Spór między Botswaną a Niemcami wchodzi w nową fazę: nowy rząd prezydenta Dumy Boko (56) grozi, że do Niemiec zostanie „deportowanych” 40 000 słoni – to dwa razy więcej niż dotychczas było przedmiotem rozmów!
Oznajmił to minister środowiska Wynter Boipuso Mmolotsi (52, w tym tygodniu z wizytą w Niemczech). Powód: zbyt wiele zwierząt, zniszczone pola uprawne, ofiary śmiertelne oraz spór o handel kością słoniową.
Niemcy powinni doświadczyć na własnej skórze, co oznacza plaga słoni
„Skala szkód jest ogromna. Chcemy odesłać 40 000 słoni do Niemiec” – powiedział Mmolotsi. Warunek: zwierzęta mają poruszać się swobodnie – tak, aby Niemcy sami zobaczyli, co oznacza plaga słoni.
Tłem jest konflikt z rządem federalnym Niemiec. Niemcy blokują plan Botswany dotyczący dopuszczenia certyfikowanego handlu kością słoniową – ostatnio na konferencji o ochronie gatunków w Uzbekistanie (listopad). „To smutny dzień dla Botswany” – mówi Mmolotsi. Polityk dodał, że jest „bardzo rozczarowany” postawą.
„Próbuje się nam narzucić inne podejście. To neokolonialne – i okrutne wobec nas, Afrykanów. Czy w porządku jest, gdy ludzie są tratowani na śmierć?”
Kraj stawiany jako wzór w ochronie gatunków potrzebuje dochodów z kości słoniowej, aby wypłacać odszkodowania rolnikom; znacząco zwiększył też populację słoni (obecnie około 150 000 sztuk). „Nie chcemy pomocy rozwojowej. Chcemy sami zarabiać – także na ochronę zwierząt. To nie jest fajne, gdy trzeba żebrać. Najwyraźniej niektórzy chętnie widzą nas w takiej pozycji.”
Obiecane przez Merza zmiany nie dają efektu
Z zapowiadanej przez Merza zmiany podejścia do Afryki na razie nic nie wynika. Mmolotsi zaprasza teraz rząd Niemiec do wspólnego opracowania zasad certyfikowanego handlu: „Zapraszamy kanclerza Merza, ministra środowiska Schneidera i minister rozwoju Alabali-Radovan do Gaborone. Mogą też spotkać się z prezydentem. Dla nich zawsze zwolnię swój kalendarz! Wtedy możemy wspólnie ustalić zasady handlu.” Wzorem ma być handel diamentami w Botswanie (certyfikowany i kontrolowany).
Do Merza Mmolotsi kieruje apel: „Potrzebujemy jego zrozumienia i wsparcia w znalezieniu rozwiązania problemu słoni. Nie możemy handlować naszą kością słoniową, a przecież w niej są pieniądze. Niemcy wysyłają pieniądze na ścieżki rowerowe w Peru, ale odmawiają nam handlu kością słoniową. To niesprawiedliwe! A to byłaby prawdziwa pomoc rozwojowa.”
160 ton kości słoniowej – i frustracja
Botswana przechowuje według własnych danych 160 ton kości słoniowej, głównie od zwierząt, które padły naturalnie; wszystko jest zarejestrowane i ściśle strzeżone. „To kosztuje nas dużo pieniędzy – i nic z tego nie mamy” – mówi Mmolotsi.
Ostrzega: „Jeśli dla ludzi te zwierzęta będą tylko ciężarem i zagrożeniem, zaczną je odstrzeliwać, a kłusownictwo wzrośnie.” Krytycy opowiadają się natomiast za całkowitym zakazem kości słoniowej. Mmolotsi odpowiada: „Niemcy mogą spalić naszą kość słoniową u siebie – po tym, jak ją od nas kupią! Co klient z nią zrobi, to już nie nasza sprawa.” Zasoby stale się odnawiają.
Federalne ministerstwo środowiska w odpowiedzi na zarzuty rządu Botwsany: „UE i wszystkie jej państwa członkowskie od wielu lat wspólnie sprzeciwiają się otwarciu międzynarodowego handlu kością słoniową (…), który zagraża wysokiemu poziomowi ochrony słoni (…).”
Dla Mmolotsiego to „kontrproduktywne”, blokada jest „wyczerpująca” i „demoralizująca”. Jego kraj chce jednak podjąć nową próbę – najlepiej przy wsparciu Niemiec.
źródło: Bild


