Po fali pytań o milczenie niemieckiego rządu w obliczu eskalacji na Bliskim Wschodzie, kanclerz Friedrich Merz (CDU) wydał w czwartek oświadczenie. Merz wyraźnie odrzucił żądania Donalda Trumpa, o których poinformował kraje NATO sekretarz generalny Mark Rutte. Według doniesień „Spiegla”, prezydent USA oczekiwał od Europejczyków natychmiastowych deklaracji dotyczących wysłania sił zbrojnych w region konfliktu.
Nie będzie żadnych decyzji ze strony Niemiec
„W najbliższych dniach nie należy oczekiwać żadnych decyzji z naszej strony” – uciął Merz. Kanclerz wyjaśnił, że podczas rozmowy telefonicznej z Trumpem postawił jasne warunki ewentualnego wsparcia ze strony Bundeswehry: musi ono nastąpić dopiero po zawarciu pokoju, posiadać mandat ONZ oraz zgodę Bundestagu.
Mimo ostrożności, Merz z umiarkowanym optymizmem patrzy na zaplanowane na sobotę negocjacje USA-Iran w Islamabadzie, nazywając je „oknem na rozwiązanie dyplomatyczne”. Jednocześnie skrytykował Izrael, ostrzegając, że surowość działań w Libanie może doprowadzić do fiaska procesu pokojowego. W tej sprawie interweniował już minister spraw zagranicznych Johann Wadephul (CDU).
Kanclerz Niemiec krytycznie o wypowiedziach Trumpa
Kanclerz odniósł się również do agresywnej retoryki Trumpa na platformie Truth Social, gdzie prezydent groził Iranowi „zagładą cywilizacji”. Merz zdystansował się od tych słów, uznając je jedynie za „część strategii retorycznej”. Zapowiedział jednocześnie, że po długiej przerwie Niemcy wznowią bezpośrednie rozmowy z Teheranem, działając w porozumieniu z zachodnimi partnerami.
źródło: Der Spiegel

