Niemcy: lewicowi ekstremiści przyznają się do ataku na infrastrukturę w Berlinie. Drugie oświadczenie po spekulacjach o Rosji

4

Nowe oświadczenie sprawców po blackoutcie w Berlinie

Grupa określająca się jako anonimowa Vulkangruppe opublikowała drugie oświadczenie, w którym ponownie przyznaje się do sabotażu infrastruktury energetycznej w Berlinie. Atak doprowadził do poważnych przerw w dostawie prądu w południowo-zachodniej części miasta. Sprawcy przedstawiają się jako środowisko skrajnie lewicowe i określają swoje działania jako „polityczną akcję wymierzoną w system”.

Nowy komunikat pojawił się po nasilających się spekulacjach, jakoby za atakiem mogły stać rosyjskie służby lub podmioty powiązane z Rosją.

„Nie przeciwko ludziom”, lecz przeciwko infrastrukturze

W opublikowanym oświadczeniu ekstremiści twierdzą, że ich działania „nie są skierowane przeciwko ludziom”, lecz przeciwko infrastrukturze, która – jak piszą – „codziennie niszczy środowisko”. Jednocześnie wprost przyznają, że mieli świadomość konsekwencji swojego czynu.

W treści pisma zaznaczają, że skutki ataku dotykające osoby starsze, chore oraz dzieci nie były przypadkowe. Jak stwierdzili autorzy oświadczenia, „te trudności nie są dziełem przypadku”, co jednoznacznie wskazuje, że liczyli się z negatywnymi skutkami dla ludności cywilnej.

Odrzucenie zarzutów o rosyjskie sterowanie

Członkowie Vulkangruppe stanowczo odrzucają sugestie, że ich działania mogły być inspirowane lub sterowane z Rosji. W ich ocenie takie tezy są próbą usprawiedliwienia bezradności państwa.

„To próba ukrycia własnej bezsilności” – napisali, dodając, że fakt, iż ludzie działający lokalnie są w stanie skutecznie zaatakować infrastrukturę, nie pasuje do narracji bezpieczeństwa prezentowanej przez polityków i instytucje państwowe. Ich zdaniem właśnie dlatego „konstruuje się zewnętrznego wroga”.

Policja: brak jakichkolwiek śladów prowadzących do Rosji

Do spekulacji na temat możliwego rosyjskiego udziału odniósł się również wiceprezes policji Berlina Marco Langner. We wtorek podkreślił jednoznacznie, że nie istnieją żadne dowody wskazujące na Rosję.

Jak zaznaczył, analizy prowadzone wspólnie z Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA) wyraźnie wskazują na Vulkangruppe. Policja uznaje opublikowane oświadczenia za autentyczne i jednoznacznie lokuje sprawców w środowisku skrajnej lewicy.

Intensywne działania śledcze i analiza miejsca ataku

Langner poinformował, że służby bardzo dokładnie zbadały miejsce ataku oraz użyty środek przyspieszający spalanie. W dochodzeniu wykorzystano psy tropiące, a także przeanalizowano nagrania z kamer monitoringu na dworcach i w przestrzeni publicznej.

Jak zapewnił wiceprezes policji, śledczy zamierzają wykorzystać wszystkie dostępne możliwości techniczne, aby doprowadzić do identyfikacji sprawców. Funkcjonariusze zwracają uwagę, że zarówno język użyty w oświadczeniu, jak i dobór celów ataku, odpowiadają schematom znanym ze środowisk skrajnie lewicowych.

Politycy CDU podzieleni w ocenie możliwych inspiracji

Nie wszyscy politycy są jednak gotowi całkowicie wykluczyć inne scenariusze. Poseł CDU zajmujący się polityką zagraniczną, Roderich Kiesewetter, stwierdził w rozmowie z dziennikiem „Die Welt”, że przeprowadzona analiza językowa budzi wątpliwości.

Zwrócił uwagę, że po przetłumaczeniu tekstu z powrotem na język rosyjski brzmiał on znacznie bardziej naturalnie niż w oryginalnym, „nieporadnym” niemieckim. Jego zdaniem może to oznaczać albo niski poziom językowy autorów, albo zewnętrzny wpływ na treść oświadczenia. Podkreślił przy tym, że na obecnym etapie nie należy wykluczać żadnej hipotezy.

Głos byłych polityków i ekspertów językowych

Były sekretarz generalny CDU Ruprecht Polenz napisał w serwisie X, że interesuje go, czy brutalna, skrajnie lewicowa Vulkangruppe mogła mieć kontakty z rosyjskim wywiadem, który – jego zdaniem – mógłby wykorzystywać takie grupy do aktów sabotażu.

Dodatkowe wątpliwości zgłosiła również ekspertka ds. sztucznej inteligencji i analizy języka Andrea Schlüter. Na platformie Bluesky stwierdziła, że w niektórych fragmentach oświadczenia jest „dość pewna”, iż tekst nie został pierwotnie napisany po niemiecku.

Śledztwo trwa, a sprawa pozostaje otwarta

Choć berlińska policja nie widzi obecnie żadnych dowodów na zagraniczne sterowanie atakiem, śledztwo wciąż trwa. Analizowane są zarówno aspekty techniczne ataku, jak i kontekst polityczny oraz językowy opublikowanych oświadczeń.

Sprawa sabotażu infrastruktury energetycznej w Berlinie pozostaje jednym z najpoważniejszych incydentów o charakterze ekstremistycznym w ostatnich miesiącach i nadal budzi duże emocje – zarówno wśród polityków, jak i opinii publicznej.

źródło: bild.de

Niemcy: Policja poszukuje Somalijczyka z Aschaffenburga. Bohater, który powstrzymał nożownika, zniknął po decyzji o deportacji

0

Od publicznego uznania do policyjnych poszukiwań

Jeszcze niedawno był publicznie chwalony za odwagę i obywatelską postawę, dziś niemiecka policja prowadzi jego poszukiwania. 31-letni Somalijczyk Ahmed Mohamed Odowaa, który w Aschaffenburgu stanął na drodze napastnikowi uzbrojonemu w nóż, od przełomu roku jest formalnie zobowiązany do opuszczenia Niemiec. Ponieważ nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa, został wpisany do rejestru osób poszukiwanych w celu zatrzymania.

Władze nie wiedzą, czy opuścił Niemcy

Organy administracyjne w Dolnej Frankonii przyznają, że nie mają pewności, czy Odowaa faktycznie wyjechał z Niemiec. Choć niektóre media informują o jego wyjeździe, urzędowo nie zostało to dotychczas potwierdzone.

Jak poinformowała Rada Rządowa Dolnej Frankonii, mężczyzna nie zgłosił swojego wyjazdu do Centralnego Urzędu ds. Cudzoziemców. W komunikacie podkreślono, że w takich przypadkach urzędy nie dysponują narzędziami pozwalającymi ustalić rzeczywiste miejsce pobytu osoby, zwłaszcza poza granicami kraju. Z tego powodu wydano nakaz poszukiwania w celu zatrzymania.

Odrzucony azyl i wcześniejsze wyroki

Wniosek azylowy Ahmeda Mohameda Odowaa został odrzucony już w maju 2024 roku, a złożona przez niego skarga nie przyniosła skutku. Mimo posiadania zezwolenia na pracę, mężczyzna — według władz — nie podjął legalnego zatrudnienia i utrzymywał się ze świadczeń socjalnych.

Ponadto, jak przekazał urząd w Würzburgu (Bawaria), 31-latek był wielokrotnie skazywany za różne przestępstwa. Ostatnio mieszkał w ośrodku zakwaterowania w Würzburgu, jednak — zgodnie z informacjami urzędowymi — jego pokój pozostaje niezamieszkany od 15 grudnia 2025 roku.

Obowiązek wyjazdu do Włoch

Ahmed Mohamed Odowaa ma obowiązek wyjazdu do Włoch, gdzie posiada ważne prawo pobytu. W związku z tym niemieckie władze nałożyły na niego zakaz wjazdu i pobytu na terytorium Niemiec.

Rzeczniczka urzędu wyjaśniła, że w przypadku nielegalnego powrotu do Niemiec mężczyzna musiałby liczyć się z osadzeniem w areszcie deportacyjnym, a następnie z przymusowym przekazaniem do Włoch, podobnie jak każda inna osoba uchylająca się od obowiązku opuszczenia kraju.

Tymczasowa tolerancja po ataku nożownika

Po ataku nożownika w styczniu ubiegłego roku, podczas którego Odowaa aktywnie interweniował i stanął w obronie innych osób, otrzymał on czasowe zezwolenie na pobyt w formie tzw. tolerancji (Duldung). Było to związane z jego rolą kluczowego świadka w postępowaniu karnym.

Sprawa przeciwko napastnikowi — psychicznie choremu obywatelowi Afganistanu — została już zakończona. Mężczyzna został umieszczony w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym o charakterze sądowym.

Odznaczenie za odwagę cywilną

Za swoją postawę podczas ataku Ahmed Mohamed Odowaa został w maju ubiegłego roku uhonorowany przez burmistrza Bawarii Markusa Södera (CSU) Medalem św. Krzysztofa, przyznawanym za szczególną odwagę cywilną.

Obecnie jednak jego los ponownie znajduje się w centrum uwagi niemieckich służb — tym razem w kontekście postępowania deportacyjnego i poszukiwań policyjnych.

źródło: bild.de; Foto: www.change.org

Niemcy po ataku na sieć energetyczną w Berlinie. Eksperci ostrzegają przed ryzykiem wielkich blackoutów w innych miastach

1

Tysiące gospodarstw domowych bez prądu po ataku w Berlinie

Od soboty tysiące gospodarstw domowych w Berlinie pozostają bez dostaw energii elektrycznej. Jak potwierdziły niemieckie władze, doszło do politycznie motywowanego ataku o podłożu lewicowo-ekstremistycznym, który sparaliżował jednocześnie trzy dzielnice miasta. Uszkodzenia infrastruktury są na tyle poważne, że naprawa potrwa jeszcze kilka dni.

Wydarzenie wywołało ogólnokrajową dyskusję na temat bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej i pytanie, czy podobny scenariusz mógłby powtórzyć się w innych niemieckich miastach.

Bundesnetzagentur uspokaja, ale przyznaje: awarie się zdarzają

Federalna Agencja Sieci (Bundesnetzagentur) podkreśla, że niemiecki system elektroenergetyczny należy do najbezpieczniejszych w Europie. W odpowiedzi na zapytanie mediów rzecznik instytucji zwrócił uwagę na dane statystyczne:

W 2024 roku przeciętny niemiecki odbiorca energii był pozbawiony prądu średnio przez 11,7 minuty w skali całego roku. Są to dane czysto statystyczne, obejmujące zarówno drobne usterki, jak i poważniejsze awarie.

Ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego: inne miasta także są podatne na ataki

Znacznie bardziej krytycznie sytuację ocenia dr Frank Umbach, politolog i ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego. Jego zdaniem Berlin jest wprawdzie szczególnym celem ataków ekstremistycznych, jednak podatność infrastruktury krytycznej nie ogranicza się wyłącznie do stolicy.

– Wrażliwość sieci energetycznej dotyczy także innych niemieckich miast – podkreśla Umbach. Jako główny problem wskazuje niedostateczne zabezpieczenia fizyczne obiektów i linii energetycznych.

Ekspert zwraca uwagę, że około 80 procent infrastruktury krytycznej znajduje się w rękach sektora prywatnego, co wymaga ścisłej współpracy między państwem a przedsiębiorstwami energetycznymi. Jego zdaniem zarówno politycy, jak i firmy zbyt często rezygnują z inwestycji w bezpieczeństwo z powodu wysokich kosztów.

Podziemne linie zamiast napowietrznych? Kosztowne, ale bezpieczniejsze

Dr Umbach postuluje, aby kluczowe magistrale energetyczne – takie jak połączenia północ–południe – prowadzić pod ziemią, mimo że jest to nawet pięciokrotnie droższe niż budowa linii napowietrznych.

– Dawniej linie kablowe ukrywano pod ziemią głównie ze względów krajobrazowych. Dziś decydują o tym argumenty związane z bezpieczeństwem państwa – zaznacza ekspert.

Dane o sieciach energetycznych „podane na tacy”

Krytyczne uwagi zgłasza również Kerstin Andreae, prezes Federalnego Związku Gospodarki Energetycznej i Wodnej (BDEW). Zwraca ona uwagę na fakt, że szczegółowe mapy sieci energetycznych są publicznie dostępne w internecie.

Operatorzy sieci są zobowiązani prawnie do publikowania tych danych, co – zdaniem Andreae – stwarza poważne ryzyko. Informacje raz opublikowane bardzo trudno usunąć, dlatego przepisy dotyczące przejrzystości infrastruktury krytycznej powinny zostać ponownie przeanalizowane.

Zabezpieczenia techniczne i ochrona fizyczna obiektów

Z kolei Wolfgang Weber, dyrektor zarządzający Związku Przemysłu Elektrycznego i Cyfrowego (ZVEI), apeluje o wzmocnienie ochrony kluczowych obiektów energetycznych.

Jego zdaniem stacje transformatorowe i rozdzielnie powinny być wyposażone w:

  • nowoczesne systemy kontroli dostępu,
  • monitoring wizyjny,
  • fizyczną ochronę realizowaną przez wyspecjalizowane służby.

Czy inne niemieckie miasta są lepiej przygotowane?

Po berlińskim ataku media zapytały operatorów sieci w największych miastach o odporność ich systemów energetycznych.

  • Lipsk – tamtejsze przedsiębiorstwo komunalne podkreśla, że architektura sieci znacząco różni się od berlińskiej, a długotrwały blackout na taką skalę jest mało prawdopodobny.
  • Frankfurt nad Menem – Operator Netzdienste Rhein-Main podkreśla, że frankfurcka sieć energetyczna opiera się w dużej mierze na układach rezerwowych, które umożliwiają przejęcie zasilania przez alternatywne linie w przypadku awarii i tym samym utrzymanie ciągłości dostaw energii elektrycznej.
  • Hamburg – gęsta, równoległa struktura sieci umożliwia szybkie przekierowanie przepływu energii bez konieczności układania nowych kabli.
  • Hanower – spółka enercity zapewnia, że nawet w przypadku awarii dużych linii lub transformatorów system działa stabilnie.
  • Monachium – sieć została zaprojektowana w taki sposób, aby w razie awarii poszczególne jej części mogły przejąć zasilanie.
  • Kolonia – RheinEnergie AG podkreśla istnienie wielu punktów zasilania i połączeń poprzecznych, co zwiększa odporność sieci.
  • Północno-zachodnia Dolna Saksonia – operator EWE Netz informuje, że cała sieć średniego napięcia o długości około 80 tysięcy kilometrów przebiega pod ziemią, co zapewnia wysoki poziom ochrony.
  • Drezno – SachsenNetze wzmocniło monitoring, systemy kontroli dostępu oraz ogrodzenia obiektów.
  • Magdeburg – tamtejsze przedsiębiorstwo energetyczne regularnie przeprowadza ćwiczenia na wypadek sytuacji kryzysowych.
  • Erfurt – operatorzy zapewniają o systematycznym aktualizowaniu planów awaryjnych.
  • Mannheim – MVV Netze GmbH wskazuje na jasno określone procedury kryzysowe i ścisłą współpracę z władzami miasta.
  • Norymberga – w razie długotrwałego braku prądu mieszkańcy mogą korzystać z 43 punktów tzw. „latarni ochrony ludności”, zlokalizowanych m.in. przy straży pożarnej i policji.

źródło: bild.de

Niemcy: Brutalne zabójstwo w Eisenach. Współlokator zabił 35-letnią kobietę siekierą, bo nie pozmywała

0

Szokujące motywy zbrodni w Turyngii

Przed Sądem Krajowym w Meiningen rozpatrywana jest sprawa jednego z najbardziej wstrząsających zabójstw ostatnich miesięcy w Niemczech. 35-letnia Adelheid H. została brutalnie zamordowana w swoim mieszkaniu w Eisenach (Turyngia) przez współlokatora, 38-letniego Marcela T. Jak ustalono, bezpośrednim powodem ataku był konflikt o nieumyte naczynia.

Oskarżony przyznał się do winy w poniedziałek podczas rozprawy sądowej.

Przebieg brutalnego ataku

Zgodnie z ustaleniami prokuratury w Meiningen, do zbrodni doszło 25 stycznia 2025 roku. Adelheid H. przeżyła wówczas dramatyczne chwile. Prokuratura szczegółowo opisała sekwencję wydarzeń, które doprowadziły do jej śmierci.

Marcel T. najpierw uderzył kobietę pięścią w skroń, powalając ją na podłogę. Następnie kopał ją w twarz, ciągnął za włosy i kilkukrotnie uderzał jej głową o podłoże. Na tym przemoc się nie skończyła — oskarżony rozbił pustą butelkę po alkoholu na jej głowie, po czym sięgnął po siekierę rzeźniczą, którą rzucił w tył jej głowy.

Podczas ataku miał krzyczeć, że ją zabije oraz że zamierza poćwiartować ciało.

Prokuratura: działanie wyjątkowo okrutne

Prokurator Julia Krannich podkreśliła przed sądem, że zabójstwo miało szczególnie brutalny i okrutny charakter, a jego motyw był rażąco niski. W ocenie oskarżenia czyn spełnia przesłanki morderstwa, a nie zabójstwa, co w niemieckim prawie karnym ma kluczowe znaczenie dla wymiaru kary.

Gest wyznania winy przed sądem

Podczas odczytywania aktu oskarżenia Marcel T. sprawiał wrażenie obojętnego, spuszczał wzrok i nie reagował emocjonalnie. Następnie jego obrońca, Markus Kruppa, odczytał przygotowane wcześniej, własnoręcznie napisane oświadczenie oskarżonego, liczące kilka stron.

Mężczyzna przyznał się do brutalnego ataku, określając siebie jako osobę uzależnioną od narkotyków i alkoholu. Jak zeznał, w okresie poprzedzającym zbrodnię codziennie spożywał alkohol i zażywał metamfetaminę. Utrzymywał się z drobnej przestępczości, m.in. kradzieży ubrań.

Od października 2024 roku mieszkał w lokalu Adelheid H. oraz jej partnera, 36-letniego Daniela N.

„Straciłem panowanie przy temacie zmywania”

W swoim oświadczeniu Marcel T. opisał dzień zabójstwa, wskazując na konflikt w kuchni. Jak przyznał, denerwował go bałagan, a gdy pojawił się temat zmywania naczyń, „puściły mu hamulce”.

Oskarżony tłumaczył, że jego wspomnienia z tamtego dnia są niepełne z powodu intensywnego zażywania narkotyków. Zapowiedział również chęć podjęcia terapii odwykowej i skierował przeprosiny do rodziny ofiary.

Zarzuty dotyczące przemocy wobec kolejnej kobiety

Akt oskarżenia obejmuje również inne brutalne czyny. Marcel T. w przeszłości ciężko pobił swoją 20-letnią partnerkę, Celine F.. Według ustaleń śledczych ugryzł ją w nos oraz wielokrotnie uderzał jej głową o umywalkę, powodując poważne obrażenia.

Grozi mu dożywotnie więzienie

W przypadku uznania winy za morderstwo Marcelowi T. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Proces przed Sądem Krajowym w Meiningen jest kontynuowany, a sąd będzie analizował zarówno okoliczności samej zbrodni, jak i wcześniejsze zachowania oskarżonego.

źródło: bild.de

Niemcy: Rodzice pobili 10-letnią dziewczynkę na parkingu supermarketu. Interweniowała policja i Jugendamt

2

Wstrząsające zdarzenie w Ahrensfelde pod Berlinem

Dopiero teraz na jaw wyszedł poważny przypadek znęcania się nad dzieckiem, do którego doszło w piątek, 2 stycznia, w Ahrensfelde w powiecie Barnim (Brandenburgia), tuż przy granicy z Berlinem. Sprawą zajmuje się policja, a dzieci zostały objęte opieką instytucjonalną.

Do zdarzenia doszło około godziny 15:00 na terenie supermarketu Edeka przy ulicy Dorfstraße, gdzie świadkami brutalnych scen byli klienci sklepu.

Zakupy zamieniły się w publiczną przemoc

Tego dnia na zakupy przyjechali: 42-letnia Melanie J. oraz 40-letni Marco N. Towarzyszyły im dzieci: 10-letnia Judith*, biologiczna córka kobiety, oraz 7-letni Johannes* — wspólny syn pary, lekko niepełnosprawny intelektualnie i fizycznie (*imiona dzieci zostały zmienione przez redakcję).

Według relacji świadków dziewczynka nie podporządkowała się poleceniom rodziców. W odpowiedzi na to matka i ojczym dopuścili się wobec niej przemocy fizycznej w miejscu publicznym.

Brutalne sceny w sklepie i na parkingu

Z informacji zawartych w policyjnym raporcie, do którego dotarły media, wynika, że dziewczynka była kopana, popychana oraz brutalnie wyciągnięta ze sklepu. Na tym jednak przemoc się nie zakończyła.

Jak relacjonują świadkowie, na parkingu przed supermarketem, w pobliżu zaparkowanego samochodu rodziny, doszło do dalszych aktów agresji. Zgodnie z ustaleniami policji, matka wepchnęła 10-latkę na karoserię auta, a następnie siłą wrzuciła ją do pojazdu.

Chwilę później dołączył ojczym, który — jak zapisano w raporcie — kilkukrotnie uderzył dziecko, gdy dziewczynka siedziała już w samochodzie.

Interwencja świadków i zabezpieczenie nagrań

Zaniepokojeni klienci supermarketu natychmiast powiadomili policję. Funkcjonariusze przesłuchali świadków i zabezpieczyli nagrania z monitoringu, zarówno z wnętrza sklepu, jak i z parkingu.

Według informacji przekazanych przez policję materiał wideo jednoznacznie potwierdza fakt znęcania się nad dzieckiem.

Dzieci regularnie bite – relacja dziewczynki

Podczas rozmowy z funkcjonariuszami 10-letnia dziewczynka zeznała, że ona i jej młodszy brat byli regularnie bici przez rodziców. W związku z doznanymi obrażeniami dziewczynkę przewieziono do Szpitala Urazowego Berlin-Marzahn, gdzie została pozostawiona na obserwacji medycznej.

Natychmiastowa reakcja urzędu ds. młodzieży

Policja w Brandenburgii niezwłocznie poinformowała właściwy berliński urząd ds. młodzieży. W rezultacie dzieci zostały odebrane rodzicom i objęte opieką państwa.

Postępowanie karne przeciwko rodzicom

Przeciwko Melanie J. i Marco N. wszczęto postępowanie karne w sprawie znęcania się nad osobami pozostającymi pod ich opieką. Śledztwo jest w toku, a organy ścigania badają również, czy przemoc wobec dzieci miała charakter długotrwały.

źródło: bild.de

Niemcy: Polowanie na lewicowo-ekstremistyczną „Vulkangruppe”. Po ataku na sieć energetyczną Berlina grozi im do 10 lat więzienia

0

Atak na infrastrukturę krytyczną w Berlinie

Niemieckie federalne i krajowe służby bezpieczeństwa prowadzą intensywne poszukiwania sprawców podpalenia infrastruktury energetycznej w Berlinie, które — według śledczych — miało lewico-ekstremistyczne podłoże. Celem ataku był most kablowy przy elektrowni Berlin-Lichterfelde, co doprowadziło do poważnych zakłóceń w dostawie energii elektrycznej.

Zdarzenie wywołało alarm na najwyższych szczeblach władzy. Burmistrz Berlina Kai Wegner (CDU) określił je w programie „Abendschau” stacji RBB jednoznacznie jako akt terrorystyczny, podkreślając, że nie była to zwykła dewastacja ani sabotaż.

Władze: to nie sabotaż, to terroryzm

Według słów Wegnera atak wymierzony w infrastrukturę energetyczną stanowił bezpośrednie zagrożenie dla życia ludzi. W jego ocenie mamy do czynienia z terroryzmem, a nie jedynie przestępstwem kryminalnym. Niemieckie organy ścigania uznały za autentyczne pierwsze anonimowe oświadczenie, w którym do ataku przyznała się lewicowo-ekstremistyczna grupa działająca pod nazwą „Vulkangruppe”.

Burmistrz Berlina zapowiedział zdecydowane działania państwa, jasno deklarując: sprawcy muszą zostać schwytani i pociągnięci do odpowiedzialności karnej.

Zakrojona na szeroką skalę operacja służb

Śledztwo prowadzone jest równolegle przez organy Berlina oraz instytucje federalne. Na szczeblu landowym zaangażowane są m.in.:

  • Krajowy Urząd Kryminalny (LKA),
  • wydziały ochrony państwa,
  • Berliński Urząd Ochrony Konstytucji (LfV).

Służby zabezpieczają ślady na miejscu zdarzenia i analizują dostępne informacje z przestrzeni publicznej, w tym materiały internetowe, publikacje środowisk skrajnie lewicowych, ulotki oraz inne wydawnictwa propagandowe.

W działaniach wykorzystywane są również informacje pozyskiwane od tzw. informatorów (V-Leute), którzy — jak podkreśla berliński Senat — są celowo i systematycznie wykorzystywani do zdobywania wiedzy o działalności ekstremistycznej i zazwyczaj otrzymują za to wynagrodzenie.

Zaangażowanie władz federalnych

Ze względu na wagę ataku i podejrzenie działalności terrorystycznej Berlin zwrócił się do władz federalnych o wsparcie. Potwierdził to sam burmistrz Wegner, podkreślając, że sprawa nie ma charakteru marginalnego i dotyczy bezpieczeństwa państwa.

W śledztwo włączono m.in.:

  • Federalny Urząd Kryminalny (BKA),
  • Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV),
  • inne służby działające na szczeblu centralnym.

Wymiana informacji oraz koordynacja działań odbywa się we Wspólnym Centrum Zwalczania Ekstremizmu i Terroryzmu (GETZ) w Kolonii. W ramach regularnych narad analizowane są zgromadzone dane, oceniane zagrożenia i uzgadniane kolejne kroki operacyjne.

„Vulkangruppe” pod lupą kontrwywiadu

Grupa „Vulkangruppe” była już wcześniej wymieniana w Raporcie Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji za 2024 rok. Służby ostrzegają, że lewicowi ekstremiści dopuszczają możliwość poważnych szkód ubocznych, także wobec osób postronnych.

W raporcie podkreślono, że tego rodzaju działania świadomie narażają życie ludzi, co w ocenie służb jednoznacznie spełnia kryteria terroryzmu. Z informacji pochodzących z kręgów bezpieczeństwa wynika, że federalne instytucje są zgodne co do charakteru ataku w Berlinie-Lichterfelde i traktują go jako zamach terrorystyczny.

Zagrożenie dla pacjentów i infrastruktury medycznej

Władze zwracają szczególną uwagę na fakt, że skutki ataku mogły być dramatyczne. Przerwy w dostawie prądu zagrażały osobom zależnym od urządzeń podtrzymujących życie, w tym pacjentom wymagającym stałej wentylacji mechanicznej.

Zagrożone były również szpitale, domy opieki oraz inne placówki medyczne na terenie Berlina, które zostały dotknięte awarią sieci energetycznej.

Surowe konsekwencje karne dla sprawców

Kai Wegner zapowiedział bezwzględne ściganie sprawców i surowe kary, podkreślając, że atak na infrastrukturę krytyczną jest nie do zaakceptowania. Według informacji pochodzących z kręgów bezpieczeństwa w grę wchodzą m.in. następujące zarzuty:

  • udział w zorganizowanej grupie przestępczej (§ 129 niemieckiego kodeksu karnego),
  • udział w organizacji terrorystycznej (§ 129a),
  • szczególnie ciężkie podpalenie (§ 306b), obejmujące czyny, które narażają inne osoby na niebezpieczeństwo utraty życia.

W przypadku skazania członkom „Vulkangruppe” grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

źródło: bild.de

Niemcy: Cztery samochody elektryczne spłonęły na A7 pod Kassel

3

Pożar na autostradzie w Hesji

Do groźnego zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem na terenie Hesji, w rejonie miasta Kassel. Na autostradzie A7, na łączniku prowadzącym w kierunku A49, zapalił się samochodowy transporter przewożący pojazdy elektryczne. W wyniku pożaru cztery auta elektryczne uległy całkowitemu zniszczeniu.

Ogień zauważony przez kierowców

Około godziny 20:00 inni uczestnicy ruchu drogowego zauważyli płomienie i natychmiast zaalarmowali straż pożarną w Kassel. Pożar wybuchł nagle, a ogień bardzo szybko objął cały naczepowy transporter samochodowy, który w momencie przyjazdu służb ratunkowych był już całkowicie w ogniu.

Według wstępnych ustaleń policji przyczyną zdarzenia był defekt techniczny. Jak poinformował rzecznik policji, układ hamulcowy przegrzał się w okolicach jednego z kół, co doprowadziło do zapłonu.

Płonący akumulator wysokiego napięcia jako szczególne zagrożenie

Akcja gaśnicza była wyjątkowo trudna i niebezpieczna. Szczególne wyzwanie stanowił zapłon jednego z akumulatorów stosowanych w samochodach elektrycznych. Tego typu baterie są niezwykle trudne do ugaszenia i wymagają długotrwałego chłodzenia, aby zapobiec ponownemu zapłonowi.

Strażacy musieli pracować w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych — przy ujemnych temperaturach, opadach śniegu oraz intensywnym zadymieniu, co znacząco zwiększało ryzyko podczas prowadzenia działań ratowniczych.

Zniszczenia i działania ratunkowe

W wyniku pożaru cztery samochody elektryczne spłonęły doszczętnie. Dzięki szybkiej reakcji służb ratunkowych udało się jednak uratować dwa kolejne pojazdy oraz sam ciągnik siodłowy, który w ostatniej chwili został odłączony od płonącej naczepy.

Ogień spowodował również uszkodzenia pobliskiej bariery dźwiękochłonnej oraz przyległej łąki, na którą rozprzestrzeniły się płomienie. Do akcji skierowano 23 strażaków, a na miejsce wezwano także specjalistyczny zespół techniczny, którego zadaniem było zabezpieczenie i załadunek spalonych pojazdów.

Utrudnienia w ruchu i straty finansowe

Pomimo skali pożaru ruch na autostradzie A7 w kierunku Frankfurtu nad Menem nie został całkowicie wstrzymany. Zamknięty był jedynie zjazd prowadzący na A49, który na czas akcji ratowniczej został w pełni wyłączony z ruchu.

Według informacji przekazanych przez policję straty materialne oszacowano na kwotę sięgającą nawet 300 tysięcy euro.

Kolejny sygnał ostrzegawczy

Zdarzenie w pobliżu Kassel ponownie zwraca uwagę na szczególne zagrożenia związane z pożarami pojazdów elektrycznych, zwłaszcza podczas transportu. Płonące akumulatory wysokiego napięcia znacząco utrudniają działania ratownicze i wymagają zastosowania specjalistycznych procedur bezpieczeństwa.

Sprawa jest nadal analizowana przez niemieckie służby, które mają ustalić dokładny przebieg zdarzeń oraz potwierdzić przyczyny pożaru.

źródło: bild.de

Niemcy: Nieudana kradzież roweru zakończona wielogodzinną akcją SEK. Mężczyzna od ponad 18 godzin na dachu w Solingen

1

Rutynowe zgłoszenie przerodziło się w poważną akcję służb

W niemieckim Solingen doszło do nietypowego i niebezpiecznego zdarzenia, które rozpoczęło się od nieudanej próby kradzieży roweru, a przerodziło w wielogodzinną operację policyjną z udziałem specjalnych jednostek. Od poniedziałkowego południa służby próbują bezpiecznie zakończyć interwencję wobec 35-letniego mężczyzny, który po ucieczce przed policją wspiął się na dach budynku i od ponad 18 godzin nie schodzi na dół.

Ucieczka przed policją i wejście na dach budynku

Do zdarzenia doszło na terenie ogródkowych działkowych w Solingen. W poniedziałek w południe świadek zgłosił policji podejrzenie kradzieży roweru. Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce i próbowali wylegitymować mężczyznę, ten rzucił się do ucieczki.

W trakcie pościgu 35-latek dostał się na teren pobliskiego, starszego budynku salonu samochodowego i wspiął się na jego dach. Od tego momentu sytuacja zaczęła się gwałtownie komplikować. Mężczyzna utknął na pochyłej połaci dachowej, pokrytej śniegiem i lodem, co sprawia, że każdy jego ruch wiąże się z realnym zagrożeniem dla życia.

Dostęp zbyt niebezpieczny – ryzyko dla wszystkich stron

Policja od początku podkreśla, że bezpośrednia interwencja na dachu jest obecnie zbyt ryzykowna. Poślizgnięcie się mogłoby doprowadzić do poważnych obrażeń lub śmierci zarówno mężczyzny, jak i interweniujących funkcjonariuszy.

Jak poinformował rzecznik policji w rozmowie z mediami, 35-latek znajduje się w stanie silnego kryzysu psychicznego, a akcja trwa nieprzerwanie od wielu godzin. Służby starają się działać w sposób maksymalnie ostrożny, koncentrując się przede wszystkim na deeskalacji sytuacji.

Na miejscu policja, straż pożarna i jednostki specjalne

Na miejsce zdarzenia skierowano znaczne siły. Oprócz patrolowych funkcjonariuszy policji w akcji uczestniczą straż pożarna, specjalna jednostka SEK oraz policyjna grupa negocjatorów. Teren wokół salonu samochodowego został szeroko zabezpieczony, a dostęp dla osób postronnych całkowicie zamknięty.

Jednostki specjalne zajęły pozycje na rusztowaniach budowlanych oraz na wysięgniku drabiny mechanicznej. Straż pożarna, działając prewencyjnie, przygotowała dwa specjalne poduszki ratunkowe, które mogłyby zamortyzować ewentualny upadek mężczyzny z dachu.

Obawy o konstrukcję starego budynku

Dodatkowym problemem jest stan techniczny samego obiektu. Budynek salonu samochodowego jest starszy, a zalegający na dachu śnieg już teraz obciąża jego konstrukcję. Według służb wejście kolejnych osób na dach mogłoby doprowadzić do naruszenia statyki budynku i zwiększyć ryzyko katastrofy.

Z tego powodu wszystkie działania prowadzone są z zachowaniem szczególnej ostrożności i przy ścisłej współpracy różnych służb.

Nocne negocjacje nie przyniosły przełomu

Późnym wieczorem do akcji wkroczyła policyjna grupa negocjacyjna. Funkcjonariusze przy użyciu drabiny mechanicznej dotarli na wysokość dachu i podjęli próbę rozmowy z mężczyzną, starając się nakłonić go do dobrowolnego zejścia.

Negocjatorzy pozostawali na wysięgniku przez około dwie godziny, jednak ich wysiłki nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Mężczyzna nie zgodził się opuścić dachu i spędził całą noc na zewnątrz, w warunkach ujemnych temperatur.

Akcja trwa, służby liczą na bezpieczne zakończenie

Obecnie 35-latek przebywa na dachu już ponad 18 godzin, a akcja nadal trwa. Celem służb pozostaje doprowadzenie do spokojnego zakończenia interwencji i bezpieczne sprowadzenie mężczyzny na dół, bez narażania jego życia ani zdrowia funkcjonariuszy.

Policja nie informuje, kiedy akcja może się zakończyć, podkreślając, że priorytetem jest bezpieczeństwo wszystkich zaangażowanych osób.

źródło: bild.de

Potężny front zimowy nad Niemcami. Śnieżyce i wichury do 120 km/h grożą paraliżem kraju

1

Niemcy pogrążone w zimowym chaosie

Niemcy od kilku dni zmagają się z wyjątkowo trudnymi warunkami pogodowymi. Intensywne opady śniegu, marznący deszcz oraz skrajnie niskie temperatury doprowadziły do licznych wypadków drogowych i poważnych utrudnień w ruchu. Synoptycy ostrzegają jednak, że to jeszcze nie koniec. W nadchodzących dniach sytuacja może się znacząco pogorszyć, a nad kraj nadciąga wyjątkowo groźny front zimowy.

Rekordowe mrozy po najzimniejszej nocy tej zimy

Za Niemcami najzimniejsza noc trwającego sezonu zimowego. Najniższą temperaturę odnotowano w miejscowości Haidmühle w Dolnej Bawarii, gdzie słupki rtęci spadły do bardzo niskich wartości. Choć noc ta była wyjątkowo mroźna, prognozy nie przynoszą szybkiej ulgi. W kolejnych dniach nadal spodziewane są noce z silnym mrozem.

Szczególnie trudne warunki utrzymają się w dolinach alpejskich, gdzie lokalnie możliwe są dwucyfrowe wartości ujemne. Za utrzymujący się trwały mróz odpowiada napływ zimnej, polarnej masy powietrza pochodzenia morskiego, która skutecznie blokuje ocieplenie.

Synoptycy ostrzegają przed ekstremalną sytuacją pogodową

Jak podkreśla dr Karsten Brandt, klimatolog i ekspert pogodowy, w najbliższych dniach Niemcy znajdą się pod wpływem bardzo dynamicznej i miejscami ekstremalnej sytuacji atmosferycznej. Według prognoz niemal każdego dnia należy liczyć się z występowaniem oblodzenia.

W środę, a przede wszystkim w czwartek, prognozowane są kolejne opady śniegu. Lokalnie może również pojawić się marznący deszcz, który znacząco zwiększy ryzyko wypadków. Zjawiskom tym towarzyszyć będzie silny wiatr, potęgujący odczucie zimna oraz utrudniający warunki na drogach.

Modele pogodowe wskazują, że szczególnie narażone będą północne i wschodnie regiony Niemiec, gdzie możliwe są rozległe i intensywne opady śniegu.

Nadciąga wichura i śnieżyce. Wiatr nawet do 120 km/h

Niepokojące prognozy przedstawia również meteorolog Dominik Jung. Według niego do czwartku w całym kraju utrzyma się przenikliwy mróz. Od czwartkowego wieczoru od zachodu zacznie się jednak wyraźne pogorszenie pogody, związane z nadejściem silnego wiatru oraz kolejnych opadów śniegu.

Szczególnie trudna sytuacja prognozowana jest na piątek. Na północy Niemiec istnieje realne zagrożenie wystąpienia śnieżyc. Spodziewane są opady od 10 do 20 centymetrów świeżego śniegu, a silny wiatr może powodować zawieje i zamiecie śnieżne, znacząco ograniczając widoczność.

Front burzowy, który przemieszcza się znad Anglii i północnej Francji w kierunku Niemiec, przyniesie bardzo silne porywy wiatru. W zachodniej części kraju prędkość wiatru może osiągać od 80 do 100 km/h. Na północy prognozowane są porywy rzędu 70–90 km/h. Najtrudniejsze warunki spodziewane są w regionach górskich, takich jak Harz czy Feldberg, gdzie możliwe są orkanowe porywy dochodzące nawet do 120 km/h.

Poważne zagrożenie dla transportu i codziennego funkcjonowania

Zgodnie z aktualnymi prognozami czwartek i piątek mogą przynieść szczególnie poważne utrudnienia komunikacyjne. Przy utrzymującym się mrozie na poziomie od zera do minus pięciu stopni Celsjusza drogi pozostaną śliskie, a sytuację dodatkowo może skomplikować marznący deszcz.

Eksperci podkreślają, że dokładne określenie miejsca i skali poszczególnych zjawisk wciąż pozostaje trudne. Warunki pogodowe będą zmieniać się dynamicznie, a lokalne różnice mogą być znaczne. Służby apelują o ostrożność, ograniczenie podróży do niezbędnego minimum oraz śledzenie bieżących komunikatów meteorologicznych.

źródło: bild.de

Niemcy w unijnej elicie taniego alkoholu. Finowie płacą ponad dwa razy więcej

0

Alkohol w Niemczech wyjątkowo tani na tle Europy

Alkohol w Niemczech należy do najtańszych w całej Europie. Co istotne, najnowsze dane pojawiają się w czasie tzw. „Dry January”, czyli akcji zachęcającej do całkowitej abstynencji alkoholowej w styczniu. Paradoksalnie właśnie w tym okresie statystyki pokazują, jak łatwy i tani dostęp do alkoholu mają konsumenci w Niemczech.

Z informacji opublikowanych przez Federalny Urząd Statystyczny (Destatis) wynika, że w październiku 2025 roku ceny alkoholu w niemieckim handlu detalicznym były o 14 procent niższe od średniej Unii Europejskiej.

Tylko Włochy tańsze od Niemczech

Według statystyków jedynym krajem UE, w którym alkohol był jeszcze tańszy niż w Niemczech, były Włochy. Tam ceny piwa, wina i alkoholi wysokoprocentowych znajdowały się aż 19 procent poniżej unijnej średniej.

Oznacza to, że Niemcy należą do ścisłej europejskiej „strefy taniego alkoholu”. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w krajach północnej Europy.

Skrajne różnice cenowe w Unii Europejskiej

Najdroższy alkohol w całej Unii Europejskiej odnotowano w Finlandii. Tam ceny były o 110 procent wyższe od średniej UE, co czyni ten kraj absolutnym liderem pod względem kosztów zakupu alkoholu.

Wysokie ceny obowiązują również w innych państwach:

  • Dania – alkohol droższy o 23 procent od średniej unijnej,
  • Belgia – ceny wyższe o 13 procent,
  • Polska – alkohol droższy o 9 procent.

Z kolei Francja, Niderlandy i Luksemburg plasowały się mniej więcej na poziomie średniej UE.

Niższe ceny niż średnia unijna – choć wyższe niż w Niemczech – odnotowano również w:

  • Czechach (–7 procent),
  • Austrii (–11 procent).

„Dry January” kontra realia niemieckiego rynku

Powodem publikacji zestawienia był tzw. „Dry January”, czyli inicjatywa polegająca na dobrowolnej rezygnacji z alkoholu przez cały styczeń. Wiele osób liczy na poprawę samopoczucia, zdrowia i kondycji organizmu.

Jednak – jak zauważają statystycy – niski poziom cen alkoholu w Niemczech sprawia, że rezygnacja z jego spożycia bywa szczególnie trudna. Dostępność i atrakcyjne ceny sprzyjają wysokiemu poziomowi konsumpcji.

Wysokie spożycie alkoholu w Niemczech, choć z tendencją spadkową

Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że w 2022 roku w Niemczech spożywano średnio 11,2 litra czystego alkoholu rocznie na osobę w wieku powyżej 15 lat.

Dla lepszego zobrazowania skali:

  • odpowiada to około 448 półlitrowym kuflom piwa rocznie,
  • przy założeniu zawartości alkoholu na poziomie 5 procent.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że konsumpcja alkoholu w Niemczech stopniowo maleje. Dziesięć lat wcześniej, w 2012 roku, średnie spożycie wynosiło 12,1 litra czystego alkoholu na osobę, czyli niemal litr więcej niż obecnie.

Niemcy na dziewiątym miejscu w UE pod względem spożycia

Mimo stosunkowo taniego alkoholu Niemcy nie znajdują się na szczycie unijnego rankingu konsumpcji. W 2022 roku kraj ten zajmował dziewiąte miejsce w Unii Europejskiej, ex aequo z Francją i Portugalią.

Najwyższe spożycie alkoholu odnotowano w:

  • Rumunii – 17,1 litra czystego alkoholu na osobę,
  • Łotwie – 14,7 litra,
  • Czechach – 13,7 litra.

Najniższy poziom konsumpcji zanotowano natomiast w:

  • Grecji – 7,0 litra,
  • Malcie – 6,2 litra,
  • Cyprze – 5,2 litra na osobę rocznie.

źródło: bild.de