Spór o język w instytucji federalnej
Pracownica Federalnego Urzędu ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii (Bundesamt für Seeschifffahrt und Hydrographie – BSH) w Hamburgu została zwolniona z pracy po tym, jak odmówiła konsekwentnego używania tzw. języka inkluzywnego w oficjalnej instrukcji dotyczącej ochrony radiologicznej.
Sprawa przerodziła się w wieloetapowy spór prawny, który trafił przed sąd pracy i wzbudził zainteresowanie opinii publicznej w całych Niemczech.
Kilka znaków, które doprowadziły do zwolnienia
Jak informuje dziennik „Hamburger Abendblatt”, konflikt dotyczył z pozoru drobnej kwestii – kilku znaków w tekście. Z punktu widzenia kierownictwa BSH brakowało w nim jednak konsekwentnie stosowanych „form Genderowych”, czyli takich, które w języku niemieckim mają uwzględniać wszystkie płcie (np. poprzez podwójne formy lub znaki specjalne).
Autorka dokumentu odmówiła wprowadzenia takich zapisów w całości tekstu. W konsekwencji została najpierw dwukrotnie upomniana dyscyplinarnie, a następnie zwolniona z pracy.
Argumenty pracownicy: precyzja ważniejsza niż ideologia
Kobieta konsekwentnie broniła swojego stanowiska. Jak podkreślała, funkcja pełnomocnika ds. ochrony radiologicznej (Strahlenschutzbeauftragter) jest stanowiskiem urzędowym, niezależnym od płci biologicznej osoby, która je pełni.
– „To urząd, a nie tożsamość płciowa, jest tu kluczowa” – argumentowała.
Zwracała również uwagę, że „język gender” w tym konkretnym przypadku może odciągać uwagę od istoty dokumentu. Jej zdaniem instrukcje dotyczące ochrony radiologicznej muszą być sformułowane w sposób jednoznaczny, precyzyjny i prawnie wiążący.
Jako przykład podała zastępowanie ustalonego pojęcia prawnego „upoważniony lekarz” (ermächtigter Arzt) określeniem „osoba posiadająca kwalifikacje lekarskie”. Taka zmiana – według niej – narusza zasadę jasności prawa i może prowadzić do niejednoznacznych interpretacji.
Sąd pracy: upomnienia i zwolnienie były bezprawne
Sprawa trafiła do Sądu Pracy w Hamburgu. W dwóch wyrokach z 17 lipca 2025 roku sąd uznał zarówno upomnienia dyscyplinarne, jak i zwolnienie pracownicy za niezgodne z prawem.
Sędziowie przyznali rację argumentacji kobiety, wskazując, że pracodawca nie wykazał wystarczających podstaw do tak daleko idących sankcji. Orzeczenia te oznaczały istotny sukces pracownicy w sporze z federalnym urzędem.
Sprawę nagłośniło również stowarzyszenie „Stoppt Gendern” („Stop genderowaniu”), które opublikowało w tej sprawie oficjalny komunikat prasowy.
Spór jeszcze się nie zakończył
Mimo niekorzystnego rozstrzygnięcia BSH nie zamierza zakończyć sprawy. Federalny urząd złożył odwołanie od wyroku, a zwolnienie zostało tymczasowo zawieszone.
Kolejny etap postępowania odbędzie się przed Krajowym Sądem Pracy w Hamburgu (Landesarbeitsgericht Hamburg). Rozprawa została wyznaczona na 5 lutego.
Zapytany o sprawę urząd ograniczył się do lakonicznego komentarza, powołując się na ochronę danych osobowych i odmawiając szczegółowych wyjaśnień.
Czym zajmuje się Federalny Urząd ds. Żeglugi Morskiej i Hydrografii
BSH ma swoją siedzibę w Hamburgu i jest federalną instytucją podległą rządowi Niemiec. Zgodnie z oficjalnymi informacjami pełni funkcję centralnego urzędu morskiego kraju. Do jego zadań należą m.in. nadzór nad żeglugą, ochrona mórz, działalność offshore, pomiary hydrograficzne, gromadzenie danych morskich oraz badania naukowe w obszarze polityki morskiej.
Urząd dysponuje własną flotą pięciu statków, w tym statkiem badawczym „Atair”.
źródło: bild.de

