W Berlinie przed sądem pracy toczy się nietypowa sprawa dotycząca rzekomej dyskryminacji w procesie rekrutacji. Rozpatrywany jest pozew Nikolasa T., który domaga się 17 500 euro odszkodowania od Niemieckiej Sieci Zamówień Publicznych (Deutsches Vergabenetzwerk).
Powód twierdzi, że został dyskryminowany, ponieważ w odpowiedzi na jego aplikację otrzymał wiadomość e-mail rozpoczynającą się od zwrotu „Sehr geehrter Herr T.” („Szanowny Panie T.”).
Kandydat identyfikuje się jako osoba niebinarna
Nikolas T. identyfikuje się jako osoba niebinarna, czyli nieprzypisująca się do żadnej płci. W związku z tym uważa, że zwrot „Herr” (Pan) był wobec niego nieodpowiedni i dyskryminujący.
Podczas rozprawy powód pojawił się w sądzie z pomalowanymi paznokciami i związanymi w kucyk długimi blond włosami. Gdy w sali użyto zwrotu „Herr T.”, zareagował emocjonalnie, domagając się używania neutralnego określenia „strona powodowa”.
Spór o odszkodowanie i procedurę rekrutacyjną
Sprawa dotyczy oferty pracy na stanowisko referenta ds. prawa zamówień publicznych. Kandydat aplikował na ogłoszenie, w którym poszukiwano osoby na to stanowisko, jednak otrzymał odmowę z informacją, że nie spełnia wymaganych kwalifikacji.
W odpowiedzi na odmowę T. najpierw wysłał do firmy e-mail, w którym zażądał 5 000 euro odszkodowania, grożąc pozwem sądowym. Po odmowie wypłaty sprawa trafiła do sądu, a żądanie wzrosło do 17 500 euro.
Podstawą roszczenia jest niemieckie prawo antydyskryminacyjne Allgemeines Gleichbehandlungsgesetz (AGG), które ma chronić m.in. przed dyskryminacją w zatrudnieniu.
Argumenty stron i wątpliwości sądu
Strona powodowa twierdzi, że doszło do naruszenia zasad równego traktowania, wskazując na brak neutralnego oznaczenia w ogłoszeniu o pracę oraz użycie formy „Herr” w korespondencji.
Prawnicy strony pozwanej sugerują jednak, że sprawa może mieć charakter powtarzalnych roszczeń. Według nich istnieje podejrzenie, że pozew wpisuje się w schemat podobnych działań.
Sąd również miał wyrazić wątpliwości co do intencji powoda, pytając, czy nie jest to próba systematycznego uzyskiwania odszkodowań. Strona pozwana podkreśla, że nie doszło do intencjonalnej dyskryminacji.
Kolejne zarzuty – „język ojczysty niemiecki”
To nie jedyna sprawa dotycząca Nikolas T. W innym postępowaniu kandydat złożył pozew przeciwko firmie, która w ogłoszeniu wymagała „niemieckiego jako języka ojczystego”.
T. urodził się w Bangkoku i aplikował bez zdjęcia. Po odrzuceniu kandydatury uznał, że pracodawca mógł założyć, iż nie posiada on wystarczających kompetencji językowych z powodu miejsca urodzenia.
W jego ocenie mogło to stanowić formę dyskryminacji ze względu na pochodzenie.
Sprawa bez zakończenia
Postępowanie nie zostało jeszcze zakończone. Kolejna rozprawa ma odbyć się pod koniec maja w Berlinie.
źródło: bild.de


