Unia grozi Berlinowi zastosowaniem jednego z najmocniejszych instrumentów przewidzianych w niemieckiej konstytucji. Powodem są plany migracyjne Lewicy, która wygrała wybory w stolicy i chce utworzyć rząd z SPD oraz Zielonymi.
Unia ostrzega przed planami Lewicy
Alexander Throm, odpowiedzialny za politykę wewnętrzną w klubie CDU/CSU w Bundestagu, powiedział dziennikowi „Bild”, że rząd federalny nie mógłby bezczynnie przyglądać się sytuacji, gdyby przyszły lewicowy rząd Berlina naruszał prawo federalne.
Polityk wymienił między innymi obawy dotyczące łączenia rodzin klanów przestępczych oraz nadawania niemieckiego obywatelstwa. Jak stwierdził, w ostateczności w grę mógłby wejść nawet tak zwany Bundeszwang, czyli przymus federalny.
Na razie jest to polityczna groźba, a nie podjęta decyzja. Lewica nie utworzyła jeszcze rządu w Berlinie, a pierwsze rozmowy z SPD i Zielonymi dotyczące możliwej koalicji mają rozpocząć się w czwartek.
Spór o migrację i obywatelstwo
Według „Bilda” krytyka Unii dotyczy wypowiedzi Elif Eralp, liderki berlińskiej Lewicy. Gazeta wskazuje między innymi na jej postulat umożliwienia naturalizacji po pięciu latach bez testu językowego i kwestionariusza, sprzeciw wobec deportacji oraz krytyczne podejście do tradycyjnej polityki integracyjnej.
Throm uważa, że realizacja takich planów mogłaby naruszać standardy bezpieczeństwa i prawo federalne. To właśnie ewentualne złamanie obowiązków wynikających z niemieckiej ustawy zasadniczej lub innych ustaw federalnych jest warunkiem zastosowania artykułu 37.
Czym jest przymus federalny?
Artykuł 37 niemieckiej ustawy zasadniczej przewiduje, że jeśli kraj związkowy nie wykonuje obowiązków nałożonych przez konstytucję lub prawo federalne, rząd Niemiec może — za zgodą Bundesratu — zastosować środki konieczne do wyegzekwowania tych obowiązków.
To wyjątkowo mocny i dotąd niewykorzystany instrument. Samo ostrzeżenie polityka CDU/CSU nie uruchamia procedury. Najpierw musiałby powstać rząd Berlina, następnie doszłoby do rzeczywistego naruszenia prawa federalnego, a później potrzebna byłaby decyzja rządu federalnego i zgoda Bundesratu.
Spór pokazuje jednak, jak duże emocje wywołują możliwe rządy Lewicy w niemieckiej stolicy. Rozmowy koalicyjne dopiero się zaczynają, ale konflikt z Unią już wszedł na poziom konstytucyjny.
Źródła: Bild, Bundesministerium der Justiz, WELT

