Kontrowersja podczas Rosenmontag w Nonnweiler
W niemieckim kraju związkowym Saarland doszło do incydentu, który wywołał ogólnokrajową dyskusję o granicach satyry i wolności wypowiedzi. Podczas tradycyjnego pochodu z okazji „Rosenmontag” w miejscowości Nonnweiler niewielka grupa uczestników zaprezentowała wóz z islamokrytycznymi hasłami. Sprawą zajął się państwowy wydział do spraw ochrony konstytucji i zwalczania ekstremizmu (Staatsschutz).
O zdarzeniu jako pierwsza poinformowała Saarbrücker Zeitung.
Barwny pochód i prowokacyjny przekaz
Mimo padającego śniegu pochód przeszedł ulicami gminy z okazji karnawału. Wśród uczestników znalazły się kolorowo przebrane „tęczowe kobiety”, klauni w pelerynach przeciwdeszczowych oraz „żwawe babcie” stylizowane na astronautki, które w żartobliwy sposób nawiązywały do zbliżających się wyborów burmistrza.
Na tle tej radosnej scenerii wyróżniała się jednak niewielka, dwuosobowa grupa – kobieta i mężczyzna – ciągnąca ręczny wózek (tzw. Bollerwagen). Pojazd ozdobiono niemiecką flagą oraz tablicami z kontrowersyjnymi hasłami.
Na jednym z plakatów, napisanym ozdobnym pismem na różowym tle, widniało pytanie:
„Was steht unseren Mädchen noch bevor?” („Co jeszcze czeka nasze dziewczęta?”).
Bezpośrednio pod nim umieszczono odpowiedź:
„Kalifat, Scharia, Burka, Zwangsehe, Nikab, Kinderehe”
(„Kalifat, szariat, burka, przymusowe małżeństwo, nikab, małżeństwa dzieci”).
Symbolika przedstawiona na wozie
Wóz udekorowano czerwono-białymi elementami przypominającymi róże. Centralną część kompozycji stanowiła ilustracja:
- Po lewej stronie znajdowała się ciemna, całkowicie zasłonięta sylwetka kobiety opisana słowem „Burka”.
- Po prawej – kolejna zakryta postać z towarzyszącymi hasłami „Nikab”, „Kalifat” i „Scharia”.
- Na tablicy widniały również napisy „Zwangsehe” (przymusowe małżeństwo) oraz „Kinderehe” (małżeństwo dzieci).
- W centrum umieszczono wizerunek młodej blond kobiety w białej sukni, wypuszczającej w niebo białą gołębicę. W tle przedstawiono zieloną łąkę i kościelną wieżę.
Przekaz miał – w zamierzeniu autorów – charakter satyryczny. W wizualnej formie nakreślono scenariusz rzekomej „islamizacji” jako zagrożenia dla przyszłości niemieckich kobiet i dziewcząt.
Grupa z prowokacyjnym wozem maszerowała na czele pochodu i wzbudziła dyskusję także w miejscowej hali widowiskowej (Kurhalle), gdzie kontynuowano obchody.
Sprawą zajmuje się Staatsschutz
Po publikacji artykułu w „Saarbrücker Zeitung” sprawą zajął się Staatsschutz działający przy krajowej dyrekcji policji (Landespolizeidirektion).
Rzecznik policji, Falk Hasenberg, wyjaśnił:
„O tej grupie uczestniczącej w pochodzie w Nonnweiler dowiedzieliśmy się z artykułu prasowego. Staatsschutz, który zasadniczo odpowiada za ocenę zdarzeń o potencjalnym charakterze ekstremistycznym, analizuje obecnie, czy działanie to mieści się w granicach wolności słowa, czy też może stanowić czyn o znaczeniu karnym”.
Wstępna analiza ma potrwać kilka dni.
Na pytanie redakcji NIUS, dlaczego w ogóle wszczęto taką ocenę i jak wygląda procedura, Hasenberg odpowiedział, że policja ma ustawowy obowiązek reagować w przypadku powzięcia informacji o możliwym przestępstwie. Zgodnie z przepisami niemieckiego kodeksu postępowania karnego (Strafprozessordnung), organy ścigania są zobowiązane do zbadania sprawy zarówno na podstawie zawiadomienia, jak i własnych ustaleń.
Podkreślił również, że postępowanie prowadzone jest w sposób neutralny. Zebrane ustalenia zostaną przekazane do prokuratury, która dokona ostatecznej oceny prawnej. W sprawach wymagających szczególnych kompetencji śledztwa prowadzą wyspecjalizowane wydziały.
Stanowisko organizatora i władz lokalnych
Organizatorem pochodu było Karnevalsgesellschaft 1954 Nonnweiler. W pisemnym oświadczeniu przekazanym „Saarbrücker Zeitung” stowarzyszenie zdystansowało się od treści zaprezentowanych przez uczestników.
W komunikacie podkreślono, że wolność wypowiedzi jest w okresie karnawału szczególnie istotna, jednak przedstawione hasła odzwierciedlają wyłącznie stanowisko konkretnej grupy, a nie organizatora.
Stowarzyszenie zaznaczyło również, że niemiecki karnawał jest „barwnym stanem wyjątkowym z ustalonymi rytuałami”, a jako organizacja opowiada się za otwartością, równością i tolerancją. Wspólne świętowanie powinno – według władz stowarzyszenia – opierać się na szacunku, solidarności i pokojowym współistnieniu. Podkreślono, że nadsaarski karnawał jest „kolorowy, różnorodny i otwarty dla wszystkich”.
Do sprawy odniósł się także burmistrz Nonnweiler, Franz Josef Barth. W rozmowie z „Saarbrücker Zeitung” przypomniał, że pochody karnawałowe tradycyjnie podejmują tematy społeczne i polityczne w przerysowanej, satyrycznej formie.
Zaznaczył, że polityczne wypowiedzi – nawet jeśli budzą sprzeciw lub nie podobają się części odbiorców – stanowią element żywej kultury demokratycznej. Dodał, że każdy może samodzielnie ocenić, czy dana forma przekazu była udana.
Reakcje w mediach społecznościowych
Informacja o wszczęciu analizy przez Staatsschutz wywołała liczne komentarze w mediach społecznościowych. Część użytkowników wyrażała niezrozumienie wobec działań policji, uznając je za przejaw nadmiernej gorliwości.
W komentarzach pojawiały się głosy, że akcja miała charakter satyryczny lub stanowiła – w opinii komentujących – odniesienie do realnych problemów społecznych. Niektórzy krytykowali państwo za „nadreakcję” wobec manifestacji poglądów.
Jednocześnie sprawa uwypukliła napięcie pomiędzy wolnością wypowiedzi a odpowiedzialnością karną za treści mogące zostać uznane za podżegające do nienawiści bądź naruszające porządek publiczny.
Granice satyry i wolności słowa w Niemczech
Incydent w Nonnweiler wpisuje się w szerszą debatę toczącą się w Niemczech na temat granic wolności artystycznej i politycznej wypowiedzi. Karnawał od dziesięcioleci stanowi przestrzeń ostrej, często prowokacyjnej satyry, wymierzonej w polityków, instytucje czy zjawiska społeczne.
Obecnie to organy ścigania i – w razie potrzeby – prokuratura zdecydują, czy prezentowane treści były objęte konstytucyjną ochroną wolności słowa, czy też przekroczyły granice dopuszczalne przez niemieckie prawo karne.
Sprawa pozostaje w toku, a jej wynik może mieć znaczenie dla przyszłych interpretacji granic satyry i odpowiedzialności prawnej podczas publicznych wydarzeń w Niemczech.
źródło: nius.de



Za to naśmiewanie się z katolickiej, heteroseksualnej, białej rodziny z dziećmi można cisnąć bekę bez jakichkolwiek granic.
Hitler wróć!