Lufthansa poleciła dodatkowe tankowanie samolotów na wybranych połączeniach do Frankfurtu z powodu ograniczeń w dostawach paliwa lotniczego. Przewoźnik zapewnia jednak, że obecnie nie przewiduje odwoływania lotów z tego powodu. Operator lotniska, Fraport, potwierdza prace przy rurociągu, ale nie spodziewa się, by zagroziły one funkcjonowaniu portu.
Więcej paliwa jeszcze przed przylotem
Jak podały w nocy z 14 na 15 października niemieckie media, Lufthansa podjęła działania zapobiegawcze, aby utrzymać niezawodność rozkładu. Samoloty na części tras mają zabierać dodatkowy zapas paliwa na lotniskach, z których wyruszają do Frankfurtu. Dzięki temu po przylocie potrzebują mniej paliwa na miejscu.
Takie rozwiązanie nazywa się w lotnictwie „tankeringiem”. Nie oznacza przewozu paliwa jako ładunku dla innych maszyn, lecz zabranie większej ilości we własnych zbiornikach. Według informacji BILD przytoczonych przez portal branżowy airliners.de zalecenie obejmuje przede wszystkim połączenia krótko- i średniodystansowe, a coraz częściej także dalekodystansowe.
Prace przy rurociągu, ale bez zapowiedzianych odwołań
Lufthansa wskazuje między innymi na zmniejszoną przepustowość połączenia rurociągowego. Fraport wyjaśnia, że trwa planowa konserwacja rurociągu zaopatrującego również lotnisko. Operator powołuje się na inne drogi dostaw i duże możliwości magazynowania. Z tego względu nie oczekuje niedoboru spowodowanego samymi pracami i podkreśla, że zdolność lotniska do obsługi ruchu nie jest ograniczona.
W doniesieniach BILD pojawia się również niski poziom Renu, który może utrudniać dostawy barkami. To wskazany przez gazetę możliwy czynnik, a nie przyczyna potwierdzona przez Fraport.
Dla pasażerów najważniejsze jest obecne stanowisko przewoźnika: dzięki podjętym środkom Lufthansa nie przewiduje odwoływania rejsów z powodu tej sytuacji. Nie jest to informacja o zamknięciu lotniska ani o wstrzymaniu lotów.
Źródła: airliners.de, t-online, dpa, Deutschlandfunk


