Ogólnokrajowy protest pracowników komunikacji miejskiej
W poniedziałek 2 lutego 2026 roku Niemcy doświadczają jednego z największych paraliżów komunikacyjnych ostatnich lat. Na skutek ogólnokrajowego strajku ostrzegawczego zorganizowanego przez związek zawodowy Verdi, autobusy, tramwaje i metro w niemal wszystkich landach przestały kursować już od wczesnych godzin porannych. Protest rozpoczął się około godziny 3.00–3.30 i objął setki miast oraz miliony pasażerów dojeżdżających do pracy i szkół.
Strajk dotyczy pracowników komunalnych przedsiębiorstw transportowych i jest elementem trwających negocjacji płacowych dotyczących nowych układów zbiorowych w komunikacji miejskiej.
Żądania Verdi: wyższe płace i lepsze warunki pracy
Związek zawodowy Verdi domaga się znaczących podwyżek wynagrodzeń – 12 procent więcej płacy dla około 100 tysięcy pracowników transportu publicznego w całych Niemczech. Oprócz wzrostu pensji związkowcy postulują także skrócenie czasu pracy, wydłużenie okresów odpoczynku między zmianami oraz wyższe dodatki za pracę w nocy, w weekendy i w dni świąteczne.
Według Verdi obecne warunki pracy są zbyt obciążające, a braki kadrowe w transporcie publicznym narastają. Związek podkreśla, że bez poprawy sytuacji pracowników nie da się utrzymać sprawnego funkcjonowania komunikacji miejskiej w dłuższej perspektywie.
Krytyka ze strony pracodawców i samorządów
Przedstawiciele przedsiębiorstw transportowych oraz samorządów ostro skrytykowali skalę protestu. Berlińskie Zakłady Komunikacyjne (BVG) określiły strajk jako „nieproporcjonalną eskalację” na bardzo wczesnym etapie negocjacji. W oficjalnym komunikacie BVG zaapelowały do Verdi o powrót do stołu rozmów i poszukiwanie realistycznych rozwiązań, które poprawią warunki pracy bez nadmiernego obciążania finansów publicznych.
Według wyliczeń władz Berlina, poprzednie porozumienie zawarte po strajkach kosztowało podatników około 140 milionów euro rocznie. Obecne żądania Verdi mogłyby oznaczać dodatkowe 150 milionów euro rocznie, co – zdaniem pracodawców – stanowi ogromne wyzwanie dla budżetów miast.
Berlin: metro i autobusy stanęły, S-Bahn kursuje
Szczególnie dotkliwie skutki strajku odczuli mieszkańcy Berlina. Od poniedziałkowego poranka nie kursują linie metra, tramwaje ani większość autobusów BVG. Wyjątek stanowi kolej miejska S-Bahn, obsługiwana przez Deutsche Bahn, która funkcjonuje zgodnie z rozkładem i nawet nieznacznie zwiększyła liczbę połączeń.
Część autobusów obsługiwanych przez prywatnych operatorów, niewchodzących w struktury BVG, również wyjechała na trasy. Władze miasta ostrzegały jednak, że także przed i po zakończeniu strajku mogą występować zakłócenia w kursowaniu.
Ostrzeżenia dla kierowców i pasażerów
Niemiecki automobilklub ADAC apelował do kierowców, zwłaszcza w Nadrenii Północnej-Westfalii, o wcześniejsze wyjazdy i unikanie godzin szczytu. Według prognoz poranne i popołudniowe korki mają być znacznie większe niż zwykle, szczególnie w godzinach 7.00–9.00 oraz 16.00–18.00. Dodatkowym problemem są niskie temperatury i śliskie nawierzchnie.
Verdi: strajk był konieczny
Przedstawiciele Verdi bronili decyzji o proteście. Główny negocjator związku w Berlinie, Serat Canyurt, podkreślał, że strajk nie jest celem samym w sobie, lecz środkiem nacisku. Jak zaznaczył, pracownicy woleliby nie protestować, zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych, jednak – jego zdaniem – pracodawcy przez dwa miesiące nie odnieśli się realnie do przedstawionych postulatów.
Gdzie strajku nie ma?
Jedynym landem, w którym komunikacja miejska funkcjonuje bez większych zakłóceń, jest Dolna Saksonia. W pozostałych regionach Niemiec transport publiczny został w różnym stopniu sparaliżowany.
Co dalej?
Strajk ostrzegawczy ma charakter jednodniowy i potrwa do zakończenia kursów w nocy z poniedziałku na wtorek. Zarówno Verdi, jak i pracodawcy zapowiadają kontynuację negocjacji. Nie jest jednak wykluczone, że w przypadku braku porozumienia dojdzie do kolejnych protestów, które ponownie mogą sparaliżować komunikację w niemieckich miastach.
źródło: bild.de

