Elif Eralp, liderka frakcji Lewicy w Berlinie i kandydatka na burmistrzynię miasta, ma otrzymać policyjną ochronę podczas sobotniego zjazdu własnej partii, 31 października. Jak podał BILD, informację potwierdziły w piątek kręgi związane z bezpieczeństwem. Wcześniej ujawniono obawy polityczki o bezpieczeństwo jej rodziny.
Ochrona podczas zjazdu Lewicy
Według gazety ochrona ma dotyczyć jednego dnia — zjazdu berlińskich struktur partii. Delegaci mają zdecydować o rozpoczęciu negocjacji koalicyjnych z SPD i Zielonymi. Eralp chce stanąć na czele władz Berlina.
Sprawa nabrała rozgłosu po przekazaniu redakcji „Spiegla” autoryzowanego wywiadu, w którym pozostały wewnętrzne komentarze. Jak relacjonuje NIUS, Eralp pisała w nich o obawach własnych i męża. Nie chciała, by w rozmowie wymieniono z nazwiska propalestyńskiego aktywistę Ibrahima Ibrahima.
Polityczka powoływała się przy tym na wcześniejszą rekomendację berlińskiego krajowego urzędu kryminalnego, by w określonych sytuacjach zagrożenia nie podawać konkretnych nazwisk. Według NIUS organizacja, z którą wiązany jest Ibrahim, jest uznawana przez berliński kontrwywiad za ekstremistyczną. Aktywista pojawił się wcześniej na powyborczej imprezie Lewicy w Neukölln.
Związkowiec przypomina postulaty ograniczenia zadań policji
BILD zestawia informację o ochronie z wcześniejszymi postulatami Eralp i jej partii dotyczącymi ograniczenia zadań policji oraz większej roli pracy socjalnej i profilaktyki.
Stephan Weh ze związku zawodowego policjantów powiedział gazecie, że pracownicy socjalni nie mogliby chronić Eralp równie skutecznie. Podkreślił, że policja jest częścią demokratycznego państwa prawa, a jej zadaniem jest ochrona zagrożonych osób.
Doniesienie o przyznaniu ochrony nie oznacza, że potwierdzono konkretny plan ataku podczas zjazdu. Opisane obawy polityczki nie są też dowodem odpowiedzialności wszystkich członków czy uczestników spotkania Lewicy.
Źródła: BILD, NIUS


