Niemcy: lewicowi ekstremiści przyznają się do ataku na infrastrukturę w Berlinie. Drugie oświadczenie po spekulacjach o Rosji

    Nowe oświadczenie sprawców po blackoutcie w Berlinie

    Grupa określająca się jako anonimowa Vulkangruppe opublikowała drugie oświadczenie, w którym ponownie przyznaje się do sabotażu infrastruktury energetycznej w Berlinie. Atak doprowadził do poważnych przerw w dostawie prądu w południowo-zachodniej części miasta. Sprawcy przedstawiają się jako środowisko skrajnie lewicowe i określają swoje działania jako „polityczną akcję wymierzoną w system”.

    Nowy komunikat pojawił się po nasilających się spekulacjach, jakoby za atakiem mogły stać rosyjskie służby lub podmioty powiązane z Rosją.

    „Nie przeciwko ludziom”, lecz przeciwko infrastrukturze

    W opublikowanym oświadczeniu ekstremiści twierdzą, że ich działania „nie są skierowane przeciwko ludziom”, lecz przeciwko infrastrukturze, która – jak piszą – „codziennie niszczy środowisko”. Jednocześnie wprost przyznają, że mieli świadomość konsekwencji swojego czynu.

    W treści pisma zaznaczają, że skutki ataku dotykające osoby starsze, chore oraz dzieci nie były przypadkowe. Jak stwierdzili autorzy oświadczenia, „te trudności nie są dziełem przypadku”, co jednoznacznie wskazuje, że liczyli się z negatywnymi skutkami dla ludności cywilnej.

    Odrzucenie zarzutów o rosyjskie sterowanie

    Członkowie Vulkangruppe stanowczo odrzucają sugestie, że ich działania mogły być inspirowane lub sterowane z Rosji. W ich ocenie takie tezy są próbą usprawiedliwienia bezradności państwa.

    „To próba ukrycia własnej bezsilności” – napisali, dodając, że fakt, iż ludzie działający lokalnie są w stanie skutecznie zaatakować infrastrukturę, nie pasuje do narracji bezpieczeństwa prezentowanej przez polityków i instytucje państwowe. Ich zdaniem właśnie dlatego „konstruuje się zewnętrznego wroga”.

    Policja: brak jakichkolwiek śladów prowadzących do Rosji

    Do spekulacji na temat możliwego rosyjskiego udziału odniósł się również wiceprezes policji Berlina Marco Langner. We wtorek podkreślił jednoznacznie, że nie istnieją żadne dowody wskazujące na Rosję.

    Jak zaznaczył, analizy prowadzone wspólnie z Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA) wyraźnie wskazują na Vulkangruppe. Policja uznaje opublikowane oświadczenia za autentyczne i jednoznacznie lokuje sprawców w środowisku skrajnej lewicy.

    Intensywne działania śledcze i analiza miejsca ataku

    Langner poinformował, że służby bardzo dokładnie zbadały miejsce ataku oraz użyty środek przyspieszający spalanie. W dochodzeniu wykorzystano psy tropiące, a także przeanalizowano nagrania z kamer monitoringu na dworcach i w przestrzeni publicznej.

    Jak zapewnił wiceprezes policji, śledczy zamierzają wykorzystać wszystkie dostępne możliwości techniczne, aby doprowadzić do identyfikacji sprawców. Funkcjonariusze zwracają uwagę, że zarówno język użyty w oświadczeniu, jak i dobór celów ataku, odpowiadają schematom znanym ze środowisk skrajnie lewicowych.

    Politycy CDU podzieleni w ocenie możliwych inspiracji

    Nie wszyscy politycy są jednak gotowi całkowicie wykluczyć inne scenariusze. Poseł CDU zajmujący się polityką zagraniczną, Roderich Kiesewetter, stwierdził w rozmowie z dziennikiem „Die Welt”, że przeprowadzona analiza językowa budzi wątpliwości.

    Zwrócił uwagę, że po przetłumaczeniu tekstu z powrotem na język rosyjski brzmiał on znacznie bardziej naturalnie niż w oryginalnym, „nieporadnym” niemieckim. Jego zdaniem może to oznaczać albo niski poziom językowy autorów, albo zewnętrzny wpływ na treść oświadczenia. Podkreślił przy tym, że na obecnym etapie nie należy wykluczać żadnej hipotezy.

    Głos byłych polityków i ekspertów językowych

    Były sekretarz generalny CDU Ruprecht Polenz napisał w serwisie X, że interesuje go, czy brutalna, skrajnie lewicowa Vulkangruppe mogła mieć kontakty z rosyjskim wywiadem, który – jego zdaniem – mógłby wykorzystywać takie grupy do aktów sabotażu.

    Dodatkowe wątpliwości zgłosiła również ekspertka ds. sztucznej inteligencji i analizy języka Andrea Schlüter. Na platformie Bluesky stwierdziła, że w niektórych fragmentach oświadczenia jest „dość pewna”, iż tekst nie został pierwotnie napisany po niemiecku.

    Śledztwo trwa, a sprawa pozostaje otwarta

    Choć berlińska policja nie widzi obecnie żadnych dowodów na zagraniczne sterowanie atakiem, śledztwo wciąż trwa. Analizowane są zarówno aspekty techniczne ataku, jak i kontekst polityczny oraz językowy opublikowanych oświadczeń.

    Sprawa sabotażu infrastruktury energetycznej w Berlinie pozostaje jednym z najpoważniejszych incydentów o charakterze ekstremistycznym w ostatnich miesiącach i nadal budzi duże emocje – zarówno wśród polityków, jak i opinii publicznej.

    źródło: bild.de

    Obserwuj Dojczland.info i bądź na bieżąco:

    196,777FaniLubię
    24,300ObserwującyObserwuj
    315ObserwującyObserwuj
    Aktualne oferty pracy:

    4 KOMENTARZE

    Obserwuj
    Powiadom o

    4 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy najpopularniejszy
    Inline Feedbacks
    View all comments

    Wszyscy w UNII na tle Rosji mają Obsesje Psychiczną a Prawdy nie widzą, że Prezydent Ukrainy robi wszystko aby nie dopuścić do pokoju, Broń, Miliardy dostaje, On tym żyje, żądając od Rosji nierealnych rzeczy i nie będzie takiej Opcji, że Ukraina wygra a Rosja przegra – Jak Ruskie sami wcześniej nie zakończą, to jeszcze będzie trwało latami 5 lat i więcej – Jedno pewne, że jak Ruskie dokonają Ofensywy na Zachód Ukrainy to nastąpi imigracja 20 – 30 Milionów Ukraińców do UNII

    Gamooniu Tępy – to putin nie chce pokoju chąc zająć dla siebie cały Donbas ze wszystkimi tamtejszymi fotyfikacjami ✌️ . Gdyby to ruskie dostały to z łatwością mogły by dalej pszeć na przód po złammaniu swojej szczurzej ruskiej obietnicy ,, Pokój za Donbas ” .

    Zaatkaj sie Tępy Trolu😅🤏

    Wiadomo że to na 100% ruskie 🐁 Szczury🤮 są

    4
    0
    Co o tym myślisz? Skomentuj!x