Dobrowolna rezygnacja z ochrony uchodźczej, ale bez realnej drogi wyjazdu
To jeden z tych przypadków, które budzą zdumienie nawet wśród doświadczonych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Obywatel Afganistanu przebywający w Niemczech dobrowolnie zrzekł się statusu uchodźcy i zadeklarował chęć powrotu do ojczyzny, jednak niemieckie instytucje nie tylko nie ułatwiają mu wyjazdu, lecz w praktyce przerzucają całą odpowiedzialność na niego samego – mimo że przebywa on w zamkniętej placówce psychiatrycznej.
Przyjazd w czasie kryzysu migracyjnego
Safiuallah F. (31) przybył do Niemiec w 2015 roku, podczas masowego napływu migrantów do Europy. Niemieckie władze przypisały mu administracyjnie datę urodzenia 1 stycznia 1995 roku, co jest częstą praktyką w przypadkach braku dokumentów tożsamości.
Jego pierwotny wniosek azylowy został odrzucony. Jak ustalił dziennik BILD, Afgańczyk twierdził, że utrzymywał pozamałżeński związek z dziewczyną z sąsiedztwa, przez co miał być prześladowany przez jej rodzinę. Według osób zajmujących się procedurami azylowymi jest to jedna z najczęściej powielanych narracji, które migranci otrzymują od przemytników ludzi.
Ochrona przyznana po wyroku sądu
Mimo pierwotnej odmowy, w 2019 roku niemiecki sąd przyznał Safiuallahowi F. ochronę uchodźczą. Decyzja zapadła jednak na zupełnie innej podstawie – uznano, że jako osoba homoseksualna byłby w Afganistanie narażony na prześladowania.
Od tego momentu Afgańczyk legalnie przebywał w Niemczech i pobierał świadczenia socjalne, które w ostatnim okresie wynosiły około 600 euro miesięcznie.
Atak nożem w ośrodku dla uchodźców w Dreźnie
Safiuallah F. mieszkał w ośrodku dla uchodźców w Dreźnie do 28 listopada 2025 roku. Tego dnia, około godziny 11:30, doszło do niebezpiecznego incydentu.
Najpierw mężczyzna rzucał w ludzi nożem do masła, a następnie zagroził współlokatorowi ostrym nożem. Na miejsce wezwano policję. Rzecznik policji w Dreźnie, Thomas Geithner, poinformował:
„Zamknięta jednostka interwencyjna zabezpieczyła mężczyznę i przeprowadziła jego przeszukanie”.
Umieszczenie w placówce psychiatrycznej
Po zdarzeniu Afgańczyk został umieszczony w zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Z informacji uzyskanych przez BILD wynika, że cierpi na schizofrenię, a dodatkowo nie ma świadomości choroby i bez przypomnień nie przyjmuje leków.
Mimo tego, od momentu hospitalizacji wielokrotnie deklarował chęć opuszczenia Niemiec i powrotu do Afganistanu, rezygnując formalnie ze statusu uchodźcy.
Status prawny: brak obowiązku natychmiastowego wyjazdu
Landesdirektion Sachsen, czyli najwyższy organ ds. cudzoziemców w Saksonii, potwierdziła w odpowiedzi dla BILD, że:
„Osoba ta zrzekła się statusu uchodźcy, jednak obecnie nie podlega natychmiastowemu obowiązkowi opuszczenia kraju, ponieważ nadal posiada ważne zezwolenie na pobyt”.
Oznacza to, że formalnie nie można jej deportować, mimo jej wyraźnej woli wyjazdu.
„Niech sam zorganizuje powrót do Afganistanu”
Największe kontrowersje budzi jednak dalsza część stanowiska władz. Jak poinformował rzecznik burmistrza Landesdirektion Sachsen, Béli Bélafiego:
„Kwestia tego, czy i na jakich warunkach możliwy jest wjazd tej osoby do Afganistanu, musi zostać przez nią samodzielnie wyjaśniona z właściwymi władzami afgańskimi. W ramach swoich możliwości władze Saksonii będą ją w tym wspierać”.
W praktyce – jak wynika z ustaleń BILD – żadne realne wsparcie nie zostało udzielone.
Krytyka ze strony służb bezpieczeństwa
Z kręgów bezpieczeństwa płynie otwarta krytyka takiego podejścia. Jeden z informatorów BILD nie kryje zdumienia:
„Jak osoba przebywająca w zamkniętej placówce psychiatrycznej w Dreźnie ma samodzielnie uzyskać dokument zastępczy w Konsulacie Generalnym Afganistanu w Monachium?”
Jak podkreślają rozmówcy, z punktu widzenia prawa karnego nie istnieją żadne przeszkody dla dobrowolnego wyjazdu.
Koszty zamiast rozwiązania
Zdaniem osób z kręgu bezpieczeństwa, władze powinny były niezwłocznie przetransportować mężczyznę do Monachium, aby umożliwić mu dopełnienie formalności. Zamiast tego:
- nadal wypłacane są świadczenia socjalne,
- państwo ponosi wysokie koszty hospitalizacji psychiatrycznej,
- a sprawa pozostaje w biurokratycznym impasie.
Jak podsumowuje jeden z rozmówców:
„Zamiast rozwiązać problem, system go konserwuje – i to za pieniądze podatników”.
źródło: bild.de


