Niemcy sparaliżowane przez gołoledź. Masowe odwołania zajęć szkolnych

0

DWD: groźny marznący deszcz i śnieg

Jeszcze do godzin przedpołudniowych w środę w wielu regionach Dolnej Saksonii obowiązuje ostrzeżenie pogodowe wydane przez Niemiecką Służbę Meteorologiczną (DWD). Synoptycy alarmują przed ekstremalnie śliskimi drogami spowodowanymi marznącym deszczem oraz lokalnymi opadami śniegu, które w nocy ponownie wystąpiły w części landu.

Niebezpieczne warunki pogodowe zmusiły liczne samorządy do podjęcia decyzji o całkowitym odwołaniu zajęć stacjonarnych w szkołach. W wielu miejscach przyczyną był nie tylko lód na drogach, ale także ograniczona zdolność działania służb zimowego utrzymania, osłabiona dodatkowo trwającym strajkiem ostrzegawczym.

Masowe odwołania zajęć – lista regionów

Według danych z porannej aktualizacji (godz. 5:50), opartych na informacjach Verkehrsmanagementzentrale (VMZ) oraz aplikacji ostrzegawczej KATWARN, decyzje o zawieszeniu zajęć podjęto w licznych powiatach i miastach na prawach powiatu.

W większości regionów odwołano zajęcia stacjonarne w szkołach ogólnokształcących, a szkoły zawodowe (BBS) przeszły na nauczanie zdalne. W niektórych przypadkach pozostawiono decyzję o formie zajęć poszczególnym placówkom.

Zawieszenie nauki w trybie stacjonarnym dotyczy m.in.:

  • Ammerland
  • Aurich
  • Grafschaft Bentheim
  • Cloppenburg
  • Cuxhaven (miasto i powiat)
  • Delmenhorst
  • Diepholz
  • Emden
  • Emsland (z wyjątkiem Akademii St. Franziskus w Lingen)
  • Friesland (bez wyspy Wangerooge)
  • Hameln-Pyrmont
  • Region Hannover oraz miasto Hanower
  • Hildesheim (miasto i powiat)
  • Leer
  • Nienburg
  • Oldenburg (miasto i powiat)
  • Osnabrück (miasto i powiat)
  • Osterholz
  • Schaumburg
  • Vechta
  • Verden
  • Wesermarsch
  • Wilhelmshaven
  • Wittmund

W wielu regionach zapewniono opiekę zastępczą (Notbetreuung) dla uczniów, którzy mimo odwołania zajęć dotrą do szkoły. Jednocześnie w części powiatów zawieszono dowóz uczniów oraz szkolne wyżywienie.

Hannover i duże miasta: szkoły otwarte, ale bez lekcji

W regionie Hanoweru oraz w samym mieście szkoły pozostają formalnie otwarte, jednak zajęcia dydaktyczne nie są prowadzone. Uczniowie, którzy pojawią się w placówkach, są obejmowani opieką, natomiast nauka odbywa się w trybie zdalnym – szczególnie w szkołach zawodowych.

Bremen i Bremerhaven także reagują

Podobne decyzje zapadły również poza granicami Dolnej Saksonii. W Bremie i Bremerhaven szkoły – zgodnie z informacjami lokalnych władz oświatowych – przeszły dziś na nauczanie zdalne ze względu na ryzyko związane z gołoledzią.

Rodzice mogą zdecydować samodzielnie

Niedersächsisches Kultusministerium przypomina, że nawet w przypadku braku oficjalnej decyzji o odwołaniu zajęć, rodzice uczniów klas od 1 do 10 mają prawo zatrzymać dzieci w domu, jeśli uznają, że droga do szkoły stwarza realne zagrożenie z powodu ekstremalnych warunków pogodowych.

Decyzja taka nie pociąga za sobą konsekwencji dla uczniów, o ile zostanie odpowiednio zgłoszona.

źródło: ndr.de

Chaos śnieżny w Hesji: korki, odwołania pociągów, wstrzymane loty na lotnisku we Frankfurcie

0

Nagły powrót zimy sparaliżował Hesję

Gwałtowne opady śniegu, które we wtorek dotarły do dużej części Hesji, spowodowały poważne utrudnienia w ruchu drogowym, kolejowym i lotniczym. Skutki nagłego załamania pogody były odczuwalne niemal w całym kraju związkowym – od regionu Ren–Men po wschodnią i północną Hesję. W Osthessen doszło do tragicznego wypadku śmiertelnego, a ze względu na utrzymujące się zagrożenie gołoledzią w środę odwołano zajęcia w części szkół.

Śmiertelny wypadek na oblodzonej drodze

Najpoważniejszym skutkiem zimowego załamania pogody był śmiertelny wypadek w powiecie Fulda. Na zaśnieżonej i śliskiej drodze krajowej pomiędzy miejscowościami Rommerz i Hauswurz zginął 52-letni mężczyzna. Jak poinformowała policja, kierowca małego samochodu dostawczego z południowej Hesji zderzył się czołowo z nadjeżdżającą z przeciwnego kierunku ciężarówką o masie 40 ton. Warunki drogowe były w momencie wypadku wyjątkowo trudne.

Ostrzeżenia meteorologiczne i zagrożenie gołoledzią

Pierwsze skutki opadów śniegu pojawiły się już we wtorek po południu, szczególnie w regionie Ren–Men oraz w zachodniej Hesji. Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) wydała ostrzeżenia przed intensywnymi opadami śniegu, które w godzinach wieczornych zostały wprawdzie odwołane, jednak zagrożenie nie minęło. Do środowego poranka obowiązywały ostrzeżenia przed niebezpieczną gołoledzią, a w północnych powiatach Hesji – Kassel oraz Waldeck-Frankenberg – sytuacja miała miejscami charakter pogodowego zagrożenia o skali alarmowej.

Odwołane lekcje i apel do rodziców

Ze względu na trudne warunki atmosferyczne i ryzyko poślizgów w środę doszło do odwołań zajęć szkolnych. Heski resort spraw wewnętrznych poinformował, że decyzje podejmowane są lokalnie. Zaapelowano do rodziców, aby na bieżąco sprawdzali informacje publikowane przez konkretne szkoły – na stronach internetowych placówek, w komunikatach dla rodziców oraz na platformach edukacyjnych. Pierwsze szkoły już we wtorek ogłosiły rezygnację z zajęć stacjonarnych.

Autostrady sparaliżowane – 25 kilometrów korka na A3

Szczególnie trudna sytuacja panowała na autostradach. Na A3 w kierunku Kolonii, pomiędzy Raunheim (powiat Groß-Gerau) a Niedernhausen (Rheingau-Taunus), korek osiągnął długość około 25 kilometrów i utrzymywał się aż do wieczora. Początkowo przyczyną były prace naprawcze na lewym pasie, jednak później sytuację pogorszyły unieruchomione ciężarówki na pozostałych pasach ruchu.
W przeciwnym kierunku korek miał miejscami około ośmiu kilometrów. Redakcja drogowa hr informowała również o spowolnionym ruchu na wielu innych autostradach w Hesji.

Zablokowana A5 i problemy na drogach federalnych

Na autostradzie A5 w kierunku Kassel jezdnia była miejscami całkowicie zablokowana w obu kierunkach z powodu ciężarówek ustawionych w poprzek drogi. Doszło tam do kilku kolizji i wypadków.
Problemy wystąpiły także na drogach federalnych. Na B8 w Westerwaldzie oraz na B456 w regionie Taunus ciężarówki stanęły w poprzek jezdni. Na B42 w Rheingau zablokowany został pas ruchu przez niezidentyfikowany pojazd. W samym Frankfurcie policja odnotowała w ciągu jednej godziny około 20 kolizji drogowych.

Chaos na lotnisku we Frankfurcie

Silne opady śniegu sparaliżowały również ruch lotniczy. Około godziny 15:00 we wtorek wstrzymano starty i lądowania na lotnisku Frankfurt am Main z powodu zalegającego śniegu na drogach kołowania.
O godzinie 16:15 ponownie otwarto pierwszą trasę startową – tzw. Startbahn West – poinformował operator lotniska Fraport. W późniejszych godzinach popołudniowych wznowiono także lądowania. Łącznie odwołano około 100 lotów, a około 30 maszyn przekierowano na inne lotniska.
Operator lotniska ostrzegł, że należy liczyć się z dalszymi opóźnieniami i zaapelował do pasażerów o sprawdzanie statusu lotów oraz zaplanowanie znacznie dłuższego czasu dojazdu na lotnisko.

Utrudnienia w komunikacji publicznej

Zakłócenia wystąpiły również w transporcie publicznym. Rhein-Main-Verkehrsverbund (RMV) informował o ograniczeniach w kursowaniu autobusów na terenie regionu Ren–Men, a także w środkowej i wschodniej Hesji.
Na liniach S-Bahn i kolei regionalnej dochodziło do odwoływania kursów lub pomijania wybranych przystanków.

Przyczyny załamania pogody i prognoza

Przyczyną nagłego powrotu zimy był front niżowy, który przemieścił się z południa nad Hesję. Rano opady miały jeszcze charakter deszczu, jednak od południa stopniowo przechodziły w śnieg. W ciągu dnia deszcz, deszcz ze śniegiem i śnieg przesuwały się w kierunku północno-zachodnim, a wieczorem strefa opadów przesunęła się dalej na północny wschód.

W środę pogoda ma się nieco poprawić – poranek będzie mglisty, później miejscami słoneczny i w większości suchy. Temperatury maksymalne wyniosą od 3 stopni na północy do 9 stopni w rejonie Menu. Nocą możliwe jest ponowne tworzenie się mgły, a miejscami może ponownie spaść śnieg, co zwiększy ryzyko oblodzeń.
W czwartek prognozowane jest duże zachmurzenie z przejaśnieniami. Na północy i wschodzie Hesji możliwe są słabe opady śniegu. Temperatury będą się wahać od –1 do 6 stopni Celsjusza. W kolejnych dniach spodziewane jest stopniowe ocieplenie, a według ekspertów nie należy oczekiwać ogólnokrajowego, długotrwałego paraliżu spowodowanego gołoledzią.

źródło: hessenschau.de

Dramatyczny wzrost przemocy w przedszkolach w Nadrenii Północnej-Westfalii. Liczba zgłoszeń wyższa o 76 procent!

1

Gwałtowny wzrost liczby przypadków przemocy w niemieckich przedszkolach

W Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) odnotowano alarmujący wzrost liczby przypadków przemocy w przedszkolach. Jak wynika z oficjalnych danych za rok 2025, liczba zgłoszonych incydentów była o 76 procent wyższa niż w roku poprzednim. Chodzi zarówno o przemoc seksualną, fizyczną i psychiczną ze strony dorosłych, jak i o agresję występującą między samymi dziećmi.

Łącznie do właściwych krajowych urzędów ds. młodzieży (Landesjugendämter) zgłoszono 4718 przypadków przemocy. Dla porównania – w 2024 roku odnotowano 2680 takich zgłoszeń.

Dane z odpowiedzi rządu landowego na interpelację opozycji

Jak poinformował dziennik „Kölner Stadt-Anzeiger”, statystyki pochodzą z odpowiedzi rządu kraju związkowego Nadrenia Północna-Westfalia na zapytanie poselskie frakcji SPD w landtagu. Zestawienie obejmuje wszystkie formy naruszeń dobra dziecka: przestępstwa seksualne, przemoc fizyczną oraz przemoc psychiczną, popełniane zarówno przez pracowników placówek, jak i przez dzieci wobec rówieśników.

Dane te po raz pierwszy zostały zebrane i zaprezentowane w tak kompleksowej formie.

Wstrząsające przypadki przemocy wobec dzieci

Wśród najbardziej bulwersujących spraw z 2025 roku znalazł się przypadek 34-letniego przyszłego wychowawcy przedszkolnego z Marl, który podczas pracy w placówce dopuścił się molestowania dziewięciorga dziewczynek. Mężczyzna przyznał się do winy i w listopadzie 2025 roku został skazany na cztery lata pozbawienia wolności.

Jako przypadek przemocy zakwalifikowano również sytuację z Erkrath, gdzie czteroletnie dziecko było w przedszkolu wielokrotnie zmuszane do jedzenia, co zostało uznane za naruszenie jego integralności psychicznej.

Stanowisko nowej minister ds. dzieci i rodziny

Nowa minister ds. dzieci, młodzieży i rodziny w Nadrenii Północnej-Westfalii, Verena Schäffer (Partia Zielonych), odniosła się do rosnących statystyk w sobotnim oświadczeniu. Podkreśliła, że od października 2024 roku dane dotyczące przedszkoli są rejestrowane za pomocą jednolitego, krajowego modułu online, co pozwala na ich dokładniejszą analizę na poziomie landowym.

Zdaniem minister wzrost liczby zgłoszeń nie musi oznaczać wyłącznie pogorszenia sytuacji w placówkach. Jak zaznaczyła, może on również świadczyć o tym, że więcej przypadków trafia do tzw. „jasnej strefy” (Hellfeld), zamiast pozostawać niewykrytymi.

– To także dowód na to, że więcej przypadków nie pozostaje już w ukryciu. Tylko jeśli wszyscy będziemy uważnie reagować i działać wspólnie, możemy skuteczniej chronić dzieci – powiedziała Schäffer.

Minister przypomniała również o powołaniu nowego stanowiska pełnomocniczki ds. ochrony dzieci i praw dziecka, podkreślając, że ochrona dzieci przed przemocą jest absolutnym priorytetem rządu landowego.

Krytyka ze strony Niemieckiego Związku Ochrony Dzieci

Znacznie bardziej krytyczną ocenę sytuacji przedstawił Michael Kutz, dyrektor krajowy Niemieckiego Związku Ochrony Dzieci (Deutscher Kinderschutzbund) w Nadrenii Północnej-Westfalii. W rozmowie z „Kölner Stadt-Anzeiger” zwrócił uwagę, że rosnąca liczba przypadków zagrożenia dobra dziecka jest w dużej mierze skutkiem niedostatecznego zatrudnienia personelu oraz obniżania standardów kształcenia i kwalifikacji zawodowych.

Według Kutz’a te czynniki prowadzą do poważnego przeciążenia przedszkoli i pracowników, co zwiększa ryzyko występowania sytuacji kryzysowych i zaniedbań.

źródło: bild.de

Niemiecka fabryka zwalnia setki pracowników

1

Cięcia w regionie – setki miejsc pracy zagrożone

Pforzheim w Badenii-Wirtembergii stoi przed poważnym wyzwaniem gospodarczym. Witzenmann GmbH, niemiecka firma o 172-letniej tradycji, ogłosiła redukcję setek miejsc pracy w trzech swoich zakładach w Pforzheim. Zarząd podkreśla, że celem jest „społecznie odpowiedzialny” proces ograniczania zatrudnienia, który ma minimalizować konieczność zwolnień.

Spadek sprzedaży i kryzys w branży metalowej

Przyczyną cięć są znaczące spadki przychodów. Popyt w europejskim rynku macierzystym wyraźnie osłabł, a liczba zamówień na komponenty do silników spalinowych zmniejszyła się. W efekcie firma zdecydowała się na restrukturyzację zatrudnienia, obejmującą głównie zakład w Pforzheim i okoliczne placówki.

Historia firmy – od biżuterii do przemysłu metalowego

Firma Witzenmann została założona w 1854 roku przez Heinricha Witzenmanna jako fabryka wyrobów jubilerskich. Początkowo produkowano łańcuszki i spinki mankietowe, jednak po nieco ponad 30 latach produkcję biżuterii wstrzymano. Dziś Witzenmann jest jednym z wiodących światowych producentów elastycznych elementów metalowych, w tym węży metalowych, kompensatorów, uchwytów do rur oraz części do silników spalinowych.

Skala redukcji – programy dobrowolnych odejść

Obecnie Witzenmann zatrudnia na całym świecie około 4 400 osób. W ramach nowego planu restrukturyzacji, obowiązującego do 2029 roku, planowane jest ograniczenie około 230 z 1 650 miejsc pracy w Pforzheim i okolicach. Wdrożone zostaną programy dobrowolnych odejść, obejmujące m.in. wcześniejsze emerytury, odprawy oraz elastyczny czas pracy.

Oświadczenie zarządu

Dr Andreas Kämpfe, CEO grupy Witzenmann, stwierdził: „Porozumienie z naszymi partnerami społecznymi jest silnym sygnałem dla firmy. Zapewnia stabilność, wspiera transformację i pozwala nam jednocześnie odpowiedzialnie zarządzać personelem.”

Sytuacja w branży metalowej w Niemczech

Problemy Witzenmanna odzwierciedlają szersze trudności niemieckiej branży metalowej. Niedawno RT-Lasertechnik GmbH w Rheda-Wiedenbrück (NRW) ogłosiła upadłość, zagrażając 150 miejscom pracy. Kryzys w sektorze podkreśla potrzebę restrukturyzacji i przemyślanej transformacji przemysłu w regionie.

źródło: bild.de

Niemcy: Obywatel Azerbejdżanu oskarżony o brutalny atak na byłą żonę

0

Próba morderstwa po rozstaniu

Po zakończeniu 14-letniego małżeństwa 38-letni Elnur D. z Azerbejdżanu zaatakował swoją byłą żonę w polu kukurydzy w Nottuln, w Nadrenii Północnej-Westfalii. Mężczyzna, obawiając się deportacji, przygotował atak, zdobywając w trakcie wspólnych zakupów dwa noże, które następnie wykorzystał do napaści. Sprawa trafiła w poniedziałek na wokandę przed Sądem Krajowym w Münster, gdzie Elnur D. odpowiada za usiłowanie zabójstwa.

Cztery kwalifikowane okoliczności przestępstwa

Prokurator Ralf Tyborczyk wskazał, że w sprawie występują cztery kwalifikowane przesłanki: działanie z premedytacją, motyw chciwości, niskie pobudki oraz próba ukrycia innej przestępczości. Za takie przestępstwo grozi podejrzanemu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Atak i dramatyczna walka o życie ofiary

10 września 2025 roku para udała się wspólnie na zakupy. Po powrocie kobieta chciała wrócić autobusem do domu, a w pobliżu przystanku odeszła na chwilę na pobliskie pole kukurydzy. Mężczyzna podążył za nią i wielokrotnie ranił ją nożami w twarz, szyję, plecy, klatkę piersiową, brzuch, uda, pośladki oraz ręce.

Lekarz sądowy, dr Stefanie Schlepper, podała, że do jamy brzusznej wlało się około 1,5 litra krwi. Kobieta została uratowana dzięki sześciogodzinnej operacji ratunkowej.

Sprawca przyznaje się do napaści

Ciężko ranna ofiara, zdołała dotrzeć do drogi, gdzie znalazła ją przypadkowa kobieta. Prokuratura wskazuje, że Elnur D. zabrał jej telefon i kartę bankomatową, licząc, że nie przeżyje ataku.

Podczas procesu oskarżony odmówił składania zeznań i pozwolił, aby jego adwokat odczytał oświadczenie, w którym przyznał się do zadawania ran byłej żonie. Motyw tłumaczył frustracją i poczuciem bezwartościowości spowodowanym brakiem pracy oraz planowanym wyjazdem żony z kraju.

Ochrona ofiary i dzieci

Ofiara nie chce brać udziału w rozprawie osobiście. Jej adwokat podkreśliła, że stan psychiczny kobiety jest bardzo trudny. Wniosek o wyłączenie publiczności dla ochrony dzieci oraz matki został odrzucony przez sąd.

źródło: bild.de

Skandal na A6 koło Norymbergi: Mężczyzna nagrywał płonący samochód zamiast udzielić pomocy – grożą mu 2 lata więzienia

0

Skandaliczne zachowanie na A6 koło Norymbergi

W Niemczech coraz częściej media i policja zwracają uwagę na problem tzw. „gafferów” – osób, które zamiast udzielić pomocy w wypadku drogowym, wyciągają telefony i nagrywają dramatyczne sceny. Jednym z ostatnich przykładów jest tragiczny wypadek na autostradzie A6 koło Norymbergi, do którego doszło 12 stycznia 2026 roku.

W zimowych warunkach drogowych ciężarówka wpadła w poślizg, przygniatając dwa samochody do barierek. W wyniku zdarzenia jedno z aut stanęło w płomieniach. W pożarze zginęła 54-letnia kobieta, a 64-letni mężczyzna został ciężko ranny. Podczas gdy służby ratunkowe walczyły o życie mężczyzny, jeden z kierowców stojących w korku postanowił nagrywać dramatyczne zdarzenie zamiast udzielić pomocy.

Nagranie trafiło do sieci

Film, który trafił do internetu, wywołał oburzenie policji i opinii publicznej. Funkcjonariusze zwracają uwagę, że nagrywanie ofiar wypadków jest nie tylko moralnie naganne, ale stanowi naruszenie prawa, w tym przepisów o ochronie wizerunku (§ 201a Kodeksu karnego). Policja podkreśliła, że publikowanie nagrań w sieci potęguje dramat i jest całkowicie niedopuszczalne.

„Nagrywanie takich scen jest wyrazem wyjątkowej bezduszności. A opublikowanie ich w internecie jest szczytem braku wyczucia i empatii” – komentuje rzeczniczka lokalnej policji.

Możliwe konsekwencje prawne

Gaffer oprócz naruszenia praw osobistych ofiary może zostać oskarżony o nieudzielenie pomocy, gdyż w momencie nagrywania mógłby próbować ratować poszkodowanego. W Niemczech za tego typu przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności nawet do dwóch lat.

Policja prowadzi intensywne dochodzenie w celu identyfikacji sprawcy. Eksperci podkreślają, że przypadki takie jak ten pokazują potrzebę zwiększenia świadomości społecznej oraz egzekwowania prawa wobec osób, które zamiast pomagać, filmują dramatyczne sytuacje.

źródło: derwesten.de

Niemcy: 60 procent deportacji kończy się niepowodzeniem

1

Masowe niepowodzenia w deportacjach w całych Niemczech

Nowe dane dotyczące deportacji w Niemczech pokazują, że problem z egzekwowaniem przepisów imigracyjnych wykracza daleko poza granice Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW). Niepowodzenia w wykonywaniu deportacji dotyczą także Saksonii i Dolnej Saksonii, gdzie tysiące planowanych działań kończą się fiaskiem.

Saksonia: sześć na dziesięć deportacji nieudanych

Z odpowiedzi Saksońskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wynika, że w latach 2023–2025 w Landesdirektion Sachsen zaplanowano łącznie 6397 deportacji. Z tej liczby 4053 działania zakończyły się niepowodzeniem już na etapie przygotowań. Oznacza to, że w Saksonii około 60 procent wszystkich planowanych deportacji nie zostało zrealizowanych.

Według ministerstwa główne przyczyny niepowodzeń to: ukrywanie się osób przeznaczonych do deportacji, odmowa współpracy państw pochodzenia, kwestie zdrowotne oraz utrudnienia spowodowane oporem samych deportowanych.

Roczne zestawienie wyglądało następująco:

  • 2023: 2177 planowanych deportacji – 1430 nieudanych.
  • 2024: 2099 planowanych – 1286 nieudanych.
  • 2025: 2121 planowanych – 1337 nieudanych.

Dolna Saksonia: więcej deportacji nieudanych niż przeprowadzonych

W Dolnej Saksonii sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna. W latach 2023–2025 zarejestrowano łącznie 9454 próby deportacji, obejmujące zarówno loty, jak i przekazania w ramach systemu Dublińskiego. W rzeczywistości przeprowadzono jedynie 3688 z nich. Pozostałe 5766 prób zakończyło się niepowodzeniem lub zostało anulowanych.

Najczęstsze przyczyny niepowodzeń według tamtejszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych:

  • Ukrywanie się osób lub ich niezarejestrowany wyjazd (368 przypadków).
  • Zatrzymanie przez Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) przed przekazaniem w ramach Dublińskiego systemu (318).
  • Dobrowolny wyjazd (231).
  • Brak dokumentów podróży (137).
  • Wnioski o wyjątkowe przypadki humanitarne (97).

Dodatkowo, podczas trwania działań deportacyjnych często odnotowywano:

  • Brak obecności osoby (2334 przypadki).
  • Ryzyko rozdzielenia rodzin (297).
  • Powody medyczne (164).

Roczne dane z Dolnej Saksonii prezentują się następująco:

  • 2023: 2836 wniosków – 1106 zrealizowanych, 1730 nieudanych.
  • 2024: 3267 wniosków – 1340 zrealizowanych, 1927 nieudanych.
  • 2025: 3351 wniosków – 1242 zrealizowanych, 2109 nieudanych.

Podobny problem w całym kraju

Wszystkie trzy landy – NRW, Saksonia i Dolna Saksonia – pokazują ten sam obraz: planowanie, przygotowanie i nawet rezerwacja lotów nie gwarantują skuteczności. Raport roczny Federalnej Policji Niemiec za 2024 rok wykazał, że spośród 56 322 planowanych deportacji w całych Niemczech faktycznie przeprowadzono tylko 22 234.

Eksperci wskazują, że problem jest systemowy i wymaga zmian zarówno w procedurach, jak i w międzynarodowej współpracy przy powrotach cudzoziemców.

źródło: bild.de

Niemcy: Polacy zatrzymani za włamania do salonów samochodowych – gang okradał warsztaty i dealerów od ponad roku

0

Trzech Polaków, w wieku 37, 38 i 39 lat, zostało zatrzymanych przez niemiecką policję podczas włamania do salonu samochodowego w Bergen na wyspie Rugia. Funkcjonariusze przyłapali ich na gorącym uczynku w nocy z niedzieli na poniedziałek. Śledczy podejrzewają, że zatrzymani odpowiadają za serię kradzieży w wyniku których zniknęły setki kompletów opon w warsztatach i u dilerów samochodowych w całym landzie.

Rok śledztwa i olbrzymie straty

Jak poinformowała policja w Neubrandenburg, zatrzymanie jest efektem ponad rocznych działań operacyjnych. Od marca 2025 roku w Meklemburgii-Pomorzu Przednim dochodziło do licznych włamań do firm zajmujących się sprzedażą opon i samochodów.

Straty spowodowane działalnością gangu są ogromne. Tylko we wrześniu 2025 roku w Greifswaldzie skradziono towar o wartości 140 tys. euro, a łączne straty oszacowano na ponad 600 tys. euro.

Karolina Kohl z policji w Neubrandenburgu podkreślała trudność sprawy:

„Grupa działała sprawnie i mobilnie, a włamania miały miejsce w różnych częściach landu. Dopiero centralizacja śledztwa pozwoliła nam powiązać sprawców i zbliżyć się do rozwiązania sprawy.”

Zatrzymanie na gorącym uczynku

W grudniu 2025 roku sprawa została przejęta przez prokuraturę w Stralsund oraz kryminalnych z Anklam. Dzięki współpracy wielu jednostek, w tym policji federalnej i służb celnych, udało się ustalić miejsce kolejnego włamania gangu.

26 stycznia o godzinie 3:00 specjalne jednostki wkroczyły do salonu w Bergen, gdzie zatrzymano trzech Polaków. Funkcjonariusze podkreślają, że jest to przykład skutecznej i wzorowej współpracy służb:

„Takie sukcesy wymagają czasu, cierpliwości i zaangażowania wielu jednostek” – mówił szef policji Arne Wurzler.

Areszt i zarzuty

Dzień po zatrzymaniu mężczyźni zostali doprowadzeni przed sąd. Sędzia zdecydował o zastosowaniu aresztu tymczasowego. Cała trójka usłyszała zarzut ciężkiej kradzieży w zorganizowanej grupie.

Zatrzymani trafili do trzech różnych zakładów karnych w Stralsundz, Bützow i Waldeck, gdzie oczekują na dalsze decyzje prokuratury.

Policja zaznacza, że śledztwo nadal trwa:

„Ze względu na dobro postępowania nie możemy ujawniać szczegółów. Sprawdzamy, czy zatrzymani mogą mieć związek z innymi podobnymi przestępstwami” – dodaje Karolina Kohl.

źródło: szczecin.se.pl

Branża IT w Polsce zarabia więcej niż w Niemczech? Analiza płac i perspektyw dla programistów w Europie

0

Szwajcaria pozostaje liderem w Europie

Według najnowszego raportu SwissDevJobs, Szwajcaria nadal oferuje najwyższe wynagrodzenia dla specjalistów IT w Europie. Średnia pensja dla programistów wynosi tam 115 800 euro rocznie, a w przypadku najlepszych dziesięciu procent zarobki sięgają średnio 139 700 euro.

W Wielkiej Brytanii średnie wynagrodzenie dla pracowników branży IT wynosi około 74 400 euro, natomiast w segmencie topowym – 115 000 euro.

Niemcy w tle – Polska wyprzedza w płacach

W Niemczech średnie roczne wynagrodzenie programistów wynosi 62 400 euro, a najlepiej zarabiające dziesięć procent osiąga około 80 000 euro. Co zaskakujące, Polska wyprzedza Niemcy w tym zestawieniu: średnia płaca dla sektora IT wynosi tam 63 000 euro, a górne dziesięć procent zarabia nawet 85 000 euro.

Dla porównania, w Holandii średnia pensja programistów to 55 700 euro, a w topowym segmencie – 74 000 euro. W Rumunii odpowiednio 33 200 euro i 58 900 euro.

Satysfakcja z wynagrodzenia i wykształcenie

Badanie SwissDevJobs objęło także poziom satysfakcji pracowników IT. Aż 55 procent ankietowanych programistów przyznało, że jest niezadowolonych ze swojego wynagrodzenia i oczekuje wyższej płacy. Wskazano przy tym, że wykształcenie wyższe jest korzystne, ale niekonieczne, by uzyskać wysokie zarobki – mimo to 85 procent respondentów posiada odpowiedni dyplom.

Perspektywy dla początkujących i wpływ sztucznej inteligencji

Młodzi specjaliści IT oceniają wymagania w ogłoszeniach o pracę dla stanowisk entry-level jako często zbyt wysokie – uważa tak 76 procent ankietowanych. Jednocześnie trzy czwarte nowo zatrudnionych znalazło pierwszą pracę maksymalnie sześć miesięcy po ukończeniu studiów lub kursów.

Niepokojący może być fakt, że tylko 41 procent początkujących programistów odczuwa zagrożenie ze strony sztucznej inteligencji w kontekście konkurencji na rynku pracy, co oznacza, że większość młodych specjalistów wciąż traktuje AI jako narzędzie wspierające, a nie konkurenta.

Wnioski

Analiza SwissDevJobs pokazuje, że Niemcy, mimo rozwiniętego rynku IT, pozostają w tyle za Polską pod względem wynagrodzeń. Szwajcaria utrzymuje pozycję lidera w Europie, a Wielka Brytania zajmuje miejsce tuż za nią. Badanie ujawnia także, że satysfakcja finansowa w branży IT jest nadal niska, zwłaszcza wśród początkujących specjalistów, którzy oczekują lepszego wynagrodzenia i realistycznych wymagań w ofertach pracy.

źródło: golem.de

Niemcy: zwolniona z pracy za odmowę stosowania form językowych zależnych od płci

1

Spór o język w instytucji federalnej

Pracownica Federalnego Urzędu ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii (Bundesamt für Seeschifffahrt und Hydrographie – BSH) w Hamburgu została zwolniona z pracy po tym, jak odmówiła konsekwentnego używania tzw. języka inkluzywnego w oficjalnej instrukcji dotyczącej ochrony radiologicznej.

Sprawa przerodziła się w wieloetapowy spór prawny, który trafił przed sąd pracy i wzbudził zainteresowanie opinii publicznej w całych Niemczech.

Kilka znaków, które doprowadziły do zwolnienia

Jak informuje dziennik „Hamburger Abendblatt”, konflikt dotyczył z pozoru drobnej kwestii – kilku znaków w tekście. Z punktu widzenia kierownictwa BSH brakowało w nim jednak konsekwentnie stosowanych „form Genderowych”, czyli takich, które w języku niemieckim mają uwzględniać wszystkie płcie (np. poprzez podwójne formy lub znaki specjalne).

Autorka dokumentu odmówiła wprowadzenia takich zapisów w całości tekstu. W konsekwencji została najpierw dwukrotnie upomniana dyscyplinarnie, a następnie zwolniona z pracy.

Argumenty pracownicy: precyzja ważniejsza niż ideologia

Kobieta konsekwentnie broniła swojego stanowiska. Jak podkreślała, funkcja pełnomocnika ds. ochrony radiologicznej (Strahlenschutzbeauftragter) jest stanowiskiem urzędowym, niezależnym od płci biologicznej osoby, która je pełni.

– „To urząd, a nie tożsamość płciowa, jest tu kluczowa” – argumentowała.

Zwracała również uwagę, że „język gender” w tym konkretnym przypadku może odciągać uwagę od istoty dokumentu. Jej zdaniem instrukcje dotyczące ochrony radiologicznej muszą być sformułowane w sposób jednoznaczny, precyzyjny i prawnie wiążący.

Jako przykład podała zastępowanie ustalonego pojęcia prawnego „upoważniony lekarz” (ermächtigter Arzt) określeniem „osoba posiadająca kwalifikacje lekarskie”. Taka zmiana – według niej – narusza zasadę jasności prawa i może prowadzić do niejednoznacznych interpretacji.

Sąd pracy: upomnienia i zwolnienie były bezprawne

Sprawa trafiła do Sądu Pracy w Hamburgu. W dwóch wyrokach z 17 lipca 2025 roku sąd uznał zarówno upomnienia dyscyplinarne, jak i zwolnienie pracownicy za niezgodne z prawem.

Sędziowie przyznali rację argumentacji kobiety, wskazując, że pracodawca nie wykazał wystarczających podstaw do tak daleko idących sankcji. Orzeczenia te oznaczały istotny sukces pracownicy w sporze z federalnym urzędem.

Sprawę nagłośniło również stowarzyszenie „Stoppt Gendern” („Stop genderowaniu”), które opublikowało w tej sprawie oficjalny komunikat prasowy.

Spór jeszcze się nie zakończył

Mimo niekorzystnego rozstrzygnięcia BSH nie zamierza zakończyć sprawy. Federalny urząd złożył odwołanie od wyroku, a zwolnienie zostało tymczasowo zawieszone.

Kolejny etap postępowania odbędzie się przed Krajowym Sądem Pracy w Hamburgu (Landesarbeitsgericht Hamburg). Rozprawa została wyznaczona na 5 lutego.

Zapytany o sprawę urząd ograniczył się do lakonicznego komentarza, powołując się na ochronę danych osobowych i odmawiając szczegółowych wyjaśnień.

Czym zajmuje się Federalny Urząd ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii

BSH ma swoją siedzibę w Hamburgu i jest federalną instytucją podległą rządowi Niemiec. Zgodnie z oficjalnymi informacjami pełni funkcję centralnego urzędu morskiego kraju. Do jego zadań należą m.in. nadzór nad żeglugą, ochrona mórz, działalność offshore, pomiary hydrograficzne, gromadzenie danych morskich oraz badania naukowe w obszarze polityki morskiej.

Urząd dysponuje własną flotą pięciu statków, w tym statkiem badawczym „Atair”.

źródło: bild.de