Różnice między polską a niemiecką szkołą — doświadczenia Polaka

Od redakcji: Autor opisuje własne doświadczenia z Gymnasium — szkoły ogólnokształcącej prowadzącej do matury — w Nadrenii Północnej-Westfalii (niem. Nordrhein-Westfalen, NRW). Zachowaliśmy jego osobisty, miejscami polemiczny ton. To wspomnienia, a nie opis każdej dzisiejszej szkoły w Niemczech. Aktualne objaśnienia redakcyjne, sprawdzone 7 października 2026 r., są wyraźnie oznaczone.

Każdy, kto przeżył szkolnictwo w Polsce, może być lekko zaskoczony systemem niemieckim. Tym bardziej, jeżeli kładzie nacisk na szeroko pojętą wiedzę ogólną. W sumie to zrozumiałe, że chcielibyśmy, aby nasze pociechy były obyte z różnych dziedzin i mogły na każdy temat coś sensownego powiedzieć! Z tym może być jednak olbrzymi problem w Niemczech, co – jak wszystko na tym świecie – ma swoje plusy i minusy.

Zrozumieć niemiecki system szkolnictwa

Aby zrozumieć system niemiecki trzeba zrozumieć niemiecką mentalność, którą najprościej można podsumować pod hasłem „PRAGMATYZM”. Przyzwyczajeni do systemu socjalistycznego, w którym wiedza i nauka odgrywały ważną rolę i w związku z tym również szkolnictwo dbało o wszechstronne przekazywanie wiedzy, musimy się w Niemczech skonfrontować z pragmatycznym podejściem do edukacji dzieci, młodzieży, dorosłych. W Niemczech panuje przekonanie – może i słuszne – że każdy człowiek powinien mieć indywidualny wybór swojej ścieżki zawodowej. A ścieżka zawodowa zaczyna się przecież w szkole! Tak więc już dosyć wcześnie rodzice decydują, do jakiej szkoły posłać swoje dzieci. Podstawówka, czyli Grundschule, trwa w NRW zaledwie cztery lata. Potem można wybrać np. Gymnasium (szkołę prowadzącą do Abitur, czyli niemieckiej matury), Realschule (zwykle do średniego świadectwa po 10. klasie) lub Hauptschule (łączącą naukę ogólną z przygotowaniem do życia zawodowego). Tak więc już w wieku 11 lat dziecko jest kierowane na swego rodzaju tory, choć nawet zaczynając w Hauptschule mamy szanse zmienić szkołę i zakończyć edukację maturą.

Niemieckie Gymnasium kładzie przede wszystkim – i to jest najważniejsza różnica – nacisk na samodzielne myślenie i samodzielną naukę. Weźmy chociażby język niemiecki. W czasie, w którym rówieśnicy w Polsce wałkują epokę za epoką i czytają pilnie lektury podczas wakacji, niemieccy uczniowie otrzymują np. fragment powieści i dyskutują na temat kontekstu historycznego, stylistyki, przekazu. Do tego dochodzi praca w grupach i prezentowanie wybranych aspektów danej powieści, epoki. Nie jest to w żadnym wypadku chronologicznie, więc niemiecki uczeń kiepsko sobie radzi z wymienieniem epok literackich i najważniejszych przedstawicieli tychże. Potrafi jednak streścić tekst, przygotować referat i przedstawić temat bez odczytywania z kartki. Efekty są widoczne – studiując w Niemczech widziałem, jakie problemy mieli polscy studenci ze zwykłym referatem (kończyło się to na odczytywaniu z wikipedii). Natomiast po zajęciach widać było rażące braki wiedzy o danym temacie u niemieckich studentów, którzy przygotowali się na jeden wiersz jednego poety nie znając ani reszty dorobku liryka ani epoki, w której tworzył. Tak więc Niemiec świetnie przedstawi promil twórczości/epoki, Polak z kolei będzie miał coś do powiedzenia na temat całej reszty, tylko trochę nieudolnie.

Nauczanie w Niemczech w praktyce

Podobnie jest w innych przedmiotach. Na historii niemiecki program nie przewiduje chronologii, nie wkuwa się prawie żadnych dat ani władców. Bardziej ich interesują podstawy pewnych procesów historycznych, w tym przede wszystkim Oświecenie i systemy totalitarne. Te ostatnie notabene przejawiają się w prawie każdym przedmiocie (!), co według mnie jest przejawem resocjalizacji społeczeństwa po 1945 r. Tak więc lektury – o ile w ogóle są, bo ja to nawet Goethego nie musiałem czytać – opisują różne historie w systemach totalitarnych (III Rzesza, Chiny, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich — ZSRR — itp.). Na wiedzy o społeczeństwie (WOS) nauczyciele przedstawiają różnice między demokracją, a systemem totalitarnym; na historii z kolei szeroko się omawia absolutyzm w kontekście Oświecenia i podstawy systemu socjalistycznego na podstawie byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej (NRD). Wszystko to, aby uświadomić młodą generację, iż powtórka z historii jest nie do przyjęcia. Jako smaczek jednak dodam, iż III Rzesza pojawia się wprawdzie, ale II Wojna Światowa z kolei zajęła nam w szkole cztery (!) lekcje, pierwsza prawie miesiąc.

Wybór przedmiotów w niemieckiej szkole — moje doświadczenia

Objaśnienie redakcyjne: Możliwość wyboru przedmiotów nie oznacza dowolnego układania całej nauki. Obowiązują przedmioty i zakresy treści wymagane przez land. W klasach maturalnych wybiera się kursy w określonych ramach; Pflichtfächer to przedmioty obowiązkowe, a Wahlfächer — przedmioty do wyboru. Poniższy opis oddaje doświadczenia autora z jego szkoły.

Globalnie rzecz ujmując uczeń w Niemczech otrzymuje możliwość, aby „liznąć” z każdego przedmiotu kilku tematów, które być może go zainteresują, tak aby mógł samodzielnie (!) zgłębić tę wiedzę. Nie otrzyma lektur, skryptów, tabelek itp. Będzie jakiś temat, omówi się go i a nuż się zainteresuje. Prowadzi to do pewnych absurdów – w szkole ani razu nie padło rozgraniczenie na chemię organiczną i nieorganiczną, człowiek z kolei na biologii ograniczył się do omówienia seksualności. Cóż, to przecież najbardziej pragmatyczna część naszego ciała. Cała reszta – serce, płuca, mózg itp. – to kwestia fachowców, lekarzy, którzy również w szkole zainteresowali się biologią i na własną rękę rozpoczęli naukę.

Matura w Niemczech

Idąc o krok dalej dochodzimy do matury w Niemczech. Nie jest to kompendium wiedzy, a jedynie cząstka, którą się wałkuje w dwóch ostatnich klasach. Zresztą już wtedy uczniowie zbierają punkty zamiast ocen, które potem są doliczane do matury…i to również z wykształcenia fizycznego! Tak więc ja przystępowałem do samych egzaminów maturalnych już ze zdaną maturą, jedynie kataklizm mógł to zniweczyć. Same egzaminy maturalne obejmują zazwyczaj wiedzę z 3-5 tematów – jak już wspominałem nauczanych w przeciągu dwóch ostatnich lat. Na egzaminie z kolei uczniowie otrzymują trzy tematy, z którego wybierają jeden. Tak więc nawet przy pięciu tematach matematyka nie kłamie – wystarczy wkuć na pamięć trzy i na pewno jeden będzie na maturze.

Objaśnienie redakcyjne: Wspomnienie o „zdanej maturze” przed egzaminami opisuje poczucie pewności autora. Dziś wyników ze szkoły nie można traktować jako zamiennika zaliczenia egzaminów. Podobnie opisana strategia uczenia się trzech tematów nie jest uniwersalną receptą: wymagania i wybór zadań zależą od przedmiotu, landu i rocznika.

Jak dziś wygląda Abitur w NRW?

Stan na 7 października 2026 r. Abitur daje allgemeine Hochschulreife, czyli ogólne uprawnienie do ubiegania się o przyjęcie na studia. W standardowej ścieżce G9 w NRW przypada po 13. klasie. G9 oznacza dziewięć lat Gymnasium po czteroletniej podstawówce; dawne G8 obejmowało osiem.

Wyższe klasy maturalne, czyli gymnasiale Oberstufe, obejmują rok wprowadzający — Einführungsphase — oraz dwa lata fazy kwalifikacyjnej, Qualifikationsphase. Osiągnięcia ocenia się punktami od 0 do 15; 15 to wynik najlepszy. Dla obecnych roczników przewidziano cztery przedmioty egzaminacyjne: trzy egzaminy pisemne i jeden ustny. Wybór musi spełniać wymagania dotyczące przedmiotów i obszarów nauki.

Łączna punktacja składa się z bloku I za kursy szkolne (200–600 punktów) i bloku II za egzaminy (100–300 punktów). Minimum wynosi łącznie 300 punktów, ale trzeba także spełnić pozostałe warunki zaliczenia w każdym bloku. Nie wystarczy więc jedna odpowiednio wysoka suma. Punkty z wychowania fizycznego mogą być uwzględniane na zasadach rozporządzenia, lecz nie zastępują zaliczenia matury.

Jeżeli uczeń nie zda, powinien poprosić szkołę o wyjaśnienie obliczeń, warunków ponownego podejścia i terminów. Przy kwestionowaniu wyniku może wnioskować o wgląd do dokumentacji; sposób odwołania i termin należy sprawdzić w pouczeniu otrzymanej decyzji.

Zmiana dla kolejnych roczników: Nowe przepisy NRW mają zastosowanie do uczniów rozpoczynających wyższe klasy maturalne od 1 sierpnia 2027 r.; pierwsza matura według nich przypada w 2030 r. Przewidują pięć przedmiotów egzaminacyjnych. Nie należy mieszać tych zasad z wymaganiami dla obecnych roczników.

Gymnasium, Realschule i polskie technikum — czego nie utożsamiać?

Objaśnienie redakcyjne: Niemieckie Gymnasium nie jest odpowiednikiem dawnego polskiego gimnazjum. Rozpoczyna się zwykle po czwartej, a w Berlinie i Brandenburgii po szóstej klasie podstawówki. Realschule prowadzi zwykle do mittlerer Schulabschluss, czyli średniego świadectwa po 10. klasie. Przy spełnieniu warunków można potem kontynuować naukę do matury. Hauptschule nie jest automatycznym wyborem dla dziecka, które nie zna jeszcze niemieckiego; potrzebne jest odpowiednie wsparcie językowe.

Polskie technikum nie ma jednego ścisłego odpowiednika. Berufliches Gymnasium to szkoła z profilem zawodowym prowadząca do Abitur; Fachoberschule prowadzi zwykle do Fachhochschulreife, uprawnienia do studiów w uczelniach nauk stosowanych. Berufskolleg w NRW może oferować różne ścieżki — trzeba sprawdzić, czy dana z nich daje kwalifikacje zawodowe, uprawnienie do studiów, czy oba te elementy.

Potoczne Fachabitur bywa używane dla Fachhochschulreife albo fachgebundene Hochschulreife, czyli uprawnienia do studiowania określonych dziedzin. Sprawdź dokładną nazwę świadectwa; sam szkolny etap Fachhochschulreife może wymagać uzupełnienia o część praktyczną. Szczegółową mapę szkół i dalszych dróg znajdziesz w naszym przewodniku po systemie szkolnictwa w Niemczech.

Co wybrać po maturze: studia czy Ausbildung?

Objaśnienie redakcyjne: Ausbildung to nauka zawodu. W systemie dualnym łączy szkolenie w firmie i zajęcia w szkole zawodowej. Abitur pozwala rozważać studia, ale nie zobowiązuje do ich rozpoczęcia. Samo ukończenie Ausbildung nie nadaje jeszcze uprawnień doradcy podatkowego — zawód Steuerberater wymaga odrębnej ścieżki i spełnienia warunków dopuszczenia oraz zdania egzaminu.

Po zdanej maturze kolej na studia, które nie są wprawdzie tematem tego artykułu, ale działają w bardzo podobny sposób. Wykładowca podaje na pierwszych zajęciach różne możliwości, jak dotrzeć do wiedzy, a potem tydzień w tydzień tylko i wyłącznie referaty studentów. W sumie piękna praca, nieprawdaż? No, tak rzecz jasna jest na seminariach, bo na wykładach to jednak jeszcze wykładowca się liczy, a nie student.

Czy aby jednak matura to automatycznie studia, tak jak u nas w Polsce? Wcale nie! Wielu młodych Niemców decyduje się po maturze na wykształcenie zawodowe wybierając zawód, którego uczą się potem przez kilka lat. Pragmatyzm, nieprawdaż? Rynek pracy już od dawna alarmuje, że studia studiami, ale fach w ręku to podstawa, więc nic dziwnego, że młody Niemiec nierzadko marzy o tym, aby zostać doradcą podatkowym. Przy całym szacunku do tego zawodu, ale ja w młodości miałem bardziej wykwintne marzenia…tyle że ja byłem i jestem idealistą.

Polski uczeń wie, a niemiecki umie

Reasumując można stwierdzić, że polski uczeń wie, a niemiecki umie. Z Polakiem pogadasz, u Niemca widać efekty. Jakże to symboliczne patrząc na gospodarki obu krajów! Ja osobiście cenię sobie wykształcenie w duchu wiedzy ogólnej, studiów w Polsce w życiu bym nie zamienił na studia w Niemczech. Niemniej jednak umiejętności praktyczne w Niemczech się opłacają na rynku pracy, no bo czy komuś po ekonomii jest potrzebny Nietzsche czy Mickiewicz? W pracy może nie, ale w życiu prywatnym fajnie czasami tak pofilozofować. Tak więc mój postulat jest i zawsze będzie, aby połączyć polskie „wkuwanie” z praktycznym nauczaniem Niemców. Mielibyśmy wtedy ludzi wykształconych, którzy potrafią przekazać tę wiedzę i ją zaprezentować.

Rzecz jasna niniejsze przedstawienie bywa krzywdzące zarówno dla jednych, jak i dla drugich, ponieważ znajdziemy Niemca z wiedzą, który nie potrafi przemawiać i odwrotnie Polaka bez wiedzy, który nadrabia świetnym krasomówstwem. Uważam jednak, że zawsze w życiu trzeba kogoś, kto nie tylko kieruje, ale czasami też zmusza, ponieważ nie każdy utalentowany dzieciak potrafi sam z siebie się zmobilizować do nauki, a szkoda! Cóż, a może to naturalna selekcja?

Pod koniec jeszcze tylko jedna uwaga – pisałem ten artykuł z perspektywy kogoś, kto uczęszczał do Gymnasium w Nadrenii Północnej-Westfalii. Niemcy to przeciwieństwo kraju scentralizowanego, więc w każdym kraju związkowym, ba! nawet w wielu miastach, może być zgoła inaczej. Bawarczycy cenią sobie naukę i rozmawiając kiedyś z grupą Bawarczyków nie kryli zdziwienia, że ja, będąc na profilu z niemieckim rozszerzonym, nie musiałem czytać Goethego ani Schillera, abstrahując już od innych sław niemieckiej literatury. Tak więc wszystko zależy od szkoły, tak jak i artykuł zależy od perspektywy piszącego.

Jeśli chcecie się dowiedzieć nieco więcej o niemieckim szkolnictwie, to zachęcamy do lektury: Polskie dziecko w niemieckiej szkole – to musicie koniecznie wiedzieć! oraz System szkolnictwa w Niemczech – wszystko co musisz o nim wiedzieć!.

Źródła

Źródła dotyczą aktualnych objaśnień redakcyjnych, zweryfikowanych 7 października 2026 r. Wspomnienia i oceny metod nauczania pozostają osobistą relacją autora:

Autor: Janek Reimigrant

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

214,605FaniLubię
75,700ObserwującyObserwuj
347ObserwującyObserwuj

33 KOMENTARZE

Obserwuj
Powiadom o

33 komentarzy
najstarszy
najnowszy najpopularniejszy