Maile przypisywane Alice Weidel, ostre spory wewnątrz AfD i dokument dotyczący wizyty partyjnych działaczy w miejscu urodzenia Hitlera — „Stern” opisuje zawartość ujawnionego zbioru. Część korespondencji pochodzi z lat 2015–2017. NIUS opisuje również deklarację hakera, który chciał doprowadzić do zakazu partii. Autentyczność poszczególnych wiadomości pozostaje istotnym zastrzeżeniem obu relacji.
Dawna krytyka Höckego w mailach przypisywanych Weidel
Autorzy „Sterna”, Martin Debes i Tom Kollmar, zestawiają dzisiejsze publiczne relacje Alice Weidel z Björnem Höckem z korespondencją przypisywaną jej kontu. Współprzewodnicząca AfD i lider partii w Turyngii pokazują się obecnie razem i wzajemnie chwalą. W rozmowie z „Bildem” w 2025 r. Weidel mówiła o dobrych stosunkach z Höckem oraz przedstawiała go jako człowieka dobrze wykształconego i mocno stąpającego po ziemi.
Według „Sterna” inaczej wyglądała sytuacja w styczniu 2017 r., po przemówieniu Höckego w Dreźnie. Polityk domagał się wówczas zwrotu o 180 stopni w niemieckiej polityce historycznej i krytykował sposób rozliczania przeszłości. Mówiąc o berlińskim pomniku ofiar Holokaustu, użył określenia „pomnik hańby”.
23 stycznia 2017 r. z konta przypisywanego Weidel miała zostać wysłana do kierownictwa AfD wiadomość dotycząca przygotowywanej reakcji na to wystąpienie. Krytykowano w niej język Höckego wobec partyjnych przeciwników, zestawiając używane przez niego określenie z retoryką Hitlera z 1932 r. Nadawca prosił o uwzględnienie tego w przygotowywanym materiale.
Weidel publicznie krytykowała wówczas wywołaną przemówieniem debatę jako zbędną i szkodliwą, a następnie głosowała za wszczęciem procedury wykluczenia Höckego z partii. Zdaniem „Sterna”, jeśli opisany mail jest autentyczny, wskazuje również na jej aktywny udział w wewnętrznych działaniach przeciwko niemu.
„Ta głupota jeszcze nas zgubi”
Kolejna przytoczona wiadomość dotyczy zatrudnienia byłego polityka skrajnie prawicowej NPD przez posła AfD do parlamentu landowego. Sprawa stała się publiczna w 2016 r. Ówczesny lider AfD w Saksonii-Anhalt André Poggenburg bronił tej decyzji, a federalne władze partii opublikowały odpowiedni komunikat prasowy.
Według zbioru opisanego przez „Sterna” 16 kwietnia 2016 r. z konta Weidel wysłano ostrą reakcję. Nadawczyni miała wyrażać oburzenie, że komunikat trafił na ogólnopartyjną stronę, i krytykować wciąganie pozostałych działaczy w tę sprawę. Wiadomość kończyło zdanie, które można przetłumaczyć: „Ta głupota jeszcze nas zgubi”.
„Stern” interpretuje tę korespondencję — pod warunkiem jej autentyczności — jako przejaw dawnego dystansu Weidel wobec skrajnie prawicowych działaczy i poglądów. Gazeta przeciwstawia temu jej obecne zachowanie. Wskazuje na brak publicznej krytyki z jej strony wobec zatrudniania przez klub AfD w Saksonii-Anhalt byłych czołowych działaczy neonazistowskiej organizacji Heimattreue Deutsche Jugend (HDJ). To ocena i zestawienie przedstawione przez autorów materiału.
Chciała usunięcia działacza, z którym dziś się obejmuje
W ujawnionej korespondencji znalazł się też mail z 2015 r., wysłany z konta noszącego nazwisko Weidel. Dotyczył artykułu „Sterna” o Maximilianie Knellerze, wówczas młodym działaczu AfD, który miał grozić młodej liberalnej działaczce i obrażać ją na Facebooku.
W wiadomości do kierownictwa partii miało paść żądanie jego natychmiastowego usunięcia. Informacja o przeprosinach najwyraźniej nie wystarczyła: w kolejnym przytoczonym fragmencie podkreślano, że takiego zachowania nie wolno tolerować z powodów moralnych.
Dziś Kneller zasiada wraz z Weidel we federalnym zarządzie AfD. „Stern” odnotowuje, że we wtorek 20 października 2026 r. opublikował zdjęcie, na którym obejmuje ją na scenie w Leverkusen.
Gazeta opisuje również wewnętrzny mail z października 2017 r., w którym Weidel miała zaprzeczać pogłosce, że głosowała za zakończeniem procedury wykluczenia Höckego. Obecnie uznaje tę procedurę za błąd i deklaruje, że uważa go za odpowiedniego kandydata do pełnienia partyjnej funkcji.
W zbiorze także raport o wizycie w miejscu urodzenia Hitlera
Nie wszystkie opisane sprawy są nowymi odkryciami. „Stern” przypomina historię wizyty kilku członków AfD z Turyngii w domu urodzenia Hitlera w austriackim Braunau am Inn w 2015 r. O podróży informowano już w 2018 r.
W grupie był członek partyjnego sądu arbitrażowego. Według wcześniejszych relacji jeden z uczestników miał zapalić świecę, wspomniany działacz pozował z książką z wizerunkiem Hitlera, a grupa sfotografowała się z kocem ze swastyką i symbolami SS.
Nowym elementem opisanym przez „Sterna” jest znaleziony w zbiorze 17-stronicowy raport, który miał powstać w doraźnej grupie roboczej AfD z Turyngii. Dokument rozpatrywał zarzuty wobec uczestników i dochodził do wniosku, że chodzi o kampanię zniesławiającą osoby pełniące funkcje w regionalnej partii.
Setki tysięcy wiadomości. Co wiadomo o autentyczności?
„Stern” pisze o około 420 tys. wiadomości, około 45 tys. dokumentów oraz dodatkowych listach i tabelach — łącznie 281 GB danych. Znaczna część pochodzi z pierwszych lat istnienia AfD. Wśród nich ma być 32 639 maili przypisywanych kontu obecnego honorowego przewodniczącego Alexandra Gaulanda. Zbiór udostępniono na anonimowej stronie na początku tygodnia.
Za wiarygodnością przynajmniej części materiałów przemawia według gazety m.in. odnalezienie zapytania dziennikarskiego wysłanego przez jednego z autorów artykułu. Inne przejrzane wiadomości i dokumenty można zestawić z dawnymi publicznymi wypowiedziami i publikacjami. „Stern” przywołuje również opinię ekspertów IT uznających dane za autentyczne. Nie jest to jednak potwierdzenie autentyczności każdego pliku ani autorstwa każdego maila.
NIUS datuje atak na dostawcę hostingu na wrzesień. Według AfD dotyczył głównie nieużywanych skrzynek, nie aktualnych kont federalnych władz.
Haker mówi o celu: zakazie AfD
Według NIUS „Ver”, domniemany współsprawca włamania, deklarował w „Die Zeit”, że chce zwiększyć presję na postępowanie o zakaz AfD. To jego cel, nie potwierdzenie rozpoczęcia procedury.
Podaje, że pochodzi z Ukrainy i mieszka w USA. Twierdzi, że działały dwie osoby, bez kierowania akcją przez państwo ani zapłaty od zleceniodawców. Mieli odrzucić 100 tys. euro za usunięcie danych. Deklaruje walkę o sprawiedliwość zamiast motywacji partyjnej; zarzuca AfD nieprawidłowości finansowe, mowę nienawiści i rasizm.
Pytany o przestępczy charakter ataku, usprawiedliwiał go dążeniem do sprawiedliwości. Przyznaje, że nie usunął danych niewinnych osób, także głosujących po raz pierwszy. Tłumaczy to skalą zbioru.
AfD potwierdza wyciek, ale ostrzega przed fałszywkami
Weidel i współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla potwierdzili odpływ dużej ilości danych. Nazwali włamanie bezprawnym atakiem nie tylko na partię, lecz także na niemiecki system partyjny i demokrację. Utrzymywali, że rozpowszechniane dotąd rzekome skandale nie wytrzymują merytorycznej weryfikacji.
Według „Sterna” AfD nie odpowiedziała w środę 21 października na pytania o konkretne treści. Zamiast tego zapowiedziała, że nie będzie potwierdzać ani zaprzeczać autentyczności poszczególnych materiałów. Oświadczyła zarazem, że odkryła już fałszywki. Zarzuciła osobom wykorzystującym lub rozpowszechniającym dane aprobowanie przestępstwa i częste naruszanie dóbr osobistych.
NIUS opisuje też kwestionowane maile: odczytaną w landtagu Badenii-Wirtembergii przez posła CDU Bastiana Schneidera wiadomość przypisaną Andreasowi Keithowi oraz mail dotyczący Christera Cremera. Keith zaprzecza autorstwu, a Cremer poinformował o zawiadomieniu organów ścigania.
Źródła: Stern, NIUS


