Niemcy przeżywają szturm przed Sylwestrem. Holendrzy masowo wykupują fajerwerki przy granicy

    Kleve pod oblężeniem klientów z Holandii

    W wielu regionach przygranicznych Niemiec dochodzi do masowych zakupów fajerwerków przez obywateli Holandii. Jednym z takich miejsc jest Kleve, miasto położone tuż przy granicy, gdzie w ostatnich dniach przed Sylwestrem holenderscy klienci tłumnie ruszają do niemieckich punktów sprzedaży, aby zaopatrzyć się w mocne wyroby pirotechniczne. Powód jest prosty: w Holandii sprzedaż takich produktów jest już zakazana, a w Niemczech pozostaje legalna, tańsza i znacznie bardziej różnorodna.

    Tłok, pośpiech i walka o towar

    W punktach sprzedaży w Kleve panuje ogromny ruch. Gdy pracownicy donoszą kolejne partie fajerwerków, słychać nawoływania o zrobienie miejsca, a dziesiątki rąk natychmiast sięgają po rakiety, petardy i inne głośne ładunki. Zdecydowaną większość klientów stanowią Holendrzy, którzy doskonale wiedzą, że po niemieckiej stronie granicy wybór jest większy, a ceny bardziej atrakcyjne.

    Część niemieckich sprzedawców prowadzi wręcz ukierunkowaną reklamę na klientów z Holandii. Jeden z kupujących pokazuje ulotkę promocyjną niemieckiego supermarketu, która – jak relacjonuje – została dostarczona bezpośrednio do jego skrzynki pocztowej w Holandii. Inni dowiedzieli się o sprzedaży dzięki reklamom w mediach społecznościowych, zwłaszcza na Instagramie.

    Supermarkety przygotowane na rekordowy napływ klientów

    Długie dojazdy, nocne kolejki, niskie temperatury – dla wielu Holendrów nie stanowi to żadnej przeszkody. Jak podkreślają, chcą jeszcze raz „naprawdę hucznie” pożegnać stary rok. Powodem jest zakaz używania fajerwerków na terenie Holandii.

    Holenderskie władze wskazują, że w czasie Sylwestra wielokrotnie dochodziło do ataków na służby ratunkowe, a także do podpaleń samochodów i budynków. Zakaz ma ograniczyć skalę tych zdarzeń.

    Z tego powodu niemieckie sklepy w regionach przygranicznych spodziewały się zwiększonego zainteresowania. Jak przyznaje Nicole Janssen, zastępczyni kierownika jednego z supermarketów w Kleve, było jasne, że w tym roku klientów z Holandii będzie więcej niż zwykle. W efekcie sklep zamówił większe ilości fajerwerków, a do obsługi sprzedaży zaangażowano dodatkowy personel.

    Zakupy pod czujnym okiem

    Natłok klientów sprawia, że atmosfera bywa nerwowa. Jedna z kobiet opowiada, że w pierwszych latach sprzedaży jej mąż wielokrotnie kłócił się z innymi klientami, ponieważ towar znikał z wózków zakupowych, gdy tylko ktoś na chwilę odwrócił wzrok. Tym razem postanowiła pilnować zakupów osobiście, stojąc przy wózku, podczas gdy mąż ustawia się w kolejce po kolejne petardy.

    „To były ostatnie” – wyścig z czasem

    Z tłumu wyłania się uśmiechnięta klientka, trzymająca pod pachą dużą paczkę rakiet. Jak mówi, były to ostatnie dostępne sztuki, które udało jej się zdobyć. Świadoma spodziewanego szturmu, przyjechała bardzo wcześnie i czekała na otwarcie sklepu na mrozie. Dzięki temu, jak podkreśla, udało jej się kupić to, na czym najbardziej jej zależało.

    Dla wielu Holendrów oznacza to, że Sylwester – przynajmniej w tym roku – będzie jeszcze głośny i kolorowy.

    Zakaz w Holandii wciąż niepewny

    Nie ma jednak pewności, czy nadchodzący Sylwester faktycznie będzie ostatnim z prywatnymi fajerwerkami w Holandii. Plany rządu budzą silny sprzeciw części społeczeństwa. Młodzi chłopcy, którzy przyszli na zakupy razem z ojcem, mówią wprost, że odpalanie fajerwerków sprawia im radość i jest ważnym elementem świętowania.

    Co więcej, przed wprowadzeniem ewentualnego zakazu holenderski parlament musi rozstrzygnąć szereg kluczowych kwestii. Chodzi między innymi o to, jak taki zakaz miałby być skutecznie kontrolowany oraz kto i w jaki sposób zrekompensuje straty branży pirotechnicznej.

    W związku z tym decyzje nie zostały jeszcze ostatecznie przesądzone, a dyskusja wokół przyszłości prywatnych fajerwerków w Holandii wciąż trwa. Jedno jest jednak pewne: niemieckie miasta przy granicy już teraz odczuwają skutki tych planów bardzo wyraźnie.

    źródło: tagesschau.de

    Obserwuj Dojczland.info i bądź na bieżąco:

    196,777FaniLubię
    24,300ObserwującyObserwuj
    315ObserwującyObserwuj
    Aktualne oferty pracy:
    Obserwuj
    Powiadom o

    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy najpopularniejszy
    Inline Feedbacks
    View all comments
    0
    Co o tym myślisz? Skomentuj!x