Lewica wygrała wybory do berlińskiej Izby Deputowanych. Po przeliczeniu wszystkich głosów partia uzyskała 25,7 proc. i wyraźnie wyprzedziła CDU. Jej kandydatka na urząd burmistrza rządzącego, Elif Eralp, zapowiada teraz realizację jednego z najbardziej spornych punktów programu: uspołecznienie około 220 tys. mieszkań należących do dużych prywatnych koncernów.
Lewica pierwsza, koalicja CDU i SPD bez większości
Według danych berlińskiej komisji wyborczej CDU otrzymała 18,8 proc. głosów, AfD 16,3 proc., Zieloni 14,3 proc., a SPD 12,1 proc. Dotychczasowa koalicja CDU i SPD straciła większość. Dla Lewicy to historyczny wynik w stolicy Niemiec, ale samo zwycięstwo nie oznacza jeszcze, że Elif Eralp obejmie urząd burmistrza rządzącego.
Do utworzenia rządu potrzebna będzie koalicja. Arytmetycznie możliwy jest m.in. sojusz Lewicy, Zielonych i SPD. Rozmowy dopiero się rozpoczną, a partie będą musiały uzgodnić program i podział odpowiedzialności. Ostateczny skład władz Berlina nie jest więc jeszcze przesądzony.
220 tys. mieszkań w centrum politycznego sporu
Eralp chce wdrożyć wynik referendum z 2021 roku dotyczącego uspołecznienia zasobów największych prywatnych właścicieli mieszkań. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się wtedy około 59 proc. uczestników głosowania. Referendum nie doprowadziło jednak automatycznie do przejęcia lokali, ponieważ wymaga ono przygotowania ustawy, określenia zasad rekompensaty oraz rozstrzygnięcia kwestii prawnych.
Plan obejmowałby około 220 tys. mieszkań należących do dużych koncernów posiadających w Berlinie ponad 3 tys. lokali. Zwolennicy argumentują, że miasto zyskałoby większy wpływ na czynsze i ograniczyłoby spekulację na rynku mieszkaniowym. Przeciwnicy ostrzegają przed ogromnymi kosztami oraz wieloletnimi sporami sądowymi.
Spór o koszty i poparcie mieszkańców
Politycy SPD szacowali koszt operacji na około 20 mld euro. W ostatnim badaniu Infratest dimap poparcie dla uspołecznienia dużych zasobów mieszkaniowych wynosiło 37 proc., czyli wyraźnie mniej niż w referendum sprzed pięciu lat. To pokazuje, że temat nadal mobilizuje wyborców, ale jego społeczna akceptacja nie jest dziś tak jednoznaczna.
Eralp zapowiedziała, że kwestia mieszkań będzie jednym z głównych tematów rozmów koalicyjnych. Podkreśliła, że chce ograniczyć spekulację i realizować wolę wyrażoną w referendum. Nie jest to jednak obowiązujące prawo ani gotowa decyzja administracyjna. Nawet przy porozumieniu koalicyjnym potrzebne byłyby ustawa, finansowanie i szczegółowy mechanizm rekompensat.
Co wynik wyborów oznacza dla Berlina?
Zwycięstwo Lewicy oznacza wyraźny zwrot w berlińskiej polityce mieszkaniowej i silną presję na przyszłych partnerów koalicyjnych. Jednocześnie AfD osiągnęła najlepszy wynik w historii swoich startów w Berlinie, a SPD zanotowała najgorszy rezultat w stolicy. Najbliższe tygodnie pokażą, czy Eralp zdoła zbudować większość i czy przejęcie dużych zasobów mieszkaniowych rzeczywiście znajdzie się w umowie koalicyjnej.
Źródła: Landeswahlleiterin Berlin, Reuters, rbb24, Tagesschau




