Elif Eralp z berlińskiej Lewicy sprzeciwia się deportacjom, także wobec skazanych przestępców. NIUS w analizie opublikowanej 3 listopada wraca do jej wcześniejszych deklaracji. We wrześniowym wywiadzie dla t-online polityczka przekonywała jednocześnie, że osoby popełniające przestępstwa w Niemczech powinny tutaj odbywać karę więzienia.
Każda deportacja to dla niej jedna za dużo
W rozmowie przeprowadzonej 11 września w Berlinie Eralp mówiła, że każda deportacja jest jedną za dużo. Dziennikarki zapytały ją wprost, czy dotyczy to również skazanych przestępców.
Odpowiedziała, że ufa niemieckiemu państwu prawa: kto popełnia przestępstwo w Niemczech, powinien trafić do więzienia w Niemczech, tak jak inni. Na kolejne pytanie — czy istnieje moment, w którym ktoś traci według niej prawo do pozostania w kraju — odpowiedziała przecząco, wskazując na postępowania i sądy zajmujące się przestępcami.
Co mogłaby zmienić w Berlinie?
Eralp przyznała przy tym, że jako burmistrzyni nie miałaby kompetencji do zmiany federalnej ustawy o pobycie cudzoziemców. Wskazała natomiast możliwość szerszego wykorzystywania w Berlinie instrumentu Ausbildungsduldung, czyli tolerowania pobytu na czas kształcenia zawodowego.
Jej deklaracja dotyczy zatem postulowanej polityki. Nie oznacza wprowadzenia zakazu deportacji ani zniesienia kar za przestępstwa.
Autor analizy NIUS, Felix Perrefort, ostro krytykuje stanowisko Eralp i jej podejście do migracji. Przytoczony przez portal sprzeciw wobec deportowania skazanych należy jednak odczytywać razem z jej odpowiedzią o wykonywaniu kar w niemieckich więzieniach.
Źródła: NIUS, t-online


