„Hotele socjalne” – zysk dla operatorów, problem dla sąsiadów
Tak zwane „hotele socjalne” od dłuższego czasu budzą kontrowersje w Niemczech, szczególnie w Berlinie. Dla ich operatorów to bardzo dochodowy biznes finansowany ze środków publicznych, natomiast dla mieszkańców okolicznych budynków często oznacza narastające problemy. Sąsiedzi skarżą się m.in. na zaśmiecanie przestrzeni wspólnej, awantury, obecność szkodników oraz częste interwencje policji.
Podejrzenia masowych nadużyć w Berlinie-Schöneberg
W ostatnich miesiącach szczególną uwagę śledczych zwrócił obiekt określany jako „BB Hotel” w dzielnicy Berlin-Schöneberg. Według ustaleń mediów w budynku tym zakwaterowanych jest około 150 osób pochodzących z państw bałkańskich Unii Europejskiej, w większości Romów.
Organy ścigania podejrzewają, że w obiekcie może dochodzić do oszustw na dużą skalę związanych z pobieraniem świadczeń socjalnych. Podczas policyjnej kontroli przeprowadzonej w październiku na miejscu zastano jedynie 19 spośród 70 osób formalnie zarejestrowanych jako beneficjenci świadczeń. Pomieszczenia w tego typu obiektach są finansowane z pieniędzy podatników.
Setki podobnych obiektów w całym Berlinie
Po publikacjach medialnych dotyczących „BB Hotelu” do redakcji m.in. BILD zaczęły zgłaszać się kolejne osoby opisujące analogiczne sytuacje. Jak wynika z tych relacji, tylko w samym Berlinie działa około 600 obiektów formalnie przeznaczonych dla turystów, które obecnie służą jako miejsca zakwaterowania uchodźców oraz osób bezdomnych.
36 nazwisk na skrzynce, ale prawie nikt tam nie mieszka
Jednym z przykładów jest kamienica w Berlinie-Friedrichshain. Od maja 2025 roku w jej parterowej części funkcjonuje obiekt określany jako „hotel”. Na skrzynce pocztowej widnieje lista 36 nazwisk, w większości o wschodnioeuropejskim brzmieniu. Według relacji sąsiadów liczba faktycznych mieszkańców jest jednak znacznie niższa.
Jedna z mieszkanek budynku relacjonuje, że na stałe w obiekcie przebywa najwyżej pięć osób. Jak twierdzi, zawartość skrzynki pocztowej była przez pewien czas widoczna, a znajdujące się w niej listy pochodziły niemal wyłącznie z urzędu opieki społecznej.
Po pytaniach mediów nazwiska zniknęły
Dziennikarze zwrócili się do urzędu dzielnicy z pytaniem, czy wszystkie osoby widniejące na liście rzeczywiście mieszkają w obiekcie. Już następnego dnia kartka z nazwiskami została usunięta ze skrzynki pocztowej.
Pojawiły się wątpliwości, czy informacje o zapytaniu medialnym nie zostały przekazane operatorowi obiektu. Jeden z lokalnych polityków, wypowiadający się anonimowo, przyznał, że w przeszłości dochodziło do podobnych sytuacji. Jak stwierdził, w systemie zakwaterowania krążą ogromne pieniądze, co sprzyja nadużyciom i przeciekom informacyjnym.
„Struktury oszustw socjalnych istnieją”
Inny samorządowiec, również proszący o zachowanie anonimowości, zwrócił uwagę na systemowy charakter problemu. Podkreślił, że państwo ma obowiązek zapewnienia zakwaterowania, ale jednocześnie funkcjonują struktury umożliwiające wyłudzanie świadczeń.
Jako przykład podał osoby zgłaszające się po pomoc społeczną luksusowymi samochodami, tłumacząc ich posiadanie tym, że należą rzekomo do członków rodziny.
Luksusowe hotele zamienione w obiekty socjalne
Kontrowersje budzi także przypadek eleganckiego hotelu w Berlin-Charlottenburg, ozdobionego kutymi balustradami balkonów. Od 2023 roku obiekt ten służy jako miejsce zakwaterowania uchodźców. Według dostępnych informacji właściciel uznał, że przyjmowanie turystów przynosi mniejsze zyski niż współpraca z państwem.
Miesięczne wpływy z budżetu publicznego mają wynosić około 224 tys. euro, co przekłada się na blisko 2,7 mln euro rocznie. Na stronie internetowej hotelu widnieje informacja, że obiekt ma pozostać w tym trybie do 2028 roku.
Reakcja operatorów i kontrowersyjne wypowiedzi
Na pytania skierowane do hotelu odpowiedział telefonicznie znany specjalista od public relations, obecnie zasiadający w radzie nadzorczej sieci hotelowej. Jak stwierdził, nie uważa on sprawy za szczególnie wartą uwagi mediów.
W innym obiekcie apartamentowym w tej samej okolicy od lat zakwaterowywane są bezdomne rodziny, w tym wiele osób z Rumunii. Również tam mieszkańcy skarżą się na hałas i zanieczyszczenia. Właściciel, pochodzący z Ukrainy, podkreśla w rozmowie z mediami, że działa w ramach obowiązującej polityki państwa.
W jego ocenie Niemcy wykazują dużą otwartość, jednak – jak stwierdził – część osób wykorzystuje system socjalny. Zapytany o własną rolę w tym mechanizmie, odpowiedział krótko, że jest przedsiębiorcą.
źródło: bild.de



