Blitzerwarnery pod lupą. Kraje związkowe domagają się zaostrzenia prawa
W Niemczech narasta spór wokół aplikacji i urządzeń ostrzegających kierowców przed kontrolami prędkości. Obecnie ich posiadanie jest dozwolone, jednak korzystanie z nich w trakcie jazdy – zabronione. Kraje związkowe uznają te przepisy za nieskuteczne i domagają się wprowadzenia całkowitego zakazu, obejmującego również sam fakt posiadania takich narzędzi.
Jak wynika ze stanowiska Bundesratu, do którego dotarła „Rheinische Post”, obecne regulacje w praktyce są łatwe do obejścia i zależą w dużej mierze od przypadkowych kontroli drogowych.
Krytyka obecnych przepisów: „system oparty na przypadkowości”
Zdaniem przedstawicieli landów nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której kierowcy mogą legalnie posiadać aplikacje ostrzegające przed fotoradarami, a odpowiedzialność karna pojawia się wyłącznie wtedy, gdy policja przyłapie ich na aktywnym korzystaniu z nich podczas jazdy.
W dokumencie Bundesratu podkreślono, że wiele takich aplikacji jest w sklepach z aplikacjami reklamowanych hasłami sugerującymi unikanie kar. Jako przykład wskazano slogany w rodzaju: „ta aplikacja wielokrotnie uratowała mi prawo jazdy”. Zdaniem krytyków świadczy to o celowym obchodzeniu przepisów i podważa sens obowiązujących regulacji.
Porównanie z innymi krajami Europy
Kraje związkowe wskazują również na praktyki obowiązujące w innych państwach europejskich. We Francji aplikacje ostrzegające przed kontrolami prędkości są całkowicie zakazane, niezależnie od tego, czy są używane w danym momencie, czy jedynie zainstalowane na urządzeniu.
Zdaniem Bundesratu niemieckie prawo powinno zostać dostosowane do standardów obowiązujących w innych krajach Unii Europejskiej, aby realnie zwiększyć bezpieczeństwo na drogach i ograniczyć omijanie kontroli.
Ministerstwo transportu przeciwne całkowitemu zakazowi
Innego zdania jest Federalne Ministerstwo Transportu. Rzeczniczka ministra Patricka Schniedera (CDU) w rozmowie z „Rheinische Post” odrzuciła postulaty landów, wskazując, że kluczowe znaczenie ma nie zaostrzanie przepisów, lecz ich skuteczniejsze egzekwowanie.
Podkreśliła, że już obecnie obowiązujące prawo zabrania „używania lub posiadania w stanie gotowości urządzenia przeznaczonego do wskazywania lub zakłócania działań związanych z kontrolą ruchu drogowego”.
Kary istnieją, ale rzadko są skutecznie egzekwowane
Zgodnie z aktualnymi przepisami kierowca przyłapany na korzystaniu z aplikacji lub urządzenia ostrzegającego przed fotoradarami musi liczyć się z mandatem oraz jednym punktem karnym w rejestrze.
W praktyce jednak – jak zauważają krytycy – wielu kierowców unika konsekwencji, szybko zamykając aplikację podczas kontroli lub przekonując funkcjonariuszy, że funkcja ostrzegania była wyłączona. To sprawia, że sankcje często pozostają jedynie teoretyczne.
Bezpieczeństwo ruchu drogowego w centrum sporu
Ministerstwo transportu podkreśla, że dla poprawy bezpieczeństwa kluczowa jest częstotliwość kontroli i konsekwentne karanie naruszeń, za co odpowiadają kraje związkowe. Landy z kolei uważają, że bez jednoznacznego, pełnego zakazu nie da się skutecznie przeciwdziałać obchodzeniu prawa.
Na razie nie widać szybkiego porozumienia. Spór pokazuje jednak, że temat aplikacji ostrzegających przed fotoradarami w Niemczech pozostaje otwarty i może wkrótce doprowadzić do istotnych zmian w przepisach drogowych.
źródło: spiegel.de




Widać brakuje im na socjal dla kozojebców