Powrót po miesiącach niepewności
Po wielu miesiącach przymusowego pobytu w Iraku 24-letni Ramzi Awat Nabi bezpiecznie wrócił do Niemiec. Student, który latem ubiegłego roku został deportowany ze Stuttgartu, w niedzielę wylądował na tamtejszym lotnisku, gdzie czekała na niego rodzina, przyjaciele oraz liczni wspierający go mieszkańcy regionu. Jego powrót stał się możliwy po ostatecznym wyjaśnieniu kwestii tożsamości i uzyskaniu wizy studenckiej.
Emocjonalne powitanie na lotnisku w Stuttgarcie
Już od południa w hali przylotów lotniska w Stuttgarcie panowało napięcie. Brat Ramziego, Bilal, wraz z przyjaciółmi i bliskimi trzymał w rękach kwiaty i transparenty, co chwilę spoglądając na tablicę przylotów.
– „Mam gęsią skórkę. Przy każdym pasażerze myślę, że to już on” – mówił wyraźnie poruszony.
Gdy drzwi bramki wreszcie się otworzyły, a Ramzi pojawił się wśród wychodzących pasażerów, emocje eksplodowały. Przyjaciele ruszyli w jego stronę, obejmując go i unosząc w górę. Sam Ramzi nie krył wzruszenia.
– „Wyobrażałem sobie ten moment jak sen na jawie. Ale to, co się dzieje teraz, jest jeszcze bardziej intensywne” – przyznał.
Deportacja w trakcie studiów
Do deportacji doszło w sierpniu ubiegłego roku. Ramzi został wówczas zabrany nocą z akademika w Stuttgarcie i przymusowo odesłany do Iraku. Decyzję podjęła miejscowa placówka urzędu ds. cudzoziemców, która odmówiła mu prawa pobytu, wskazując na wątpliwości dotyczące jego tożsamości.
Ramzi przybył do Niemiec jako nieletni wraz z rodzicami i rodzeństwem. Po ujawnieniu, że jego ojciec posłużył się fałszywymi dokumentami, cała rodzina została zobowiązana do opuszczenia kraju. Jedynie dwaj najstarsi synowie otrzymali możliwość pozostania w Niemczech, by ukończyć edukację szkolną.
Wybitny uczeń i student kierunku przyszłości
Ramzi zdał maturę w Nadrenii-Palatynacie. Następnie rozpoczął studia na Hochschule Esslingen niedaleko Stuttgartu, wybierając kierunek „zrównoważona energetyka i technika budynków” – dziedzinę, w której Niemcy od lat odczuwają niedobór wykwalifikowanych specjalistów.
Po ukończeniu drugiego semestru studiów został jednak deportowany, co wywołało szeroką falę sprzeciwu i wsparcia społecznego.
Fala solidarności i przełomowa decyzja
W obronie Ramziego zaangażowało się wiele osób, w tym jego starszy brat Bilal, który sam – na mocy decyzji innego urzędu – mógł pozostać w Niemczech. Kluczowy przełom nastąpił kilka dni temu, gdy tożsamość Ramziego została ostatecznie potwierdzona. Na tej podstawie otrzymał wizę studencką, umożliwiającą mu ponowny wjazd do kraju.
– „Ten stres był niewyobrażalny. Teraz wszystko z nas schodzi. To łzy radości” – mówił jego kolega ze studiów, Justin Kranz.
„Zastępcza mama” i obietnica dotrzymana
Na lotnisku szczególnie wzruszająco wyglądało spotkanie Ramziego z Kerstin Doppstadt, rolniczką i pedagogiem społecznym, która od lat wspierała jego rodzinę.
– „Obiecałam, że sprowadzimy cię do domu. I dotrzymałam słowa. Witamy w domu, witamy z powrotem” – powiedziała, mocno go obejmując.
Studia i dług do spłacenia
Po powrocie Ramzi planuje krótki odpoczynek, a następnie jak najszybsze wznowienie studiów. Zanim jednak będzie mógł w pełni skupić się na nauce, czeka go jeszcze jedno obciążenie – pokrycie kosztów deportacji. Zgodnie z obowiązującymi przepisami osoby, które po deportacji ponownie wjeżdżają do Niemiec, muszą zwrócić koszty przeprowadzenia wydalenia.
Dotychczas wystawione rachunki opiewają na około 4 tysiące euro, jednak największy koszt – faktura od Federalnej Policji – nie został jeszcze doliczony. Wsparcie finansowe dla Ramziego zbierane jest obecnie w formie publicznej zbiórki.
źródło: swr.de


