Nie figurka w żłobie, lecz żywy człowiek
W Niemczech wybuchła ostra dyskusja po emisji pasterki w Wigilię Bożego Narodzenia, transmitowanej na żywo przez publicznego nadawcę ARD. W katolickim kościele St. Maria w Stuttgart (Badenia-Wirtembergia) zaprezentowano nietypową i dla wielu wiernych wstrząsającą interpretację narodzin Jezusa.
Zamiast tradycyjnej drewnianej figurki w żłobie widzowie zobaczyli dorosłego mężczyznę, całkowicie oblepionego mokrym papierem ryżowym, tworzącym śluzowatą powłokę. Aktor, symbolizujący nowo narodzonego Jezusa, wił się na stercie słomy, przypominając – jak opisują krytycy – świeżo narodzone zwierzę. Powietrze pobierał wyłącznie przez słomkę, co dodatkowo potęgowało wrażenie duszności i dyskomfortu.
Fala oburzenia wśród widzów i wiernych
Reakcje w mediach społecznościowych były natychmiastowe i skrajnie emocjonalne. Wielu widzów porównywało postać do „oddychającego kosmity”, inni określali przedstawienie jako „chore”, „odrażające” i „aberracyjne”. Szczególne oburzenie budził fakt, że taka forma artystycznej ekspresji została zaprezentowana w kościele, w dzień Bożego Narodzenia i dodatkowo w ogólnokrajowej transmisji telewizyjnej.
Dla licznych chrześcijan była to granica, która – ich zdaniem – została rażąco przekroczona. Pojawiły się pytania, czy hasło „sztuka ma prawo prowokować” powinno obowiązywać również w liturgii i w najważniejsze święto chrześcijańskie.
Ostra krytyka ze strony polityków CDU
Jednym z najostrzejszych krytyków wydarzenia był dr Klaus Nopper, radny miejski w Stuttgarcie oraz kandydat CDU w wyborach do landtagu. W swojej wypowiedzi nie krył oburzenia:
„To jest obrzydliwe. W tym przypadku historia Bożego Narodzenia została zinstrumentalizowana w duchu ideologii wokeness.”
Zdaniem Noppera takie działania podważają sens istnienia publicznego nadawcy. Jak stwierdził, granice są przesuwane coraz dalej, tradycyjne wartości odrzucane, a tego rodzaju przekaz prowadzi do erozji spójności społecznej.
Podobne stanowisko zajął Maximilian Mörseburg, były poseł do Bundestagu z ramienia CDU. Jego zdaniem przedstawiciele obu największych Kościołów w Niemczech coraz częściej:
„ośmieszają własną religię i pozbawiają ją godności”.
Polityk zwrócił uwagę, że dla wielu ludzi Boże Narodzenie jest jedynym momentem kontaktu z Kościołem w ciągu roku, a tego typu instalacje mogą jedynie pogłębiać proces odchodzenia wiernych.
Obrona koncepcji przez duchownego i artystkę
Ksiądz Thomas Steiger, który celebrował pasterkę, odniósł się do krytyki w rozmowie ze „Stuttgarter Zeitung”. Podkreślił, że intencją twórców nie była prowokacja dla samej prowokacji, lecz zwrócenie uwagi na istotę ludzkiej kruchości.
„Nie chcemy prowokować, ale też nie chcemy odwracać wzroku” – powiedział duchowny.
Podczas nabożeństwa zaznaczył, że zaprezentowana scena miała ukazywać realnego człowieka: nagiego, bezbronnego i wystawionego na cierpienie. Z kolei autorka instalacji, artystka Milena Lorek, wyjaśniła, że jej dzieło symbolizuje moment niepewności między bezpieczeństwem a zagrożeniem, który towarzyszy każdemu narodzeniu.
Odpowiedzialność ARD i milczenie diecezji
Po fali krytyki pojawiły się pytania o odpowiedzialność nadawcy publicznego. Rzecznik SWR, regionalnej rozgłośni należącej do ARD, podkreślił, że stacja nie ponosi odpowiedzialności za treść liturgii, ponieważ za jej kształt odpowiadała strona kościelna.
Diecezja Rottenburg-Stuttgart, na terenie której znajduje się kościół St. Maria, nie była dostępna do udzielenia komentarza w sprawie kontrowersyjnej inscenizacji.
źródło: Bild.de




I za to należy im co miesiąc grubą kasę przelewać? Hitler wróć!