Berlińska młodzieżówka partii Die Linke (Lewica) nazwała policję „przestępczym klanem” po demonstracji przeciwko obowiązkowej służbie wojskowej. Senator ds. wewnętrznych Iris Spranger zażądała przeprosin, a burmistrz Berlina Kai Wegner ostro potępił wpis.
Co napisała młodzieżówka Lewicy?
Po piątkowej demonstracji w Berlinie organizacja Linksjugend Solid Berlin opublikowała wpis, w którym oskarżyła policję o nękanie uczestników protestu. Funkcjonariuszy określiła mianem „przestępczego klanu”. To sformułowanie i ocena działań policji pochodzą od młodzieżówki, a nie od redakcji.
Wpis dotyczył demonstracji uczniów i innych uczestników sprzeciwiających się obowiązkowej służbie wojskowej. Organizacja wymieniła wyposażenie funkcjonariuszy, w tym broń, pałki i gaz pieprzowy, przedstawiając ich działania jako szykanowanie demonstrantów.
Władze Berlina odpowiadają
Iris Spranger, odpowiedzialna w berlińskim rządzie za sprawy wewnętrzne, stanęła w obronie policji. Nazwała porównanie funkcjonariuszy do przestępców niedopuszczalnym i wezwała młodzieżówkę do przeproszenia policjantów.
Burmistrz Kai Wegner również potępił wpis. Podkreślił, że policja zabezpieczała prawo do demonstracji, a obrażanie funkcjonariuszy przekracza granice demokratycznej debaty.
Policja informuje o zatrzymaniach
Według informacji podanych przez berlińską policję po demonstracji czasowo zatrzymano 16 osób. Funkcjonariusze przekazali też, że na dachu biblioteki użyto materiałów pirotechnicznych i zawieszono transparent. W sprawie zdarzeń podczas protestu sporządzono zawiadomienia dotyczące m.in. znieważenia i uszkodzenia mienia.
Spór wokół wpisu pojawia się w momencie, gdy berlińska Lewica zapowiada rozmowy o możliwej koalicji z SPD i Zielonymi. Wypowiedzi Spranger z SPD oraz Wegnera z CDU nadały sprawie wymiar polityczny.
Źródła: dpa


