenału

Po wejściu do domu funkcjonariusze natrafili na olbrzymi zbiór broni palnej, części uzbrojenia i materiałów wybuchowych. Według policyjnych informacji, ponad połowa z nich była nielegalna – zmarły nie posiadał żadnych zezwoleń na ich posiadanie.

Ze względu na skalę znaleziska służby potrzebowały około tygodnia, by całość bezpiecznie zabezpieczyć i przewieźć w odpowiednie miejsce. W działaniach uczestniczyła wyspecjalizowana firma zajmująca się transportem materiałów niebezpiecznych, która zapewniła, że broń i amunicja zostaną przetransportowane w sposób zgodny z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa.

Policja bada pochodzenie broni

Śledztwo prowadzone przez wydział kryminalny policji w Augsburgu ma ustalić, skąd pochodziły nielegalne egzemplarze broni oraz w jakich okolicznościach trafiły do posiadania zmarłego.

Na razie nie ma informacji, czy 77-latek był wcześniej notowany przez policję lub czy należał do jakiejkolwiek organizacji związanej z bronią palną. Śledczy nie wykluczają, że mężczyzna mógł przez lata gromadzić broń z różnych źródeł, nie zawsze zgodnych z prawem.

Sprawa budzi pytania o kontrolę nad posiadaniem broni

Odkrycie z Augsburga ponownie uruchomiło w Niemczech dyskusję o skuteczności systemu kontroli posiadania broni. Przypomnijmy, że niemieckie prawo uznawane jest za jedno z najbardziej restrykcyjnych w Europie, jednak przypadki nielegalnych kolekcji nadal się zdarzają – często ujawniane dopiero po śmierci właściciela.

Policja podkreśla, że w tego typu sytuacjach kluczowe jest odpowiednie zabezpieczenie i utylizacja broni, aby nie trafiła ona w niepowołane ręce. Dochodzenie w sprawie znaleziska z Augsburga jest w toku.

źródło: spiegel.de

Sąd administracyjny w Düsseldorfie zezwolił na deportację dwóch Syryjczyków – „brak ogólnego stanu zagrożenia”

3

Decyzja sądu podsyca debatę w Niemczech o możliwym powrocie syryjskich uchodźców

W Niemczech na nowo rozgorzała dyskusja na temat powrotu syryjskich uchodźców do ojczyzny. W jej centrum znalazł się wyrok sądu administracyjnego w Düsseldorfie, który orzekł, że w określonych przypadkach możliwe są deportacje do Syrii.

Sędziowie uznali, że w dwóch rozpatrywanych sprawach nie istnieje obecnie istotne ryzyko dla życia lub zdrowia deportowanych osób. Chodzi o dwóch mężczyzn pochodzących z prowincji Damaszek i Latakia. Według orzeczenia poziom przemocy w tych regionach nie jest już na tyle wysoki, by stanowił poważne zagrożenie.

W uzasadnieniu decyzji podkreślono także, że nie ma podstaw do obaw o skrajną nędzę czy niemożność przetrwania po powrocie do kraju. Sąd powołał się przy tym na dostępne programy pomocowe i informacje dotyczące warunków panujących na miejscu. Jak stwierdzono w orzeczeniu, obecnie „nie występuje ogólna sytuacja nadzwyczajnego zagrożenia” w tych regionach.

Ostateczna decyzja – deportacja możliwa

Decyzje sądu są prawomocne i nie podlegają zaskarżeniu. Sprawy (sygn. akt 17 L 3613/25.A oraz 17 L 3620/25.A) dotyczą 46-letniego Syryjczyka – kucharza – oraz jego 26-letniego syna, którzy wcześniej otrzymali już negatywne decyzje azylowe w Austrii. Obaj mężczyźni nie byli karani na terenie Niemiec, jednak po wyroku sądu muszą liczyć się z możliwością deportacji.

Podobne wyroki w innych miastach

Nie jest to pierwsze tego typu orzeczenie w Niemczech. We wrześniu sąd administracyjny w Kolonii uznał, że nie każdy Syryjczyk ma prawo do ochrony azylowej w Niemczech. Decyzja ta zapadła w sprawie mężczyzny pochodzącego z prowincji Hasaka, administrowanej przez Kurdów.

Z kolei w maju sąd administracyjny w Karlsruhe stwierdził, że nie ma już podstaw do dalszego wstrzymywania decyzji dotyczących syryjskich wniosków azylowych. Wskazał przy tym, że sytuacja bezpieczeństwa w części regionów Syrii uległa stabilizacji, co – w ocenie sądu – umożliwia ponowną ocenę zasadności ochrony międzynarodowej.

Spór w Unii i rządzie federalnym o deportacje

Decyzja z Düsseldorfu wpisuje się w narastający spór polityczny w Niemczech dotyczący kwestii powrotu Syryjczyków. Lider CDU i kanclerz federalny Friedrich Merz otwarcie opowiada się za szybkim wznowieniem deportacji do Syrii. Według niego zakończenie działań wojennych oznacza, że brak jest już podstaw do dalszego przyznawania azylu obywatelom syryjskim.

Innego zdania jest jednak minister spraw zagranicznych Johann Wadephul (również CDU), który podczas swojej niedawnej wizyty w Syrii wyraził wątpliwości co do realnych możliwości powrotu uchodźców. Po obejrzeniu zniszczonych przedmieść Damaszku stwierdził:

„Tutaj naprawdę trudno mówić o godnych warunkach do życia.”

Jego słowa zostały przez część członków frakcji CDU odczytane jako dystansowanie się od linii partii, zakładającej zarówno deportację syryjskich przestępców, jak i zachęcanie do dobrowolnych powrotów uchodźców.

Głos rządu federalnego

Rzecznik rządu, Stefan Kornelius, podczas środowej konferencji prasowej podkreślił, że kwestia powrotów syryjskich uchodźców jest złożona i wymaga „pełnego poszanowania zasad praworządności”.
– „Rozmawiamy o odbudowie Syrii oraz o tworzeniu warunków, które umożliwią uporządkowany i bezpieczny powrót uchodźców wojennych” – powiedział Kornelius.

Dodał również, że proces ten wymaga ścisłej współpracy z organizacjami międzynarodowymi, a decyzje o deportacjach muszą być podejmowane indywidualnie, z uwzględnieniem aktualnych danych dotyczących bezpieczeństwa i sytuacji humanitarnej w poszczególnych regionach Syrii.

Szerszy kontekst

Wyrok z Düsseldorfu może mieć precedensowe znaczenie i wpłynąć na sposób rozpatrywania kolejnych spraw dotyczących syryjskich wniosków azylowych w Niemczech. Wraz z postępującą normalizacją stosunków dyplomatycznych z Damaszkiem i nasilającymi się wewnętrznymi naciskami politycznymi temat powrotu syryjskich uchodźców staje się jednym z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień w niemieckiej polityce migracyjnej.

źródło: spiegel.de

W Berlinie wykryto PFAS w wodzie pitnej — chemikalia w sieciach wodociągowych

0

Badanie organizacji ekologicznej wykazało obecność per- i polifluorowanych substancji (PFAS) w próbkach wód gruntowych i wodociągowych

Organizacja Bund für Umwelt und Naturschutz Deutschland (BUND) wykryła obecność związków z grupy PFAS w próbkach pobranych z berlińskiego gruntu i sieci wodociągowej. Informację o wynikach badań podał lokalny nadawca RBB.

W całych Niemczech BUND przebadał 46 próbek wód gruntowych i pitnych — w 42 z nich stwierdzono obecność PFAS. W badaniu nie zanotowano przekroczeń obowiązujących dziś prawem wartości granicznych. Jednak w trzech lokalizacjach — Zeuthen (Brandenburgia), Ludwigslust i Güstrow (Meklemburgia-Pomorze Przednie) — zmierzone stężenia przekroczyły prognozowane, zaostrzane przyszłe limity, które mają obowiązywać od 2026 lub 2028 r. Mimo wykrycia PFAS rzecznicy BUND podkreślają, że zgodnie z obowiązującymi przepisami w większości miejsc woda z kranu jest zdaniem ekspertów bezpieczna do picia.

Gdzie wykryto największe stężenia?

Najwyższe obciążenie kilkoma różnymi związkami PFAS odnotowano w próbce pochodzącej z rejonu berlińskiego obszaru rządowego. W czterech próbkach PFAS nie wykryto — BUND podkreśla jednak, że badania miały charakter miejscowy i czasowy, dlatego nie odzwierciedlają stanu całej sieci wodociągowej w mieście.

Czym są PFAS i dlaczego budzą niepokój?

PFAS (per- i polifluorowane alkilsubstancje) to grupa syntetycznych związków obejmująca ponad 10 000 różnych substancji. Ze względu na trwałe wiązania węgiel-fluor są w środowisku praktycznie nieulegające rozkładowi — stąd nazwa potoczna: „chemikalia wieczności”. Zastosowanie PFAS jest szerokie: stosuje się je m.in. w powłokach trudnopalnych, odzieży wodoodpornej, opakowaniach spożywczych oraz pianach gaśniczych.

Badania naukowe łączą narażenie na niektóre PFAS z szeregiem problemów zdrowotnych. Liczne prace wskazują m.in. na wpływ na układ odpornościowy (osłabienie odpowiedzi immunologicznej), zwiększone ryzyko niektórych nowotworów, zaburzenia płodności oraz powiązania z otyłością i zaburzeniami metabolicznymi. Z uwagi na różnorodność związków i różne profile toksykologiczne, ocena ryzyka wymaga jednak precyzyjnych analiz i długoterminowych badań.

Co dalej? Limity, monitoring i działania zapobiegawcze

Władze krajowe pracują nad zaostrzeniem przepisów dotyczących PFAS w wodzie pitnej — zgodnie z zapowiedziami nowe ograniczenia mają wejść w życie w kolejnych latach (2026/2028). Próbki wskazujące na przekroczenia przyszłych standardów w trzech miejscowościach pokazują, że konieczne będą intensyfikacja monitoringu, identyfikacja lokalnych źródeł zanieczyszczeń oraz wdrożenie technologii oczyszczania wody tam, gdzie to konieczne.

Specjaliści zalecają także:

  • systematyczne i szerzej zakrojone badania w sieciach wodociągowych;
  • szybką identyfikację punktowych źródeł PFAS (np. zastosowanie pian gaśniczych, zakłady przemysłowe);
  • informowanie mieszkańców i grup wrażliwych (np. kobiety w ciąży, małe dzieci) w miejscach o podwyższonych stężeniach;
  • rozważenie technologii usuwania PFAS (np. aktywnego węgla, odwróconej osmozy) tam, gdzie przekroczenia się potwierdzą.

Podsumowanie

Odkrycie PFAS w próbkach badanych przez BUND wzmacnia głosy ekspertów nawołujących do zaostrzenia monitoringu i przepisów oraz do szybkiego wyjaśnienia źródeł zanieczyszczeń. Chociaż obecnie — według obowiązujących taryf prawnych — wartości graniczne nie zostały masowo przekroczone i w większości miejsc woda pitna pozostaje uznawana za bezpieczną, wykrycie tych trwałych substancji w sieciach wodociągowych Berlina i innych lokalizacjach jest sygnałem alarmowym wymagającym dalszych kroków administracyjnych i technicznych.

źródło: berliner-zeitung.de

31 Afgańczyków z rządową zgodą na wjazd ląduje w Hanowerze — mimo wstrzymania programu przyjęć

3

Rząd federalny zobowiązany wyrokami sądów do wydania wiz. Wśród przybyłych była dyrektorka szkoły z Kabulu

We wtorek wieczorem w Hanowerze wylądowało 31 obywateli Afganistanu, którzy otrzymali od rządu federalnego zgodę na przyjazd do Niemiec. Przylecieli rejsowym samolotem z Islamabadu z międzylądowaniem w Stambule, jak poinformował rzecznik Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Wszyscy pasażerowie to osoby, których prawomocne wyroki niemieckich sądów zobowiązały Republikę Federalną do umożliwienia im wjazdu i wydania niezbędnych wiz. Każda z nich przeszła wcześniej procedurę kwalifikacyjną oraz szczegółową kontrolę bezpieczeństwa.

Czwarty lot w ramach niemieckich programów przyjęć

To już czwarty przelot afgańskich obywateli do Niemiec w ramach różnych programów ewakuacyjnych uruchomionych dla szczególnie zagrożonych osób. W poprzednich przypadkach uchodźcy również trafiali najpierw do Hanoweru, a następnie byli rozdzielani między poszczególne kraje związkowe.
Za czasów poprzedniego rządu organizowano specjalne, czarterowe loty przeznaczone wyłącznie dla uczestników programów przyjęć. Obecne przeloty odbywają się liniami rejsowymi.

„W Niemczech chcę edukacji dla moich córek” — emocjonalne relacje uchodźców

Wśród nowo przybyłych znalazła się była dyrektorka szkoły z Kabulu, która po ponad roku oczekiwania w Pakistanie mogła w końcu opuścić kraj. W rozmowie z mediami wyraziła głęboką wdzięczność i ulgę:

„Marzę o tym, by moje córki mogły w Niemczech zdobyć wykształcenie” — powiedziała kobieta.

Podobne emocje towarzyszyły afgańskiemu dziennikarzowi, który po niemal dwóch latach w Islamabadzie przybył do Niemiec wraz z żoną i małym synem. Jak podkreślił, czuje radość i nadzieję, ale także smutek — część jego rodziny wciąż czeka w Pakistanie na możliwość wyjazdu.

Program przyjęć wstrzymany, ale sądy decydują inaczej

Od maja 2025 roku nowy rząd koalicyjny (CDU/CSU i SPD) wstrzymał realizację federalnego programu przyjęć dla szczególnie zagrożonych Afgańczyków. Program ten obejmował m.in. byłych lokalnych współpracowników niemieckich instytucji, ich rodziny, a także osoby narażone na represje ze strony talibów, takie jak działacze praw człowieka, prawnicy i dziennikarze.

Mimo decyzji politycznej o wstrzymaniu przyjęć, część Afgańczyków uzyskała wizy dzięki wyrokom sądów administracyjnych, które nakazały rządowi umożliwienie ich wjazdu. W wielu przypadkach uchodźcy byli wspierani przez organizację „Kabul Luftbrücke”, znaną z pomocy w ewakuacji afgańskich cywilów po przejęciu władzy przez talibów.

Rząd proponuje pieniądze w zamian za rezygnację z przyjazdu

Według doniesień medialnych, rząd federalny próbuje obecnie nakłonić niektórych Afgańczyków do rezygnacji z programu przyjęć, oferując im świadczenia finansowe i pomoc rzeczową. Propozycje te mają sięgać kwot pięciocyfrowych w euro, jednak wielu zainteresowanych odrzuca takie rozwiązania, uznając je za próbę obejścia zobowiązań humanitarnych.

Struktura i liczby: kto czeka na wyjazd

W Pakistanie nadal przebywa około 1900 Afgańczyków z niemieckimi zgodami na przyjazd, którzy wciąż oczekują na możliwość wylotu.
Wśród wszystkich osób objętych różnymi programami ewakuacyjnymi znajdują się m.in.:

  • ok. 220 byłych współpracowników niemieckich instytucji,
  • ok. 60 osób z tzw. listy praw człowieka,
  • ok. 600 uczestników tzw. programu pomostowego (Überbrückungsprogramm),
  • oraz około 1000 Afgańczyków w ramach federalnego programu przyjęć (Bundesaufnahmeprogramm für Afghanistan).

Zmiana polityki migracyjnej w umowie koalicyjnej

W umowie koalicyjnej CDU, CSU i SPD znalazł się jednoznaczny zapis o ograniczeniu lub całkowitym zakończeniu dobrowolnych federalnych programów przyjęć.

„Będziemy w miarę możliwości kończyć istniejące dobrowolne programy przyjęć (np. dla Afganistanu) i nie będziemy uruchamiać nowych” — głosi dokument koalicyjny.

Tym samym nowy rząd zamknął etap otwartych programów ewakuacyjnych, które jeszcze w poprzednich latach stanowiły jedno z kluczowych narzędzi niemieckiej polityki humanitarnej wobec Afganistanu.

źródło: welt.de

Niemcy: Minister Dobrindt zakazuje „Muslim Interaktiv” — obławy i przeszukania w trzech krajach związkowych

0

Poranne akcje policji w Hamburgu, Berlinie i Hesji — działalność stowarzyszenia zablokowana

Minister spraw wewnętrznych podjął decyzję o zakazie działalności wobec islamistycznej grupy „Muslim Interaktiv”. Od wczesnych godzin porannych funkcjonariusze przeprowadzają przeszukania pomieszczeń stowarzyszeniowych i prywatnych mieszkań rzekomych liderów organizacji — akcje prowadzone są równocześnie w Hamburgu, Berlinie i Hesji.

Zgodnie z komunikatem medialnym, zakaz obejmuje całkowite uniemożliwienie działalności grupy: jej strony internetowe oraz konta w mediach społecznościowych mają zostać zablokowane lub usunięte, a majątek stowarzyszenia — zabezpieczony i skonfiskowany. Decyzja opiera się na obszernej dokumentacji zebranej przez Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (Bundesamt für Verfassungsschutz) przy współudziale kilku państwowych służb ochrony konstytucji. Przeszukania mają na celu zabezpieczenie dodatkowych dowodów. Organizacja ma prawo zaskarżyć zakaz na drodze sądowej.

Zasięg w mediach społecznościowych i działania skierowane do młodych ludzi

„Muslim Interaktiv” zdobywała znaczną widownię zwłaszcza wśród młodszych odbiorców za pośrednictwem platform takich jak TikTok (ok. 18 700 obserwujących, 389 000 polubień), Instagram (około 10 000 obserwujących) oraz YouTube (ok. 19 100 subskrybentów). W krótkich klipach występują młodzi kaznodzieje, a treści publikowane przez grupę odnoszą się często do aktualnych debat publicznych, co — zdaniem śledczych — zwiększa ich atrakcyjność wśród młodej publiczności.

Mimo pozornie otwartej i nowoczesnej formy obecności online, struktura organizacji jest opisywana przez służby jako klandestynna — ukryta i trudna do zweryfikowania: często nie jest jasne, kto stoi za produkcją materiałów i kto faktycznie kieruje działaniami.

Ideologiczne cele: kalifat i powiązania historyczne

Zdaniem organów bezpieczeństwa ideologicznym celem „Muslim Interaktiv” jest ustanowienie kalifatu — koncepcji światowej władzy o charakterze absolutystycznym. W tym zakresie grupa wykazuje powiązania koncepcyjne z organizacją Hizb ut-Tahrir, która od lat dąży do podobnego celu i jest w Niemczech objęta zakazem od 2003 roku.

Pokrewne ugrupowania pod lupą — przeszukania, ale bez zakazu

W toku porannych działań policyjnych przeszukano także obiekty związane z grupami „Realität Islam” i „Generation Islam”. Obie formacje określane są przez służby jako odgałęzienia lub sympatyzujące środowiska „Muslim Interaktiv”. Na chwilę obecną wobec tych dwóch podmiotów nie wprowadzono zakazu stowarzyszeniowego; działania wobec nich mają charakter operacyjny — służby poszukują dowodów i materiałów wyjaśniających ich powiązania.

Reakcje i dalsze kroki

Decyzję ministra poparł m.in. szef policji w mieście, który od dawna opowiadał się za prawnym uderzeniem w organizację. Z kolei eksperci i część komentatorów wskazują, że sam zakaz to tylko jeden z elementów — istotne będą teraz zabezpieczenie zgromadzonych materiałów dowodowych, prześwietlenie struktur finansowych oraz przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się treści propagandowych w internecie.

Organy ścigania podkreślają, że działania te są konieczne ze względu na bezpieczeństwo publiczne i ochronę młodych ludzi przed radykalizacją. Równocześnie przypominają, iż osoby i podmioty objęte zakazem mają prawo do skargi i odwołań, a sprawa zapewne trafi na ścieżkę sądową.

źródło: tagesschau.de

Niemcy: Fizjoterapeuta skazany na 5 lat — przez pięć lat wykorzystywał 17 pacjentek, najmłodsza miała 15 lat

0

Wyrok w Rostocku: wieloletnie nadużycia w gabinecie w Elmenhorst-Lichtenhagen

Sąd krajowy w Rostocku skazał 45-letniego fizjoterapeutę Martin A. na pięć lat pozbawienia wolności za wykorzystywanie seksualne pacjentek. W toku procesu ustalono, że w latach marzec 2020 – marzec 2025 mężczyzna dopuszczał się nadużyć wobec 17 kobiet i dziewcząt; najmłodsza ofiara miała 15, najstarsza 83 lata.

Fizjoterapeuta przyznał się do stawianych zarzutów już na początku procesu. Sąd uznał, że wykorzystywał on swoją pozycję zawodową, „bezwstydnie» osaczał pacjentki podczas zabiegów i doprowadzał do kontaktów intymnych w obrębie narządów płciowych. W pięciu przypadkach czynności te miały charakter gwałtu; w dwóch — przestępstw o niższym ciężarze (molestowanie o charakterze seksualnym).

Zakaz wykonywania pracy z kobietami

W lipcu sąd administracyjny odebrał oskarżonemu prawo do wykonywania zawodu fizjoterapeuty. Dodatkowo orzeczono pięcioletni zakaz wykonywania działalności zawodowej, w tym prac w miejscach, gdzie kobiety całkowicie lub częściowo się rozbierają (np. baseny, sauny, centra wellness).

Ofiary przez lata szukały pomocy — zamiast tego traumatyczne doświadczenia

Wiele poszkodowanych było pod opieką oskarżonego przez lata — zgłaszały się do gabinetu z dolegliwościami takimi jak rwa kulszowa, bóle stawu skroniowo-żuchwowego, bóle pleców, choroba zwyrodnieniowa czy bóle bioder. Zamiast ulgi doświadczyły przemocy i upokorzenia. Jedna z ofiar (19 lat) relacjonowała w sądzie: „Byłam jak sparaliżowana, zamilkłam”.

W 2019 roku fizjoterapeuta był już zatrzymywany przez organy ścigania w związku z podejrzeniem molestowania w tym samym gabinecie, jednak sprawa nie uniemożliwiła mu kontynuowania działalności i — jak wynika z wyroku — po kilku latach nadużycia nasiliły się.

Motywacja sprawcy i konsekwencje karne oraz cywilne

W toku procesu nie ustalono jednoznacznej, pełnej motywacji czynów. Oskarżony był niedawno po rozwodzie, deklarował niezaspokojenie seksualne w nowym związku, regularnie pił alkohol i korzystał z materiałów pornograficznych — co, jak stwierdził sąd, mogło obniżać jego hamulce.

W ramach odszkodowań sprawca wypłacił poszkodowanym łączną kwotę 115 000 euro tytułem zadośćuczynienia. W mowie końcowej oświadczył, że zamierza podjąć terapię podczas odbywania kary: „Nic nie cofnie tego, co się stało, choć to moje najszczersze pragnienie”, mówił.

Reakcja sądu i perspektywy

Sędzia Lars Bruske w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że oskarżony bezwzględnie wykorzystał zawodową przewagę i zaufanie pacjentek. Wyrok przewyższał żądanie prokuratury, co wskazuje na surową ocenę czynów przez sąd.

Oskarżony został też obciążony zakazem wykonywania zawodu, a jego ewentualne podjęcie pracy w środowiskach mogących stwarzać ryzyko dla kobiet będzie przez pięć lat zabronione. Możliwe są dalsze odwołania — strony mają ustawowy czas na złożenie apelacji.

źródło: bild.de