Wiesbaden: Mężczyzna strzelił z kuszy do grupy nastolatków — 14-latek ranny w udo

0

W nocy z niedzieli na poniedziałek, około godz. 1:10, doszło do poważnego incydentu w dzielnicy Schierstein w Wiesbaden. 38-letni mieszkaniec jednego z domów użył kuszy przeciwko grupie pięciu nastolatków, którzy weszli na teren jego posesji. Jeden z nich, 14-latek, został trafiony w udo — grot przebił mięsień i uniemożliwił mu ucieczkę.

Przebieg zdarzenia

Pięcioro młodych osób w wieku od 14 do 17 lat weszło na prywatny ogród przy ulicy Anton-Berges-Straße. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn mężczyzna, który zauważył intruzów, zamiast wezwać policję sięgnął po kuszę i oddał strzał. Trafił 14-latka w udo; pozostałe osoby opuściły posesję lub oddaliły się z miejsca zdarzenia.

Udzielenie pomocy i stan poszkodowanego

Poszkodowany nastolatek pozostał na miejscu; po udzieleniu pierwszej pomocy został przewieziony do szpitala w Wiesbaden, gdzie lekarze usunęli grot z uda. Policja informuje, że obrażenia nie wydają się zagrażać życiu chłopca, choć szczegółowe informacje medyczne są objęte ochroną i nie zostały ujawnione.

Działania organów ścigania

Policja oraz prokuratura wszczęły postępowanie wyjaśniające. Śledztwo obejmuje zarówno wątek działania ze strony 38-latka, jak i okoliczności wejścia nastolatków na posesję. Funkcjonariusze badają motyw działania każdej ze stron oraz przesłuchują świadków. Na obecnym etapie nie podano informacji o ewentualnych zarzutach — będą one zależeć od wyników postępowania dowodowego.

Co jest wyjaśniane przez śledczych

W toku postępowania prokuratura ustali m.in.: dlaczego grupa nastolatków znalazła się na prywatnym terenie, czy doszło do uszkodzenia mienia lub innych prowokujących zachowań ze strony młodzieży, oraz czy użycie kuszy przez właściciela było proporcjonalne i prawnie dopuszczalne. Dochodzenie ma ustalić również, czy posiadanie i użycie kuszy w tym przypadku narusza obowiązujące przepisy.

Apel do mieszkańców i podsumowanie

Władze wezwały mieszkańców do zachowania spokoju i przekazywania policji wszelkich posiadanych informacji, w tym nagrań lub kontaktów do ewentualnych świadków. Sprawa jest traktowana poważnie — zarówno ze względu na użycie potencjalnie śmiertelnej broni, jak i z uwagi na udział nieletnich. Ostateczne ustalenia co do kwalifikacji prawnej czynu i ewentualnych zarzutów zostaną podane po zakończeniu czynności dochodzeniowych.

źródło: bild.de

Niemcy: Były funkcjonariusz SEK Karsten Loest ostrzega — „Przyjęliśmy pod swój dach ludzi, dla których noże są symbolem statusu”

3

W Niemczech wciąż rośnie problem ataków z użyciem noży — według przytoczonych danych średnio 79 takich przestępstw popełnianych jest każdego dnia. W rozmowie z dziennikarzami były funkcjonariusz SEK Berlin, Karsten Loest, dziś przewodniczący inicjatywy Berliner Initiative Sichere Stadt, apeluje o zmianę podejścia do kwestii noży: od zaostrzenia kar po działania prewencyjne i edukację młodzieży. Loest przygotował też petycję wzywającą do przemyślenia polityki wobec noży.

Skala zjawiska i jego dynamika

Loest zwraca uwagę, że w niektórych krajach związkowych — przykładowo w Berlinie — liczby ataków nożowych rosną od lat. To, co niepokoi eksperta, to nie tylko sama skala przestępczości, ale też struktura sprawców: „Morderstwa i napaści nożowe zdarzają się coraz częściej w młodszych grupach wiekowych” — mówi Loest.

Surowsze kary jako element odstraszania

Były policjant opowiada się częściowo za surowszymi karami: choć przyznaje, że „niektórych osób już nie odstraszy się karą ani ostrzeżeniem”, to jednak ma nadzieję, że zaostrzenie sankcji skłoni część potencjalnych sprawców do zaniechania noszenia i używania noży. „Mamy problem, że przestępca bywa z powrotem na ulicy zanim policja skończy formalności” — podkreśla Loest, wskazując na, jego zdaniem, zbyt łagodne tempo i efektywność reakcji wymiaru sprawiedliwości.

Nie tylko noże — inne, trudne do zakwalifikowania przedmioty jako broń

Loest ostrzega, że sprawcy coraz częściej wykorzystują przedmioty, które formalnie nie są wymienione w ustawie o broni: „Policjanci zgłaszają mi, że w praktyce problemem są też nożyczki przełamane na pół czy śrubokręty — łatwe do ukrycia, a bardzo niebezpieczne.” W jego ocenie potrzebna jest większa jasność prawna i narzędzia pozwalające odpowiednio reagować na użycie takich przedmiotów.

Przyczyny: moda, kultura, wpływ migracji — ocena Loesta

Loest wskazuje na wieloczynnikowe źródła zjawiska. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych jego obserwacji jest teza o związku części wzrostu przestępczości nożowej z napływem osób z krajów, gdzie noszenie noża jest społecznie bardziej akceptowane:

„Przyjęliśmy ludzi, dla których nóż jest elementem statusu. Wychowywali się w kulturze, w której nóż ma inną funkcję — dla wielu to sposób na zdobycie szacunku. To tworzy spiralę: coraz więcej osób uważa, że lepiej mieć nóż przy sobie, żeby się bronić.”

Podkreśla jednocześnie, że jest to jego ocena i że obserwacje te potwierdza — jego zdaniem — analiza statystyk kryminalnych. Loest dodaje również, że „prawie połowa sprawców to osoby niebędące Niemcami”, choć osoby te stanowią według niego mniejszy odsetek ogółu mieszkańców. To stwierdzenie należy rozumieć jako interpretację eksperta i przedmiot dyskusji, a nie ostateczny wyrok — kwestia związku demografii i przestępczości jest złożona i budzi spory wśród badaczy i polityków.

Zmiana typu sprawców — młodsi z większą łatwością sięgają po nóż

Loest zwraca uwagę, że sprawcy bywają coraz młodsi — sięga to osób w wieku wczesnoszkolnym. To jego zdaniem wymaga szybkich działań profilaktycznych w szkołach i w środowiskach lokalnych: „Dzieci trzeba uczyć konsekwencji noszenia i używania noża — kto ma nóż i go użyje, najczęściej szybko trafia do więzienia”.

Co mówić o pracy przeciwko zorganizowanej przestępczości?

Na podstawie doświadczeń wyniesionych z działań przeciw gangom motocyklowym Loest zauważa, że charakter przestępczości się zmienił: dawniej w podobnych środowiskach dominowały pięści, pałki czy broń palna; dziś nóż zyskał na znaczeniu. To, jego zdaniem, wymaga aktualizacji taktyk policyjnych i ustawodawczych.

Rady do obywateli: jak zachować się w razie ataku nożem

Loest stanowczo ostrzega: walka z napastnikiem uzbrojonym w nóż to zazwyczaj gra przegrana dla osoby cywilnej. Jego rekomendacja jest prosta i jednoznaczna — w sytuacji bezpośredniego zagrożenia uciekaj jak najszybciej; nie odgrywaj roli bohatera. Policja i służby specjalne same mają trudności z obroną przed takimi atakami, więc prywatne próby konfrontacji niosą duże ryzyko.

Wnioski i postulaty Loesta

Karsten Loest domaga się przemyślenia strategii: łączy postulaty surowszych sankcji, większej jasności prawnej wobec alternatywnych narzędzi (nożyczki, śrubokręty itp.), rozszerzonych programów profilaktycznych skierowanych do młodzieży oraz szybszej, skuteczniejszej reakcji wymiaru sprawiedliwości. Loest uruchomił petycję, której celem jest wywołanie debaty publicznej i zainicjowanie zmian legislacyjnych oraz operacyjnych.

źródło: nius.de

Dortmund: siedmiu mężczyzn uznało ojcostwo 122 dzieci, cudzoziemki zyskały prawo pobytu

2

W rejonie Dortmundu siedmiu mężczyzn figuruje jako prawni ojcowie łącznie około 122 dzieci, choć w wielu przypadkach nie są oni ich biologicznymi rodzicami. Jak wynika z informacji przekazanych przez Bezirksregierung Arnsberg, wobec niektórych spraw toczą się już postępowania wyjaśniające. Lokalne władze alarmują o zjawisku, które — zdaniem urzędników — bywa wykorzystywane przez zorganizowane sieci i generuje znaczące koszty dla państwa.

Jak działa mechanizm: uznanie ojcostwa i jego skutki prawne

W niemieckim porządku prawnym uznanie ojcostwa przez mężczyznę daje natychmiastowe konsekwencje: dziecko może nabyć niemieckie obywatelstwo, a matka — w praktyce — uzyskać prawo pobytu. Od reformy prawa rodzinnego z 1997 roku formalne uznanie ojcostwa może zostać dokonane bez wcześniejszego postępowania sądowego — wystarczy akt notarialny lub zgłoszenie w Jugendamt (urząd ds. młodzieży). Uznanie ojcostwa może mieć miejsce także przed narodzinami dziecka.

Te uproszczone procedury mają ułatwić normalne sprawy rodzinne, ale — jak wskazują organy ścigania i urzędy — otworzyły też możliwość nadużyć: mężczyzna uznaje ojcostwo, często otrzymuje za to zapłatę, a obowiązek alimentacyjny przejmuje państwo poprzez świadczenia z tytułu zaliczek alimentacyjnych (Unterhaltsvorschuss).

Motywacje i skala finansowa problemu

Według urzędników z Arnsbergu występują przypadki, w których mężczyźni za uznanie ojcostwa otrzymują „często kilka tysięcy euro”, natomiast w praktyce nie wywiązują się z obowiązku alimentacyjnego. W takich sytuacjach państwo pokrywa wypłaty zaliczek alimentacyjnych, co — jak podaje administracja — generuje dla budżetu „wielomilionowe koszty roczne”.

Zorganizowane wykorzystywanie procedury

W regionie Nordrhein-Westfalen urzędnicy przyglądają się szczególnie zjawisku wykorzystywania procedury przez zorganizowane struktury. Według doniesień, w niektórych środowiskach zachodnioafrykańskich (m.in. z Nigerii i Ghany) działają tzw. „brotherhoods”, które rekrutują kobiety, sprowadzają je do Europy, a następnie wykorzystują do różnych celów, w tym seksualnego wyzysku. Gdy kobieta zajdzie w ciążę, do procedury wkracza mężczyzna mieszkający w Niemczech, który formalnie uznaje ojcostwo — w zamian za wynagrodzenie. Następnie matka uzyskuje prawo pobytu, a koszty związane z utrzymaniem dziecka przejmuje państwo.

Przykłady medialne i sprawy śledcze

Przykładem nagłośnionego przypadku był Nigeryjczyk mieszkający w Dortmundzie, opisywany w mediach jako „Mr. Cash Money” — osoby publiczne łączyły go z uznaniem ojcostwa dla wielu dzieci (media informowały o 24 przypadkach) oraz z pokazowym stylem życia w mediach społecznościowych. W kilku opisanych sprawach organy prowadzą śledztwa, a urzędy próbują ustalić okoliczności i skalę nadużyć.

Luki prawne i dotychczasowe instrumenty zapobiegawcze

Od 2017 roku funkcjonuje instrument zapobiegawczy, który pozwala na zawieszenie uznania ojcostwa i wszczęcie postępowania wyjaśniającego, gdy istnieją konkretne przesłanki wskazujące na nadużycie. Krytycy systemu uważają jednak, że mechanizm ten jest stosowany zbyt późno i bywa trudny do egzekwowania, bo decyzja o uznaniu zapada szybko, a późniejsze cofanie bądź podważanie jest procesowo skomplikowane.

Reakcja rządu i projekt zmian legislacyjnych

Rząd federalny zapowiedział zmiany. Już w kwietniu 2024 r. koalicyjny projekt ustawy przewidywał, że uznanie ojcostwa w przypadkach, w których może to prowadzić do uzyskania prawa pobytu przez matkę, powinno wymagać wcześniejszej zgody lokalnego urzędu ds. cudzoziemców (Ausländerbehörde). Projekt przeszedł rządowe procedury przygotowawcze, lecz nie trafił pod głosowanie przed końcem poprzedniej kadencji parlamentu. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapowiedziało, że przedstawi nowy, zmodyfikowany projekt.

W proponowanej regulacji przewidziano też uproszczoną ścieżkę dla sytuacji, gdy ojcostwo jest faktycznie biologiczne: w przypadku udokumentowanego biologicznego ojcostwa, np. potwierdzonego testem DNA, wystarczy zgłoszenie w urzędzie stanu cywilnego (Standesamt), bez konieczności uzyskiwania zgody urzędu ds. cudzoziemców. Dodatkowo jako przesłankę świadczącą o braku nadużycia rozważano m.in. fakt wspólnego zamieszkiwania mężczyzny uznającego ojcostwo i matki przez co najmniej sześć miesięcy.

Co dalej — działania kontrolne i oczekiwania

Władze regionalne zapowiadają intensyfikację kontroli i śledztw tam, gdzie pojawiają się podejrzenia systemowych nadużyć. Jednocześnie eksperci i organizacje wskazują, że skuteczne przeciwdziałanie wymaga zarówno zmian legislacyjnych, jak i lepszej współpracy między służbami zajmującymi się migracją, opieką społeczną i prokuraturą.

źródło: apollo-news.net

Merkel o relacjach z Rosją — „Polska i kraje bałtyckie były przeciwne” nowemu formatowi rozmów z Putinem

1

Była kanclerz Niemiec Angela Merkel przyznała w wywiadzie, że w czerwcu 2021 r. proponowała wraz z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem utworzenie „nowego formatu” rozmów UE–Rosja, który pozwoliłby Unii rozmawiać bezpośrednio z Władimirem Putinem. Jak relacjonuje Merkel, propozycja spotkała się z oporem — szczególnie ze strony Polski i państw bałtyckich — co jej zdaniem osłabiło szansę na wypracowanie wspólnego stanowiska wobec Kremla.

Wywiad i kontekst pandemii

W rozmowie z węgierskim kanałem internetowym Partizan Merkel odniosła się szeroko do wpływu pandemii COVID-19 na politykę międzynarodową. Zwróciła uwagę, że ograniczenia związane z pandemią uniemożliwiały spotkania twarzą w twarz, utrudniając prowadzenie bezpośrednich rozmów i negocjacji. W tym kontekście wskazała, że nie można jednoznacznie stwierdzić, czy inwazja Rosji na Ukrainę miałaby miejsce, gdyby w latach 2020–2021 nie wystąpiła pandemia. Merkel dodała także, iż prezydent Putin nie uczestniczył w szczycie G20 w 2021 r. z powodu obaw związanych z koronawirusem, co — jej zdaniem — ograniczyło możliwości konfrontacji i poszukiwania kompromisów.

Ocena porozumienia mińskiego

Merkel podkreśliła, że porozumienie mińskie z 2015 r. nie było doskonałe i że Rosja „nigdy tak naprawdę go nie przestrzegała”. Jednocześnie zaznaczyła, że dokument przyniósł pewne uspokojenie sytuacji — dzięki niemu Ukraina mogła w latach 2015–2021 wzmocnić swoją pozycję i przygotować się do obrony. W czerwcu 2021 r. — jak mówiła — odniosła wrażenie, że Putin „nie traktuje porozumienia mińskiego poważnie”, co skłoniło ją i prezydenta Francji do poszukiwania innej formuły dialogu.

„Nowy format” i sprzeciw części państw

Merkel wyjaśniła, że proponowany „nowy format” miał umożliwić Unii Europejskiej bezpośrednie rozmowy z Rosją, ale inicjatywa nie uzyskała powszechnego poparcia. W jej ocenie najgłośniejszy sprzeciw wyraziły Polska i kraje bałtyckie, obawiające się braku jednolitej, spójnej polityki wobec Rosji. Była kanclerz przyznała, że jej zdaniem to właśnie praca nad wspólną polityką wobec Kremla powinna być priorytetem.

Refleksja i sekwencja wydarzeń

Merkel przypomniała, że wkrótce potem zakończyła urzędowanie — kierowała rządem Niemiec przez 16 lat, w latach 2005–2021 — a niedługo po tym, jak się wycofała, nastąpiła rosyjska agresja na Ukrainę. Wypowiedź byłej kanclerz ma charakter refleksyjny: opisuje jej ocenę ówczesnej sytuacji, podejmowanych prób dyplomatycznych oraz ograniczeń, które — jej zdaniem — mogły mieć wpływ na rozwój wydarzeń.

Uwaga redakcyjna: Artykuł opiera się na wypowiedziach Angeli Merkel w wywiadzie dla kanału Partizan i przedstawia jej subiektywną ocenę ówczesnych decyzji politycznych oraz możliwych konsekwencji. Interpretacje i wnioski dotyczące wpływu pandemii i działań poszczególnych państw są częścią jej osobistych refleksji.

źródło: wiadomości.radiozet.pl

Fałszywy alarm w Hamburgu — syreny zawyły niemal w całym mieście, mieszkańcy masowo dzwonili na policję

1

Około godziny 21:35 w Hamburgu rozległy się syreny alarmowe, które wybrzmiały niemal na całym obszarze metropolii. W ciągu kilku minut na numerach alarmowych pojawiła się fala zgłoszeń od zaniepokojonych mieszkańców, wielu osób obawiało się ataku lub powodzi.

Co się stało

Rzecznik policji napisał na Twitterze, że był to błędny alarm związany z zagrożeniem powodziowym i że syreny miały być uruchomione wyłącznie w rejonie Overwerder. Krótko przed komunikatem policyjnym usłyszany został długi sygnał syreny, który wywołał powszechne niepokoje w mieście. Funkcjonariusze podkreślili wyraźnie, że nie było to ogłoszenie alarmu lotniczego.

Reakcje mieszkańców i służb

Do służb wpłynęło wiele telefonów od mieszkańców proszących o wyjaśnienia i zgłaszających obawy o swoje bezpieczeństwo. Na miejsce nie byli wzywani specjalni ratownicy — policja skupiła się na wyjaśnieniu przyczyn uruchomienia systemu alarmowego i na uspokojeniu opinii publicznej.

Apel policji

Funkcjonariusze poprosili, by z powodu już wyjaśnionego zdarzenia nie zajmować numerów alarmowych — apel ten miał na celu umożliwienie służbom swobodnej komunikacji i reagowania na realne zdarzenia. Policja rekomenduje śledzenie oficjalnych komunikatów miejskich i policyjnych kanałów informacyjnych w razie dalszych wyjaśnień.

źródło: bild.de

Polska mówi „nie” unijnym przepisom migracyjnym. „Nie zgodzimy się na nic, co zagraża bezpieczeństwu”

1

Polska nie zgodzi się na żadne przepisy migracyjne, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu kraju – powiedział minister spraw wewnętrznych po spotkaniu w Niemczech z unijnymi odpowiednikami.

Na spotkaniu omawiano kwestie migracji

W sobotę w Monachium odbyło się spotkanie kilku ministrów spraw wewnętrznych państw Unii Europejskiej poświęcone kwestiom migracji. Omawiano m.in. utworzenie ośrodków powrotów dla osób przebywających w Europie, których wnioski o azyl zostały odrzucone, ale które nie mogą zostać odesłane do krajów pochodzenia.

W obradach uczestniczyli minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński oraz szef służb bezpieczeństwa Tomasz Siemoniak. Obecni byli również przedstawiciele Danii, Szwecji, Belgii i Holandii, a także unijny komisarz ds. migracji Magnus Brunner.

Konieczność zaostrzenia polityki migracyjnej

Siemoniak powiedział, że dyskusje koncentrowały się na zaostrzeniu polityki migracyjnej Unii, dodając, że większość uczestników chciała „działać skutecznie i szybko”, by wprowadzić bardziej rygorystyczne przepisy.

Na konferencji prasowej po spotkaniu Kierwiński stwierdził, że Unia Europejska zaczyna powtarzać argumenty, które od dawna przedstawia Polska. Zaznaczył, że premier Donald Tusk już rok temu mówił o konieczności zaostrzenia polityki migracyjnej.

„Mówimy po raz kolejny, że nie zgodzimy się na żadne rozwiązania dotyczące kwestii migracyjnych, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu Polski lub Polaków” – podkreślił Kierwiński.

Polski rząd nie zgodzi się na żadne regulacje dotyczące relokacji migrantów

Minister zaznaczył, że polski rząd nie zamierza zgadzać się na żadne regulacje dotyczące relokacji migrantów w ramach Unii Europejskiej.

Dodał również, że Polska już teraz ponosi duże koszty obrony zewnętrznej granicy UE z Białorusią i zmaga się z niemal 25 tysiącami migrantów, którzy w tym roku próbują przedostać się przez kraj do Unii Europejskiej.

„To nasz polski wkład w obronę granic całej Unii Europejskiej” – powiedział minister.

Kierwiński zaznaczył, że państwa UE muszą wspólnie ustalić, kto będzie finansował tzw. ośrodki powrotów.

źródło: tvpworld.com

Niedziela handlowa – niektóre sklepy w Berlinie i Brandenburgii zapraszają dziś na zakupy

0

Zakupy w kiepską pogodę: w Berlinie w tę niedzielę jest to możliwe w kilku centrach handlowych. Zazwyczaj w niedzielę nie ma zakupowego szaleństwa – ale 5 października w Berlinie i Brandenburgii niektóre centra handlowe i sklepy otwierają swoje podwoje. W stolicy nie ma ogólnokrajowej niedzieli handlowej, jednak poszczególne centra korzystają z okazji, aby umożliwić swoim gościom niedzielne zakupy.

Dziś są możliwe zakupy w niektórych sklepach

Dzisiaj otwarte są na przykład Eastgate w Marzahn (Marzahner Promenade 1A), Gesundbrunnen-Center w Wedding (Badstraße 4) i Alexa na Alexanderplatz (Grunerstr. 20). Większość sklepów przyjmie klientów między godziną 13:00 a 18:00. Oferta jest zróżnicowana: nie wszystkie sklepy w danym centrum biorą udział w akcji, ale wiele z nich otwiera swoje podwoje dla klientów poszukujących artykułów modowych, elektronicznych lub drogeryjnych. Pełną listę otwartych sklepów można znaleźć tutaj.

Brandenburgia również zaprasza na zakupy

W Brandenburgii oferta jest nieco szersza. Jest tam kilka miejsc, w których niedzielna sprzedaż jest połączona z targami lub festynami miejskimi. Na przykład w Cottbusie odwiedzający mogą robić zakupy w Blechen Carré – w godzinach od 13:00 do 18:00, podobnie jak na jesiennym targu Lausitzer Herbstmarkt. Również w Waltersdorfie koło Schönefeld oraz w Vogelsdorfie duże sklepy meblowe, takie jak Ikea, Höffner i Poco, biorą udział w niedzielnej sprzedaży.

Ramy prawne wyglądają następująco: w Berlinie sklepy mogą być otwarte w niedziele między 13:00 a 20:00, ale większość centrów handlowych ogranicza się do godzin popołudniowych. W Brandenburgii godziny otwarcia są regulowane w podobny sposób. Jeśli więc macie dziś ochotę na zakupy, najlepiej wyruszcie w drogę wczesnym popołudniem.

Źródło: www.t-online.de

Niemcy tracą ducha świąt – ochrona przed atakami terrorystycznymi pochłania miliony

2

Od czasu zamachów w Magdeburgu i Berlinie jarmarki bożonarodzeniowe przekształcają się w strefy o podwyższonym rygorze bezpieczeństwa. Choć takie środki zwiększają ochronę odwiedzających, to jednak nakładają ogromne obciążenia finansowe na organizatorów — aż do punktu, w którym grozi to likwidacją części jarmarków.

Beton, technologia i milionowe koszty

Zamiast światełek, grzanego wina i aromatu przypalonych migdałów organizatorzy muszą inwestować w betonowe blokady, zaawansowane systemy zabezpieczeń i inne środki ochronne. Po zamachu w Magdeburgu władze wzmogły wymagania o „certyfikowane blokady antyterrorystyczne”, co drastycznie zwiększa koszty, zwłaszcza dla prywatnych organizatorów.

Drezno: od 800 tys. do 4 mln euro kosztów

Rada miejska Drezna początkowo przewidziała budżet w wysokości 800 000 euro na dodatkowe zabezpieczenia jarmarków. Jednak według słów organizatora i członka Izby Przemysłowo-Handlowej, Matteo Böhme, koszty sięgną aż około 4 milionów euro.

Böhme od miesięcy apeluje do urzędników – składa pisma do ministrów, władz miejskich i instytucji odpowiedzialnych – lecz według jego relacji odpowiedzi nie ma.

Prywatni organizatorzy – zostawieni sami sobie

Problem dotyka zwłaszcza prywatnych organizatorów małych i średnich jarmarków. Policja żąda od nich wcześniejszych wdrożeń kosztownych zabezpieczeń, podczas gdy oficjalna ocena ryzyka (Gefährdungsbewertung) ma być gotowa dopiero „na początku grudnia” – czyli po rozpoczęciu sezonu jarmarkowego.

Böhme ostrzega, że może to skutkować „skurczonymi jarmarkami bez atmosfery albo całkowitymi ich odwołaniami”.

Kulturowy kolaps jarmarków bożonarodzeniowych?

Branża uznaje obecną sytuację za potencjalny „kolaps kultury jarmarków bożonarodzeniowych”. Organizatorzy obawiają się, że przy obecnym tempie wzrostu wymagań i kosztów wiele inicjatyw zwyczajnie przestanie się opłacać.

źródło: Bild

Frankfurt nad Menem – mężczyźnie grozi pięciocyfrowa grzywna za latanie dronem

1

Wysoka grzywna czeka prawdopodobnie 41-latka, który chciał „przetestować swój nowo zakupiony dron” – na lotnisku we Frankfurcie, w tygodniu, w którym odnotowano wiele niewyjaśnionych przypadków pojawienia się dronów. Policja wszczęła postępowanie w sprawie wykroczenia.

Dron w strefie zakazu lotów

Za puszczanie drona na lotnisku we Frankfurcie mężczyźnie grozi wysoka grzywna. 41-letni „hobbystyczny pilot drona” w piątek rano przez chwilę puszczał drona w strefie zakazu lotów, jak poinformowała w sobotę komenda policji we Frankfurcie nad Menem. Funkcjonariusze policji federalnej zauważyli drona, a patrol policyjny wkrótce potem natknął się na jego pilota. Według aktualnych informacji, mężczyzna chciał „przetestować swój nowy zakup”.

Testowy lot na największym lotnisku w Niemczech może mężczyznę drogo kosztować. Wobec 41-latka wszczęto postępowanie w sprawie wykroczenia, a według informacji policji grozi mu „pięciocyfrowa” grzywna.

Problem na lotnisku w Monachium

Z powodu pojawienia się dronów w okolicy i nad lotniskiem w Monachium, w czwartek wieczorem, a następnie ponownie w piątek wieczorem, wstrzymano działalność drugiego co do wielkości lotniska w Niemczech. Problem dotknął tysięcy pasażerów. Nadal nie jest jasne, kto sterował dronami.

Ostatnio wiele przelotów dronów nieznanego pochodzenia nad duńskimi lotniskami i obiektami wojskowymi wywołało spore poruszenie. Drony zaobserwowano również nad Szlezwikiem-Holsztynem.

Źródło: www.welt.de

Angela Merkel krytykuje AfD: „Partia nieludzka i dzieląca społeczeństwo”

6

W najnowszym wywiadzie dla telewizji ZDF była kanclerz Niemiec Angela Merkel ostro skrytykowała Alternatywę dla Niemiec (AfD), nazywając ją „partią nieludzką”. Zarzuciła jej dzielenie społeczeństwa na elity i „prawdziwy naród” oraz uzurpowanie sobie prawa do decydowania, kto może być jego częścią. Według Merkel takie podejście stoi w sprzeczności z konstytucją RFN, w której jasno zapisano, że naród obejmuje wszystkich obywateli.

AfD wspiera „zazdrość, nienawiść i rasizm”

Przypomniała również, że już w 2014 roku AfD wspierała ruchy związane z Pegidą, które szerzyły „zazdrość, nienawiść i rasizm”. Odnosząc się do dzisiejszych nastrojów społecznych, była kanclerz stwierdziła: „To nie jest żaden powód, by wybierać partię nieludzką, nawet jeśli ma się coś do skrytykowania”.

Jednocześnie Merkel podkreśliła, że zjednoczenie Niemiec pozostaje dla niej „wielkim szczęściem”. Zauważyła jednak, że część obywateli wciąż nie czuje się wystarczająco dostrzeżona i doceniona. Wspomniała także osobisty kontekst – w jej obecnym biurze pracowała niegdyś Margot Honecker, żona przywódcy NRD Ericha Honeckera. Jak zaznaczyła, „Margot Honecker nie zdołała powstrzymać mnie przed odnalezieniem własnej drogi ku wolności”.

Merkel nadal angażuje się w debatę publiczną

Była kanclerz wyraziła ponadto rozczarowanie doborem oficjalnych mówców na uroczystości 35. rocznicy Zjednoczenia Niemiec. Jej zdaniem zabraknie wśród nich głosu przedstawicieli z byłej NRD oraz z Europy Wschodniej – regionów, które odegrały kluczową rolę w przemianach prowadzących do upadku żelaznej kurtyny i jedności Niemiec.

Słowa Merkel pokazują, że choć wycofała się z czynnej polityki, nadal angażuje się w debatę publiczną, zwłaszcza tam, gdzie zagrożona jest demokracja i spójność społeczna. Jej wyraźne odcięcie się od AfD stanowi jasny sygnał wobec rosnącej popularności tej partii w niemieckiej polityce.

źródło: ZDF