Na ulicach Berlina coraz częściej padają strzały. Szyby barów pękają od kul, drzwi restauracji zostają przestrzelone. W pustym nocnym klubie w Kreuzbergu wybucha granat ręczny. Ludzie zostają ranni. To nie scena z filmu sensacyjnego, lecz berlińska rzeczywistość.
Według śledczych stolica Niemiec stała się areną wojny gangów — konfliktu, który przestępczość zorganizowana przeniosła z Turcji do Niemiec. Policja mówi wprost: sytuacja eskaluje.
Strach wśród berlińskich przedsiębiorców
Najbardziej zagrożeni czują się właściciele lokali i biznesów związanych ze środowiskiem tureckim. Coraz częściej pojawiają się groźby i telefony z żądaniem haraczu. Schemat jest prosty: kto nie płaci — musi liczyć się z konsekwencjami.
Wielu poszkodowanych nie zgłasza spraw policji. Boją się zemsty albo nie wierzą, że państwo zdoła ich ochronić.
Nowy rodzaj zagrożenia
Berlińskie Krajowe Biuro Kryminalne alarmuje od miesięcy. Na ulicach działają rywalizujące gangi, które demonstracyjnie używają przemocy: strzelaniny, ataki na lokale, ostrzał samochodów i budynków.
Politycy mówią o „nowej sytuacji zagrożenia”. Przemoc przestała być ukryta — stała się widoczna w przestrzeni publicznej.
Statystyki pokazują wyraźny wzrost:
- setki przypadków użycia broni palnej rocznie,
- setki kolejnych sytuacji, w których bronią tylko grożono.
W porównaniu z poprzednimi latami liczby wyraźnie rosną.
Zabójcy przylatują na zlecenie
Według policji część sprawców nie mieszka nawet w Niemczech. Przylatują do Berlina na krótko — często na wizach turystycznych. Wykonują zlecone przestępstwo i szybko opuszczają kraj.
Śledczy mówią o „importowanej przemocy”. Konflikty między gangami mają swoje źródło w Turcji, ale rozgrywają się dziś w wielu krajach Europy — także w Niemczech.
„Nowa generacja” gangów
Eksperci wskazują, że w Turcji od lat rośnie zjawisko tzw. gangów nowej generacji. Grupy te wzbogaciły się dzięki:
- handlowi narkotykami,
- przemytowi broni,
- wymuszeniom i haraczom.
Członkowie gangów otwarcie pokazują swój styl życia w mediach społecznościowych — luksusowe samochody, broń, pieniądze. To sposób na rekrutację młodych ludzi, którym obiecuje się szybki awans społeczny i status.
Wojna o terytorium i narkotyki
Berlin stał się atrakcyjnym rynkiem. Szczególnie chodzi o handel narkotykami — jedno z najbardziej dochodowych pól działalności przestępczej.
Gangsterzy walczą o wpływy i kontrolę nad dzielnicami. Konflikty między rywalizującymi grupami prowadzą do kolejnych aktów przemocy.
Dla mieszkańców oznacza to jedno: strzelaniny przestały być wyjątkowym wydarzeniem.
Policja pod presją
Służby bezpieczeństwa w Niemczech zwiększyły kontrole i działania operacyjne. Przeszukiwane są lokale, samochody i miejsca spotkań podejrzanych środowisk.
Funkcjonariusze przyznają jednak nieoficjalnie, że walka jest trudna. Struktury gangów działają ponad granicami państw, a ich członkowie szybko znikają po dokonaniu przestępstwa.
Równoległy świat przemocy w Berlinie
Śledczy opisują sytuację jako powstanie swoistej „równoległej rzeczywistości”. To świat, w którym:
- konflikty rozwiązuje się bronią,
- obowiązują własne zasady,
- państwowe instytucje mają ograniczony wpływ.
Dla wielu mieszkańców Berlina to sygnał, że przestępczość zorganizowana przestała być ukrytym problemem — i coraz mocniej wchodzi w codzienne życie miasta.
źródło: t-online.de


Trochę takie to rasistowskie. Wszystko należy zgonić na białych, pracujących, heteroseksualnych, katolickich Niemców i oczywiście na AfD.