Pozew autora oddalony przez sąd
Sąd administracyjny w Berlinie zdecydował, że archiwum federalne nie musi udostępniać dokumentów Stasi dotyczących byłej kanclerz Angeli Merkel. W ocenie sądu nie zostały spełnione wymagane przesłanki do ich ujawnienia.
Autor książki z Berlina próbował na drodze sądowej uzyskać dostęp do tych materiałów na podstawie ustawy o aktach Stasi. Twierdził, że chce je wykorzystać w publikacji dotyczącej współdziałania instytucji NRD, takich jak służba bezpieczeństwa, partia państwowa SED oraz organizacja młodzieżowa FDJ.
Dostęp do akt a ochrona prywatności
Ustawa o dokumentach Stasi przewiduje możliwość dostępu do akt dla różnych grup, m.in. dziennikarzy, historyków czy instytucji publicznych. Każdorazowo jednak konieczne jest wyważenie między interesem publicznym a ochroną dóbr osobistych osób, których dokumenty dotyczą.
Brak dowodów na uprzywilejowanie
Sąd uznał, że nie ma żadnych przesłanek wskazujących na to, że Stasi celowo faworyzowała Angelę Merkel. W okresie działalności operacyjnej tej służby nie była ona jeszcze osobą publiczną ani urzędnikiem państwowym.
Dopiero w 1990 roku została rzeczniczką prasową ugrupowania Demokratischer Aufbruch, a w kwietniu tego samego roku objęła funkcję zastępcy rzecznika rządu NRD. W tym czasie struktury Stasi były już likwidowane.
Podróż do Polski bez szczególnego znaczenia
Sąd odniósł się również do kwestii podróży Merkel do Polski, na którą wyraziły zgodę władze NRD. Uznał, że nie można tego traktować jako przejawu uprzywilejowania, ponieważ zgody na wyjazdy do krajów socjalistycznych były w tamtym czasie powszechne.
Wyrok jeszcze nieprawomocny
Orzeczenie sądu nie jest jeszcze prawomocne, co oznacza, że sprawa może być kontynuowana na dalszym etapie postępowania.
źródło: zeit.de


