Około 380 byłych lub obecnych pomocników Bundeswehry w Afganistanie otrzymało dotychczas zgodę na przyjęcie do Niemiec. Jednak nie jest pewne, czy osoby zagrożone zdołają opuścić kraj na czas.
Jak chronić afgańskich pracowników Bundeswehry przed zemstą talibów?
Jest to jedno z najpilniejszych pytań związanych z wycofaniem wojsk, ponieważ wszystkie oddziały opuszczą kraj już w najbliższych tygodniach. Większość byłych lub obecnych współpracowników Bundeswehry, uznanych za zagrożonych, otrzymała obietnicę przyjęcia do Niemiec. Jak potwierdzają kręgi rządowe w studiu ARD w stolicy, dotychczas wydano łącznie 380 zgód. Kilkadziesiąt kolejnych wniosków jest w trakcie rozpatrywania. Ogółem szacuje się, że w ciągu ostatnich dwóch lat Bundeswehra zatrudniała około 520 Afgańczyków, na przykład jako tłumaczy. Prawie wszyscy z nich zgłosili już zagrożenie swojego życia. Talibowie uważają rodaków, którzy pracowali dla międzynarodowych sił zbrojnych, za zdrajców lub niewiernych. Grożą im oraz ich rodzinom śmiercią.
Chociaż wielu tzw. pracowników lokalnych otrzymało już zgodę na przyjęcie, wątpliwe jest, czy będą oni w stanie opuścić Afganistan przed wycofaniem się Bundeswehry. Nie tylko potrzebują oni wizy, ale muszą również sami zorganizować sobie lot do Niemiec i pokryć jego koszty.
Zasada dwóch lat pozostaje w mocy
Trwają również spory dotyczące tego czy rząd federalny nie powinien znacznie rozszerzyć kręgu osób zagrożonych: jak dotąd nadzieję na wyjazd mogą mieć tylko ci Afgańczycy, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat pracowali dla Niemców. Pomimo licznych apeli o wydłużenie tego okresu, właściwe Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podtrzymuje zasadę dwóch lat.
źródło: tagesschau.de

