Spór o język neutralny zakończony przed sądem
W Niemczech zapadł głośny wyrok dotyczący stosowania języka neutralnego płciowo w administracji federalnej. Krajowy Sąd Pracy w Hamburgu (Landesarbeitsgericht Hamburg) uznał za bezprawne zwolnienie pracownicy Federalnego Urzędu ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii (BSH), która odmówiła stosowania języka neutralnego płciowo w dokumencie o znaczeniu bezpieczeństwa. Sprawa wzbudziła szerokie zainteresowanie, ponieważ dotyczy nie tylko języka inkluzywnego, lecz także granic kompetencji pracowniczych i uprawnień pracodawcy.
Zwolnienie niezgodne z prawem – ale nie z powodu samego „genderowania”
Sąd jednoznacznie stwierdził, że wypowiedzenie umowy o pracę było niezgodne z prawem. Jednocześnie podkreślono, że wyrok nie dotyczy oceny samego stosowania języka neutralnego płciowo. Jak zaznaczył przewodniczący składu orzekającego sędzia Oliver Krieg podczas ogłaszania wyroku, kluczowe znaczenie miały kwestie formalne, a nie ideologiczne czy językowe.
Zdaniem sądu pracodawca nie miał prawa wydać pracownicy wiążącego polecenia dotyczącego sposobu redagowania dokumentu, ponieważ sporządzenie tej konkretnej instrukcji nie należało do zakresu jej kompetencji.
Dokument spoza zakresu obowiązków pracownicy
Spór dotyczył instrukcji ochrony radiologicznej, która miała zostać opracowana w formie konsekwentnie neutralnej płciowo. Sąd ustalił, że pracownica mogła zostać zobowiązana do przygotowania takiego dokumentu wyłącznie wówczas, gdyby wcześniej otrzymała pisemne upoważnienie od osoby formalnie odpowiedzialnej za ochronę radiologiczną w urzędzie.
Takie upoważnienie jednak nigdy nie zostało wydane. W ocenie sądu oznacza to, że polecenie służbowe było bezskuteczne, a wyciągnięcie wobec pracownicy konsekwencji dyscyplinarnych – nieuprawnione.
Kim jest powódka i jak doszło do zwolnienia
Powódką w sprawie była 43-letnia dyplomowana chemiczka, zatrudniona w BSH i pełniąca funkcję pełnomocniczki ds. ochrony radiologicznej. Kobieta odmówiła sporządzenia instrukcji w pełni neutralnej płciowo formie, za co została najpierw upomniana, a następnie zwolniona z pracy.
Już w pierwszej instancji sąd pracy przyznał jej rację. Wyrok sądu apelacyjnego w Hamburgu potwierdził to rozstrzygnięcie, utrzymując je w mocy.
Wyrok bez drogi kasacyjnej
Sąd nie dopuścił wniesienia skargi kasacyjnej, co oznacza, że orzeczenie jest prawomocne. Przepisy przewidują jednak możliwość złożenia skargi na niedopuszczenie skargi kasacyjnej do Federalnego Sądu Pracy.
Urząd unika komentarza
Federalny Urząd ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii (BSH), który ma swoją siedzibę w Hamburgu i odpowiada m.in. za bezpieczeństwo żeglugi, ochronę mórz oraz badania morskie, nie odniósł się merytorycznie do sprawy. W odpowiedzi na pytania redakcji „T-Online Hamburg” urząd poinformował jedynie, że z powodów związanych z ochroną danych osobowych nie komentuje spraw kadrowych.
Wyrok, który może mieć szersze znaczenie
Choć sąd wyraźnie zaznaczył, że sprawa nie rozstrzyga o zasadności stosowania języka neutralnego płciowo jako takiego, orzeczenie może mieć istotne znaczenie dla przyszłych sporów w administracji publicznej. Pokazuje bowiem, że nawet w przypadku kontrowersyjnych tematów światopoglądowych decydujące pozostają precyzyjnie określone kompetencje, procedury i forma poleceń służbowych, a nie wyłącznie intencje pracodawcy.
źródło: welt.de


